Dodaj do ulubionych

podsumowanie

15.02.05, 10:09
Hej dziewczyny

Jakiś rok temu,byłam dość aktywną uczestniczką tego forum. Od tego czasu
wiele się zmieniło w moimi i życiu mojego M. Poukładaliśmy wiele spraw, które
wydawały nam się nie do przeskoczenia. Stanowimy zgodną i udaną parę,
otoczenie zaakceptowało nas, powoli zaczynamy budować naszą przyszłość i
realizować nasze plany. Pogodziłam się z faktem istnienia małej i
zaakceptowałam ją w naszym życiu. Zapytacie mnie, po co się pojawiłam? Aby
dać nadzieję dziewczyną, które miotają się w uczuciach i nie zawsze potrafią
sobie poradzić z przeszłością swojego mężczyzny. Tak naprawdę wiele
cierpliwości i zaufania wymagają od nas nasze związki, dystansu i bardzo
trzeźwego spojrzenia na sytuację, w jakiej się znajdujemy. Mnie bardzo
pomogły rozmowy z M, wałkowaliśmy niektóre tematy po kilkanaście razy,
musiałam wiedzieć, czemu im się nie udało, czemu znalazł się w takiej
sytuacji i kim ja dla niego jestem. Zadawaliśmy sobie nawzajem bardzo trudne
pytania, właśnie w ten sposób budowaliśmy nasze zaufanie i nasz związek.
Przez ten rok omówiliśmy wiele sytuacji, co by było gdyby…cryingPrzykłady brałam z
forum), Mimo że byłam biernym uczestnikiem forum mam wrażenie, że z
niektórymi z Was zaprzyjaźniłabym się w realnym życiu od razu. Ale też są tu
dziewczyny, których podejście do życia bardzo mnie drażni, wydają się
niedojrzałe emocjonalnie do sytuacji, w której się znalazły. Ogólnie to forum
było dla mnie na początku niezłą terapią, ale mimo wszystko podchodziłam do
niego z wielką rezerwą. Przyznam się, że podczytuje też lustrzane forum, aby
zachować dystans i spojrzenie tamtej strony. Wnioski, do jakich doszłam jedna
kobieta potrafi wydobyć jak najlepsze cechy M na zewnątrz inna jest
katalizatorem jego negatywnych zachowań. Pamiętacie była kiedyś lista
dziewczyn forum średnia wieku była powyżej 28 roku życia. Może to oznacza, że
nasze związki w większości są budowane na świadomej miłości i dojrzałej. A
tak na koniec to warto zaufać i kochać. Problemy są, ale da się oswoić je. A
ja jestem szczęśliwa jak nigdy w życiu.
ps...pomyliłm forum i dałam to na Samotnych....upssss....
Obserwuj wątek
    • nooleczka Re: podsumowanie 15.02.05, 14:12
      Bardzo ładne podsumowanie, ziouta
      Szkoda że jest niewiele wątków o takiej treści jak ten, które podbudowywałyby i
      pomagały dziewczynom z prawdziwymi problemami...

      Niektórym jakoś dużo łatwiej podniecać się niezdrowo wątkami kfiatka albo...


      P.S.w sumie mogłabym napisać dokładnie to samo co Ty.
      P.S.2 Dobrze że są na tym forum takie dobre i ciepe osoby jak capa_negra, bei...
      inaczej chyba straciłoby swój sens
      • lubstej Re: podsumowanie 15.02.05, 14:27
        P.S.2 Dobrze że są na tym forum takie dobre i ciepe osoby jak capa_negra, bei..
        > .

        nie zapominaj o lideczce smile

        ja sobie bardzo cenie wypowiedzi eksi tu bywajacach: poxywki i ani rosy
        za obiektywizm, merytoryke wypowiedzi i zwykla ludzka zyczliwosc w
        przeciwienstwie do wielu innych bywajacych tu eksi...

        dzieki dziewczyny smile
      • naturella Re: podsumowanie 15.02.05, 14:32
        Fajny wątek Zioutasmile
        Mogłabym się podpisać pod Twoją wypowiedzią. U nas jest dobrze. Zdarzają się
        konflikty na linii mąż-ex, do których się nie wtrącam, którymi w ogóle się nie
        interesuję, o których się dowiaduję mimochodem. Nie obchodzi mnie to. Konflikty
        dotyczą ICH syna i nic mnie do tego. Do mnie należą sprawy Młodego, kiedy jest
        u nas - zrobienie mu obiadu, pogadanie, dowiadywanie się o jego sprawach,
        doradzenie, czy pomoc, jeśli o nią prosi.
        Młody dorasta coraz bardziej, ma dziewczynę, pojawiła się kwestia seksu, która
        pokazała, że Młody ma do nas zaufanie. Generalnie jest dobrze. Czasem drażnią
        mnie niektóre sprawy, ale drażniłyby mnie też wtedy, gdyby to był mój syn. I co
        najważniejsze - przestałam się miotać w dążeniu do tego, żeby pokochać Młodego
        niczym własne dziecko. Zrozumiałam, że nie muszę tego robić. Ważne, żeby oni
        się kochali i szanowali i żebyśmy z Młodym się nawzajem akceptowali, rozumieli
        i lubili. Traktuję go jak kuzyna, młodszego brata, czy też dobrego znajomego.
        Akceptacja, sympatia - ale bez wyrzutów sumienia i ciśnienia na jakieś
        pokochanie, czy coś. Co więcej - nie boję się już wyrażać własnego zdania,
        jeśli coś mi się nie podoba, pokazywać dezaprobaty. Znamy się z Młodym już
        czwarty rok, spotykamy się co kilka dni i myślę, że daje mi to prawo
        pokazywania niezadowolenia, jeśli odbywa się w mojej obecności coś, co mi nie
        pasuje. Jestem dorosłą osobą i mam prawo nie akceptować czegoś. Takie mam
        podejście.
        Generalnie forum, jako katalizator złych emocji, przestało mi być potrzebne. O
        emocjach pozytywnych trudniej mi pisać, więc nie piszę prawie w ogóle. Ale
        czytam Was i baaardzo mi przykro, że takie sytuacje, jak u Kfiatka, czy Alki
        się zdarzają. Przykro mi nie ze względu na ex, next, czy facetów, ale ze
        względu na dzieci, które w pewnym momencie zaczynają być świadome faktu, że
        traktuje się je jako kartę przetargową, taki przedmiot targów, szarpania,
        pokazywania, kto ile może.
    • rybkavielorybka Re: podsumowanie 15.02.05, 21:02
      Gratulacje!! Ciesze się przede wszystkim z tego że Wam się wiedzie.Duża buźka
      dla objga od starej znajomej smile)
      • ziouta Re: podsumowanie 16.02.05, 14:59
        Ja też pozdrwiam, i ucałowania dla maleństwa...
    • pom Re: podsumowanie 15.02.05, 22:13
      Ziouta, dzięki za ten wątek.
      Fajna z Ciebie kobieta.
      smile
    • ludwinia Re: podsumowanie 16.02.05, 09:35
      Mnie tez sie watek bardzo podoba. Wreszcie cos na + na tym forum.
      Nie bede sie powtarzac - pisalam o mojej sytuacji w watku balladynki „mur
      berlinski“.
      Teraz jestem szczesliwa. Wszystko dobrze sie poukladalo. Jestem dobrej mysli
      ze tak dalej bedzie chociaz jedna z dziewczyn w innym watku ostrzega ze nie
      zawsze sielanka wiecznie trwa.
      Dziekuje Tobie tez Ziouta za Twoje maile na priva wtedy latem kiedy sama juz
      nie wiedzialam co z tym wszystkim zrobic.
      Ja nie wtracam sie do spraw M z synem i ex. Wymagam zeby on mnie tez w to
      wszystko nie mieszal. On zrozumial to ze jesli nie traktuje jego syna tak jak
      on to nie znaczy ze go nie akceptuje. Nie komentuje zachowan ex mojego M ani
      jego syna (nie wstydze sie za ubranie malego czy brudnje podlogi ex mojego M –
      to wszystko nie moja sprawa). Tego samego wymagam od drugiej strony (jego
      ex). Czasami szkoda mi M jak denerwuje sie konfliktem z ex. Bywa tak ze nie
      popieram jego sposobu myslenia i staram mu sie wytlumaczyc jakimi kategoriami
      moze myslec ex. Jesli nie jestem potrzebna zajmuje sie soba, domem, planami na
      weekendy, wakacje lub ide na sushi (sama, we dwojke to troche drogo). Nabralam
      dobrego dystansu do jego spraw.
      Forum ogolnie jest dobra terapia ale ja tez podchodze do tego z rezerwa. Tak
      jak w zyciu, wszedzie sa rozni ludzie i rozne konflikty. Trzeba ustawic sobie
      priorytety a reszte odpuscic. Szkoda zycia na nerwy.
      Ja jestem szczesliwa i nie zamienilabym sie z nikim tym co mam.
    • capa_negra Re: podsumowanie 16.02.05, 10:10
      Jak miło przeczytac taki watek.
      Milo usłyszeć, że pomimo często trudnej sytuacji da sie.
      Poprostu da sie zyc normalnie i rozwiązywac problemy.
      Podejść do róznych spraw racjonalnie bez złości,jadu, szukania drugiego dna.
      Każda z nas mniej lub więcej miotała sie na początku swojej znajomości czy
      małżeństwa z M, podobnie jak większośc byłych zon naszych M.
      Dla każdej ze stron była to nowa, nieznana sytuacja.
      Trudna z róznych względów, szczególnie trudna dla dzieci.
      Cos sie skończyło, cos sie zaczeło i nikt nie wiedział jak sie potoczy.
      Nastepował okres "oswajania" wszystkich zainteresowanych smile
      I wielu z nas sie udało,a części zapewne nie uda sie nigdy z przyczyn tkwiących
      w nich samych bądż z przyczyn od nich niezaleznych.
      Ja tez na tym forum przechodziłam różne etapy - chyba ze złością do byłej
      włacznie.
      Kiedys ja nie czułam sie zbyt pewnie, a ona usilowała pokazać kto tu rządzi.
      Stare dzieje - poszły w zapomnienie trzy flaszki temu smile i okazało się, że
      pomimo ewidentnych róznic charakterologicznych między nami da sie zyc bez
      skakania sobie do oczu.
      I mogę za naturella powtórzyć, że forum (juz od dawna)nie jest dla mnie
      odgromnikiem złych uczuć bo ich poprostu nie ma.
      Ale dalej je lubie ( i zawsze od macoch zaczynam wędrówki po sieci), właściwie
      należalo by napisać, że lubie wiele dziewczyn tu piszących i to z obu
      stron "barykady" , zeby nie było watpliwoścismile, a wypowiedzi z którymi sie nie
      zgadzam też sa w jakimś sensie pouczające...przynajmniej wiem jakie zachowania
      do niczego nie prowadzą.
      Troche dobrej woli i uczciwości po obu stronach, a nie jeden problem da sie
      rozwiązać.
      Czego wszystkim serdecznie zyczę smile
    • martalik Re: podsumowanie 16.02.05, 23:26
      Nie mogę się powstrzymać aby nie napisać paru słów.Jestem "z drugiej strony
      barykady".Weszłam tu z ciekawości,by zorientować się co myślicie i co czujecie
      do dzieci waszych facetów.Na ogół jestem dość wyrozumiała więc rozumiem , że to
      czsem może być dla Was trudne.Niektóre wątki są paskudne.Niektóre nex bardzo
      niedojrzałe.Ale fajnie przeczytać takie jak tu wypowiedzi.Mało wątków czytałam
      więc nie kojarzę wielu dziewczyn.Z tych przeczytanych b. fajne są Ani Rosy i
      Negry.Chciałabym aby moja nex myślała i postępowała podobnie jak Wy.Pozdrawiam
      • ania_rosa Re: podsumowanie 17.02.05, 00:32
        Ba, ale ania_rosa nie jest nextwink))) To znaczy jest, ale za to nie jest
        macochą. Nie mozna mieć w zyciu wszytskiego, jak widacwink

        pzdr
        Rosa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka