Dodaj do ulubionych

Zgubne skutki forumowania

17.11.04, 10:20
Z bólem serca jestem zmuszona przyznać sie do kolejnego nałogu w i tak juz
ich licznej kolekcji.
Forumowanie staje się zgubne dla mojej rodziny i jej żoładków w
szczgólności....
W ubiegłym tygodniu omałoco przypaliłam mięso - oczywiście siedzialam na
forum.
Dzis nie miałam tyle fartu... spaliłan ryz wraz z garnkiem - pierwszy raz w
zyciu!!!
Ryz w śmieciach, garnek się moczy i śrenio widzę mozliwośc domycia....
Drugi ryż się gotuje ..więc spadam do kuchni bo inaczej z gołabków nici..

Też tak macie, że zapominacie o bozym świecie siedząc w inrnecie????
Obserwuj wątek
    • konkubinka Re: Zgubne skutki forumowania 17.11.04, 10:22
      mamysmile
      posyp dno garnka grubo sola i zalej ludwikiem i odrobina wody, powinno odejsc
      po jakims jednym dniu.
      • capa_negra Re: Zgubne skutki forumowania 17.11.04, 10:28
        konkubinka napisała:

        > mamysmile
        > posyp dno garnka grubo sola i zalej ludwikiem i odrobina wody, powinno odejsc
        > po jakims jednym dniu.

        Spróbuje - tylko muszę wykombinowac gdzie uchnąc ten ganek tak żeby się
        szanowny małozonek nie zorientował bo mnie normalnie śmiechem zabije i bedzie
        sie rechotał z tydzień smile
        I tak już twierdzi, że jak właczam komputer to tak jak bym w kosmos
        odlatywała...
        • konkubinka Re: Zgubne skutki forumowania 17.11.04, 10:39
          wsadz do piekarnikasmile
          • capa_negra Re: Zgubne skutki forumowania 17.11.04, 11:37
            W piekarniku na razie gołabki smile)
            Garnek upchnełam na tarasie smile za skrzynią na kwiaty smile
            Chociaz tak sobie myśle.... może by go wystawic na srodek kuchni i może by tak
            co jeszcze coś kilka razy przypalić, albo przesolić smile
            Może byśmy zaczeli jadac na mieście ???
            Marzenia....
            Trzy miące temu za kucharza w domu robił głównie mąż bo ja więcej pracowałam -
            teraz więcej pracuje on, a ja nie cierpię odziennego/systematycznego gotowania
            i bardzo odpowiadała mi sytuacja kiedy to kulinarnie wyżywałam sie jedynie w
            weckendy.
            Ale najgorsze jest piecznie - nie nawidze tego robić prawie nie jem słodkiego -
            niestety......wychodzi mi to zajęcie , wiec jeśli tylko jest jakaś uroczystość
            rodzinna na horyzoncie to zaraz "awansuje" na piekarza.
            Zaprawde powiadam wam - wolałabym kopac ogródek, albo nawet tłuc kamienie na
            drodze...
    • gosza26 Re: Zgubne skutki forumowania 17.11.04, 10:52
      capa_negra napisała
      Z bólem serca jestem zmuszona przyznać sie do kolejnego nałogu w i tak juz
      > ich licznej kolekcji

      ja byłam ostatnia osobą w domu która chciała internet, ze wzgl. na kasę, i czas
      Młodego ,który poświeca na kompa...a wczoraj mi Młody powiedział ze tyle czasu
      na sprawdzenie forum to nawet on nie poświeca( wyszło na to że ja 1o razy
      dłużej)...

      poza tym nie pracuje, wiec codziennie dopóki nie przyjdą chłopaki do domu
      okupuje neta smile, więc wychodzi ponad 6 godz/dzień

      czyli ja tez pewnie niedługo cos przypalę, a wolałabym nie bo mam mieszkano po
      remoncie smile
    • michiko niestety ja nie moge klikac przez cały dzien 17.11.04, 11:11
      chociaz któregos dnia spedziłąm duzo czasu w necie.
      Ale na forum zawsze zagladam jak mam chwilke.
      Pozdrawiam sedecznie
      michiko
      • capa_negra Re: niestety ja nie moge klikac przez cały dzien 17.11.04, 11:27
        hej michiko - cieszę że sie odezwałas smile)
        Jak stuacja na froncie??
        Mam nadzieję, że zycie powoli wraca do "normy"
        • gosza26 capa skoro nie mam jak ci przekazać... 17.11.04, 11:38
          napisalismy apelacje..przy tej okazji ja sie popłakałam a w końcu sie
          pokłóciliśmy...mój brat, który był świadkiem kłótni, powiedział,że wiele
          małżeństw po taaaakeiiij kłótni przez kilka (żeby tylko) dni do siebie by sie
          nie odzywało...a ma za 2 godz. pojechaliśmy do sklepu...przy mnie to można
          oszalećsmile

          ps. i tak na 2 dzień wygarnełam M. i Młodemu co mi na sercu leżało smile
          • capa_negra michiko i gosza 17.11.04, 12:03
            Przyznaje się bez bicia, że nie przepadam za GG, wiec często gęsto poprostu go
            nie odpalam ....
            Obiecuje poprawę.
        • michiko capa klikałam na gg ale milczysz :-((( 17.11.04, 11:45
          sytuacja sie normalizuje małzonek tez sie normalizuje a mnie nosi.. cos był
          niegrzecznego zmalowała
          • gosza26 michniko do ciebie... 17.11.04, 11:54
            Nosze się z tym zmiarem jakis czas...Kiedys zapytałam o Twoich teściów i o ich
            zasady..Mniejsza na dzis o Twoja odpowiedź, ponieważ chciałam cie przeprosić za
            te niewybredne wycieczki pod Twoim adresem niektórych pań...

            Moje pytanie wcale nie miało na celu sprowokawania takich komentarzy, a jedynie
            rzeczową rozmowę...
            • michiko Re: gosza26 17.11.04, 12:04
              daj spokój....to dyskusja ale niektóre panie nie znaja granic
    • lilith76 Re: Zgubne skutki forumowania 17.11.04, 11:58
      ja forumuję w pracy i już dwa razy miałam uwagę od przełożonego, że za dużo
      czasu poświęcam na tę stronę w necie... przełożony siedzi za moimi plecami i ma
      panoramę na mój monitor. ukrywam się jak mogę smile))
      • bei Zgubne??????????????nie:) 17.11.04, 12:10
        Hm...jakie zgubne- ocaliam ciaze forumowaniem- tak siedzę przy kompie- a w
        przeciwnym wypadku- to pewnie bym szalała z porządkami....
        forum...to moja afirmacja...
        jak kłopot...to na forum..jak radosć to na forum...smile
        tylko musze przyznać..że czasochlonne te moje "forumowanie"
        znalałam tu przyjaźnie....komfort psychiczny....smile
        fakt- obiadki robię szybciutko....aby tylko sie wyrobic przed kompasmile
        pozdrowionkasmile
    • pom Tak zagaję tylko... 17.11.04, 15:26
      Capo-negro, jak robisz gołąbki???

      Nie umiem, więc pytam... bo musze repertuar kulinarny wrescie poszerzyć.
      • capa_negra gołabki - moja szkoła 17.11.04, 18:30
        4 szklanki ryżu - takie brązowe z uszkiem , pisze jakie bo one sa mniejsze od
        tradycyjnych - gotuje na "dużej wodzie" do stanu jaki mi odpowiada
        1/2 kg mięsa mielonego + zmielony wędzony boczek
        Bocze daje "na oko" tak ze 30 dag. + podsmażona cebulka, posolic, popieprzyć,
        jak ktos lubi to dorzucić pokruszone suszone grzybki i gotowe
        Podlewam woda z rosołkiem, na wierzch 2 łyżki małsa lub margaryny i zapiekam
        1,5 do 2 godziny w piekarniku w 200 C
        Jesli chodzi o stosunek mięsa do ryzy to wychodza tak pól na pól / ani z
        przewagą ryzu, ale tez nie jest to samo mięso bo takich nie lubię.
        generalnie nie jestem fanem gołabków, ale wąż tfuu mąż lubi wiec raz na kwartał
        robie smile
        • domali Re: gołabki - moja szkoła 17.11.04, 18:31
          No takiej wersji golabkow to ja nigdy nie jadlam. Chyba trzeba sprobowac.
          • capa_negra Re: gołabki - moja szkoła 17.11.04, 19:22
            Doczytałam twoja wersję - ty gotujesz, ja zapiekam
            A i sos robie oddzielnie i plewam gołąbi na talezu
        • ashan Re: gołabki - moja szkoła 17.11.04, 20:38
          dobra, podłożę się - Capciu, to mięso to ma być surowe, tak?
          qrcze, klopsy w sosach różnych, mielone, pieczone klosy z jajkiem - to proszę
          bardzo, ale przygotowanie gołąbków zawsze mnie jakąś trwogą napełniało...
          pozdrawiam
          a.
          • capa_negra Re: gołabki - moja szkoła 18.11.04, 11:59
            mięso surowe, a boczek wędzony
            Jak to wrzucisz do GORĄCEGO ryżu to pieknie, równo i bez kłopotu połączy się
            • ashan Re: gołabki - moja szkoła 18.11.04, 12:08
              Bóg zapłać, dobra kobieto smile w takim razie zaczynam odliczanie przed sobotnim
              wypiekiem gołąbków wink
              a.
              • capa_negra Re: gołabki - moja szkoła 18.11.04, 12:13
                Smacznego życzę w takim razie smile
    • nooleczka gołąbki 17.11.04, 15:48
      No właśnie, jak się robi gołąbki???
      A zwłaszcza nadzienie i sos?
      • lilith76 Re: gołąbki 17.11.04, 15:56
        nie robiłam gołąbków, ale zaobserwowałam dwie "szkoły". jedna (np. moja matka)
        w nadzieniu daje samo mięso mielone i śladowe ilości ryżu, druda szkoła - to
        nienmla sam ryż ze śladowymi ilościami mięsa. szczegóły są mi nieznane, bo i
        ja, i ja M za gołąbkami nie przepadamy.
      • cz.wrona Re: gołąbki 17.11.04, 15:57
        Ja nie przypalam nic bo przez forum nie gotuję po prostu wink
      • domali Re: gołąbki 17.11.04, 15:57
        Czy ja moge moj przepis? smile
        Mieso mielone zmieszane z ryzem (proporcje wg uznania). Tym nadziewamy sparzone
        liscie kapusty, zalewamy woda, gotujemy. Po jakims czasie (wg uznania smile )
        dodajemy koncentrat pomidorowy, doprawiamy, na koniec zasmazka i gotowe smile
        • pom Domali, dzięki! 17.11.04, 16:16
          Małe pytanko tylko - jak sie sparza kapustę? Głąb kapuściany ze mnie wylazł...
          • domali Re: Domali, dzięki! 17.11.04, 16:21
            Hihihi smile
            Otoz wkladasz cala glowke kapusty do garnka, zalewasz wrzatkiem i chwile
            gotujesz.
            • mikawi Re: Domali, dzięki! 17.11.04, 16:28
              a potem liść po liściu zdejmujesz; dobrze jest też ścinać nożem ten głowny nerw
              liścia - lepiej sie będzie zawijać a i dno garnka wyłozyć liśćmi - mniejsze
              ryzyko przypalenia smile
            • gosza26 Re: Domali, dzięki! 17.11.04, 16:29
              domali napisała:

              > Hihihi smile
              > Otoz wkladasz cala glowke kapusty do garnka, zalewasz wrzatkiem i chwile
              > gotujesz.
              -------------------------------------------------------------------------------
              NAPRAWE CHWILE, BO JA OSTATNIO ZROBIŁAM FARSZ ZKAPUSTĄ (A NIE GOŁABKI), TAK
              SOBIE ROZGOTOWAŁAM KAPUSTĘ smile))
              • pom Re: Domali, dzięki! 17.11.04, 16:44
                W tym tygodniu robie gołąbki!!!
                Jak zrobię to dam znać czy wyszły.smile
                • capa_negra POM !!!! 17.11.04, 18:35
                  Z kapusty najpierw tyle ile sie da wykrój głąb - bo inaczej tych liści nie
                  ściągniesz za cholerę ,
                  Ściagaj etapami - najpierw 4-5 z wierzchu a raszte obgotowuj dalej.
                  Zresztą w trakcie zobaczysz, że nie da sie wszystkich od razu.
                  Potem zetnij zgrubienie liscia i koniecznie tymi gorszymi wyłóż dno i zostaw
                  pare na przykrycie gołabków z góry.
                  A sos ..sos dla bezpieczeństwa może kup w proszku = sa całkiem zjadliwe.
                  Osobiście robie sos w oddzielnym garnku i dopiero na talezu podlewam nim
                  gołabki
                  • pom Re: POM !!!! 17.11.04, 19:55
                    Dziekuję, Capa, bo własnie takich technicznych problemów mam w kuchni bez liku.
                    Niby wiem, że się mięcho z ryżem kapustą owija, sosem polewa ale jak sie zabrać
                    do rzeczy, by nie zababrać i nie zapaskudzić całej kuchni - to już wyższa
                    filozofia. Tak jeszcze w kwestii sosu - jakoś torebki mnie nie przekonują -
                    może coś mi jednak polecisz własnej roboty...? Taka guła juz ostatnia nie
                    jestem, coć miewam przygody.
                    Ostatnio robiłam konfitury ze śliwek. Czy powidła powinnam mówić, juz sie
                    gubię. No więc wzięłam się ambitnie i robię. Robię, robię... a tu nagle
                    wszystko mi z gara chciało wykipić, no bo dziwnym trafem jakby ta pulpa
                    śliwkowa nagle objętość zwiększyła. Żeby nie było - kupiłam 6 kilo węgierek i
                    ambitnie chciałam upchnąć to w słoiki. Garnek średniej wielkości, więc sama
                    rozumiesz, miałam przejściowe trudności. To co się chciało wydostać z garnka
                    walnęłam na patelnię, bo coś mi gdzieś dzwoniło, że sie konfitury smaży... no i
                    zaczłema Ci ja smażyć. To co się wydostało, pakowałam w słoiki i resztę
                    dokładałam sukcesywnie na tą patelnię biedną.
                    W końcowym efekcie uzyskałąm kilka zacnych słoików z powidłami śliwkowymi o
                    niezłym smaku. Jak już taka dumna i zmęczona skończyłam swe dzieło okazało się,
                    że kuchnię CAŁĄ, wszystko dookoła mam upstrzone w czerwone kropki... i
                    skończyło się gruntownym myciem wszystkiego. Tak więc proces edukacji
                    kulinarnej przebiega dosyć bolesnie.smile)
                    • gosza26 Re: POM !!!! 17.11.04, 20:28
                      pom napisała:

                      > Dziekuję, Capa, bo własnie takich technicznych problemów mam w kuchni bez
                      liku.
                      >
                      • pom Re: POM !!!! 17.11.04, 20:52
                        Gosza, lepiej powiedz, co robic, by tymi kropkami tak nie strzelało wszędzie
                        jak pyrka ta konfitura!
                        Przecież ja ją we włosach, wszędzie miałam.
                        • nooleczka Re: POM !!!! 18.11.04, 11:53
                          Może wystarczy przykryć garnek pokrywką? wink)
                          • gosza26 Re: POM !!!! 18.11.04, 11:55
                            nooleczka napisała:

                            > Może wystarczy przykryć garnek pokrywką? wink)

                            albo większy garnek no i przede wszystkim mały ogień pod garnkiem (lub
                            cokolwiek innego co masz pod nim tzn.prąd ) smile))
                            >
                            >
                            • pom śmiejcie się.... 20.11.04, 22:37
                              Jak powiedziałam przed chwilą M o pokrywce, to zapluł sie ze śmiechu.smile)
                              Chciałam tylko, by mi szybciej parowało!!
                        • capa_negra chyle głowę.... 18.11.04, 12:12
                          z wrażenia - nie wiem jak ty to pomku robiłaś, ale w zyciu mi konfitura z
                          garnka nie pryskałasmile
                          Musisz zdecydowanie brac wiekszy garnek, albo mniej konfitury i mniejszy power
                          pod garnkiem smile
                    • capa_negra POM- ku !!!! 18.11.04, 12:09
                      Najprościej to:
                      1/2 kostki rosołowej zalej wodą tak 1/3 litra , godaj przecier pomidorowy ( ja
                      mam swój domowy wiec leje bez opamietania) ale sklepowy dawaj po troszku i
                      powoli - jest bardziej skondesowany i kwaśniejszy.
                      Potem masz dwie mozliwości , albo zagęść samą mąką lekko przypieczoną, albo
                      rozbełtaj mąke ze śmietaną - jak wolisz.( dodawaj powoli, żebu si kluski nie
                      wyszły smile
                      Przyprawiam na końcu , sól, pieprz obowiązkowo CUKIER ( do smaku - zalezy jaki
                      kwaśny jest przecier) i jeśli lubisz to szczypta majeranku czy bazyli,
                      wyciśniety ząbek czosnku, maga.....
                      Możesz również do wody z kostka rosołowa na początku gotowania dodac cebule i
                      grzybka suszonego - niech się parę minut pogotują - wywar ma fakny smak.
                      Osobiście uzywam duzo ziół wiec do wywaru dodaje też ziele angielskie i liść
                      laurowy - ale to kwestia gustu - może byc ...i nie musi smile
                      • pom Re: POM- ku !!!! 20.11.04, 22:31
                        Dzięki Negro za przepis - to mi na pewno lepiej wyjdzie niż konfirury.smile
                        Już gołabki zrobilam. smile) O ile można tak je nazwać!
                        Zacznę od tego, że kapusta, jakkolwie taaaka wielka, to liście pod spodem
                        pogięte takie miała... no i z wielkiej góry mięcha z ryżem zostało prawie pół.
                        Chciałam też zrobić gołabki z kaszą gryczaną, wegetariańskie takie, ale z tą
                        ilością liści nie było szans. Oczywiście w garnek mi się kapusta nie zmieściła.smile
                        Wszystko było oki, tylko mięcho było jakieś, że tak powiem sypkie, no poważnie -
                        nie zrobiło się jak jedna zwarta bryłka. A poza tym w smaku były gołąbkowe.
                        Sos zrobiłam z przecieru, do tego były przyprawy, zero mąki i śmietany (jestem
                        na diecie) ale nie był kwaśny, o dziwo.

                        A poza tym, dlaczego nikt mi nie powiedział, że walka z kapustą jest taka
                        cieżka?? Czułam się jak na zapasach!
                        • gosza26 Re: POM- ku !!!! 20.11.04, 22:43
                          pom napisała:

                          > A poza tym, dlaczego nikt mi nie powiedział, że walka z kapustą jest taka
                          > cieżka?? Czułam się jak na zapasach!
                          > -----------------------------------------------------------

                          Skarbie ponawiam propozycje napisania książki...SUKCES GWARANTOWANY.

                          nie martw sie ja tez tak miałam. narazie robiłam 2 razy i 2 razy mi sie
                          rozgotowały

                          pozdrowionka
                          • natasza39 Ja w sprawie tych kapuscianych lisci.... 20.11.04, 23:01
                            Spróbujcie kapuste zamrozic w zamrazarce na noc. Po rozmrozeniu jej (mozna pod
                            kranówa ciepła w zlewie to robić) liscie odchodza super. Lepiej jest potem
                            blanszowac same liscie. a blanszuje sie je do momentu kiedy zaczynaja być
                            preźroczyste. Wtedy napewno sie nie rozgotuja.
                            a na dno garnka w którym sie beda gotowały najlepiej jest włozyc pokrywke jakas
                            stara, wtedy napewno nie przywra do dna.
                            To takie stare tajemnice, które mi stara kucharka sprzedała, a teraz ja je Wam.
                            Smacznego!!!!
                            • gosza26 Re: Ja w sprawie tych kapuscianych lisci.... 20.11.04, 23:30
                              natasza39 napisała:

                              > Spróbujcie kapuste zamrozic w zamrazarce na noc. Po rozmrozeniu jej (mozna
                              pod
                              > kranówa ciepła w zlewie to robić) liscie odchodza super. Lepiej jest potem
                              > blanszowac same liscie. a blanszuje sie je do momentu kiedy zaczynaja być
                              > preźroczyste. Wtedy napewno sie nie rozgotuja.
                              > a na dno garnka w którym sie beda gotowały najlepiej jest włozyc pokrywke
                              jakas
                              >
                              > stara, wtedy napewno nie przywra do dna.
                              > To takie stare tajemnice, które mi stara kucharka sprzedała, a teraz ja je
                              Wam.
                              >
                              > Smacznego!!!!
                              ----------------------------------------------------
                              ale zamrozić gotowana kapustę??
                              • natasza39 Re: Ja w sprawie tych kapuscianych lisci.... 21.11.04, 10:08
                                zamrozić surową, ale wcześniej koniecznie wyciać głębia, bo potem bedzie trudno.
                                Taki sposób zdejmowania lisci z kapuchy uchroni wasze paluszki, kochane
                                macoszki, przed ich poparzeniem.
                                Aaaa! I jeszcze jedno jak będzicie kapustę na gołębie kupowac to kupujcie
                                raczej taka płaska, a nie okrąglą. Z płaskiej lepiej zdejmuje sie liscie i sa
                                równej wielkości w przeiwieństwie do takiej okragłej.
        • konkubinka Re: gołąbki 17.11.04, 17:05
          sparzone liscie kapusty inaczej zblanszowane-ą ę mmmmmmmmniam
          • lara27 Re: gołąbki 20.11.04, 18:32
            Tak nawijałyście o tych gołębiach że zrobiłamsmile Gołębie mi dziś wyszły
            cuuuudne!!! To mój debiut.

            Pozdrówka
            lara
            • lara27 Re: gołąbki czy mogę je zamrozić? 20.11.04, 18:34
              bo przesadziłam z ilością - tradycyjnie zresztą.
              • domali Re: gołąbki czy mogę je zamrozić? 20.11.04, 19:24
                Gołąbki można mrozić bez problemu.
                • lara27 Re: gołąbki czy mogę je zamrozić? 21.11.04, 01:47
                  Dzięki Domali. Będzie jak znalazł kiedy nie będzie mi się chciało stać przy
                  garachsmile
                  Pozdrówka
                  lara
    • madalenka25 to ja też - pomocy 18.11.04, 12:20
      wczoraj ambitnie chciałam upiec drożdzowe rogaliki z nadzieniem wiśniowym,
      ciato sliczniutkie, mieciutkie ale mi konfitury uciekły przy pieczeniu buuu,
      cala blacha zapaskudzona a ja się poparzyłam a pozaklejałam paskudzctwo - Młoda
      z domowym krztusili się ze śmiechu


      a co do gołąbkow to mozna je tez w piekarniku udusić - mniej zapachowe
      • ania_rosa Re: to ja też - pomocy 20.11.04, 23:03
        Co do rogalików: większośc drożdzowych wypieków z nadzieniem ma tendencję do
        wyciekania tegoż nadzieniawink Sprawa jest prosta: nadziewamy rogalik czy inną
        bułeczkę ZANIM ona/on/ono podrosnie. Rady są dwie: nadziewać małą ilością
        nadzienia ( w przypadku drożdżowców przesada jest bardzo niewskazana) i układać
        na blasze zlepionymi końcami do dołu. Wtedy ciasto będzie rosło wszerz, a
        nadzienie nie wycieknie.
        Rosa
        • ania_rosa i jeszcze w sprawie gołąbków 20.11.04, 23:05
          Mniej problematyczne jest ściągnięcie liści z kapusty i zblanszowanie ich w
          oddzielnym garnku. Wtedy ma się pewność, że każdy liśc zmięknie i nie trzeba co
          jakiś czas powtarzać zaparzania, jak ma to miejsce z całą głowką kapusty.
          Polecam także porządne "zbicie" tłuczkiem co twardszych liści juz po
          zblanszowaniu ( to w przypadku, gdy głąb jest bardzo duży i jego wycięcie
          spowodowałoby podziurawienie większości liści)- dzięki temu nadzienie łatwo się
          zawinie.
          Rosa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka