bemari
13.10.06, 17:47
Proszę Was o opinię, może spojrzenie z drugiej strony.
Do tej pory miałam dobre układy z ojcem i jego partnerką.W tej chwili jednak
pewna sprawa mi się nie podoba.Mój tata mieszka w mieszkaniu swojej Alicji,
swoje(podobne gabarytowo wynajmuje).Pieniążki są dla nich - ja jestem
samowystarczalna.Jednak tatko mi zapodał, że swoje sprzedaje, bo chcą
korzystać z życia.W porządku.Jednak ona nie ma zamiaru zameldować go u
siebie, o współwłasniości nie ma mowy.Tatuś mi oświadczył, że jakby coś, to
przecież ma pewność, że pokój u mnie ma.Pewnie, że ma.Tylko, że ja uważam, że
w związku partnerskim najlepiej jest, jak żadna ze stron nie jest u kogoś -
ma równy wkład.Nic mi do jego mieszkania - ale powinien je mieć. Jak chcą
przelać pieniądze z tego mieszkania na używanie życia - w porządku.Pod
warunkiem, że jej mieszkanie jest wspólne(ona nie ma dzieci).Boję się, że
może być tak, że w razie problemów ojciec zostanie bez niczego.Zawsze może
przyjść do mnie - ale jak mu się nie spodoba?Będę mu kupować nowe?Powtarzam -
nic mi po jego dorobku życiowym - mój standard życia jest wystarczający.Tylko
dlaczego ma tak być, że jego dorobek życiowy bierze partnerka, a ja mam się
martwić ewentualnym zabezpieczeniem jego starości?Może będzie z nim do końca,
możę nie...Ale wszystko będzie jej.