Zakupy w sklepie....dugie wybieranie ubran dla Pata...kompleksowe- bluza-
spodnie..koszula, sweter, spodnie...w usmiechach...z radoscią- ze taki towar
wpadl nam w ręce..że takie ładne...
Aniol idzie z nareczem ubran do kasy...
staje w kolejce...ja przy regale zostaje z wózkiem...
jakas sympatyczna starsza pani zagaduje do maluszka...
maluch smieje się...ja uśmiecham sie do starszej pani...
podchodzi Anioł....mówi- "Mama Pata" jest przy kasie...
"jak chcesz- to wyjdx"...
daję mu buzi...wykręcamz wózkiem...wychodzę na hol galerii handlowej...ide...
i myślę..dlaczego wyszłam?
bo Anioł mi zasugerował..wiem dlaczego...wyglądałam
nieciekawie...włosy ...cera...ubranie- cala zaniedbana...nieciekawe ubrania
na sobie...stare buty...
panicznie się bałam..że Mama Pata- ta młodsza...ładniejsza...modnie i
elagancko ubrana...ZADBANA...
BAłAM SIĘ PORÓWNANIA...odeszłam....

odeszłam nie dlatego- że nie chcialam powiedziec dziendobry.....
wiem, ze nas widziła...fajnie- że z nareczem ubran dla Pata

- Ona mu\też cos
kupiła....
byłam na siebie zła...że nawet...ubrac sie już nie mam w co...że nie dbam o
siebie...że sie postarzałam..że....
buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu...mam złe dni....