to dobry sposób- by uniknąć wysłowienia "mama doła"- pomysłodawczynią dla
wyrazenia jest świetna dziewczyna z innego forum...
Trudna ciąza- to taka, z którą rosnie ta góra problemów- w dziecko za bardzo
nie chce rosnać...boje się- czy to tylko zwykła hipotrofia- czy przyobleczona
kolejnym workiem patologii...
mam sie oszczędzać...nic nie robić..lezeć....i niby wszyscy o tym w domu
wiedzą....
dzisiaj dobija sie nastoletni kolega naszego P...... jest on czestym gościem
w naszych progach...
i dylemat- czy nadal robić przyjemnosć P...i zapraszac jego kolegów do domu (
trzeba wówczas też jakąś uwagę poświęcić obcemu dziecku- i wówczas jest to na
mojej głowie- posilki...rozmowa...sprzatanie po nich..pranie i prasowanie
pościeli....
po poprzednich goszczeniach- to nie doprosiłam się- by ktoś przyniósl posciel
i ręczniki z góry na dó- ja nie powinnam chodzic tyle po schodach....
Dzisiaj dzwonił ten kolega- i nie odebrałam telefonu...pytam mojego Anioła na
gg- czy mam go znowu zaprosić- wiadomo- po co on dzwoni- a tu czytam- "jak
Tobie nie przeszkadza"
Zrobiło sie mi dziwnie....
czyli...znowu to ma byc tylko moja sprawa...
dzisiaj mam złych humor.. pomyślałam sobie- no tak...mam leżec...i
odpoczywac.... nabiegam sie...nanadskakuję....a P nawet mi dziękuję nie
powie....napisałam aniolowi o tym na gg.....
teraz mam wyrzuty- ale on nawet mi nie poświęcił chwili------tylko pobiegl na
obiad- jakby go te 30 sek zbawilo...
jest mi przykro...i xle...
34 tc...skurcze, bóle, anemia, infekcja nerek, łożysko przodujace, dziecko
hipotroficzne....buuuuuuuuuuuuuu i zrozumienia brak

ale sie wylałam.....
a jakby tego było mało- to wczoraj stresik- jak P jest u mamy- to ona nie
zaklada mu tych koszulek- które P ma kupione- tylko mu wklada jakieś sprane
swoje....
później ja to piorę....( przez przypadek A to wyprasowal i położyl na mojej
garderobie).....niby pikuś- ale ja tak nie chce!