barbara001
19.04.06, 13:25
który często bywa jak zasłona dymna na oczy "sprawiedliwych" (czytaj np.
składu sędziowskiego).
Naszym domowym sielskim zyciem wstrząsnęły ostatnio takie historie. Córa M
opowiedziała jak to mama zabrała ja na pewne zbiorowe spotkanie, gdzie
dorosli uczestniczyli w wykładzie a dziecmi zajmowała sie wynajęta opiekunka,
w bawialni zorganizowanej na korytarzu.Rzecz miała się w wynajętej hali gdzie
było około 2 tys, osób. I wszystko fajnie tyle że opiekunka poszła sobie
około 22.00, a nasza mała zasnęła na jakiejs kanapie i mama przyszła po nią
około 2 w nocy. Na ostatnich wakacjach dziecko obudziło się w nocy na
kwaterze i poszło w piżamie szukac mamy do pobliskiej knajpy. Wczesniej
zdarzało się, że dziecko wtedy 1,5 roczne płakało w namiocie (na polu
namiotowym) i jacys ludzie z namiotu obok w końcu zainteresowali sie i
utulili małą, mama była w pobliskiej knajpie, rok temu dziecko obudziło sie w
nocy w namocie i nie mogło sie wydostać, jak jej sie udało poszło szukać mamy
do pobliskiego pubu.
Czy trzeba by to dziecko ktoś zgwałcił lub porwał by sad uznał, ze matka nie
dopełnia swoich obowiązków?