muszę sie pochwalic

08.11.06, 14:07
Kochane, po prawie 1,5 tygodnia macochowania narazie wszystko jest wporządku.
Młody ma dośc spore zaległosci w nauce i nadrabiamy to intensywnie. No i
musze sie pochwalić. dzis po powrocie ze szkoły młody zadzwonił do mnie z
nowina że dostał piątkę! Z maty za aktywność na lekcji. jaki on szczesliwy
był. A dla nas to satysfakcja ze nauka nie idzie w las.


Młody coraz częściej się otwiera i wspomina tamte czasy. jednak pomimo
wszystko co sie działo, młody bardzo kocha matkę. Bardzo żadko ją widuje ale
kocha ja i nie bardo rozumie dlaczego nie jest z mamą. Nie uwarza że mama
robiła coś złego. Powiem szczerze że mnie to trafia bo wiem ile złego
wyrzadziła ale nie okazuje bron boże tego. Natomiast źle mówi o babci pod
której opieką był przez ponad dwa ostatnie lata. Za każde swoje niepowodzenie
obwinia ją. Nie była kobieta świąta, nie raz o niej pisałam ale młody
przynajmniej chodził do szkoły, dbała jakos o jego zdrowie, miał kanapki do
szkoły i ciepły posiłek.
    • barbara001 Re: muszę sie pochwalic 08.11.06, 14:48
      Bardzo się cieszę, że u was tak fajnie się ułozyło. I z małym i z twoją mamą.
      No i gratuluję piatki z matmy, pamiętam że u mnie nawet czwórka z tego
      przedmiotu to było święto w rodzinie, a co tu mówić o piatkachsmile


      A to, że gloryfikuje swoją mamą to chyba normalne. Pewnie bardzo za nią tęskni
      i chce pamiętać tylko to co dobre. Podrośnie to sam zobaczy jak jest naprawdę,
      a na razie nie ma co mu burzyć jego wizji jaka powinna być mama tym jaka jest.

      Dziecko mojego M, które dopiero w zeszłym roku zostało zabrane przez mamę na
      wakacje po raz pierwszy w życiu, wcześniej opowiadało wszystkim jak to fajnie
      jest z mamą wyjeżdzać na morze i jakie cudowne są wakacje z mamą. Przykre to
      było i próbowaliśmy prostować ale daliśmy spokój.
    • lilith76 Re: muszę sie pochwalic 08.11.06, 16:47
      Jak wątek optymistyczny, to cisza panuje big_grin

      To dobrze, że się układa, oby tak dalej smile
    • kasian27 Re: muszę sie pochwalic 08.11.06, 17:50
      gratuluje i oby tak dalej.
    • lykaena gratuluje!! 08.11.06, 20:35
      Same zadowolone z zycia macoszki sie mnoza dookola.Oby tak dalej.
      Pozdrawiam
    • triss_m7 Re: muszę sie pochwalic 08.11.06, 20:39
      No to gratuluje piatki z matmy wink
      A tak powaznie to nie miej malemu za zle ze dobrze wspomina matke. Jakos
      latwiej zapadaja w pamieci mile chwile nawet jesli trwaly bardzo krotko. Poza
      tym to dzieci juz tak maja ze jakkolwiek by sie czlowiek nie zachowal to dla
      niego rodzic jest najwazniejszy.
      Zycze dalszych sukcesow i powodzenia!
    • m-m-m Re: muszę sie pochwalic 09.11.06, 10:55
      Powiem szczerze że mnie to trafia bo wiem ile złego
      wyrzadziła ale nie okazuje bron boże tego. Natomiast źle mówi o babci pod
      której opieką był przez ponad dwa ostatnie lata. Za każde swoje niepowodzenie
      obwinia ją. Nie była kobieta świąta, nie raz o niej pisałam ale młody
      przynajmniej chodził do szkoły, dbała jakos o jego zdrowie, miał kanapki do
      szkoły i ciepły posiłek.



      I nie chcę Cię martwić, ale i Ty możesz za jakiś czas niestety zająć miejsce
      babci.
      On matkę idealizuje - to norma, ale nie docenia tego kto naprawdę dbał o niego
      przez ostanie dwa lata.
      Tych kilka dni to za mało by mówić optymistycznie o czymkolwiek.
      Za pół roku - rok będziesz miała pełny ogląd sytuacji i wtedy dopiero realnie
      ocenisz sytuację, Wiolu.
      • wiola101 Re: muszę sie pochwalic 09.11.06, 12:41
        Napewno masz racje m-m-m że po kilku dniach niewiele mozna powiedzieć ale
        ciesze się że przynajmniej na razie jest tak jak jest. Boje się tych chwil
        które moga nastapić( mam na mysli oczywiście te złe) ale mam nadzieję że one
        nie będą długo trwały jeżeli wogóle kiedyś nastapią. Mysle że kiedys jak będzie
        dorosły zrozumie i doceni to kto był dla niego dobry - ja natomiast wiem że
        robię coś dobrego i niekoniecznie musze mieć za to zapłatę.
        Nasze rodzone dzieci tez mogą w przyszłości okazać sie niewdzięcznikami a
        przecież koch sie je - takie jakie są.
        • olvi Re: muszę sie pochwalic 09.11.06, 13:15
          Wiolu, nie mam doswiadczenia z dziecmi wspolmalzonkow, natomiast mam
          doswiadczenie z adoptowanymi dziecmi i dziecmi w rodzinach zastepczych - i
          mowie tu o dzieciach starszych niz 3 lata, czesto kolo 10.

