anna99912
16.02.06, 18:17
Pozdrawiam. Przypadkowo weszłam na stronę. Ja również jestem macochą dwóch
złych pasierbic. Po ślubie zamieszkałam u swojego męża w domku
jednorodzinnym. Z moimi pasierbicami wytrzymałam 8 miesięcy. A horroru, który
przeżyłam nie życzę żadnej z Was. W tym czasie byłam w ciąży. Kiedy córeczka
miała 3 miesiące po prostu uciekłam. Chyba tylko rozmowa z psychologiem
spowodowała, że podjęłam taką a nie inną decyzję. Za co jej serdecznie
dziękuję. Pasierbice znęcały się nade mną i moją córką psychicznie. Robiły
wszystko, aby nas się pozbyć. Zaczęłam obawiać się o życie mojej nowo
narodzonej córeczki. Bały się, że zagarnę majątek. Babcia kazała im policzyć
kryształy i zapisać, co jest na stanie w domu. Obwiniły mnie o kradzież
drabiny, firan, itp. Mój mąż początkowo nie pracował. Ja otrzymywałam
wynagrodzenie z pracy i alimenty na moją córkę. Po zrobieniu opłat
pozostawało nam niewiele na jedzenie. W czasie ciąży miałam anemię, całymi
dniami płakałam. Zupę gotowałam na wodzie. Moje pasierbice dostawały po 250
zł na rękę. Miały je na swoje wydatki. Nigdy nie zaproponowały pomocy,
kupienia chociażby 1 chleba. Traktowały mnie jak służącą. Nie zwracały uwagi
na to, że jestem w ciąży i jest mi ciężko. Moja ciąża była zagrożona.
Dźwigałam zakupy, o pomoc mogłam prosić jedynie swoją córkę. Starałam się
zrobić wszystko, aby w tym domu zapanowała rodzinna atmosfera. Próbowałam
rozmawiać, pomagać. Niestety starsza twierdziła, że nie może sprzątać, bo jej
obowiązkiem jest się tylko uczyć, natomiast młodsza (13 lat) prowadziła nocny
tryb życia. W dzień spała a w nocy imprezowała. Mąż nie mógł sobie z tym
poradzić. Dzisiaj ma ukończoną jedynie szkołę podstawową. Mój mąż po śmierci
żony przez 4 lata był wykorzystywany przez swoje córki. Pracował, wynajął
pomoc domową, ale dzieciom było wciąż mało i mało. Aby ratować majątek przed
komornikami, US, i innymi wierzycielami zrzekł się spadku po swojej żonie na
korzyść córek. A jednocześnie myśląc o sobie i swojej przyszłości. Będąc sam
z córkami był ich sługą, lokajem. Z uwagi na to, że był chory otrzymywał
rentę chorobową córki zażądały, aby oddawał im w całości rentę po matce,
ponieważ te pieniądze należą do nich. Dzieci miały wówczas 12 i 16 lat.
Starsza obarczała swojego ojca o śmierć matki (jechała sama samochodem –
tragiczny wypadek). Były wciąż faszerowane nienawiścią przez swoją babcię
(teściową) i bezdzietną ciotkę względem ojca. Po uzyskaniu pełnoletności
przez młodszą obie sprzedały dom nie informując nawet swojego ojca o
zaistniałej sytuacji. Przebywał w pracy za granicą. Nie dane mu było zabrać
nawet talerza czy swoich spodni, pamiątek rodzinnych. Obiecały, że po
sprzedaży oddadzą ojcu 1/3 wartości domu. Ojciec był bardzo naiwny. Dzisiaj
wyrzekły się go, zmieniły numery telefonów. Wymeldowały ojca decyzją
administracyjną jako niechcianego lokatora. Dzisiaj idąc ulicą udają, że ojca
nie znają. Jedna ma 18 lat a druga 22. Dzisiaj ich ojciec jest osobą
bezdomną. Nie życzę nikomu takich pasierbic. Jestem na siebie bardzo
wściekła, że nie słuchałam porad osób starszych. Koleżanki kilkakrotnie
starały się do mnie dotrzeć, otworzyć oczy. Dzisiaj mam zaawansowaną nerwicę.
Stracone 4 lata życia. Przez cały okres małżeństwa spłacałam długi męża lub
komornik sam je zabierał. Dzisiaj na długi męża oddałam 30.000 zł nadal
ubieram się w lumpeksie, a koleżanki oddają mi rzeczy po swoich dzieciach. 15
lat temu malowałam mieszkanie. Wywodzę się z ubogiej rodziny, myślałam, że w
końcu szczęście uśmiechnęło się do mnie, chciałam żyć jak księżniczka.
Poniosłam życiową klęskę. Majątek przysłonił mi rozum. W mężu nie znalazłam
oparcia, bo po prostu był zbyt słaby (bał się własnych CÓREK).
Sadełko nie marnuj swojego życia. Tak jak ja zmarnowałam. Uwierz mi lepiej
być biednym i mieć przyjaciół niż stracić zdrowie. Tak jak wypowiedział się
eden z forumowiczów te pasierbice będą do końca życia nas prześladować.
Czytałam odpowiedzi forumowiczów i przyznam szczerze odbierałam je niestety
tak jakby były one do mnie kierowane. Pozdrawiam.