wiola101
20.03.06, 10:36
No właśnie. Po jutrze mój mąż będzie miał kolejną sprawę w sądzie o przejęcie
opieki nad młodym. Czuję że to już będzie ostatnia sprawa. Dopada mnie lekki
stres bo w dalszym ciągu i napewno jeszcze przez kilkanaście miesięcy
pomieszkamy razem a jak niektóre pamiętają moja mama nie przepada za
dzieckiem mojego męża. Z jednej strony chciałabym aby to wszystko się jakoś
unormowało. Żeby młody juz mieszkał z nami i wszystko się jakoś ułożyło bądź
nie ale najbardziej męczą mnie stany zawieszenia, niepewności dnia
jutrzejszego. Z drugiej strony boję sie jak cholera bo jeżeli spełnią się
moje najczarniejsze wizje będzie nam wszystkim bardzo ciężko. Mi ponieważ
kocham ją i chciałabym dla niej jak najlepiej ale z drugiej strony nie mogę
zrozumieć dlaczego tak bardzo go nienawidzi,mojej mamie tez będzie bardzo
ciężko poniewaz zapewne jest przekonana o słuszności swojego zachowania i
będzie obarczać wina mnie dlaczego na to pozwoliłam. Boję się co będzie ale
tez wiem i jestem przekonana że nie robię nic złego i moim obowiązkiem jest
kochać moją matkę, pomagać jej ale nie zawsze robić to czego ona by chciała.
Moją rodziną jest mój mąż i nasze dzieci i my musimy pomagać i je wspierać
szczególnie kiedy są jescze małe i bezbronne i wiem że chce zrobić to zgodnie
z moim sumieniem a ono podpowiada mi że robię dobrze.