Dodaj do ulubionych

problem z tatą

13.10.06, 17:47
Proszę Was o opinię, może spojrzenie z drugiej strony.
Do tej pory miałam dobre układy z ojcem i jego partnerką.W tej chwili jednak
pewna sprawa mi się nie podoba.Mój tata mieszka w mieszkaniu swojej Alicji,
swoje(podobne gabarytowo wynajmuje).Pieniążki są dla nich - ja jestem
samowystarczalna.Jednak tatko mi zapodał, że swoje sprzedaje, bo chcą
korzystać z życia.W porządku.Jednak ona nie ma zamiaru zameldować go u
siebie, o współwłasniości nie ma mowy.Tatuś mi oświadczył, że jakby coś, to
przecież ma pewność, że pokój u mnie ma.Pewnie, że ma.Tylko, że ja uważam, że
w związku partnerskim najlepiej jest, jak żadna ze stron nie jest u kogoś -
ma równy wkład.Nic mi do jego mieszkania - ale powinien je mieć. Jak chcą
przelać pieniądze z tego mieszkania na używanie życia - w porządku.Pod
warunkiem, że jej mieszkanie jest wspólne(ona nie ma dzieci).Boję się, że
może być tak, że w razie problemów ojciec zostanie bez niczego.Zawsze może
przyjść do mnie - ale jak mu się nie spodoba?Będę mu kupować nowe?Powtarzam -
nic mi po jego dorobku życiowym - mój standard życia jest wystarczający.Tylko
dlaczego ma tak być, że jego dorobek życiowy bierze partnerka, a ja mam się
martwić ewentualnym zabezpieczeniem jego starości?Może będzie z nim do końca,
możę nie...Ale wszystko będzie jej.
Obserwuj wątek
    • konkubinka Re: problem z tatą 13.10.06, 18:02
      masz racje - tylko czy masz na to wpływ?
    • luna67 Re: problem z tatą 13.10.06, 18:07
      Dziwie sie twojemu tacie, dorosly czlowiek a tak nierozsadnie postepuje. Napewno
      liczy na ciebie (wrazie czego). A moze nie mowia tobie calej prawdy?

      Nie znam twojej histori, wiec trodno mi sie na ten temat wypowiadac.
      • bemari Re: problem z tatą 13.10.06, 18:34
        Jest w tym związku od ponad dziesięciu lat.Funkcjonowało nieżle. Sam w chwili
        obecnej ma 65.Dziwactwa zaczęły się od roku.Najpierw wszystkie oszczędności
        przelał na jej konto(ona zakupiła akcje na siebie),teraz numer z
        mieszkaniem.Zaznaczam - ona nie ma dzieci, w razie czego spadek przypada
        siostrzenicy.Ja jestem w sytuacji finansowej, która może spadek po ojcu
        traktować emocjonalnie - listy, zdjęcia itp.Pazerna też z natury nie jestem -
        uważam, że każdemu należy się to, co osiągnął.Sama moim dzieciom powtarzam, że
        bez ograniczeń daję na rozwój i naukę, ale dalej to się odczepić mają(żartem,
        ale trochę tak myślę).
        • barbara001 Re: problem z tatą 13.10.06, 18:57
          Mój M podaczs swego porzedniego małżeństwa dołożył się do zakupu wspólnego
          mieszkania (3/4 wartości pokryła matka eks a reszte dołożył M ze swojej
          książeczki mieszkaniowej). Mieszkanie zapisała eks tylko na siebie, M
          zameldowac nie chciala. Nie nalegał, nie przewidywał co przyniesie przyszłosć.
          Rozstając się z eks zabrał walizkę swoich ubrań. Do dzisiaj eks na wspomnienie
          żeby oddała wkład M w mieszkanie śmieje się nam w nos. Niech twój tata pomyśli
          zanim sprzeda swoje mieszkanie i wszystko wyda na wspólne życie. Jeżeli jego
          zwiazek będzie się układał dobrze to bardzo fajnie, ale jak cos się nie
          powiedzie, to gdzie pójdzie? A jak pierwsza umrze jego "żona", to jaką ma
          gwarancję , że siostrzenica nie wyrzuci go z tego mieszkania?
          • bemari Re: problem z tatą 13.10.06, 19:17
            On nie ma żadnej gwarancji.Problem w tym, że ciężko przyjmuje.Teraz, bo do tej
            pory nie było problemów.Tłumaczę mu - tata, ja w spadku po mamie - co mi się
            teoretycznie nalezy - nic nie chcę.Daliście mi wykształcenie, które pozwala mi
            zarobić na utrzymanie siebie i dzieci.Los mi dał męż, który zarabia na
            ciasteczka.Żyj sobie chłopie pełnią życia, bo byłeś dobrym mężem i ojcem.Ale
            masz dorobek plus niezłą emeryturkę.Zachowaj to sobie.A tu jakby schiza.Jej czy
            jego? Tu moje pytanie.Ja rozumiem, że zabezpieczyć przed ewentualnymi
            spadkobiercami się można.Tylko ona ma dużo, korzysta z tego co ma on bez
            ograniczeń? Pazernośc?
            • lehija_1 Re: problem z tatą 13.10.06, 20:56
              Ojej. Ale jak to mowisz, ze nie ma mowy o zameldowaniu ani wspolwlasnosci? Tzn, ze ojciec rozmawial o tym z partnerka? A ona powiedziala, ze nie? I ona nie proponuje jemu jakiegos sensownego rozwiazania, nawet w temacie: co bedzie jak umre pierwsza? Bo moze ojciec zgrywa bohatera, bo chce wyjsc na goscia z gestem, tedy ty powinnas porozmawiac powaznie z macocha. A jesli ona blokuje sensowne rozwiazania i nie obchodzi jej los twojego taty, to ona po prostu na sto piedziesiat szesc procent nie ma wobec niego czystych zamiarow, wywloczy go z kasy i moze zostawi, a moze nie, ale on na pewno juz nie bedzie mial tej pozycji jaka ma jako facet z mieszkaniem i majatkiem. Jesli on nawet nie jest jej mezem, po prostu straci majatek i pojdzie w odstawke, najpozniej wtedy, kiedy w gre wejdzie siostrzenica. Ja nie mowie, bo ja np. nie postapilabym w ten sposob nigdy. I znam wielu przyzwoitych ludzi, ktorzy zachowaliby sie jak nalezy. Ale tej gwarancji nie ma. I jesli ktos sie stawia i chce przebujac czyjs majatek swoj zachowujac dla siebie to jest pazerna swinia bez honoru. Troche chaotycznie wiem, ale jestem w strasznym stanie zdrowotnym. Porozmawiaj z ojcem wsiadz mu na ambicje, albo porozmawiaj z macocha. Zaznacz jeszcze raz, ze nie zasadzasz sie na majatek, wtedy bedziesz miala inna pozycje w rozmowie. I jak sie nie da dyplomatycznie to sie nie boj szczerosci.
        • luna67 Re: problem z tatą 13.10.06, 21:10
          Bemari w poscie Jula55 " A moze ktos zna sie na prawie spadkowym?" napisalas :"
          No właśnie, nie musi!Jej sprawa i uszanuj to.Moja kochana babcia chciała być
          sprawiedliwa i zapisała mieszkanie czworgu wnucząt. Same problemy z tego
          były.Ja natomiast nie widzę powodu, żeby moje przyszłe synowe i zięciowe
          martwili się o mój i mężą majątek.To nasz dorobek i wara!!!

          Moze twoj ojciec i macocha tak samo mysla jak ty, to jednak ich wspolny majatek
          (gdyz zyja ze soba od ponad 10-ciu lat)

          Ja na twoim miejscu nie martwilabym sie o majatek (mieszkanie, oszczednosci) ale
          o twojego ojca, gdyz z tego co przeczytalam o twojej macosze (negatywne opisy
          cytujesmile
          "moja Alicja ma wszelkie cechy, które mogłabym znienawidzić.Jest uroczą
          egoistką, która musi być w centrum świata.Jest piękna, elegancka, na
          stanowisku.Przepuści każdą sumę pieniędzy.Przypala nawet wodę w czajniku.Gdy
          cała rodzina zapyla na działce, ona sączy drinka i maluje cudowne pazurki.W
          domu sprząta i gotuje mój papcio.W szafie ma ze sto torebek, na koncie
          pustki.Jest nieobliczalna, nie potrafi zaopiekować się nikim"

          nic dobrego ten zwiazek nie wrozy. Nie miesci mi sie w glowie zeby facet 65
          letni nadskakiwal z objadkami, ekskluzywnymi zachciankami dla pare lat od
          wlasnej corki starszej panienki. Przepraszam za slowa szczerosci, ale zyje
          napewno dluzej na tym swiecie, szkoda mi twojego ojca, a ty sie cieszysz, ze
          znalazl kobiete piekna, mloda i inteligentna (twoj opis w jakims poscie).

          Wierze tobie, ze zaczelas sie martwic (najwyzszy czas), ale i wiem, ze nie masz
          na to wplywu, bo co mialabys zrobic? powiedziec ojcu: tato otworz oczy? wierz mi
          nie otworzy, ocknie sie jak Alicja zniknie w krainie czarow, a twoj tato
          zalamany i z niczym stanie przed twoimi dzwiami.
          A moze sie myle? to, ze nie maja slubu nie znaczy, ze ty niczego nie
          odziedziczysz, moze sporzadzili juz testament w ktorym tylko ty jako
          spadkobierca widniejesz? Nie wiem, ale mi sie to nie podoba, a dlaczego nie
          biora slubu? Pytam sie z ciekawosci, bo mieszkanie i tak by bylo jej, i akcje
          niestety tez (gdyz przed slubem zostaly zakupione na jej nazwisko).

          Dlaczego twoj tato nie pomysli o tobie? dobrze swiadczy o tobie, ze nie
          upominasz sie o majatek po matce (dopuki zyje ojciec) , ale przeciez 1/4 majatku
          matki nalezy sie tobie, obojetnie czy ty teraz chcesz czy nie. Dlaczego (jak
          twoj tato podazy za matka) oddasz wspanialomyslnie to co tobie sie nalezy? Ja
          jestem dobra (tak mowia) ale nie do tego stopnia.

          • bemari Re: problem z tatą 14.10.06, 00:47
            Nie dopominam sięo majątek po matce, bo mam luksusową sytuację(do rymu
            wyszło,ale nie tak zabrzmieć miało).Mój obecny status znacznie przewyższa to,
            co zapewnić mogli mi rodzice.Mogę pozwolić sobie na to, że dziedziczenie to
            żaden problem.Tym bardziej nie rozumiem.Ja dziedziczyć nie zamierzam.Mam troje
            dzieci, ale każdemu przyszłość zapewnić mogę.Bez dziadka.
            Mój problem polega na tym, że chciałabym mojemu ojcu zapewnić niezależność.Jak
            chce, niech się żeni, jak konkubinat, to na równych warunkach.
            • barbara001 Re: problem z tatą 14.10.06, 11:56
              Niedobrze wtrącać się miedzy ojca i jego partnerkę, szczególnie w sprawach
              finansowych, i niedobrze tak to zostawić uznjąc że niech sobie tatus z życia
              korzysta.
              I własciwie to nieco dziwne, ze partnerka twojego ojca tak zgrabnie pomnaża
              swój majątek z pieniędzy twojego taty. I oczywiście zniosę burę z waszej
              strony, że nie kazdy jest wyrachowany i patrzy przez pryzmat siebie samego, ale
              większe pieniądze na ludzi źle działają. I zastanawialam się nad tym i szukałam
              wśród znajomych i we własnej rodzinie przypadków kiedy ludzie potrafili się
              dogadać naprawdę uczciwie bez dąsów, i słowo daję nie przypominam sobie.
              Gdyby to był mój tata, próbowałabym go namówić, żeby chociaż kupił sobie małe
              mieszkanko na siebie i je wynajmował, i takie pieniądze tez pozwoliłyby stale
              zsilać ich budżet, a w razie czego nie zostałby na lodzie.
              • konkubinka wydaje mi sie wazne.... 14.10.06, 19:40
                ...ze tak zaczely sie u mojego dziadka problemy zwane Alzheimer.Przyjrzyj sie
                tacie , bo problemy tego typu najlepiej moga wykorzystac osoby bedace z nim non-
                stop.
    • aga-aga3 Re: problem z tatą 16.10.06, 08:59
      No tak biedna pasierbica , która niczego nie potrzebuje żali się że macocha
      chce ojca wykiwać... nie lubisz swojej macochy prawda? ja się jej nie dziwię,
      bo odwróć sytuację , co będzie jak ojciec twój np umrze przed twoją
      macochą.Rękę dam sobie uciąc , że nagle nic nie potrzebująca pasierbica zacznie
      potrzebowac tego" co jej się należy".Jesteś tylko człowiekiem.To co twój ojciec
      robi ze swoimi pięniędzmi to tylko i wyłącznie jego sprawa i mam wrażenie , że
      ty się boisz trochę, żeby nie miec" go na karku" w razie czego. No ale widzisz
      tak to juz jest on płacił alimenty na Ciebie, dał ci wykształcenie utrzymywał,
      może trzeba będzie się kiedys " odpłacić".MMm wrażenie że twoja" troska o Tatę"
      to w głównej mierze jest troska o samA siebie, żeby przypadkiem nie zostać z
      niepotrzebnym cięzarem na karku.Może twój ojciec bardzo dobrze czuje sie w tym
      związku i w przeciwieństwie do tego co ty uważasz o ich układzie on jest
      zadowolony z tego co ma.Jedyne co możesz mu powiedziec o tym co myślisz jak
      jeszcze nie powiedziałąś i poprostu to zostawić i zając się swoim zyciem.
      • bemari Re: problem z tatą 16.10.06, 21:52
        Dzisiaj znam diagnozę specjalisty, bo na szczęście w międzyczasie tato poddał
        się badaniom.Wszystko sugerowało ciężką chorobę somatyczną, a w efekcie jest to
        postać utajonej depresji.Gwałtownie schudł, miał bóle - czyli raczydło.No i się
        miotał.Sam ze sobą.Jej uprzykrzał życie nerwami i tekstami, że wyprowadza się
        do mnie, mnie informował o irracjonalnych posunięciach.Tego, czego się domyślał
        bezpodstawnie, nie powiedział.
        Jego depresja nastawiła nas przeciwko sobie, bo typowych symptomów nie
        było.Wydawało się, że działa wiarygodnie.Jestem właśnie po wyjazdowej rozmowie
        i zamierzamy tatę leczyć, bo potrzebujemy go jeszcze na długo.On nareszcie
        uwierzył, że to "tylko" depresja.Musi być dobrze!!!!
        Trzymajcie kciuki za niego i za nas.

        A do aga-aga3
        Każdy sądzi według siebie.Natomiast nie każdy jest pazerny.Może dlatego, że los
        dał mi spokój finansowy, natomiast przyniósł inne problemy.
        Skarbie, ja znowu po dwóch latach chodzę.A myślałam , że już nigdy...Co przy
        tym znaczy jakiś tam zachowek po rodzicach?Chodzę i mogę ugotować dzieciakom
        obiad albo pograbić liście w ogródku.I mam faceta, który kocha mnie mimo
        choroby.Za trzy lata może być po mnie, więc mam naprawdę gdzieś podjazdy
        finansowe.Ale jak mnie nie będzie, to ojciec ma być samodzielny.Muszę więc go
        chronić przed zgubnymi działaniami.
        Twoje szczęście, że jeszcze w kasie widzisz sens życia.Widocznie nie
        doświadczyłaś, że można marzyć o szczęściu, które płynie ze świadomości, że
        dzień mija bez bólu.Mam nadzieję, że nie będzie Ci to dane.Szczerze.
        I to już koniec wypowiedzi w tym wątku.Jutro znowu będę wściekła na siebie, bo
        poniosło mnie z osobistymi wynurzeniami.Dlatego klikam od razu z nadzieją, że
        ktoś coś zrozumie.Mimo świadomości, że cudze doświadzenia to żadne
        doświadczenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka