dwa światy

13.10.05, 12:03
hej chcialam się przywitać
piszę bo mam problem:
fakty:
- jesteśmy malżeństwem (ślub cywilny) od trzech lat
- mamy synka
- on ma dziecko z poprzedniego związku
- jego rodzina mnie nie akceptuje
- była żona (choć właściwie aktualna bo mieli tylko ślub koscielny i nigdy
nie było mowy o żadnych nawet próbach rozwodu kościelnego, mi bardzo na tym
zależy ale mąż ten temat zbywa, że się kiedyś..., ale to i tak nie jest do
załatwienia) mieszka blisko jego rodziny i utrzymuje stałe kontakty z nimi
moje problemy:
- brak jakiejkolwiek sensowanej rozmowy z tym facetem na temat naszej
sytuacji rodzinnej, wszelkie próby zakończone fiaskiem (nie widzi nawet
potrzeby ustalenia odośnie tematu rodzeństwa przyrodniego)
- jego "samotne" odwiedzanie rodziny co jest połączone z nazewnioctwem:
odwiedzanie dziecka, bez jakiegokolwiek starania się, by mnie w tą rodzinę
włączyć (nawet raz jego siostra nas zaprosiła na urodziny to nie poszliśmy,
gdzyż staiwrdził, że będzie nudno - bo same ciotki będę)
- jego matka nigdy nas nie odwiedziła,
(wywalczyłam jedną wizytę u nich - przyjęli mnie chłodno, zaprosiłam jego
matkę do nas, przyjeła zaproszenie - ale nie przyjechała)
on poprostu na moich oczach tworzy sobie dwa światy - z którymi walczę ale
już coraz słabiej (on to odbiera jako grę przeciwko kontaktom z jego
pierwszym dzieckiem, a mi naprawde nie o to chodzi - podkreślałam to bardzo
jasno w rozmowach), nie mam sił i chyba dojrzewam do zakończenia tego
małżeństwa...
co Wy na to???????
    • escribir Re: dwa światy 13.10.05, 13:20
      Podstawowe pytanie: a jak było przed Waszym ślubem?
      • dyrgosia Re: dwa światy 13.10.05, 13:37
        Wszystko zależy od tego jak bardzo Tobie to przeszkadza.
        Byłam w podobnej sytuacji dawno temu. Rodzina mojego niemęża mnie nie
        akceptowała. Powoli, drobnymi kroczkami to zmieniałam. Udało się. Teraz to oni
        szukają kontaktu ze mną i lubią mnie, a ja staram sie nie pamietać ,że kiedyś
        mnie bojkotowali...
    • sara98 Re: dwa światy 13.10.05, 14:27
      Za tę niezyt komfortową sytuacje mozesz podziekować niewątpliwie mężowi i
      jego "zatwardziałej" i głupiej postawie. Czy przed ślubem miał jakieś plany co
      do ułożenia stosunków rodzinnych? Czy chętnie utrzymuje stosunki z Twoją
      rodziną?
      > - była żona (choć właściwie aktualna bo mieli tylko ślub koscielny i nigdy
      > nie było mowy o żadnych nawet próbach rozwodu kościelnego, mi bardzo na tym
      > zależy ale mąż ten temat zbywa, że się kiedyś

      To Ty jesteś de fato jeżo żona skoro to z Tobą dzieli stół i łoże. Rozwodu
      kościelnego rzeczywiscie nie można uzyskać jedynie unieważnienie małżeństwa
      koscielnego, co jest trudne do przeprowadzenia ale możliwe jeżeli istnieją
      przesłanki ku temu. Tzn.dowdy uznane przez kosciół np. któryś z małżonków
      zataił iststną informacje o sobie np. chorobę psychiczną, alkoholizm, nałóg,
      brak chęci podjecia sie roli małżonka lub brak psychicznej możliwości, zawarcie
      małżeństwa pod wpływem nacisku, w stanie nietrzeźwym oraz inne. Uważam, że
      rzeczową odpowiedż na pytanie czy mozna i warto sie starać o unieważnienie
      małżeństrwa może udzieli kapłan, np. propboszcz Waszej parafii.
      > jego rodzina mnie nie akceptuje
      czy aby na pewno cała rodzina? Jednak jego siostra chciała Was wspólnie
      zaprosić, moze jest jakaś osoba w tej rodzince, z którą mogłabyś nawiązać
      bliższą znajomosć.
      > - brak jakiejkolwiek sensowanej rozmowy z tym facetem na temat naszej
      > sytuacji rodzinnej, wszelkie próby zakończone fiaskiem (nie widzi nawet
      > potrzeby ustalenia odśnie tematu rodzeństwa przyrodniego)

      I tutaj jest sedno problemu. Bez rozmowy nie wyjasni sie zaistniałego problemu.
      Ty jesteś jego żoną, rodziną i nie może cię oddzielać ścisłym murem od swojej
      przeszłości.Co było powodem rozpadu poprzedniego związku męża? Ciekawi mnie czy
      teściowa nie chce widywać sie z wnukiem (Twoim synkiem)?

      Pozdrawiam
    • cogita Re: dwa światy 13.10.05, 15:50
      magnollia11 napisała:
      > - jesteśmy malżeństwem (ślub cywilny) od trzech lat
      > - była żona (choć właściwie aktualna bo mieli tylko ślub koscielny i nigdy
      > nie było mowy o żadnych nawet próbach rozwodu kościelnego
      ------------------------------------------------------------------------
      coś mi się tu nie zgadza.....kazdy ślub koscielny ma skutki cywilnoprawne !!!
      • mikawi Re: dwa światy 13.10.05, 16:16
        ... które potem zmienia się w sądzie ze statusu mąż-żona na status były mąż-
        była żona
      • sara98 Re: dwa światy 14.10.05, 08:04
        Pytanie kiedy on został zawarty? O ile się nie mylę od 2000 r. funkcjonuje ślub
        konkordatowy, czyli zawarcie małżeństwa w kościele powoduje też skutki
        cywilnoprawne. Z tym co było wcześniej btym polemizowała..
        Hej
        • e_r_i_n Re: dwa światy 14.10.05, 08:40
          Konkordatowy funkcjonuje juz dluzej chyba.
          A koscielnego bez wczesniejszego cywilnego i tak by zaden ksiadz nie udzielil -
          przed wprowadzeniem konkordatowego.
          Sluby konkordatowe zniosly tylko koniecznosc wizyty w USC.
        • sonrisa3 Re: dwa światy 14.10.05, 14:10
          Ale z tego co pamiętam, z tych zamierzchłych czasów jak ja brałam ślub (a nawet
          dwa bo osobno cywilny i osobno kościelny), to żeby wziąć ślub w kościele, trzeba
          było być już po slubiue cywilnym.
    • magnollia11 Re: dwa światy 14.10.05, 09:45
      dziekuję serdecznie za wszystkie glosy
      sprawa pierwsza:
      ślub mieli tylko kościelny - bo tak chcieli (oczywiście chodziło o sprawy
      natury materialnej) - wię prosze nie podważajcie bezpodstawnie tego co pisze,
      gdyz nie mam powodu kłamać, bo co z Waszych rad, skoro zostały udzielone na
      podswie zafałszownych faktów????
      jak było przed naszym ślubem: niestety muszę się przyznać, że było bardzo
      podobnie, a ja na rzeczywistość patrzyłam przez różowe okulary tzn. byłam
      bardzo młoda, niedoświadczona i bardzo, ale to bardzo zakochana....
      potem, gdy zamieszkaliśmy razem oczywiście próbowalam ustalić jakieś priorytety
      naszego funkcjonowania, ale on zaakceptował je bardzo pozornie np. wigilji w
      tym roku wogóle nie obchodziliśmy, gdyż on do godz. 14 przebywał u swojej
      rodziny, a jak już się wreszczcie zjawił w naszym domu to się zdziwił, że nie
      gotuję wigilji- a ja popadłam wtedy w totalną deprechę i wszystko miałam
      gdzieś, nawet olałam jego propozycję współnego gotowania, takich przykładów
      mogę mnożyć tysiące
      jeśli chodzi o kontak jego matka- nasz syn, to babcia przesyła prezenty
      urodzinowe przez swego męża, i widuje wnuka wtedy, gdy mąż weźmie synka do
      swojej rodziny (rzadko)
      w naszym związku bywają jeszcze czasem piękne chwile, jest super ojcem dla
      obojga dzieci, ale mimo to często się irytuję i mam coraz wiekszy problem z
      akceptacją całej tej sytuacji...
      a kontakt z jego siostra (tą "w miarę przychylną mi") boję się zrobic cokolwiek
      pierwsza, bo tak naprawdę nie wiem co to za osoba
      serdecznie pozdrawiam
      • cogita Re: dwa światy 14.10.05, 14:39
        magnollia11 napisała:
        > ślub mieli tylko kościelny - bo tak chcieli (oczywiście chodziło o sprawy
        > natury materialnej) - wię prosze nie podważajcie bezpodstawnie tego co pisze,
        > gdyz nie mam powodu kłamać
        -----------------------------------------------------------------------
        można mieć tylko ślub konkordatowy, ale ma on skutki cywilnoprawne..
        więc trzeba rozwieść się, aby zawrzec następny CYWILNY związek małżeński.
        Dziad swoje a baba swoje.... przecież wyzej zostało napisane, jakie prawo u nas
        obowiązuje
        • ashan Re: dwa światy 14.10.05, 17:12
          najwyraźniej nie wiecie koleżanki o czym piszecie smile. Jeszcze za komuny były
          pary, które zawierały TYLKO ślub kościelny, bez rodzących się stąd skutków
          cywilno-prawnych. Oczywiście z punktu widzenia KRiO były one nieważne, ale z
          punktu widzienia kościelnego, jak najbardziej tak. Bardzo prawdopodobne, że tak
          było w opisywanym przypadku.
          a.
          • mrs_ka Re: dwa światy 14.10.05, 17:15
            Potwierdzam informację kol. Ashan. Faktycznie tak było i wynikało ze
            zrozumiałych przyczyn.

            a.
            • natasza39 w kwestii tego ślubu 14.10.05, 17:51
              Jak najbardziej mozliwe jest miec tylko slub kościelny.
              W latach dziewięćdziesiatych (przedkonkordatowych) duzo ludzi, z róznych
              wzlgedów miało tylko taki slub.
              Mój bardzo dobry kolega ma slub tylko koscielny, dwoje dzieci wpisane do dowodu
              i stan cywilny oficjalny "kawaler".
              On akurat zrobił tak, bo miał ojca posiadajacego obywatelstwo USA i sam starał
              się o "zielona kartę" i jako "kawalerowi" było mu łatwiej.
              Ona z kolei rozlicza się ze "skarbówka" jako samotna mama.

              Zresztą jak przyszły prezydent (Tusk - zreszta też kaczor, tyle że Donald,
              hehehe) mógł zrobić odwrotnie, to jest to jak najbardziej możliwe.
              I zarzucanie autorce postu, że opowiada bzdury jest nie na miejscu
              • poxywka Re: w kwestii tego ślubu 15.10.05, 14:12
                zgadza sie; osobiscie w 98 roku zawieralam slub koscielny a ponad miesiac
                pozniej slub cywilny; nikt mi nie kazal go zawierac wczesniej a jedynie doniesc
                potem parafii, ze taki slub sie odbyl - czego zreszta nie zrobilam...; i jesli
                bym tego cywilnego koniec koncow nie zawarla, to raczej koscielny bylby nadal
                wazny
                pozdrawiam
                poxywka
    • magnollia11 sprostowanie 14.10.05, 09:48
      - chodzi o poprzednią wigilję
      - babcia przesyła prezenty przez mojego męża (a nie jak jest swojego)
    • magdmaz Re: dwa światy 14.10.05, 12:25
      Cześć!
      Szkoda mi Ciebie.
      Szkoda, ze widzisz w tym problem. Ostatecznie facet MA dwa światy - każdy, kto
      ma za sobą trochę przeszłości to zna. Oczywiście Ty jesteś jego żoną. Ale on MA
      byłą żone i dziecko. Rodzina? A po co się pchasz do jego rodziny, jak Cię nie
      chcą? Tęsknisz do walk o miedzę?
      Lepiej zajmij się budowaniem trwałego, szczerego i udanego związku, a ze swoją
      rodziną niech on się użera sam.
      Oczywiście jestem stronnicza i mogę nie mieć racji.
      Pozdrawiam,
      Magda
      • mikawi Re: dwa światy 14.10.05, 12:44
        popieram smile
        generalnie jak słyszę o toksycznych teściowych rodem z kawałów, które wtryniają
        się we wszystko to z dwojga złego wybrałabym brak kontaktu z teściową niż
        nadmiar tego kontaktu. Spójrz na to z tej strony. Pytanie tylko co z przyrodnim
        rodzeństwem, bo ono kontakt ze sobą mieć powinno?
      • ajmj Re: dwa światy 14.10.05, 13:27
        Nie zgodze się z magdamaz, ale Ona sama napisała, że może być stronniczasmile

        Wiesz, moim zdaniem napewno nie powinnno byc zadnych dwóch światów. Tak się nie
        da na dłuższą skale normalnie funkcjonować w związku. Napisze Ci o sobie. Przed
        moim M byłam dośc długo w innym związku (13 lat, moja pierwsza miłość).
        Wiadomo, że moja rodzina związała się emocjonalnie z moim ówczesnym partnerem.
        Szokiem było dla nich, że się rozstajemy, a jeszcze większym, iż dośc szybko
        związałam się z M. Trudno było im to zaakceptować. I to ode mnie duzo zależało,
        aby wyjaśnic mojej rodzinie co i dlaczego, opowiedziec o M, jaki jest, kto to
        jest itd.itp.Oczywiście, że M przedstawiłam jako Wspaniałego, prawie,że Bez Wad
        Facetasmile
        Pierwsze spotkanie, rodzinka dalej sceptycznie nastawiona, ale jednak uroksmile M
        sprawił, iż go jesli nie polubili to zaakceptowalismile
        I teraz. Załóżmy gdyby jednak nie mieli ochoty na NASZE wspólne wiztyty, a mi
        dali do zrozumienia, że przyjśc moge i owszem, ale SAMA, uwierz, że bez M
        napewno nie przyjęłabym zaproszenia i nie poszłabym na żadne nawet święta. Albo
        razem, albo wogóle. Bo dla mnie NAJWAŻNIEJSZYMI osobami jest M nasze Dzieci.
        A jesli chodzi o mojego M, hm... On fakt, faktem nie kwapił się do szybkiego
        zapoznania mnie ze swoja rodziną. Teraz wiem, że to dlatego, iż jego stosunki z
        nimi sa bardzo luźne...I wynika to też z naszej róznicy charakterów. Ponieważ
        ja należę do tych niecierpliwych, a mój M - odwrotnie. Rodzine jego poznałam,
        ale nie utrzymujemy kontaktów takich jakbym sobie życzyła, lecz co jest dla
        mnie NAJWAŻNIEJSZE to, że mój M liczy się z moim zdaniem i On przenigdy sam nie
        poszedłby np: na wigilię do nich, choć ma (smutne) co roku zaproszenie ale
        oczywiście beze mnie. Mnie traktują chłodno i przyjmuja do wiadomości, ze
        istnieję, ale to tyle. Pewnie, że mi to nie pasuje, ale staram się z tym zyć i
        próbujemy RAZEM temu zaradzić, aby te nasze kontaky były coraz lepszesmile
        Więc Ciebie doskonale rozumiem i jedynie co moge Ci poradzić to ROZMAWIAJ ze
        swoim męzem co Cie boli i doskwiera. I napiszę Ci, że na Twoim miejscu to
        próbowałabym sama nawiązać kontakt z jego siostrą. A nuż będzie dobrze? Ja jak
        potrzebowalismy M brata ostatnio do malowania mieszkania, to nie czekałam, aż
        mój Pan za 100 lat zadzwoni, tylko sama to zrobiłam. No, to tyle.smile


      • zonka77 dwa światy? 04.11.05, 14:01
        Magda, o czym ty piszesz? Jekie dwa światy?
        Co to za życie w którym facet ma dwie rodziny? Przecież tak się nie da!
        Ma dziecko, to fakt i jego zadaniem jest z tym dzieckiem mieć kontakt jak
        najwięcej się da, przebywać, współutrzymywać (jedynym zdrowym rozwiązaniem jest
        przebywanie dziecka również u taty w domu i zajmowanie się dzieckiem o wiele
        częściej niż raz na 2 tygodnie na "wizycie" u mamy w domu)
        Ale była żona? To jest BYŁA, już nie jest żoną i poza dzieckiem NIC nie ma ani
        M do niej ani ona do niego. A rodzina? Jego najbliższą rodziną jest żona i
        dzieci i o nich powinien dbać i myśleć przedewszystkim i najpierw.

        Ex mojego M nie jest żadną częścią jego rodziny, rozwiedli się bo nie chcieli
        być razem i nie są, kropka. Jakie dwa światy?
        Światem tego faceta jest jego żona i jego dzieci i jego zadaniem jest ten świat
        w kupie trzymać a nie zadowalać dalaszą rodzinkę i ex zonę.
        No nie, dla mnie to jakieś chore układy.
    • magnollia11 Re: dwa światy 17.10.05, 10:53
      dziś rece mi opadly jak przeczytałam odpowiedzi w moim wątku - większosć z nich
      to podważanie faktów, które podałam - wg mnie będace wyrazem upierdliwośći, mam
      nadzieję, ze to tylko tak na forum, a nie w życiu się tak zachowujecie
      chciałam jeszcze raz podziekować osobom, które odpowiedziały na moj problem
      oraz tym, którzy potwierdzili podane przeze mnie fakty
      • golden_fish Re: dwa światy 17.10.05, 12:32
        Miałam podobną sytuację do Twojej. I było mi z tym bardzo źle, gdyż czułam się
        niejako gorsza i nieakceptowana. Na przykład matka M. nie zaprosiła mnie na
        swoje urodziny, ani nawet na kawę i ciastko po tym dniu, mimo iż przekazałam
        jej prezent, złożyłam życzenia telefonicznie i jeszcze wysłałam kartkę. Rzecz
        jasna ten dzień spędziła ze swoją Ex synową i moim M. Nie było mi miło. Nie
        było mi miło, gdy nie zapraszała mnie podczas Wielkanocy, czy Nowego Roku.
        Ponieważ sytuacja się pogłębiała, a mój M. nie potrafił się przeciwstawić
        rodzinie, która była blisko związana z Eksią, to nadszedł w końcu taki dzień i
        nie wytrzymałam. Nie mogłam ścierpieć, iż traktowano mnie jak śmierdzące jajko,
        które przeszkadza pielęgnowaniu umarłego małżeństwa M. Nie mogłam pogodzić się
        z faktem, iż traktowano mnie jak jego kochankę, a nie kobietę jego życia. Mam
        na tyle godności własnej, że nie zgodziłam się, aby M. pozwalał na takie
        traktowanie.

        Pewnego dnia, powiedziałam, iż odchodzę, z takich to a takich powodów, które
        dla mnie jednoznacznie wskazywały, iż facet nie zrobił sobie emocjonalnych
        porządków po nieudanym małżeństwie, i mimo iż od rozwodu minęło 10 lat, on
        wciąż o Eksi myślał w kategorii żona. Miałam tego dosyć i postanowiłam wycofać
        się z takiego chorego układu. Gdy wyłuszczyłam M. powodu naszego rozstania i
        wylałam mu kubeł zimnej wody na głowę, on nagle przejrzał na oczy. To on
        sprawił, iż jestem obecnie mile widzianym gościem w domu jego rodziców. Tak
        samo jak on był
        autorem dzieła pt. „Dwa światy”.

        Ja nie oburzam się, iż Eksia jest częstym gościem w domu matki M. Nie
        protestuję, przeciwko tym kontaktom, gdyż nie można wymazać przeszłości.
        Natomiast uważam, iż nie jest normalne traktowanie obecnej żony, która dzieli z
        M. noc i dzień, niczym …….. …….. ………. ( proszę wpisać własne skojarzenia).

        Magnolio, jeśli chcesz zmienić obecną sytuację POWINNAŚ poinformować jasno i
        wyraźnie o tym co Tobie się nie podoba. Przedłużanie takiej sytuacji będzie
        tylko powiększać Twoje frustracje. Życzę odwagi. Nie wierzę, że można się
        przyzwyczaić do takiego podwójnego życia M. Być może możesz się przyzwyczaić do
        tego, że boli, pytanie tylko dlaczego masz płacić za słabość Twojego M. Jeśli
        Ciebie kocha, to nie powinien sprawiać, iż cierpisz.

        Złota rybka
    • magnollia11 Re: dwa światy 18.10.05, 12:28
      serdecznie złota rybko dziękuję!
      dziś postanawiam ostatecznie porozmawiać - a jakie będą rezultaty dam znać

      pozdrawiam
      • ajmj Re: dwa światy 18.10.05, 12:50
        konieczniesmile
        Życze powodzenia.
    • magnollia11 Re: dwa światy 04.11.05, 12:41
      jakies tam suklcesy juz mam mam nadzieje ze to nie tylko zludne i chwilowe
      dawanie nadzieji
      • lilith76 Re: dwa światy 04.11.05, 13:55
        posuwaj sie krok po kroczku i jakoś się uda smile
Pełna wersja