Dodaj do ulubionych

ZŁA Macocha

07.05.07, 11:57
HMM.. nie wiem od czego zacząc .Dobrze by by było od poczatku ale czas mi na
to nie pozwala ciągle kos na głowie .Czasem czytam forum i wiem ze cos
poradzicie ja mam male doświadczenie z pasierbami i moze dlatego jest tyle
problemow .Jestem macocha całodobowa mąz(wdowiec) z poprzedniego małzenstwa ma
dwoje dzieci córka 160lat syn 15.Z chłopcem jest ok ale corka bije rekordy
naszych burz w domu ..Wspólne nasze dziecko ma 1 roczek.Nie wiem ale ja nie
potrafie dogadac sie z Krolewną bo takowa jest .Problem jest w tym ze mam
cholerne wyrzuty sumienia ze nie jestem dla niej jak mówi mój mąz dobrą matką
.Aja tłumacze mu ze matkA dla nich nigdy nie bede.Na poczatku byó znośnie jak
nie czepiałam sie niczego tz porządku ubioru młodej dawalam na bluzki .Ale jak
zaczelam przypatrywac sie jak ja jestem traktowana zaczelam też wymagac no i
jestem zła ..Bo kaze sprzatnąc lub nie spełniam zachcianek mlodej.Jak ona
twierzi po co mi mowa bluzka jak nie pracuje lepiej kupic jej po co mi fryzjer
on za to miała by tyle rzecz .A gdy tata nie chce na to jej dac zale sa do
mnie.Jak prosze by cos zrobila robi ale za kilka dni i jak mam byc dobra...
Obserwuj wątek
    • m-m-m Re: ZŁA Macocha 07.05.07, 13:13
      Problem jest w tym ze mam
      cholerne wyrzuty sumienia ze nie jestem dla niej jak mówi mój mąz dobrą matką



      Masz problem typowy jak na to forum. Jak wiele macoch weszłaś w związek z
      dzieciatym z naiwnośćią, że będziesz dla jego dzieci jak matka. Pic w tym, ze
      nikt im matki nie zastapi, to jest dlanich strata niepowetowana, a w bajki i
      stereotypy można wsadzić to, że nowa kobieta ojca będzie dla jego osieroconych
      przez matkę dzieci jak owa matka. To awykonalne.
      Powiedz mężowi, że matką ich nie chcesz być i nigdy tego nie planowałaś. Że one
      tez jak matkę Cię nie traktują i też Cię nie kochają.
      NIe miej żadnego poczucia winy z tego powodu.
      Nie wchodź w rolę rodzica, nie karz jej sprzątać (niech tatuś ją goni, a jak
      nie to niech sam po niej sprząta), wymagaj od męża zaangażowaia w wychowanie
      jego dzieci: to on ma swoje dzieci nagradzać i karać to on ma uczyć ich
      szacunku do Ciebie.
      On MUSI zrozumieć, że nigdy nie będzicie biologiczną rodziną.
    • lilith76 Re: ZŁA Macocha 07.05.07, 13:47
      Ja w temacie pobocznym.
      Jako nastolatka byłam upiorna, a że z matką zawsze stosunki miałam lekko ciepławe, wtedy to już poszłyśmy "na noże". Być może tylko świadomość własnych genów powstrzymywała moją matkę przed wywaleniem mnie z domu (tłumaczyła sobie, że wrodziłam się w jej upiorną siostrę).
      Nie musisz mieć wyrzutów sumienia - biologiczna matka ma czasem ochotę zagryźć własnego nastolatka.
      Skorzystaj z patentu m-m-m: goń ojca do pracy nad dzieckiem i wychowywania go.
      I zdystansuj się - to najważniejsze.
      Obniż standardy - żyje w brudzie, jej problem, byle wywiązywała się z obowiązków w przestrzeni wspólnej domu (tu się z m-m-m nie zgadzamy). To będzie jej wstyd jeśli ktoś to zauważy.

      Jak ona
      > twierzi po co mi mowa bluzka jak nie pracuje lepiej kupic jej po co mi fryzjer
      > on za to miała by tyle rzecz .

      Rób to co ja często, powtarzam jak mantrę "Musimy nauczyć się z tym żyć" ;P
      • m-m-m Re: ZŁA Macocha 07.05.07, 14:34
        Skorzystaj z patentu m-m-m: goń ojca do pracy nad dzieckiem i wychowywania go


        To nie jest mój patent. To prawidło psychologii.
        Dzieci to obowiązek rodziców, a nie macoch, ojczymów, sąsiadek czy pań w szkole.
        • mamaika Re: ZŁA Macocha 07.05.07, 14:49
          Tyle,że doskonale wiemy,że większość tatusiów prawia spychologię stosowaną. A
          co wisienkowa na to wszystko Twój mąż,bo to rzecz najbardziej w temacie
          istotna. Ja całodobówką jestem od września biegłego roku i stwierdzam,że w tym
          całym koksie (a dziewczyny mam dwie ) to mój chłop tak naprawdę tworzy
          konflikty nie radząc sobie z wychowaniem własnych córek a jak czasem odnoszę
          wrażenie wręcz boi się i unika jakichkolwiek konfliktów . A Tobie radzę
          odpuść , staraj się olewać i goń tatusia
    • morskie_oko Re: ZŁA Macocha 07.05.07, 16:06
      Hej, ja też jestem macochą całodobową dla syna męża (9 latek). Dotąd było
      wszystko w porządku, młody traktuje mnie z szacunkiem, większych burz nie ma,
      choć myślę, że wiek dojrzewania już niedługim czasie może to zmienić. Staram
      się traktować go tak samo jak moją córkę, zarówno w kwestiach uwagi, troski,
      miłości ale i obowiązków. No i tu niestety napotykam na ścianę w postaci mojego
      męża i już chwilami nie mam siły sad Bo troska i opieka tak, wymagania i
      obowiązki - nie, bo to jego syn, nie mój. No i doczekał się, jego postawa
      zaczyna zbierać żniwo - podczas długiego weekendu wyjechaliśmy na kilka dni do
      Zakopanego, jak to bywa na takich wyjazdach z dziećmi - raz się bawią, raz
      psocą. Próbowałam uspokoić młodego, bo zaczął być niesforny i usłyszałam od 9-
      latka, żebym się od niego odczepiła, bo nie jestem jego matką. Szczerze mówiąc
      podłamałam się sad Bo niby racja, nie jestem matką, ale z drugiej strony - takie
      słowa od dziecka, którym się na codzień opiekuję wkładając w to całe swoje
      serce, bardzo zabolały. Nie chcę się odcinać i dzielić dzieci na moje i twoje,
      wbrew radom tu padającym, dotąd udawało nam się tworzyć zgraną rodzinkę, tylko
      się tak zastanawiam, czy z wiekiem syna męża takie sytuacje nie będą się
      powtarzać i jak im zaradzić?
      • poxywka Re: ZŁA Macocha 07.05.07, 17:00
        same takie slowa od dzieciaka nie swiadcza wcale o tym, ze on Cie nie lubi i
        nie potrzebuje tej opieki bo na pewno bardzo jej potrzebuje; moj NM jest z gory
        przygotowany, ze taki tekst kiedys uslyszy mimo ze w tym momencie dziecko
        traktuje jego polecenia na rowni z moim i do glowy by mu nie przyszlo ze moze
        nie posluchac - ale kiedys pewnie przyjdzie smile moim zdaniem dziecko sie broni
        przed czyms i szuka jak najskuteczniejszych argumentow no i co zly znalazlo ?
        tylko kto mu podsunal? tata, nie ? oczywiscie nie bezposrednio ale swoim
        zachowaniem, ktore wrozy duzo kolpotow; jak juz mamaika napisala i ja sie z tym
        calkowicie zgadzam zwykle problemy nie wynikaja z samych pasierbow - stwarza je
        rodzic; uwazam ze wiele macochowych problemow wynika z bezsensownego i
        niewychowawczego podejscia M do wlasnego dziecka; jesli Twoj M uwaza ze opieka
        tak a wymagania nie to problem nie tkwi w pasierbie i nie ma sensu naprawiania
        go w tym miejscu; problem tkwi w M i jego trzeba 'naprostowac'; dobrze byloby
        aby sie udalo oswiecic M i wiadomo ze latwo nie bedzie - bo wielu rodzicom
        troche czasu to zajmuje - tylko nie odpuszczaj; bo jesli zacznie sie
        rozgrywka : 'skoro mam nie wymagac to nie bede sie opiekowac i zobaczymy' to
        wszyscy na tym ucierpia a stosunki z pasierbem moga faktycznie byc kiepskie
        chociaz jesli sie nie da to przeciez mozna dac sobie spokoj i faktycznie nie
        interesowac sie ani potrzebami ani obowiazkami pasierba
        pozdrawiam
        poxywka
    • m-jak-magi Re: ZŁA Macocha 07.05.07, 16:54
      oczywiscie mozna pokochac nie swoje dziecko. tak czynia wszyscy rodzice
      adopcyjni - ktorzy przyjmujac dziecko pod swoj dach deklaruja ze beda ich
      pelnoprawnymi rodzicami ze wszystkimi konsekwencjami jakie za taka decyzja ida.
      twoj przypadek jest zgola inny. nie zwiazalas sie ze swoim mezem ze wzgledu na
      jego dzieci tylko jego dzieci pojawily sie w twoim zyciu poniewaz zwiazalas sie
      z ich ojcem.
      od milosci do nienawisci jest cala gama uczuc jakimi mozesz obdazyc swoich
      pasierbow.
      niewatpliwie im starsi pasierbowie tym trudniej nawiazac poprawna z nimi
      relacje - nie oznacza to jednak ze jest to niemozliwe.
      mysle ze twoje rozterki wynikaja z faktu iz czujesz sie winna temu ze nie
      potrafisz pokochac swoich pasierbow, a tego sie od ciebie oczekuje. przyjmujesz
      na siebie ciezar jakiego nie powinnas ponosic, bo uczuc nie da sie wymusic to
      sie albo ma albo nie ma - tak wiec oczekiwania twojego malznonka sa powaznym
      naduzyciem wobec ciebie i igraniem z twoimi emocjami.
      mam wrazenie ze postawa twojej pasierbicy jest typowa dla nastolatek. ja
      rowniez rozliczalam moja mame z kazdej wydanej na nia zlotowki i bylam
      zazdrosna o kazdy ciuch ktory kupila sobie a nie mnie. roznica polega na tym ze
      w przypadku wlasnego dziecka zupelnie inaczej podchodzimy do takich sytuacji -
      wiemy jak z taka postawa wlaczyc. macocha takich mozliwosci nie ma bo kazde jej
      dzialanie "na przekor dziecku" jest odbierane jako atak.
      co moge ci doradzic - zaktywizuj swojego meza - to jego obowiazek
      zeby "dyscyplinowac" swoje dzieci, on rowniez musi wziac odpowiedzialnosc za
      wszytskie sytuacje w ktorych czujesz sie niekomfortowo, bo pasierbica nie
      okazuje ci naleznego szacunku.
      okazuj jej szacunek i wymagaj tego samego w stosunku do siebie - rozwiazywanie
      sytuacji kryzysowych pozostaw jednak malzonkowi.
      kieruj sie zasada moge ale nie musze. jesli masz wewnterzna potrzebe zeby dac z
      siebie cos ekstra zrob to ale nie oczekuj dozgonnej wdziecznosci - potraktuj to
      jako gest dla samej siebie smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka