wisienkowa
08.05.07, 11:44
HMMM nawiązujac do wczorajszego wątku o wychowaniu pasierbów piszecie ze tym
powinien zająć sie tatus ..Ja to wiem ale jak tego dokonać .Męża nie ma
doścczesto tygodniami i wszystko spada na mnie ..M uważa iz od czegoś mnie
ma .Owszem nie raz problemy wychowawcze rozwiązujemy przez telefon ale potem
młoda ma pretensje do mnie ze potrafie tylko dzwonic do taty i na nia
naskarzyc ..A c za tym idzie sa docinki i złośliwosci .Widze jak meżato boli
ze ja i córka nie możemy sie dogadać ale tyle razy to ja pierwsza
zagadywałam ,byłam mila a co dostawałam w zamian ze młoda przy koleżankach
swoich na mnie nawrzeszczała a jak zwrocilam na to uwage to sie na mnie
obraziła..I jak byc dobrym....