          Ogolnie, tuz po adopcji - a mowimy tu o dziecku, ktore niejednokrotnie pamieta
          swoja biologiczna rodzine i mialo tam czesto bardzo zle przezycia - jest tzw.
          faza honeymoon, dziecko jest wrecz idealne. Trwa to jakies 2-3 tygodnie, potem
          jest wahniecie w druga strone - zaczyna sie testowanie granic az do bolu, na
          zasadzie - "jak bardzo moge byc zla/zly, czy naprawde mnie nie oddacie". Potem
          jest znow wahniecie na plus, ale nie tak duze, znow na minus - znow nie tak
          duze - az po jakims roku, czasem poltora sie w miare uspokaja. Rodzice
          biologiczni w przypadku dzieci adoptowanych (matki, bo ojcow najczesciej nie
          znaja) to bardzo drazliwy temat - i nie wolno ich oczerniac, chocby nawet
          obiektywnie bylo za co.

          To wszystko oczywiscie bardzo ogolnie, bo inna jest sytuacja dziecka w rodzinie
          adopcyjnej, inna w 'obcej' zastepczej, inna u wlasnego ojca i jego zony - i
          dochodza dodatkowe czynniki zmieniajace zachowania - ale pewne schematy, mysle,
          sie powtarzaja.

          Pozdrawiam i zycze powodzenia!
          • m-m-m Re: muszę sie pochwalic 09.11.06, 13:34
            . Rodzice
            biologiczni w przypadku dzieci adoptowanych (matki, bo ojcow najczesciej nie
            znaja) to bardzo drazliwy temat - i nie wolno ich oczerniac, chocby nawet
            obiektywnie bylo za co.



            Dokładnie ta sama zasada obowiązuje macochę i ojczyma. Nie wolno im pod żadnym
            pozorem mówić źle o rodzicach biologicznych dziecka do tego dziecka.
          • wiola101 Re: muszę sie pochwalic 09.11.06, 13:53
            olvi, czy uważasz że ja powinnam pójść może do psychologa aby na wszelki
            wypadek uodpornić się lub przynajmniej aby być świadomym tego co za chwilę sie
            stanie? Bo powiem ci że to co mi napisałas zaskoczyło mnie bardzo a jednak
            wolałabym byc jakoś przygotowana , jak reagować, jak sie zachowywać
            • m-m-m Re: muszę sie pochwalic 09.11.06, 13:57
              Bo powiem ci że to co mi napisałas zaskoczyło mnie bardzo


              Pozwolę się wtrącić, że Twój optymizm jest zdecydowanie na wyrost i jednak taka
              wizyta być może byłaby wskazana. Ewentualnie poszukaj literatury na temat tego
              typu problemów z nieswoimi dziećmi.
            • olvi Re: muszę sie pochwalic 09.11.06, 14:20
              Wiola, nie korzystalam nigdy z psychologa. Jesli juz, szukalabym kogos, kto sie
              konrketnie zna na rodzinach rekonstruowanych ew. na rodzinach zastepczych.

              Jestesmy w trakcie adopcji dziecka, wiec bardzo duzo czytam/chodze na
              spotkania/seminaria na ten temat. Poniewaz mieszkam w Niemczech, nie znam
              realiow polskich w tym temacie, choc wiem, ze jest kilka ksiazek napisanych
              przez rodzicow adopcyjnych, ktore warto przeczytac. Na rynku niemieckim jest
              mnostwo literatury na ten temat, ale na polskim (chyba) dopiero sie to zaczyna.

              Zajrzyj moze na www.nasz-bocian.pl, a tam na forum. A konkretnie na
              podforum "Adopcyjne Dylematy" i watek "Adopcja dzieci starszych, troski i
              radosci" (dlugi, ostrzegam). Na Bocianie gdzies tam jest tez lista lektur
              dostepnych w Polsce.

              Poszukaj tez forum "rodzina zastepcza" na gazeta.pl, moze tam bedzie cos
              ciekawego.

              Ty masz pod pewnym wzgledem trudniej: bo ja jako mama adopcyjna mam pelnie praw
              do mojego dziecka i jak najbardziej pelne prawo do wychowywania. Z drugiej
              strony syn Twojego M zna Ciebie nie od dzis i mieszka ze swoim wlasnym tata -
              to z kolei ulatwia sprawe.

              Jedno jest pewne: jest olbrzymia roznica miedzy wychowywaniem swojego dziecka
              biologicznego, a kazdego innego dziecka, nawet jesli formalnie ma sie pelnie
              praw (jak przy adopcji), jesli to wychowywanie nie zacznie sie bardzo, bardzo
              wczesnie (1-2 rok zycia). Z drugiej strony, jak tak sie czyta o wszystkich
              problemach,jakie moga sie pojawic, latwo wpasc w przesade i zaczac szykowac sie
              jak na wojne - podczas gdy wiadomo, ze to nie bedzie tak, ze sie to WSZYSTKO
              zdarzy - ale lepiej byc przygotowanym smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja