Dodaj do ulubionych

Straszno mi

14.09.06, 16:13
Witam, dawno nie pisalam ale nie mialam internetu,dla przypomnienia(a sedno
sprawy na koncu) : trafilam na mezczyzne z dwojka dzieci i oczywiscie
eksiawinkZamieszkalam z nim,dla niego wyjechalam z rodzinnego miasta
Lodzi,zostawilam przyjaciol,kochalam go mocno.Pozniej przyszedl
kryzys,przyczyna byla jego praca,ogromne klopoty,stres nerwy na wierzchu,a
takze,a moze przeze wszsytkim dzieci.Przestraszylam
si,stchorzylam,ucieklam.Teraz wrocilam,jestem tu juz trzeci tydzien,miedzy
nami jest cudownie,jestesmy cudownie zakochani,mamy nowe mieszkanie,w zupelnie
nowym miescie,ukladamy zycie od nowa,takie nasze wspolne od poczatku do
konca.Jestesmy po rozmowie o jego dzieciach.On bedzie sie z nimi spotykal poza
domem,bo tak wygodniej,i szybciej,a ja nie musze z nim jezdzic jak nie chce
,on rozumie.Ale przede mna weekend i dzieci musza przyjechac do
nas,wyjatkowo,a ja juz cal sie trzese.Dowidzialam sie niedawno,wiem ze to
bedzie straszny weekend dla mnie.Bede miala okres a nawet nie odpoczne,nie
poczytam,nie bedzie milo.Corka mojego M bedzie mnie meczyc cale dwa dni.Nie
chce.Jak ja nie chce.Co zrobic by przetrwac??a moze nie bedie tak zle.Sma nie
wiem co robic.
Obserwuj wątek
    • coroline Re: Straszno mi 14.09.06, 16:23
      Nie wiem jak masz daleko do swojego domu rodzinnego, ale ja na twoim miejscu
      pojechalabym do rodzicow (moze rodzenstwo gdzies niedaleko mieszka?).
      Mozesz tez "zahaczyc" sie gdzies u znajomych, kolezanek. Jezeli nie ma
      mozliwosci wyjechania to zorganizuj sobie czas np. na zakupy, kino. Gdzie
      pracujesz? Jest mozliwosc przyjsc do firmy w weekend? Ja bym tak zrobila,
      nadgonisz zaleglosci i unikniesz nieprzyjemnego siedzenia w domu (no niestety na
      noc musisz wrocic).
      Ale wydaje mi sie ze najlepiej bedzie rozwazyc wyjazd na caly weekend.
      Powodzenia, dwa dni szybko mina wink
      • anastazjapotocka Re: Straszno mi 14.09.06, 16:44
        Możesz spać u koleżanki, w ogóle lepiej zniknąć na ten czas, bo wszystko
        zacznie się od początku. Jeśli nie znosisz pasierbicy, to lepiej sie na nowo
        nie zmuszaj, pogorszysz tylko sprawę.
        Choć lepiej, żebyś ją choć trochę zaakceptawała. Ale jeśli nie potrafisz...
        Tylko się nie obwiniaj.
        • lykaena Re: Straszno mi 14.09.06, 16:51
          I nie moge powiedziec ze ja jej nie znosze,to jst po prostu zwykle male
          dziecko.Tylko ze ja mam taki chrakter.Ogolnie nie lubie,nie toleruje,nie
          rozumiem dzieci.Decydujac sie na zwiazek z mezczyzna z dziecmi,wiedzialam ze one
          z nim nie mieszkaja,gdyby mieszkaly nigy bym sie nie przeprowadzila,aby z nim
          mieszkac.Ja dzieci miec nie chce i zwiazek z dzieciatym mezczyzna jest dla mnie
          doskonalym rozwizaniem,bo on nie bedzie na dziecko nalegal ,bo ma juz
          dwoje.Przez te niecale 3 tyg nie poznalam nikogo na tyle aby pojsc tam na noc
          lub na wekend,lub nawet na caly dzien,co najwyzej ,kino zakupy,ale to nic w
          porownaniu z calym weeklendem
          • anastazjapotocka Re: Straszno mi 14.09.06, 17:08
            Ach, rozumiem Cię. Instynkt macierzyński zna się tylko z literatury? Dzieci Cię
            nudzą, męczą i w ogóle niech się trzymają z daleka?
            Znam to. Sama to mam. No, to nie będzie Ci łatwo. Jeśli mieszkasz we Wrocławiu,
            zapraszam do mnie na weekend. Dziecka u mnie nie zobaczysz nawet na zdjęciu...
            • lykaena Re: Straszno mi 14.09.06, 17:16
              Dziekuje bardzo za mile slowa, tak wlasnie u mnie jest.Mowie od razu ze jestem
              jeszcze sama gowniara,wiec moze mi sie zdanie zmieni nie mowie nigdy nigdy.Ale
              jstem na tyle dojrzala co do podejmownaia decyzji,ze zawsze jakos wiem czego
              chce i zawsze bylam ponad wiek dojrzala,a po prostu jestem egoistka i to prez
              duze E.A mojej empatii starcza troszku dla drugiej osoby,czyli mojego
              partnera.Dodam jeszcze ze on mnie rozumie,bo sam mial corke dopiero w wieku 31
              lat,a wczesniej "uzywal"sobie. Mieszkam z granica i to jst jeden z glownych
              powodow dla ktorych nie mam jeszcze dokad pojsc,a na dodatek za ta granica
              zmienilam miejsce zamieszkania o 160 km i wogole jest wszystko od nowa.

              - "
              ...Łagodny i bojaźliwy Prosiaczek czuje się niepotrzebny, gdy jego przyjaciele
              mówią mu, że jest za mały, by pomagać przy miodowych żniwach...
              • anastazjapotocka Re: Straszno mi 14.09.06, 17:25
                No to pozostaje Ci tylko symulować STRASZNĄ MIGRENĘ WYKLUCZAJĄCĄ JAKIEKOLWIEK
                KONTAKTY z ludźmi, z jednym wyjątkiem: wolno będzie na paluszkach wchodzić
                WYŁĄCZNIE Twemu ukochanemu, żeby Ci różne żywnoścowe produkty dostarczać (w tym
                czekoladę, bo ma magnez) oraz napoje (zimne, gorace, alkoholowe - rzkurczają).
                A jak się ubzdryngolisz, to Ci w ogóle będzie wszystko jedno. Trzymam kciuki.
                • lykaena Re: Straszno mi 14.09.06, 18:02
                  chyba sie upije rzeczywiscie,to nie jest taki zly pomysl,a wlasnie kuoilam sobie
                  wczoraj super winko,a wtedy z mala moge nawet obejrzec kreskowke na dvd,bo lubie
                  kreskowki,a ona jak cos sie jej wypozyczy czego nie widziala to bedzie ogladac z
                  5 razy pod rzad i tak jakby jej nie bylo...A wlasnie pojawil sie Brat Niedzwiedz
                  2 ,bo reklamuja go ciagle w tv...zaczynam wierzyc ze nie bedzie tak zle.No i
                  zawsze wymowk jest ten nieszczesny okresi moj M bedzie nade mna biegal..hehe
    • lilith76 Re: Straszno mi 14.09.06, 16:33
      Przychylam się do poprzedniczki.
      Zastanów się na weekendowym wyjazdem do rodziny, spotkaniem z przyjaciółmi, wyjsciem do kina.
      Ja tak często robię, albo załatwiam nam wszystkim jakieś wyjście do parku, na plac zabaw, na "Czułe Czytanki".
      Czy jest możliowość żebyś w mieszkaniu znalazła kąt, gdzie będziesz sama i tylko sama. Niech dziecmi zajmuje się ojciec, a ty zamknij się i czytaj. Ja tak chomikowałam się z łazience, albo kuchni wink

      Co najważniejsze - czy te dzieci kiedykolwiek spędzały z tobą weekend????????
      Bo mam wrażenie, że boisz się na wyrost
      • lykaena Re: Straszno mi 14.09.06, 16:47
        Oczywiscie ,ze spedzaly weekndy a nwet dwa razy tydzien.Maly ma 10 mcy i gdyby
        byl tylko on to by bylo super,ale dziewczynka ma 5,5 roku.Jest upierdliwa i nie
        daje mi zyc, ja myslalam ze sie przyzwyczai do mnie i zcznie traktowac
        normalnie,a ona chodzi za mna,stoi mi pod ubikacja pyta co robie,muse ogladac z
        nia kazda bajke jak czytam sobie tpyta co 3 minuty ile mi zostalo, mama dosc .Co
        do pracy to pracuje w sklepie ktory w sobote jest zamkniety,nie dam rady
        pojsc,jestem od niecalych 3 tyg w nowym miescie jeszcze prawie nikogo tu nie
        znam;Tylko znajomych z pracy,ale razem czas spedzamy akurat w pt przed
        przyjazdem dzieci.Moze poje do kina,ale mi chodzi tez o odpoczynek,pracuje caly
        tydzien,a an dodatek w kazdy weekend bez dzieci czyli co drugi remontujemy z
        moim M drugie mieszkanie aby je wynajac jak najszybciej.To pierwszy moj weekend
        bez pracy kiedy moge si wyspac,poczytac,dzwonic do rodzicow itd;i chociazby
        pomalowac paznokcie.Pewnieboje sie na wyrost,ale mam zle doswiadczenia i
        dlatego.Nie chce zeby wyszlo,ze ja nie nawidze dzieci.Ja po prostu za dziecmi
        nie przepadam,prawdopodobnie nie bede miala swoich,przynajmnij nie przez
        najblizsze kilka lat.
        • lilith76 Re: Straszno mi 14.09.06, 16:56
          ale dziewczynka ma 5,5 roku.Jest upierdliwa i nie
          > daje mi zyc, ja myslalam ze sie przyzwyczai do mnie i zcznie traktowac
          > normalnie,a ona chodzi za mna,stoi mi pod ubikacja pyta co robie,muse ogladac z
          > nia kazda bajke jak czytam sobie tpyta co 3 minuty ile mi zostalo,

          U mnie było tak samo, tyle, że była dwójka. A ja miałam wyrzuty sumienia gdy chciałam chwili spokoju. Z czasem nauczyłam się dzielić czas - mówić, że teraz jest godzina na poczytanie dla mnie i już.
          Na pocieszenie napiszę, że to mija, dzieci podrastają i zajmują się same sobą, mają własne pomysły na zabawy. Przełomem było, kiedy Mała poprosiła abym wyszła z pokoju, bo ona chce się pobawić lalkami. Wreszcie sama chce się bawić!!!!!!!
          Drugie kiepskie pocieszenie jest takie, że rodzone dzieci też potrafią takie być - widziałam u znajomych. Sześciolatka siedząca przy biurku i jecząca prze 2-3 godziny non-stop (bez przyczyny, tak sztuka dla sztuki), pięciolatek, który zawsze musi być przy mamie i nie da jej nic spokojnie zrobić. Ale ty własnych nie planujesz.
          Ja się pocieszałam, że tak jest co drugi weekend, kiedy własne miałabym non stop. Po wizycie dzieciaków M poważnie myślałam o antykoncepcji big_grin
    • lilith76 Re: Straszno mi 14.09.06, 16:36
      Trochę cię rozumiem, bo kiedy dzieci M były mniejsze i chciały żebym uczestniczyła w ich zabawach, weekendy z nimi traktowała jak przedłużenie tygodnia pracy.
      Prosiłabym samodzielne mamy o brak oburzenia - zawsze więcej energii i wysiłku wkłada się w zajmowanie dzieckiem kogoś niż własnym.
    • kasian27 Re: Straszno mi 14.09.06, 17:30
      najwazniejsze zeby nie robic nic na sile, nie chcesz zajmowac sie dziecmi M, to
      nie rob tego, nic nie udawaj
      • lykaena Re: Straszno mi 14.09.06, 17:59
        mamy aktualnie jden pokoj,internet ktory jeszcze nie dziala caly czas bop
        dopiero instaluja nam linie.Nie chce sie zajmowac, nie chce udawac.Ale chce w
        moim domu miec swiety spokoj w weekend
        • geos Re: Straszno mi 14.09.06, 18:04
          sorry że tak napiszę ale... albo rybki albo akwarium.
          Albo masz faceta z dziecmi i dzieki temu nie musisz miec swoich, ale...
          konsekwencja jest spedzanie czasu z dziecmi kiedy jest potrzeba.
          Albo daj sobie spokój.
          Rozumiem, że nie lubisz dzieci ale skoro nie ma mozliwości zorganizowania tego
          inaczej to chyba trzeba zacisnąc zęby i przezyć?
          A co zorbisz jak przyjdą świeta i twój NM bedzie chciał widziec ise z dziecmi?
          Spedzisz te swieta samotnie?
          Rozumiem niechęc do dzieci - sama kiedys się zarzekałam, że nie chce ich miec,
          hehe sie mi odmieniło - ale nierozumiem niechęci do ponoszenia konsekwencji
          swoich decyzji!
          • lykaena Re: Straszno mi 14.09.06, 18:13
            Akurat problem swiat mamy rozwiazany tak samo jak i wakacji, spedzamy swieta
            razem z moja rodzina a pozniej moj M wraca spedzic reszte ferii z dziecmi tzn
            jeszcze tydzien a ja zostaje u rodziny.A wakacje pol ze mna,a pol z dziecmi.Ale
            wakacje to cos innego,bo sie wyjezdza mozna plywac opalac sie zwiedzac a nie
            siedziec w domu,chvciec odpoczac i byc meczonym przez dzieci.Rozumiem twoj
            poglad,ja wiedzialam ze on ma dzici,ale wiedzialam tez ze widuje je raz na dwa
            tyg + kazda sroda co teraz jest nieaktualne juz.Dlatego zdecydowalam sie na ten
            wiazek i przeprowadzke
            • geos Re: Straszno mi 14.09.06, 18:29
              ale wiedzialam tez ze widuje je raz na dwa
              > tyg + kazda sroda co teraz jest nieaktualne juz.Dlatego zdecydowalam sie na ten
              > wiazek i przeprowadzke

              Znasz sytuację mamaiki?
              zycie niesie różne niespodzianki. Niczego nie mozn abyć pewnym. Myślę, że wrecz
              musisz wziąć pod uwage sytuacje kiedy po prostu masz te dzieci codziennie
              • balladynka Re: Straszno mi 14.09.06, 18:47
                No właśnie, też to chciałam napisać.
                A może nie traktuj małej jak dziecka tylko jak małą kobietę to Ci będzie
                łatwiej? Dorosłych lubisz zdaje się?smile Ja się nad swoją nie rozczulam i
                nie "ciamkam" jak do niej mówię, nie spędzam też czasu na całodniowej obsłudze
                tylko robię swoje i jak ona chce ze mną być to zapraszam ją do robienia tego co
                ja. I tak razem układamy ciuchy w szafie jak mam akurat taki plan na weekend,
                szyjemy zasłony, segregujemy rachunki itd. Z drugiej strony polecam jednak
                czasami takie przeobrażenie się w dziecko ponownie i jednak dołączenie do jej
                zabaw. Rozpierducha farbek na Wyborczej na stole, wyciągnięcie bloku
                technicznego i wątpliwej jakości twórczość artystyczna jakbyś miała znów 10 lat
                jest cudownym oddechem od pracy, klientów, stresu, rachunków, problemów
                egzystencjalnych eMa, tykającego zegaru biologicznego (no, Ty nie masz akurat
                takiego problemusmile itd. Lepszy odpoczynek niż jakikolwiek inny, przynajmniej w
                moim wypadku, więc może nie będzie tak źle?
                • lykaena Re: Straszno mi 14.09.06, 19:17
                  Wiesz chyba najprostsze rady sa najlepsze a jakos to mi nie wpadlo do glowy
                  wczesniej.Ona zawsze sie interesowala momi ubraniami, bizuteria
                  ,kosmetykami.Masz zapewne racje.Mam wrazenie ze jestem duzo mlodsza od macoch tu
                  piszacych i wy albo macie swoje dzieci albo wyzbylyscie sie juz takiego
                  szczeniecego egoizmu.
                  • balladynka Re: Straszno mi 15.09.06, 14:32
                    Bo wydaje mi się, że w ogóle największym błędem jaki jest popełniany w
                    weekendowym macochowaniu to przekonanie, że to ma być jakiś wyjątkowy,
                    fantastyczny czas. Wszystkim wtedy odbija jakaś palma a we własnym domu robi
                    się nie do wytrzymania, M dwoi się i troi zapewniając coraz to nowe rozrywki i
                    pyłki spod nóg dzieciom usuwając, macocha sobie miejsca w domu znaleźć nie może
                    bo z jednej strony czuje, że oczekuje się od niej zaangażowania i pomocy, z
                    drugiej nie może sobie miejsca znaleźć bo M z dziećmi są zaabsorbowani sobą i
                    ona im do szczęścia nie jest zbyt potrzebna i tak się czuje jak piąte koło u
                    wozu miotając się między kuchnią a dużym pokojem, a dzieci też już dostają
                    szału widząc jak dorośli robią z siebie klaunów i same nie wiedzą co chcą. U
                    matki jest normalnie bo ona ma dzieci na codzień i nie robi scen tylko dzieci
                    mają normalny dom, gdzie się i pierze, i sprząta, i idzie na zakupy, i zmywa
                    naczynia i poleguje na kanapie. Myslę też, że macochowanie całodobowe, choć
                    jest pewnie trudniejsze pod innymi względami, to pod tym pewnie łatwiejsze, bo
                    przynajmniej jest jakaś stabilizacja a nie kompletny sajgon i oderwanie od
                    rzeczywistości podczas wizyt dzieci. Odkąd to zauważyłam i zrozumiałam, że
                    życie nie zatrzymuje się w weekend i nie polega na naszym z M prześciganiu się
                    w zapewnianiu atrakcji tylko płynie dalej to jest mi zdecydowanie łatwiej i nie
                    mam poczucia, że coś tracę i uczestniczę w jakimś cyrku wbrew sobie. A tak to
                    sobie robię swoje i się nie stresuję i nie napinam. A i dla dzieci chyba lepsza
                    atmosfera. Także pomaluj sobie te paznokcie, obejrzyj telewizję, ugotuj
                    normalnie obiad i zrób sobie maseczkę z żeńszenia i jużsmile
                    • lilith76 Re: Straszno mi 15.09.06, 15:34
                      Z drugiej strony, jeśli ojciec jest sporadycznie w ich życiu, to ma się wrażenie, że kiedy jest to powinien być bardzo intensywnie obecny. Nie wiem, czy dla dzieci sam fakt spędzenia z ojcem 2-3 dni nie jest czymś dobrym.
                      Czasami czyta się zarzytu eks, że ojciec na wizytach się dzieckiem nie zajmuje, nie bawi, tylko zajmuje telewizją. Pewnie jest w tym jakaś prawda.
                      O tym najlepiej mogłaby napisać jakaś pasierbica - czego tak na prawde oczekiwała od wizyt u ojca.
                      • mikawi Re: Straszno mi 15.09.06, 16:06
                        czytam te wątek i mam trochę inne zdanie - lykaena - z tego co piszesz wizyty
                        jego dzieci w waszym domu nie są częste, żeby nie powiedzieć sporadyczne. Z
                        jednej strony rozumiem, że możesz nie mieć ochoty na wspólny weekend ale z
                        drugiej - wlasnie z racji tej sporadyczności - naprawdę nie możesz wykrzesać z
                        siebie odrobiny dobrej woli, żeby ten weekend był WSPÓLNIE udany? Tak sobie
                        myślę odwracając nieco sytuację, że byłabym wściekła na mojego M. gdyby stroił
                        takie fochy na wieść że np. moi rodzice mają nas odwiedzić. Przyjeżdżają rzadko
                        i chyba by mnie szlag trafił, gdybym widziała nieszczęście w oczach M. że MUSI
                        spędzić z nimi weekend zamiast poczytać książkę. Zgodzę się z balladynką i
                        lilith, że macocha może i powinna organizować sobie czas jeśli te wizyty są
                        bardzo częste, ale u ciebie tego "problemu" nie ma. A rady balladynki na
                        wspólne zagospodarowanie czasu są super. Więc może więcej optymizmu? Jak byś
                        się czuła gdyby ktoś z twoich bliskich miał do was przyjechac a twój partner
                        miał do tego taki stosunek jak ty do wizyty jego dzieci?
                      • balladynka Re: Straszno mi 15.09.06, 16:08
                        lilith76 napisała:

                        > Z drugiej strony, jeśli ojciec jest sporadycznie w ich życiu, to ma się
                        wrażeni
                        > e, że kiedy jest to powinien być bardzo intensywnie obecny. Nie wiem, czy dla
                        d
                        > zieci sam fakt spędzenia z ojcem 2-3 dni nie jest czymś dobrym.
                        > Czasami czyta się zarzytu eks, że ojciec na wizytach się dzieckiem nie
                        zajmuje,
                        > nie bawi, tylko zajmuje telewizją. Pewnie jest w tym jakaś prawda.

                        Eks zazwyczaj mają jakieś zarzuty do M, jak nie ten to inny, spokojna głowasmile
                        Bilans się musi zgadzać. Ja natomiast jestem next i piszę jak ja to widzę.
                        Uważam, że mój M największe kuku robi właśnie swojemu synowi tym, że stara się
                        tak intensywnie nadrobić ten czas, kiedy z nim nie jest bo mu się wydaje
                        właśnie, że tak powinno być a synowi bardziej brakuje ojca niż córce,
                        przeobrażając się w kino, encyklopedię PWN, grę planszową, trenera sportowego
                        oraz kulę do kręgli w jednym, że chowa rozpieszczony pępek świata (oh! ale ja
                        wredna jestem, nie mogę!) Natomiast młoda, która jest generalnie pozostawiona
                        trochę sama sobie z racji powyższego podejścia M jak również faktu, że młody
                        jako ten pępek świata kompletnie anektuje ojca dla siebie i daje sobie
                        nieustannie wynagradzać swoje nieszczęśliwe dzieciństwo zabawami, które on
                        preferuje, grami, w które on chce grać, rozmowami, które on chce prowadzić itd
                        nawet nie zauważyła na szczęście, że ma takie nieszczęśliwe dzieciństwo bo nikt
                        jej nonstop w tym przekonaniu nie utwierdza i rośnie sobie na normalne,
                        sympatyczne dziecko. Dzieci mojego M nie mogły kiedyś wyjść ze zdumienia, jak
                        się dowiedziały, że mój M i ja pracujemy, bo mama nie pracuje a nigdy nie
                        widziały mojego M zmęczonego na kanapie po ciężkim dniu pracy takiego, jakim ja
                        go widzę, albo robiącego coś w domu w ten dzień kiedy one są u nas jak na
                        mężczyznę w domu przystało (i warto byłoby dać przykład synowi) tylko zawsze
                        widują go jako nakręconego jak bąk organizatora zabaw. To chyba nie jest
                        normalne?
                        • balladynka Re: Straszno mi 15.09.06, 17:03
                          Dodam jeszcze, że wydaje mi się, że kontakty ojca z dzieckiem nie powinny
                          polegać tylko na budowaniu więzi tegoż ojca z dzieckiem ale powinny też
                          pokazywać dziecku relacje ojca z otoczeniem aby uczyć dziecko zachowań w
                          społeczeństwie. I o ile dziecko w rodzinie pełnej takie relacje ojca z
                          otoczeniem obserwuje, widzi jak ten ojciec wkurza się na rząd, przytula swoją
                          kobietę, naprawia kran czy rozmawia z sąsiadem o kradzieżach w piwnicy itd o
                          tyle w rozbitej rodzinie często wszystkich nagle ogarnia jakaś mania i uważa
                          się, że cała uwaga ojca przez ten czas kiedy jest z dzieckiem powinna
                          ogniskować się na tym dziecku, z wielką krzywdą dla niego moim zdaniem. Ojciec
                          nie tylko nie musi rzucić wszystkiego w tym czasie i być "intensywnie obecny"
                          ale wręcz nie powinien tak postępować a tak popularna teza wysuwana przez
                          eksie, że macocha powinna w międzyczasie udac się na tzw. drzewo jest
                          delikatnie mówiąc błędna, bo skąd takie dziecko będzie czerpać informację jak
                          mężczyzna powinien traktować kobietę a kobieta mężczyznę w związku. Matka z
                          ojcem mu już tego nie pokażą na swoim przykładzie, trzeba wykorzystać
                          statystów, jak się trafili jacyś chętni po którejś ze stron.
                          • lykaena Re: Straszno mi 15.09.06, 17:11
                            Moj mezczyzna nei odstawia jakiegos przedstwienia jak sa dzieci.Traktuje je
                            normalnie jakby byly na co dzien,przytula je czesto i bawi sie z nimi ,ale nie
                            poswieca im calej uwagi dwojac sie i trojac.Chodzimy sobie do resteauracji,czaem
                            na piwo, jak jest mecz oglada sobie mecz,jak cos sie zepsuje to idzie i
                            naprawia.Mysle ze ma normalne podejscie.Co do naszych wzajemnych relacji i, tego
                            jak widzi to Mala ,to jest na etapie mowienia kazdemu,ale to absolutnie
                            kazdemu,ze ja nie jestm jej Mama,a tylko "kochaniem " jej taty,bo jej rodzice
                            sie rozstali.Mowi to kelnerom,sprzedawcom,przechodniom,kazdemu kto choc pare
                            slow z nami zamieni.
                            • balladynka Re: Straszno mi 15.09.06, 17:22
                              W ostanich postach to już się zagalopowałam i sobie z Lilith konwersujemy na
                              poziomie ogólnym komentując niektóre tendencje, nie w odniesieniu do Twojej
                              sytuacji. Ale to dobrze, że Twój M nie jest straumowanysmile Jeszcze Ty wyluzuj i
                              już w ogóle będzie dobrze.
              • lykaena az sie boje 14.09.06, 19:15
                nie znam sytuacji mamaiki.albo nie kojarze .Wiem wiem trzeba myslec
                przyszlosciowo,co by bylo gdyby,le ja tak nie potrafie.Mlloda jestem,zakochalam
                sie .Przy moim mezczyznie dojrzalam,nauczylam sie kochac,okazywac
                uczucia,empatie,schowac dume egoizm do kieszeni,ale dzieci,dzieci mi nie leza
                • lilith76 Re: az sie boje 15.09.06, 09:51
                  Eks mamaiki umarła, tak po prostu bez ostrzeżenia, choroby, diagnoz, leczenia. Takie tragedie się zdarzają - w poniedziałek żyjesz, we wtorek zabiera cię rozległy zawał serca, czy wypadek na ulicy.
                  Nastoletnie pasierbice zamieszkały razem z ojcem i mamaiką.
                  • lykaena Boze ,to straszne 15.09.06, 16:26
                    Takiej sytuacji sobie wogole nie wyobrazam.Jestm z moim partnerem na dobre i
                    zle,wspieram go i uwazam,ze poradzimy sobie z kazdymi klopotami,ale taka
                    odpowiedzialnosc to dla mnie byloby za wiele i po prostu ucieklabym.Jestem za
                    mloda na dzieci,nie czuje sie gotowa.Wiem,ze decydujac sie na zwiazek z
                    mezczyzna z dziecmi,musze te dzieci zaakceptowc i wiem z beda one zawsze czescia
                    naszej rodziny,ale nigdy nie podjelabym sie ich wychowywania
                    • lilith76 Re: Boze ,to straszne 15.09.06, 17:01
                      Dla mnie to także jest ciężkie do wyobrażenia.
                      Nie będziemy mieć ślubu kościelnego, ale to nie jest potrzebne żeby ślubować komuś, że się z nim będzie na dobre i na złe, w biedzie i w chorobie. Co to za związek, jeśli rozpryśnie się o taką rafe jak wspólne życie z dzieckiem mężczyzny? To niby jaka ta miłość była, skoro przy poważnym problemie ulatuje? To była bardziej miłość własna pławiąca się cieple czyjegoś uczucia.
                      Nie wiem co bym zrobiła gdyby dzieci mojego faceta nagle musiały z nami zamieszkać. Gdybym jednak wtedy odeszła czułabym do siebie głęboki niesmak.
                      • lykaena ahhh 15.09.06, 17:16
                        Bardzo nie lubie teoretyzowac,bo rownie dobrze musialabym sie naraz zastanawiac
                        co ja zrobie jak moj ukochany bedzi mial colowe zdrznie z tirem i bedzie
                        sparalizowany od szyi w dol, albo gdy jakas maszyna strzeli mu odlamkami w oczy
                        i oslepnie,albo gdyby mnie zdradzil z inna kobieta,a jzeli z innym mezczyzna??
                        albo bardziej prozaicznie :jezeli stanie sie impotentem,zacznie mu smerdziec z
                        ust,lub dostanie permanentnej grzybicy stopwink))))
                        • geos Re: ahhh 16.09.06, 12:25
                          Szczerze to ja sie nad tym zastanawiałam. Nie dałam sobie jasnej odpowiedzi nie
                          mysle o tym codziennie ale... zastanawiałam sie.
                          Bo moja rodzine juz to spotkało. Zanim zmarła matka dzieci musieli liczyc sie z
                          tym, że jednak wyjdzie ze spiaczki i bedzie wyłączona z kontaktu z otoczeniem.
                          Nie chciałabym byc na miejscu mojego męża przez te dwa miesiące kiedy wazyły sie
                          losy Zmarłej.
                          Skończyło sie tak jak jest. I stało sie to nagle.
                          Więc
                          Mimo wszytsko, mimo szczęścia i radości z tego co nas otacza to mysle ze jednak
                          może sie cos stac takiego co wywróci mi świat do góry nogami.
                • m-jak-magi Re: az sie boje 15.09.06, 15:40
                  hmmmmm - wydawalo mi sie ze jesli dorosla kobieta siwadomie decyduje sie na
                  zwiazek z mezczyzna ktory ma dzieci z poprzedniego zwiazku to musi sie liczyc z
                  tym ze jego dzieci w jakiejs tam formie w jej wlasnym zyciu zaistnieja.
                  nikt nie sugeruje ci chyba abys pokochala te dzieci ale musisz nauczyc sie zyc
                  ze swiadomoscia ze sa i beda.
                  no chyba ze spobujesz przeforsowac teorie mongołdy i skutecznie odsuniesz
                  dzieci od ich ojca. oczywiscie staraj sie jak mozesz unikac sytuacji
                  niekofortowych dla ciebie i jesli uwazasz ze twoje przebywanie z dziecmi bedzie
                  dla ciebie udreka musisz poszukac dla siebie sposobu na spedzenie weekendu poza
                  domem. skoro dzieci przyjezdzaja do ojca to chyba nie ma mozliwosci aby on
                  ewakuowal sie z dziecmi z domu.
        • kasia_kasia13 Re: Straszno mi 15.09.06, 10:58
          lykaena napisała:

          > mamy aktualnie jden pokoj,

          Czy sa jakies widowki na zmiane sytuacji mieszkaniowej? Bo jeden pokoj, to
          malo. 4 osoby na tak malej przestrzeni to sytuacja wybuchowa.
          • lykaena Re: Straszno mi 15.09.06, 16:20
            nasze mieszkanie jest naprawde duze ,ma ponad 60 metrow,jest to
            studio,przerobione na mieszkanie po sklepie,dlatego ma jedno pomieszczenie.Nie
            chcemy nic zmieniac bo jestesmy tylko we dwoje i nam to wystacza i w niczym nie
            przeszkadza.Dzieci mieszkaja w innym miescie 160 km oddalonym od naszego.To
            wyjatkowy weekend ze one przyjezdzaja do nas,zwykle spotkania odbywaja sie na
            wsi ,w domu dziadkow,ktory jest 2/3 drogi od nas ,a wiec tak jest wygodniej dla
            dzieci bo nie musza spedzac poltorej godziny w samochodzie.
            • lilith76 Re: Straszno mi 15.09.06, 16:37
              To przestrzeń macie fajną smile
              Z tym drugim pokojem bardziej chodzi o to, żebyś - w razie czego - mogła się tam po prostu zamknąć i poprosić o chwile tylko dla ciebie.
              • lykaena Zrobilam dobra mine.. 15.09.06, 17:05
                Zaopatrzylam sie w dwie bajki na dvd Brat Niedzwiedz 2 i Kubus Puchatek i
                Hefalumpy,kupilam kolorowanke o jakichs tal ksiezniczkach,czy
                czarodziejkach,kupilam ponadto dla siebie fioletowy lakier do paznokci ibde g
                jutro na palcach u nog testowac dlugo i zmudnie nakladjac kilka wrstw aby zajelo
                mi to ze 2 godziny,do tego amm najnowszy Glamour Cosmopolitan,jakies czasopismo
                satyryczne,internet tez na razie dziala wiec jakby trwoga byla wielka to do
                znajomych podzwonie,albo na forum poudaje ze pracuje.Moj chlop i tak ni w zab
                nie rozumie ,wiec bede mogla powiedziec ,ze artykul albo tlumaczenie robie.A i
                okres bede przechodzic wyjatkowo ciezko lezac w lozku z glupawa gazetk i
                stekajac poruszajac sie po obejsciu.Na dwa dni chyb wystarczy.Mialy byc
                zakupy,spacer itd.ale leje bez przerwy od dwoch dni i jakos nastroj nie ten.
                • kleo1 Re: Zrobilam dobra mine.. 15.09.06, 17:13
                  z tymi warstwami lakieru to nie przesadzaj bo jak Ci sie rozciapcia.. chociaż
                  pewnie o to chodzi a wiesz fajny efekt daje jak się jakiś brokacik nałoży albo
                  porób kwiatki to jeszcze dłużej zajmuje hehe
                  • kleo1 Re: Zrobilam dobra mine.. 15.09.06, 17:15
                    a do tych kwiatków polecam wykałaczkę obciąc koniuszek z pół centymetra i się
                    bawić wink i powodzenia życzę przynajmniej masz interent chlip
                    • lykaena OO dzieki 15.09.06, 17:22
                      Nie wpadlam na to zeby tak kwiatki porobic, a to sobie porobie co mi tam, super
                      pomysl
                      • kleo1 Re: OO dzieki 15.09.06, 17:25
                        tylko pamietaj by miec podparty łokiec bo będzie Ci sie ręka trzęsła, ostatnio
                        robiłam kwiatki koleżance i nawet jej sie podobały wiesz takie zwykłe kropeczki
                        jedna w środku i 5 naokoło możesz zrobić więcej lakieru i i ostrym zakończeniem
                        wykałaczki rozmazać i będą podłużne płatki smile najpierw poćwicz na kartce(to też
                        zajmie trochę czasu do wybrania odpowiedniego modelu i kolorów hehe)
    • mangolda Re: Straszno mi 14.09.06, 20:43
      Popelniasz bąd wpuszczając te dzieciska pod swój dach. Jak raz wejdą do waszego
      domu to sie ich tak latwo nie pozbędziesz.
      • emparia Re: Straszno mi 15.09.06, 11:07
        mangolda , jak zwykle ma rację.
        Nalezy z domu zrobic twierdzę niedostępną dla wrogich sił, co ci się obcy mają
        po domu pałętać.
      • lilith76 Re: Straszno mi 15.09.06, 11:09
        mangolda i emparia to przecież pokolenie JP2.
        Dajecie katolikom takie zasługi jak mniej więcej Wielka Inkwizycja przed wiekami.
      • swieta_1 Re: Straszno mi 15.09.06, 11:19
        mangolga, przestań do cholery głupoty wypisywac. Dziewczyna sama dojdzie do
        właściwych wniosków, każdy ma życie na jakie zasługuje i jakie sobie wypracuje.
        Dzieci to nie karaluch czy czerwona mrówka, one świetnie czują kiedy są lubiane,
        chciane a kiedy tylko akceptowane, albo nawet nie tyle. Ty nie pomagasz tylko
        "radę" dajesz, Tobie źle - to nie znaczy że wszystkim tak ma być.
    • agula_d Re: Straszno mi 15.09.06, 11:21
      Współczuję Cisad Doskonale rozumiem Twoją sytuację, bo mam podobną. Również
      czeka mnie weekend z córką NM, weekend - czas kiedy chciałabym mieć święty
      spokój. Z tym że ja postanowiłam zacisnąć zęby i dać radę. Muszę, a raczej
      MUSIMY obie, zaakceptować te dzieci i nauczyć się z nimi po prostu żyć. Bo w
      naszym życiu nie będzie ich coraz mniej... Jeśli przezwyciężymy nasz Egozim
      wszystkim będzie żyło się łatwiej. Wiem jednak jakie to jest trudne, ale będę
      próbowaćsmile Ty też spróbuj...
    • lykaena Dzieci juz sa 16.09.06, 12:32
      Na razie jest milo Mala zawraca glowe ojcu,a nie mnie.Zaraz bedzie obiad,pogoda
      sie poprawila moj humor tez ,po obiedzie wychodze
      • jayin Re: Dzieci juz sa 16.09.06, 14:44
        lykaena napisała:

        > Na razie jest milo Mala zawraca glowe ojcu,a nie mnie.Zaraz bedzie obiad,pogoda sie poprawila moj humor tez ,po obiedzie wychodze

        I bardzo dobrze wink
        Miłego weekendu życzę smile!

        J.
        • coroline Re: Dzieci juz sa 16.09.06, 17:11
          ja tez zycze milego weekendu. W kinach od dzis graja "Samotnosc w sieci" -
          chlopy raczej niechetnie chodza na takie filmy wiec wykorzystaj okazje ze twoj
          chlop zajety i wybierz sie sama.
          • lykaena Odetchnelam 16.09.06, 17:26
            Jest nienajgorzej balam sie na zapas.Intrenet mi dziala.Mala nie jest bardzo
            upierdliwa wycielam jej jaka szkole z papieru czy cos tam z takimi kukielkami ,a
            teraz poszla z moim M po klej ,a a ja zostalam z Malym ktory juz godzine bawi
            sie pudelkiem po klockach.Robie swoje,pij sobie piwko,siedze w necie,gadam ze
            znajomymi. Mieszkam za granica,wiec mog isc na cos innego do kina,a niestety u
            nas wyjatkowa nedza,moze tylko jeden film .ale ten filmik sobi sciagne na
            pewno,bo uwielbiam Cielecka.Troche nie trawie Chyry ale co tam.
          • lykaena a tak poza tym :JUTRO NASZA ROCZNICA 16.09.06, 17:30
            Zupelni zapomnialam o tym pomyslec,tak bylam przejeta tym ze zieci i
            wogole.Jutro nasza pierwsza rocznica,troche szkoda ze sa dzieci,bo nie mozemy
            jakiegos fajnego weekendu wykombinowac ani nic,ale mam nadzieje ze i tak bedzi
            milo,ze pojdziemy do restauracji,napijemy sie winka za nasza milosc....ahh..W
            sumie jestem taka szczesliwa
            • coroline Re: a tak poza tym :JUTRO NASZA ROCZNICA 16.09.06, 18:16
              no widzisz, nie ma co sie martwic na zapas. A jak nie jutro to moze w innym
              terminie uczcicie wasza rocznice smile)
    • kowalka33 Re: Straszno mi 16.09.06, 18:41
      jedna mała dziewczynka i tyle nienawiści a może lęku i po prostu troche wyrzutów sumienia bo w końcu nawet za granicą ułożenie sobie zycia z facetem który ma jeszcze dziesięciomiesięcznego synka jest chyba niezłym numerem-wszak jeśli właśnie mija właśnie pierwsza rozcnica waszej miłosci to matka chłopca była w ciązy i jakoś nie miałas z tym problemów wiekszych co?- może to nie jest niechec bo czymś innym jest deklarowanie że się nie chce miec dzieci a czyms innym rozflaczanie swojego zycia bo w odwiedziny przyjedzie córka meża , moja rada powiedz mu wprost że mała cie meczy i wkurza , na pewno nie bedzie sie gniewał jest pewnie podobny do ciebie.w jakis sposób rozumiem mangolde ona uczucia wyraza wprost nawet jesli są to poglądy straszne to jednak prawdziwe i jeszcze jedno drogie macochy i tak mnie zrabiecie to co mi tam.. gdy ktoś napisze jak mu dobrze jak dzieci meża sa porzadku jak exia jest rozumna babka to jakos dyskusji brak jak trzeba dokopać exi pasierbom to dyskusja gęsta i porad siostrzanych pełno
      • lykaena A gdzie ty widzisz nienawisc?? 16.09.06, 18:55
        Z tym lekiem to masz racje,bo to jest lek .Ja te dzieci widuje rzadko,jak i
        rzadko widuje mojego partnera(nie jest mezem),mimo ze mieszkamy razem tak to juz
        u nas jest.Powiedzialam mu ,ze on amnie meczy,ze nie umiem sie zajmowac dziecmi
        ,bo taka jest prawda.On o tyle nie wizi w tym nic zlego,ani dziwnego,ze jak ma
        dzieci raz na 2 tyg to sam chce poswicic im czas,a poza tym jak byl w moim
        wieku,to nie myslal o dzieciach z pewnoscia,wiec rozumie.I slowem nikt tu nie
        powiedzial nic o eks,aninikomu nie staral sie dokopac.Chyba nierozumiesz tego co
        czytasz.
      • m-jak-magi Re: Straszno mi 16.09.06, 19:50
        ja akurat zgadzam sie z toba kowalko bo sama reprezentuje frakcje przyjaznych
        dziecku na tym forum. mam do malej wiele cieplych uczuc, jest cudownym
        dzieckiem i zalezy mi bardzo zeby byla szczesliwa.
        zgadzam sie z toba jakos tak niefajnie sie czyta, ze osoba ktora wkracza w
        zycie dzieci, w momencie kiedy jedno jest jeszcze nienarodzone i robi wielkie
        hallo z tego, ze dzieci te spedza weekend z wlasnym ojcem pod ich wspolnym
        dachem.
        no ale moze wiek autorki postu i brak zyciowego doswiadczenia powoduje taka a
        nie inna postawe.
      • jayin Re: Straszno mi 16.09.06, 20:47
        kowalka33 napisała:

        > jedna mała dziewczynka i tyle nienawiści

        wyolbrzymiasz. gdzie ty widzisz nienawiść? taka nadinterpretacja, hę? smile

        > gdy ktoś napisze jak mu dobrze jak dzieci meża sa porzadku jak exia jest rozumna babka to jakos dyskusji brak jak trzeba dokopać exi pasierbom to dyskusja gęsta i porad siostrzanych pełno

        A nad czym tu dyskutować i co należy radzić dziewczynie, która ma fajnych pasierbów, cudną Exię i kochającego faceta?smile Żeby go rzuciła, bo jest jej za dobrze, czy jak? bo nie za bardzo rozumiem twoją naganę w "głosie" co do braku masowych reakcji forumek w tych szczęśliwych wątkach.

        (tak BTW prosiłabym, żebyś tutaj nie robiła takich dogłębnych analiz aż tak niemiłych zachowania kogokolwiek - w tym wypadku lykaeny - bo wygląda na to, jakbyś wiedziała lepiej od niej co się u nich dzieje i co oni wszyscy czują. W co wątpię wink


        pozdrawiam

        J.
      • kicia031 Kowalko 16.09.06, 21:51
        Dzieki, ze wyrazilas moje uczucia tak jak pewnie by mi sie to nie udalo. Odkad
        przeczytalam ten watek, czuje przede wszystkim obrzydzenie, ale tez strasznie
        zal mi tych dzieci, upierdliwej 5-latki i 10-miesiecznego chlopca ktory od
        godziny bawi sie pudelkiem po klockach...
        Sformulowalam sobie po lekturze takie 2 action points: podziekowac za moja Nexie
        ktora okazala zawsze mojemu starszemu sympatie, a przede wszystkim odbyc
        wreszcie wszystkie zalegle wizyty lekarskie i dbac o siebie, bo przeciez jak by
        mnie zabraklo, moje dzieci moglyby wpasc w lapy takiego egzemplarza, brrr.
        Chociaz jednego jestem pewna, zadem z ojcow moich dzieci by sobie czegos
        takiego nie wybral, przynajmniej pod tym wzgledem moge spac spokojnie.
        Niewiarygodne po prostu, ze mozna byc tak pozbawionym ludzkich uczuc.
        Ohyda.
      • reksia Re: Straszno mi 16.09.06, 22:17
        kowalka33 napisała:

        > jedna mała dziewczynka i tyle nienawiści...

        ja podpisuję się pod tym wszystkim co napisała kowalka... sory lykaena ale
        budzisz mój niesmak

        od kilku dni zastanawiam się co napisać na temat tego postu ,ale egoizm autorki
        tego postu budzi mój odruch wymiotny

        ja rozumię że są osoby niekoniecznie przepadające za dziećmi ale jest różnica
        miedzy brakiem odczuwania uczuć macierzyńskich a rozpieszczoną 30 czy 40
        letnią"pannicą" żyjącą własnym egoizmem ,wręcz szczycącą się nim

        i patrze podobnie jak kowalka

        "stara egoistyczna babka lykaena" a naprzeciw niej "jedna mała dziewczynka
        dziecko"

        bez komentarza


        jak dla mnie ojciec tej dziewczynki jest ślepcem
        gdyby tak ślepy był ojczym moich dzieci nigdy nie zasłużył by na to by je
        wogóle poznać,
        gdybym ja była tak ślepa w stosunku do jego dzieci spaliłabym się ze wstydu

        raz jeszcze"bez komentarza"

        przy czym zaznaczam, że od kilku dni starałam znaleźć się usprawiedliwienie dla
        lykaeny -nie znalazłam



        • m-jak-magi Re: Straszno mi 17.09.06, 10:41
          mam wrazenie ze autorka postu jest duzo mlodsza niz sugerowane 30-40 lat.
          w glowie mi sie nie miesci aby dojrzala kobieta byla az tak egoistyczna i
          pozbawiona jakichkolwiek pozytywnych odczuc do malych dzieci.
          swoja droga to wiele swiadczy o ojcu - skoro majac mala 3 letnia ( jak mi sie
          wydaje) coreczke i kolejne dziecko w drodze zdecydowal sie na zwiazek
          z "pampersem".
          szkoda dzieciaczkow. tak sobie mysle o "mojej" malej, ktora niebawem wraca do
          mamy do usa i juz chce mi sie plakac mimo, ze moj dzidzius ma sie dobrze w moim
          brzuchu.
          no nic widocznie ja i kilka innych macoszek ulepionych jest z innej gliny.
          troche mniej egoistycznej............
          • tropicana Re: Straszno mi 17.09.06, 11:07
            m-jak-magi napisała:

            > mam wrazenie ze autorka postu jest duzo mlodsza niz sugerowane 30-40 lat.
            > w glowie mi sie nie miesci aby dojrzala kobieta byla az tak egoistyczna i
            > pozbawiona jakichkolwiek pozytywnych odczuc do malych dzieci.

            Autorka gdzieś pisała, że ma 22, 23 lata. Wydaje mi się, że jak dojrzeje (pod
            względem metryki), to jej nastawienie do cudzych dzieci nie zmieni się na
            lepsze.
            Może ja mam takie szczęście, ale w moim otoczeniu dwudziestolatki są zupełnie
            inne. Zresztą sama w tym wieku miałam rodzinę z niby "obcym" dzieckiem, 24/h.
            Ciężko było (fizycznie),ale ile przy tym radości!
            • m-jak-magi Re: Straszno mi 17.09.06, 11:18
              tu sie nie zgodze tropicana, bo sama jestem tego najlepszym przykladem. kiedys
              maly kotek wzbudzal u mnie wiecej cieplych uczuc niz placzace malenkie dziecko.
              zajmowalam sie tylko kariera zawodowa i luksusami jakie ida w parze z moja
              kariera( wyjazdy, ciuchy, inwestycje i takie tam przyjemnosci ) dzieci nie byly
              mi glowie - raczej ladny rasowy piesek zeby sie "posnobowac".
              z dziecmi oswoila mnie moja przyjaciolka ktora urodzila cudownego synka
              tzw "diabelka z piekla rodem smile".
              przelomem jednak w moim zyciu stalo sie pojawienie m i jego malej. mala mnie
              zawojowala calkowicie i cala moja rodzine. uwielbiam spedzac z nia czas i
              paradoksalnie duzo sie od niej ucze. zdalam sobie sparwe ze mam w sobie mase
              delikatnosci i czulosci - chodz i tak pozostalam generalnie soba - "wredna i
              zlosliwa baba" jak to pieszczotliwie stwierdza moj ojciec. przy malej jestem
              inna - spokoja i delikatna i mam niewyobrazalne wrecz poklady cierpliwosci (
              dobrze ze zaden z moich pracownikow nie przeczyta tego smile
              stalo sie to juz po ukonczeniu przeze mnie lat 30.
              nadal nie jestem typem matki polki ale uwielbiam mala, kocham moje dziecko i
              dalej rozczulam sie nad malymi kotkami i pieskami smile
              dajmy autoce postu pewnien kredyt zaufania
          • lykaena Re: Straszno mi 20.09.06, 14:37
            Nie jestem pozbawiona jakichkolwiek pozytywnych uczuc wobec dzieci.Gdzies ty to
            wyczytala??A to dlaczego i kiedy sie ze mna zwiazal i dlaczego rozpadl sie jego
            poprzedni zwiazek,to zupelnie cos innego,a poza tym gdzies na tym forumjest to
            opisane,tak jak i nasza walka o to by mogl sie spotykac z dziecmi i jak mi na
            tym zalezalo,jak go wspieralam.To chyba przeczy stwierdzeniu ze jestem taka
            straszna egoistka? Ten weekend nie byl tak straszny jak myslalam,troche sie
            tylko nie wyspalam,ale jestem nieprzyzwyczajona do spania w 4 osoby w jednym
            pokoju.Mala mnie uwielbia,dzwoni do mnie,opowiada co w szkole.Nigdy w zyciu nie
            okazalam jej niecheci.Jestem mila,serdeczna,usmiechnieta,ucze ja ,tlumacze
            rozne rzeczy,gotujemy sobie razem.Staram sie podejsc do niej jak ktoras z
            dziewczyn tu radzila" jak do malej kobiety"i dziala.Wiec nie rozumiem dlaczego
            szkoda ci tych dzieci.One sa u nas szczesliwe radosne ,przez caly weekend,swiat
            jest im podporzadkowany.Wczesniej nie mialam takich dylematow,ale jak napisalam
            nasza sytuacja troche sie zmienila w zwiazku z przeprowadzka i mam troche
            ciezko na starcie,wszystko musze budowac od nowa.Posiadanie jednego
            pomieszczenia w domu,akurat wypadajacy okres,inwentaryzacja w pracy,permanentne
            zmeczenie,chec poleniuchowania,a tu akurat wypadl weekend z dziecmi.Poprostu
            spanikowalam i naprawde nie rozumiem dorabiania tu ideologii zlej macochy i
            biednych skrzywdzonych dzieci.
            • m-jak-magi Re: Straszno mi 20.09.06, 16:31
              droga lykaeno - nie mam w zwyczaju wyrywac z kontekstu ani przytaczac czyichs
              wypowiedzi, a przydalo by sie tym razem. z lenistwa nie zrobie. stwierdzenia ze
              dziecko bedzie za toba chodzic, bedzie cie meczyc i masa innych opisow o twoim
              piciu piwka i podkreslaniu ze maly od godziny bawi sie jakimstam pudelkiem
              wzbudza u mnie takie a nie inne odczucia.
              mam prawo do swoich opinii i nie sadze zeby moje komentarze mogly cie obrazic,
              skoro tak moge nad tym tylko ubolewac - nic ponad to.
              masz racje - ze ojciec dziecka nie wybral cie na ich matke - matke juz maja.
              jesli zadasz sobie troche trudu i poczytasz pewne posty to zobaczysz ze czasem
              zycie dalekie jest od brazylijskiego serialu.
              wiazac sie z czlowiekiem "dzieciatym" bierzemy jednak na siebie pewnie
              zobowiaznie, bo zycie plata czasem bardzo przykre figle - czytaj historia
              mamaiki. dojrzala macocha - badz inaczej kobieta ktora wchodzi w zwiazek ze
              mezczyzna z taka przeszloscia musi rowniez pewne sytuacje brac pod uwage. inna
              sytuacja jet kiedy wiazesz sie z ojcem doroslego dziecka, a co innego kiedy
              wkraczasz w zycie tak malych dzieci.
              nic nie poradze na to ze twoj post wzbudzil u mnie negatywne odczucia ktorymi
              podzielilam sie z toba i innymi. takie prawo tego forum lykaeno i jesli nie
              chcesz byc subiektywnie oceniania - nie pisz.
              • lykaena o matko 20.09.06, 16:52
                Co sie tak przyczepilyscie do tego pudelka.Kiedy dzieci sa u nas,na podlodze
                rozlozony jest koc, na nim kolderka i Maly sobie tam siedzi ma tam wylozone
                wszystkie zabawki.Ale teraz juz raczkuje i bardziej od zabawek interesuje go
                pudelko,krzeslo,spinacze do bielizny i takimi przedmiotami potrafi sie
                dlugo "bawic".A ja siedzialam sobie przed kompem ,pilam piwo i czytalam
                forum,zerkajac na malego i mowiac do niego od czasu do czasu.To chyba jest dosc
                normalne zachowanie??A moze ty caly czas siedzialabys z dzieckiem na
                podlodze ,podkladala mu do raczek jakies klocki,duperele i nic innego nie
                robila przez caly dzien?? Kiedy bawimy sie w "akuku" albo budowanie i burzenie
                wiez z klockow,to siadam z nim na kocyku i sie bawimy,ale nie caly bozy
                dzien.Mysle ze dla takiego dziecka to wielka radosc ,popelzac sobie i odkrywac
                swiat dookola.
                • m-jak-magi Re: o matko 20.09.06, 17:03
                  lykaena albo nie rozumiesz albo udajesz.
                  ja oceniam twoja postawe a nie to czym sie bawi dziecko.
                  twoja postawe uwazam za egoistyczna i niedojrzala - tyle na temat.
                  sorki ale mowie "pas" nie chce mi sie wiecej tego tematu ciagnac.
                • lilith76 Re: o matko 21.09.06, 10:49
                  Ale teraz juz raczkuje i bardziej od zabawek interesuje go
                  > pudelko,krzeslo,spinacze do bielizny i takimi przedmiotami potrafi sie
                  > dlugo "bawic".

                  Mała uwaga od kobiety, która towarzyszyła w ciągu życia całej gromadzie niemowląt - teraz raczkuje, zaraz zacznie się wspinać na meble, co znajdzie poznaje wsadzając do buzi, liżąc, nadgryzając, czasem połykając, ma talent do znajdywania i dekonstrułowania najprzeróżniejszych rzeczy, jeśli od minuty dziecko jest cichutkie, to nie dlatego, żeby zrobić przyjemność opiekunowi, tylko dlatego, że znalazło pasjonująca zabawkę typu kontakt elektryczny, flakon perfum, lekarstwa, lampka nocna. Przy takim dzieciaku trzeba mieć oczy dookoła głowy wink
        • lykaena Re: Straszno mi 20.09.06, 14:27
          Mam 23 lata, mam prawo byc egoistka.Zwiaalam sie z moim mezczyzna,nie z jgo
          dziecmi, a on nie wzial mnie na matke dla nich,bo one maja juz matke i to
          bardzo dobra.Ja tych dzieci NIE NIENAWIDZE.Ja je lubie,Mala jest
          bystrym ,smialym dzieckiem.Ale jest zle wychowana.Mysle ,ze to wplywtego,ze od
          4 m-ca zycia wychowywana jest przez opiekunke,a teraz przez przedszkole ,a
          popoludniu znow przez opiekunke.Mysle ,ze ta kobieta nie tlumaczyla dziecku,ze
          nie mozna miec wszystkiego na raz,ze trzeba poprosic.Wszystko za nia pewnie
          robila,aby dziecko bylo zadowolone,lubilo do cioci przychodzic.Stwierdzenie,ze
          dzicko jest niegrzeczne i upierdliwe nie niesie w sobie nienawisci a tylko
          fakty.Ja Mala kapie,gotuje jej ulubione potrawy,ogladam z nia kreskowki,gram w
          rozne gry.Poswiecam zabawie z nia wiecej niz jej ojciec i nawet to lubie,bo to
          mila rozrywka po tygodniu pracy.A w moim poscie chcialam sie po prostu
          pozalic.Nie rozumiem twojego nienawistnego,wstretnego komentarza.
          • reksia Re: Straszno mi 20.09.06, 14:34
            lykaena
            wyluzuj! tutaj w dwóch,trzech zdaniach nie da się zmieścić caości odczuć czy
            poglądów,
            Twój post wywarł na jednych takie wrażenia a na innych inne ,ale nie mozesz
            traktować tych wypowiedzi osobiście,
            Ja np nie znam Cię osobiście a pewnie i gdybym znała i tak powinnam zjeśc
            beczkę soli by móc cokolwiek rzeczywistego i realnego powiedziećwink
            tutaj odpowiedz na wpis jest tylko opinią danej osoby,podkreśleniem jej
            stanowieska w stosunku "do tych dwóch zdań"
            a nie w stosunku do całej Ciebie
            jest oceniony bardziej Twój wpis a nie Ty


            "kurcze" a niby mówimy tym samym językiem
            • lykaena Re: Straszno mi 20.09.06, 14:42
              Ja rowniez ocenilam wpis ,a nie osobe.Bo ja nie znalazlabym powodow,aby
              odwolywac sie do mojego zwiazku i oceniania postepowania mojego mezczyzny,ani
              nie odzczytalabym miedzy linijkami nienawisci skierowanej w strone kogokolwiek.
              • reksia Re: Straszno mi 20.09.06, 22:24
                no przez to taki ciekawy ten swiat ,że taki różnorodnywink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka