alimenty od mamy

27.04.05, 13:01
No własnie mamy dzisiaj pierwszą rozprawę. Jak wiecie po ekscesach ostatnich
naszej eksi chłopaki zostali z nami. P. złożył pozew o przyznanie opieki i
ustalenie alimentów. Dzisiaj pierwsza z nich. Nie wiem od czego zaczynają, bo
jest już też wezwanie na 2 czerwca.
W każdym razie mój szanowny mąż wystapił o przyznanie alimentów w powalającej
kwocie 250zł. (na młodszego). Nawet mi się nie chce tego komentować.
Oczywiście starszy - 18-latek jeszcze nie zdecydował się na złożenie pozwu.
Bardzo jestem ciekawa jak się sprawa potoczy. Zdam wam relację. Eksia
wyraziła już swoje oburzenie, że P. złożył pozew bez dania jej szansy na
ułożenie sobie relacji z dziećmi i zbudowanie zaufania.!!!!!!!! (Qrna miała
na to 10 lat - tyle juz minęło od rozwodu). Ją trzeba w ramki oprawić.
    • gosza26 Re: alimenty od mamy 27.04.05, 13:19
      jesteś pewna ,że to było u was?? bo mam wrażenie,że gdzieś już to słyszałam...
    • kammik Re: alimenty od mamy 27.04.05, 14:13
      Powodzenia w obu sprawach (serio serio wink ).
    • pelaga Re: alimenty od mamy 27.04.05, 14:39
      Taaaaakkk, kwota 250 zl powala z nog sad
      Mam nadzieje, ze wygracie choc tyle smile Tez serio serio wink
    • e_r_i_n Re: alimenty od mamy 27.04.05, 14:53
      Po pierwsze - trzymam kciuki.
      Po drugie, tak z ciekawosci: ile płaciliście na młodszego, gdy był z matką?
      • natalya20 Re: alimenty od mamy 27.04.05, 16:03
        ja radze podniesc wysokosc alimentow, bo nie spotkalam sie jeszcze by przyznano
        zadana kwote raczej nizsze, zawsze adwokat doradzil mi zeby napisac jakies
        200zl wiecej, no i mial racje dokladnie dostalam 200zl mniej niz zadalam, czyli
        300
        • mamaadama4 Re: alimenty od mamy 27.04.05, 18:23
          Erin no własnie - jak P. płacił było 450 na każde dziecko. Nie będę teraz się
          wkurzać, bo też nie rozumiem dlaczego P. z taką kwotą wyskoczył.
          Po rozprawie - alimenty przyznane w żądanej kwocie. Z wyrównaniem od 1 lutego.
          Poza tym eksia ma zaądzone koszty sądowe - i na nic się zdały jej lamenty.
          Chociaż tyle, ale na pewno nie popuszczę sprawy wysokości alimentów, ani tego,
          żeby starszy wystapił o alimenty od matki.
          • e_r_i_n Re: alimenty od mamy 27.04.05, 18:31
            No to gratuluję połowicznego sukcesu.
            A starszemu trzeba chyba postawic wybor - albo alimenty od matki, albo brak
            kasy od Was.
            • pelaga Re: alimenty od mamy 28.04.05, 07:52
              > A starszemu trzeba chyba postawic wybor - albo alimenty od matki, albo brak
              > kasy od Was.

              No no bardzo wychowawcze. Nie pomyslalas, ze ten mlody czlowiek moze czuc
              wewnetrzny konflikt??? Moze nie radzic sobie z taka sytuacja???
              Nie twierdze, ze nie powinien wystepowac o te alimenty, bo mu sie naleza i
              powinien, ale trzeba go przez to przeprowadzic, przekonac, a nie szantazowac.
              • e_r_i_n Re: alimenty od mamy 28.04.05, 07:57
                Czytając opis tego chłopaka prezentowany przez Dankę (tak, tak, nieobiektywny
                zapewne i przerysowany), mysle, ze to jedyna metoda.
                Ale i tak to tylko moje pisanie na forum. Nie wprowadzanie w zycie, prawda?
    • capa_negra Moja matka płaciła na nas alimenty 27.04.05, 18:46
      Nie pamietam ile, pamietam za to że przez komornika.

      > Oczywiście starszy - 18-latek jeszcze nie zdecydował się na złożenie pozwu.

      Nie naciskaj....choc bys bardzo chciała.

      Gdy moja matka zaczeła na nas placic alimenty, ja miałam 17 lat brat 9.
      Doszlam do pelnoletności i dałam ojcu pełnomocnictwo.
      Gdy mój brat doszedł nie dał.
      Nigdy nie pytaliśmy dlaczego, mimo że cały czas mieszkaliśmy razem a on za
      matką nie przepadał ot utrzymywal z nia sporadyczny kontakt.
      Może dla świetego spokoju?? może psychika mu na to nie pozwolała???
      Nas ojciec sam utrzymał i wy tez sobie poradzicie bez zawrotnej kwoty 250 zł.
      A jak będziecie naciskac to możecie jedynie "stracić" chłopaka ...chyba nie
      warto.
      Może z czasem sam zdecyduje, że jednak matka powinna dawac pieniądze, może
      matka będzie dawac mu do reki???
      W zyciu róznie bywa - poczekajcie.
      • mamaadama4 Re: Moja matka płaciła na nas alimenty 27.04.05, 21:59
        Capa, gdyby ona cokolwiek dawała mu do ręki, kupiła chocby pare majtek raz na
        rok, to spasowałabym. Żeby było ciekawiej, to przez ostatnie lata mieli taki
        układ, że P. płaci alimenty na dwoje dzieci, ale tego straszego utrzymuje w
        całości. Ja nie moge odpuścić tych alimentów. Wyskok eksi kosztuje nas kredy na
        20 lat na zamianę mieszkania. Czesne starszego w szkole wynosi 450 zł.
        miesięcznie, od kwietnia chodzi na korepetycje 150 zł. za 1,5 godziny 4-5 razy
        w miesiącu. Qrka, ona mu nawet kieszonkowego nie daje. I nigdy nie dawała.
        Nie, po prostu nie. Tym bardziej, że starszy i tak nauczył się wykorzystywać
        nas finansowo - pomimo moich sprzeciwów miał ciche przyzwolenie P. Znam
        najstarszego od 10 lat - to nie sprawa "uczuciowa" ta niechęc do wystapienia o
        alimenty. Tak mu jest wygodniej a w końcu ojciec ma kasę, to nie ma się o co
        martwić. Tylko ile mozna dać się doić?
        • mamaadama4 Re: Moja matka płaciła na nas alimenty 27.04.05, 22:01
          Capa i jeszcze jedno - on jest zbyt wygodny, żeby unieść się honorem i odejść.
          To jest zwykła manipulacja ojcem.
          To on własnie jakiś czas temu powiedział, że w tym domu panują dziwne zwyczaje,
          bo wszyscy (znaczy ja i P.) "wozimy się samochodami" a on musi autobusem
          jeździć.!!!!
          • capa_negra mamaadama4- kurde.... 28.04.05, 09:34
            Przewalone - jak rozumiem chłopak ma mocno rozbudowana postawe roszczeniową i
            mu sie "nalezy" czy sie stoi czy sie lezy....

            Pogadaj z chłopem - moze gdyby pogadał z synem i wytłumaczył mu jak chłop
            krowie na rowie jakie Wy ponosicie konsekwencje postepowania jego matki to może
            by załapał.
            Poprostu na spokojnie niech mu powie to wszystko co ty napisałas, a jesli nie
            dotrze no cóż pozostaje chyba wam obciąć wydatki na ekstrasy i rozrywkę.
            Z czegoś trzeba kredyt placić.

            Albo może rozmowa z eksią o dobrowalnym placeniu....ale to chyba pomysł "z
            księzyca" i czysta utopia..

            Trzymaj sie mocno i nie daj się.
            • pelaga Re: mamaadama4- kurde.... 28.04.05, 10:01
              > Albo może rozmowa z eksią o dobrowalnym placeniu....ale to chyba pomysł "z
              > księzyca" i czysta utopia..

              Ano wlasnie sad Na dobrowolne placenie bym nie liczyla. Pewien typ ludzi nie
              rozumie, ze dzieci powietrzem nie zyja.

              Mysle, ze jednak rozmowa.
        • pelaga Re: Moja matka płaciła na nas alimenty 28.04.05, 08:01
          To moze dalby ojcu pelnomocnictwo???? Moze to jest jakies wyjscie, zeby uniknac
          konfliktu??
          • bei Re: Moja matka płaciła na nas alimenty 28.04.05, 13:40
            o mamo! (mamoadama)...
            jak Cie czytam, to jestem dumna, ze reprezentujesz moja płec...żaluje, ze nie
            umialam być taka rozsądna. Wiem, że postawisz na słusznym...okupisz to worem
            stresów...a ja tu Cię podziwiam:smile...i uśmiecham sie do Ciebie....smile
            • mamaadama4 Re: Moja matka płaciła na nas alimenty 28.04.05, 17:48
              Capa ty dobra kobieta jesteś, ale ja gadam już od dawna. Mój P. uważa, że
              dzieci mają traumę porozwodową i oszczędzać je tzeba. Jeżeli jeszcze w
              przypadku młodszego zgodzę się, że na jego psychice mocno sie to odbiło, tak w
              przypadku starszego - (hehe, mamusiny charakterek) trauma padła mu na mózg.
              Moje gadanie przez te lata dało tyle, że P. ostatnio przyznał, iz starszy jest
              ropuszczony. No więc tatuś "ma świadomość" i to by było na tyle. smile))
              Pełnomocnictwa mu nie da, bo on nie chce w żadnej formie "wyciągać" kasy od
              mamusi. Qrna, a tatuś to co? S..a pieniędzmi? Ale oczywiście nie odpuszczę,
              mogę nastepne lata jeszcze gadać. I będę!
              Bei, stresowac to ja już się nie stresuję. Chociaż ostatnio omlet z patelni
              zamiast na talerzu wylądował na P. Był to rzut w pełni uzasadniony.!
              • chalsia Re: Moja matka płaciła na nas alimenty 29.04.05, 00:09
                Hi hi w temacie latających omletów. Kurna, Ty mu w twarz omletem i tyle lat
                jesteście razem, ja tak nie robiłam i dupa. Nauczka? Rzucać omletami.
                Ad rem - serdecznie współczuję. A na starszego (oprócz "urabiania" małża) nie
                widzę innego sposobu jak ustalone kieszonkowe BEZ dodatkowych "doładowań" -
                niech w końcu zrozumie, że pieniądze nie rosną w doniczce na parapecie w
                sypialni.
                Chalsia
              • capa_negra Doopa Jasiowa 29.04.05, 10:01
                a nie trauma porozwodowa.
                O ile pamietam to minelo 10 lat od rozwodu.
                Na poczatku tak!!!, ale nie po 10 latach !!!!
                Gadam ci, ze ani ja ani brat przewlekłej traumy nie mamy i nie mieliśmy, no
                chyba że starszy syn twojego M to takie kurde warzywko, pióreczko delikutaśne.
                Wykorzystuje sytuacje na bank - moj brat tez tak robił - co by nie zrobil
                zawsze ktos go przytulił , jak nie tatus to mamusia.
                Pokorne ciele 2 matki śsie.

                Jeszcze raz powtarzam obciąc ekstrasy i wydatki na rozrywkę.
                Cos na grzbiet, pełna micha, dach nad głową i opierunek ( ale nie koniecznie bo
                w tym wieku to juz chłopaczyna może prac sam) należa mu sie jak chłopu ziemia,
                ale musi pojąć że jak to powiedziała chalsia ( cudnie zresztą) pieniążki nie
                rosna w doniczce w sypialni na parapecie smile

                A w kwestii omleta smile obawiam sie, ze ja rzuciłabym patelnia...
              • leeya Re: Moja matka płaciła na nas alimenty 29.04.05, 10:53
                Mamoadama...

                Ja wiem, ze moje doswiadczenia maja sie nijak do Twoich, ale moze cos pomogesmile

                Mieszkam z siostra. Tak sie ulozylo, ze moja mama od 5 lat, czyli od czasu jak
                Mloda miala 11 lat, mieszka i pracuje za granica.Powod prosty i prozaiczny:
                klopoty finansowe, a tam dostala na prawde swietny kontrakt. Przez rok Mloda
                mieszkala z Tata. Jednak niestety, ziolko z niej nieprzecietne i ja czesciej
                siedzialam w domu niz w Gdańsku. Cierpiala na tym moja praca, uczelnia. Wiec
                dlugo nie myslac zabralam ja do siebie do Gdanska. I sie zaczelo... Bo ona taka
                bedna, bez Mamusi, bez Tatusia, ja dobrze zarabiam, wiec niech dziewczyna ma w
                koncu dzinsy orginalne (wszyscy w klasie maja a ja nie), buty Nike (Jak ja moge
                chodzic w zwyklych??), ubrania firmowe (oni i tak uwazaja mnie za wiesniare)...
                Te teksty w nawiasach to cytaty z Mlodej. Wiec kupowalam. Glupia ja!! I nagle
                pojawia sie Julka, ja mam mniejsze mozliwosci zarobkowania, wiec kasy ciut
                mniej na wieksza ilosc osob. Powazna rozmowa nic nie daje. Wiec wypruwam sobie
                zyly, nic sobie nie kupuje a jej znow... W koncu nie wytrzymalam, jak ja
                zlapalam na paleniu. Powazna rozmowa, w ktorej oswiadczylam, ze obcinam
                wszystkie ekstrasy, dostaje gola tygodniowke, picie i jedzenie do szkoly bierze
                z domu, a nie kasa na to i koniec. Na poczatku myslala, ze mi minie po jakims
                czasie, a tu dupa. Wiec w te pedy do mamusi telefon jaka to ona jest ucisniona
                i biedna. A mamusia na to "przyjedz do mnie i zarob sobie", co sie Mlodej
                strrrrasznie nie spodobalo. Wiec telefon do Tatusia z tymi samymi tekstami. A
                Tatus jak to Tatus (na biezaco w temacie, bo jemu moglam sie poskarzyc na
                Mloda) "OK, ja wysle Asi pieniadze i ona bedzie kupowalo co uzna za stosowne
                dla Ciebie". Wrecz tragedia narodowa w zyciu mojej siostry... Jaki epilog??
                Pojechala do Mamusi, popracowala przez 2 tygodnie, zarobila 250 euro, wrocila i
                stwierdzila, ze ona sie woli uczyc a nie pracowac. A jak praca to tylko w
                wakacje i to przez miesiac. Kupila sobie to co chciala. I nagle do niej doszlo,
                ze nie mam maszynki do robienia pieniedzy w piwnicy, a sama musze to zarobic. I
                chyba ja to porazilosmile

                Leeya
                • balladynka Re: Moja matka płaciła na nas alimenty 29.04.05, 11:28
                  Ja miałam to samo z bratem, który nadal mieszka z rodzicami (ja już na swoim) i
                  strasznie był niepocieszony, że siostra ma na ciuchy, komórę, samochód itd a
                  jemu rodzice wydzielają i jakie to niesprawiedliwe. Zmieniło mu się po odbyciu
                  praktyk w wakacje u mnie w firmie gdzie zobaczył jak zarabianie na te wszystkie
                  cuda wygląda na własne oczy, gdzie musiał sobie na nie zapracować pracując po
                  dwanaście godzin dziennie i ile tych godzin musiał wypracować żeby zarobić na
                  jedne jeansy. Nigdy nie zapomnę jego miny jak musiał zostać pierwszy raz te
                  nadprogramowe godziny zamiast iść do kumpli. Także może to byłby sposób na
                  roszczeniowych nastolatkówsmile) Dać im szanse trochę popracować i od razu im się
                  zmienia stosunek do pieniądza i tych, co je zarabiająsmile Moi rodzice byli
                  zachwyceni! A starszy Mamyadama już chyba nie taki młody więc pora chyba zacząć
                  zarabiać na swoje utrzymanie chociaż symbolicznie. Powodzeniasmile A jakby co to u
                  mnie w dziale zawsze jest co robić więc służę pomocąsmile
        • kraszan1 Re: Moja matka płaciła na nas alimenty 29.04.05, 12:11
          Cześć

          Moim skromnym zdaniem chłopak jest już w takim wieku, że zrozumie wymowę
          twardych cyfr. Zróbcie tabelkę w excelu z przychodami vs. wydatki i pokażcie
          młodemu. Life is brutal więc albo dodatkowa kasa z zewnątrz (czyt. ex) albo
          cięcia budżetowe.

          Jak mawiał mój opiekun z warsztatów szkolnych w sytuacji braków
          materiałowych: "z g... nie ulepimy". wink

          pzdr
          -K

          -------------------------------------------------
          Ja nie jestem hakerem, ta pani przyszła tu z tymi plikami i z nimi wychodzi.
          • mamaadama4 Re: Moja matka płaciła na nas alimenty 29.04.05, 12:27
            Kochane moje. Ja daję mężowi te same argumenty, o których wy mówicie.
            Nieszczęście polega nie tylko na postawie roszczeniowej paniczyka ale i na
            przemoznym i bezgranicznym chyba poczuciu winy mojego męża.
            Dla przypomnienia - P. odszedł z domu po tym, jak eksia posunęła się krok dalej
            w swoich romansach i przyjęła pod ich wspólny dach swojego kochasia proponując
            P. wspólne życie we trójkę. Qrna, a mój mżą ma poczucie winy! On rzeczywiście
            jest z kosmosu.
            Zamiast przepisów na młodego dajcie mi przepis na "traumę porozwodową" mojego
            męża.
            • jayin Re: Moja matka płaciła na nas alimenty 29.04.05, 12:43
              mamaadama4 napisała:

              > Zamiast przepisów na młodego dajcie mi przepis na "traumę porozwodową" mojego
              > męża.

              Ja to niestety mam wrażenie, że traumy porozwodowe w wydaniu facetowym są nie do wycięcia z ich życiorysu i jako takie nie są "reformowalne" uncertain
              Chyba, że facet sam CUDEM nagle zyska inną perspektywę patrzenia na przeszłość i CUDEM odmieni mu się myślenie na temat swój, na temat Ex i paru innych okoliczności. A to się raczej nie zdarza... Chyba.

              Kobiety jakoś łatwiej /w sensie radzenia sobie z psychologicznym apsektem rozwodu/ radzą sobie chyba. Tak mi się wydaje, patrząc po znajomych rozwódkach i rozwodnikach. Panie radzą sobie szybciej i logiczniej z poczuciem winy, stanem aktualny w jakim się znalazły/zostały wsadzone nie z własnej woli, po prostu żyją dalej. Bardziej gotowe do kompromisów, odcinania się od przeszłości (tej kiepskiej), i nie tak uparte w kwestii swojego zdania, czy poglądów (no.. z wyjątkami). A taki facet - to najczęściej zastygła modelina jest - i jak już sobie raz coś wymyśli, to zdania nie zmieni, bo przecież... wie jak jest, ma rację, słuszną opinię na jakis temat (nawet swójsmile. No i tak to się dziwnie toczy. Uznał, ze ma poczucie winy - i raczej nic go ztego nie wyciągnie. Jeśli sam nie wymysli sobei czegos innego.

              MeNSZCZyźni. Może oni mają słabszą i bardziej narażoną na nieodwracalne uszkodzenia psychikę w temacie związków międzyludzkich po prostu:]? Nie radzą sobie, wolą wygodnie zostać przy jednym zdaniu/poglądzie/wniosku i na przyszłość kultywują z uporem maniaka jeden typ zachowania i traktowania tego tematu. Np. swojego rozwodu i jego skutków.

              Ale to tylko takie moje piątkowe zamyślenia w temacie...

              pozdr.

              J.
            • kraszan1 Re: Moja matka płaciła na nas alimenty 29.04.05, 12:46

              Do tego chyba trzeba dojrzeć samemu.

              Ja miałem podobnie, oddałem ex mieszkanie i wszystko co w nim - wyprowadziłem
              się z jedną torbą ciuchów. Płaciłem bajecznie duże alimenty i jeszcze
              dosypywałem z różnej okazji. Ale w pewnym momencie złapałem "blokera" i
              uświadomiłem sobie, że przy tej wielkości alimentów żądania jakiś extrasów to
              już lekka przesada.
              Po prostu mi przeszło. Co nie znaczy oczywiście, że nie płacę uczciwie
              alimentów. Ale do wszelakich wydatków extra podchodzę dośc chłodno...

              pzdr
              -K

              -------------------------------------------------
              Ja nie jestem hakerem, ta pani przyszła tu z tymi plikami i z nimi wychodzi.
              • mamaadama4 Re: Moja matka płaciła na nas alimenty 29.04.05, 13:13
                Kraszan mój odchodząc z domu miał maleńką torbę z rzeczami osobistymi. I tyle.
                Qrna, powiedz mi co spowodowało, że tego "blokera" złapałeś? Może i u nas
                zadziała.smile)
                • kraszan1 Re: Moja matka płaciła na nas alimenty 29.04.05, 13:25
                  mamaadama4 napisała:

                  > Kraszan mój odchodząc z domu miał maleńką torbę z rzeczami osobistymi. I
                  tyle.

                  Czyżby to jakaś reguła była?? Widzę, że twój M ma ze mną wiele wspólnego.
                  Czyściochę też spożywa pod ogóreczki? wink)


                  > Qrna, powiedz mi co spowodowało, że tego "blokera" złapałeś? Może i u nas
                  > zadziała.smile)


                  A tak poważnie to po prostu samo mnie naszło może trochę pod kątem lektury
                  opisów podobnych przypadków. Wychodzę z założenia, że dla dziecka jestem w
                  stanie zrobić bardzo dużo bo to moja jedyna i ukochana córeczka (oczywiście w
                  ramach ustalonego bużetu a nie "po trupach"), ale nie mam najmniejszego zamiaru
                  finansować zachcianek mojej Ex i tyle.

                  Np. swego czasu miałem zapędy, żeby ustanowić alimenty jako procent mojego
                  dochodu, no bo jeżeli mnie się lepiej powodzi (albo będzie w przyszłości) to
                  dlaczego dziecko ma z tego nie skorzystać. Ale wycofałem się z tego pomysłu z
                  wyżej wymienionych przyczyn. Wolę coś sam małej kupic, zabrać na wycieczkę,
                  wczasy, wykupić polisę itp.

                  Jak mawiał prezes Ochódzki: "nie mieszajmy myśłowo dwóch odrębnych systemów
                  walutowych, nie bądźmy pewexami".

                  pzdr
                  -K
                  -------------------------------------------------
                  Ja nie jestem hakerem, ta pani przyszła tu z tymi plikami i z nimi wychodzi.
                  • capa_negra Kraszan :-) coś ci opowiem 29.04.05, 14:20
                    Mój mąż też wychodząc z poprzedniego związku wziął kilka koszul stop miał fart
                    wziął je do bagaznika samochodu bo były dwa w domu.
                    Zostawił dom i reszte wspolnego dorobku i w wieku 42 lat,po 24 latch małżenstwa
                    wylądował w wynajetym mieszkaniu.
                    Nie było kwestii alimentów poniewaz dzieci były dorosłe, ze swoimi rodzinami -
                    Tym którym sie rachunki nie zgadzają przypominam smile bo nie raz tu o tym
                    pisałam, że pierwsze dziecko mojego męza urodziło sie gdy ledwo skonczył 18 lat
                    tak że do 20 mial parkę.
                    Starsza córka poszla w slady tatusia i szybko wyszła z domu - od lat mieszka w
                    UK
                    I dochodzimy do syna, który "awansował" na ukochane dziecko rodziców - zanim
                    sie on sie ozenil, a oni rozwiedli miał rózne pomysły - od sportów wyczynowych
                    (nurkowanie, cross)po różnej maści działalności gospodarcze, które go po pól
                    roku "nudziły mu sie" i po których przeważnie zostawała kupada długów typu ZUS,
                    albo niepotrzebne urzadzenia czy towar.
                    A rodzice finansowali ...na zasadzie dla dzieci zrobie wiele.

                    Odkąd jesteśmy ( 3lata) razem już 3 x zmienił profil i z odprysków wynika
                    że "idzie" na kolejną zmianę.
                    W tym czasie matka dołozyła do "interesu" 40 tys. gotówką na zwrot których nie
                    ma co liczyć.
                    Nie wiem ile "popłyneło" wcześniej.
                    Mąz dośc długo zatrudniał go u siebie i płacił dobra pensję za 6 godzin pracy,
                    ale ..nie pasowało

                    Obecnie syn mieszka z zona i dzieckiem u matki - w domu rodziców do którego
                    utrzymania nie dokłada sie ani centa wcale sie z tym nie kryjąc.
                    Powód - nie podoba mu sie styl zycia matki " bo on nie będzie jej gachów
                    utrzymywał"
                    Totalna paranoja - ich jest troje , ona jedna.
                    Im sie "nalezy" pełne utrzymanie skoro matka ma czelnośc próbowac układac sobie
                    swoje zycie w swoim domu.
                    A ona się zyłuje, ale nic z tym nie robi.
                    Podsumowując - ona jest "zła" bo daje" ojciec jest "zły" bo przestał.
                    Żadne na niego nie może liczyc - nawet matka w której domu mieszka.

                    Nic do chlopaka ja jako ja nie mam, lubimy sie etc., ale ani z nim mieszkać,
                    ani takiego jak on syna miec bym nie chciała.
                    Czasami gdy mąz się zali, albo gdy była opowiada "o zasadach" panujących w jej
                    domu mam ochote dodać,, że TAK SIĘ KOŃCZY WCHODZENIE DZIECIOM DO DOOPY.
                    Kochajmy dzieci, ale rozsądnie.

                    A ..czyściocha oczywiście pod ogóreczki
                    • kraszan1 Re: Kraszan :-) coś ci opowiem 29.04.05, 14:37
                      capa_negra napisała:

                      > Podsumowując - ona jest "zła" bo daje" ojciec jest "zły" bo przestał.
                      > Żadne na niego nie może liczyc - nawet matka w której domu mieszka.
                      >
                      > Nic do chlopaka ja jako ja nie mam, lubimy sie etc., ale ani z nim mieszkać,
                      > ani takiego jak on syna miec bym nie chciała.
                      > Czasami gdy mąz się zali, albo gdy była opowiada "o zasadach" panujących w
                      jej
                      > domu mam ochote dodać,, że TAK SIĘ KOŃCZY WCHODZENIE DZIECIOM DO DOOPY.
                      > Kochajmy dzieci, ale rozsądnie.
                      >
                      > A ..czyściocha oczywiście pod ogóreczki
                      >

                      Capa

                      Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości.

                      Moja córeczka ma dopiero 8 lat więc uważam że raz na jakiś czas kupienie jej
                      rolek czy jakiejś innej pierdoły nie wpłynie druzgocaco na psychikę. A
                      rozpieszczać jej ponad miarę nie mam najmniejszego zamiaru - nie tędey droga.

                      Sam się kiedyś zastanawiałem jak to jest z tą ślepą miłością i folgowaniem
                      latoroślom we wszystkim. Widzę dwa główne powody: pierwsza to chęć wyrównania
                      strat powstałych po rozpadzie rodziny a druga to zasada: "mnie było ciężko w
                      życiu to niech przynajmniej moje dzieci mają dobrze". I uważam, że obie te
                      koncepcje są poniekąd słuszne, ale tak jak we wszystkim trzeba zachować umiar.

                      A co do ogóreczków to wyłącznie te kiszone własnoręcznie: z koperkiem,
                      czosnkiem, chrzanem i listkiem wiśniowym. Ych, poezja...

                      pzdr
                      -K

                      -------------------------------------------------
                      Ja nie jestem hakerem, ta pani przyszła tu z tymi plikami i z nimi wychodzi.
                      • capa_negra Re: Kraszan :-) coś ci opowiem 29.04.05, 19:43
                        Jeszcze liście z czarnej pozeczki sa ok smile do ogóreczkow smile
            • balladynka Re: Moja matka płaciła na nas alimenty 29.04.05, 13:19
              mamaadama4 napisała:

              > Zamiast przepisów na młodego dajcie mi przepis na "traumę porozwodową" mojego
              > męża.

              Ha! A tego to nie wiedzą najstarsi góralesad Ja się też z chęcią dowiem jak ktoś
              ma jakiś pomysłsmile
              • ania_rosa Re: Moja matka płaciła na nas alimenty 29.04.05, 15:21
                Danka, ja Ci przepis dałam już dawno i powielać się nie będę. Tu nie ma
                pięćdziesięciu koncepcji, tylko po pewnym czasie dochodzi się do muru: albo
                robimy coś z tym profesjonalnie, albo się godzimy na taki stan rzeczy. Tertium
                non datur.
                Rosa
                • mamaadama4 Re: Moja matka płaciła na nas alimenty 29.04.05, 19:59
                  Czyściocha pod ogóreczki nie, wino tak. Wolałabym chyba, żeby jednak czyściocha
                  pod ogóreczki byłasmile))
                  Rosa tu profesjonalista nie pomoże, bo chęci brak. Wiesz o tym.
    • johana2 Re: alimenty od mamy 02.05.05, 13:58
      Najlepiej to zrobił mój 19 letni wówczas pasierb. Po serii kłótni (oczywiście
      postawa roszczeniowa do mnie - nie mogło do niego dotrzeć że nie mam ochoty ani
      obowiązku) wyprowadził się, zaczłą się sam utrzymywać i próbować ciągnąć
      pieniądze od matki i tamtych dziadków. Dotarło, ułożyło się. Nadal za nim nie
      przepadam (ciągle dawne urazy) ale najlepsza rada to:chcesz kasy to zarób na
      nią. Nie jest nigdzie powiedzane że 18 latek nie może pracować. Koniec kropka.
      Konsekwencja. Wytłumaczyć mężowi.Powodzenia
      • m-m-m Re: alimenty od mamy 05.05.05, 16:22
        ale najlepsza rada to:chcesz kasy to zarób na
        > nią. Nie jest nigdzie powiedzane że 18 latek nie może pracować. Koniec kropka



        Jak najbardziej popieram. Mój. M. swemu synowi cały czas to w głowę wkłada, aby
        młody nie oczekiwał sponsoringu po ukończeniu szkoły (do nauki się nie
        przykłada).
        O alimentach od matki młody wie, wie też, że po ukończeniu lat 18-u będzie
        musiał sam o nie zabiegać od niej, bo od ojca dostanie tylko częśc pieniędzy na
        utrzymanie i to tylko do chwili gdy będzie się uczył i miał w tej nauce
        konkretne osiągnięcia, a nie np. stale symulował i szukał co raz to nowej
        szkoły, by mieć papierek dla sądu, że niby ciągle "wykazuje wolę nauki".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja