Dodaj do ulubionych

bez tematu....

18.04.05, 17:43
Zakupy w sklepie....dugie wybieranie ubran dla Pata...kompleksowe- bluza-
spodnie..koszula, sweter, spodnie...w usmiechach...z radoscią- ze taki towar
wpadl nam w ręce..że takie ładne...
Aniol idzie z nareczem ubran do kasy...
staje w kolejce...ja przy regale zostaje z wózkiem...
jakas sympatyczna starsza pani zagaduje do maluszka...
maluch smieje się...ja uśmiecham sie do starszej pani...
podchodzi Anioł....mówi- "Mama Pata" jest przy kasie...
"jak chcesz- to wyjdx"...
daję mu buzi...wykręcamz wózkiem...wychodzę na hol galerii handlowej...ide...
i myślę..dlaczego wyszłam?
bo Anioł mi zasugerował..wiem dlaczego...wyglądałam
nieciekawie...włosy ...cera...ubranie- cala zaniedbana...nieciekawe ubrania
na sobie...stare buty...
panicznie się bałam..że Mama Pata- ta młodsza...ładniejsza...modnie i
elagancko ubrana...ZADBANA...
BAłAM SIĘ PORÓWNANIA...odeszłam....smile
odeszłam nie dlatego- że nie chcialam powiedziec dziendobry.....
wiem, ze nas widziła...fajnie- że z nareczem ubran dla Patasmile- Ona mu\też cos
kupiła....
byłam na siebie zła...że nawet...ubrac sie już nie mam w co...że nie dbam o
siebie...że sie postarzałam..że....
buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu...mam złe dni....
Obserwuj wątek
    • michiko Bei napewno ładniej wygladałaś od niej bo jesteś 18.04.05, 18:38
      szcześliwa mamą. Uśmiechnij sie i nie bądz krytyczna wobec siebie.
      pozdrawiam
      • mamaadama4 Re: Bei napewno ładniej wygladałaś od niej bo jes 18.04.05, 19:46
        Nawet gdybym była po dwutygodniowym SPA i zrobiona przez stylistę to nie
        miałabym ochoty na to, aby stanąc oko w oko z eksią. Ja jej po prostu nie
        lubię. I nawet "dzień dobry" nie mam jej ochoty mówic. Bei, spokojnie.smile))
        • ania_rosa Re: Bei napewno ładniej wygladałaś od niej bo jes 18.04.05, 20:02
          Ale ja nie rozumiem problemu, tzn. nie wiem, co jest problemem. Spotkanie Eksi,
          wygląd Bei czy słowa męza Bei?
          Jesli to pierwsze- to mamaAdama wyczerpała temat.
          Jesli to drugie to wybaczcie: albo ja od zawsze jestem egoistką, albo nie
          przemawia do mnie martyrologia, bo za cholerę nie mogę zrozumieć, co powoduje,
          ze Patowi się kupuje ubrania, a Bei nie? Rozwiązanie jest proste: kupic sobie
          nowe ciuchy, isc do fryzjera, wyjsc na kawę. Nie przemawia do mnie wizja
          obkupywania pasierba (czy osobistego dziecka) w starych butach sprzed piętnastu
          sezonow. Scislej rzecz biorac: JA wlasnie tak robie. Ale tez i ja nie mam
          specjalnie kasy, wiec hierarchia finansowa tu nie zachodzi, bo ani nie kupuje
          ubran dziecku (wzglednie w ciuchlandach), ani sobie. Gdybym jednak pieniadze
          miala ( a miewamwink to sa one dzielone rowno. O zaniedbane dziecko ktos sie
          zawsze upomni, zaniedbana matka musi sama pilnowac wlasnych interesow, bo nikt
          sie o nie nie zatroszczy.
          A jesli problemem jest trzecia kwestia to mnie osobiscie by szlag trafil.
          Niejeden raz natykalam sie na rozne eksie bedac w rozciagnietych dzinsach i
          wadze dalekiej od idealu. Ale obok mnie zawsze kroczyl dumny Niemaz, ktory
          olewal moj wyglad, bo sam najlepiej wie, z kim jest i dlaczego jest. I
          ironiczne spojrzenie pani X nie robilo wrazenia ani na nim, ani na mnie. Nigdy
          tez nie posunal sie do sugestii, abym odeszla na bok itd.- bo co to, kurcze,
          jest? Konkurs na atrakcyjnosc czy poczucie wlansej dumy z zadbanej kobity? A
          moze rozchodzi sie o wstyd? Kazda z odpowiedzi mi nie odpowiada. A jak jest sie
          juz takim empatycznym zuczkiem, ktory przejmuje sie uczuciami partnerki, ktora
          moglaby poczuc dyskomfort w konfrontacji z zadbaną eksią, to nie proponuje sie
          partnerce wyjscia ze sklepu, tylko zaciaga sie ja do najblizszego butiku i
          mowi "wybierz sobie cos, kochanie, bo na pewno masz ochote na nowa
          bluzke/spodnice/sukienke". Ostatecznie wyglad partnerki przed slubem swiadczy o
          niej samej, ale jej wyglad w pare lat po slubie jest takze "zaslugą" jej męża.
          Rosa
    • madalenka25 Palne Cię 18.04.05, 20:44
      jak Babcie kocham po prostu palne - Słonko młodsza? zadbana? ładniejsza? ale
      Anioł jest z Tobą - tak - coś mi tu nie pasi - jak mówi Młoda

      Bei to sie robi tak - Aniele - poproszę Twój portfel lub karte kedytową i w
      trasę, fryzjer, nowe buty, kosmetyczka, jakis fatałaszek, potem opiekunka na
      wieczór do dzieci a Anioła stawiasz przed faktem dokonanym i kolacja w mieście -
      świętość to dzis poszukiwana cecha ale bez przesady - cos mi sie widzi że ktos
      tu popada w małe tzw niedowartościowanie a jak wydasz na nowy krem to dzieciom
      się nic nie stanie i na chleb tez starczy - ja tam właśnie zaszalałam i kupiłam
      sobie perfumy o których od dawna marzyłam i od razu świat wydał mi sie ładniejszy

      a jak mama kupi Patowi spodnie to korona jej z głowy nie spadbnie - może w końcu
      zacznie oddawać te co "zawieruszają się" w niej - Bei troszkę zdrowego egoizmu
      jeszcze nikomu nie zaszkodziło
    • leeya Re: bez tematu.... 18.04.05, 21:23
      Bei... Ja Cie prosze...

      Kiedy sie Artus urodzil? 5 miesiecy temu? Kochana, ja wiem, ze dziecko,
      szczegolnie takie malutkie, jest strasznie absorbujace, ale nie mozna tak.
      Patowi nic sie nie stanie, jak zacznie przywozic rzeczy od Mamy, nie musicie mu
      ciagle nowych kupowac. Artus tez moze czasem zostac z opiekunka. Jestes kobieta
      i MUSISZ sie sama sobie podobac!! Dlaczego sie szczypiesz i nie kupisz sobie
      czegos nowego? A jest taka swietna okazja: wiosna idziesmile Wiec fryzjer, potem
      kosmetyczka, nawet na glupi masaz tworzy, nowy ciuszek i koniecznie nowe
      bucikismile)))) Beiku, zrob sobie prezentsmile))))

      Leeya
      • podenka Re: bez tematu.... 18.04.05, 22:36
        Bei,
        podpisuję sie obiema rękoma pod tym co napisały dziewczyny. Jutro do sklepów i
        kosmetyczki marsz!!!
    • lilith76 Re: bez tematu.... 18.04.05, 23:11
      bei, dołączam się do dziewczyn.
      jeśli ty o sobie nie pomyślisz, nikt tego nie zrobi. bądź przez chwilę, raz dziennie egoistką - wbrew pozorom wszystkim w rodzinie wyjdzie to na dobre smile))
    • balladynka Re: bez tematu.... 19.04.05, 09:12
      Bei, Ty jestes taka kochana, ze oddalabys ostatnia koszule ale Tobie tez sie
      cos nalezy od zycia. Dziewczyny maja racje, nic tak kobiecie dobrze nie robi
      jak fryzjer, kosmetyczka czy nowy ciuch. Zwlaszcza wiosna dobrze sie
      odrestaurowacsmile A Eksia sie nie przejmuj, jak sama nazwa wskazuje jest juz
      niegroznasmile Neksie potencjalne - oto czego boi sie kobietasmile A tych pelne
      centra handlowesmile Ale Aniol kocha Ciebie i z Toba jest wiec i tak jestes
      najpiekniejsza dla niego. A prace konserwacyjne przeprowadz jak najbardziej -
      dla samej siebiesmile
      Pozdrawiam i usmiechnij siesmile
    • triss.m Re: bez tematu.... 19.04.05, 09:22
      Bei!!! dziewczyny wyczerpaly temat, ale dodam cos od siebie. dla mnie problemem
      byloby, ze moj facet przylatuje i sugeruje mi wyjscie ze sklepu.. bo przeciez
      mnie do cholery wybral, wiec co teraz -wstydzi sie mnie?? ja tez eksi nie
      lubie, nagrabila sobie na poczatku naszej znajomosci i koniec - nie bedzie
      spotkan ani zadnych bliskich kontaktow. choc teraz jej zalezy, zeby bylo OK smile
      ale gdybysmy sie spotkaly w sklepie i wygladalabym na 'zmeczona zyciem' smile to
      do mojego faceta nalezaloby wsparcie mnie jakims milym komplementem, zartem,
      czymkolwiek (jesli taki wrazliwy i widzi, ze spotkanie nastapilo w
      nieodpowiednim momencie wink Bei,popraw sobie nastroj i przestan byc taka mila
      dla nich wszystkich tylko nie dla siebie !!! smile
      • bei Dziewczyny.... 19.04.05, 10:40
        Aniol- wie, ze ja nie chce kontaktu z eksią...tylko on nie wie- dlaczego nie
        chce....jemu pewnie do głowy nie przyszłoby- ze ja się wstydzę...pomyślal- że
        nigdy nie chciałam...więc tak zareagował...
        PROBLEM jest we mnie...nie potrafie sie zmienić- a teraz dopadła mnie jakas
        deprecha- i jestem na niesad....nie chce wychodzic..nie chce zakupów dla
        sibie..nie chce nawet zamówic z katalogu...nie chce gdy on mi cos kupuje- mysle
        wówczas o tym- ze mam takie duze braki- i żeby to tak kompleksowo wyrównać- to
        byłyby wielkie koszty...
        powinnam wyjsc po pomoc- by przeformatowac mi charakter...ale czuje, ze cos
        mnie łapie....
        forum jest swietną grupą wsparcia- na chandre pomaga...tylko musiałabym tu
        ciągle siedziec- by mądrzej myślec....
        Macie rację....staram sie byc miła dla innych...a przestałam lubic siebiesad
        Dziękuje za wysłuchanie.....jestescie takie Kochane.
        • triss.m Re: Dziewczyny.... 19.04.05, 11:39
          Bei, kompleksy siedza w Twojej glowie.. tylko i wylacznie. wiosna jest, panie
          sierzancie ;-p wiec, przestan sie dolowac i pomysl dobrze o sobie smile dziecko
          rosnie, kwiatki, listki, ptaszki na dworzu, zaczna sie spacery po parkach
          itepe. wypadaloby strzelic sobie jakas kiecke, kolor na wlosy i... rozowe
          okulary na nos smile jakie tam kompleksowe wyrownywanie ?? dzizas, przeciez nie
          musisz sobie od razu fundowac operacji plastycznej!! najwazniejsze, to
          pozytywne nastawienie, w koncu nazwisko zobowiazuje - masz wygladac jak
          Anielica ;-P a nie jak maruda smile
          • mamaadama4 Re: Dziewczyny.... 19.04.05, 12:09
            Qrna, ja rozumiem, że mozna mieć zastrzeżenia do swojego wyglądu, ale żeby sie
            opinia eksi przejmować? Jeżeli się przejmuję czyjąkolwiek opinia to tylko osób
            na których mi zalezy, a eksia się w tym kółku nie mieści.
            A co do kupowania rzeczy dzieciom eksiowym - zalecam umiar. Bo skończy się na
            konieczności finansowania wszystkiego - ze szkołą, studiami i mieszkaniem
            włącznie. A wiem co mówię. Brrrrrrrrr
          • bei :):)..jejQ- bardzo trafne- jestem maruda:) 19.04.05, 14:43
        • leeya Re: Dziewczyny.... 19.04.05, 12:44
          Bei... Slonko... Nie denerwuj mnie!! Ja mam 28 lat. A tak sie zlozylo, ze moi
          znajomi to w wiekszosci malolaty po 22-24 lata. Jestem starsza. Czasem czuje
          sie wsrod nich jak babcia czasami, ale co jak co, kompleksow wieku nie mam!!!
          Jak trzeba to wciagam dzinsy i bluzeczke i smigam z nimi do klubu studenckiego.
          I tam spotykam swoich uczniow (dorabiam prowadzac kursy przygotowujace do
          matury). I tez sie nie wstydze!! Kurka wodna no!!! Masz tyle lat na ile sie
          czujesz a nie tyle ile pokazuje metryka!!! I zebym ostatni raz widziala, ze
          martwisz sie, ze eksia mlodsza!!! NO I CO Z TEGO ZE MLODSZA PRZEPRASZAM???? Z
          kim jest Aniol?? Echhhh....

          A tak na marginesie, w piatek jest impreza urodzinowa mojego bardzo dobrego
          kolegi. Urodziny nota bene 24. w tym samym klubie bedzie moja siostra na
          urodzinach swojego chlopaka. Moja siostra ma 16 lat, jej chlopak 18. I pojde!!
          I jeszcze zaloze krotka spodniczke!! tongue_out

          Leeya
          • mamaadama4 Re: Dziewczyny.... 19.04.05, 12:51
            Moja eksia też jest młodsza smile))
            • capa_negra Re: Dziewczyny.... 19.04.05, 18:20
              A moja starsza, ale ....drobniejsza, zgrabniejsza.
              I moge sobie pomarzyć, ze mając jej lata będę tak wyglądać.
              Nie twierdze, że będe wyglądać jak jakaś lampucera ala zeby byc taka
              filigranową ( tak to sie pisze ???)smile tobym musiała sie drugi raz urodzic .
              I co ??
              I nic ...
              Nie raz ja widzę przez przypadek i nie raz któras z nas wygląda "pod zdechłym
              azorkiem" a to bluza wyciagnieta, a to włosy przedwczorajsze.
              I dalej nic.
              Wychodze z załozenia, że mój mąz wie dlaczego się z nia rozwiódł, i wie
              dlaczego ożenił sie ze mną.
              I ani jej, ani mój wygląd w danej chwili nie ma znaczenia.
    • zielonydom Re: bez tematu.... 19.04.05, 13:53
      Rozumiem Cię,ja też okropnie się czuję jak Ex się ładnie ubierze, jestem
      zazdrosna bardziej o nią niż o jakąkolwiek inną kobietę. Tłumaczę sobie to tak
      że ich ktoś łączy-dwaj synowie-i zawsze będą ich łączyć.
      Ale kiedyś okazałam mu swoją zazdrość o nią w jakiejś kwestii i wiecie co mi na
      to odpowiedział ?: "No niemiałbym Cię z kim zdradzać tylko z Byłą !"
      Jeśli chodzi o wygląd to musisz coś ze sobą zrobić - dla zdrowia psychicznego smile
      swojego. Pokombinuj-nie musisz wydać wiele żeby było widać zmianę.
      • mamaadama4 Re: bez tematu.... 19.04.05, 13:56
        Eks jest eks od ponad 10 lat. A ja ją w tym czasie widziałam 2 razy. Miszkamy w
        tym samym mieście. Qrna, jakoś się na nia nie natykam. Gzie wy te swoje eksie
        yak widujecie?
        • bei Danuś... 19.04.05, 14:58
          ja mam pecha- akurat w tej samej galerii handlowej w tym samym sklepikusmile
          innym razem sama sie wpychałasmile- miala zabrac swoje opony z garażu...wiec ja
          bramę otworzyłam przed czasem- by na domofonie nie wisiała...otworzyłam garaże
          i wystawiłam opony na podjazd....
          no i Eksia spóźnieła się....wzięla te opony...i zaczęła dobijac sie do drzwi...
          ( byłam wtedy w wannie)...poszłam w ręcznikach...otworzyłam drzwi...


          usłyszałam bardzo miłe "witaj"- i informacje, że wzięła opony...
          - dobrze- odpowiedziałam...dowidzenia....i drzwi zamknęłam...
          i zaraz anioł zadzwonił..ze eksia dzwoniła...że co to ja wyprawiam- garaze
          otwarte...brama też...jeszcze ktos kosiarki pokradnie...że ona mi mówiła- ze ja
          mam zamknać...a ja to zignorowałam...i zamknęłam drzwi...
          Qrcze....
          to głupie..przeciez nie mogłam zamykać bramy- jak ona była na posesjismile...a jak
          sobie pojechała- to nie muszę wychodzic na zewnatrz by pilotem wszystko
          pozamykać......
          i nie rozumiem- o co się uniosła...
          i nie lubię- gdy mówi do mnie po imieniu- ja mówie do niej ( dwie rozmowy
          przez telefon- bo sie nagrywała) na Pani...jestem starsza- więc jeżeli już- to
          ja powinnam proponowac tykanie...
          Qrcze... lubię, gdy mówią mi po imieniu...i to osoby nie wiem ile
          młodsze...ale w tym przypadku jakos nie chcę...
          rozmawiałyśmy p.telefon- nawet nie pamiętała, ze wydzwaniała do mniesmile...
          już nie dzwoni ( od 3lat)
          Danus- najczęściej to jest tak- ze odbieramy lub dowozimy Pata...i wówczas jego
          Mama jest gdzies w tle...tak juz musi być...ale inaczej jest- gdy wiem, że moze
          sie pojawic...a inaczej- takie zaskoczeniesmile

          A moze nawet nas nie widziała- bo na gg do anioła nic nie powiedziała...a moze
          to dla Niej jest tak nieważne jak śnieg zeszłoroczny...a mnie serce tłukło jak
          oszalałesmilesmile
          • mamaadama4 Re: Danuś... 19.04.05, 15:05
            Po pierwsze - co robia jej opony w waszym garażu - poza tym, że leżą?
            Miłosierdzie i dobre wychowanie maja też swoje granice. Qrna, niech sobie
            przechowa tam, gdzie opony zmieniają - za sezon kosztuje to chyba 60zł.
            Po drugie - po co ty razem z Aniołem jeździsz po dziecko i razem go tez
            odwozicie? Tylko prosze o racjonalne wytłumaczenie.
            • bei Re: Danuś... 19.04.05, 15:28
              Niekiedy tak wypada- jedziemy na zakupy...albo do lekarza...i jeszcze Pata
              odbieramy- albo nieraz zostawiamy...np
              Pat miał imprezkę- skonczyła sie szybciej- i juz wydzwaniał- by go już
              wziac...przecież nie będę wtedy zostawac gdzies na chodniku- gdy zimno...ale ja
              z auta nie wychodzę...a Anioł idzie pod domofon...Aparkin jest w sporej
              odległosci od budynku...
              Nieraz jest tak..że jedziemy do O...w O mieszkaja wszyscy dziadkowie
              Pata...dostarczamy go i do tych dziadków z drugiej strony..
              Nigdy nie pojechałam specjalnie.....
              Nieraz nawet nie wiedziałam- ze Pat juz bedzie chciał wracac...my na
              zakupach...a tu telefon..
              a opony...jak sie wyprowadzała...to nie zabrała...więc jedną zimę leżały u
              nas...ale juz u nas ich nie składujesmile
              ***************************************

              Dana...napisałam Ci e-liścik na priv....czy listonoszka ukradła?...czy to
              raczej mój pomysł jest niezbyt dobry?...Myślałam..myślelismy- ze moglibyśmy
              chociaz tak pomóc jakims rodzicom....
        • zielonydom Re: bez tematu.... 19.04.05, 15:31
          "Po drugie - po co ty razem z Aniołem jeździsz po dziecko i razem go tez
          odwozicie? Tylko prosze o racjonalne wytłumaczenie. "-

          Ex razem z dziećmi mieszka w domu mojej teściowej od 12 lat. M dwa lata temu
          wyprowadził się a ona tam została. Więc tam często ją widuję jak jesteśmy u mamy
          M, lub jak idziemy po dzieci lub odprowadzić dzieci. Nie wyobrażam sobie że M
          idzie tam sam, a ja zostaję. Dlaczego ? Tylko proszę o racjonalne wytłumaczeniesmile
          • mamaadama4 Re: bez tematu.... 19.04.05, 15:39
            Pisałam do bei, której eksia nie mieszka w domu teściowej.
            A swoją drogą - ciekawie to czasami wygląda.
            • mamaadama4 Re: do bei 19.04.05, 15:42
              Nie mam w poczcie wiadomości od Ciebie, wyslij raz jeszcze
            • zielonydom Re: bez tematu.... 19.04.05, 16:07
              to prawda smile
              • bei :) AdamaMamo- wysłałam.... 19.04.05, 17:15
    • kwiatek1974 Re: bez tematu.... 20.04.05, 09:10
      Będąc jeszcze bez mężą nie wyobrażałam sobie wyjscia beż makijażu , elegancko
      ubranej, byłam jeszcze wtedy chuda i mogłam nosic miniówki, krutkie sweterkismile)
      kiedy zaszłąm w ciąże z moim M też elegancko się ubierałam siostra zaopatrzyłą
      mnie w ciuchy typowe dla mam w ciąży, po urodzeniu Maciusia zaniedbałam się
      strasznie, nic mi się nie chciało miałam cały dom na głowie, mój pracował,
      wracał popołudniu bo pracował w jednostce do której dojeżdzali wszyscy
      autobusem, jak gdzieś wychodziliśmy z synkiem po powrocie mojego z pracy nie
      chciało mi się już malowa ubierac zakładałam zazwyczaj sportowe ciuchy, i szłam.
      Kiedy moi rodzce przyjechali nas odwiedzic moja mama usłyszała od znajomych że
      mój jeszcze wtedy nie mąż lepiej wygląda ode mnie, że ja się zaniedbałam , że
      przytyłam (nikt nie wiedział że żuciłam palenie i niepaliłąm od roku) i żeby mi
      coś powiedziała bo, to że się ma dziecko i dom na głowie to nie znaczy żeby się
      tak zaniedba. Ponieważ przestałam w siebie inwestowac, nie chciało mi się
      chodzi po sklepach i kupywac coraz to inne modniejsze ciuchy, chodziłąm w tym
      co miałam, moja matka już nie wytrzymała zabrałą mnie na zakupy do fryzjera,
      jak zwykle dostałam lekcję życia od mojej mamy i teraz nie wyobrażam sobie abym
      miała wyglądac tak jak po urodzeniu. Troszkę schudłam doprowadziłam się do
      stanu jak sprzed ciąży chociaż nie noszę krótkich miniów, wyglądam jak trzeba.
      Mój m zwracał mi uwagę że powinnam coś wtedy zrobi ze sobą ale mi się nie
      chciało i po odnowie którą zafundowała mi mama wracając z pracy nie poznał
      mniesmile))

      Czy porównywałam się do ex w stosunku do wyglądu raz czy dwa razy, ale to
      zazwyczaj ona robiła na oślep bo przez 3 lata bycia z moim przed jego rozwodem
      ona nigdy mnie nie widziała ja ją tak bo jeździliśmy z synkiem do teściów, i
      zdażało mi się ją widziec jak szła wiedziałam jak wygląda bo widziałam ją na
      zdjęciach, ona wiedziałą że ja przyjechałam z moim do jego rodziców bo
      mieszkałą tam akurat w tym samym bloku co rodzice mojego jej koleżaneczka ale
      nigdy nie wpadła na mnie ex osobiście. Zawsze po takim wyjeździe dostawałąm
      smsy że jestem brzydsza od niej co on we mnie widział, że jej do pięt nie
      dorastam itp. kiedy mnie zobaczyłą pierwszy raz jak pojechaliśmy po jego córkę,
      oniemiała, obejrzała sobie mnie do okoła i powiedziałą że spodziewałą się i
      byłą pewna że inaczej wyglądam a ty zoong. Czy jest ładniejsza ode mnie- nigdy
      w życiu jest wyższa postura babochłopa jest szeroka w barach i dlatego ją tak
      porównuję teraz troszke schudła, wiec wygląda szczuplej ale i tak jest szeroka
      w du..pie smile))) ostatnio mi napisała że i tak nie wie co mój we mnie widział bo
      ona ma większe cycki ode mnie, i wszystcy jej mówią że ona jest zgrabniejsza.
      Nic jej nie odpisałam bo nie ma to dla mnie najmniejszego sensu dyskusja z tą
      osobą, dostałąm jeszcze wtedy kilka smsów z porównywaniem mnie do niej, a ja
      nic nie wyprowadziła mnie z równowagi. Mój jej tylko wieczorkiem napisał jak
      przysłałą do niego smsa że teskni za ich wspólnymi nocamismile))))) żeby nigdy
      wiecej nie porównywała się do mnie, bo ona dla niego jest zerem. I aby takie
      smsy pisała do swoich kochanków z którymi spędziła wiecej nocy w ich
      małżeństwie niż kiedy on był jej mężem. Napisała tylko że jest bydlakiem i
      pożałuje i tak jest nie ma kontaktu z córką od miesiąca((((
      • kwiatek1974 Przepraszam ze błędy 20.04.05, 09:15
        znów te błędy, odzwyczaiłam się od pisania i teraz znów robie pełno błędów
        jasna cholerasmile
        • zielonydom Re: Przepraszam ze błędy 20.04.05, 11:47
          Błędy są wybaczalne.
          Natomiast proponuję budowę zdań mniej złożonych.
          (rozdzielenie tego słowotoku znakami interpunkcyjnymi)
          smile
          • kwiatek1974 Re: Przepraszam ze błędy 20.04.05, 11:49
            dzieki za zwrócenie uwagi następnym razem to zrobię
      • lilith76 Re: bez tematu.... 20.04.05, 10:56
        ech, kwiatku, czytając jej oczekiwania wobec twojego wyglądu i twój opis jej ma
        się wrażenie, że jesteście spokrewnione mentalnie smile
        • naturella Re: bez tematu.... 20.04.05, 11:39
          Lilith, a ja od pewnego czasu obszerwuję ewoluującą u Ciebie zgryźliwość (taką
          dość ciotkowatą), z którą Ci wyjątkowo nie do twarzy i która w większości
          niewiele wnosi do tematusad
          • lilith76 Re: bez tematu.... 20.04.05, 13:42
            dobra, znikam.
            • naturella Re: bez tematu.... 20.04.05, 15:07
              Nie znikaj, tylko odczep brodawkę z nosasmile
              • mamaadama4 Re: bez tematu.... 20.04.05, 16:06
                naturella napisała:

                > Nie znikaj, tylko odczep brodawkę z nosasmile

                No własnie - odrzuc też miotłę, możesz zwolnić mięśnie twarzy - jesteś wśród
                swoich. Wizerunek maochy podtrzymujemy na zewnatrz, żeby czasami ktoś nie
                chciał nam przypadkiem aureoli przyprawić.
                • e_r_i_n Re: bez tematu.... 20.04.05, 16:40
                  mamaadama4 napisała:

                  > Wizerunek maochy podtrzymujemy na zewnatrz, żeby czasami ktoś nie
                  > chciał nam przypadkiem aureoli przyprawić.

                  Macochy jak macochy, ale chyba o wizerunek next czas zacząć dbać...
                  • mamaadama4 Re: bez tematu.... 20.04.05, 16:51
                    Erin usprawiedliwia cie tylko to, że nowa jesteś. smile)) Nie tak powaznie.smile))
                    • e_r_i_n Re: bez tematu.... 20.04.05, 16:51
                      Ekhm, nowa? smile
                      • mamaadama4 Re: bez tematu.... 20.04.05, 17:23
                        No tak, teraz popatrzyłam w profil. Ale nie zmienia to faktu, że trzeba
                        wyluzować.smile))
                        • e_r_i_n Re: bez tematu.... 20.04.05, 17:28
                          smile
                          Luzu mi nie brak, ale na zewnatrz jednak o ten 'ymydż' wrednej next trzeba
                          dbać. Żeby za dobrze nie było smile
        • kwiatek1974 Re: jak zwykle 20.04.05, 11:59
          czep się tramwaja ok, podobna do ex nie jestem, ani nie spokrewniona, jak
          zwykle odezwac sie nie można bo zaraz krytyka leci, to forum naprawdę zaczyna
          spadac na psy i nie tylko ja to potwierdzam, chyba mam prawo wyrażac to co
          myślę, co czuję, co mnie spotkało, po to chyba stwożono to forum dla macoch,
          jesli lubisz dogryzac załóż sobie forum wsicibskich, i złośliwych kobiet. Nie
          tylko ja opisuję ex, czy też inne sprawy, każdy ma prawo się tu wypowiedziec,
          nie musisz czytac tego co piszę, jesli ci się nie podobają moje wypowiedzi nie
          komentuj ich. I nie bedzie ciągnięcia tematu.
          • bei Kwiatuszku:) 20.04.05, 12:51
            Wiem- jak to bywa...z tym naszym zaniedbaniemsmile- mój starszy syn- jak
            przyjechał w odwiedzinki- pytał-" mamo- jak ty sie zmieniłas....ja popilnuję
            malucha- a ty zrób sobie fryzurkę..."
            Swietnie, ze masz taką Mamę Kwiatuszkusmile
    • kwiatek1974 dziekuję bei:))) 20.04.05, 19:18
      Wiesz brakuje mi jej na codzień chociaż Holandia nie jest daleko nie mam jak
      jechac do moich rodziców, kilka dni temu był mój tato, cieszę sie bardzo jak
      wpada załatwiac sprawy do Polski na te 2/3 dni mama nie może bo pracuje, jestem
      oczkiem w głowie tatusia bo byłam najmłodsza z rodzeństwa. Ale tata to tata nie
      pogadasz z nim o wszystkimsmile) Mama jest bardzo młodzieżowa kiedyś pracowała z
      młodzieżą z różnych rodzin. Po zlikwidowaniu jej miejsca pracy młodzież
      przychodziła po porady nawet do domu, mama powiedziałą mi co mnie czeka, biorąc
      męszczyzna który ma dziecko z inną kobietą, tłumaczyła mi dużo, nie miała
      przeciwko mojemu mężowi nic ponieważ ona sama to przeszła z moim tatą który ma
      córkę kawalerską(nie był żonaty z kobietą z którą ma dziecko). Nigdy jej nie
      poznałąm mój ojciec też jej nie widział od kilkunastu lat i to nie dlatego że
      nie chciał czy moja mama byłą przeciwna nie, matka mojej nieznanej przez nas
      siostry strasznie nabuntowała ją przed moją rodzina i ojcem opowiedziałą jej
      historię która nigdy nie miała miejsca nie była prawdą mój tata nie, mógł
      przetłumaczy jej że to co nagadała jej matka jest nie prawdą nie wierzyłą w
      nic co mówią jej ludzie którzy znali prawdę. I tak zostało nie znam jej nie
      widziałam jej nigdy na oczy,chciałąbym ją kiedyś pozna ale nie wiem czy
      przebaczyłąbym jej to co powiedziałą mojemu ojcu i zrobiłą kiedy widzieli się
      poraz ostatni. Moja mama tłumaczyła mi że nie będę miałą łatwo że bedzie nam
      bardzo ciężko, że ex nie da nam spokoju do czasu kiedy ich dziecko nie bedzie
      dorosłe wtedy wszystko minie dlatego mnie wspiera jak może.

      Teraz wiesz czemu nie cierpię swojej ex, bo broni mojemu widzenia się z córką
      bo wymyśla niestworzone historie, które tłucze do głowy dziecku, mści się za to
      że to ona rozwaliłą małżeństwo z moim i nie potrafi pogodzi się z tym że my
      jesteśmy razem. Nie cierpię jej za to że wymyśla głupoty i robi z siebie ofiarę
      losu. Nie cierpię takich ex bo ona nie jest, jedyna która tak się zachowuje
      potępiam te ex które robią to by się zemścic na ojcu dziecka.
      Sercem jestem z tymi ex które naprawdę cierpiały przez byłego męża, który je
      bił poniżał, niszczył im życie, sama bym takiego wytargała za j..a.

      Dlatego jestem jaka jestem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka