Dodaj do ulubionych

Kicia co u Ciebie?

27.11.06, 22:48
Ja wreszcie po 3 tygodniach sie doczekałam nowego lapwink) Poprzedni poddał
się herbatce Hipp i Miskoptomwink)JAk się czujesz?Jak chłop? Mój na zsyłce do
niedzieli chyba bo mimo wszystko razem pojedziemy po małą do babci a on
twierdzi że juz nie będzie się rzucał bo sobie wszystko przemyslał i takie
tam...zobaczymywink)
Obserwuj wątek
    • kicia031 Re: Kicia co u Ciebie? 28.11.06, 09:07
      U nas poki co lepiej w tym sensie, ze oboje się bardzo staramy. Tzn jak się
      poklocimy, to nie czekamy 2 dni, tylko zaraz jak emocje opadna, staramy się
      wyjaśnić sprawy. Na ile jednak tego starczy, nie wiem, zwłaszcza ze zawieszenie
      broni oznacza, ze nie poruszamy kontrowersyjnych tematów i tyle.
      W sobote idziemy do terapeuty. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało i czy
      rozpoczniemy jakąś dluzsza terapie.

      Ciesze się, ze twój maz przemyslal sprawy i deklaruje poprawe. Na ile jednak mu
      starczy dobrej woli? Sama zobaczysz – ja mam sceptyczny stosunek do możliwości
      zmian u dorosłych ludzi, ale może… jak jest motywacja?
      • kitka1977 Re: Kicia co u Ciebie? 28.11.06, 09:33
        Kiciu cieszę sie, że szukacie wspólnego porozumienia. Życzę wytrwałości i
        trzymam kciuki żeby się wszystko dobrze poukładao!!!!
        • kicia031 Kitka 28.11.06, 10:23
          A was jak? lepiej? na ile trwala byla zmiana spowodowana syndromem psa
          ogrodnika?
          • kitka1977 Re: Kitka 28.11.06, 10:44
            W zeszłym tygodniu wszyscy padliśmy ofiarami grypy żołądkowej,po kolei
            malunio , M i ja. Byłam zmuszona do siedzenia w domu i opiekowania sie
            chorusami. Na koniec rozłożyłam się ja i wtedy było najgorzej bo malunio nie
            rozumiał jak mama mnoze lezec a M jak nie kopnąć w d.... to nie wpadnie na
            pomysł pomocy. 5 minut zajmowania sie małym i pilot od telewizora!!!! Ale jakos
            przeszło bez wiekszych awantur, nie wiem na jak długo........ Jestem bardzo
            ciekawa jak Kiciu pojdzie Wam na 1 wizycie u terapeuty???? Chętnie skorzystam z
            cennych życiowych rad.
            • kicia031 Czy ktos chodzil... 28.11.06, 10:56
              No wlasnie, czy ktos chodzil na terapie? Jak się przygotowac do tego pierwszego
              spotkania? Zrobić jakąś liste problemow, by o niczym nie zapomniec? Czy puścić
              to na żywioł? Jak to w ogóle wygląda?
              Chciałabym, żebyśmy naprawde z tego skorzystali, ale jak to zrobić?
              • weronka77 Re: Czy ktos chodzil... 28.11.06, 10:57
                Fajnie masz..mój ma do terapeutów i psychologów stosunek...Jesli jeszcze on
                miał by skorzystac z takiej pomocy to pewnie dostałby furii.UWaza że chodzenie
                po terapeutach to strata czasu i zajęcie ludzi którzy maja za duzo pieniędzy
                albo w głowach im się z nudów przewraca;-(
              • m-jak-magi Re: Czy ktos chodzil... 28.11.06, 10:58
                mysle ze terapeuta bedzie wiedzial jak "wyciagnac" od was wszytskie problemy.
                idz na zywiol.
                • kicia031 Re: Czy ktos chodzil... 28.11.06, 11:12
                  Oby tak było – ja mam nie najlepsze wspomnienia ze spotkan z terapeutami (sama
                  u nich bylam, bez partnera) – pierwszy za czasow kryzysu narzeczenskiego z moim
                  Exem, rad udzielil mi nawet dobrych, ale sposób w jaki mnie motywowal do
                  skorzystania z nich – brr. No i w efekcie jego rad wyszlam za Exa, wiec nie
                  wiem, czy powinnam być mu wdzięczna wink)
                  Druga wizyta – za czasow kryzysu związku z Exem – no wiecie, zdrady, przemoc
                  psychiczna – a pani mi powiedziala, ze powinniśmy pojsc razem do kina. Wtedy
                  bylam zbyt przejeta, ale teraz to bym ja zabila smiechem wink)
                  Zobaczymy – dam wam znać.
      • weronka77 Re: Kicia co u Ciebie? 28.11.06, 10:10
        Kiciu ja tez sceptycznie podchodze do tych jego deklaracji ale ostatecznie
        chodzi o córeczke a nie o Nas.maluszka gouwielbia on tez szaleje na jej punkcie-
        mysle że mozemy życ razem-a jednak osobno.Tak będzie lepiej i bez zbednych
        nieporozumień.
        • kicia031 Weronka 28.11.06, 10:22
          No co ty opowiadasz? Razem ale osobno dla dziecka? To się nigdy nie sprawdzi.
          Jeśli uwazasz, ze chcesz zostac z mazem, np. dla dobra dziecka, to warto jednak
          zainwestowac w naprawe waszej relacji. Myślę, ze dla dziecka jest bardzo ważne,
          by widzialo, ze rodzice się kochaja, wspieraja, spia razem itp. Zrobcie to dla
          maluszki.
          Nawet jeśli teraz czujesz, ze zrazil cię do siebie swoim postepowaniem tak
          mocno, ze nic już nie czujesz.
        • m-m-m Re: Kicia co u Ciebie? 28.11.06, 10:25
          mysle że mozemy życ razem-a jednak osobno.Tak będzie lepiej i bez zbednych
          nieporozumień.



          Weronka co Ty piszesz!
          Twoje dziecko jest jeszcze zbyt małe by zrozumieć jakiekolwiek układy między
          Wami, ale niedługo podrośnie i na 100% wyczuje fałszywość tej sytuacji i brak
          miłości między rodzicami.
          • weronka77 Re: Kicia co u Ciebie? 28.11.06, 10:34
            To co mam zrobić?
            • kicia031 Re: Kicia co u Ciebie? 28.11.06, 11:00
              weronka77 napisała:

              > To co mam zrobić?

              No nie wiem. Kochasz go jeszcze? On cie kocha? Zastanow sie, co jest miedzy
              wami dobrze, co wymaga naprawy, jakie zmiany są wam potrzebne – i zacznijcie o
              tym rozmawiać.
              W sumie nie wiem, na czym u was polega problem – czy maz się zmienil – czy jest
              taki jak był, tylko tobie przestalo się to podobac? Jeśli któreś z was się
              zmienilo, to trzeba renegocjowac kształt związku, tak by odpowiadal waszym
              zmienionym oczekiwaniom.
              To tak na goraco mi przychodzi do głowy.
              Probuj, warto. Nie żebym uważała, ze rozmowa cokolwiek rozwiaze. Ale może być
              dobrym punktem wyjscia wink)
              • weronka77 Re: Kicia co u Ciebie? 28.11.06, 11:02
                Rozmowa? Maz nie lubi "gadać o pierdołach".
                • kicia031 Re: Kicia co u Ciebie? 28.11.06, 11:16
                  Rozmowa? Maz nie lubi "gadać o pierdołach".

                  No to musi sie zmusic/polubic, albo mu malzenstwo ‘pierdolnie”. Jego wybór wink)
                  Ja mysle, ze to dobrze mu robi, ze go trzymasz krotko – nie wszystkim to
                  pomaga, ale twój model tak ma.
                  Proste, krotkie komunikaty o charakterze dyrektywnym wink) Rob tak i tak, a
                  będzie dobrze. Rob inaczej i pozalujesz.wink)
          • weronka77 Re: Kicia co u Ciebie? 28.11.06, 10:38
            Jasne że wyczuje bo ja juz chciałam zrobić rewoltę i wysłac go na święta samego
            z małą do jego rodziców...Jak sobie pomysle o tych zyczeniach,"gadkach" i
            tradycyjnym "pitoleniu" męza to się niedobrze robi...On na moje spostrzezenia
            reaguje w ten sposób: Czy nowy samochód poprawiłby Ci nastrój? Ręce opadaja...
            • wielodzietna30 Re: Kicia co u Ciebie? 28.11.06, 21:31
              a ja na miejscu Weronki uciekałabym od takiego faceta gdzie pieprz rośnie.
              Przecież na kilometr widać, że nic z tego nie będzie - szkoda młodości i czasu!
              Weronka, masz szansę sobie jeszcze życie ułozyć i zapewnić córce ojca rodzinne
              ciepło we własnym zakresie. A takie teksty o samochodzie oznaczają, że miłości i
              przede wszystkim SZACUNKU w tym związku nie ma. On twoje wątpliwości traktuje
              jako fanaberie lub fochy i oferuje samochód żeby ci za przeproszeniem gębę
              zamknąć...
              • weronka77 Re: Kicia co u Ciebie? 28.11.06, 23:21
                No jachyba ucieknę w końcu..Jakakolwiek próba rozmowy jest natychmiast
                przerywana: " A moze by Ci tak kupić...?"i tutaj się zaczyna proba
                uszczęsliwiania mnie na siłę..Ale spokojniewink W niedziele jedziemy po małą do
                babci i zobaczymy..czeka Nas 6 godzin sam na sam w samochodziewink)Niestety mało
                ekonomicznie byłoby jechać dwoma,jeden za drugim-no i smiesznie by to
                wyglądałowink)Jak zacznie mękolic to zakładam słuchawki.
                • kicia031 Re: Kicia co u Ciebie? 29.11.06, 09:15
                  Ooo, samochod to jest bardzo dobry sposob. Nie będzie mógł uciec i będziesz mu
                  mogła powiedzieć wszystko i zarzadac odpowiedzi.
                  I zobaczymy, co będzie.
                • m-m-m Re: Kicia co u Ciebie? 29.11.06, 09:30
                  Jakakolwiek próba rozmowy jest natychmiast
                  przerywana: " A moze by Ci tak kupić...?"i tutaj się zaczyna proba
                  uszczęsliwiania mnie na siłę..



                  To wygląda tak jakby traktował Cię jak natretną muchę, a nie partnerkę.
                  Twój mąż nie umie rozmawiać z nikim o swoich problemach i stąd zasłona w
                  postaci zakupów.
                  • lilith76 Re: Kicia co u Ciebie? 29.11.06, 09:50
                    Albo został nauczony, że wszelkie dyskusje kobiety o związku, to wstęp do wyciągnięcia prezentu i nie umie obejść tego wyuczonego skryptu.
                  • weronka77 Re: Kicia co u Ciebie? 29.11.06, 10:02
                    Ano nie umie bo uważa że problemy kazdy ma wyimaginowane-pracowników na
                    przykład zwalnia od razu mówiąc ze nikt ich w firmie "pod pistoletem" nie
                    trzyma i skoro im się nie podoba to droga wolna..Z tymi prezentami to tak "ma"
                    od drugiej eksi-jakakolwiek najmniejsza wymiana zdań kończyła się
                    jego "wycieczką" do Deni Clerwink..ECh,po co ja sobie będę życie
                    zatruwać...Podróża przeżyję a póżniej zobaczymywink Dzięki za rady dziewczyny.
                    • kicia031 Re: Kicia co u Ciebie? 29.11.06, 11:16
                      O kurcze, to rzeczywiscie niezle sie zalatwilas. Pewnie cię zmamilo, ze facet
                      był hojny – to nie jest często spotykana cecha, a potem się okazalo, ze to
                      hojność wyłącznie materialna, a nie wielkoduszne otwarcie na innych. No i
                      sposób na kontrole otoczenia.
                      Twój maz to musi być bardzo nieszczęśliwy i przestraszony facet.
                      • weronka77 Re: Kicia co u Ciebie? 29.11.06, 11:27
                        Hojnością mógł zmamic wyłącznie emocjnalną bo na materialną raczej bym się nie
                        łapała,jakoże jestem w tej komfortowej sytuacji że jego ani kogo innego
                        pieniądze nie robią na mnie wrazeniawink)Nieszczesliwy pewnie i jest a
                        przestraszony na pewno bo mu sie zycie średnio układa a w firmie żadnych
                        relacji interpersonalnych tylko "zamordyzm".Ale jesli ktokolwiekmu to próbuje
                        tłumaczyc to sie wścieka.trudno,eksia była z Nim do momentu az się nie "odkuła"
                        i miała załatwioną prace,mieszkanie i faceta w innym mieście.Ja nie musze
                        czekac tak długo na szczęście.
                        • kicia031 Re: Kicia co u Ciebie? 29.11.06, 11:49
                          Spokojnie, poczekaj. Kopa mu dac zawsze zdarzysz. Piszesz ze dojrzewa do
                          pokajania sie – moze trzeba dac mu na to jeszcze troche czasu? A może zamiast
                          do psychologa moglibyście isc do mediatora – to w końcu dzialanie wywodzące się
                          ze środowisk prawniczo - biznesowych, może przemowi do niego ta analogia?
      • m-jak-magi Re: Kicia co u Ciebie? 28.11.06, 10:26
        kicia trzymam kciuki za was smile u mnie tez huragan przeszedl przez weekend ale
        moze na mojego m tylko terapia szokowa skutkuje.
        narazie sparwia wrazenie ze zrozumial a czy zrozumial czas pokaze.
        pozdrawiam !!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka