Dodaj do ulubionych

Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny

06.08.05, 18:28
Witajcie Kochane Dziewczyny.

Czytam i czytam wasze wypowiedzi. Ile w Was niektorych zlosci, Jakby to Wam
ktoras baba zabrala meza. A to jest w niektorych przypadkach zapewne
odwrotnie. Ja mam dla Was wszystkich Tych ktore poznaly swoich partnerow
jeszcze kiedy b yli zonac lub byli juz wolnymi po9 rozwodach. Rzecz
najwazniejsza jesli zostalyscie zonami facetow z przeszloscia, czyli
zgodzilyscie sie na to ze w jego zyciu jest jeszcze ktos tzn dziecko,
powinnyscie z cala dalsza konsekwencja robic tak na co sie zgodzilyscie. Na
pewno nim wyszlyscie za maz facet pytal sie Was czy bedzieciepozwalaly mu
sie spotykac z dzieckiem czy zdawac bedziecie sobie sprawe z tego ze przez
kilkanascie lat facet bedzie placil alimenty i musial sprawiac prezenty. I
oczywiscie zgodzilyscie sie na to, albo dlatego ze kochalyscie faceta albo
dlatego ze chcialyscie w koncu wyjsc za maz lub bylyscie z nim w ciazy. To po
co teraz te wszystkie zale i animozje do nic niewinnego dziecka. W dniu
Waszego slubu powinnniscie jeszcze raz zadac sobie pytanie czy to facet dla
mnie? Jesli wzieluyscie go z przeszloscia to zgodzilyscie sie na jego
przyszlosc. Mam rade trzeba teraz przyjac zycie takie jakie jest i sie z tym
pogodzic. Dziecko przyjac prawie jak swoje, robic wszystko aby Was bardzo
polubilo, Wtedy dziecko bedzie po powrocie z wizytu u Was swojej Mamie
oopowiadac jaka ta ciotka jest fajna i chce za dwa tygodnie znow do ojca,
Trzeba robic tak aby dziecko stale o Was mowilo swojej matce, wtedy ona
zabroni dzieciakowi przychodzic do Was. i wtedy i Wasi tesciowie i Wasz mz
stwierdza ze jednak cos w tym jest ty taka dobra a jednak tamta jest zla
czyli dobrze ze synek sie rozwiodl i bedzie Wasze na wierzchu, przepraszam za
bledy ale mam angielska klawiature. Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 06.08.05, 18:39
      gabidd napisała:

      > Mam rade trzeba teraz przyjac zycie takie jakie jest i sie z tym
      > pogodzic.

      Nic nie trzeba. Nie mozna zabraniac kontaktow i placenia. Ale na wszystko NIE
      TRZEBA sie godzic.

      > Dziecko przyjac prawie jak swoje, robic wszystko aby Was bardzo
      > polubilo, Wtedy dziecko bedzie po powrocie z wizytu u Was swojej Mamie
      > oopowiadac jaka ta ciotka jest fajna i chce za dwa tygodnie znow do ojca,
      > Trzeba robic tak aby dziecko stale o Was mowilo swojej matce, wtedy ona
      > zabroni dzieciakowi przychodzic do Was. i wtedy i Wasi tesciowie i Wasz mz
      > stwierdza ze jednak cos w tym jest ty taka dobra a jednak tamta jest zla
      > czyli dobrze ze synek sie rozwiodl i bedzie Wasze na wierzchu

      A to jest jedna z największych bzdur, jakie ostatnio przeczytałam...
    • kai_30 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 06.08.05, 18:39
      Yyyy...

      gabidd napisała:
      Dziecko przyjac prawie jak swoje, robic wszystko aby Was bardzo
      > polubilo, Wtedy dziecko bedzie po powrocie z wizytu u Was swojej Mamie
      > oopowiadac jaka ta ciotka jest fajna i chce za dwa tygodnie znow do ojca,
      > Trzeba robic tak aby dziecko stale o Was mowilo swojej matce, wtedy ona
      > zabroni dzieciakowi przychodzic do Was. i wtedy i Wasi tesciowie i Wasz mz
      > stwierdza ze jednak cos w tym jest ty taka dobra a jednak tamta jest zla
      > czyli dobrze ze synek sie rozwiodl i bedzie Wasze na wierzchu,

      ZE CO???

      Znaczy teatrzyk taki odstawic, zeby bylo NASZE NA WIERZCHU?

      A w domu wszyscy zdrowi? suspicious
    • gabidd Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 06.08.05, 18:51
      kai_30 ja Ciebie nie obrazalam mozesz sie zgodzic ze mna lub nie, ale wydaje mi
      sie ze to lepsz opcja od tego zeby sie samej zadreczyc i przez ex i jego
      dziecko dac sie zwariowac i znalezc w psychiatryku.
      • e_r_i_n Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 06.08.05, 18:58
        A to wersji posredniej nie ma? Zachowywac sie wobec dziecka NORMALNIE
        i NATURALNIE - ani oschle, ani wylewnie. Nie starac sie pokochac na sile
        (akceptacja dziecka faceta jak swojego jest praktycznie niemozliwa - moim
        zdaniem), nie nienawidzic z zalozenia. Po prostu byc normalna.
        Tak najzdrowiej. Dla wszystkich
        A zadreczac sie czym, ze zapytam?
      • kai_30 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 06.08.05, 19:00
        Bo ja wiem? Psychiatryk nie takie zle miejsce, tam przynajmniej psychiczni luzem
        nie chodza...

        PS. Ja tez Cie nie obrazalam, pytam tlyko grzecznie, czy w domu wszyscy zdrowi tongue_out
    • gabidd Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 06.08.05, 21:30
      Widze ze nie zrozumialyscie o co chodzi. Wydaje mi sie ze jestescie
      dziewczynami bardzo mlodymi jeszcze niezbyt doswiadczonymi w relacjach zny,
      byle zony dzieci mezow, , chyba nie macie swoich dzieci, jestescie zazdrosne o
      swoich mezow, ze musicie niestety sie nim dzielic nietylko z jego matka ale
      rowniez z dzieckiem ktorego jednak nienawidzicie, rowniez musicie sie
      swoim "chlopem"dzielic z jego byla zona bo przeciez musza sie ze soba
      kontaktowac majac wspolne dziecko. A mam propozycje oczywiscie jest to
      propozycja dla tych dziewczyn ktore swojego meza poznaly juz po rozwodzie a nie
      dla tych ktore zabraly exzonie meza, a czy nie lepiej w jakis sposob
      zaprzyjaznic sie z byla zona po prostu zadzwonic do niej zaproponowac
      spotkanie, pod pretekstem spraw zwiazanych z dzieckiem , przeciez jak ono bywa
      u was to chcesz zeby mu bylo u was jaknajlepiej . Porozmawioajcie z byla zona
      ze to przeciez nie wy doiprowadzilyscie do rozwodu (chyba ze tak nie jest) ,
      zeby nie mialy do was zalu. i na pewno znajdziecie jakies rozwiazanie. Dalej
      uwazam ze stwierdzenie czy u mnie w diomu wszyscy zdrowi jest obrazliwe., jest
      to stwierdzenie nie tylko obrazliwe alke rowniez dajace mi duzo do myslenia z
      kim rozmawiam, a ja tylko z racji odpowiedniego wyksztalcenia, wieku,
      doswiadczenia chce wam pomoc jak nie dac sie zwariowac i jakos przetrwac
      pierwsze lata malzenstwa, dopoki nie bedziecie mialy wlasnych dzieci, wtedy
      na pewne sprawy spojrzycie inaczej. Pozdrawiam serdecznie
      • e_r_i_n Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 06.08.05, 21:49
        No Kai, przebij piątkę, bezdzietna, młoda i niedoświadczona kobieto smile
        • kai_30 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 06.08.05, 23:23
          O, przepraszam! Stara nie jestem! (jeszcze)

          smile

          A tak na powaznie, to nawet mi sie pisac nie chce. Mam udowadniac, ze nie jestem
          wielbladem? suspicious
    • e_r_i_n Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 06.08.05, 21:54
      No dobrze, teraz powaznie.
      MY nie potrzebujemy takich 'prawd oswieconych', rad idealnych dla kazdej
      macochy, niezaleznie od jej sytuacji. Bo takie rady od, 'z racji wieku,
      wyksztalcenia itd' madrzejszej niewiele daja. Bo nie ma jednej, ogolnie dobrej
      wersji postepowania. Osoba doswiadczona z racji wieku i zawodu powinna to
      wiedziec.
    • gabidd Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 06.08.05, 22:16
      To juz nic nie rozumiem jestescie takie doswiadczone "styaruszki" to p[o co
      sie tutaj wyzalacie i szukacie slownej pomocy? Czy tuylko zeby sie gdzies
      wygadac bo nie macie do kogo? czyna prawde szukacie jakiejs psychologicznej
      pomocy?
      • e_r_i_n Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 06.08.05, 23:02
        Oj tam, od razu doswiadczone staruszki. Ty, jak widze, ze skrajnosci
        w skrajnosc. A pisze sie moze po to, zeby wsrod osob o podobnych
        doswiadczeniach wlasnie sie wygadac?
        Nie dla pomocy psychologicznej, bo ta u profesjonalisty jest.
    • cymbeline Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 06.08.05, 22:33
      ..hmmm...ja akurat z kilkoma "prawdami" Gabidd sie zgadzamsmile

      A to mnie rozbawiło do łez:

      Mam rade trzeba teraz przyjac zycie takie jakie jest i sie z tym
      > pogodzic. Dziecko przyjac prawie jak swoje, robic wszystko aby Was bardzo
      > polubilo, Wtedy dziecko bedzie po powrocie z wizytu u Was swojej Mamie
      > oopowiadac jaka ta ciotka jest fajna i chce za dwa tygodnie znow do ojca,
      > Trzeba robic tak aby dziecko stale o Was mowilo swojej matce, wtedy ona
      > zabroni dzieciakowi przychodzic do Was. i wtedy i Wasi tesciowie i Wasz mz
      > stwierdza ze jednak cos w tym jest ty taka dobra a jednak tamta jest zla
      > czyli dobrze ze synek sie rozwiodl i bedzie Wasze na wierzchu,
      -----------------------------
      widzisz Gabidd,u mnie się to nie sprawdziło,mam bardzo dobry kontakt z naszym
      Młodym,matka dziecka wie o tym dobrze,bo i słyszy od dziecka o mnie jak również
      widziała też rózne sceny moich pozytywnych relacji z jej dzieckiem jak również
      reakcji jej dziecka na mnie i co wiecej, najwyraźniej jej to nie przeszkadza,
      wręcz przeciwnie,nasze kontakty ex-next są coraz lepsze choć to nie ja dążę do
      nich ale nie ukrywam,że bardzo mnie one cieszą.Ex nigdy nie robiła problemu z
      tego,że ja jej syna poznałam na mojej drugiej randce z jej ex i do tej pory mam
      z jej dzieckiem w miarę możliwości częsty kontakt.Myślę,że ex jest zadowolona,
      że mnie poznała,bo przynajmniej wie z kim jej dziecko spedza czas i może byc o
      to spokojna.
      Tak więc sama widzisz,że stosowanie Twojej "metody na odstraszenie" może mieć
      skutki dokładnie odwrotnesmile)))
      A może ja mam jakąś nienormalną ex, która nie jest zazdrosna o kontakty moje z
      jej dzieckiem a wręcz przeciwnie,jest z naszych kontaktów zadowolona i od
      jakiegoś czasu woli w różnych sprawach zadzwonić do mnie a nie do mojego
      męża,ale może to wynika z tego,że pewne sprawy np. co kupić Młodemu do szkoły
      lepiej uzgodnić z kobietą...smile))

      Pozdrawiam Gabidd serdecznie
      • nangaparbat3 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 06.08.05, 23:18
        cymbeline napisała:

        >> widzisz Gabidd,u mnie się to nie sprawdziło,mam bardzo dobry kontakt z naszym
        > Młodym,matka dziecka wie o tym dobrze,bo i słyszy od dziecka o mnie jak
        również
        > widziała też rózne sceny moich pozytywnych relacji z jej dzieckiem jak również
        > reakcji jej dziecka na mnie i co wiecej, najwyraźniej jej to nie przeszkadza,
        > wręcz przeciwnie,nasze kontakty ex-next są coraz lepsze choć to nie ja dążę do
        > nich ale nie ukrywam,że bardzo mnie one cieszą.Ex nigdy nie robiła problemu z
        > tego,że ja jej syna poznałam na mojej drugiej randce z jej ex i do tej pory
        mam
        > z jej dzieckiem w miarę możliwości częsty kontakt.Myślę,że ex jest zadowolona,
        > że mnie poznała,bo przynajmniej wie z kim jej dziecko spedza czas i może byc o
        > to spokojna.
        > Tak więc sama widzisz,że stosowanie Twojej "metody na odstraszenie" może mieć
        > skutki dokładnie odwrotnesmile)))
        > A może ja mam jakąś nienormalną ex, która nie jest zazdrosna o kontakty moje z
        > jej dzieckiem a wręcz przeciwnie,jest z naszych kontaktów zadowolona i od
        > jakiegoś czasu woli w różnych sprawach zadzwonić do mnie a nie do mojego
        > męża,ale może to wynika z tego,że pewne sprawy np. co kupić Młodemu do szkoły
        > lepiej uzgodnić z kobietą...smile))
        >
        >
        Ano własnie! To ja z drugiej strony barykady, bo jestem eks, a moja córka ma
        macochę. I własnie dokładnie tak sie stało jak u Ciebie, to, co córka opowiada
        o Next i przede wszystkim to, w jakim nastroju wraca ze spotkań, przekonało
        mnie do niej całkowicie. Potem sie poznałysmy, raz nawet, kiedy bylam wściekła
        na Exa, który jak zwykle się spóxnial, i ze złości nie chciałam tyłka wytoczyc
        z samochodu, ona wysiadla ze swojego, podeszla do nas, pozeganala sie corka (Ex
        wyjeżdżał z corką za granicę), ze mna przywitała - o rany, ale mi było głupio,
        a ona mnie tym kupiła, nie ma co. Za to tesciowie nie akceptowali mnie (bo
        jestem od Exa prawie 10 lat starsza), teraz nie akceptują Next (ale ona jest od
        niego 10 lat młodsza!!!), oni po prostu zawsze znajda powód, żeby nie
        akceptowac kobiety swego syna, którego zresztą tez nie akceptują, hehehe.
        Ja mam taki pomysl, ze Gabidd podstepnie chce wpuscić co poniektóre macochy w
        taka sytuację, kiedy chcac nie chcąc zaczna sie zachowywac bardzo przyzwoicie,
        licząc na to, ze "ich bedzie na wierzchu", a finał bedzie pomyslny dla
        wszystkich zainteresowanych stron. Ha, moze jest metoda w tym szaleństwie?
        • cymbeline Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 06.08.05, 23:43
          Witaj nangaparbat3,

          > Ja mam taki pomysl, ze Gabidd podstepnie chce wpuscić co poniektóre macochy w
          > taka sytuację, kiedy chcac nie chcąc zaczna sie zachowywac bardzo przyzwoicie,
          > licząc na to, ze "ich bedzie na wierzchu", a finał bedzie pomyslny dla
          > wszystkich zainteresowanych stron. Ha, moze jest metoda w tym szaleństwie?
          ---------------------
          dokładnie tak odebrałam ten post jak TysmileZgadzam sie też autorką postu,że należy
          wziąć pod uwagę,że jak bierze sie faceta po przejsciach to "problem" jego
          dzieci nie zniknie po jego drugim ślubie,trzeba znaleźć jakiś sposób na ułozenie
          sobie tego życia biorąc pod uwagę,ze te dzieci istnieją i istnieć beda już
          zawsze. Wiem,że na poczatku nic łatwe nie jest,ja też miałam problem z
          akceptacją,że istnieje "jakaś ex" mojego męża,jakaś przeszłość itp. ale dziecko
          mi akurat nie przeszkadzałowink Myślę,że mam mądrego męża,który nigdy nie
          wartościował: kto ważniejszy: ja czy dziecko, jak ogranizować czas pomiędzy mną
          a dzieckiem itp... a nie wartosciował pewnie dlatego,że ja pomimo,ze było mi
          bardzo ciężko odnaleźć swoje miejsce w tym wszystkim,to nigdy go nie stawiałam
          przed takimi wyborami. Mnie właśnie bardzo imponowało jak się poznaliśmy,że już
          druga nasza randka to był kilkudniowy wyjazd z jego dzieckiem,podziwiałam jak
          się nim zajmował, opiekował i to mi bardzo zaimponowało.

          > Ano własnie! To ja z drugiej strony barykady, bo jestem eks, a moja córka ma
          > macochę. I własnie dokładnie tak sie stało jak u Ciebie, to, co córka opowiada
          > o Next i przede wszystkim to, w jakim nastroju wraca ze spotkań, przekonało
          > mnie do niej całkowicie. Potem sie poznałysmy, raz nawet, kiedy bylam wściekła
          > na Exa, który jak zwykle się spóxnial, i ze złości nie chciałam tyłka wytoczyc
          > z samochodu, ona wysiadla ze swojego, podeszla do nas, pozeganala sie corka
          (Ex > wyjeżdżał z corką za granicę), ze mna przywitała - o rany, ale mi było
          głupio, a ona mnie tym kupiła, nie ma co.
          ----------------
          Bardzo mnie cieszy,że znalazła sie tutaj ex,która wzieła pod uwagę możliwosć
          nawiazania i utrzymywania pozytywnych kontaktów z nextsmile)) Cieszę się
          naprawdę,że myślisz tak jak piszesz,bo już straciłam nadzieję,że można żyć w
          takim układzie utrzymując normalne stosunki.Mnie też ex kupiła tym,że poprosiła
          bym to ja przyjechała po jej syna (300 km pociągiem w jedną stronę i tylko ze
          mną).To spotkanie było dla mnie przełomowe,ale bardzo się go obawiałam....
          Myślę,że najpierw to ja musiałam ją czymś "kupić",skoro jej inicjatywa,ale nie
          wiem czymsmile

          A co do teściów,to na pewno przykro człowiekowi jak nie akceptują,ale na
          szczęscie bez nich żyć można i to szczęsliwej niż z nimi....zazwyczaj...
          Pozdrawiam serdecznie...
      • e_r_i_n Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 07.08.05, 10:41
        cymbeline napisała:

        > ..hmmm...ja akurat z kilkoma "prawdami" Gabidd sie zgadzamsmile

        A z czym dokladnie?

        Ja na przyklad rozumiem zdanie "Jesli wzieluyscie go z przeszloscia to
        zgodzilyscie sie na jego przyszlosc. Mam rade trzeba teraz przyjac zycie takie
        jakie jest i sie z tym pogodzic." - ale nie do konca sie z nim zgadzam.
        Wiadomo, ze decyzja o takim zwiazku pociaga za soba konsekwencje liczenia sie
        z 'obecnoscia' przeszlosci (w roznej formie) naszego faceta w naszym zyciu,
        ale nie jest to rownoznaczne z pelna i nieodwolalna akceptacja kazdej formy
        tej 'obecnosci'. I tak jak ze spotkaniami i alimentami MUSIMY sie liczyc
        (tzn. nie mozemy tego zabraniac), tak juz nie na wszystko, czego chce eks zona
        czy dziecko, musimy sie zgadzac. To powinny byc wspolne decyzje,
        nie jednostronne, z oczekiwaniem, ze zostana przez next zaakceptowane bez
        gadania.


        A wypowiedz nt tego, jak sie wobec dziecka zachowywac, a przede wszystkim,
        PO CO to robic, jest dla mnie, przepraszam, idiotyczna. Dlugofalowe udawanie
        jest bez sensu - bo tak sie zyc nie da. A wiec lepsza prawdziwa przychylna
        obojetnosc, niz udawana milosc i akceptacja 'prawie jak wlasnego dziecka'.

        No a przychylnosc tesciow (dla ktorej mamy to robic, wg gabidd) - zdobyta tylko
        na zasadzie kontrastu (zla eks - dobra next) - tez niewiele jest warta.
        • cymbeline Erin, 07.08.05, 12:03
          Najwyraźniej się nie zrozumiałyśmysmile
          oczywiście,że fakt posiadania przez mojego męża dziecka i Ex-żony nie jest
          jednoznaczne z tym,że ja godzę się ze wszystkim co Ex wymysli jak pokorne
          ciele...pokorna to ja nigdy nie byłam i mój mąż zanim został moim mężem to swoje
          odpokutowałsmile Ja akceptuję fakt jego przeszłości (choć nie tak od samego
          poczatku)i konsekwencji z tego wynikających,ale decyzje podejmujemy wspólnie,bo
          mój mąż od początku wszystko ze mną konsultował i pytał mnie o zdanie a w
          kwestiach finansowych o zgodę i tak jest do dzisiaj.Za to szanuję mojego męża i
          może dlatego NIGDY nie powiedziałam NIE. Trzeba kupić dziecku komputer,to
          zgodziłam się na 50% choć było u nas bardzo cieniutko finansowo, wtedy ja
          miesięcznie zarabiałam tyle ile dalismy na ten komputer,ale zgodziłam sie na to
          z kilku względów:
          1) Ex mam generalnie ok, jak na razie nie przegina ani z prośbami finansowymi
          ani też nie organizuje nam czasu (chociaż początki bywały różne,ale zawsze jak
          juz się czepiała to mojego męża - mnie nigdy się nie czepiała)
          2) To syn mojego meża i ma potrzeby, które nie zaczynają się i nie konczą na
          "wikcie i opierunku"
          3) Ex zawsze PYTAŁA czy się dołożymy,to nigdy nie były żadania ani starszenia
          sądem czy komornikiem (i dobrze,bo jak mi sie coś karze,to normalnie zaczynam
          mieć mord w oczach,a jak ktoś mnie poprosi czy zapyta to naprawdę co
          innego,forma dla mnie jest ważna i byc może Ex to wyczuła)
          4) Ja po prostu uwielbiam maszego Młodego.
          Wiesz,gdyby mój mąż w ogóle nie liczył sie z moim zdaniem i nawet mnie o
          sprawach zwiazanych z jego Ex i dzieckiem nie informował to niestety nie
          bylibysmy razem dziś NA PEWNO. Wiem,że niektóre macochy wolą udawać,że ich
          partner przeszłości nie ma i odcinają się zupełnie od tego tematu - no i uważam,
          że mają do tego święte prawo,byleby tylko oczywiście nie szkodzić.Ja należę
          jednak do tych macoch co to lubią wiedzieć o wszystkim i współdecydować,ot, taki
          mam okkkroooopny charakterek i baaaardzo nie lubię byc pomijana przy
          podejmowaniu decyzji,które nawet pośrednio wiążą się z moją osobą i moją kasąsmile
          Dodam jeszcze jedno,nie wiem,jak bym się zachowała,gdyby Ex mojego męża
          zabroniła kontaktów dziecko-macocha i jak wyglądałby nasz związek dziś i przez
          te dotychczasowe lata,ale cieszę się,że tak nie jest.
          Nadal uwazam,że bardzo dużo zależy od naszego partnera,jak on podejdzie do
          sprawy i jak zechce pogodzić swoją przeszłość ze swoją przyszłością.Dużo też
          zalezy od macochy,czy ona da sobie i innym w tym nie do końca naturalnym
          układzie "szansę" ,czas i trochę dobrej woli.
          Pozdrawiam
          C.
          • e_r_i_n Re: Erin, 07.08.05, 12:11
            Ja tylko z ciekawosci zapytalam, z ktorymi 'prawdami' gabidd sie zgadzasz.
            Generalnie u mnie jest podobnie jak u Ciebie - konsultowanie, pytanie, nie
            robienie niczego za moimi plecami. Wiem, ze moj maz ma przeszlosc, ma dziecko
            z pierwszego malzenstwa i wiem, jakie dla mnie sa tego konsekwencje.
            Natomiast nie uwazam, zeby kazda macocha MUSIALA w zwiazku z taka, a nie inna
            decyzja (czyli wzieciem sobie faceta z 'garbem') godzic na wszystko wbrew
            swojej woli (bo tak wypada). I tylko to chcialam napisac smile
            • cymbeline Re: Erin, 07.08.05, 12:18
              Czyli jednym słowem "zgodne baby jesteśmy"smile
              Uwazam,że anleży zacząć od tego,że postu niniejszego autorstwa Pani Gabidd po
              prostu nie należy traktować dosłownie i śmiertelnie poważnie..a tak chyba zrobiła
              Kai_30 niepotrzenie,bo po co sie niepotrzebnie denerwować,mnie ten post po
              prostu szczerze rozśmieszył i dlatego na niego odpowiedziałam.
              Pozdrawiam
              C.
              • e_r_i_n Re: Erin, 07.08.05, 12:22
                Alez oczywisce, ze zgodne wink

                Natomiast nie pierwszy raz na tym forum tego typu post sie pojawia.
                Jesli ktos RZECZYWISCIE chce pomoc, nie wrzucic wszystkie macochy do jednego
                wora niedojrzalych panienek mszczacych sie na dzieciach z zazdrosci o eks,
                to niech sie dopisuje do konkretnych watkow konkretnych dziewczyn i tam radzi
                adekwatnie do ich sytuacji. Wtedy ostrych reakcji nie bedzie smile
                • cymbeline Re: Erin, 07.08.05, 12:30
                  e_r_i_n napisała:

                  > Alez oczywisce, ze zgodne wink
                  >
                  > Natomiast nie pierwszy raz na tym forum tego typu post sie pojawia.
                  > Jesli ktos RZECZYWISCIE chce pomoc, nie wrzucic wszystkie macochy do jednego
                  > wora niedojrzalych panienek mszczacych sie na dzieciach z zazdrosci o eks,
                  > to niech sie dopisuje do konkretnych watkow konkretnych dziewczyn i tam radzi
                  > adekwatnie do ich sytuacji. Wtedy ostrych reakcji nie bedzie smile
                  ---------------------
                  Dlatego ja zazwyczaj się za dużo tutaj nie udzielam,a już tego typu posty
                  ingoruję bo uważam,że "szkoda prądu"smile)) a ten post przyprawił mnie o łzy
                  oczywiście z rozbawienia...te rady jak powinna postępować macoch itp.

                  Pozdrawiasy.
                  .......................
                  www.artim.poleko.pl
              • kai_30 Re: Erin, 07.08.05, 12:41
                No co Ty, ja i smiertelna powaga? smile Tam takie mordki byly suspicious

                Ja sie w ogole nie zdenerwowalam, tylko mnie zbilo z nog big_grin Gdybym to wziela na
                powaznie, to odpowiedz bylaby zupelnie inna, zazwyczaj nie poprzestaje na
                jednozdaniowej zlosliwosci wink
                • cymbeline Re: Erin, 07.08.05, 13:25
                  Kai,
                  dobrze wiedzieć,że "ostra laska" jesteś,tak na przyszłość...smile)))
                  Pozdrawiam słonecznie z Grodu Kraka
                  .......................
                  www.artim.poleko.pl
    • gabidd Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 07.08.05, 09:58
      No, nareszcie jest cos o co mi chodzilo, nangaparbat3 i cymbeline
      napisaly TO CO POWINNY W MIARE SWOICH MOZLIWOSCI ROBIC WSZYSTKIE DZIEWCZYNY
      KTPORE BIORA FACETA Z "GARBEM" JAK TO NAZYWACIE Czyli nie wszystkie Panie sa
      wsciekle na ex i ich dzieci. Moze tak watek jak moj ktory poruszyl i ter "zle"
      i dobre macochy powinien byc powtarzany co kilka tygodni, zeby jednak tzw "zle"
      mialy przyklad ze mozna jakos z tym wszystkim zyc z usmiechem na twarzy.
      Pozdrawiam wszystkie dziewczyny, Jak macie problemy piszcie do mnie na priv .
      • e_r_i_n Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 07.08.05, 10:36
        gabidd napisała:

        > Jak macie problemy piszcie do mnie na priv .

        A czy ja moge poprosic o jakies infromacje - kim jestes z zawodu, jakie masz
        doswiadczenie z "macochowymi' problemami? Co mialoby nas sklonic do zwracania
        sie wlasnie do Ciebie z prosba o pomoc?
        • cymbeline Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 07.08.05, 12:05
          Dopisuję się do prośby Erinsmile))

          e_r_i_n napisała:

          > gabidd napisała:
          >
          > > Jak macie problemy piszcie do mnie na priv .
          >
          > A czy ja moge poprosic o jakies infromacje - kim jestes z zawodu, jakie masz
          > doswiadczenie z "macochowymi' problemami? Co mialoby nas sklonic do zwracania
          > sie wlasnie do Ciebie z prosba o pomoc?
      • kai_30 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 07.08.05, 11:33
        gabidd napisała:

        > Czyli nie wszystkie Panie sa
        > wsciekle na ex i ich dzieci

        Zeby wyciagnac taki wniosek wystarczyloby troche wiecej postow poczytac, a nie
        wyrabiac sobie zdanie o wszystkich na podstawie jednego.
      • nangaparbat3 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 07.08.05, 12:40
        No, nareszcie jest cos o co mi chodzilo, nangaparbat3 i cymbeline
        > napisaly TO CO POWINNY W MIARE SWOICH MOZLIWOSCI ROBIC WSZYSTKIE DZIEWCZYNY
        > KTPORE BIORA FACETA Z "GARBEM" JAK TO NAZYWACIE
        Troche dziwnie sie czuje, bo to jakby wyjęte z ust nauczycielki prowadzącej
        POGADANKĘ HEURYSTYCZNĄ - BRRRR
        • kai_30 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 07.08.05, 12:42
          Zwlaszcza, ze Ty jestes raczej ta, ktora sie garba pozbyla big_grin
          • nangaparbat3 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 07.08.05, 12:56
            kai_30 napisała:

            > Zwlaszcza, ze Ty jestes raczej ta, ktora sie garba pozbyla big_grin
            No niezupełnie. Moje pierwsze dwie wielkie miłości porzuciły nie dla swoich eks
            (niezon, ale jednak), więc męża sobie wzięłam młodego, bez romantycznej
            przeszłości. Tez mnie zostawił, bo "nie mógł znieść mojej agresji i
            despotyczności". Ale ani przez chwile nie żalowalam, ze za niego wyszłam - parę
            lat naprawdę bylismy szczęśliwi i mamy cudowne dziecko. Nie żałuję też, zesmy
            sie rozstali - naprawdę wychodzi na to, ze sama czuje się lepiej niz z kimś pod
            jednym dachem. Przydałby mi sie tylko kochanek-przyjaciel, ktos obiecywał ze na
            czarnym koniu któregos dnia przyjedzie, no może smile
            • kai_30 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 07.08.05, 12:58
              A, ja nie mialam na mysli "pozbycia sie" w sensie wykopania, tylko
              przeciwienstwo do "nabycia" faceta z garbem, o czym pisala gabidd.
        • nangaparbat3 c.d. 07.08.05, 12:50
          bo z wrażenia pusciłam za szybko.
          ja sie zresztą do tej pochwały nie nadaje, tylko moja Next, jak juz pisałam
          jestem z drugiej strony.
          I ja bym tu nie mowiła o powinnosciach, ja to widzę tak, ze jesli mnie się taka
          fajna Next trafiła, to po prostu mam szczęście, bo nie muszę z nia walczyć i
          mogę się zachowywać normalnie i zwyczajnie, i tyle.
          A jeszcze taka myśl mi przyszła do głowy, nie wiem, czy słuszna: ze eksie i
          neksie tego samego faceta zazwyczaj sa do siebie podobne, bo oni po prostu
          wybieraja ten sam typ (chodzi mi o osobowość).
          • kai_30 Re: c.d. 07.08.05, 12:57
            nangaparbat3 napisała:


            > A jeszcze taka myśl mi przyszła do głowy, nie wiem, czy słuszna: ze eksie i
            > neksie tego samego faceta zazwyczaj sa do siebie podobne, bo oni po prostu
            > wybieraja ten sam typ (chodzi mi o osobowość).

            O, brrrr, nie! Gdybym byla tym samym typem, co eksia, to raczej nie wyszlabym z
            malzenstwa z dlugami, alimenty mialabym wyzsze i od pierwszych chwil po
            rozstaniu, a dwa - robilabym eksowi dzikie jazdy za niekontaktowanie sie z
            dziecmi i w ogole za wszystko. Aha - i to on by sie musial wyprowadzac, nie ja smile

            Chyba sie nei da tak generalizowac. Czasem pewnie i tak bywa, a czasem wybieraja
            sobie absolutne przeciwienstwo. A uniwerslana prawda i tak glosi, ze faceci
            wybieraja sobie dziewczyny podobne do mamusi smile
            • e_r_i_n Re: c.d. 07.08.05, 13:30
              kai_30 napisała:

              > A uniwerslana prawda i tak glosi, ze faceci wybieraja sobie dziewczyny
              > podobne do mamusi smile

              To moj maz uniwersalny nie jest smile Ja ani do eks, ani do mamusi podobna nie
              jestem. I jesli chodzi o wyglad, i o osobowosc.
              • e_r_i_n Re: c.d. 07.08.05, 13:30
                O pogladach i podejsciu do zycia nie wspominajac (to juz a propos eks).
                • kai_30 Re: c.d. 07.08.05, 13:35
                  Ja tez nie jestem smile Ani z wygladu, ani z osobowosci. Ale wiesz, moze to
                  podobienstwo gdzies baaaardzo ukryte jest, i my, kobiety, nie jestesmy w stanie
                  go dostrzec. Bo przeca kobita faceta nie zrozumi, ni? smile
                  • e_r_i_n Re: c.d. 07.08.05, 13:43
                    No chyba, ze tak smile
            • nangaparbat3 Re: c.d. 07.08.05, 13:55
              kai_30 napisała:

              >
              > Chyba sie nei da tak generalizowac. Czasem pewnie i tak bywa, a czasem
              wybieraj
              > a
              > sobie absolutne przeciwienstwo. A uniwerslana prawda i tak glosi, ze faceci
              > wybieraja sobie dziewczyny podobne do mamusi smile

              No tak, i dlatego piszę, ze "zazwyczaj", pewnie ze nie zawsze, niektórzy miedzy
              jedna a drugą się rozwijaja big_grin
              Ale z tą mamusia...
              Naplotkuję. Ex wziął Neksię, nasza córkę i dzidziusia i poszli piętro wyzej do
              tesciów sie witać. A teściowa: A wy tu po co? Nikt was tu nie zapraszał.
              To był delikatny początek, jak mi corka opowiadała o dalszym ciagu, to trzęsła
              sie i płakała.
              więc moze z tymi mamusiami to też nie zawsze prawda, ja przynajmniej chce
              wierzyć, ze ex wybiera sobie przeciwieństwa.
          • e_r_i_n Re: c.d. 07.08.05, 13:49
            nangaparbat3 napisała:

            > A jeszcze taka myśl mi przyszła do głowy, nie wiem, czy słuszna: ze eksie i
            > neksie tego samego faceta zazwyczaj sa do siebie podobne, bo oni po prostu
            > wybieraja ten sam typ (chodzi mi o osobowość).

            Tak jeszcze na zdrowy rozum: skoro facet z eks sie rozstal, to znaczy, ze cos
            mu nie pasowalo. A osobowosc partnerow w zwiazku ma duze znaczenie, prawda?
            Wiec chyba nielogiczne byloby szukanie sobie kopii kogos, z kim trudno bylo
            zyc smile Raczej szuka sie przeciwienstwa - bo znow, logicznie myslac, moze bedzie
            to bardziej trafny wybor.
            Chyba, ze ta kobieta to byl wysniony ideal, ktory faceta zostawil i teraz on
            wiernej kopii szuka (choc wtedy pewnie raczej facet samotnie czeka na powrot
            tej jedynej).
            • nangaparbat3 Re: c.d. 07.08.05, 14:19
              > Tak jeszcze na zdrowy rozum: skoro facet z eks sie rozstal, to znaczy, ze cos
              > mu nie pasowalo. A osobowosc partnerow w zwiazku ma duze znaczenie, prawda?
              > Wiec chyba nielogiczne byloby szukanie sobie kopii kogos, z kim trudno bylo
              > zyc smile Raczej szuka sie przeciwienstwa - bo znow, logicznie myslac, moze
              bedzie
              >
              > to bardziej trafny wybor.
              To by tak było, gdyby ludzie kierowali sie rozumem i logiką. Do mnie
              przemawiaja te teorie, wg których kierujemy sie emocjami, a reszta jest juz
              tylko racjonalizacją.
              • e_r_i_n Re: c.d. 07.08.05, 14:21
                No ale przyklady wokol mnie wskazuja na to, ze moja teoria sie sprawdza.
                Moze emocje czasami sie spojne z logicznym mysleniem smile
                • kai_30 Re: c.d. 07.08.05, 14:30
                  e_r_i_n napisała:

                  > No ale przyklady wokol mnie wskazuja na to, ze moja teoria sie sprawdza.
                  > Moze emocje czasami sie spojne z logicznym mysleniem smile

                  CZASAMI sa smile CZASAMI facet dobiera sobie podobne kobiety, a CZASAMI zupelnie
                  rozne niz eks czy mamusia.

                  I CZASAMI uogolnienia i wyciaganie wnioskow sa zupelnie bez sensu wink
                  • lilith76 Re: c.d. 07.08.05, 16:18
                    zgadzam się z kai, choć pewnie zdanie erin będzie popierać większość macoch (lepiej się czują z przeświadczeniem, że nie są kopią poprzedniczki, tylko niepowtarzalnym typem).

                    ja i ex wyjściowo mamy podobne temperamenty - M lubi określony typ kobiet (energiczne, uparte, z poczuciem humoru połączonym z dystansem do konwenansów i tradycji) - ale chyba inaczej reagujemy na starcia: ona próbowała postawić na swoim, krzyczała, ja staram się dyskutować, nawet za cenę tego, że to czego chcę będzie zrobione z dużym opóźnieniem albo inaczej.
                    • e_r_i_n Re: c.d. 08.08.05, 07:50
                      lilith76 napisała:

                      > zgadzam się z kai, choć pewnie zdanie erin będzie popierać większość macoch
                      > (lepiej się czują z przeświadczeniem, że nie są kopią poprzedniczki, tylko
                      > niepowtarzalnym typem).

                      Kazda z nas jest niepowtarzalna, tak na marginesie smile Czy next, czy eks.
                      A kopia poprzedniczki zadna z nas nie jest. A ze cechy wspolne jakies moga byc -
                      pewnie tak. Co nie znaczy, ze takiej samej baby sobie facet szuka, bo IMO
                      byloby to bez sensu.

                      • m-m-m Re: c.d. 08.08.05, 09:17
                        he, he, he...

                        ja kopią poprzedniczki, alem się uśmiała od samego rana..........

                        Ja podobna do jego cierpiętnicy mamusi, he, he, he.........
                • nangaparbat3 Re: c.d. 07.08.05, 14:45
                  e_r_i_n napisała:

                  > No ale przyklady wokol mnie wskazuja na to, ze moja teoria sie sprawdza.
                  > Moze emocje czasami sie spojne z logicznym mysleniem smile
                  No, powinny byc. Ale to nie moja teoria, ja taka mądrala nie jestem, wyczytałam
                  gdzieś i mnie przekonało.
    • gabidd Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 07.08.05, 16:52
      Dziekuje , za wszystkie wypowiedzi. Mysle ze troche wprowadzilam tu zamieszania
      za co bardzo bardzo przepraszam. Kim jestem z wyksztalcenia nie jest to wazne ,
      wazne jest to ze mam duze doswiadczenia z osobami ktore nie mogly znalezc sobie
      miejsca po rozwodach, z osobami ktore weszly w drugie zwiazki, jak rowniez z
      osobami ktore zostaly zdradzone, Ot i tyle moje Drogie. Pozdrawiam
      • nangaparbat3 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 07.08.05, 17:14
        Według mnie jesteś ksiedzem, który sie zajmuje poradnictwem rodzinnym - zgadłam?
        • natasza39 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 07.08.05, 20:48
          nangaparbat3 napisała:

          > Według mnie jesteś ksiedzem, który sie zajmuje poradnictwem rodzinnym -
          zgadłam> ?

          Albo byłym hippisem!
          Kochajmy sie wzyscy!
          Pokój dla wszystkich!
          Wszyscy ludzie są braćmi!
          Wszystkie dzieci nasze są, Toska, Majka, alen John!
          I wogóle świat byłby cudowny, tylko, że ludzie troche, że tak powiem....
          popierdzieleni są!
      • pom Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 07.08.05, 20:01
        Gabidd, z całym szacunkiem dla Twoich poglądów, spojrzenia na życie innych i
        prób empatii, naprawdę, doceniam Twoje wysiłki.

        Powiedz mi tylko jedno, kobieto


        CZY TY SIĘ PRZYPADKIEM Z JAKĄŚ TĘPOTĄ NA ŁBY NIE ZAMIENIŁAŚ ???
      • jayin Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 07.08.05, 20:39
        Doświadczenie - doświadczeniem.
        Ale ogromny minus w tym wszystkim jak sądzę to ten "ton mentorski".

        Chyba mało komu potrzebne są wykładnie "jak masz żyć". W cenie bardziej są rady i możliwość wyboru.

        "Jedna jedyna słuszna droga" prezentowana przez nawet de best Posiadacza Nieziemskiego Doświadczenia - bywa najczęściej bardzo wqr*iająca dla Poszukujących Rozwiązania smile To sugeruje traktowanie kogoś jak dziecko - co samo nie potrafi wybrać i trzeba mu podsunąć właściwe rozwiązanie.

        I wszystko pięknie, ładnie - ale nikt nie ma monopolu na SŁUSZNOŚĆ i AKURATNOŚĆ postępowania. A jak ktoś sobie to przypisuje, to niestety robi wrażenie mało wiarygodnej i odpowiedniej do udzielania rad osoby.

        pozdr.

        J.
    • gabidd Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 07.08.05, 22:46
      Ksiedzem nie jestem i znow troszke wziely emocje gore bo cos tam bylo o lbach w
      moim domu, jkeszcze raz prosze nie ublizajcie ja naprawde chcialam pomoc Pa
      • natasza39 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 07.08.05, 23:48
        gabidd napisała:

        > Ksiedzem nie jestem i znow troszke wziely emocje gore bo cos tam bylo o lbach
        w
        >
        > moim domu, jkeszcze raz prosze nie ublizajcie ja naprawde chcialam pomoc Pa

        Polska klawiature zakupię zaraz i wysle na adres na priva podany, jak
        wyłuszczysz w czym uchybiono godności waszmości!
        Gdzież obraza dostojnosci i mądrości, boć zaprawde nie wiem i nie widzęsmile
    • leeya Martha z forum "w strone ojca"???n/txt 07.08.05, 23:30

      • natasza39 Re: Martha z forum "w strone ojca"???n/txt 07.08.05, 23:39
        a wiesz leeya, że mozesz miec rację?

        Przemawia za tym fakt "niemania polskiej klawiatury", ale kwiatek tez takowej
        nie miał, a za polskiego wojaka wydanym za maz był i nawet kompy składał
        zarobkowo.
        Nie wyzywa tutaj jednak wszystkich od k....w, dziwek i innych takich. a to
        jakos nie "marthopodobe"smile
        Tym niemniej moze sie rozkręci ona osoba i wtedy wszycko mozliwym będzie
        • leeya Re: Martha z forum "w strone ojca"???n/txt 07.08.05, 23:49
          A poza tym mentorski ton wszystkowiedzacej i najlepiejradzacej. No i, jak sama
          ta osoba mowi, kontakty z osobami "rozwodowymi", zdradzonymi, na nowo
          polaczonymi... Jakos mi to tak zalecialosmile I mam nadzieje, ze sie mylesmile Ale
          jak zaraz ktorejs z "materaca" pojedzie, to juz bede pewnasmile))

          Leeya
          • pom Re: Martha z forum "w strone ojca"???n/txt 08.08.05, 09:23
            To jakaś nawiedzona psycholożka z misją. To "wykształcenie" i "piszcie na priv".
            Albo bardzo młoda albo leciwa - predzej to ostatnie, bo teorie wyciąga z rękawa
            jak trupy z szafy.
            • poxywka Re: Martha z forum "w strone ojca"???n/txt 08.08.05, 11:15
              no jakos sobie nie wyobrazam zeby psycholog wymyslil taki post jak na poczatku,
              chyba, ze w celach zbadania reakcji na glupote; bylam przekonana, ze to kolejny
              prowokator na etacie, bo az trudno uwierzyc, ze sa ludzie ktorzy tak z wlasnej
              woli i nieodplatnie...
              pozdrawiam
              poxywka
      • poxywka Re: Martha z forum "w strone ojca"???n/txt 08.08.05, 11:11
        e nie, nie to slownictwo, musialaby pocwiczyc chyba
        pozdrawiam
        poxywka
    • m-m-m Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 09:22
      Dziecko przyjac prawie jak swoje


      He, he, he...


      no, dziś od rana tarzam się ze śmiechu...
    • gabidd Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 10:10
      a, teraz zobaczcie Dziewczyny Kochane taki zwykly list, a ile w Was wzbudzil
      litosci , wzgardy, dla piszacej osoby. Najbardziej sie ciesze jednak z tego,
      zetak Was porwal temat, ile w niektorych wyzwolil agresji, i to jak mniemam i
      sie nie myle na pewno w tych wlasnie zdradzonych, zostawionych dla jakiejs
      innej.a przeciez dla ich dzieci to druga zona ich eks meza to rowniez macocha.
      I jak teraz sie czu7jecie Jak Wasze dziecko idzie do tej drugiej w odwiedziny.
      Przeciez ta druga tez traktuje Wasze dziecko ze wzgarda , na odczepnego etc.
      • m-m-m Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 10:20
        Mnie szczerze Twój list ubawił, uważam, że masz dobre poczucie chumoru, bo
        trudno takie listy poważnie traktować.

      • natasza39 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 10:34
        gabidd napisała:

        > a, teraz zobaczcie Dziewczyny Kochane taki zwykly list, a ile w Was wzbudzil
        >
        > litosci , wzgardy, dla piszacej osoby. Najbardziej sie ciesze jednak z tego,
        > zetak Was porwal temat, ile w niektorych wyzwolil agresji, i to jak mniemam i
        > sie nie myle na pewno w tych wlasnie zdradzonych, zostawionych dla jakiejs
        > innej.a przeciez dla ich dzieci to druga zona ich eks meza to rowniez
        macocha.
        > I jak teraz sie czu7jecie Jak Wasze dziecko idzie do tej drugiej w
        odwiedziny.
        > Przeciez ta druga tez traktuje Wasze dziecko ze wzgarda , na odczepnego etc.


        No teraz to już palnęłaś jak ślepy do tarczy!
        Na jakiej podstawie wysnułaś te "muondre" wnioski?
        Dlaczego uważasz, że ktoś może potraktować ze wzgardą małe dziecko?
        Tylko na tej podstawie tego, że Twoje nadęte pierdofony budzą uśmieszek na
        ustach?
        Jesli wszystkim swoim podopiecznym fundujesz takie "rady" i "madrości", to nie
        poleciłabym Twojej pomocy nikomu kogo znam.
        Odpowiedziały Ci nie tylko młode pindusie, które nie wiedzą (wg ciebie
        oczywiście) co to jest dziecko i czym się jej "je", ale odpowiedziały Ci
        również:
        - exia zadowolona z macochy swojej córki,
        - exia która wie o tym, że jej next namawia ojca do kontaktów z dzieckiem i nie
        okazuje mu niecheci,
        - pełnoetatowa macocha, która na codzień opiekuje się pasierbem,
        - next, która wierci dziurę w brzuchu swojemy M o częstsze kontakty z dziećmi
        pomimo wszystkich obiektywnych przeszkód.

        Więc nie uogólniaj z łaski swojej i nie dorabiaj sobie teorii, że każdy kto się
        z Toba nie zgadza jest wredny i głupi i z założenia nie cierpi dzieci i
        traktuje je z pogardą
    • gabidd Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 11:13
      Natasza39 i m-m-m dlaczego jestescie na mnie takie wsciekle co ja Wam
      zrobilam , a moze to zycie was nauczylo takiegiej wscieklosci, kazdy wyraz
      wypowiedzian\y przez Was traci jadem , a wysmiewanie sie z kogos czyli ze
      mnie , pisanie tekstow ale sie" usmialam " to tylko pokazuje Wasza bezradnosc
      do sytuacji w jakiej sie znajdujecie , Zobaczcie iine Panie pisza calkiem
      normalnie albo sie ze mna zgadzaja albo nie, U Was jest po prostu jad i wcale
      sie ni8e dziwie ze to Was zostawiono albo ze to ewy m,usialyscie odejsc bo
      chyba z wami i ci obecni dlugo nie wytrzymaja.
      • natasza39 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 11:24
        gabidd napisała:

        > Natasza39 i m-m-m dlaczego jestescie na mnie takie wsciekle co ja Wam
        > zrobilam , a moze to zycie was nauczylo takiegiej wscieklosci, kazdy wyraz
        > wypowiedzian\y przez Was traci jadem , a wysmiewanie sie z kogos czyli ze
        > mnie , pisanie tekstow ale sie" usmialam " to tylko pokazuje Wasza bezradnosc
        > do sytuacji w jakiej sie znajdujecie , Zobaczcie iine Panie pisza calkiem
        > normalnie albo sie ze mna zgadzaja albo nie, U Was jest po prostu jad i wcale
        > sie ni8e dziwie ze to Was zostawiono albo ze to ewy m,usialyscie odejsc bo
        > chyba z wami i ci obecni dlugo nie wytrzymaja.




        Dziękuję za analizę mojego życia dogłębną (hehehehe), a jeszcze bardziej za
        wizję przyszłości, zakłądającej porzucenie za "jad" który wylewam, ponoć na
        Ciebie.
        Zapewniam Cię, że powodem mojego, ewentualnego rozstania z M nie byłaby akurat
        cecha charakteru, polegajaca na tym, że żałość i rozbawienie budzą we mnie:
        ojciec Rydzyk, Lepper, Łukaszenko, Bush - junior tudzież inne oszołomy tego
        gatunku, do którego i Ciebie zaliczam.
        Reaguje alergicznie na slogany, widocznie za długo w komuenie żyłam i się
        uczuliłam.
      • lilith76 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 11:27
        bo twoja wypowiedź tak się miała do realnego życia macochy, problemów z jakimi
        ona się styka jak rojenia nastolatki o wielokrotnym orgaźmie w
        czasie "pierwszego razu".

        natasza39 pomogła już swoimi wyważonymi wypowiedziamy tyle razy na forum, że
        nie musi się martwić o swój jad.
        m-m-m włożyła przez lata tyle energii i pracy w swojego pasierba, rodzinę, że
        ma pełne prawo turlać się ze śmiechu na widok takich tekstów.
      • m-m-m Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 11:31
        Dla uszczegółowienia:
        jestem macochą całodobową dla 16-latka, jestem z nimi oboma 7-y rok.
        Jestem next (i tylko next) nikt mnie nigdy nie zostawił dla innej kobiety.
        M.poznałam 4 lata po jego rozwodzie. Tak naprawdę M. jest najważniejszym i
        jedynym facetem w moim życiu. Poprzednicy byli kolegami i niewiele więcej.
        Dzieci własnych nie mam.
        Byłam pasierbicą, miałam ojczyma. Znam pozycję "pasierbową" z autopsji.
        Śmiesza mnie Twoje listy, bo próbujesz m. in. mnie pouczyć, jakbym głupią
        gówniarą była.

        Kto tu trąci jadem? Mentorstwo moja droga zostaw dla swoich dzieci.
      • kai_30 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 11:48
        Ja tam wsciekla nie jeste, ja sie tlyko smieje jak glupi do sera big_grin

        Czyli podsumujmy: jestesmy mlodymi, bezdzietnymi, naiwnymi macochami z zerowym
        zyciowym doswiadczeniem, ktore zostaly zdradzone i porzucone dla innej kobiety,
        obecnie macochy naszych dzieci.

        Hm.

        Czy ja sie myle, czy to troszku sprzeczne jezd? suspicious
        • natasza39 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 12:00
          kai_30 napisała:

          > Ja tam wsciekla nie jeste, ja sie tlyko smieje jak glupi do sera big_grin
          >
          > Czyli podsumujmy: jestesmy mlodymi, bezdzietnymi, naiwnymi macochami z zerowym
          > zyciowym doswiadczeniem, ktore zostaly zdradzone i porzucone dla innej
          kobiety,
          > obecnie macochy naszych dzieci.
          >
          > Hm.
          >
          > Czy ja sie myle, czy to troszku sprzeczne jezd? suspicious


          No i właśnie dlatego jezdeźmy zjadliwe, że ów "buszyzm" zauważyłyśmy!
          A mnie jad nadal kapie, najbardziej na głupotę mi się ulewa, przozdobioną
          frazesami i przestrogami cioci-Kloci
    • nina73 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 12:04
      Witaj gabidd
      Wydajesz mi sie być osobą, ktróra w zyciu widzi tylko białe i czarne. Czytaj
      dobra ex niedobra next
      "Czytam i czytam wasze wypowiedzi. Ile w Was niektorych zlosci, Jakby to Wam
      > ktoras baba zabrala meza".
      Ja jestem i ex i next w jednej osobie. Moją next na swój sposób lubię, choć to
      miłość do niej była powodem rozpadu mojego małżeństwa (nietypowe no nie?).
      Mało tego uważam że to moja (w pewnym sensie przyjaciółka). W końcu to ona
      wyzwoliła mnie od mojego ex-męża (naprawdę cieżki charakter i wieczne męskie
      klmakterium. Gdyby nie ona mogłabym zapomnieć o rozwodzie, a tak ja mam spokój
      a ona sie musi męczyć. Na swój sposób jej współczuję.To wszystko nie przyszło
      mi łatwo bo ona rzeczywiście była moję przyjaciółką. Teraz po raz któryś
      kolejny moje dziecko jedzie do niej na wakacje. Pomimo całej sytacji do głowy
      by mi nie przyszło mówić dziecku na nią coś złego. W końcu to na sie małym
      opiekuje kiedy on jest u taty.
      Jest reż druga strona medalu:

      Dziecko przyjac prawie jak swoje, robic wszystko aby Was bardzo
      > polubilo, Wtedy dziecko bedzie po powrocie z wizytu u Was swojej Mamie
      > oopowiadac jaka ta ciotka jest fajna i chce za dwa tygodnie znow do ojca,
      > Trzeba robic tak aby dziecko stale o Was mowilo swojej matce, wtedy ona
      > zabroni dzieciakowi przychodzic do Was.

      No widzisz mój M rozwiedziony od 10 lat, od rozwodu każda jego życiowa
      partnerka nazywana wdzięcznie przez jego ex "dziwką", tak też i ja.
      Cytuje "żadna dziwka nie będzie z moim dzieckiem mieszkała". Tyle teoria, a
      życie - mieszkam z jej dzieckim już od 2 lat. Dziecko nie odzywa sie do mnie
      bo "mama by sobie tego nie życzyła". Każda próba powiedzenia o mmnie czegoś
      dobrego kończy się popisem możliwości mamy. Jak sobie wyobrażasz opowiadanie
      jak "ciotka jest fajna" w tym przypadku? Do dziecka nie mam pretensji mam tylko
      nadzieję że w miarę dorastania będzie umiało samo ocenić sytuację.
      Nie wiem kim jesteś i dlaczego wysuwasz takie ogólne teorie, ale chyba mało w
      życiu widziałaś skoro nie wiesz że ludzie są różni i dawanie ogólnych pouczeń
      jest niestosowne i niebezpieczne, a kazdy przypadek nalezy traktować
      indywidualnie.
      • m-m-m Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 12:19
        Cytuje "żadna dziwka nie będzie z moim dzieckiem mieszkała".


        tez to słyszałam, ale ku jej rozpaczy mieszkam z jej synem 7 lat. Mogła więc
        sobie gadac i tyle jej.


        Ninka, a ten twój M. a tatus dziecka dalej biernie siedzi inic z tym nie robi?
        Tzn. z zachowaniem swego dziecka, czyzby on nie miał na nią wpływu????
        • nina73 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 12:30
          Na dziecko nie ma wpływu,wszystko co mama powie jest święte, a tata to zawsze
          był ten zły. W końcu ich (a właściwie ją) zostawił i teraz sie należy na nim
          mścić na wszystkie sposoby ( w tym wykorzystując moją osobę). Mam wrażenie że
          to też ugruntowany pogląd dziecka.
          Obawiam sie też, że rzeczywiście nie ma na nią wpływu na swoją ex. Aby nas
          chronić przed jej zachowaniem, odciął wszelkie kontakty. Jesli ona cos chce to
          musi prosić przez dziecko. Ona z kolei im mniej może tym bardziej sie rzuca
          (czytaj włamanie do skrzynki e-mailowej i wysyłanie głupich e-maili do listy
          adresowej jej ex-męza, w tym do mnie). Więcej na dzień dzisiejszy ta pani nie
          jest w stanie zrobić, chyba ze mnie zaskoczy. A wogóle to daj jej Boże chłopa
          znaleźć bo to jedyny na nia sposób.
          • m-m-m Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 12:36
            W końcu ich (a właściwie ją) zostawił i teraz sie należy na nim
            > mścić na wszystkie sposoby ( w tym wykorzystując moją osobę)


            Ile ten chłopak/dziewczyna ma lat?
            Myślę, że o terapii dlań trzeba myśleć, bo to nie jest normalne takie ciągłe
            obwinianie innych doerosłych. To trzeba jakoś skanalizować.
            • nina73 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 12:48
              Myślę że masz rację. Tyle że ojciec uważa że to stan przejściowy. Dziecko ma 15
              lat i juz powiedziało któregoś dnia że jak dorośnie (czytja za 3 lata) to ani z
              matką ani z ojcem mieszkać nie chce. W tym sensie to owszem przejściowy, ale
              ślad po toksycznych stosunkach między mamą i tatą pozostanie. Tym bardziej że
              zawsze będzie podsycany przez mamusię. Co do terapii to pewnie masz racje, tyle
              że ja w tej sprawie nie wiele mam do powiedzenia.
              • m-m-m Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 12:53
                Zasugerowac ojcu możesz. To stan przejściowy? to zostanie w tym dzieciaku na
                całe życie! Z tego nie da się wyrosnąć! Uważam, że Twój M. bierze
                odpowiedzialność jeśli nic z tym nie zrobi.
                • nina73 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 13:22
                  masz rację mogę niestety tylko sugerować. Ja wiem że to w nim zostanie. Problem
                  jest jeszcze w tym że opiekunem prawnym dziecka jest matka, on mieszka u ojca.
                  Ojciec chce bardzo żeby dziecko u niego mieszkało, dziecko nie chce. Ojciec sie
                  boi zrobic czegokolwiek wbrew woli dziecka z obawy że nastąpi natychmiastowa
                  ucieczka dziecka do matki (za wszelka cenę). Matka tylko czeka na bład ojca i
                  jakiś gest przeciw dziecku, żeby to wykorzystać przeciw niemu w relacjach
                  ojciec syn. I wten sposób można trzymać ex-męza i tatusia w szachu, a on nic
                  nie zrobi .....bo straci dziecko. I tak w kółko.
                  • m-m-m Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 13:28
                    Ale terapieu zasugeruj to też jakiś nienormalny układ z szantażowaniem ojca
                    przez dziecko.
      • naturella Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 12:24
        O jakże się ubawiłam od ranasmile Może udam się do pani wszechwiedzącej, żeby mi
        poradziła, jak też to zrobić, żeby ex nie kradła swojemu synowi pieniędzy z
        biurka i co zrobić, żeby Młody zaczął poważniej myśleć o swojej przyszłości -
        bo są to jedyne sprawy, które na dzień dzisiejszy mnie zaprzątają w temacie
        syna mojego męża. A, no i jeszcze - co mam zrobic na obiad, bo synol mięsa nie
        je, a ma już chyba dość moich makaronów z sosamismile
        No ale już nie będę więcej pisać, bo pani psycholog dopatrzy się wzgardy i
        agresjismile))
    • gabidd Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 12:22
      a tera na zakonczenie tej dyskusji , mnie nie chodzilo o to by Was pouczac
      mnie chodzilo o to co Wy macie na ten temat do powiedzenia. Moze ja musze cos
      wiedziec zebym sama mogla sie jakos ustawic w zyciu, i dlatego alozylam kij w
      mrowisko. ale bardzo mnie zaboklalo to ze jak same piszecie w jednym z watkow
      jakie to macie wyksztalcenie a chyba i kultura za tym tez idzie, ze zadna z was
      nie domyslila sie ze moze ja jestem bul za chwile bede w takiej sytuacji,
      tylko najechalyscie na mnhie jak na stara kobyle a co niektore to juz z kultura
      sa zupelnie na bakier, moze i niektore na forum Wam pomogly, ale jak ja
      czytam ich wypowiedzi szydzace i wysmiewajace to mi sie jeszcze gorzej robi na
      sercu, Pozdrawiam wszystkie
      • naturella Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 12:26
        Gabbid, nie łudź się, my tu same chamskie dochtory jesteśmy, a może i
        masony...smile))
        A jeśli masz jakieś pytania, to je zadaj, a nie zaczynaj od pouczaniasmile
      • m-m-m Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 12:26
        ze zadna z was
        nie domyslila sie ze moze ja jestem bul za chwile bede w takiej sytuacji,
        tylko najechalyscie na mnhie jak na stara kobyle


        A ja wróżka nie jestem , w dodatku nie mam na to czasu. Odpowiadam bezpośrednio
        na czyjś problem, a nie rozważam co kto miał na myśli, bo może pisze inaczej, a
        jest u niego inaczej.
      • natasza39 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 12:30
        No to zdecyduj sie psycholog z Ciebie, czy osoba co przyszła na forum po pomoc
        we własnych życiowych rozterkach?

        Juz tu kiedys była taka osoba, co to "wypuszczała" wszystkich a potem napisała,
        że pracę "dohtorską" pisze na temat wredności naszej.
        A człowiek kulturalny, jak włazi na forum, to się przedstawia pokrótce chociaż.
        Pisze jestem next, ex, macocha itp, etc, a nie wyjezdża z mentorskim tonem,
        zarzuca złe rzeczy a potem dziwi się, że inni go opieprzą.

        Jak się do kogoś w gości przychodzi i chce się z kimś kawy napić, to sie nie
        udaje inkasenta z gazowni, bo sie jak inkasent zostanie potraktowanym, w progu,
        chłodno i bez zbędnych ceregieli.

        No to w końcu jak to jest:
        Męża ci "ukradli"?
        Czy tez ty "ukradłąś"?
      • lilith76 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 12:35
        > nie domyslila sie ze moze ja jestem bul za chwile bede w takiej sytuacji,

        wtedy zobaczysz jakie to bywa niekiedy poplątane i że dobre chęci można sobie
        czasami na kołku zawiesić.
        życzę powodzenia.
      • pom Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 12:56
        No proszę, jaka zmiana frontu, ze wszechwiedzącej mentorki na ambonie zrobiła
        się zagubiona owieczka, która potrzebuje pomocy.
        Zdecyduje się wreszcie na coś, bo to naprawdę niepoważnie brzmi.
    • gabidd Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 13:10
      Nie pisze pracy doktorskiej bo takowa juz posiadam. Jakbym pisala to bym nie
      byla chamka i Was nie podpuszczala. Teraz Wam wszystko opowiem. Musialam
      jakos zaczac ten watek . Nie wiedzialam jak. Nie jestem rozwiedziona mam
      przepraszam ok rodzine, moze dlatego nie wiem jak to wszystko wyglada. Mam
      doswiadczenie w tym temacie bo bylam do niedawna wolontariuszka w pewnej
      poradni. ale to nie o to chodzi moja przyjaciolka zostala po 27 latach
      mnalzenstwa ex. Poniewaz dziewczynisko sie zupelknie zalamalo i nie dociera do
      niej nic. wpadla w lekka depresje nawet z domu sie boi wychodzic bo muysli ze
      kazda baba na uylicy jak patrzy na nia to smieje sie z niej, ma nawet takie
      odczucia ze jak spojrzy na nia jakas babka to znaczy ze to na pewno jest
      ktoras z kochanek jej meza. nie wiem jak juz jej pomoc wiec napisalam do was
      zeby jej pokazac ze jest takich jak ona duzo na swiecie ze trzeba sie jakos
      uporac z tym wszystkim ze trzeba zyc dalej , ze trzeba no wlasnie co trzeba bo
      ja juz nie mam sily do niej zadne rozmowy zadna poradnia nic nie pomaga. Boje
      sie o nia znamy sie od 1 klasy szkoly podstawowej. Jest dla mnie jak siostra
      boje sie ze w koncu znajdzie sie w psyciatryku, Pozdrawiam i przepraszam za
      zamieszanie poradzcie cos ona nie ma kompa bo pan i wladca wyprowadzil jej z
      domu prawie caly dorobek ich wspolnego zycia , gdzie ona zawsze przez cale
      zycie zarabiala wiecej niz on , Podala go juz na policje za kradziez, wszystko
      wyniosl jak pojechala na weekend z synem na zawody. . I dlatego ja pisze Ona
      czyta to co piszecie , przeglada wasze inne posty, Nie gniewajcie sie
      dziewczyny , Na razie pa wiem ze napiszecie ze3 trzeba bylo tak od razu, ale
      moze lepirej sie tak stalo bo zaraz bylyby rady a tak to ona sie jakos troche
      przyzwyczaila do tego ze istnieja inne kobiety w takiej jak ona sytuacji
      • nina73 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 13:27
        było nie wkładac kija w mrowisko, tylko tak zacząc od razu. Jest nas dużo
        żyjemy, cieszymy sie życiem (często fajniejszym niż w pierwszym małżeństwie).
        Znaczy da się, ale to wymaga czasu i ciężkiej pracy nad soba. W każdym razie
        powodzenia.
      • e_r_i_n Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 13:46
        Ale to chyba nie to forum na takie pytania uncertain
        • lilith76 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 14:25
          szybciej odpowiednie słowa wsparcia dla przyjaciółki znajdziesz na Samodzielnej
          mamie.
      • lilith76 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 13:47
        nadal to się gryzie z początkową wypowiedzią w wątku.
        w tej historii, nawet jeśli wiarołomny mąż zwiąże się z jakąś kobietą i ta
        będzie aniołem dla pasierba, nie poprawi to psyche porzuconej żony. albo wręcz
        przeciwnie, dobije ją ostatecznie.
        ty trzeba psychologa i pracy nad poczuciem własnej wartości.
      • m-m-m Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 13:53
        Czy ona czyta to forum by poznać twarze next? Jakie są i jakimi motywami się
        kierują?


        A depresję się leczy. Każda jest uleczalna. Farmakologicznie i terapeutycznie.
        Lęki, urojone strachy. Z tego można wyjść.

      • nangaparbat3 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 14:16
        ja z natury jestem raczej ufna, ale tym razem czuję, że ktoś tu z nas
        wszystkich łacha drze.
      • natasza39 Dalej ci nie ufam.... 08.08.05, 14:17
        Nie wiem nadal jaki cel miała Twoja "prowokacja".
        NAwet jak się chce sprowokować do dyskusji, nie mówiąc wprost o co chodzi,
        trzeba to robić jak należy.
        Chciałaś porzuconej przez męża przyjaciółce pomóc? Bardzo ładnie z Twojej
        strony. Tyle tylko, że zrobiłaś to z gracją słonia w składzie porcelany.

        A wracając do Twojej przyjaciółki....
        Nie wiem dlaczego baby cierpią, jesli nagle wyprowadza się z ich życia dupek,
        który miała kochanki (piszesz o kochankach w liczbie mnogiej)i musiały na niego
        zapieprzać.
        Chyba bardziej żal byłoby mi na jej miejscu tego kompa i tego, że nie zrobił
        tego 27 lat temu tylko teraz.
        Dziewczyny maja rację kobieta ma zachwiane poczucie własnej wartości.
        Pewnie czułą się stuprocentową kobietą, bo miałą faceta przy swoim boku, a jak
        go nie ma to juz pewnie kobieta nie jest (tak się babie wydaje).
        Mi jest to trudno zrozumieć, więc trudno coś radzić w temacie - co dalej z tym
        chłopem.
        Jesli chodzi o przyjaciółke natomiast, jedynym wyjściem jest wyrobienie w niej
        poczucia tego, że skończył się jeden etap w jej życiu, a zaczyna się drugi,
        wcale nie gorszy, bo bez "dupka", który ją zdradzał i przy pełnej świadomości,
        że pracuje sama na siebie.

        I nie ma na świecie kobiet brzydkich, zbyt starych, aby zaczynać wszystko od
        nowa.
        Są tylko kobiety zakompleksione i uzależnione od swojego pana i władcy i to od
        takich faceci najcześciej odchodzą, bo nic nie muszą. Nie muszą się dla nich
        starać po prostu.
        A konkretnie, to co Ty chcesz przyjaciółce doradzić, aby ją z letargu obudzić,
        co próbowałaś już robić?
    • gabidd Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 08.08.05, 16:43
      Co probowalam robic . tlumaczyc to co Wy w tej chwili ze taki k.... chlop to
      nie chlop , ze dobrze ze odszedl, ze teraz mpoze znow zaczac od nowa ze jest
      wartosciowa, ze mam wyksztalcenie , stanowisko i pozycje, ze jest szanowana
      przez ludzi , a ona w kolko ze on ja okradl z poczucia godnosci, nie mowiac o
      wyposazeniu mieszkania, ktorym urzadzil gniazdko nowej. poslalam ja do poradni
      psychologicznej gdzie bylam wolontariuszka ale jak na razie to nic nie
      pomaga.Moze macie racje ze to nie to forum ale jakos przeoczylam o tych
      samotnych mamach. Jej reakcja w stosunku do mnie to jest plachta na byka bo ona
      twierdzi ze jak ja jeszcze mam chlopa to nie potrafie tego zrozumiec moze i nie
      potrafie , a kto wie czy mnie tez takie cos nie spotka, ktoz to moze wiedziec.
      Nie pisalysmy iod razu wprost bo ona nie chciala zeby ktos znajac moj ID kompa
      pomyslal ze to chodzi o0 mnie, Glupia a nawet gdyby to co. Ja jakbym byla w
      takiej sytuacji to na pewno bym byla szczesliwa ze pozbylam sie takiego ch... a
      co do ogoloconych scian i podlogi to bmialabym luzniej bo chalupa zagracona. Na
      pewno bym to przezywala bo przeciez nie jestem osoba bez uczuc ale lepiej chyba
      samemu niz ze sk........ Czy mam racje?
      • lilith76 Re: Oj, oj, dziewczyny , dziewczyny 09.08.05, 10:05
        jeśli ostatnie 27 lat jej życia kręciło się dookoła faceta i poczucia
        bycia "kobietą związaną", to w kilka tygodni nie uda się przestawić myślenia na
        inne tory. może to typ, który nie wyobrażał sobie, że kobieta może być "kimś"
        bez mężczyzny u boku. dobrze, że chodzi do poradni.
        ma prawo czuć się odarta z poczucia godności, niesprawiedliwie potraktowana,
        ale dodaj, że tak rozpaczając SAMA SIEBIE dodatkowo odziera z poczucia godności
        i honoru.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka