Dodaj do ulubionych

ex domaga się poznania next - czy to normalne?

01.07.07, 10:22
Witam,

To mój pierwszy post, choć podczytuje Was już od dłuższego czasu.

Od 2 lat jestem macochą weekendową. Młody ma teraz 7 lat. Sytuacja jest o tyle
nietypowa, że Młody - uwaga! - nie jest synem M. Jednak M zna go od
niemowlęcia (gdy poznał eksię była samotną matką).
Od początku starał się być dla Młodego tatą (ojciec biologiczny w życiu
dziecka nie istnieje, podobno płaci alimenty). Po rozstaniu (3 lata temu) M
postanowił, że wciąż chce być tatą Młodego. Siłą rzeczy żadnych formalnych
praw ani obowiązków wobec Młodego mój M nie ma. Stara sie spotykać z Młodym
regularnie w weekend i czasem też w tygodniu. Różnie to się układało przez
ostatnie lata, eksia czasem robi problemy ze spotkaniami, czasem zarzuca M że
za mało się dzieckiem zajmuje, generalnie ciężko się z nią umawiać bo 10 razy
zmienia zdanie na temat terminów spotkań i do tego notorycznie się spóźnia.

Odkąd eksia dowiedziała się o moim istnieniu (wie prawie od początku), domaga
się spotkania ze mną. Twierdzi, że chce wiedzieć z kim przebywa jej dziecko.
Ja zdecydowanie odmawiam spotkania - nie mam ochoty z nią rozmawiać, nie
wyobrażam sobie takiego spotkania. Początkowo eksia nie pozwalała na nocowanie
Młodego u nas bez poznania mnie, gdzieś po roku jej przeszło. Obecnie chodzi o
wyjazd wakacyjny - twierdzi, że nie powoli M zabrać Młodego z nami na wakacje
dopóki mnie nie pozna.

M raczej akceptuje moją odmowę, choć od czasu do czasu pyta czy nie zmieniłam
zdania i czy nie mogłabym może spotkać się z eksią dla świętego spokoju.

Co o tym sądzicie? Jak to u Was jest? Macie jakikolwiek kontakt z eksiami?

Co do Młodego... Młody jest dzieckiem raczej zamkniętym w sobie. Nasze
kontakty są niby poprawne, jednak cały czas wyczuwam u niego dużą rezerwę i w
sumie nie wiem co on myśli i czuje... ale moje kontakty z Młodym to już
zupełnie osobny temat.
I jeszcze jedno - Młody jest uświadomiony, że M nie jest jego prawdziwym
ojcem. Jednak traktuje M jak tatę (m.in. mówi do niego "tato").

Pozdrawiam,
Ania

PS. Mamy z M półrocznego synka smile

Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 01.07.07, 10:42
      No coż, jak chcę wyslać dziecko na kolonię czy obóz, to nie robie tego nie
      obejrzawszy opiekunow. Nie wiem, dlaczego sie dziwisz, ze ta pani chce wiedzieć,
      komu powierza synka. Bo skoro jedziecie razem, to powierza go Wam obojgu, jak by
      nie patrzeć.
      Mnie bardziej dziwi nacisk, jaki kladziesz na fakt, ze M nie jest biologicznym
      ojcem chłopca. Wyglada na to, ze jest dla niego bardziej ojcem niz niejeden
      biologiczny dla wlasnych dzieci, po prostu masz faceta z duzą ojcowską klasą, to
      chyba dobrze, prawda?
      • ania0001 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 01.07.07, 11:06
        nangaparbat3 napisała:

        > No coż, jak chcę wyslać dziecko na kolonię czy obóz, to nie robie tego nie
        > obejrzawszy opiekunow. Nie wiem, dlaczego sie dziwisz, ze ta pani chce wiedzieć
        > ,
        > komu powierza synka. Bo skoro jedziecie razem, to powierza go Wam obojgu, jak b
        > y
        > nie patrzeć.

        Ja nie twierdzę, że jej całkiem nie rozumiem - mam jednak wewnętrzne opory przed
        takim spotkaniem. Może to dziwne, ale nie potrafię sobie takiego spotkania
        wyobrazić. "Dzień dobry, to ja, proszę mnie sobie obejrzeć, może ma pani jakieś
        pytania, czy teraz już możemy zabrać Młodego na wakacje?" Może jeszcze mam
        przygotować CV i referencje? Ja nie jestem kandydatką na opiekunkę, jestem żoną
        człowieka, którego ona akceptuje jako ojca dla swojego dziecka.

        Dlatego chciałabym wiedzieć jak to bywa u innych macoszek. Czy poznałyście
        eksię, jak do tego doszło i jak to wyglądało.

        > Mnie bardziej dziwi nacisk, jaki kladziesz na fakt, ze M nie jest biologicznym
        > ojcem chłopca. Wyglada na to, ze jest dla niego bardziej ojcem niz niejeden
        > biologiczny dla wlasnych dzieci, po prostu masz faceta z duzą ojcowską klasą, t
        > o
        > chyba dobrze, prawda?
        >

        Bardzo dobrze smile Jednak to że nie jest ojcem biologicznym nie jest całkiem bez
        znaczenia - wynika z tego między innymi to, że w kontaktach z Młodym jest zdany
        wyłącznie na widzimisię eksi.
        • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 01.07.07, 11:21
          ania0001 napisała:

          Jednak to że nie jest ojcem biologicznym nie jest całkiem bez
          > znaczenia - wynika z tego między innymi to, że w kontaktach z Młodym jest
          zdany wyłącznie na widzimisię eksi.

          Jesli to Cie martwi, to tym bardziej byloby dobrze usmierzyc jej niepokoj i
          spotkać sie z nią. Wyjazd na wakacje to dobry pretekst - mozecie pogadac o
          Mlodym, na przyklad o ktorej chodzi spac czy co lubi na sniadanie - nwet jesli M
          wie wszystko i bedzie sie wszystkim zajmowal, to tematy bezpieczne i wygodne.
          Tak sobie myslę, ze Twoja stanowcza odmowa spotkania moze budzic jej niepokoj,
          poza tym moze sie obawiać, ze skoro M ma teraz biologicznego syna, jej dziecko
          zostanie w jakis sposob odrzucone. Moze wlasnie jej wahania i zmiany decyzji
          biora sie stad, ze boi sie, że syn bedzie cierpiał - skoro M nie ma zadnych
          formalnych zobowiazań i wszystko zalezy od decyzji i dobrej woli M, ta kobieta -
          w kazdym razie teoretycznie - ma się czego bać.
          Im wiecej o tym wszystkim myslę, tym bardziej zazdroszczę Ci tego faceta.
      • mrs_ka Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 01.07.07, 11:08
        Zgadzam się z Nangą. Akurat dla problemu, który opisujesz nie ma większego
        znaczenia, kto jest biologicznym ojcem dziecka, skoro zastana sytuacja wygląda,
        jak wygląda i twój M. zarówno wszedł w rolę ojca, jak i jest nazywany "tatą".
        Myślę, że tego akurat nie ma co rozstrząsać.
        Natomiast co do dalszej częsci postu: chęc poznania Ciebie w tych
        okolicznościach wydaje mi sie absolutnie pozbawiona drugiego dna. Czy moglabyś
        jakoś uzasadnić swoje usztywnienie w tej materii? Przyznam się, ze jestem
        ciekawa z czego wynika Twoja odmowa?
        Jesli jakoś Ci to pomoże w zobaczeniu sytuacji okiem Eksi: u nas sytuacja była
        identyczna. Najpierw mój eks mąz poprosil o zaaranżowanie spotkania z Nextem, bo
        chciał się przekonać, kim jest człowiek będący opiekunem jego dziecka. Potem ja
        poprosiłam o zorganizowanie spotkania z Neksią, bo chcialam się dowiedzieć
        dokladnie tego samego.
        Spotkaliśmy się, uspokoiliśmy, życie trwa dalej.
        a.
        • mrs_ka Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 01.07.07, 11:12
          aha, widze, że odpowiedzialaś już Nandzewink
          No więc w kwestiach technicznych, ktore Cię- jak widzę- niepokoją. Wyszło to
          bardzo naturalnie "cześć, jestem kasia, miło mi cię poznać". Potem rozmowa
          potoczyła się dalej i zapewniam Cię, że nigdy nie brak do niej tematów: w końcu
          ona jest mamą dziecka, które Ty znaszwink)) Zawsze można pogadac o problemach
          szkolnych, przedszkolnych czy o tym, jak pięknie jaś rysujewink
          Dla matki ważne jest tak naprawdę zobaczenie "macochy" i przekonanie się, że
          jest sympatyczna (na przykład) i nie zieje ogniem, nie posiada pejcza w tylnej
          kieszeni spodni, jak i nie zamyka pasierbów w klatcewink
          Oczywiście przerysowuję to mocno, ale chodzi mi o to, że część lęków jest
          zarówno u Eksi, jak i Neksi, całkowicie irracjonalna i dlatego właśnie w
          oswojeniu sytuacji pomaga kontakt osobisty.

          a.
        • ania0001 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 01.07.07, 11:47
          mrs_ka napisała:

          > Zgadzam się z Nangą. Akurat dla problemu, który opisujesz nie ma większego
          > znaczenia, kto jest biologicznym ojcem dziecka, skoro zastana sytuacja wygląda,
          > jak wygląda i twój M. zarówno wszedł w rolę ojca, jak i jest nazywany "tatą".
          > Myślę, że tego akurat nie ma co rozstrząsać.

          Zgadzam się, że to bez znaczenia dla bieżącego problemu. Jednak ponieważ to mój
          pierwszy raz na forum chciałam przedstawić się opisując całokształt sytuacji smile

          > Natomiast co do dalszej częsci postu: chęc poznania Ciebie w tych
          > okolicznościach wydaje mi sie absolutnie pozbawiona drugiego dna. Czy moglabyś
          > jakoś uzasadnić swoje usztywnienie w tej materii? Przyznam się, ze jestem
          > ciekawa z czego wynika Twoja odmowa?

          Sama się nad tym zastanawiam. Po pierwsze obawiam się, że jedno spotkanie nie
          rozwiąże sprawy (bo jak można kogoś "poznać" w ciągu jednego spotkania?).
          Po drugie obawiam się, że takie spotkanie byłoby bardzo "sztuczne" - nie wiem
          czy potrafię być naturalnie sympatyczna dla kobiety, która regularnie funduje mi
          (a nawet bardziej mojemu M) różne dawki irytacji poprzez delikatnie mówiąc
          swobodne podejście do umówionych dni i godzin spotkań.

          Ogólnie mówiąc - nie mam ochoty na to spotkanie. A że wielokrotnie na tym forum
          czytałam tezę, że macocha nie obowiązków wobec pasierbów, bo ich wychowanie i
          "obsługa" to sprawa rodziców, to chciałabym wiedzieć jak potraktować tę sprawę.

          Czytam z uwagą wszystkie Wasze wypowiedzi.

    • m-jak-magi Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 01.07.07, 11:21
      rozumiem i twoja postawe i postawe eksi. gdybym byla eksia pewnie bardzo
      zalezaloby mi na poznaniu kobiety z ktora moje dziecko spedza weekendy i
      wakacje. z prostego powodu aby upewnic sie ze osoba ta jest godna zaufania i ze
      jest pozytywnie nastawiona do mojego dziecka. oczywiscie na podstawie jednego
      spotkania daleko idacych wnioskow wysunac sie nie da ale mozna chociaz troche
      uspokoic sie.
      ja sama jako next stanelam przed wyborem spotkania z matka malej i odmowilam.
      spotkanie tej kobiety i rozmowa z nia bylaby dla mnie zbyt duzym dyskomfortem
      zwazywszy na wczesniejsze proby kontaktu z jej strony ( a raczej jakosc tych
      prob).
      rozumialam jej potrzeby jako matki dlatego tez przy kazdej wizycie malej
      staralam sie jej udownodnic swoje pozytywne nastawienie do dziecka. mala
      wracala do mamy z nowym kompletem ubranek, ladnie uczesana, w plecaku miala
      swoj ulubiony sok i swoje ukochane ksiazeczki. matka widziala ze mala waca
      zadbana i szczesliwa.
      co wiecej bylam pierwsza osoba ktora rozpoczela walke malej z sikaniem do
      pieluchy. zakupilam nakladke na deske z jej ulubiona postacia z kreskowek i
      cierpliwie uczylam siusiac.
      mysle ze te wszystkie gesty z mojej strony upewnily matke malej ze warto mi
      zaufac i sprzyjac wzajemnym kontaktom.
      musze przyznac ze mi zaimponowala bo wzniosla sie ponad niechec do mnie
      kierujac sie dobrem dziecka.

      uklad funkcjonuje do dzis - z mama malej nie mam zadnych kontatow natomiast z
      mala kontakty sa dalej bardzo dobre.
      • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 01.07.07, 11:25
        m-jak-magi napisała:

        > co wiecej bylam pierwsza osoba ktora rozpoczela walke malej z sikaniem do
        > pieluchy. zakupilam nakladke na deske z jej ulubiona postacia z kreskowek i
        > cierpliwie uczylam siusiac.

        No, Magi, ogólnie chylę czoła, ale Macoszkom na tym forum i gdziekolwiek indziej
        chcialabym podpowiedzieć, ze tak ważna decyzja jak rozpoczęcie treningu
        czystości (to jedna z najwazniejszych decyzji w całym wychowaniu dziecka)
        powinna nalezeć do matki.
        • m-jak-magi Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 01.07.07, 12:24
          zgadzam sie ale jak dlugo czekalabys gdyby dziecko mialo 3 lata ?? owszem byla
          to moja inicjatywa ale przeciez odbywalo sie to w domu jej ojca wiec mozna
          powiedziec ze trening czystosci rozpoczal ojciec.
          wiem ze moja postawa to wlazenie miedzy wodke a zakaske ale majac do wyboru
          zmienianie pieluch obsranej 3latce wybralam wersje dla mnie wygodniejsza ....
          • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 01.07.07, 12:52
            Hmmm... Pisałaś o sikaniu.
            Z kupą trzylatki tez bym miała problemsmile
            • m-jak-magi Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 01.07.07, 12:54
              skoro sikac nie umiala tym bardziej nie umiala..... smile
    • coccolona Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 01.07.07, 11:51
      Ja tam Cie rozumiem. Tez nie zamierzam spotykac ani poznawac eks mojego faceta.
      Twoj M powinien uszanowac Twoje podejscie do tej sprawy. A takie gadanie, ze
      tamta babka chce znac osobe, ktorej powierzy dziecko jakos mnie nie przekonuje.

      Ona powierza dziecko swojego bylemu, pewnie ma do niego zaufanie, wiec w czym
      problem? Twoj M nie zostawilby dziecka z osoba, ktorej nie ufa, prawda?

      W sumie, to masz fajnie, ze Twoj Mnie jest biologicznym ojcem tamtego dziecka.
      Komfortowa sytuacja. Odpadaja np wszelkie zobowiazania finansowe Twojego M
      wzgledem tamtego dzieciaka i Twoje dziecko nie musi sie niczym dzielic z obcym
      dzieckiem.
      • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 01.07.07, 12:00
        coccolona napisała:


        > W sumie, to masz fajnie, ze Twoj Mnie jest biologicznym ojcem tamtego dziecka.
        > Komfortowa sytuacja. Odpadaja np wszelkie zobowiazania finansowe Twojego M
        > wzgledem tamtego dzieciaka i Twoje dziecko nie musi sie niczym dzielic z obcym
        > dzieckiem.

        Nie mow hop zanim nie przeskoczysz, nie chwal dnia przed zachodem slońca.
      • jayin Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 01.07.07, 16:21
        > Ona powierza dziecko swojego bylemu, pewnie ma do niego zaufanie, wiec w czym
        > problem? Twoj M nie zostawilby dziecka z osoba, ktorej nie ufa, prawda?

        Mam dokładnie takie samo zdanie na ten temat.

        Jeśli któraś ze stron nie przejawia ochoty na poznanie się wzajemne, to nie ma większego sensu robić tego na siłę, albo "dla świętego spokoju". I nie sądzę, żeby next (czy też ex, jeśli nie chce poznać "swojej" nexi) MUSIAŁA się tłumaczyć, dlaczego nie ma na to ochoty.

        Nie ma i tyle.
        Podstaw żadnych do KONIECZNOŚCI takiego zapoznania się z okazji wyjazdu ojca z dzieckiem I Z NEXT nie widzę.

        Dziecko jedzie z ojcem. Wystarczy.

        W końcu całej kadry opiekunów na koloniach, towarzystwa w jakim dziecko by tam spędzało 2 lub 3 tyg. też rodzice nie poznają osobiście. Bez przesady...


        A tak na marginesie, to więcej niż OK ten twój M jest.
        Że dziecko nie jego, ale czuje się w obowiązku ojcowskim, nawet po rozstaniu z żoną. Pozytywne, szczególnie, że macie własne dzieciątko smile Dla niego pewnie też będzie (jest) fajnym tatą.

        pozdr.

        J.
        • kati27 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 01.07.07, 22:43
          Podpisuję sie obiema rękoma pod tym co piszesz - absolutnie nie musisz robić nic
          na siłę. Twój M. to złoty człowiek, który, według tego co piszesz nie jest
          zbytnio doceniany przez eks - jak można w takiej sytuacji robić łaskę dziecku
          żeby zobaczyło się ze swoim ojcem, nie ojcem. A to co przeczytałam w większości
          postów dotyczących Twojego zapytania trąci mi idealizmem, zbędnym jak dla mnie.
          Trzymaj się mocno i słuchaj przede wszystkim swojej intuicji. Powodzenia smile K.
          • mrs_ka Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 01.07.07, 23:24
            Sądzę, Kati, że perspektywa Ci się radykalnie zmieni kiedy sama zostaniesz mamą.
            Zapewnienie dziecku bezpieczeństwa (oraz działania ku temu zmierzające) nie mają
            nic wspólnego z idealizmem, są czystą biologiąwink)) Warto ten biologiczny
            imperatyw brac pod uwagę; on bardzo często wyraża się w dzialaniach pozornie
            irracjonalnych. Chodzenie w tym przypadku na udry nie jest po prostu warte
            nerwów wszystkich zaangażowanych w to osób.
            Pozostaje też opcja M_jak_Magi, ale trzeba sie liczyć z faktem, że nie każda
            Eksia jest na tyle cierpliwa.

            a.
            • kati27 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 02.07.07, 00:37
              Nie zgodzę się jednak z tym co mówisz - co ma piernik do wiatraka? Co ma eks do
              next? Pewnie ma dużo w kontekście, że z igły można zrobić widły i już. Cała
              reszta została już napisana w postach dziewczyn, które uważają, że autorka tego
              wątku nie musi i nie ma obowiązku "prezentować się eks".
              Nie wiem czy mąż Ani jest prawnym opiekunem tego dziecka - jeśli nie to w
              świetle prawa jest on również obcą osobą - może znaną ale nadal obcą. O co te
              problemy z niczego?? I kto wie co będzie dalej jeśli obie Panie się spotkają? I
              czy nie powinno się zakładać, że skoro główni bohaterze tej "afery" mają razem
              dziecko i są małżeństwem to znaczy, że nie są ludźmi z tzw. ulicy?
              • mrs_ka Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 02.07.07, 00:59
                Który piernik do jakiego wiatraka? Kwestia Twojego potencjalnego rodzicielstwa
                do problemu tego wątku? Jesli o to Ci chodzi to ma się ściśle- dopóki nie
                doświadczysz na własnej skórze, czym jest lęk o własne dziecko nie wypowiadaj
                się, proszę, w sposób autorytarny na temat tego, co jest tu idealizmem, a co nie
                jest. Bo po prostu niewiele o tym jeszcze wiesz.
                I trudno Ci czynić z tej niewiedzy zarzut, ale doprawdy dziwnie się czuję, kiedy
                spod palców osoby, dla której rodzicielstwo jest póki co bajką z zielonego lasu,
                wychodzą jednoznacznie nacechowane oceny w rodzaju "robić z igły widly" czy
                "robić problemy z niczego".
                Przeczytaj może jeszcze raz swoje posty i pozwól, że odłożymy Twoje opinie póki
                co ad acta. A kiedy zostaniesz mamą pogadamy ponownie na temat robienia z igły
                wideł i gwarancji, jaką jest dla jakiejkolwiek matki niebycie "ludźmi z
                ulicy"(pomijając już nieostrość tego terminu). A cóż to za argument, na Boga?
                Przypomina mi on jako żywo argumentacyjną linię mojego eks męża, który z
                wyższością w głosie udowadnial mi, że skoro mieszkania na jego osiedlu kosztują
                pierdylion zł/m2 to nie mieszkają tam pedofile- wobec tego może puszczać
                pięcioletnie dziecko samopas i nie troszczyć się o to, w którym lokalu przebywa.

                a.
                • kati27 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 02.07.07, 01:51
                  Nie miałam na myśli kwestii mego macierzyństwa tylko ogólną problematykę tego
                  wątku. Ale skoro tak mocno tę kwestię poruszasz to może trzeba dużymi literami
                  napisać do autorki postu i do osób uczestniczących w tym wątku że wypowiadać
                  mogą się jedynie matki, które poznały smak macierzyństwa od chwili poczęcia tego
                  dziecka po każdą sekundę jego życia.
                  Co do decyzji gdzie odkładać czyjeś opinie pozwól że zwrócę ci uwagę na dwie
                  rzeczy - pierwsza to taka, że powinnaś chyba wypowiadać się w liczbie
                  pojedynczej, druga natomiast tyczy się tego, że moja wypowiedź była skierowana
                  do autorki tego postu, która sama zdecyduje co zrobić z moimi radami.
                  Odnośnie wyższości i relacji z Twoim eks - może jego reakcja była obroną na
                  Twoją wyższość przebijającą z Twoich wypowiedzi.
                  Dzień dobry!  rzekł Tygrys.  Znalazłem kogoś zupełnie takiego samego jak ja. A
                  myślałem, że więcej takich nie ma.
                  • mrs_ka Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 02.07.07, 02:57
                    > Nie miałam na myśli kwestii mego macierzyństwa tylko ogólną problematykę tego
                    > wątku. Ale skoro tak mocno tę kwestię poruszasz to może trzeba dużymi literami
                    > napisać do autorki postu i do osób uczestniczących w tym wątku że wypowiadać
                    > mogą się jedynie matki, które poznały smak macierzyństwa od chwili poczęcia teg
                    > o
                    > dziecka po każdą sekundę jego życia.

                    Przesadzasz. Nigdzie tak nie napisalam. Moja odpowiedź odnosiła się wyłącznie do
                    Twoich kategorycznych stwierdzen w rodzaju "podejscie idealistyczne, robić z
                    igły wigły, robić problem z niczego". Jeżeli głosisz ostro i autorytarnie
                    sformułowane opinie bądź przygotowana na okoliczność, iż Twój rozmówca zechce
                    Cię z tych słów rozliczyć.
                    Uzyłaś jednoznacznych sformułowań- odpisałam "pożyjemy zobaczymy" (nawiasem
                    mówiąc w tym kontekście liczba mnoga jest figurą retoryczną, a nie wypowiedzią w
                    imieniu ogółu; sądziłam, że to jasne).
                    Odnośnie mojego eks- przedmiotem tego wątku nie są dywagacje, co mój eks i ja
                    mieliśmy na myśli, acz doceniam zgrabnie ukrytą insynuację, iż moim problemem w
                    komunikacji z ludźmi jest odczuwana przeze mnie wyższość.
                    To miłe, że zdobyłaś się na próbę diagnozy moich relacji z ludźmi, choć zupełnie
                    się nie skarżę na ich jakość. Wręcz przeciwnie: do prawidłowej komunikacji
                    międzyludzkiej wystarczy mi zwykła rozmowa ( w tym z ojcem mojego syna). W
                    związku z tym nie muszę czytać cudzej korespondencji ani rozmów na GG.


                    a.
                    • kati27 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 02.07.07, 12:40
                      Zasadą nr 1 jest skupiać się na problemie a nie na osobach. A tu wątek zaczyna
                      wchodzić w błędne zakole, nic konstruktywnego do rozwiązania problemu nie
                      wnosząc. Nie widzę nadal nic złego w tym, że Ania nie chce się spotkać ze swoją
                      eks tak jak nic złego nie widziałabym gdyby taką potrzebę miała. Niemniej jednak
                      pozwoliłam sobie odpowiedzieć na ten post, gdyż szukanie problemów na siłę w
                      byłych związkach przekłada się czasami na relacje z dziećmi. Nie raz nie dwa
                      widziałam i czytałam, jak fajny i częsty kontakt rodzica z dzieckiem jest
                      torpedowany przez dziwne problemy drugiego rodzica. Nie ma to jak uczucie
                      opadania szczęki do ziemi na informację od 6 latka wysyłanego wieczorami do
                      sklepu bądź zostawianego na noc samego w domu w kontekście tej samej matki nie
                      pozwalającej na kontakty ojca z dziećmi (przez kilka miesięcy) po wysłaniu przez
                      ojca 13-latki w niedzielny ranek do sklepu.

                      ps. Twoją złośliwość uważam za nie na miejscu ale cóż bywa nie wszyscy ze
                      wszystkimi nadają na tych samych falach i tyle, a jeśli Ty uważasz że moją
                      potrzebą jest czytanie cudzej korespondencji cóż ja mogę prócz pokornego
                      pochylenia głowy i słów skruchy?
                      • mrs_ka Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 02.07.07, 21:33
                        Masz całkowitą słuszność, Kati. Dlatego następnym razem weź pod uwagę zasadę
                        skupiania się na problemie, a nie osobie. Twoja uwaga na temat domniemanego
                        problemu na linii komunikacyjnej ja- mój eks mąż również była nie na miejscu
                        oraz złośliwa.

                        a.
            • jayin Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 02.07.07, 06:23
              > Sądzę, Kati, że perspektywa Ci się radykalnie zmieni kiedy sama zostaniesz mamą

              mrs_ka, pewnie, że perspektywa się zmienia w zależnosci od tego, czy chodzi o twoje dziecko, czy o czyjeś. to nie ulega wątpliwości.

              ale np. ja nadal twierdzę, że kwestia poznania nexi przez ex dotyczy bardziej spokoju ducha exi w temacie bezpieczeństwa jej dziecka u ojca, a nie tego czy dziecko faktycznie jest tam bezpieczne czy nie.

              gdyby ex miała zapewniać bezpieczeństwo dziecka u ojca tak "realnie" i w 100%, to ex musiałaby skontrolować stan mieszkania exa, jakość sąsiadów, jakość placu zabaw tam gdzieś u ojca na podwórku.

              i nadal twierdzę, że nie trzeba do tego poznawania się nexit z exią. Dlaczego nie zostawić ojcu dbanie o tą kwestię, skoro dziecko przebywa u ojca w danym czasie? ze swojej strony zapewnić dziecku bezpieczeństwo na tyle na ile się może (uzgodnić to i owo z ojcem dziecka i upewnić się NA PODSTAWIE JEGO zachowania i zapewnień, czy dziecko będzie bezpieczne). No, chyba, że ktoś ma czas i chęć, żeby osobiście kontrolę bezpieczeństwa przeprowadzić, ignorując osobę ojca ("bo ja muszę sama sprawdzić, bo mu nie ufam, bo on nie zapewni..." itd.) - ale to już dla mnie jest przesada lekka. I nikt nie ma obowiązku podlegać takiej kontroli. Poza ojcem dziecka.

              ...A jeśli się ojcu dziecka nie ufa na tyle w kwestii bezpieczeństwa wspolnego dziecka, by zostawic mu tą kwestię do zapewnienia, to ja bym mocno protestowała jako matka wobec "dawania" mu dziecka w ogóle. A nie wobec tego, że nie znam nexi.
              • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 02.07.07, 07:40
                >>>ja nadal twierdzę, że kwestia poznania nexi przez ex dotyczy bardziej spokoju
                ducha exi w temacie bezpieczeństwa jej
                dziecka u ojca, a nie tego czy dziecko faktycznie jest tam bezpieczne czy nie.
                Oczywiście, ze masz racje. Ale jesli ktoś prosi nas o coś, co moze zapewnic mu
                ten "spokoj ducha", zwłaszcza w spawie najwyzszej wagi, stanowcze i uporczywe
                odmawianie moze budzic uzasadniony niepokoj. Bo - przy załozeniu, ze autorka
                watku nie miala dotad przykrych zaszlosci z ex - albo ma zle zamiary, albo nie
                potrafi sie uporać z sytuacją, kiedy nie jest pierwszą zoną swego M, albo jest
                uparta na poziomie malego dziecka (nie bo nie). I wszystkie te opcje budziłyby
                we mnie - gdybym była matka mlodego - silny i juz calkiem uzasadniony niepokój.
              • mrs_ka Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 02.07.07, 09:42
                Jayin, oczywiście, że masz wiele racji i tego nie neguję. Sama zresztą
                napisalam, że lwia część lęków jest zupełnie irracjonalna, a osoba je
                odczuwająca miałaby problem z odpowiedzią na pytanie "no dobra, załóżmy że
                poznasz tę neksię, okaże się że jest okropna no i co wtedy zrobisz?".
                Ja po prostu uważam, że z jednej strony sprawa jest tak naturalna (każda mama i
                każdy tata mają po prostu zwyczajne prawo wiedzieć, z kim przebywa ich dziecko),
                a z drugiej tak prosta (nie wymaga skomplikowanych rozwiazań, kosztownych
                terapii, prozaca itd) że wyłącznie od odrobiny dobrej woli i empatii obu osób
                zalezy tutaj coś, co dla jednej z tych osób jest naprawdę bardzo ważne.
                Nie mówię, że moją życiową misją jest poświęcanie się dla kogoś, ale jeśli
                niewielki gest z mojej strony może komuś wydatnie pomóc- to czemu nie?

                a.
                • mrs_ka Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 02.07.07, 09:51
                  ekhem...prozacu...? wink)))

                  to brak porannej kawy, przepraszam.

                  a.
      • mrs_ka Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 01.07.07, 18:05
        "Ona powierza dziecko swojego bylemu, pewnie ma do niego zaufanie, wiec w czym
        problem? Twoj M nie zostawilby dziecka z osoba, ktorej nie ufa, prawda?"

        Nie widzę zupełnie korelacji. Aby sięgnąć po przykład drastyczny: żadna matka
        świadomie nie wiąże się z pedofilem, a jednak w przypadku pedofilii w gronie
        rodzinnym sprawcą najczęściej jest ojczym, a nie ojciec czy dziadek. W tym
        kontekście argument "przesadzasz, stary, chcąc poznać ojczyma swojego dziecka-
        masz chyba zaufanie do eks żony, nie?" brzmi jak kpina.
        Zaufanie do eks małżonka po prostu nie ma tu nic do rzeczy. Można komuś ufać, a
        jednocześnie czuć zupełnie zrozumiały lęk przed powierzeniem dziecka nieznajomej
        osobie, dla ktorej jedyną rekomendacją jest fakt tworzenia relacji z naszym eks
        mężem.
        Pomijam już fakt, że spora część eks żon własnie kompletnie nie ufa swoim
        eksmęzom, a mimo to oddaje im dzieci w myśl wyroku sądowego, bo nie ma innego
        wyjścia.
        Sądzę po prostu, że akurat argument bezpieczeństwa dziecka jest w tym kontekście
        argumentem niedyskutowalnym, a także argumentem, którego wagę i zasadność
        powinien ocenić tej rodzic, który dziecko wychowuje i z którym dziecko mieszka.
        I posiada on w związku z tym prawo do takiej prośby, nawiasem mówiąc prośby mało
        przesadnej czy tupeciarskiej, za to dość oczywistej.
        Moim zdaniem każda matka i każdy ojciec mają prawo poznać osobę, z którą ich
        dziecko będzie spędzać gros czasu. Tak zwyczajnie i tak po prostu, bez żadnego
        dorabiania dupie uszu, powoływania się na argumenty asertywności i niezależności.

        a.
        • chalsia Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 01.07.07, 22:38
          > Moim zdaniem każda matka i każdy ojciec mają prawo poznać osobę, z którą ich
          > dziecko będzie spędzać gros czasu. Tak zwyczajnie i tak po prostu, bez żadnego
          > dorabiania dupie uszu, powoływania się na argumenty asertywności i
          niezależnośc
          > i.

          absolutnie się z powyższym zgadzam, zwłaszcza gdy idzie o małe dziecko.
          • jayin Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 01.07.07, 22:47
            pewnie, że ma prawo.
            tak samo jak ta osoba ma prawo nie mieć ochoty na zapoznanie się z Ex.

            i co jesli się nie zapoznają obie panie?
            Ex powie: "Sorry, chłopie, ale dziecko z tobą nie pojedzie/nie odwiedzi cię, bo ja nie poznałam twojej Nexi."?
            • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 01.07.07, 23:49
              Człowiek w ogole ma prawo nie mieć ochoty na cała masę różnych rzeczy. Ale je
              robi.Na przykład po to, by nie przypierac drugiej osoby do sciany, bo z tego
              nigdy nic dobrego nie wynika.
              • jayin Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 02.07.07, 06:12
                masz rację, nangaparbat. jeśli mu zależy na nie przypieraniu jej do ściany.
                tak samo, nie wynika nic dobrego ze stawania osobiście pod tą ścianą i robienia czegoś, czego się od nas oczekuje, a przed czym sami mamy mniej lub bardziej zrozumiałe dla innych opory.

                kwestia poznania się next z ex jak dla mnie nie jest najwyższym priorytetem i koniecznością taką dla obu stron, bez wypełnienia której zawali się coś, albo stanie się coś złego. więc nie ma po co stawać albo stawiać kogoś pod ścianą - jeśli ex albo next nie ma ochoty, albo potrzeby poznawania "drugiej strony".
                • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 02.07.07, 07:44
                  probowalam tlumaczyc wyzej, jak trudna jest sytuacja tej pani - jej syn jest
                  związany emocjonalnie z kimś, kto nie ma wobec niego zadnych formalnych
                  zobowiązań, a teraz ma jeszcze wlasnego rodzonego synka. Ona po prostu jest pod
                  sciana, to wynika z sytuacji. A podkreslanie wielokrotne przez autorke wątku, ze
                  dziecko nie jest dzieckiem biologicznym,tudziec niektore wyp[owiedzi
                  forumowiczek, mogą budzic niepokój.
                  Juz w tym wątku widać, ze slowo "idealizm" stalo sie obelgą, prawdopodobnie za
                  chwile obelgą stanie się "empatia".
                  • coccolona Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 02.07.07, 08:24
                    Ale przeciez ex nie musi tego dzieciaka oddawac temu facetowi - nie ma nic
                    takiego na pismie, robi to, bo najwyrazniej tego chce, bo ma zaufanie do niego.
                    Jak jej sie cos nie podoba, to niech nie oddaje dzieciaka "przybranemu" ojcu,
                    albo niech "przybrany" ojciec widuje dziecko sam w domu matki.

                    A moze ona po prostu chce tak z ciekawosci poznac next? Moze chce zobaczyc jaka
                    jest, czy jest ladniejsza smile? Moze dziecko to tylko pretekst?
                    • mrs_ka Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 02.07.07, 09:50
                      W gruncie rzeczy każde zachowanie, nawet to szlachetne, można zwulgaryzować
                      przez prosty zabieg trywializacji intencji autora: jeśli matka prosi o spotkanie
                      z Neksią, bo posiada okreslone lęki i obawy- na pewnie chodzi jej tylko o
                      poznanie Next i przekonanie się, czy jest ładniejsza.
                      Jesli pielęgniarki strajkują to dlatego, bo w dupach im się poprzewracało od
                      czekoladek i koniaków; człowiek doświadczający agorafobii po prostu nigdy nie
                      stanął twarzą w twarz ze swoją słabością i dlatego zachowuje się jak mięczak,
                      zaś żona wielokrotnie doznająca przemocy psychicznej "przesadza", bo ostatecznie
                      nie pije i nie bije.
                      Można zrobić naprawdę wiele, aby postarać się usztywnić swoje stanowisko,
                      pytanie tylko "po co?".
                      Odnoszę wrażenie, że -patrząc na historię forumowych małżeństw- najlepiej
                      sprawdza się opcja łączona "szacunek dla własnych granic, ale i empatia".
                      Po prostu ta empatia nie wydaje mi się być ani czymś na tyle strasznym, ani
                      destrukcyjnym, ani w jakikolwiek sposób zagrażającym, aby tak się bronić przed
                      zwyczajnym pójściem komuś na rękę w sprawie dla niego waznej.

                      a.
                    • natasza39 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 02.07.07, 11:39
                      coccolona napisała:
                      > A moze ona po prostu chce tak z ciekawosci poznac next? Moze chce zobaczyc
                      jaka
                      > jest, czy jest ladniejsza smile? Moze dziecko to tylko pretekst?


                      A nie uważasz, że upór w tym, że next za diabła nie chce spotkać się z ex też
                      można tłumaczyć z kolei strachem przed konfrontacją z ewentualną urodą,
                      aparycją i inteligencją ex?
                      Tyle tylko, ze next nawet nie ma pretekstu, aby tak strasznie się zapierać tego
                      spotkania.
                      Swoją drogą, cóż szkodzi nexi spotkać się z exią, jeśli tylko ta jest na tyle
                      zrównowazona psychicznie, że nie wydrapie jej oczu podczas spotkania?
                      • e_lizabeth Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 02.07.07, 12:04
                        moim zdaniem chęć spotkania ma być pretekstem do "nie podoba mi sie, nie dam
                        dziecka". Tak wnioskuję z tego, że już są różne gierki ze spotkaniami. To tylko
                        pretekst na "nie".
                      • braktalentu Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 02.07.07, 12:43
                        Ja nie czuję się dobrze będąc ocenianą. I gówno mnie obchodzi, czy to świadczy
                        o moim niskim poczuciu własnej wartości, o traumatycznych przeżyciach z
                        poprzedniego wcielenia, czy o kompleksie na tle dużego palca u lewej nogi. Nie
                        czuję się dobrze i o ile nie jest to konieczne do takich konfrontacji się nie
                        garnę. Z mojego punktu widzenia niechęć Next do spotkania, na którym ewidentnie
                        ma zostać oceniona (bo od tej oceny zależy wyjazd) jest dla mnie absolutnie
                        jasna. Nie widzę powodu dla którego Next miała by tę niechęć w sobie
                        przełamywać. Równie dobrze empatią może wykazać się Exia. Exia, która pozwala
                        na przebywanie i nocowanie syna w domu Next i nie obawia się, że w tym czasie
                        dziecko będzie przez Next skrzywdzone. Nie rozumiem dlaczego to Next ma
                        uspokajać Exię i dać się oceniać, skoro nie czuje się z tym komfortowo. Może
                        jeszcze test wypełnić? Fakt bycia MATKĄ nie jest argumentem powalającym z nóg.
            • m-jak-magi Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 02.07.07, 09:10
              mozna zrobic tak jak bylo w moim przypadku. komfort kazdej ze stron zostal
              uszanowany.
              trzeba tylko troche dobrych checi i empatii a nie doszukiwania sie "glebszego
              dna" bo eksia chce konfrontacji i porownania a nexia z pewnoscia skrzywdzi
              dziecko.
    • braktalentu Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 02.07.07, 08:21
      Aniu, nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ale gdybym miała wybór, też wolałabym
      nie poznawać swojej Exi wcale. A już szczególnie nie w takich okolicznościach.
      Być może jestem złą matką (choć najwyraźniej mojemu dziecku to służy-smile), ale
      gdyby moja mama, oznajmiła mi, że na wczasy z Małym zabierze się też Jej
      koleżanka, to nawet przez myśl by mi nie przyszło uzależniać tegoż wyjazdu od
      spotkania z koleżanką. Dziecko powierzam mojej Mamie, tak jak Exia powierza
      dziecko Jego Ojcu. Ani ja, ani Exia nie oddajemy dzieci pod opiekę osobom
      trzecim w myśl jakiegoś wyroku (gdyby Twój M. miał ustalone wakacje sądownie,
      to przecież nie musiałby brać pod uwagę życzeń Ex, tylko zabrał dziecko - czy
      się mylę?), nie ma więc mowy o przymusie zewnętrznym (nieodpowiedzialny ojciec,
      z przyznanymi sądownie widzeniami).
      W poprzednich wypowiedziać padło stwierdzenie, że Exia Cię pozna "i już". A co
      jeżeli pozna i oceni negatywnie? Jeżeli powie, że teraz kiedy Cię zobaczyła
      uważa, że masz za krótką grzywkę i nie puści dziecka z Jego Ojcem na wakacje?
      Irracjonalne? A czy nie jest irracjonalne uzależnianie wyjazdu od spotkania z
      osobą, u której w domu dziecko od dłuższego czasu nocuje po opieką własnego
      Ojca?
      Poddawanie się cudzej ocenie nie jest dla mnie sytuacją komfortową. Gdyby
      ktokolwiek uważał, że w trakcie takiego spotkania będzie w stanie określić czy
      jestem pedofilem, czy jestem odpowiedzialna, czy jestem cokolwiek, to
      pozostawiłabym Go z tym przekonaniem.
      Dla mnie wygląda to jak jakby Pani szukała pretekstu do spotkania i porównania
      się z Tobą, ale to już Jej problem.
      • coccolona Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 02.07.07, 08:26
        braktalentu napisała:

        > Dla mnie wygląda to jak jakby Pani szukała pretekstu do spotkania i porównania
        > się z Tobą, ale to już Jej problem.

        Uprzedzilas mnie troche smile
    • dyderko Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 02.07.07, 11:19
      A ja bym nie szukała dziury w całym. Pewnych rzeczy w życiu można uniknąć,
      pewnych nie. Jeśli samo spotkanie nie jawi się Tobie jako przeżycie
      traumatyczne, a tylko sztuczne i niespecjalnie miłe to może jednak przemyśl to.
      Bo jednak wiążąc się z tym człowiekiem wchodzisz w układ który jest, a w tym
      układzie jest i to dziecko i jego matka. A sądząc z pytań zadawanych Ci przez
      partnera to rozwiązanie tej kwestii ułatwiłoby mu w jakiś sposób życie.
      No i ja też wolałabym wiedzieć cokolwiek o kobiecie z którą spędza czas moje
      dziecko, tak jak wolałabym wiedzieć jak najwięcej o koleżance czy koledze z
      którym się bawi na podwórku (nawet jak byłoby to dziecko bardzo dobrze znanej
      mi osoby to chciałabym je obejrzeć i osobiście poznać). Może popatrz na to jako
      matka, łatwiej Ci będzie zrozumieć.
    • anastazjapotocka Aniu, 04.07.07, 11:09
      Przemyślałam Twoją sytuację i przedyskutowałam ją także z moim mężem.
      Nie ukrywam, że zaciekawiła mnie jako zupełnie nietypowa.
      Bo co ja tu widzę?
      Rodzinę: żonę, męża i dzieciątko.

      I nagle do tej rodziny wtrąca się zupełnie OBCA kobieta z zupełnie OBCYM
      dzieckiem. Mogę zrozumieć pewien sentyment Twojego męża do OBCEGO dziecka -
      mężczyźni bywają sentymentalni.
      Mogę zrozumieć, że OD CZASU DO CZASU Twój mąż spotyka się z OBCYM dzieckiem.
      No cóż, Ty to akceptujesz - Twoja sprawa.
      Wszystko jest w porządku do momentu, kiedy kaprysy i sentymenty Twojego męża
      NIE SZKODZĄ Tobie i Waszemu dziecku.

      Według mnie sytuacja wymknęła się spod kontroli i - niestety jesteś sobie sama
      temu winna. Zawiniłaś brakiem stanowczości i zbędną uległością.
      "Daj palec, a odgryzą Ci całą dłoń", jak mówi stare przysłowie.
      To nie jest prawda.
      Odgyzą Ci rękę do samego obojczyka.
      I jeszcze poproszą o coś do popicia.

      Tamta kobieta wraz ze swoim dzieckiem należy już do PRZESZŁOŚCI.
      Nie ma żadnych praw. Żadnych.
      Jej pretensje, że Twój mąż mało angażuje się w wychowanie JEJ dziecka są z
      kosmosu i świadczą o jej bezczelności i zwykłej głupocie.
      Jej warunki, że ona musi Ciebie poznać (w jakim celu?) tę tezę potwierdzają.

      Wakacje z CUDZYM dzieckiem? A cóż to za pomysł?

      Powiem krótko: masz męża i dziecko.
      Twoim obowiązkiem jest dbać i chronić SWOJĄ rodzinę, do której NIE NALEŻY cudze
      dziecko i była żona.
      Twoim obowiązkiem jest strzec rodzinę przed wpływami i wtącaniem się do Was
      obcych, także po to, aby zapobiec przykrym sytuacjom w przyszłości.

      Skąd wiesz, że tamta kobieta nie pozna kogoś i "tata-nietata" zacznie jej
      przeszkadzać? Co do biologicznego ojca swojego dziecka nie miała żadnych
      skrupułów, choć płaci on alimenty. A chłopak na OBCEGO mężczyznę mówi Tato.
      Skąd wiesz, że tamta kobieta nagle nie zacznie mącić, bruździć (z doniesieniem
      na skłonności pedofilskie Twojego męża włącznie? Łatwo komuś złamać życie).


      Po co mącić Waszemu dziecku w głowie, że ma braciszka, skoro go nie ma?

      Na Twoim miejscu porozmawiałabym z mężem, że życzysz sobie ograniczenia jego
      kontaktów z dzieckiem tamtej kobiety oraz CAŁKOWITEGO wyeliminowania jej z
      Waszego życia. Sprawę postaw grzecznie, ale stanowczo.
      Powiedz, że nie ustąpisz.
      Jest Twoim mężem i ojcem Twojego dziecka, więc niech się wreszcie zacznie
      zachowywać jak mąż i ojciec.
      Zabroń mu mówienia o tej kobiecie w Twojej obecności. DLA ŚWIĘTEGO SPOKOJU.

      Guzik mnie to obchodzi, co tu powiedziano na temat uczuć Twojego męża do
      cudzego dziecka. Dla mnie to głupi i podejrzany sentyment.
      A gdyby tak Twój mąż sentymentalnie spotykał się z byłą szwagierką?
      Także byś mu na to pozwoliła?

      Im szybciej przeprowadzisz poważną rozmowę z mężem, tym lepiej dla całej Waszej
      rodziny, do której obcy nie powinni mieć wstępu.
      • lilith76 Re: Aniu, 04.07.07, 11:44
        anastazjo, zapewne ciężko ci zrozumieć, bo mało takich ludzi znasz, ale są jeszcze frajerzy żyjący według zasady "JESTEŚ JUŻ NA ZAWSZE ODPOWIEDZIALNY ZA TO CO CIĘ POKOCHAŁO".
        • joanna-walencja Re: Aniu, 04.07.07, 12:13
          A ja, po starannej lekturze postu Anastazji przyznaje jej pelna racje. Sytuacja
          opisana przez autorke watku jest rzeczywiscie dziwna i zagmatwana, ale biorac
          pod uwage to zdanie: "Siłą rzeczy żadnych formalnych praw ani obowiązków wobec
          Młodego mój M nie ma" Anastazja ma racje, ze rzeczony M powinien jednak dla
          dobra SWOJEJ rodziny nie przejmowac sie byla zona, jej humorami, kaprysami i
          jej dzieckiem. Ojciec to nie jest kolega z podworka czy pan ze sklepu z
          warzywami ani inny sympatyczny znajomy ktory wpada od czasu do czasu. Jezeli M
          rzeczywiscie chcial byc ojcem dla dziecka swojej bylej zony powinien byl dazyc
          do prawnego uregulowania tej sprawy kiedy byl czas po temu. W tej chwili smutny
          fakt jest taki, ze po rozstaniu z byla zona jest dla jej dziecka OBCA osoba.
          Moze w jego zyciu funkcjonowac nadal jako, bo ja wiem, wujek? ale nie jako
          OJCIEC, bo nim nie jest i nigdy nie byl. Nie ma zadnych praw do tego dziecka,
          nie ma tez zadnych obowiazkow. Odgrywanie jakiegos quasi tatusia w stosunku do
          obcego dziecka moze moim zdaniem przyniesc wiecej szkody niz korzysci. Zreszta
          pamietam kiedys czytalam na tym forum dyskusje o tym, czy utrzymywac kontakty z
          pasierbami po rozstaniu z ich ojcem. Chyba wiekszosc uznala, ze lepiej nie. A
          tu mamy do czynienia z dokladnie taka sama sytuacja.
          • jowita771 Re: Aniu, 05.07.07, 08:00
            M autorki wątku przywiązał się do tego obcego dziecka, kocha je jak własne, a
            nawet bardziej niż niektórzy kochają własne. dla niego to nie jest obce dzieko
            mimo braku więzów krwi. nie podpuszczajcie dziwczyny, żeby zaczęł się domagać
            odsunięcia tego dziecka, to nie w porządku.
            • m-m-m Re: Aniu, 05.07.07, 08:52
              Wszystko ok., tyle, ze odpowiedzialność za to dziecko nie spada wyłacznie na
              niby-tatusia, kiedy jest w towarzystwie tej rodziny. Dlaczego ten pan w imię
              swoich ideałów/przywiązania itp. nie bierze pod uwagę, że nie jest sam i zmusza
              w ten sposób bliskich do przyjęia jego optyki?
              • jowita771 Re: Aniu, 05.07.07, 16:24
                pani wiążąc się z tym panem chyba zdawała sobie sprawę z tej optyki. poza tym
                mam wrażenie, że autorce nie przeszkadza fakt, że nie jest to biologiczne
                dziecko partnera. wydaje mi się, że niepotrzebnie tak się na tym
                koncentrujecie, jak się Was autorka naczyta, to może się w niej zrodzić jakiś
                bunt, a po co? nie ma problemu, to będzie miała, bo myślę, że pan tak łatwo nie
                wyrzeknie się kontaktów z tym dzieckiem, które traktuje jak własne. autorka
                ponosi konsekwencje związku z dobrym człowiekiem.
                Aniu, tylko się nie skupiaj na tym, że dziecko nie jest biologicznym potomkiem
                Twojego męża, bo to nie ma tu znaczenia, on to dziecko kocha.
                a Tobie można tylko pogratulować, niewielu jest takich mężczyzn, jak Twój.
                • malgorzatka37 a ja podziwiam twojego męża 06.07.07, 12:03
                  Sama mam synka który prawie nie zna własnego ojca-piszę prawie bo te 4 wizyty u
                  niego w ciągu 8-letniego życia to tak jak NIC.Mój M. wychowuje mojego syna od
                  ponad roku. Mały bardzo się z nim zżył i również mówi do niego "tato". Gdybyśmy
                  z M. się rozstali to pewnie on olałby mojego synka. chociaż wiem że Mały bardzo
                  by to przeżył, bo z własnym biologicznym ojcem nie był zupełnie związany i w
                  ogóle nie mówił o nim "tato".Piszę "pewnie" bo mam świadomość że tak naprawdę
                  to nie jest jego biologiczny syn i nie miałby żadnego prawnego obowiązku się
                  nim zajmować i przejmować. Ale wiem ,że dziecko bardzo by cierpiało. Więc
                  naprawdę ja gratuluję ci takiego M., bo takie OKAZy rzadko się zdarzają.Co do
                  eksi, to właściwie co za problem spotkać się z nią na neutralnym gruncie. Niech
                  kobita spokojnie śpi, podczas gdy wy zabierzecie jej syna na wakacje. Ja też
                  bym tak postąpiłaże domagałbym się poznania neksi. Dla mnie to naturalne.
                  • coccolona Re: a ja podziwiam twojego męża 06.07.07, 12:42
                    To smutne malgorzatko co piszesz. Tez uwazam, ze kazde dziecko powinno miec
                    kochajaca matke i kochajacego ojca. Tego zycze wszystkim dzieciom. Ale polowanie
                    na OKAZY, ktore sie zatroszcza o cudze dziecko, jest nie fair. OKAZY ktore maja
                    wlasna rodzine, wlasne dzieci, i obowiazek poswiecania im swego czasu,
                    pieniedzy, okazywania im troski i milosci. Problem w tym, ze facet, o ktorym
                    mowa w tym watku ma WLASNE dziecko i zone. Gdyby byl wolny, to nie byloby
                    problemu...

                    Twoje dziecko ma zapewne wiele ciepla ze strony twojej rodziny, ma pewnie
                    dziadkow, wujkow, ciocie, ktorzy go kochaja.
                    • jowita771 Re: a ja podziwiam twojego męża 06.07.07, 12:50
                      coście się tak uczepiły tego, że facet nie jest biologicznym ojcem? autorka ma
                      problem z czym innym. autorka wiążąc się z tym mężczyzną wiedziała o jego
                      stosunku do tamtego dziecka, teraz byłoby nie w porządku zmieniać zasady i
                      wymagać, aby chłop o dziecku zapomniał.
                    • nangaparbat3 Re: a ja podziwiam twojego męża 06.07.07, 12:56
                      Rozmawiałam o tej historii z paroma meżczyznami. Wszyscy stwierdzili, ze
                      mieszkajac pod jednym dachem z malym dzieckiem przywiazaliby sie do niego i w
                      razie rozstania z matka dziecka za naturalne uwazaliby utrzymnanie z nim
                      kontaktu, tak jakby to byl o ich biologiczne dziecko.
                      W tym swiecie to Ty, coccolino, jesteś OKAZEM.
      • coccolona Re: Aniu, 04.07.07, 12:29
        Anastazjo, czesto Twoje posty wydaja mi sie nieco przesadzone, ale tym razem
        zgadzam sie z Toba w 1000%
      • cleopa Re: Aniu, 04.07.07, 13:00
        A moze on poprostu kocha tego dzieciaka?? Nie jest oficjalnym tatą ale traktuje
        go jak syna a dziecko traktuje go jak tatę..Uważacie że wszystkie uczucia muszą
        byc potwierdzone przez papier i geny???
        • lilith76 Re: Aniu, 04.07.07, 13:07
          Takie "cuda wianki" się w świecie anastazji i cocolino nie mieszczą uncertain
          • anastazjapotocka lilith, 04.07.07, 13:27
            bo są to TYLKO cuda wianki.
            Nie mające NIC wspólnego z rzeczywistością.
            Ale, oczywiście możesz sobie mieć inne zdanie.
            Mnie nie przekonasz.
          • coccolona Re: Aniu, 04.07.07, 14:14
            lilith76 napisała:

            > Takie "cuda wianki" się w świecie anastazji i cocolino nie mieszczą uncertain

            Niech ten facet czuje do tego OBCEGO dzieciaka co tam chce, ale niech nie miesza
            w to zony, matki JEGO dziecka i niech nie stawia zony w trudnej sytuacji z
            powodu OBCEGO dziecka.
        • anastazjapotocka Re: Aniu, 04.07.07, 13:25
          Mnie nie interesuje, co facet czuje do cudzego dziecka.
          Mnie w ogóle nie interesuje cudze dziecko i jego matka.
          Jeśli facet tak kochał tamto dziecko i tak był pewien swoich uczuć, powinien
          był sytuację dziecka załatwić prawnie i wówczas nie byłoby dyskusji.

          Facet robi sobie zabawę z ŻONY I WŁASNEGO DZIECKA wciskając im jakiś chory,
          zbędny i niewygodny układ z obcą kobietą i jej dzieckiem.
          Syn tej kobiety ma szansę pokochać jeszcze wielu i do wielu mówić "tato".
          To sprawa sumienia RODZICÓW chłopaka.

          Ania ma męża i dziecko.
          Ten pan jest MĘŻEM I OJCEM i ma zakichany obowiązek zachowywać się jak mąż i
          ojciec. Nie wolno mu wprowadzać zamętu i niezdrowych układów w ZDROWĄ rodzinę.
          Jeśli on tego nie rozumie, to trzeba go uświadomić, przeprowadzając z nim
          dyscyplinującą rozmowę.
          I powinna to zrobić stanowczo ŻONA.
          Im prędzej, tym lepiej dla wszystkich.
          Nie wolno odkładać trudnych rozmów, bo to niczego nie załatwia, a jedynie
          rozzuchwala lekkomyślnych.
          Wystarczy tu przypomnieć smutny los Reksi, która nie zauważyła w porę
          śmiertelnego zagrożenia (bardzo Reksi współczuję, BARDZO) i powołać się na
          doskonałą, świetną postawę 26-letniej dziewczyny, która w trosce o własne
          dobrze pojęte interesy życiowe nie daje sobie wmówić, że jest materialistką.

          Jeśli kobieta sama nie zadba o swoje prawa i swoje dobro - nikt za nią tego nie
          zrobi. A wielu później powie: trzeba było się z tym i owym liczyć i o tym i
          owym pomyśleć.

          No to niech Ania pomyśli.
          O sobie i SWOIM dziecku.
          A pieniądze, które sentymentalny "nietatuś" planował wydać na wakacje
          dla "niesynka" niech zaiwestuje w żonę i kupi jej śliczny płaszcz na zimę.
          Żeby mu zdrowa była.
          • braktalentu Re: Aniu, 04.07.07, 19:24
            Z pewnym smutkiem i dla niektórych być może nie na temat pozwolę sobie opisać
            pokrótce historię mojej własnej zrekonstruowanej rodziny. Mój Tato nie ma
            żadnego, najmniejszego nawet kwitka na moją miłość i głęboki szacunek do Niego.
            Ja nie mam nawet ćwierć Jego genu, ale mam nadzieję, że przez wychowanie
            zaszczepił mi chociaż część swojej wrażliwości i dobroci. Wiem, WIEM, że gdyby
            rozstał się z Mamą, bez względu na to w jakiej formie i jak złe byłyby Ich
            późniejsze stosunki dla mnie nadal pozostałby Tatą. Bo to porządny i przyzwoity
            człowiek jest-smile.
            Mój biologiczny ojciec (nie tato) nie raczył wypełnić wobec mnie swoich
            obowiązków rodzicielskich. Widział mnie raz, jako niemowlę i więcej się nie
            spotkaliśmy. Przed moim pojawieniem się spędził za to 7 lat pod jednym dachem z
            moją starszą, przyrodnią siostrą. Po rozwodzie potraktował Ją (10 letnią
            dziewczynkę) jak niepotrzebny mebel. Odstawił. Odstawił 10 latkę, której wzorem
            i opiekunem był przez 7 lat. Nie był macochą weekendową, widująca pasierbicę
            raz na dwa tygodnie przez dwa dni. Dla mojej siostry był częścią codzienności,
            członkiem rodziny. Tym porzuceniem złamał Jej życie - i nie jest to przesada.

            Te z Was, które uważają, że mężczyzna poznający dziecko w wieku niemowlęcym i
            mieszkający z tym dzieckiem przez kilka lat, po rozwodzie nie ma wobec tego
            dziecka żadnych zobowiązań, bo brak na te zobowiązania papierka niech sobie
            wyobrażą minę własnego dziecka, postawionego w takiej sytuacji. Zapewniam, iż
            to, że maluch mówił Zdzisiek, a nie Tato w najmniejszym nawet stopniu nie
            wpłynie kojąco na ból Waszych dzieci. Chyba, że codziennie uprzedzacie swoje
            dzieciaczki, że Zdziś dziś jest, a jutro może Go nie być. Bo w gruncie rzeczy
            Zdziś to OBCY.
            • natasza39 I tak mnie jeszcze naszło , że 04.07.07, 21:20
              raczej te panie co dziś, w tym wątku, tak bardzo stawiały na biologie i geny a
              nie na emocje, podkreślając, że facet nie ma prawa "kosztem" własnej rodziny
              poświęcać czasu i pieniądzy dla "obcego plemnika", niech w przyszłości nie
              zabierają głosu w wątkach gdzie była samodzielna obarczona własnymi dziećmi, ma
              za złe swemu męzowi, ze ten spędza za duzo czasu ze swoimi dziećmi, kosztem
              "nowej" rodziny i wszystkie pieniadze na "stare" dzieci wydaje.
              Musza pamiętac teraz, że owe dzieci takiej macoszki to OBCE dzieci dla owego
              chłopa i ona dla nich nic nie musi, a nawet nie powinien, bo co niektóre uważaja
              to za głupotęsmile
      • m-m-m Re: Aniu, 04.07.07, 14:28
        >>>>>Guzik mnie to obchodzi, co tu powiedziano na temat uczuć Twojego męża do
        cudzego dziecka. Dla mnie to głupi i podejrzany sentyment.



        Całkowicie się z tym zgadzam.
        Dobrze, że ta była pani nie pracuje w domu dziecka, bo niesczęśnik nabyłby cały
        zestaw dzieci, które mówiłyby do niego "tatusiu", i co wtedy???
        • anastazjapotocka M-m-m 04.07.07, 15:47
          Oplułam monitor.
          • nangaparbat3 Re: M-m-m 04.07.07, 16:31
            anastazjapotocka napisała:

            > Oplułam monitor.

            ja też, choć najpewniej z innego powodu.
            • m-m-m Re: M-m-m 04.07.07, 16:40
              A z jakiego jeśli wolno wiedzieć?
              • nangaparbat3 Re: M-m-m 04.07.07, 16:46
                Nazwijmy to niesmakiem.
                • m-m-m Re: M-m-m 04.07.07, 16:53
                  Trudno.
                  Prawda nie zawsze jest jadalna.
                  Roszczenia byłej partnerki i zachowanie faceta, który od dawna ma swoją
                  rodzinę, by ten traktował jako oczywistość obecność cudzego dziecka w jego
                  tylko dlatego, że kiedyś tam był z jego matką są bez sensu.
                  • nangaparbat3 Re: M-m-m 04.07.07, 16:59
                    Przekonanie, ze osoba lekceważąca uczucia zwiazanego z nia dziecka, bedzie
                    szanować uczucia nasze i naszych wspolnych dzieci, jest absurdalne.
                    • m-m-m Re: M-m-m 04.07.07, 17:11
                      A dla mnie jest absurdalne, że można mieć jakiekolwiek roszczenia wobec byłego
                      partnera, który nie jest ojcem dziecka. W tej sytuacji była partnerka powinna
                      być mu wdzięczna, że się tego podjął, a nie stawiać dodatkowe żądania i uważać
                      ich wykonanieto za jego obowiązek.
                      Na miejscu autorki wątku porządnie bym potrząsnęła owym panem i przywróciła mu
                      prawidłowe proporcje, kto tu jest kim i dla kogo.
                      • nsc23 Re: M-m-m 04.07.07, 17:30
                        Rozszerzylabym Twoja wypowiedz o partnerow obecnych. Od nikogo nie mozna
                        wymagac, zeby traktowal cudze dzieci jak wlasne, nawet jezeli jest w zwiazku z
                        ktoryms rodzicow.
                        Za absurd uwazam sytuacje, w ktorej dopuszcza sie do tego, ze dziecko do obcego
                        faceta mowi 'tato'. Dzieciak ma 7 lat, to do osiemnastki bedzie mial ilu - 3, 4
                        ojcow? I ile razy w razie rozwodu/rozejscia bedzie cierpiec, bo 'tato'
                        odchodzi? To jakas paranoja i lekkomyslnosc podchodzaca pod sadyzm jak dla mnie.
                      • dominika303 Re: M-m-m 04.07.07, 17:33
                        no chyba sie zapędziłyście ...........

                        NM między mną, a exią z którą ma dziecko, miał jeszcze 3 partnerki, które to
                        mają dzieci ze swymi byłymi mężami !
                        Czy wg was NM powinien "uczuciowo i poczęści finansowo przysposobić" wszystkie
                        te dziatki?? a zamaist wydawac więcej pieniędzy na włsaną rodzona córkę
                        rozdawać tamtym dzieciom???

                        Czy w związku z tym że NM nie utrzymuje z dziecmi byłych partnerek żadnych
                        kontaków jest podłym człowiekiem ???

                        dla mnie NIE! wręcz przeciwnie jest to zachowanie dorosłego odpowiedzialnego
                        faceta, a nie jakiegoś lalusia, który dał sie urobic byłej panience, z która
                        już nawet od dawna nie tworzą żadnego związku.

                        Pozdrawiam
                        • m-m-m Re: M-m-m 04.07.07, 18:12
                          Toż ja cały czas piszę o tym, że sytuacja jest pogibana: była partnerka ma
                          roszczenia wobec faceta, który nie jest ojcem jej dziecka.
                          Oczywiście, że on, ani jego nowa rodzina NIC nie musi względem cudzego dziecka
                          i nie widzę problemu, by autorka wątku zażądała usunięcia z ich wspólnego życia
                          tegoż dziecka. Najlepiej opisała to Anastazja.
                          A jeśli już gościu się uparł, że koniecznie musi być tym "tatusiem" to bez
                          jakichkolwiek warunków ze strony matki tego dziecka.
                          • natasza39 Re: M-m-m 04.07.07, 18:38
                            m-m-m napisała:

                            > Toż ja cały czas piszę o tym, że sytuacja jest pogibana: była partnerka ma
                            > roszczenia wobec faceta, który nie jest ojcem jej dziecka.


                            Kluczowe zdanie w sumie do osobnego wątku.
                            Bo np. czy była partnerka, może mieć w ogóle jakiekolwiek roszczenia (pomińmy te
                            materialne, czyli alimenty, bo to oczywiste)do byłego partnera tylko dlatego, że
                            ten jest ojcem jej dziecka?

                            A co do tego wątku, to w zasadzie masz m-m-m rację.
                            Mamy tu bowiem przypadek dość beszczelnej, bądź nie bądź osobniczki, która nie
                            majac jakichkolwiek podstaw prawnych domaga się czegoś od byłego partnera w
                            sumie grając li tylko na uczuciach i partnera (bo ten lubi jej dziecko) i co
                            najbardziej ohydne uczuciami dziecka.
                            JEsli baba nie umiała zapewnić porządnego ojca własnemu dziecku, to powinna być
                            facetowi wdzięczna, ze on jako erzac tego ojca zachowuje sie przyzwoicie i o
                            młodego dba.
                            Takie "rzucanie dupą" przez babe w tym przypadku faktycznie może spowodowac to,
                            ze mały nie będzie się spotykał z niby-ojcem wogóle, bo albo podpuszczona w tym
                            watku next postawi sprawę na ostrzu noża, albo facet po prostu wymięknie i sam
                            zauwazy, że ex się chyba cos we łbie poprzewracało, bo nie dośc, ze robi cos ze
                            swojej woli, to jeszcze ta ma o to pretensje, ze zrobione to nie na jej modłę.

                            Ja w tym układzie popieprzonej exi, wkurzonej cała sytuacja nexi współczuje temu
                            facetowi i dziecku.
                            Facet ma klasę, to trzeba przyznać. Wziął kiedys odpowiedzialnośc za dziecko.
                            Emocjonalnie je ze soba zwiazał i nie chce porzucic jak zabawkę.
                            To tylko dziecko a zatem lgnie do spotkań, do wspólnych wakacji, etc itp.
                            To tak jak duzo normalnych ludzi obdarza przyjaxnia członków rodziny exa.
                            Tesciów, szwagrów itp. etc.
                            Przeciez po rozwodzie z ex, nie mozemy przestac ich lubic z dnia na dzień.
                            Tyle tylko, ze to dorosli ludzie i nie musza byc tak blisko jak dziecko.
                            Generalnie jednak, żadna normalna i szanująca się kobieta nie zabroniłaby
                            kontaktów towarzyskich z lubianym przez męża szwagrem, tylko dlatego, że ów
                            szwagier to członek rodziny ex.
                            Dlatego namawianie autorki watku żeby postawiła sprawe na ostrzu noża i
                            powiedział facetowi, ze on ma teraz swoje własne dziecko, może jej przynieśc
                            więcej strat, niż pozornych korzyści.
                            Owszem, może "zyskać" nie widując dziecka, nie biorac go na wakacje i
                            oszczędzając na nim kupić sobie ów polecany przez AP płaszcz.
                            Ja jednak obawiałabym sie stracić szacunek w oczach człowieka, który jest
                            szlachetny.Bo szlachetnośc tą udowodnił swoim stosunkiem do dziecka.
                            Należy pamiętać, że człowiek szlachetny brzydzi się małostkowości i
                            materializmu, a taka argumentacja przyświeca idei wyrugowania z zycia tego
                            faceta innego małego chłopca, którego kiedys pokochał, czy polubił. W kazdym
                            bądź razie, za którego czuje się odpowiedzialny.
                            • m-m-m Re: M-m-m 04.07.07, 18:51
                              >>>>Należy pamiętać, że człowiek szlachetny brzydzi się małostkowości i
                              materializmu, a taka argumentacja przyświeca idei wyrugowania z zycia tego
                              faceta innego małego chłopca, którego kiedys pokochał, czy polubił. W kazdym
                              bądź razie, za którego czuje się odpowiedzialny


                              Wszystko pięknie, Natasza. Póki co to ten pan niejako zmusza do szacunku swoją
                              żonę w imię swoich ideałów wobec cudzego dziecka.
                              Ja nie wiem, czy oczekiwanie, że żona i ich wspólne dziecko zaakceptują nie-
                              brata jak członka rodziny jest niemałostkowe. To naprawdę ogromne oczekiwanie i
                              to, że temu panu taka sytuacja wydaje się być szlachetna, nie oznacza to, że
                              dla jego najbliższych też taką będzie.
                              • m-m-m Re: M-m-m 04.07.07, 19:02
                                Poza tym podałaś przykład ze szwagrem po rozwodzie z jego siostrą.
                                Tak, może sie zdarzyć, że kontakty z rodziną byłej żony się utzrymuje, bo się
                                właśnie tego kogoś lubi. Tutaj sytacja jest trudniejsza: zabieranie cudzego
                                dziecka na wakacje to ogromna odpowiedzialność, zmuszanie rodziny do
                                zaakceptowania nie-brata i do ponoszenia tej odpowiedzialnści wspólnie.
                                I to jest odpowiedzialność karna, gdyby temu dziecku coś się stało.
                                Z jakiej racji żona ma ponosić aż takie koszty szlachetności swojego męża?
                                Bo nie łóźmy się: jak sie temu dzieciakowi coś stanie to i ona odpowiada za
                                niedopełnienie opieki. Za jakie grzechy ma ona brać sobie na głowę taki problem?
                                I co w sądzie potem powie, że była szlachetna i dlatego się zgodziła na
                                zabranie cudzego dziecka na wakacje?
                                • dominika303 Re: M-m-m 04.07.07, 19:26
                                  z całym szacunkiem, ale jak dla mnie to nie szlachetnosć , jedynie totalna
                                  głupota i narzucanie swoich chorych pomysłów na zycie zonie i własnemu dzieckutongue_out

                                  Ciekawi mnie bardzo co na to psychologia dziecięca ?

                                  Bo chyba dla tego chłopca sytuacja tez nie jest normalna, jezdzi z obcym panem -
                                  tatą na wakacje i jego córka i żoną !a własnego ojca nie zna, choć tamten ponoć
                                  płaci alimenty sad

                                  Układ porabany na maxa, dla kazdego i dla dorosłych i dla tych dzieci sad
                              • braktalentu Re: M-m-m 04.07.07, 19:44
                                Poznałam Pana. Pokochalismy się, pobraliśmy się i mamy dziecko. Pan ma psa.
                                Pies jak pies. Ale to nie jest Jego pies. To pies sąsiada. Mąż pomagał
                                sąsiadowi w trakcie przewlekłej choroby i wyprowadza psa przez 5 lat. Nie ma
                                żadnego papierka na bycie Jego oficjalnym wyprowadzaczem, ale kocha to psisko
                                jak własne. Karmi zwierzaczka nadal właściciel, który właśnie postanowił, że
                                chciałby się ze mną spotkać, bo nie wie, czy kocham zwierzęta. A ja nie ma na
                                to ochoty.
                                Pytanie:
                                To co, powinnam się spotkać?
                                Odpowiedź:
                                Mąż musi przestać wyprowadzać psa, bo nie ma takiego obowiązku. Wolny czas
                                niech wykorzysta na płatne nadgodziny i kupi Ci zimowy płaszcz. Zwłaszcza, że
                                przed ślubem ukrywał przed Tobą istnienie psiaka. A to, że przez 5 lat zdążył
                                się do niego przywiązać i pokochać miej w dupie. Jak przestanie kochać cudzego
                                psa, bardziej pokocha Ciebie i Twojego kota.

                                Coś nie na temat napisałam?

                                • m-jak-magi Re: M-m-m 04.07.07, 19:50
                                  smile
                                • dominika303 Re: M-m-m 04.07.07, 20:16
                                  nooooooooo i to dużo nie na temat tongue_out
                                • m-m-m Re: M-m-m 05.07.07, 07:19
                                  Pies to odpowiedzialność na kilka lat, a w takim układzie jak ten pan serwuje
                                  swojej rodzinie zmuszając ją do szlachetności to odpowiedzialnośc potrwa lakt
                                  kilkanaście i jest o wiele bardziej złożona.
                                  A'propos psa: ja jestem astamatyk i alergik, wiec wybór byłby prosty: albo ja,
                                  albo jego pies.
                            • cleopa Re: M-m-m 05.07.07, 08:23
                              Kluczowym problemem autorki tego wątku jest zawiść i zazdrość o przeszłe życie
                              swojego obecnego faceta. Żadne argumenty ,dziecko,przyzwoitośc i dobry
                              charakter partnera tego nie zmieni a ania może obudzic sie z reka w nocnku bo
                              facet przejrzy na oczy...Nie sadzę aby mogla cos wywalczyc na siłę a jezeli to
                              na jak dlugo i co z tego wyniknie...
                              • m-m-m Re: M-m-m 05.07.07, 08:57
                                Jaka zawiść i zazdrość?
                                Dziewczyna na wakacjach będzie obarczona odpowiedzialnością na równi z niby-
                                tatusiem za cudze dziecko i jeszcze do tego ma poddać się weryfikacji byłej
                                konkubiny swojego męża, czy aby na pewno zasługuje na taki rarytas jak
                                spędzanie czasu wolnego z cudzym dzieckiem.
                                Charakteru partnera nie zmieni , ale może wpłynąć na jego zachowanie i nie
                                koniecznie robi to na siłę.
                                A jak nie, to on może się obudzić z ręką w nocniku.
                                • cleopa Re: M-m-m 05.07.07, 09:27
                                  z tego co widac facet ma i serce,uczucia i nie bawi sie uczuciami dziecka ,nie
                                  traktuje dziecka jak zabawki..taki facet z palcem w d*** znajdzie kobiete ktora
                                  to doceni i ktorej nie przeszkadzają takie pierdoły jak dziecko (na ktore nie
                                  trzeba dodatkowo lozyć a ktore pragnie tylko milości i ktore owy facet kocha ).
                                  Nie bylo by klopotu i "problemu" gdyby ania fakt ten zaakceptowala i nie
                                  probowala ulożyc męzowi zycia..
                                  • m-m-m Re: M-m-m 05.07.07, 09:32
                                    taki facet z palcem w d*** znajdzie kobiete ktora
                                    to doceni i ktorej nie przeszkadzają takie pierdoły jak dziecko



                                    Tak, to zupełna pierdoła odpowiedzialność karna za cudze dziecko na wakacjach i
                                    poddawania się ocenie obcej baby, by ta wyraziła swoje zdanie.

                                    A z tym palec w ...bym polemizowala. Może taka jak jego była konkubina z
                                    dzieckiem to owszem chętnie go weźmie, bo nie ma to jak altruista wobe cudzych
                                    genów.
                                    • cleopa Re: M-m-m 05.07.07, 09:36
                                      m-m-m napisała:

                                      > taki facet z palcem w d*** znajdzie kobiete ktora
                                      > to doceni i ktorej nie przeszkadzają takie pierdoły jak dziecko
                                      >
                                      >
                                      >
                                      > Tak, to zupełna pierdoła odpowiedzialność karna za cudze dziecko na wakacjach
                                      i
                                      >
                                      > poddawania się ocenie obcej baby, by ta wyraziła swoje zdanie.
                                      >
                                      > A z tym palec w ...bym polemizowala. Może taka jak jego była konkubina z
                                      > dzieckiem to owszem chętnie go weźmie, bo nie ma to jak altruista wobe
                                      cudzych
                                      > genów.

                                      zastanawia mnie fakt skad w Tobie tyle niecheci do dziecka????Byli
                                      małżeństwem ,mlody pokochal faceta ,facet mlodego,chcą ta więż utrzymac..w czym
                                      problem??? w tym tylko ze matka chce poznac obecna zone ?? No i co,wielkie
                                      rzeczy..
                                      • m-m-m Re: M-m-m 05.07.07, 09:41
                                        NIE byli małżeństwem.
                                        Problem jest w odpowiedzialności za cudze dziecko.
                                        • m-jak-magi Re: M-m-m 05.07.07, 09:42
                                          BYLI malzenstwem.
                                          • m-m-m Re: M-m-m 05.07.07, 09:57
                                            I tak nie zmienia to stanu żeczy, że teraz ta pani to prawnie osoba obca, a
                                            chłopak to ex-pasierb.
                                            • m-jak-magi Re: M-m-m 05.07.07, 09:58
                                              nie zmienia
    • kicia031 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 04.07.07, 17:29
      Spotkalabym sie z Exia. Nie jest ona dla mnie najmniejszym nawet problemem. O
      spotkanie z Next nie zabiegalam, ale mialam feedback od dziecka bardzo
      pozytywny. gdybym miala watpliwosci, poprosilabym o spotkanie.

      Jakas chyba bez wyobrazni jestem, bo nie rozumiem problemu.
      • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 04.07.07, 18:18
        Problem leży w tym, ze to nie jest dziecko tego faceta i tu moim zdaniem była
        partnerkanie ma prawa dyktować jakichkolwiek warunków. Nie podoba sie jej
        ten "tatuś" to niech szuka lepszego. Droga wolna.
        • dominika303 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 04.07.07, 18:26
          MMM, exia mojego też miała takie roszczenia do pana nr 3 po rozstaniu z nim
          (kolejny po NM) , facet kazał jej się w główke uderzyć i powiedział, ze on ma
          własne dzieci do kochania i zabierania na lody czy do kina, a córką exi niech
          się ojciec zajmie i exia tongue_out Exia była tym tak poruszona , ze do NM na skargę
          zadzwoniła . NM jej odparł, ze facet jest jak najbardziej normalny, a problem
          to ona ma z głową tongue_out Na jej pyskówke odparł czy chciałaby aby on zajmował się
          oprócz pasierbicy jeszcze dziećmi swych byłych kobiet ? exia odparła , ze
          nie! , ale nadal nie mogła sie pogodzić z tym że pan nr 3 po rozstaniu z nią
          zerwał wszelkie kontakty tez z jej córką tongue_out

          Czyli tutaj działa zasada :
          grab grabkami pod siebie tongue_out

          pozdrawiam
          • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 04.07.07, 18:32
            Nie tu działa zasada, że to konkretne dziecko w oczach jego matki jest takie
            ważne, że nie widzi ona, że tylko dla niej. Ludzie jednak rzadko są altruistami
            wobec cudzych genów.
            • braktalentu Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 04.07.07, 19:31
              Są ludzie i Ludzie
              • dominika303 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 04.07.07, 19:33
                czyli NM jest ludziem, ale gdyby "przysposobił" wszystkie napotkane dziatki
                swych byłych kobiet byłby wtedy Ludziem - czy tak???
                • braktalentu Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 04.07.07, 20:02
                  Subtelna różnica polega na tym, że nie mówimy o dzieciach iluś tam kobiet w
                  życiu tego Pana, tylko o dziecku byłej żony, któremu Pan pozwolił zwracać się
                  do siebie TATO, z którym Pan spędził kilka lat życia pod jednym dachem, i
                  którego Matki nie traktował jak kochanki, znajomej czy kobiety (cokolwiek przez
                  to rozumiesz), bo się z Nią ożenił. Ten ostatni fakt, każe mi się domyślać, że
                  Pan miał zamiar spędzić z Panią i Jej dzieckiem resztę swoich dni. Niestety nie
                  udało się. Będąc Człowiekiem Przyzwoitym wywiązuje się ze swoich zobowiązań
                  moralnych wobec dziecka, które nie jest winne temu, że Panu z Mamusią nie
                  wyszło.
                  Dla mnie fakt emocjonalnego związania ze sobą cudzego biologicznie dziecka jest
                  bardziej zobowiązujący niż najbardziej urzędowy papier. Co innego przysposabiać
                  wszystkie dziatki napotkanych kobiet, a co innego wywiązywać się ze zobowiązań
                  podjętych wobec rodziny, którą emocjonalnie Pan i dziecko ze sobą tworzą (bo
                  Pani już nie).
                  • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 07:22
                    Pic w tym, ze on się NIE ożenił z tą panią.



                    >>>>Dla mnie fakt emocjonalnego związania ze sobą cudzego biologicznie dziecka
                    jest
                    > > bardziej zobowiązujący niż najbardziej urzędowy papier


                    Pięknie, tylko dlaczego za tę jego pseudoprzywzwoitość ma odpowiadać też jego
                    rodzina??
            • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 04.07.07, 21:13
              m-m-m napisała:

              > Nie tu działa zasada, że to konkretne dziecko w oczach jego matki jest takie
              > ważne, że nie widzi ona, że tylko dla niej. Ludzie jednak rzadko są altruistami
              >
              > wobec cudzych genów.

              ale jak juz sie ktoś taki zdarzy, nalezy mu to wybic z glowy.
              Jakos tak się składa, ze znam osobiscie co najmniej kilkoro "altruistow wobec
              cudzych genów". To nie jest tak rzadkie, jak Tobie sie wydaje. Nawet zwierzeta
              potrafia wychowac mlode innego gatunku jak swoje własne. Twoja wizja swiata nie
              jest jedyna i obowiazujacą, ale na pewno jest wygodna dla tych, których dewizą
              jest "grabienie pod siebie".
              • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 07:27
                Twoja wizja swiata ni
                > e
                > jest jedyna i obowiazujacą,



                Twoja na szczęśie też.
                Z jakiej paki zmuszasz innych do brania odpowiedzialności za cudze dziecko? Bo
                wyjazd z cudzym dzieckiem to odpowiedzialnośc wszystkich dorosłych w grupie
                (nie tylko niby-tatusia) i to odpowiedzialnośći karnej, gdyby temu dziecku coś
                sie stało?
    • m-jak-magi szukacie problemu gdzie go nie ma ... 04.07.07, 19:45
      autorka watku nie widzi problemu w obecnosci w zyciu jej meza a tym samym jej
      zyciu tego dziecka. sama okresla mianem macochy wiec porady jak to wyeliminowac
      dziecko z jej zycia to conajmnie naduzycie.
      problem jaki autorka podnosi to jedynie roszczenia ex wobec jej osoby.

      po co budzic demony i szukac dziury w calym??
      doprawdy uwierzcie nie zawsze i nie dla kazdego "OBCE" dziecko jest dopustem
      bozym.
      niektore z was potrafia pokochac zwierze i niemalze uczlowieczyc a nie potrafia
      uwierzyc ze mozna pokochac dziecko nawet jesli nie jest sie biologicznym.
      rodzicem.
      • anastazjapotocka Re: szukacie problemu gdzie go nie ma ... 04.07.07, 20:16
        Ktoś musi zacząć przypominać mężom i ojcom o ich obowiązkach wobec własnych żon
        i dzieci. Jeśli mężczyzna ma żonę i jest szczęśliwym ojcem synka, to niech się
        na tym skupi, a nie szuka dziwacznych rozwiązań typu "synek mojej byłej żony".
        Mógł się nie rozwodzić i nie zawracać głowy uczciwej, delikatnej i uczuciowej
        kobiecie. I mógł jej nie zapładniać.
        Facet jest niedojrzały i infantylny.
        Szuka kwadratowych jaj.
        Jego obowiązkiem jest cały swój czas i siły poświęcać własnej żonie i własnemu
        dziecku.
        Guzik prawda, że Ani dziwaczne kontakty jej męża z cudzym dzieckiem nie
        przeszakdzają. Nie na próżno tak dokładnie to opisała. Jest subtelna, więc jej
        przekaz jest dość pastelowy, ale jak dla mnie, to wołanie o pomoc i
        potwierdzenie własnych wątpliwości.

        Gdybyśmy były bardziej wsłuchane w niemą skargę, gdybyśmy potrafiły prawidłowo
        czytać między wierszami - być może Reksia nie miałaby dzisiaj tylu strasznych,
        okropnych problemów.
        To my nie reagowałyśmy, kiedy Reksia pisała o zbyt dużych alimentach i o tym,
        że już nie daje sobie rady. To na tym forum mądrze i emptycznie zagrzewano
        Reksię do dalszych poświęceń. Poświęceń dla CUDZYCH DZIECI.

        Myślicie, że Reksia czuje się dzisiaj dobrze, kiedy pomyśli, że jej własne
        dzieci nie miały nowych butów, bo dzieci jej męża takowych potrzebowały? Że
        Reksi jest miło, że jej dzieci jadły tanie parówki zamiast polędwicy, bo tamtym
        dzieciom trzeba było opłacić korepetycje? Dzieci Reksi wakacje spędzały wisząc
        na przydomowym trzepaku, bo tamte dzieci musiały wczasować się zagranicznie...
        Zapytajcie Reksi ile lat nosiła ten sam płaszcz, bo jej własne pieniądze szły
        na płaszcz dla leniwej eksi...

        My wszystkie jesteśmy winne, że żadna z nas nie zareagowała i nie trzepnęła
        Reksi w ucho na opamiętanie.

        Dałam sobie słowo, że już nigdy nie będę milczeć, bo mnie jakaś nawiedzona
        zakrzyczy. Niech krzyczy. Wali mnie to.

        Powtarzam: walczcie o swoje szczęście i chrońcie tylko i wyłącznie własne
        dzieci i własne rodziny. Nikt za was tego nie zrobi.
        Jesteście to winne WŁASNYM dzieciom i SOBIE.

        Przykład z psem śliczny. Lubię psy.
        Ale to PIES SĄSIADA i nic mi do niego.
        Jak sąsiad go porzuci - to wtedy się zastanowię.

        Moje uczucia nie mają żadnego znaczenia. Liczy się szczęście mojej rodziny.
        Mąż ma żonę kochać i szanować. I na nią wydawać pieniądze.
        Jak mu się coś pokiełbasiło - to należy go szybko przywołać do porządku.
        Byłą żonę pogonić.
        SKUTECZNIE.
        Z cudzym synkiem wystarczy raz na rok pójść do Zoo. Z żoną i własnym synkiem.
        Czy to tak trudno zrozumieć?
        • m-jak-magi Re: szukacie problemu gdzie go nie ma ... 04.07.07, 20:24
          jesli chodzi o reksie ktorej szczerze wspolczuje to wiekszosc z nas podnosila
          problem ze jej maz po prostu nie chce wiecej zarabiac bo wygodnie miec taka
          reksie ktora zarobi i utrzyma kosztem swoich dzieci.
          mam rowniez wrazenie ze czegokolwiek bysmy nie mowily to reksia sama musiala
          dojsc do tej jakze smutnej prawdy ze jej maz tak dluga bedzie ja na rekach
          nosil jak dlugo ona bedzie spelniac jego oczekiwania. w koncu noszenie na
          rekach to niezbyt wygorowana cena za pelny garnuszek dla siebie, swoich dzieci
          i o zgrozo eksi.

          byc moze jestem zbyt grubo ciosana bo nie dostrzegam drugiego dna w poscie ani.
          widze jedynie jeden problem na ktory staralam sie dac odpowiedz. autorka nie
          wspomina ze kontakty jej meza z dzieckiem odbywaja sie kosztem jej rodziny.
          sama w tych kontaktach uczestniczy akcetujac wiez jaka jej maz ma ze
          swoim "niesynem".

          dalej sadze ze forsowanie pogladow na sile i doszukiwanie sie problemu tam
          gdzie go nie jest naduzyciem.
          • jowita771 Re: szukacie problemu gdzie go nie ma ... 07.07.07, 11:12
            ja też nie widzę tego drugiego dna. \najwyraźniej problem obcego dziecka
            bardziej doskwiera Anastazji niż Ani.
        • braktalentu Re: szukacie problemu gdzie go nie ma ... 04.07.07, 20:49
          Kiedy jednej z macoszek zaczęło (wreszcie-smile przeszkadzać fatalne zachowanie
          pasierbów, Anastazja rozwijała przed nami wizję trucizny dosypywanej do zupy
          biednej macochy i Jej córki. Gdy jedna z Pań skarżyła się na fakt, że syn śpi
          na podłodze, a macocha z ojcem na tapczanie, Anastazja ze świętym oburzeniem
          opisywała te orgie seksualne. Teraz równie plastycznie przedstawia nam wołającą
          o pomoc Anię. Anastazja Anię zna lepiej niż my, bo czyta między wierszami.
          Czyta tam na przykład, że Ania jest uczciwą, delikatną i uczuciową kobietą, a
          Jej mąż niedojrzały i infantylny, bo taką kobietę zapłodnił. Ania jest tak
          subtelna, że nawet nie uczestniczyła w tym akcie.
          Walcz Anastazjo, walcz! Niech nie ugnie się Twoje lwie serce przed zastępami
          nawiedzonych. Walcz o SWOJE i nasze oczywiście przy okazji też, ale przede
          wszystkim o SWOJE. Nie o CUDZE dzieci, ale o WŁASNE - biologiczne znaczy się. A
          te inne dzieci?

          ... a to już mangoldzia Wam opowie co z nimi zrobić.




          • lilith76 Re: szukacie problemu gdzie go nie ma ... 04.07.07, 21:30
            ania napisała wyraźnie, że to jej M postanowił, że będzie ojcował tamtemu dziecku, nic nie zostało na nim wymuszone. Z tego co widzę, te kontakty jej nie przeszkadzają, irytuje tylko próba wejścia exi w ten układ.

            To wzruszające, że niektóre panie mają misję mówienia innym małżeństwom gdzie są ich prawdziwe problemy i jak mają żyć. Macie panie pełne szanse na zatrudnienie w naszym rządzie, bo posłanki LPR też mają swoje wizje życia małżeńskiego Polaków, łącznie z seksulanym. To pole jeszcze nie wykorzystane, ale to być może kwestia czasu.

            Niesmaczne, że w dyskusji porównuje się układ dziecko-rodzic do układu wychowanek domu dziecka-wychowawca, człowiek-pies. Malownicza analogia, ale tak dobijająca intelektualnie, że nawet sukces towarzyski w postaci plującej na monitor anastazji tego nie rewanżuje.


            Ja bym się na chwilę z ex spotkała, to nie boli. W życiu trzeba się spotykać z gorszymi osobami. Jeśli ania na prawdę nie ma ochoty, niech konsekwentnie się tego trzyma, tłumacząc to tym, że sama jest matką, więc potrafi podejść po ludzku do cudzego dziecka.
            Nie dziwiłabym się, gdyby ex już po cichu marzyła o kompletnym rozluźnieniu więzów z byłym mężem, szczególnie że nie ma argumentu pt kontakty z biologicznym ojcem. Za jakiś czas pojawi się nowy mężczyzna w jej życiu i chłopiec będzie miał mętlik.
            • m-m-m Re: szukacie problemu gdzie go nie ma ... 05.07.07, 07:40
              Niesmaczne, że w dyskusji porównuje się układ dziecko-rodzic do układu
              wychowanek domu dziecka-wychowawca, człowiek-pies.
              >>>>Malownicza analogia, ale tak dobijająca intelektualnie, że nawet sukces
              towarzyski w postaci plującej na monitor anastazji tego
              nie rewanżuje


              Gdzieś wyżej napisałam, że prawda często jest niejadalna, dlatego bywa
              niesmaczna. Prawda w oczy kole.
              Ja nie wiem, czy autorce wątku zależy na usunięciu z jej życia cudzego dzieka,
              bo to nawet nie pasierb, a jego matka to nawet nie była żona. Ja napisałam co o
              tym myślę: a w CAŁOKSZTAŁCIE myślę, że zarówno rosczenia byłej konkubiny jak i
              sam fakt zmuszania do szlachetności innych przez nie-tatusia jest dla mnie nie
              do przyjęcia.
              • lilith76 Re: szukacie problemu gdzie go nie ma ... 05.07.07, 09:11
                m-m-m co jak co, ale taka logiczna i racjonalna osoba jak ty powinna wiedzieć, że analogia nie jest logicznym argumentem w dyskusji (tak mnie przynajmniej uczono na zajęciach z logiki).
                Nie wiedziałam, że dla ciebie życie z M i jego synem, to jak życie z wychowawcą domu dziecka. Ja bym takich rodzicielskich strategii jednak nie promowała.
                • m-m-m Re: szukacie problemu gdzie go nie ma ... 05.07.07, 09:40
                  Różnica między moim pasierbem, a tym chłopcem jest znaczna: mój M. jest jego
                  ojcem, a nie niby-tatusiem. Nie jestem (może nie byłam, bo pasierb jest już
                  formalnie dorosły) obarczona taką samą odpowiedzialnością za pasierba jak jego
                  ojciec. Na wakacjach za niego odpowiadałby ojciec, bo ja nigdy nie pisałm się
                  na opiekę nad pasierbem pod jego nieobecność, po prostu nie zgadzałam się z nim
                  być sam na sam np. nad wodą właśnie by uniknąć wybryku pasierba i by nie
                  odpowiadać karnie.
                  A tutaj odpowiedzialnośc jest znaczna, bo dotyczy obcego dziecka.
        • nangaparbat3 Anastazjo 04.07.07, 21:17
          ja po prostu nie wierzę, ze Ty jesteś prawdziwa
          • dominika303 Re: Anastazjo 04.07.07, 21:55
            Zwolenniczkom drugiego , trezciego i piątego tatusia polecam link :

            kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53663,2409935.html
            Pozdrawiam
            • m-jak-magi dominiko 04.07.07, 22:02
              nie sztuka przeczytac, sztuka zrozumiec. mam wrazenie ze ty ograniczylas sie
              tylko do tej 1szej czynnosci. zatem zanim powolasz sie na kolejny artykul z
              jakze wysokich lotow dodatku do gazety sugerowalabym abys pochylila sie nad tym
              i zanalizowala:
              - w artykule podkreslana jest rola ojca ( biologicznego ) z ktorym dziecko o
              jakim pisze ania kontaktu nie ma
              - niebiologiczny ojciec nie dubluje roli biologicznego a zastepuje ja.
              • dominika303 Re: dominiko 04.07.07, 22:09
                a dlaczego ojciec nie uczestniczy w życiu dziecka??
                a czy gdy znajdzie tatuś nr 3 to tatuś nr 2 nie zostanie odsunięty od dziecka
                jak ten biologiczny ???

                Wiesz ja pisze na podstawie tego co zaserwowała exia paiserbicy.
                Ona własnei tak postępowała, jak miała jakiegos faceta, to NM nie był
                dopuszczany do dziecka i ten nowy był tatusiem, jak konkubent znikał to NM
                wracał do łąsk. Od kiedy exia ma nowego męża (rok i kilka miesięcy)to znowu NM
                nie moze widywac córki, bo ona ma już nowego ojca. A co będzie gdy exia znowu
                się rozwiedzie (czego jej oczywiście nie życzę) ????

                Jesli była żona naszej autorki ma taki lekceważacy stosunek do mężczyzn i
                własnego dziecka, to do niczego dobrego to nie doprowadzi ...........


                Jak dla mnie , ten M powinien widywac się z tym chłopcem, ale może nie na
                zasadzie ulegania wszystkim zachciankom exi !
                Bo to nie jest droga do normalnosci dla nikogo.
                A im więcej myśle o tej sytuacji to wydaje mi się ona bardziej chorasad

                pozdrawiam
                • m-jak-magi Re: dominiko 04.07.07, 22:15
                  nie twierdze ze matka dziecka jest osoba poukladana i godna nasladowania.
                  zgadzam sie z toba ze juz na podstawie tego co pisze ania mozna wywnioskowac ze
                  jej w jej relacjach z mezczyznami jest jakis defekt. w koncu to juz 2-gi
                  zwiazek jaki sie rozpadl.
                  bazujac jednak na tym co pisze ania relacja jej meza z dzieckiem jest silna na
                  tyle zeby przetrwac pomimo iz zwiazek rozpadl sie ( co wiecej rozpadl sie kilka
                  lat temu ).
                  dla mnie zatem maz ani jest ojcem ( z wlasnego mianowania ) dla tego chlopca a
                  chlopiec ten jesli nie synem to osoba bardzo bliska i zapewnie kochana.
                  wypada zatem zyczyc aby ta realcja trwala bo najwyrazniej ani nie przeszkadza a
                  dla tego dziecka jest bardzo wazna.

                • dominika303 Re: dominiko 04.07.07, 22:15
                  i jeszcze jedno , nigdy nie dopuściłabym do sytuacji gdzie każdy mój nowy facet
                  jest ojcem dla mojego dziecka !

                  Ojciec jest tylko jeden, tak samo jak matka.

                  Ojczymów czy mococh można miec kilka, ale to dziecku nalezy wyjaśnić.

                  I to chyba jest najlepsze wyjście z sytuacji.Klarowność dla dziecka w jakim
                  świecie żyje. A nie wieczne zakłamanie. Tu jeden tatuś pąłci za twoje zeszyty,
                  a ty drgui tatuś zabiera cie do zoo, a w domu aktualnie mieszka jeszcze jeden
                  tatuś co pomaga odrabiac lekcje sad
                  • dominika303 Re: dominiko 04.07.07, 22:25
                    oki relacje między chłopcem a tym M niech pozostaną, ale chyba powinny ulec
                    zmianie, bo ten M ma tez inne dziecko, którym musi i powinien sie zająć.
                    A wymysły exi - zakrawają już chyba tylko o durnotę sad
                    Poza tym ów M nie powinien zmuszać swojej żony do jakichkolwiek niezręcznych
                    dla niej sytuacji.

                    Z jednej strony tego faceta jest dziecko, które żywi do niego jakies uczucia, z
                    drugiej strony ten facet założył własną rodzinę.

                    I myślę, ze gdyby nie zachcianki exi, to układ funkcjonowałby bez zarzutu
                    jeszcze wiele lat.

                    Natomiast narzucanie przez exię zachowań wobec swojego dziecka autorce wątku
                    uważam za poprostu manipulowanie byłym facetem po przez własne dziecko.

                    W życiu już nie raz słyszałam jak to pasierbica ponoć miała za NM płakac po
                    nocach, a 2 miesiace pożniej juz go ponoć nie chciała znać - to wszystko mówiła
                    matka córki!
                    Jaki miała w tym cel?
                    Manipulację byłym mężem!!
                    ( z rozpaczy za niedudanym związkiem, z samotności chwilowej, bo jemu się udało
                    a jej nie, bo.... można pisac w nieskończonosć)

                    I podejrzewam taką samą chwijność w decyzjach exi tego M .
                    Moge sie mylić - choć wątpię , naprawdę sad



                    • m-jak-magi Re: dominiko 04.07.07, 22:28
                      no i dotykasz prawdziwego problemu. nie jest nim relacja meza ani z dzieckiem
                      ale postawa roszczeniowa eksi i wplyw takowej na komfort zycia ani.
                      ja uwazam ze podstawowym prawem ani jest unikac niepozadanych kontaktow a
                      obowiazkem jej meza jest chronic ja przed nimi.
                      • dominika303 Re: dominiko 04.07.07, 22:46
                        tyle że znowu dochodzimy do tego że układ jest chory sad

                        bo facet w głebi ducha liczył, a moze i liczy, iż żona ulegnie exi fochomsad
                        exia nadal będzie manipulowac facetem , poprzez tiki matkowe np synio wieczorem
                        opowiedał jak było fajnie z toba na rybach.
                        Ale ja mam obawy czy posłać ci go na niedzielę, bo nie znam twojej żony, a mały
                        o niej jakos tak niewyraznie się wypowiadał? ..... itp

                        i kółeczko sie zamyka.

                        Trzeba położyć kres wyimaginowanym zachciankom exi i ty szybko!
                        Młody moze widywać się z M ale na warunkach wypracowanych wspólnie, a nie
                        wymuszonych emocjonalnie!

                        Pozdrawiam
          • m-m-m Re: Anastazjo 05.07.07, 07:32
            Bo nie mieści się Anastazja w Twoich poglądach?
        • jowita771 Re: szukacie problemu gdzie go nie ma ... 07.07.07, 11:11
          anastazjapotocka napisała:

          > Przykład z psem śliczny. Lubię psy.
          > Ale to PIES SĄSIADA i nic mi do niego.
          > Jak sąsiad go porzuci - to wtedy się zastanowię.

          ojciec tego dziecka je porzucił. Mąż Ani się zastanowił i jest ojcem dla tego
          dziecka. tak postanowił, takie jego prawo. Ty byś się zastanowiła nad
          przygarnięciem pieska i wniosek byłby Twoja sprawą, nic nikomu do tego. czemu
          ten pan nie ma prawa to własnego wyboru w sparawie dziecka?
          bo tak napisała baba z internetu, która na dodatek jest mocno zmyślona?

          > Z cudzym synkiem wystarczy raz na rok pójść do Zoo. Z żoną i własnym synkiem.
          > Czy to tak trudno zrozumieć?

          tobie wystarczy. mężowi Ani nie. tak trudno to zrozumieć?
    • coccolona Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 08:36
      A moze Ania0001 napisalabys cos wiecej nt Twego stosunku do tego obcego
      dzieciaka. Piszesz:

      > Co do Młodego... Młody jest dzieckiem raczej zamkniętym w sobie. Nasze
      > kontakty są niby poprawne, jednak cały czas wyczuwam u niego dużą rezerwę i w
      > sumie nie wiem co on myśli i czuje... ale moje kontakty z Młodym to już
      > zupełnie osobny temat.

      Kontakty niby poprawne. Czy to znaczy, ze moze Ty wcale nie masz ochoty nie
      tylko spotykac sie z jego matka, ale moze sama nie masz ochoty na spotkania z
      tym dzieckiem? Co, uwazam, nie byloby wcale takie dziwne. Napisz szczerze, co
      myslisz nt tego obcego dziecka. Moze to rzuci nowe swiatlo na postawiony problem.
      • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 09:11
        Watpię, by teraz po nagonce pań samodzielnych i niektórych nawiedzonych macoch
        chciała napisać szczerze co myśli o tym chłopaku. Zaraz oberwie za niepoprawne
        politycznie i nie szlachetne stanowisko.
      • ania0001 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 09:15
        Bardzo dziękuję za dotychczasowe wypowiedzi, czytam uważnie (dałam też M do
        poczytania).

        Małe sprostowania: M i ex byli małżeństwem (skądś pojawiła się informacja, że
        nie byli). Nie znam przyczyn braku kontakty Młodego z biologicznym ojcem (tzn.
        znam jakąś wersję opowiedzianą mi przez M a jemu przez ex, ale nawet nie będę
        jej przytaczać bo dla bieżących problemów jest to całkiem bez znaczenia).

        O relacji ja-Młody spróbuję więcej napisać później, na razie krótki update na
        temat problemu wakacji.

        Otóż eksia już nie domaga się "widzenia" ze mną, zamiast tego nagle zaczęło jej
        bardzo zależeć na tym by Młody z nami pojechał. Wygląda na to, że znalazła sobie
        jakieś zajęcie na czas naszego planowanego wyjazdu i jest jej na rękę by dziecko
        wyjechało (to opinia M - zdarzało się w przeszłości).

        Okazało się jednak, że Młody nie chce z nami jechać. Naciskany w tej sprawie
        przez eksię i M powiedział, że on by bardzo chciał jechać, ale tylko z tatą.
        Eksia wytłumaczyła mu, że jest to niemożliwe, gdyż... nasze dziecko jest za małe
        i ja nie mogę zostać sama bo sobie nie poradzę (tłumaczenie idiotyczne moim
        zdaniem).

        Ostatecznie stanęło na tym, że Młody raczej zgodził się pojechać. Ale ja się
        zastanawiam, czemu ma służyć taki wyjazd, skoro Młody najwyraźniej wciąż ma
        problem z akceptacją nowej rodziny taty.

        Zastanowił mnie poruszony w wątku problem odpowiedzialności karnej za dziecko
        pozostające pod naszą opieką - ten aspekt sprawy zupełnie mi umknął. Czy
        sądzicie, że jeśli w końcu Młody z nami pojedzie, to M powinien dostać jakieś
        oświadczenie na piśmie od eksi, że wyraża zgodę na wyjazd? Czy to może mieć sens?
        • cleopa Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 09:33
          Przeciez dziecko czuje ze go nie chcesz i nie akceptujesz,wiec nie dziw sie ze
          nie chce jechac...
          • m-jak-magi Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 09:37
            a skad takie daleko idace wnioski cleopa?? kolejna nadinterpretacja tylko teraz
            w druga strone ???

          • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 09:52
            cleopa napisała:

            > Przeciez dziecko czuje ze go nie chcesz i nie akceptujesz,wiec nie dziw sie ze
            > nie chce jechac...
            Cleopa, Ania nie powiedziała niczego, co uzasadniałoby takie myślenie.
            Tak pomyslałam, ze ja sama wolalabym w tej sytuacji jechać we trójkę, bez małego
            - bezwzglednie przemawiałaby za tym moja wygoda i moj spokoj. Ale gdybym kochała
            meza, nie wahalabym sie ani przez chwile zabrać dziecko ze sobą, bo na swiecie
            sa rzeczy ważniejsze niz moja wygoda, a czasem nawet i spokój.
            • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 09:59
              Ale gdybym kochała
              meza, nie wahalabym sie ani przez chwile zabrać dziecko ze sobą, bo na swiecie
              sa rzeczy ważniejsze niz moja wygoda, a czasem nawet i spokój.


              Do pewnego momentu. Wszystko ma swoje granice. Poświecenie w imię miłości do
              męża tez ma swoje granice.
              • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:15
                Nie przesadzaj z tym poswieceniem. Zabranie tego dziecka to troche mniej wygody,
                troche mniej spokoju. ale moze coś w zamian Ania dostanie, kazdy kontakt z inna
                osobą, tez z dzieckiem, moze przynieść cos dobrego. w gruncie rzeczy tylko od
                nas samych szalezy, jak to bedzie.
                • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:17
                  A dlaczego ktoś ma się strać w imię dobrego samopoczucia cudzego dziecka na
                  własnym wyjeździe?
                  • m-jak-magi Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:23
                    bo niektory dostrzegaja w zyciu troche wiecej niz tylko czubek wlasnego nosa.
                    • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:28
                      I co złego jest w tym, ze nie każdy ma misję do poświęcania się dla cudzych
                      dzieci? Jest egoistą? A co złego jest w zdrowym egoiźmie?
                      • m-jak-magi Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:34
                        nic tylko kazdy ma prawo do wyboru.
                        jeszcze raz sie powtorze - forsujesz na sile teze i szukasz problemow tam gdzie
                        ich nie ma.
                        - m zaniedbuje swoja rodzine czytaj anie i jej dziecko - na jakiej podstawie
                        taki wniosek ??
                        - ania nie chce jechac z chlopcem - tez nie doczytalam
                        - wyjazd bedzie koszmarem - to bedzie wiadomo po fakcie
                        - niby syn wazniejszy od wlasnego dziecka - konia z rzedem temu kto pokaze mi
                        cyctat wypowiedzi ani ktory te teze potwierdzi.

                        ania na dzien dzisiejszy widzi 1 problem - panaszaca i roszczeniowa eksie to
                        tyle i az tyle i na tym problemie warto sie skupic a nie tworzyc sobie a muzom.
                        • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:38
                          Ja wiem magi, że Ty masz krańcowo różne poglądy niż ja na rolę macochy.
                          Ja stoję na stanowisku, ze macocha nic nie musi. Pośięcac swojego czasu cudzemu
                          dziecku tez nie musi i za takie "nie muszenie" nie należy jej potępiać.
                          • m-jak-magi Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:41
                            ja tez uwazam ze nic nie musi. dlatego jeszcze raz odsylam do postu ani. ja
                            osobiscie nie doczytalam zeby fakt istnienia chlopca w zyciu jej meza byl dla
                            niej potwornym dyskomfortem. inna sparwa z eksia ....
                            • coccolona Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:53
                              Problem polega na tym, ze Ania nie wiele pisze na temat sdwoich odczuc co do
                              tego dzieciaka.
                              • m-jak-magi Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:55
                                wiec wszelka nadinterpretacja jest nieuzasadniona.
                                skoro nie pisze to mozna z powodzeniem przyjac zalozenie ze chlopak nie stanowi
                                problemu. ty zalozenie przyjelas inne tylko nie wiem na jakiej podstawie.
                                • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:57
                                  A ja piszę ogólnie. Przyjąć można także, że stanowi problem i do tego się
                                  odnoszę, a nie literalnie do postu ani.
                                • coccolona Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 11:09
                                  Z tego co Ania napisala w pierwszym poscie wynika raczej, ze zachwytem co do
                                  obecnosci tego dzieciaka w ich zyciu nie pala...
                          • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:42
                            Macocha nic nie musi, ale macosze jednej rzeczy nie wolno - przeszkadzać meżowi
                            w utrzymywaniu więzi z dzieckiem. Nawet jesli nie jest to dziecko biologiczne.
                            • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:58
                              To niech on sobie tę więź buduje sam i nie zmusza do szlachetności nowej żony.
                              • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 11:25
                                m-m-m napisała:

                                > To niech on sobie tę więź buduje sam i nie zmusza do szlachetności nowej żony.

                                Czyli powinien sam wyjechać z chlopcem na wakacje.
                                • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 11:28
                                  A niech jedzie, kij z nim.
                          • natasza39 Moze i nie musi, ale jak chce? 05.07.07, 11:55
                            m-m-m napisała:

                            > Ja wiem magi, że Ty masz krańcowo różne poglądy niż ja na rolę macochy.
                            > Ja stoję na stanowisku, ze macocha nic nie musi. Pośięcac swojego czasu
                            cudzemu dziecku tez nie musi i za takie "nie muszenie" nie należy jej potępiać<

                            Ale tu się potępia "macocha" - męża ani, za to, że on co prawda nie musząc chce.
                            Chce zająć się dzieckiem, które jakby nie było jest z nim związane emocjonalnie.
                            Jesli nie można potepiać macochy za to, że nic "NIE MUSI", nie potępiajcie
                            faceta tylko za to, że "CHCE".
                            Inczej to mi wychodzi, że macocha nie tyle "NIE MUSI", co wręcz "NIE POWINNA"!

                            • coccolona Re: Moze i nie musi, ale jak chce? 05.07.07, 12:20
                              Ale facet powinien CHCIEC takich rzeczy, ktore nie koliduja z interesem jego
                              rodziny...
        • m-jak-magi Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 09:35
          to ze chlopiec chce miec "ojca" tylko dla siebie to raczej naturalne. zdaje
          sobie sprawe iz nie jest biologicznym synem i boi sie ze na starcie przegrywa w
          wyscigu do serca twojego m z "prawdziwym" dzieckiem.
          uwazam ze tym aspektem nie powinnas sie zajmowac. duza rola twojego m zeby
          zadbal o poprawne relacje chlopca z wasza rodzina. najwazniejsze jest zeby
          chlopiec nie widzial w twoim dziecku rywala bo zazdrosne dziecko potrafi byc
          nieobliczalne.
          sugerowalabym abys skupila sie na sobie i swoim dziecku a kontakty m z jego
          przybranym synem pozostawila jemu. okresl wyraznie swoje oczekiwania i jak
          chcialabys aby wasz wspolny wyjazd wygladal. daj wyraznie do zrozumienia na
          jakie ustepstwa jestes sklonna pojsc a czego sobie nie zyczysz.
          nie sadze zeby wyjazd nalezal do latwych ale przy odpowiednim nastawieniu moze
          sie okazac ze bylo poprawnie smile
          zycze powodzenia.
        • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 09:47
          >>>Eksia wytłumaczyła mu, że jest to niemożliwe, gdyż... nasze dziecko jest za małe
          i ja nie mogę zostać sama bo sobie nie poradzę (tłumaczenie idiotyczne moim
          zdaniem).

          To nie jest idiotyczne tlumaczenie, wprost przeciwnie, jasno powiedziala synkowi
          , ze Ty i Wasze dziecko jesteście ważni, że potrzebujecie troski ze strony M. Na
          moje oko to lepiej swemu synkowi powiedziec nie mogła.


          >>>Ostatecznie stanęło na tym, że Młody raczej zgodził się pojechać. Ale ja się
          zastanawiam, czemu ma służyć taki wyjazd, skoro Młody najwyraźniej wciąż ma
          problem z akceptacją nowej rodziny taty.

          Kazde dziecko ma problem z akceptacja rodzeństwa czy kuzynów, każdego nowego
          dziecka w jego otoczeniu. Nie ma w tym nic ani dziwnego, ani niepokojacego.
          Pomaga na to tylko taki sposob traktowania starszego, by czulo sie w pwlni
          akceptowane.
          • ania0001 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 09:52
            nangaparbat3 napisała:

            > >>>Eksia wytłumaczyła mu, że jest to niemożliwe, gdyż... nasze dzie
            > cko jest za małe
            > i ja nie mogę zostać sama bo sobie nie poradzę (tłumaczenie idiotyczne moim
            > zdaniem).
            >
            > To nie jest idiotyczne tlumaczenie, wprost przeciwnie, jasno powiedziala synkow
            > i
            > , ze Ty i Wasze dziecko jesteście ważni, że potrzebujecie troski ze strony M. N
            > a
            > moje oko to lepiej swemu synkowi powiedziec nie mogła.

            Ale czy to nie sugeruje Młodemu, że w przyszłości sytuacja może się zmienić? Czy
            nie będzie oczekiwać, że gdy nasze Maleństwo będzie starsze (np. za rok) to tata
            pojedzie tylko z nim na wakacje? Tylko tego się obawiam.

            Wydaje mi się, że byłoby lepiej gdyby dziecko usłyszało, że tata ma żonę i
            dziecko o których się musi troszczyć bo są jego żoną i dzieckiem, a nie bo
            dziecko jest małe.
            • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:02
              Ale czy to nie sugeruje Młodemu, że w przyszłości sytuacja może się zmienić? Czy
              nie będzie oczekiwać, że gdy nasze Maleństwo będzie starsze (np. za rok) to tata
              pojedzie tylko z nim na wakacje? Tylko tego się obawiam.


              Oczywiście, że sugeruje.
              • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:21
                m-m-m napisała:

                > Ale czy to nie sugeruje Młodemu, że w przyszłości sytuacja może się zmienić? Cz
                > y
                > nie będzie oczekiwać, że gdy nasze Maleństwo będzie starsze (np. za rok) to tat
                > a
                > pojedzie tylko z nim na wakacje? Tylko tego się obawiam.
                >
                >
                > Oczywiście, że sugeruje.

                Róznica ponad 6 lat sie nie zmieni, jeszcze dlugo. mam brata o dokladnie tyle
                mlodszego, to wiem. Ta róznica zanika po 40.
                • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:25
                  Dla mnie to oszukiwanie chłopaka i tyle.
            • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:20
              Nie, to co proponujesz podkreslaloby Twoja i Waszego dziecka "wyzszoś" nad
              małym, wiec byloby trudniejsze do przyjecia, a moze i raniace. Dla niego, a moze
              i dla jego matki. Ona moze wiedzieć, ze tak jest, moze to akceptować, ale
              mowienie o tym jej wlasnego syna mogłoby byc zbyt trudne, by dziecko nie
              dostrzeglo jakichs niepokojacych emocji w matce.
              Ten chłopiec zawsze bedzie o 6,5 roku starszy od Twojego synka, więc argument
              przez cale lata moze sobie spokojnie funkcjonować.
              • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:24
                A dla mnie to oszukiwanie tego chłopaka. Będzie żył nadzieją, że tegoojca
                będzie miał tylko dla siebie.
                Ja nie uważam tego za "wyższość" nad chłopakiem, tylko za równość, że on nie
                jest najważniejszy tylko co najwyżej równy nowej żonie i ich dziecku co uważam
                i tak w tej sytuacji za bardzo dużo.
        • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 09:54
          No tak to ja przeczytałam, że nie byli małżeństwem. Przyznaję się bez bicia.

          Nie zmienia to jednak sytuacji, że poznawać się z tą osobą nie musisz i pies
          chap jej opinię w tej sprawie. Ona jest dla niego w świetle prawa osobą obcą.

          Co do odpowiedzialności karnej za cudze dziecko: o ile wiem, to żadne
          takie "pismo" nie ma wartosci prawnej, po prostu bierzecie go z całą
          odpowiedzialnością jaką ponoszą dorośli wobec cudzych dzieci pozostających pod
          waszą opieką.


          Nie daj sobie wmówić, że on woli jechać z niby-tatą, bo Ty go nie lubisz.
          Sytuacja takiego dzicka jest złożona i nawet lubieniem nie załatwisz tego, by
          chłopak chciał jeździć ze wszystkimi - nawet dzieci biologiczne, z którymi
          ojciec utrzymuje kontakt wolą jechać tylko z rodzicem, a nie z jego nową żoną i
          ich dzieckiem. Chcą miec tego rodzica tylo dla siebie. Owszem bywają wyjątki od
          tej reguły, ale są rzadkie.
          Nie daj sobie wmówić, że jesteś odpowiedzialna za problemy emocjonalne tego
          chłopaka, że za mało się starasz itp.
    • coccolona Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 08:46
      jowita771 napisał:

      > M autorki wątku przywiązał się do tego obcego dziecka, kocha je jak własne, a
      > nawet bardziej niż niektórzy kochają własne. dla niego to nie jest obce dzieko
      > mimo braku więzów krwi. nie podpuszczajcie dziwczyny, żeby zaczęł się domagać
      > odsunięcia tego dziecka, to nie w porządku.

      Przywiazanie przywiazaniem, a gdyby tak facet czul sie nadal przywiazany do exi
      i pielegnowal z nia kontakty, spotykal sie z nia, to tez byloby ok? Nexia
      powinna zaakceptowac to, ze istnieje miedzy bylymi partnerami wiez, powinna to
      uszanowac?

      Teraz na pierwszym miejscu powinna byc zona i WLASNE dziecko a nie jakies
      sentymenty do obcych. I to komfort psychiczne RODZINY, zony, dziecka teraz jest
      najwazniejszy.
      • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 09:01
        >>>>>Przywiazanie przywiazaniem, a gdyby tak facet czul sie nadal przywiazany
        do exi
        i pielegnowal z nia kontakty, spotykal sie z nia, to tez byloby ok? Nexia
        powinna zaakceptowac to, ze istnieje miedzy bylymi partnerami wiez, powinna to
        uszanowac?



        Zaraz przeczytasz, że to dziecko, że z jego uczuciami nie powinno się igrać, że
        to taki szlachetny człowiek, a żona jest bez serca, bo nie wykazuje na równi z
        tym niby-tatusiem idei wychowywania dziecka byłej konkubiny.
      • jowita771 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 07.07.07, 11:38
        coccolona napisała:

        > Przywiazanie przywiazaniem, a gdyby tak facet czul sie nadal przywiazany do
        exi
        > i pielegnowal z nia kontakty, spotykal sie z nia, to tez byloby ok? Nexia
        > powinna zaakceptowac to, ze istnieje miedzy bylymi partnerami wiez, powinna to
        > uszanowac?

        a gdzie ja napisałam o przywiązaniu do eksi?

        > Teraz na pierwszym miejscu powinna byc zona i WLASNE dziecko a nie jakies
        > sentymenty do obcych. I to komfort psychiczne RODZINY, zony, dziecka teraz
        jest
        > najwazniejszy.

        nie rozumiesz, że dla tego pana dziecko nie jest obce? a Ania wychodząc za
        niego chyba zdawała sobie sprawę z istnienia tego dziecka i więzi między nim i
        swoim M, więc argument chybiony.
    • coccolona Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:01
      Nie no, dla mnie ta cala sytuacja, to jakis absurd. Obcy ludzie wlaza z
      buciorami w zycie normalnej rodziny, burza spokoj jej czlonkow a wiele osob
      zdaje sie byc po stronie intruzow.
      • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:05
        Ale kto na to pozwala?
        Na to pozwala niby-tatuś pod przykrywką szlachetności. Fantastyczna manipulacja.
        Bo dobro dziecka cudzego jest ważniejsze niż własnego.
        • m-jak-magi Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:09
          m-m-m chyba masz dzisiaj jakis problem z oczami, bo wyczytujesz cos czego nie
          ma.
          pokaz mi prosze w ktorym akapicie ania napisala ze m jest zlym ojcem i mezem i
          ze zaniedbuje swoje wlasne dziecko ??
          • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:13
            A jak myślisz jak będzie atmosfera na tym wyjeździe pomijając fakt
            odpowiedzilności karnej opiekunów za cudze dziecko, gdy to chłopak po prostu
            nie chce jechać z całą gromadą tylko z niby-tatusiem?
            W tym momencie wyjazd jest spaprany i zero wypoczynku dla rodziny niby-tatusia.
            • m-jak-magi Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:21
              w przeciwienstwie do ciebie nie jestem wrozbita. mysle ze bedzie tak jak ania z
              mezem sobie poukladaja.
              jak katarynka powtarzasz o odpowiedzialnosci karnej. gdyby zamiast nie-syna
              jechal np siostrzeniec ani to odpowiedzialnosc bylaby taka sama a szum zwiazany
              z odpowiedzialnoscia mniejszy bo w koncu siostrzeniec to duuuuuzo wiecej niz
              tylko niby-syn.
              nie rozumiem tej calej tyrady i szukania dziury w calym. na dzien dzisiejszy
              ania przedstawila nam jeden problem a ty i kilka innych pan z uporem maniaka
              wymyslacie kolejne tak jakbyscie mialy jakas wielka misje do spelnienia.
              uratowanie uciemiezonej ani z lap potwornego dzieciaka i jego matki czarownicy.

              czy sadzisz ze gdyby ania miala az taki wielki dyskomfort zwiazany z obecnoscia
              chlopca w zyciu jej meza - pozwolilaby mezowi czytac nasz posty ?? w imie
              czego ?? konfliktu ??
              • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:27
                ....jak katarynka powtarzasz o odpowiedzialnosci karnej. gdyby zamiast nie-syna
                jechal np siostrzeniec ani to odpowiedzialnosc bylaby taka sama a szum zwiazany
                z odpowiedzialnoscia mniejszy bo w koncu siostrzeniec to duuuuuzo wiecej niz
                tylko niby-syn.


                Tak, odpowiedzialność karna jest taka sama, ale siostrzeniec to krewny, a nie
                były pasierb jednego z małżonków.
                • m-jak-magi Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:29
                  no ale co z tego wynika ?? problemy mniejsze ?? odpowiedzialnosc mniejsza??
                  sorki ale powiem okrutnie sztuka jest sztuka - roznicy nie ma.
                  • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:40
                    Moim zdaniem psychologicznie łatwiej wziąć odpowiedzialnosć za siostrzeńca niż
                    za cudze dziecko.
                    • m-jak-magi Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:42
                      rozniez dla meza ani ??? niestety blizszy mezowi ani niby syn niz jej
                      siostrzeniec.
                      niestety w tym ukladzie nie dogodzisz kazdemu.
                • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:43
                  ja wielokrotnie zabieram kolezanki corki na wakacje - to jeszcze mniej niz były
                  pasierb M.
                  • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:52
                    A to już Twoja decyzja i Twoja odpowiedzialność. Chodzi o to, by nie zmuszać
                    innego dorosłego do takiej odpowiedzialności.
                    • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:54
                      Moja, ale robie to dla corki (nie sadzę zresztą, bym się poswięcała). Nie widze
                      niczego nagannego w zrobieniu czegos dla meza.
                      • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 11:00
                        Ale ne każdy jest takim altruistą, by poświęcac czas urlopu na dogadywania się
                        z ideami męża.
                        • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 11:28
                          m-m-m napisała:

                          > Ale ne każdy jest takim altruistą, by poświęcac czas urlopu na dogadywania się
                          > z ideami męża.

                          Rozumiem, ze slowo "altruista" funckjonuje tu jako obelga.
                          I w ogole nie rozumiem.
                          "Dogadywanie sie z ideami" kogoś, kogo kocham, to przywilej i przyjemność. Po
                          prostu.
                          • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 11:34
                            >>>>"Dogadywanie sie z ideami" kogoś, kogo kocham, to przywilej i przyjemność.
                            Po
                            > prostu.


                            Pod warunkiem, że i on robi tak samo, też idzie na ustępstwa.



                            Nie, dla mnie słowo altruista to nie obelga, ale też nikt nie powinien być
                            potępiany za to, że altruistą nie jest.
                            Ja mam taką teorię, że jak ktoś ma miękkie serce to musi mieć twardą d...
                            Ale to problem takiego altruisty.
                        • jowita771 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 07.07.07, 11:47
                          m-m-m napisała:

                          > Ale ne każdy jest takim altruistą, by poświęcac czas urlopu na dogadywania
                          się
                          > z ideami męża.

                          więc wspólnymi siłami przkonajmy Anię, że ona taka altruistą nie jest.
      • dominika303 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:07
        A moze wyjściem byłby chłopaka uswiadomic iż tata- to tak na prawdę nie- tata !
        I w tym roku pojechac na wakacje we trójke bez młodego- bo ten sam argument co
        podała exia- bo nie-tata musi się zająć zona i małym dzieckiem.
        Poza tym skąd ten pomysł wspólnego wyjazdu??
        Z ostatniego postu Ani- wynika, ze chłopak nie jest żżyty z Anią i nie bardzo
        ma ochote na wspólne wakacje, więc po co na siłe wszystkich uszczęśliwiać? -
        dla wygody exi, bo sobie zajęcie znalazła?? - a jak znajdzie zajęcie od środy
        do niedzieli, to co chłopak z wami zamieszka od środy do niedzieli , czy jak??
        A nie mozna tych kontaktów ograniczyć do wypadów weekendowych do zoo kina, lody
        itp - koniecznie musicie brać młodego na wyjazd? - po co?sad
        • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:10
          >>>>>dla wygody exi, bo sobie zajęcie znalazła??


          Z tego wynika.
          A chłopak wie, że to nie jego biologiczny ojciec. Chociaż tyle dobrego.
        • m-jak-magi Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:10
          juz w swoim 1szym poscie ania pisze ze chlopak jest swiadom iz nie jest
          bioligicznym synem.
        • natasza39 A po co wogóle brać dzieci na wakacje? 05.07.07, 12:15
          dominika303 napisała:
          > A nie mozna tych kontaktów ograniczyć do wypadów weekendowych do zoo kina,
          lody
          >
          > itp - koniecznie musicie brać młodego na wyjazd? - po co?sad

          A może po to, żeby to dziecko coś poza własnym podwórkiem zobaczyło, żeby
          pooddychało świezym powietrzem, rozerwało się.
          Ja np. często biorę na wakacje, czy ine wyjazdy swoją chrześnicę, która
          uwielbia zwiedzać i jeździć samochodem, bo mi jej zal, poniewaz jej rodzice
          nigdzie nigdy nie wyjeżżają.
          Jestem głupia pewnie jak but, bo niejeden płaszcz zimowy mogłabym sobie kupić
          za to co wydaję na chrzesnicę.
          • jowita771 Re: A po co wogóle brać dzieci na wakacje? 07.07.07, 11:54
            natasza39 napisała:

            > Jestem głupia pewnie jak but, bo niejeden płaszcz zimowy mogłabym sobie kupić
            > za to co wydaję na chrzesnicę.

            nie tylko głupia, powiem więcej - jesteś altruistką. a fe!
            • coccolona Re: A po co wogóle brać dzieci na wakacje? 07.07.07, 11:58
              Natasz wydaje te pieniadze dobrowolnie. A jezeli Ania z mezem maja wspolny
              budzet i jezeli jej sie niepodoba, ze z ich wspolnego budzetu ida pieniadze na
              wakacje niby-pasierba, to winilabys za te postawe Anie? Gdyby ktos kazal Ci
              lozyc na utrzymanie innych wbrew Twojej woli (zamiast przeznaczyc te pieniadze
              na wlasne dziecko), to bylabys zachwycona tym faktem?
              • jowita771 Re: A po co wogóle brać dzieci na wakacje? 07.07.07, 12:01
                coccolona napisała:

                Gdyby ktos kazal Ci
                > lozyc na utrzymanie innych wbrew Twojej woli (zamiast przeznaczyc te pieniadze
                > na wlasne dziecko), to bylabys zachwycona tym faktem?

                nie byłabym. ale może porozmawiamy o tym, jak Ania napisze, że tu właśnie leży
                problem.
                • coccolona Re: A po co wogóle brać dzieci na wakacje? 07.07.07, 12:06
                  Ania najwyrazniej nie ma ochoty uczestniczyc w tej dyskusji. A szkoda, bo wiele
                  by mogla wyjasnic. Dopoki tego nie zrobi, to ja trzymam sie mojej wersji, bo dla
                  mnie jest bardziej logiczna. Chyba, ze Ania napisze, ze bardzo lubi to dziecko i
                  cieszy ja jego obecnosc w zyciu jej rodziny. Wtedy moje wywody w tym watku
                  przestana sie liczyc.
      • m-jak-magi Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:08
        coccolona wybacz ale absurdy piszesz ty. kto jest twoim zdaniem intruzem oprocz
        eksi ?? ten chlopiec?? na sile kaze sie kochac mezowi ani?? zmusza go do
        ojcowskich uczuc ??
        zwaz ze najpierw w zyciu m byl chlopiec a potem pojawila sie ania i co za tym
        idzie rodzina z nia stworzona.
        zaczynam sie zastanawiac czy nie jestes nowym wcieleniem mangoldy.
        • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:15
          Rzecz leży w proporcjach, a nie w kolejności, kto kiedy się pojawił w życiu
          męża Ani. Tu wychodzi, ze ten chłopak jest w tej sytacji najważniejszy i
          wszyscy chcą czy nie chcą muszą się do tego dostosować.
          • m-jak-magi Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:22
            po raz koleny daleko idace wnioski tylko nie wiem na jakiej podstawie.
            podeprzyj sie prosze jakims cytatem z wypowiedzi ani wtedy bede mogla
            ustosunkowac sie do tego.
            • dominika303 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:39
              Ja nie zgodziłąbym sie na wspólny wyjazd i koniec kropka.
              Nie mój dzieciak, nawet nie krewny, nawet to nie krewny M, więc po co??
              Mało to człowiek w życiu ma problemów ? żeby je jeszcze sobie samemu stwarzać?

              Poza tym skoro ten pan założył rodzine o o nią na I miejscu ma dbac a nie o
              swoje widzi misię sad
              A kolejność, no sorry, jest sobie para maja kundelka, rodzi im sie dziecko, oni
              olewają dziecko, bo kundelek był pierwszy sad

              Jaka kolejność ??
              Teraz najważniejsza jest żona i wspólne dziecko, a nie obce dziecko obcej baby!
              • m-jak-magi Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:44
                dominika porownanie dziecka do kundelka to wyjatkowo obrzydliwe.
                • dominika303 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:47
                  no wiesz moga być rybki sad

                  my teraz mamy rybki, jak nam sie dzidziuś urodzi ( a jest już w drodze) to mój
                  facet zamiast dzieckiem będzie sie tylko rybkami zajmował ? tak??

                  przecież wy to tak tłumaczycie - bo były przecież pierwsze niz dziecko tongue_out


                  Rodzina jest na I miejscu u każdego normalnego człowieka tongue_out
                  Jeśli ktoś zaburza to , to wczesniej czy pozniej obrywa za takie decyzje tongue_out
                  • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:56
                    Chodzi pewnie o różnicę, że dziecko to człowiek, a rybki, czy pies to zwierzęta.

                    Ten niby-tatuś może uważać niby-syna za rodzinę. Pic w tym, czy jego faktyczna
                    rodzina też tak uważa. Jęsli tez tak uważa t ok., gorzej jak tak nie uważa,
                    wtedy ta rodzina jest bez serca.
                    • dominika303 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:58
                      ej zaraz .....
                      to znaczy że jak mój facet polubi jakieś dziecko w piaskownicy, to ja mam je
                      uznać za swoją rodzinę??
                      to chyba duże przegięcie , nie sądzisz??
                      • dominika303 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 11:00
                        poza tym każdy ma chyba siostrzeńców, czy po narodzinach własnych dzieci nadal
                        tak wielbi siostrzeńców i to im podporzadkowuje swój świat, bo były pierwsze?,
                        czy jednak na I miejscu skałnia się do dbania o własną rodzinę ??
                      • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 11:02
                        Zaraz usłyszysz, że to nie dziecko z piskowinicy tylko dziecko za które on
                        wziął odpowiedzialność od kilku lat.
                        No, jak można tak postępować. Masz się dostosować.
                        • dominika303 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 11:11
                          jessssssssu jak to dobrze, ze mój facet nie ma "tak " porabanych pomysłow na
                          zycie - aniu sorry sad

                          Dla mnie facet może nawet kochac swego kumpla, ale do momentu gdy tej miłości
                          do kumpla nie przedkłada nad moją wygodę i życie rodzinne ze mną tongue_out

                          Nie jestem altruistką, i nigdy przenigdy nie zgodziłabym sie na układ my i
                          nasza rodzina podporządkowana obcemu dziecku obcej baby, bo mój facet był sobie
                          z nią przed mną sad

                          Zawsze może sobie do mojej poprzedniczki wrócić - droga wolna, ale ja nie
                          kupuje takiej atmosfery i juz.

                          A szlachetność mojego faceta wobec cudzych dzieci - piękne, ale do momentu
                          założenia ze mna rodziny, pożniej sorry gienia świat się zmienia, i to rodzina
                          jest na I miejscu i jej dobro , a daleko daleko jakieś cudze dziecko/ci, które
                          mój facet lubi tongue_out




                        • jowita771 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 07.07.07, 12:04
                          m-m-m napisała:

                          > Zaraz usłyszysz, że to nie dziecko z piskowinicy tylko dziecko za które on
                          > wziął odpowiedzialność od kilku lat.
                          > No, jak można tak postępować. Masz się dostosować.

                          nie, to M ma sie dostosować i utrzymywać kontakty tylko z tymi, których jego
                          żona lubi i akceptuje.
                    • m-jak-magi Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:59
                      m jeszcze raz sugeruje zebys oparla sie li tylko na wypowiedziach ani a nie
                      snula fantasmagorie.
                      ania nic nie pisze o swoich uczuciach do chlopca, nie pisze rowniez ze maz
                      zmusza ja do czegoklowiek z wyjatkiem sugestii iz powinna spotkac sie z eks.
                      to jest jeden jedyny problem jaki podnosi w tej chwili ania - wszelkie inne
                      sztucznie tworzone roblemy sa nadinterpretacja.
                      • m-jak-magi Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 11:02
                        ok doczytalam - nie odnosisz sie do probemu ani tylko wykorzystalas jej post do
                        gloszenia swojej teorii - ok zatem wszelka dyskusja nasza sie konczy bo ja
                        odnosze sie literalnie do wypowiedzi ani.
                        • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 11:04
                          I tak będzie najlepiej. Nie czytaj moich fantasmagorii. Miłego dnia.
                      • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 11:30
                        problemu spotkani=a się z eks tez juz nie ma. jest tylko problem, ze jak ktos
                        jest od nas zwyczajnie lepszy, nie mozemy tego znieść, bo to nam burzy dobre
                        mniemanie o sobie.
                        ale to nie jest problem ani.
              • nangaparbat3 analogia 05.07.07, 10:45
                dziecko-kundelek to powinna byc ta kropka nad "i" naszej dyskusji.
                • m-m-m Re: analogia 05.07.07, 10:49
                  To może lepiej:
                  To, że ktoś wyjeżdżał tylko z mamusią to i teraz musi, kiedy ma swoją rodzinę?
                  Mamusia pozostanie mamusią, ale sytuacja się zmienia i nie jest ona ważniejsza
                  od żony i dziecka.
                  • m-jak-magi Re: analogia 05.07.07, 10:51
                    nie do konca trafne porownanie ale zawsze to lepiej niz kundelek wink
                    • m-m-m Re: analogia 05.07.07, 11:05
                      A jakie byłoby trafniejsze?
            • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:47
              Powinny być zachowane proporcje, a wiec najpierw własna żona i własne dziecko,
              a potem dopiero cudze dziecko. Czyli jeśli żona, której mąż nie jest ojcem tego
              dziecka wyraziłaby sprzeciw wyjazdowi z cudzym dzieckiem, to dziecko nie jedzie
              i już.
              Jeśli jadą wszyscy to cudze dziecko wie, że jest równe rodzinie niby-tatusia,
              anie liczy na to, ze kiedyś będzie mialo tehgo tatusia tylko dla siebie.

              Ps. Odnoszę się tu do wielu wypowiedzi, a nie konkretne do zdania w wątku
              autorki.
        • coccolona Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:48
          Nie jestem niczyim wcieleniem, nie podszywam sie tu pod nikogo, mam jeden nick -
          to gwoli wyjasnienia.

          Wspomnialam wczesniej, ze nikt nie zabrania facetowi miec pozytywnych uczuc
          wzgledem obcego dziecka. Ale problem polega tu na tym, ze cala ta sytuacja
          powoduje konflikt w rodzinie niby-taty. Ten dzieciak i jego matka sa przyczyna
          konfliktu w tej nowej rodzinie, takie cos nie powinno miec miejsca. Jezeli facet
          przedklada dobro tamtyosob nad dobro swojej rodzint, to cos jest nie tak. Nie
          powinien sie zenic i zakladac rodziny.
          • dominika303 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 10:50
            O dokładnie o to chodzi!!
          • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 11:08
            Zaraz się dowiesz, że konfliktu nie ma: tylko next robi fochy, bo nie zamierza
            poddawać się weryfikacji exowej.
            • coccolona Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 11:10
              Gdyby nie bylo konfliktu, to Ania nie zakladalaby tego watku...
              • dominika303 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 11:16
                wiesz co ........? bo mnie zaraz znowu sprowokujesz sad

                Nie jestem Anią, nie mam wielkiego serducha , o czym wszyscy tutaj wiedzą i ja
                pogoniłabym taką exię razem z jej dzieckiem i już!

                Chce exia aby mój facet widywałs ie z jej dzieckiem, oki, ale pod warunkiem, że
                nam to nie koliduje w planach życiowych/wakacyjny/codziennych .
                Ale narzucanie mi obcego dzieciaka, bo mój facet był z jakąs babą, kótra nie
                jest w stanie przez lat ok 10 stworzyc własnemu dziecku domu .. no sorry ale co
                mnie to obchodzi??
                Czy w zwiazku z tym mam brac na wakacje dzieci z domów dziecka/poprawczaka itp
                bo ich rodzice są niewydolni wychowawczo?


                Nie mój cyrk nie moje małpki .
                Niech właściel sie nimi opiekuje, a nie podrzuca jak kukułka jajka i szuka
                naiwnych wielkodusznych frajerów tongue_out

                • coccolona Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 11:22
                  A tu jeszcze obcy smarkacz chce dyktowac rodzinie z dzieckiem, zeby ojciec
                  rodziny pojechal z nim na wakacje, a zona z dzieckiem zostala w domu. Hahahaha.
                  Smiechu warte...
                  • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 11:28
                    Chłopak nie roił by sobie takich wakacji, gdyby znał tak naprawdę kto jest kim
                    w tym układzie. To wina exowej (która nie powiedziała mu prawdy i podtrzymuje
                    iluzję ewentualnych wakacji z nie-ojcem).
                    • lilith76 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 11:49
                      Jest w tym racja - M i ex przy rozstaniu skiepścili sprawę, nie pomyśleli, co dalej z układem, kiedy oboje założą nowe rodziny.

                      A określenia z kręgu "obcy smarkacz", "dyktuje" pokazują pewną klasę autorki.
                      Można się z sytuacją nie zgadzać, ale żeby do razu obrażać dziecko, które zaplątano w układy dorosłych.
                      • coccolona Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 12:02
                        Oj, lilith, nie odgrywaj juz takiej Matki Teresy. To moja sprawa, jakich
                        okreslen uzywam, nic nikomu do tego. Zreszta to nie jest twoje dziecko, nie
                        rozumiem, dlaczego takie zawziete wstawiennictwo.

                        A o obrazie dzieciaka nie mozna mowic, bo on tego postu nie czytal. Nie badz tak
                        nadgorliwa smile
                        • lilith76 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 12:29
                          To ja nie rozumiem po co wszystkie twoje wypowiedzi w tym wątku skoro nie chodzi o twojego męża, co tak wchrzanisz między wódkę i zakąskę. Własnego pilnuj.

                          Rozumiem, że jeśli określę twoją matkę kilkoma epitetami to jej nie obrażę, bo ona tego nie czyta?


                          Z nas dwóch ja wypowiedziałam się w tym wątki ze 2-3 razy, a ty ile?
                          Nie wiem która z nas jest nadgorliwa i która żyje cudzym życiem...
                          • coccolona Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 12:39
                            W takim razie nikt nie powinien nic pisac na tym forum, bo watek zawsze bedzie
                            dotyczyl czyjegos zycia. Zawsze mozemy wyrazac swoje stanowisko w danej sprawie.
                            Po to jest m.in. forum. Chyba nie po to, by przytakiwac tylko jego zalozycielom.

                            A porownanie mojej matki do zupelnie obcego tobie dzieciaka jest zupelnie
                            nietrafione. Nie mozesz mowic o osobistym zwiazku z tym dzieciakiem. Pewnie go
                            nigdy w zyciu nie widzialas.

                            I wytlumacz mi moze jeszcze, co takiego jest w slowie "dyktuje", ze uzycie jego
                            swiadczy o braklu klasy.
                            • dominika303 jeszcze jedno 05.07.07, 12:49
                              a mianowicie jak ten "pseudoszlachetny" M ma zamiar w przyszłosci wytłumaczyc
                              własnemu rodzonemu dziecku kto to jest ten chłopiec i dlaczego z nimi spędza/ł
                              wakacje, dlaczego jest na zdjeciach itp ??? No bo skoro to nie brat ani swat
                              ani inna rodzina, nie kolega , nie sąsiad to po co z nimi jezdzi na wakacje? Po
                              co ojciec zamiast zajmowac się swym potomkiem zabawia obce dziecko?
                              Ja nadal twierdze, ze układ chory do szpiku sad
                              Więcej z tego wyniknie problemów dla wszystkich niz pozytywów
                              dla "przysposobionego" dziecka!



                              • lilith76 Re: jeszcze jedno 05.07.07, 13:00
                                > a mianowicie jak ten "pseudoszlachetny" M ma zamiar w przyszłosci wytłumaczyc
                                > własnemu rodzonemu dziecku kto to jest ten chłopiec i dlaczego z nimi spędza/ł
                                > wakacje, dlaczego jest na zdjeciach itp ??? No bo skoro to nie brat ani swat
                                > ani inna rodzina, nie kolega , nie sąsiad to po co z nimi jezdzi na wakacje? Po
                                >
                                > co ojciec zamiast zajmowac się swym potomkiem zabawia obce dziecko?

                                Są ludzie mający trochę szersze horyzonty społeczne niż Reymontowskie Lipce.
                                Córka przyjaciółki mojej matki mówiła do mamy "ciociu". Ja jakoś łapałam różnicę. Kurde, może ty dominika nie potrafisz. Ale nie wszyscy tak mają.
                                • m-m-m Re: jeszcze jedno 05.07.07, 13:05
                                  "Ciociu", "wujku" to co innego niż "tatusiu".
                              • m-m-m Re: jeszcze jedno 05.07.07, 13:02
                                Początkowo pewnie można utrzymywac mit, że to jest "brat". Potem jak już prawda
                                wyjdzie na jaw, to dziecko własne nie za bardzo zaakceptuje to, że np. jego
                                rodzic jedzie sam z nie-bratem na wakacje, a on z matką są w odstawce.
                                • coccolona Re: jeszcze jedno 05.07.07, 13:03
                                  Cicho m-m-m, tu trzeba pisac, ze obce dzieci sa tak samo wazne, jak wlasne.
                                  Inaczej spotkasz sie z niezrozumieniem...
                                  • m-m-m Re: jeszcze jedno 05.07.07, 13:08
                                    Siedzę na tym forum już kilka lat i mam stały etat wrednej macochy, więc się
                                    nie przejmuję.
                                  • lilith76 Re: jeszcze jedno 05.07.07, 13:24
                                    > Cicho m-m-m, tu trzeba pisac, ze obce dzieci sa tak samo wazne, jak wlasne.
                                    > Inaczej spotkasz sie z niezrozumieniem...

                                    Nikt tu nigdy takich rzeczy nie pisał.
                                    Znowu nainterpretujesz. Rajcuje cię to?
                                    wink
                                    • coccolona Re: jeszcze jedno 05.07.07, 13:30
                                      Nie rajcuje mnie to. Ale na tym forum jest zawsze tak, ze jak nowa zona
                                      przedklada interesy WLASNEGO dziecka nad interesy pasierbow, czy nawet obcych
                                      dzieci, to od razu jest strasza egoistka, nieszlachetna i nigdy nie ma racji.

                                      A Ania narobila szumu a teraz nawet nie chce napisac, co tak naprawde mysli o
                                      obecnosci tego dzieciaka w ich zyciu.
                                • dominika303 Re: jeszcze jedno 05.07.07, 13:07
                                  wiesz , bo wychowałam się w normalnym świecie gdzie matka to była matka , a nie
                                  ciocia tongue_out
                                  a obcy facet to obcy facet nie tato tongue_out

                                  Mnie nie bawi świat Witkacego , gdzie to zamiast rodziny facet zostaje z żona
                                  kolegi i dzieckiem kochanki tongue_out
                                  Jak ciebie takie coś pociąga to trudno ..........

                                  Ale śmiem wątpić aby Ania marzyła o takim popapranym życiu dla swego dziecka tongue_out
                                  • lilith76 Re: jeszcze jedno 05.07.07, 13:22
                                    To co ty robisz z rozwodnikiem???
                                    W normalnym świecie kobieta się z takim nie zadaje.
                                    • dominika303 Re: jeszcze jedno 05.07.07, 13:28
                                      jak to co robię?
                                      zyję sobie swoim życiem tongue_out
                                      ale nie mam zamiaru swemu dziecku wmawiac że była żona taty to mama lub
                                      ciocia tongue_out
                                      widzisz róznicę??
                                      czy klapki ci się przykleiły? w obronie "żekomo" uciśnionych ? tongue_out
                                      • lilith76 Re: jeszcze jedno 05.07.07, 13:44
                                        Świat się zmienia. Społeczeństwo się zmienia.
                                        Wiek temu ty i twój mąż nie moglibyście być razem w takim układzie jak teraz. Byłoby to zgorszenie i kłopot jak to na zdjęciu wytłumaczyć.
                                        Za jakiś czas będzie coraz więcej takich poklejanych rodzin. Z czasem spowszednieje.
                                        Ty gdzieś się zatrzymasz koło schyłkowego PRL-u tongue_out
                                        • dominika303 Re: jeszcze jedno 05.07.07, 13:50
                                          za to ty wyprzedzasz nawet męża Ani ze swym światopoglądem, gdzie to na matkę
                                          mówi się ciociu i jest to normą - czyżbyś żyła już 22 wieku?? hahahahahahahahaha

                                          To nie jest rodzina posklejana!
                                          To jest normalna rodzina, maż i żona i dziecko + dokładka w postaci obcego
                                          dziecka obcej baby, z która kilka lat zył M Ani tongue_out I to jest własnie sedno
                                          problemu żył- ale juz nie żyje !!
                                          A skoro zdecydował sie na załozenie rodziny , to niech o nią dba, a nie od
                                          niemowlęcia papra w głowie swemu dziecku jakims tam dzieciakiem z
                                          przeszłosci.To jest przeszłosć tego faceta, a nie jego dziecka!!
                                          I nie rozumiem dlaczego dorosły facet naraża własne dziecko w imię byłego sexu
                                          z jego matką ? sad
                                          To jest smutne !






                                          • m-m-m Re: jeszcze jedno 05.07.07, 14:03
                                            Tak, też uważam, że nie jest to rodzina rekonstruowana, ale wraz z dodatkiem
                                            cudzego dziecka będzie miała w przyszłości problemy rodziny rekonstruowanej.
                                            Myślę, że w imię lepszego (bo nie dobrego, bo chłopak wie, że to nie jest jego
                                            ojciec) samopoczucia czyjegoś dziecka (można przed kolegami powiedzieć, że to
                                            mój "tatuś") naraża się dziecko własne i nową żonę na problemy rodziny
                                            rekonstruowanej. Co innego drugie dziecko tego samego faceta lub babki dla
                                            którego to pierwsze to rodzeństwo, a co innego gdy to rodzeństwo "przyszywane".
                                            Rodzina rekonstruowana jest mniejszym złem niż rodzina rozbita, ale jest
                                            zdecydowanie trudniejsza niż rodzina "nuklearna". Tu jest rodzina "nuklearna" i
                                            przez szlachetność nie-tatusia jest psuta i prowadzona ku rekonstruowanej.
                                          • lilith76 Re: jeszcze jedno 05.07.07, 15:04
                                            > za to ty wyprzedzasz nawet męża Ani ze swym światopoglądem, gdzie to na matkę
                                            > mówi się ciociu i jest to normą - czyżbyś żyła już 22 wieku?? hahahahahahahahah
                                            > a
                                            >

                                            Gdzie ja coś takiego napisałam?
                                            Gratuluję upału, bo u mnie kropi deszcz i nic głowy nie wypala...
                                            • dominika303 Re: jeszcze jedno 05.07.07, 15:28
                                              za to padający deszczyk ci jak widać też zbytnio nie służy pewnie napisane
                                              słowa wymywa skutecznie z głowy co? sad

                                              przeciez to ty pisałas o mamie -cioci? zapomniałaś? to wina tego deszczu
                                              ehh.....

                                              • lilith76 Re: jeszcze jedno 05.07.07, 16:50
                                                > za to padający deszczyk ci jak widać też zbytnio nie służy pewnie napisane
                                                > słowa wymywa skutecznie z głowy co? sad
                                                >
                                                > przeciez to ty pisałas o mamie -cioci?


                                                Czyli ta plugawa historia z lat 80-tych dała mi miejsce w XXII wieku.
                                                Fakt dziewczynka była bękartem, bez kontkatu z ojcem, na przyjaciółkę mamy mówiła ciociu, nie lubiła ojczyma nr 1, za to lubiła nr 2, a dziś sama jest macochą bezkontaktową.
                                                Powiem dziś mamie jaka to strasznie była kiedyś nowoczesna, że pozwoliła na takie bratanie się smarkuli.
                                          • jowita771 Re: jeszcze jedno 07.07.07, 12:21
                                            dominika303 napisała:

                                            > I nie rozumiem dlaczego dorosły facet naraża własne dziecko w imię byłego
                                            sexu
                                            > z jego matką ? sad

                                            a może w imię uczuć do tego dziekc? tak trudno to sobie wyobrazić?

                                            > To jest smutne !

                                            nic dodać, nic ująć.

                                  • natasza39 Ja w kwestiach rozumienia tekstu pisanego. 05.07.07, 16:08
                                    dominika303 napisała:

                                    > wiesz , bo wychowałam się w normalnym świecie gdzie matka to była matka , a nie
                                    >
                                    > ciocia tongue_out
                                    > a obcy facet to obcy facet nie tato tongue_out

                                    To był zdaje sie do lilith tekst na jej wypowiedź:
                                    >Córka przyjaciółki mojej matki mówiła do mamy "ciociu". Ja jakoś łapałam
                                    różnicę. Kurde, może ty dominika nie potrafisz. Ale nie
                                    wszyscy tak mają.<

                                    Zrozumiałam, że chodzi o to, że:
                                    Córka owej przyjaciółki zwracała się do mamy lilith per "ciociu", choć de facto
                                    nie były rodziną, a nie o to, jak Ty to dominiko zinterpretowałaś, że owa
                                    dziewczyna nazywała swoja matkę "ciocią".
                                    • dominika303 Re: Ja w kwestiach rozumienia tekstu pisanego. 05.07.07, 16:14
                                      przeciez lilit napisała
                                      Córka przyjaciółki mojej matki mówiła do mamy "ciociu".
                                      a nie
                                      Córka przyjaciółki mojej matki mówiła do mojej mamy czy innej mamy "ciociu".
                                      druga sytuacja jest jasna - pierwsza nadal dziwna jak układ w tej rodzinie,
                                      gdzie obcy facet jest nazywany ojcem, nawet po rozowdzie z matką chłopca sad
                                      • natasza39 Niech lilith rozstrzygnie! 05.07.07, 16:21
                                        dominika303 napisała:

                                        > przeciez lilit napisała
                                        > Córka przyjaciółki mojej matki mówiła do mamy "ciociu".
                                        > a nie
                                        > Córka przyjaciółki mojej matki mówiła do mojej mamy czy innej mamy "ciociu".
                                        > druga sytuacja jest jasna - pierwsza nadal dziwna jak układ w tej rodzinie,
                                        > gdzie obcy facet jest nazywany ojcem, nawet po rozowdzie z matką chłopca sad

                                        Zabrakło chyba słówka "mojej" w stosunku do mamy.
                                        Ale nie ma też "swojej", a zatem Ty nad interpretujesz, jak dla mnie.
                                        Ale niech lilith rozstrzygnie "co autor miał na myśli"
                                        • lilith76 Re: Niech lilith rozstrzygnie! 05.07.07, 16:53
                                          Tak, wypadło mi słówko "mojej" w stosunku do mojej mamy.
                                          Monthy Python się robi.
                                          Liczyłam na to, że kobiety potrafiące wyczytać z drobnego wpisu kryzysy małżeńskie innych potrafią załapać taki niuans.



                                          Ale, ale - był czas gdy do babci mówiłam "mamo", do mamy po imieniu. Od niemowlęctwa byłam skrzywiona big_grin
                                          • natasza39 Re: Niech lilith rozstrzygnie! 05.07.07, 18:37
                                            lilith76 napisała:
                                            > Liczyłam na to, że kobiety potrafiące wyczytać z drobnego wpisu kryzysy małżeńs
                                            > kie innych potrafią załapać taki niuans.

                                            ROFTL!
                                            Bo to są proszę pani "psycholożki".
                                            Proponuję w diecie mniej sera żółtego i topionego, a więcej pisać na temat
                                            konkretnych treścismile
                            • lilith76 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 12:57
                              > A porownanie mojej matki do zupelnie obcego tobie dzieciaka jest zupelnie
                              > nietrafione. Nie mozesz mowic o osobistym zwiazku z tym dzieciakiem. Pewnie go
                              > nigdy w zyciu nie widzialas.
                              >

                              Łap analogię tam gdzie ona jest.
                              Napisałaś, że nie możesz obrazić tego dzieciaka, osobę ci obcą, bo on tego nie czyta. W takim razie ja nie mogę obrazić twojej matki, osobę mi obceą (w słowach uznawanych powszechnie za obelżywe), bo ona tego nie czyta.

                              > I wytlumacz mi moze jeszcze, co takiego jest w slowie "dyktuje", ze uzycie jego
                              > swiadczy o braklu klasy.

                              W twoim wypowiedzi nie chodziło nawet o słowa, ale o całość, poetykę wypowiedzi.
                              Dzieciak nie "dyktował", powiedział, że "woli nie". Każdy dzieciak choć raz w życiu powiedział, że czegoś "wolałby nie", ale oczywiście tylko ten jeden dyktuje i się rządzi. Nadinterpretowujesz czyjś wpis.

                              Kurczę, drogie panie, czy na prawdę tak ważne jest dla was MIEĆ RACJĘ, postawić na swoim, że w tej dyskusji nie widzicie, że dotykacie ściany absurdu. I to nawet macoszki mądre, inteligentne, które pomogły wielu ludziom.

                              Ja idę zająć się swoim życiem.
                              • coccolona Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 13:02
                                No jezeli slowo "smarkacz" jest dla ciebie obelga, to twoja sprawa.
                              • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 13:23
                                Mnie na racji nie zależy, bo w tej sytuacji każdy ma swoją: exowa, bo to jej
                                dziecko i wolałaby wiedzieć z kimono ma przebywać, niby-tatuś, bo podjął jakieś
                                tam zobowiązania moralne w przeszłosci i teraz zgodnie ze swoim sysetmem
                                wartości ciągnie to dalej, rodzina niby-tatusia, która nie chce być na drugim
                                planie i nie podoba się jej, że nie-syn żyje w przekonaniu, że kiedyś na
                                wakacje z niby-tatusiem pojadą tylko we dwóch.
                                Tu można tylko przedstawić ogólną charakterysktykę: czy taki model rodziny
                                komuś odpowiada czy nie. Ja jestem na nie, bo uważam, że jeśli dziecko nie jest
                                dzieckiem biologicznym wobec, którego rodzic ma obowiązki alimentacyjne i
                                wychowawcze - to jest to sztuczne tworzenie problemu rodziny rekonstruowanej.
                                Możliwe, że w moim założeniu straci na tym cudze dziecko, ale starci tylko ono:
                                a tak to traci dziecko kolejne i nowa żona, bo wątpię, aby w takej rodzinie
                                udało się relacje pozytywnie zbudować by i wilk był syty i owca cała.
                                • poxywka Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 05.07.07, 16:43
                                  m-m-m to nie jest sztuczny problem; nie musi to tez byc jedynie moralny
                                  obowiazek bo dziecko mozna zwyczajnie pokochac; wtedy jest calkowicie bez
                                  znaczenia czy jest sie spokrewnionym; teskni sie za nim tak samo;
                                  w obecnym swiecie wlasnie ten problem zaczyna niebezpiecznie narastac; dzieci
                                  najpierw traca (czesciwowo lub calkowicie) jedno z rodzicow po czym po kilku
                                  latach traca osobe, ktora tego rodzica w pewien sposob zastepowala- bo tak
                                  naprawde czesto bywa wbrew panujacej tu opini, ze rodzica nie nalezy probowac
                                  zastapic; i to nie jest sztuczny problem ale calkiem realny i psychologowie
                                  uwazaja nawet ze dosc powazny; jesli opiekuje sie kims kogo kocham i moj
                                  partner zyciowy zazadalby abym z tej opieki zrezygnowala bo to nie moja rodzina
                                  raczej by stracil niz zyskal; mowisz ze straci tylko dziecko - a mnie sie
                                  wydaje ze po pierwsze straci jeszcze ten 'niby-tatus' a przy tym cala jego
                                  rodzina bo pewnie zostawiloby to trwaly slad i zal ; scenariuszy moze byc wiele
                                  i zaden do prostych nie nalezy ; proba ograniczenia kontaktow z 'nie-synem'
                                  moze jak uwazasz uzdrowic obecna rodzine a moze doprowadzic rownie dobrze do
                                  jej rozpadu
                                  pozdrawiam
                                  poxywka
                                  • nangaparbat3 strata i zysk 06.07.07, 00:37
                                    poxywka napisała:

                                    > jesli opiekuje sie kims kogo kocham i moj
                                    > partner zyciowy zazadalby abym z tej opieki zrezygnowala bo to nie moja
                                    rodzina raczej by stracil niz zyskal; mowisz ze straci tylko dziecko - a mnie sie
                                    > wydaje ze po pierwsze straci jeszcze ten 'niby-tatus' a przy tym cala jego
                                    > rodzina bo pewnie zostawiloby to trwaly slad i zal

                                    I tak własnie pomyślalam, ze obecność tego chlopca w rodzinie moze byc czymś
                                    dobrym, gdzieś o tym chyba juz pisalam w tym watku.
                                    Pokazalam watek zaprzyjaźnionemu przedsiębiorcy z bardzo wysokiej półki,
                                    powiedział o tych, ktore tak zdecydowanie żądają ustania kontaktów z dzieckiem:
                                    tak postawa "kto kogo", na wykończenie konkurencji, to frajerstwo. Tak jest w
                                    polskim biznesie, za to Szwajcarzy juz dawno zrozumieli, ze to się po prostu nie
                                    opłaca.
                                    • m-m-m Re: strata i zysk 06.07.07, 08:37
                                      A co mnie obchodzi szwajcarski biznes?
                                      Obchodzi mnie tyle, co kwiatki na księżycu, bo ja żyję tu, w tym kraju, a nie w
                                      Szwajcarii, na Antylach czy tam innej Antarktydzie.

                                      Autorka wątku nie napisała czy jej mąż faktycznie kocha tego chłopaka.
                                      Ta sprawa trwa już kilka lat, więc moim zdaniem tak naprawdę jest ostatnia
                                      chwila na jej załatwieniei ustalenie stanu faktycznego.
                                      Jeśli go kocha jak dziecko własne to trzeba ustalić konkretne zasady na jakich
                                      ten chłopak będzie funkcjonował w tym domu i na jakie zgodzi się żona.
                                      Nie może ona się czuć zmuszona do ponoszenia odpowiedzialności za tego chłopaka
                                      na równi z mężem (np. wakacje z tym chłopakiem), jeśli dla niej ten chłopak nie
                                      jest tak ważny, lub w ogóle nie ważny tak jak dla jej męża. Nie musi ona dawać
                                      zgody by z ich wspólnego majątku jakiekolwiek pieniądze szły na tego chłopaka,
                                      bo moim zdaniem kasę na jego utrzymanie na czas pobytu w tej rodzinie musi
                                      dawać jego matka i bezkontaktowy ojciec. Nie może ona czuć się jak bezpłatna
                                      opiekunka cudzego dziecka.
                                      Poza tym nadal uważam, że zupełnie obcy dzieciak, za którego ponosi się
                                      odpowiedzialność może, ale nie musi wnieść cokolwiek pozytywnego poza
                                      problemami do "zdrowej" rodziny. Bo to, ze wniesie głównie problemy to jestem
                                      więej niż pewna i nie dam sobie wytłumaczyć, ze problemy można przekuć w
                                      pozytywną jakość. Zawsze są tego jakieś koszty. Moim zdaniem koszty
                                      przewyższajace znacząco zyski.
                                      • poxywka Re: strata i zysk 06.07.07, 09:30
                                        autorka watku wlasciwie tylko rzucila haslo wiec w ogole nie wiem czy dana
                                        sytuacja istnieje naprawde i szczerze powiem rozwazam to troche hipotetycznie;
                                        po pierwsze obecna zona znala te sytuacje od poczatku wiec widac juz sie na to
                                        zgodzila; po drugie nie ma znaczenia co to dziecko wniesie w tej chwili ze soba
                                        dla calej rodziny - wniesie tyle samo ile by wnioslo bedac pasierbem; chodzi o
                                        to, ze kazdy ma wartosci, ktorych nie poswieci w imie swietego spokoju innych
                                        osob; ten gosc ma taki a Ty masz inny system wartosci wiec masz inne zdanie no
                                        i tyle; mozna dyskutowac nad tym ile czasu ma to dziecko spedzac z niby-ojcem,
                                        na jakich warunkach itp ale nie mozna dyskutowac z miloscia, poczuciem
                                        sprawiedliwosci i wrazliwoscia - wg mnie zmienic to moga doswiadczenia zyciowe
                                        ale na pewno nie trzezwy rachunek zyskow i strat
                                        pozdrawiam
                                        poxywka
                                        • m-m-m Re: strata i zysk 06.07.07, 09:44
                                          Ja przedstawiłam mój pogląd na sprawę, ja bym się na takiego dochodnego niby-
                                          pasierba nie zgodziła, to na tyle.
                                          • coccolona Re: strata i zysk 06.07.07, 10:28
                                            No wiesz, jak smiesz miec wlasne zdanie smile Cudze dzieci trzeba kochac, kochac,
                                            kochac!!! I w wlasne gniazdo sr..ć
                                            • m-m-m Re: strata i zysk 06.07.07, 10:51
                                              Akurat te pane do kochaniea tego chłopaka nie namawiają. Bardziej bronią jego
                                              obecności w tym układzie. Faktem jest, że większość tu broniących niby-tatusia
                                              jest matkami tzw. samodzielnymi, czyli mającymi dzieci z poprzednich związków i
                                              na pewno patrząc przez ten pryzmat wolą opcję niby-ojca. Bo nie ulega
                                              wątpliwości, że dla tego chłopaka ta przyszywana rodzina to czysty zysk,
                                              natomiast dla tej rodziny koniecznosć przeorientowania się na rodzinę gorszą,
                                              bo rekonstruowaną. Czyli tak: on bez niby-ojca on zostaje w rodzinie rozbitej i
                                              ma zysk z rekonstruowanej. Rodzina ma stratę z tutułu przejścia z "nuklearnej"
                                              w rekonstruowaną. Bo nikt mi nie wmówi, że to nie jest strata, a rzekome
                                              enigmatyczne zyski w postaci bliżej nieokreślonego dobra wnoszonego przez
                                              obcego tylko zamydlają sedno problemu.
                                              Ponieważ poszkodowanym w razie usunięcia byłby ten chłopak, to panie mają takie
                                              widzenie: ważne, że będzie on miał zysk, bo to dziecko itp. Liczy się jego
                                              dobro. Czyli jego dobro jest ważniejsze lub równoważne dobru dziecka własnego i
                                              żony. Bo niby on coś wniesie: no wniesie - problemy. Panie te bagatelizują
                                              sprawę żony szukając usprawiedliwień takich jak: z miłości do męża można się
                                              poświecić (w ogóle opcja macochy - męczennicy jest na tym forum dobrze widziana
                                              jako szlachetna itp., tak na marginesie: jakie to katoliockie - obraz
                                              męczeństwa jest kulturowo wpisany jako ten zasługujący na pochwałę).
                                              A ja uważam, ze druga rodzina to nie jest sąd rodzinny i dobrem cudzego dziecka
                                              nie musi się kierować, musi zaś dbać o własne struktury, bez deformacji
                                              sztuczną rekonstrukcją.
                                              No, ale to moje zdanie jak pisałam wyżej.
                                              • poxywka Re: strata i zysk 06.07.07, 11:41
                                                ja nie doswiadczylam w zyciu uczuc towarzyszacych macochowaniu a Ty milosci do
                                                do dziecka i odpowiedzialnosci za nie - trudno powiedziec co kto tu bagatelizuje
                                                oczywiscie mozecie zaslaniac sie teoria, ze tu wszyscy promuja meczenstwo ale
                                                przypomina mi to taktyke dzialania obecnego rzadu
                                                zdaje sobie sprawe ze punkt siedzenia jest istotnym czynnikiem ale na pewno nie
                                                jedynym

                                                pozdrawiam
                                                poxywka
                                                • m-m-m Re: strata i zysk 06.07.07, 13:18
                                                  Generalnie rozumiem, że ktoś kto ma dziecko z poprzedniego związku myśli przede
                                                  wszystkim o jego dobru i dla niego fakt przekształcenia rodziny "nuklearnej" w
                                                  rekonstruowaną w celu "dobra" tegoż dziecka jest oczywisty, nawet kosztem owej
                                                  rodziny.
                                                  Nie zapominaj Poxywko, że byłam pasierbicą i wiem jakie uczucia towarzyszą
                                                  dziecku z rozbitej rodziny. Nie jestem też bez wyobraźni, by nie wiedzieć jakie
                                                  konsekwencje niesie za sobą moja teoria, ale uważam ją za zasadną.
                                              • coccolona Re: strata i zysk 06.07.07, 12:35
                                                Myslisz calkiem normalnie m-m-m, jak kazda normalna kobieta, ktorej najwieksza
                                                wartoscia w zyciu jest WLASNA rodzina. Tak rozumuje wiekszosc kobiet. Meczennicy
                                                sa w mniejszosci. I dobrze. Kazdy powinien stawiac na pierwszym miejscu rodzine.
                                                • jowita771 Re: strata i zysk 07.07.07, 12:40
                                                  coccolona napisała:

                                                  Kazdy powinien stawiac na pierwszym miejscu rodzine
                                                  > .
                                                  jak mangolda.
                                                  • coccolona Re: strata i zysk 07.07.07, 12:50
                                                    Nie wiem, kim jest mangolda i pisalam juz, ze nia nie jestem. Mozecie tak sobie
                                                    kazdemu zarzucac, ze zmienil nick. Tylko ostroznie z tym, bo czesto jest to
                                                    bezpodstawne zalozenie.

                                                    A wg ciebie kogo powinno sie stawiac na 1 miejscu? Sasiadow? Kolezanki?
                                                    Wspolpracownikow?
                                              • kasia_kasia13 Re: strata i zysk 06.07.07, 12:41
                                                M-m-m, wciaz piszesz o chlopcu jako o obcym dziecku. Dla tego pana to nie jest
                                                obce dziecko. On je traktowal i dalej traktuje jak swoje.

                                                > Ponieważ poszkodowanym w razie usunięcia byłby ten chłopak,

                                                Poszkodowanym bylby rowniez maz Aniu, zapominasz o opcji, ze on moze tego
                                                chlopca kochac.

                                                >to panie mają takie
                                                >
                                                > widzenie: ważne, że będzie on miał zysk, bo to dziecko itp. Liczy się jego
                                                > dobro. Czyli jego dobro jest ważniejsze lub równoważne dobru dziecka własnego
                                                i
                                                >
                                                > żony. Bo niby on coś wniesie: no wniesie - problemy. Panie te bagatelizują
                                                > sprawę żony szukając usprawiedliwień takich jak: z miłości do męża można się
                                                > poświecić (w ogóle opcja macochy - męczennicy jest na tym forum dobrze
                                                widziana
                                                >
                                                > jako szlachetna itp., tak na marginesie: jakie to katoliockie - obraz
                                                > męczeństwa jest kulturowo wpisany jako ten zasługujący na pochwałę).

                                                Zona powinna sie w sprawie chlopca zadeklarowac _zanim_ zostala zona. Tylko byc
                                                moze, gdyby wtedy zazadala znikniecia chlopca z zycia swojego faceta, nigdy by
                                                nia nie zostala.
                                                • coccolona Re: strata i zysk 06.07.07, 12:44
                                                  kasia_kasia13 napisała:

                                                  > Zona powinna sie w sprawie chlopca zadeklarowac _zanim_ zostala zona. Tylko byc
                                                  >
                                                  > moze, gdyby wtedy zazadala znikniecia chlopca z zycia swojego faceta, nigdy by
                                                  > nia nie zostala.

                                                  Ale teraz jest zona i matka dziecka tego mezczyzny. I teraz gdyby postawila
                                                  warunek - ja z dzieckiem albo ten obcy - gdyby maz wybral obcego, to by dopiero
                                                  o nim swiadczylo...
                                                  • kasia_kasia13 Re: strata i zysk 06.07.07, 12:50
                                                    coccolona napisała:

                                                    > kasia_kasia13 napisała:
                                                    >
                                                    > > Zona powinna sie w sprawie chlopca zadeklarowac _zanim_ zostala zona. Tyl
                                                    > ko byc
                                                    > >
                                                    > > moze, gdyby wtedy zazadala znikniecia chlopca z zycia swojego faceta, nig
                                                    > dy by
                                                    > > nia nie zostala.
                                                    >
                                                    > Ale teraz jest zona i matka dziecka tego mezczyzny. I teraz gdyby postawila
                                                    > warunek - ja z dzieckiem albo ten obcy - gdyby maz wybral obcego, to by
                                                    dopiero
                                                    > o nim swiadczylo...

                                                    To by przede wszystkim swiadczylo fatalnie o niej. To bylaby zwykla manipulacja
                                                    dzieckiem, ktora czesto sie zarzuca samodzielnym. Nie mowila przed slubem o
                                                    niecheci do chlopca, ze strachu, ze do slubu nie dojdzie. Nie mowila tez po
                                                    slubie, ze strachu, ze facet sie rozwiedzie. Ale jak zostala MATKA, ma wspolne
                                                    dziecko jako karte przetargowa, to stawia warunek: ten chlopiec albo ja i
                                                    dziecko. Bo liczy, ze maz nie bedzie chcial rozbijac dziekcu rodziny. Jak dla
                                                    mnie obrzydliwosc.
                                                  • nangaparbat3 Re: strata i zysk 06.07.07, 13:03
                                                    coccolona napisała:

                                                    > kasia_kasia13 napisała:
                                                    >
                                                    > > Zona powinna sie w sprawie chlopca zadeklarowac _zanim_ zostala zona. Tyl
                                                    > ko byc
                                                    > >
                                                    > > moze, gdyby wtedy zazadala znikniecia chlopca z zycia swojego faceta, nig
                                                    > dy by
                                                    > > nia nie zostala.
                                                    >
                                                    > Ale teraz jest zona i matka dziecka tego mezczyzny. I teraz gdyby postawila
                                                    > warunek - ja z dzieckiem albo ten obcy - gdyby maz wybral obcego, to by dopiero
                                                    > o nim swiadczylo...

                                                    Postawienie takiego warunku swiadczyłoby o żonie. Wyłącznie. O jej emocjonalnym
                                                    kalectwie z jednej strony, a głupocie z drugiej.
                                                  • m-m-m Re: strata i zysk 06.07.07, 13:33
                                                    ....Postawienie takiego warunku swiadczyłoby o żonie. Wyłącznie. O jej
                                                    emocjonalnym
                                                    > kalectwie z jednej strony, a głupocie z drugiej.


                                                    No właśnie, to jeste doskonały przykład na ideę poświecenia się w imię dobra
                                                    obcego zupełnie dziecka. To jest kuturowo uzasadnione w religii katolickiej.
                                                    Inaczej kobieta jest głubia i okaleczona emocjonalnie jeśl nie zamierza
                                                    poświecać sie w ogóle dla męża i jego związków z zupełnie obcycm dzieckem.
                                                  • m-m-m Re: strata i zysk 06.07.07, 13:26
                                                    Bardzo wiele kobiet wchodzi w związki nie zdajac sobie sprawy jakie to iesie
                                                    konsekwencje. Często kobieta nie wie już od razu jaki faktyczny wpływ będzie
                                                    miała decyzja o wyborze jej M. na ich wspólne życie. Na to trzeba czasu i
                                                    doświadczeń.
                                                    Cały czas zaznaczam, że już nie odoszę się do konkretnego listu założycielki
                                                    wątku, tylko snuję dywagacje ogólne i w związku z tym nie wnikam, czy konkretny
                                                    X kocha konkretnego Y.
                                                  • kasia_kasia13 Re: strata i zysk 06.07.07, 15:18
                                                    m-m-m napisała:

                                                    > Bardzo wiele kobiet wchodzi w związki nie zdajac sobie sprawy jakie to iesie
                                                    > konsekwencje.

                                                    ZA glupote trzeba placic.
                                                  • m-m-m Re: strata i zysk 06.07.07, 15:21
                                                    Kasiu, dobrze, że Ty jesteś taka mądra, najmądrzejsza we wsi zaraz po psie
                                                    sołtysa.
                                                    Ludzie nie są czarno-biali i niekoniecznie z głupoty wynikają ich życiowe
                                                    porażki, czy problemy.
                                                  • damiri Re: strata i zysk 06.07.07, 20:46
                                                    kasia_kasia13 napisała:

                                                    > m-m-m napisała:
                                                    >
                                                    > > Bardzo wiele kobiet wchodzi w związki nie zdajac sobie sprawy jakie to ie
                                                    > sie
                                                    > > konsekwencje.
                                                    >
                                                    > ZA glupote trzeba placic.

                                                    Kasiu, nie wypowiadam sie co do tematu watku, ale tym Twoim zdaniem poczulam
                                                    sie troche dotknieta i obrazona. Poczulam sie nazwana glupia. Ja tez bylam
                                                    taka, ktorej sie wydawalo, ze wie na co sie decyduje a dopiero teraz, grubo po
                                                    fakcie, okazalo sie jakie sa naprawde konsekwencje takiego zwiazku. Nie mowie,
                                                    ze jest jakas tragedia, bo nie jest, ale w najsmielszych wyobrazeniach nie
                                                    dalam rady przewidziec tego co bede czula bedac macocha.
                                                    Czy jestem glupia bo nie potrafilam przewidziec wszystkiego? Jezeli gdzies
                                                    sprzedaja krysztalowe kule do przewidywania przyszlosci, chetnie sie ustawie w
                                                    kolejke...

                                                    (ps nie chce zaczynac wojny smile, po prostu troche mnie zabolala ta "glupota")
                                              • jowita771 Re: strata i zysk 07.07.07, 12:35
                                                m-m-m napisała:

                                                nie ulega
                                                > wątpliwości, że dla tego chłopaka ta przyszywana rodzina to czysty zysk,
                                                > natomiast dla tej rodziny koniecznosć przeorientowania się na rodzinę gorszą,
                                                > bo rekonstruowaną.

                                                jestem jedną z "broniących kontaktów M z chłopcem", ale dla mnie rodzina
                                                rekonstruowana nie znaczy gorsza. może tu jest pies pogrzebany. Jesli dla Was
                                                rodzina rekonstruowana z miejsca znaczy gorsza, to współczuję, że w takich
                                                rodzinach funkcjonujecie.
      • jowita771 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 07.07.07, 11:40
        coccolona napisała:

        > Nie no, dla mnie ta cala sytuacja, to jakis absurd. Obcy ludzie wlaza z
        > buciorami w zycie normalnej rodziny, burza spokoj jej czlonkow a wiele osob
        > zdaje sie byc po stronie intruzow.

        podpisuję sie pod tym obiema rękami.
        Autorka ma konkretny problem, związany nie z dzieckiem, a jego matką, a wiele
        osób próbuje jej wmówić, że wiiny jest jej mąż i więź z dzieckiem i to tu
        powinna upatrywać źródła problemu. nie ma to jak znać problemy innych l;udzi
        lepiej niż sami zainteresowani.
    • coccolona Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 06.07.07, 09:35
      jowita771 napisał:
      > autorka ponosi konsekwencje związku z dobrym człowiekiem.
      > Aniu, tylko się nie skupiaj na tym, że dziecko nie jest biologicznym potomkiem
      > Twojego męża, bo to nie ma tu znaczenia, on to dziecko kocha.
      > a Tobie można tylko pogratulować, niewielu jest takich mężczyzn, jak Twój.

      Rzeczywiscie, sytuacja do pozazdroszczenia - maz, ktory przedklada dobro obcych
      nad spokoj i komfort psychiczny zony
      • kasia_kasia13 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 06.07.07, 12:42
        coccolona napisała:
        > Rzeczywiscie, sytuacja do pozazdroszczenia - maz, ktory przedklada dobro
        obcych
        > nad spokoj i komfort psychiczny zony


        Dla tego faceta to nie jest obce dziecko!!!!
    • kasia_kasia13 dygresja 06.07.07, 12:45
      Tak sobie czytam te posty o tym, ze dziecko niebiologiczne, ktore sie latami
      wychowywalo, to obce dziecko i nalezy je wyeliminowac ze swojego zycia, jesli
      sie zaklada nowa rodzine. I mysle o ludziach, ktorzy na przyklad adoptuja
      nieswoje dzieci. Czy oni tez, jesli dajmy na to beda kiedys zakladac nowa
      rodzine, powinni sie takich dzieciakow najpierw pozbyc, bo to nie ich wlasne? I
      w ogole, co za naiwniacy. Ile nowych plaszczow mogliby kupic, gdyby sie nie
      zdecydowali na adopcje.
      • joanna-walencja Re: dygresja 06.07.07, 13:02
        Kasiu-kasiu, adopcja tym sie roznic od opisanego powyzej ukladu, ze ojciec
        adopcyjny ma prawa rodzicielskie (oczywicie takze obowiazki) a taki przybrany
        quasi tatus - nie. Rodzic adopcyjny moze pojsc na wywiadowke,a byly maz mamusi
        ktory kocha dziecko juz nie. Rodzic adopcyjny ma prawo podejmowac istotne
        decyzje dot. dziecka (dot. leczenia, wyboru szkoly, sposobu wychowywania itd,
        wyjazdu na wakacje) - niby-tatus nie. Niestety z punktu widzenia prawa taki
        kochajacy niby tatus jest traktowany tak samo jak sasiad albo inna obca osoba.
        Adoptowane dziecko dziedziczy po rodzicu adopcyjnym, ukochany syn bylej zony
        nie (chyba, ze zostanie przez meza Ani wymieniony w testamencie).
        Niestety, uczucia to nie wszystko, a sytuacja rodziny Ani i eksi wygladala by
        naprawde zupelnie inaczej, gdyby M adoptowal dziecko eksi, skoro juz zdecydowal
        sie pokochac je jak wlasne. I tylko szkoda by bylo tych alimentow od dawcy
        spermy...

        Czy tacy rodzice powinni sie pozbywac adoptowanych dzieci po rozwodzie, bo to
        nie ich wlasne? - sorry, ale to troche glupie pytanie, sama sobie na nie
        odpowiedz. Z punktu widzenia prawa dzieci adoptowane sa traktowane na rowni z
        dziecmi rodzonymi. Zaznacze jeszcze, ze sa tacy rodzice ktorzy "pozbywaja" sie
        swoich wlasnych, rodzonych dzieci (vide ojciec biologiczny dziecka eksi Ani).
        • anastazjapotocka A jednak! 06.07.07, 13:42
          A jednak to ja miałam rację, że Ania nie jest zachwycona pseudotatusiowymi
          zapędami jej męża do cudzego dziecka.
          I wcale się Ani nie dziwię.
          Nie dość, że głupie i niepotrzebne sentymenty jej męża wprowadzają zamęt do
          normalnej i zdrowej rodziny Ani, to jeszcze Ania ma służyć za darmową opiekunkę
          dla cudzego dziecka, jak eksia jej męża wyruszy na kolejny łów.
          Fochów chłopaka, że on woli "z tatusiem" (a którym to, może o biologicznym
          dziecko mówiło?) nawet nie komentuję.

          Te fochy, a właściwie ich początek - to cena za brak stanowczości męża Ani i
          ojca ICH własnego dziecka. Teraz już będzie tylko gorzej , o ile Ania nie
          położy temu stanowczo kresu.

          Któraś dowcipnie (w jej mniemaniu) zastanawiała się, czy jestem prawdziwa,
          któraś sugerowała mi wełniany berecik.
          W odpowiedzi: jestem jak najbardziej prawdziwa i mam się dobrze. Trochę jestem
          zmęczona, ale za to moje konto ma się jeszcze lepiej.
          Berecików nie noszę. W ogóle nie noszę żadnego nakrycia głowy, bo mam piękne,
          wypielęgnowane włosy i nie muszę ich chować.

          Lubię i sznuję kobiety i uważam, że każda kobieta ma prawo do szacunku i
          miłości ze strony swojego mężczyzny.
          Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że wiele kobiet NIE ZNA SWOICH USTAWOWYCH i
          zwyczajowych PRAW i nie wie, że czasem panowie dla własnej wygody wciskają im
          sromotną ciemnotę (w imię miłości? oczywiście).

          W przypadku Ani jest to ciemnota ewidentna.
          Ani w ogóle na tym forum NIE POWINNO BYĆ.
          Znalazła się tutaj, bo pan przegiął. I tyle.
          I ja uważam, że Ani należy uświadomić, że pan przegina.

          Na miejscu Ani zastanowiłabym się jeszcze, czy jej włąsny mąż nie służy czasem
          za pogotowie seksualne swojej byłej żonie (ta jego podejrzana uległość dla
          niej!) - wystarczy poczytać wątki na "samodzielnych", aby się przekonać, że
          sypianie z byłymi mężami wiele z nich uważa za rzecz normalną, odprężającą i
          opłacalną finansowo.

          Lekceważenie odpowiedzialności prawnej za cudze dziecko (tak mądrze i trzeżwo
          zaakcentowane) jest nieodpowiedzialnością.

          Aniu.
          ŻADNE oświadczenie matki dziecka nie ochroni Cię przed karą sądową i więzieniem
          (w przypadku np. utonięcia chłopca lub ciężkiego kalectwa), nie zaoszczędzi
          Ci "odsiadki" do sprawy, ani nie zaoszczędzi Ci na adwokacie, któremu będziesz
          musiała zapłacić grube tysiące złotych za obronę.
          O rencie dla chłopaka (w razie kalectwa tegoż) nawet nie piszę, bo to oczywiste.

          Resztę napisałam Ci już wcześniej, więc nie będę się powtarzać.
          Uważam, że ŻADNE wakacje z cudzym dzieckiem nie mają sensu.
          Od tamtej kobiety radzę się CAŁKOWICIE odciąć.
          Dla Twojego dobra.
          To tyle, kończę temat, bo jest już wyczerpany.
          • m-m-m Re: A jednak! 06.07.07, 14:09
            Ania dosyć skąpo pisała o swoim stusunku do nie-pasierba.
            Jeśli ten mąż nie kocha tego dzieciaka (a tego nie wiemy, czy kocha, czy nie),
            a ma tylko jakieś tam moralne zobowiązania z przeszłości to oczywiście moim
            zdaniem dzieciak z tej rodziny powinien zniknąć.
            Gorzej jeśli nie-tatuś faktycznie go kocha, ale też ten dziciak nie powinen być
            na równi z rodziną podstawową.
            • dominika303 Re: A jednak! 06.07.07, 14:21
              Wiesz ja szczerze wątpię w miłośc do tego chłopaka męża Ani .
              Po pierwsze gdyby faktycznie tak było to adoptowałby go !!
              Po drugie w imię wyższych zasad i miłości nie rozwiódłby się z matką tego
              chłopaka - no bo przeciez on tak bardzo kocha tego chłopca itp (słowa niekórych
              pań)

              Jak dla mnie to facet czuje li tylko moralne zobowiązanie względem chłopaka, bo
              był przy nim od niemowlęctwa, no moze jeszcze przywiązanie- ale na miłość nic
              mi tu nie wskazuje (choć info wyjątkowo skąpe, więc moze byc róznie)

              Moralne zobowiązanie podsyca w nim jeszcze exia na 100% wmawiając to i owo o
              chłopaku .

              Ale tak czy siak!
              Zycie biegnie dalej.
              Facet załozył rodzine, ma dziecko!!
              I to o nich ma moralny i prawny obowiązek dbać, a nie noo sorry ale rozdrabiać
              sie na kawałki tongue_out bo kiedys był z obcym dzieckiem i się do niego
              przywiązał ......... no chore i juz !
              • m-m-m Re: A jednak! 06.07.07, 14:59
                Po pierwsze gdyby faktycznie tak było to adoptowałby go !!


                Nie wiem, nie mnie to oceniać. Adopcja może nie mogła nastąpić jeśli np. ojciec
                biologiczny nie wyraził na to zgody.
                Nie dywaguję, czy X kocha Y.
                Dywaguję tylko nad tym, że rodzina nuklearna - grupa - nie powinna być psuta w
                imię dobrego samopoczucia obcej jednostki.
                • anastazjapotocka Re: A jednak! 06.07.07, 15:08
                  Jednostka czyli mój mąż (na przykład) przychodzi do domu i mówi, że bardzo
                  podoba mu się pewna pani. I jednostka uczciwie i radośnie powiadamia mnie, że
                  tę panią pokochał szczerze i szaleńczo. Jednostka kreatywnie proponuje mi
                  poznanie tej pani (w celu docenienia jej rozlicznych zalet, wdzięków i powabów)
                  oraz wspólne wywczasy w Hiszpanii.

                  Czy ja (hipotecznie) mam wyrazić swoje uczucia względem jednostki (której się
                  coś pozajączkowało najwyraźniej) i przy pomicy resztek serwisu po mojej
                  czcigodnej prababce, przywrócić jednostce rozum i silną wiarę w priorytety -
                  czy mam się CIESZYĆ, ŻE ZYSKAłAM właśnie KOLEŻANKĘ?
                  • m-m-m Re: A jednak! 06.07.07, 15:14
                    Etam, zaraz przeczytasz, że to zły przykład, bo dotyczy tylko dorosłych, a poza
                    tym, że ten chłopak był przed rodziną założoną przez niby-tatusia.
                    Grunt, że jakby nie było obecnosć tego chłopaka w tej rodzinie na zasadach jej
                    pełnoprawnego członka jest dla mnie nie do przyjęcia.
              • lilith76 Re: A jednak! 06.07.07, 15:14
                > Wiesz ja szczerze wątpię w miłośc do tego chłopaka męża Ani .

                Facet, który nie kocha dzieciaka, ale nadal się z nim regularnie spotyka, naraża się na kontkty z byłą już kobietą, znosi jej humory (bo ania pisała, że ex różnie się zachowuje) musi być lekko niepełnosprawny intelektualnie i w takim przypadku rzeczywiście radziłabym Ani wyjście z tego układu, bo po co jej kaleki chłop big_grin

                Nie twierdzę, że to miłość głęboka, ale być może sympatia i odpowiedzialność za to, że dziecko się do niego przywiązało. Ciężka sytuacja. Bo zgadzam się z m-m-m, że dorośli pokpili sprawę, a zapłaci dzieciak. I będzie gorzej.
                Jak się psa wywozi do lasu i przywiązuje do drzewa, to się wzbudza oburzenie. No, ale nikt tak nie potrafi kochać jak pies. Pasierb to na pewno big_grin

                > I to o nich ma moralny i prawny obowiązek dbać,

                Daj gdzieś przykład że ów mężczyzna nie dba moralnie, prawnie, emocjonalnie o żonę i dziecko?
                Bo spotyka się z cudzym dzieckiem?
                To wędkarz też zaniedbuje rodzinę. Grzybiarz też. Bo oni WYCHODZĄ SAMI z domu.

                bo kiedys był z obcym dzieckiem i się do niego
                > przywiązał .........

                No właśnie, szkandal. Mniszkówna by tego nie wymyśliła big_grin
        • kasia_kasia13 Re: dygresja 06.07.07, 15:16
          To inna sytuacja z punktu widzenia prawnego. Emocjonalnie - taka sama.
          • joanna-walencja Re: dygresja 06.07.07, 15:44
            Nie, emocjonalnie nie jest taka sama. Bo na rozwoj dziecka do ktorego ma sie
            prawa rodzicielskie ma sie inny wplyw, niz na rozwoj dziecka, do ktorego sie
            takich praw nie posiada. A jak ktoregos dnia eksia znowu zacznie robic problemy
            ze spotkaniami dziecka z niby-tatusiem? Rodzic moglby pojsc do sadu, walczyc o
            uregulowanie spotkan, maz M moze sobie co najwyzej popluc w brode, ze
            zainwestowal swoje uczucia w takim beznadziejny uklad, bo niczego nie bedzie
            mogl dla dzieciaka zrobic. Dziecko bedzie cierpialo, facet bedzie cierpial, w
            konsekwencji ucierpi tez Ania i jej dziecko. Moim zdaniem darzenie kogos
            uczuciem nie polega wylacznie na tym, ze pozwala sie do siebie mowic tato,
            czasem zabiera na lody albo na wakacje (jak mamusi to odpowiada) - to jest
            takze ODPOWIEDZIALNOSC za drugiego czlowieka, a odpowiedzialnosc jest scisle
            zwiazana z obowiazujacym prawem. Idz do domu dziecka, znajdz jakas biedna
            sierotke, pozwol jej mowic do siebie mamo i opowiadaj wszem i wobec ze
            najwazniejsze sa uczucia a prawo nie ma nic do tego. Zycie predko Cie przekona
            do wyzszosci prawa nad uczuciami.
      • coccolona Re: dygresja 06.07.07, 13:06
        Gdy malzenstwo adoptuje dziecko, to jest to ich wspolna decyzja. Tu jest mowa o
        przywiazaniu jedynie ze strony tego mezczyzny. Ani nic po tym dzieciaku, pisze
        nawet, ze ten dzieciak odnosi sie do niej z niechecia, nie chce, zeby jechala z
        nim i niby tata na wakacje itd.

        Niech facet nawet sie przywiaze do calego sierocinca, ale nie kosztem komfortu
        psychicznego zony. Gdyby byl wolny - wszystko by bylo pieknie. Moglby poswiecac
        sie do woli dla tego dziecka, okazywac czulosc, placic za wakacje i inne
        ekstrasy (o, taki to jet dopiero okaz). Ale zona i dziecko sa na pierwszym
        miejscu. Koniec i kropka. Takie jest moje zdanie i nic go nie zmieni.
      • m-m-m Re: dygresja 06.07.07, 13:44
        Przyjmijmy jedną rzecz: dziecko adoptowane to w świetle prawa jak własne. Tutaj
        ta sytuacja nie istnieje. To dziecko jest byłym pasierbem tego mężczyzny,
        formalnie dla siebie są osobami obcymi.
        Ja uważam, że takie kontaktu mogłyby się utrzymywać, gdyby dziecko po pierwsze
        nie uważało się za członka rodziny (tym samym nie mówiło do byłego
        ojczyma "tatusiu", tylko po imieniu w ostateczności "wujku" jak to zwyczajowo
        dzieci mówią do bliższych znajomych swoich rodziców). Ten akurat chłopak ma
        podtrzymywaną sztucznie iluzję, że ma ojca (ma, ale akurat nie ten konkretny
        facet nim jest) i do tego, że kiedyś tylko we dwóch spędzą wakacje.
        Wzór faceta jest potrzebny i akurat ten niby-tatuś jest wzorem w miarę
        pozytywnym, ale siłowe wprowadzanie go do rodziny kiedy ma się własną rodzinę
        jest dalszym oszukiwaniem go i psuciem tej rodziny w kierunku rekonstruowanej.
      • anastazjapotocka Re: dygresja 06.07.07, 13:44
        płaszczy, PŁASZCZY...
      • jowita771 Re: dygresja 07.07.07, 12:48
        kasia_kasia13 napisała:

        > I mysle o ludziach, ktorzy na przyklad adoptuja
        > nieswoje dzieci.

        a czasami bywa tak, że po adoptowaniu obcego dziecka zachodzi się w ciążę i
        można już mnieć swoje własne. wtedy szybko adopcyjne odstawić. a może nie
        szybko, bo jakby z ciążą jednak coś nie tak, to niech chociaż ten kundelek w
        domu będzie.
    • coccolona Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 06.07.07, 14:18
      O jesus, dopiero teraz zwrocilam na to uwage:

      ania0001 napisała:

      > eksia...czasem zarzuca M że za mało się dzieckiem zajmuje

      Jaka bezczelna!

      • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 06.07.07, 14:20
        O tej roszczeniowej postawie exowej pisałam już wcześniej.
        • anastazjapotocka Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 06.07.07, 14:52
          A jeśli nawet ten pan kocha to cudze dziecko (przyznaję, że argument o adopcji
          i trwaniu w małżeństwie trafia do mnie całkowicie) - to co to zmieni w życiu
          Ani i ICH dziecka na lepsze?
          • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 06.07.07, 15:04
            Widzisz jesli ten pan kocha to dziecko, to chłopak mógłby w tej rodzinie
            posostać, ale nie na zasadach równych jej pełnoprawnym członkom, czyli zasady
            rodziny nie byłyby zasadmami rodziny rekonstruowanej. On mógłby bywać w tej
            rodzinie jako dziecko z nią zaprzyjaźnione, a nie jako niby-syn. Mógłby mówić
            do tego pana po imieniu lub "wujku", ale nie "tatusiu". Jednym słowem by
            wiedział kim w tej grupie jest. Rodzina ta mogłaby być dla niego serdeczna, a
            pan mógłby być dla niego wzorem mężczyzny, ale rola tego chłopaka byłaby
            jednoznacznie określona tak by nienaruszone były struktury rodziny nuklearnej.
            • anastazjapotocka Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 06.07.07, 15:13
              Tu widzę tylko dobro CUDZEGO dziecka. I (w konsekwencji) obcej kobiety, która
              jest matką tego chłopca.

              NIE WIDZĘ, co taki dziwaczny i konfliktogenny układ wnosi POZYTYWNEGO w życie
              (konkretnie) Ani i jej dziecka.
              W życie zwykłej, normalnej rodziny.

              Nie zapominajmy też, że matka dziecka najprawdopodobniej i raczej z całą
              pewnością zadba o wiele innych wzorców dla swojego syna.
              • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 06.07.07, 15:16
                O tym pisałam. Też uważam, że poza kłopotami niczego ten chłopak do rodziny nie
                wniesie. Tak, on zyska. I tylko on.
                • anastazjapotocka Wielka M-m-m! 06.07.07, 15:29
                  Przywróciłaś mi wiarę w ZDROWY rozsądek.
                  A już się bałam, że będę zmuszona jechać (hipotetycznie) do tej Hiszpanii ze
                  zbuntowną i zakochaną jednostką oraz NOWĄ KOLEŻANKĄ.

                  Na wszelki wypadek przygotuję ten zdekompletownany serwis po prababce - a nóż
                  będziemy dziś z mężem omawiać ważne sprawy?
                  • m-m-m No, popatrz... 06.07.07, 15:34
                    cokół mi ukradli, a wraz z nim moją wielkość.
                    Zdecydowanie nie musisz jechać grupowo do Hiszpanii, możesz w duecie tylko z
                    mężem.
            • poxywka Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 06.07.07, 16:17
              nie chce juz dyskutowac o wartosciach bo od dawna wiadomo ze to sensu nie ma
              ale m-m-m naprawde wyobrazasz sobie ze dziecko, ktore od 7 lat (no powiedzmy od
              5) mowilo na goscia tatusiu i tak go traktowalo mialoby nagle zaczac mowic
              wujku i traktowac inaczej ?? wg mnie juz chyba lepsze byloby zerwanie kontaktow
              bez wprowadzania segregacji;
              i chcialabym dodac, ze zadne dziecko nie rodzi sie w tym specjalnym celu aby
              byc pieknym dodatkiem do czyjejs szczesliwej rodziny, nie istnieje po to aby
              uprzyjemnic komus zycie, zabawic i wniesc pozytywny aspekt do jego drogocennej
              egzystencji; nikt sie nikomu nie kaze poswiecac - wsystko jest na szczescie
              dobrowolne - jesli dwie strony maja rozbiezne systemy wartosci i priorytety to
              albo zostawiaja sobie wolna przestrzen na ich wypelnianie albo mowia sobie do
              widzenia
              pozdrawiam
              poxywka
              • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 06.07.07, 17:07
                >>>>naprawde wyobrazasz sobie ze dziecko, ktore od 7 lat (no powiedzmy od
                >
                > 5) mowilo na goscia tatusiu i tak go traktowalo mialoby nagle zaczac mowic
                > wujku i traktowac inaczej ?


                Tak, wyobrażam sobie, bo chłopak wie, że to nie jest jego ojciec.
                Owszem żadne dziecko nie rodzi się by byc przyjemnym dodatkiem do rodziny, ale
                pic polega na tym, że to nie jest jego rodzina i tutaj jak np. u kolegi byłby z
                wizytą, może lubić ojca kolegi, może być on dla niego wzorem, może bywać często
                na ile czas i warunki rodziny pozwolą, ale wie, że to nie jest jego rodzina,
                tylko ludzie mu życzliwi.
                Podrzymywanie iluzji, że to jego tatuś i z nim będzie kiedyś miał wakacje jest
                zwyczajnym kłamstwem jednocześnie powodującym w rodzinie kierowanie jej w
                stronę rekonstruowanej, a w związku z tym ku problemom takiej rodziny np.
                zazdrości o niby-tatusia.
          • joanna-walencja Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 06.07.07, 15:33
            anastazjapotocka napisała:

            > A jeśli nawet ten pan kocha to cudze dziecko (przyznaję, że argument o
            adopcji
            > i trwaniu w małżeństwie trafia do mnie całkowicie) - to co to zmieni w życiu
            > Ani i ICH dziecka na lepsze?

            Byc moze ten pan naiwnie sadzi, ze jego dziecko zyska w osobie dziecka eksi
            kochajacego braciszka, ale obawiam sie ze jest to prawie nierealne, bo mimo
            wszystko wplyw tego pana na wychowanie dziecka eksi jest zbyt maly, aby mogl
            miec jakies pozytywne skutki.. Na razie dzieciak jest zazdrosny o nowa rodzine
            i trakuje Anie i dziecko jak rywali do serca "tatusia". Szczerze mowiac przy
            braku wspolpracy ze strony matki tego dziecka czarno widze przyszlosc tego
            ukladu.
            • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 06.07.07, 15:36
              >>>>Na razie dzieciak jest zazdrosny o nowa rodzine
              i trakuje Anie i dziecko jak rywali do serca "tatusia


              Tak, bo jest traktowany jako członek rzeczywistej rodziny niby-tatusia i
              zazdrość dziecka z rodziny rozbitej jest cechą rodziny rekonstruowanej.
              • anastazjapotocka Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 06.07.07, 16:01
                Z całym szacunkiem, Joanno, ale JAKI BRACISZEK?
                To całkowicie, zupełnie bez sensu.
                Czy ten "braciszek" ma także na przykład wziąć udział w SPADKU po "nietatusiu",
                albo otrzymać od "nietatusia" kasę na wykształcenie?
                Kasę - podkreślam - NALEŻNĄ synkowi Ani?
                A Ania ma się na to godzić i jeszcze może cieszyć?

                M-m-m, cokół nieważny. Liczy się PRAWDZIWA WIELKOŚĆ.
                A tak na marginesie, czego to ludzie nie kradną...
                • poxywka Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 06.07.07, 16:28
                  jak to kase nalezna synkowi Ani Anastazjo ?smile jeszcze niedawno tu czytalam ze
                  pieniadze zostawiane dzieciom to dobra wola i wybor rodzicow i ze najlepiej je
                  wydac na siebie; skoro wolna wola to chyba gosc moze zostawic komu chce ??
                  moje dziecko teksni za ojcem mimo ze dostaje od niego naprawde malo prezentow;
                  kasa je w tym wypadku nic a nic nie obchodzi; zeby jednak to zrozumiec trzeba
                  osiagnac pewien poziom i dojrzalosc
                  pozdrawiam
                  poxywka
                  • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 06.07.07, 17:10
                    >>>>moje dziecko teksni za ojcem


                    To oczywiste, za ojcem, a nie niby-tatusiem.
                  • anastazjapotocka Poxywko, 06.07.07, 17:22
                    jeśli chodzi o osiąganie poziomu i dojrzałości - to zacznij czym prędzej od
                    siebie.

                    KASĘ na wykształcenie. Czy wiesz, ile kosztuje wykształcenie?
                    Ja wiem, bo wykształciliśmy z mężem jego córkę. Matki mojej pasierbicy nie
                    byłoby na takie wykształcenie samodzielnie stać.

                    Spadek to ważna rzecz.
                    Ja mam zdanie na temat spadku ugruntowane: wszystko, co się zarobi, cały swój
                    majątek wydać na siebie i swoje potrzeby. To moje zdanie. Być może, że wynika
                    ono z faktu, że ja nie mam dzieci, więc nie muszę się martwić o to, że po mnie
                    spadku nie dostaną. Mój mąż jako wzorowy utracjusz i tak po sobie żadnego
                    majątku nie zostawi i jego córka ma tego pełną świadomość.
                    To my.

                    Inni mogą mieć na ten temat własne przemyślenia.
                    Zakładam, że Ania i jej mąż należą do tych INNYCH.
                    Może błędnie zakładam.
                    Sugerujesz, że "gość może zostawić komu chce" - a więc CUDZEMU dziecku, a więc
                    ZE SZKODĄ dla SWOJEGO DZIECKA. Może. Ale w takim przypadku sprawa pewnie trafi
                    do sądu. Nie mniej jednak poruszyłaś mimowolnie następny przykład na "nie".

                    Poxywko, chciałabyś, aby Twój mąż i ojciec Twojego dziecka poświęcał swój czas,
                    pieniądze, Twój czas i Twoje pieniądze oraz czas i pieniądze należne Waszemu
                    dziecku - na CUDZE dziecko? Na dziecko, które MA własnych, nie pozbawionych
                    władzy rodzicielskiej - RODZICÓW?
                    Jako matka (z ręką na sercu) - chciałabyś?

                    Kasa jest nieważna?
                    To spróbuj bez pieniędzy wychować i wykształcić dziecko.
            • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 06.07.07, 18:36
              joanna-walencja napisała:

              > Na razie dzieciak jest zazdrosny o nowa rodzine
              > i trakuje Anie i dziecko jak rywali do serca "tatusia". Szczerze mowiac przy
              > braku wspolpracy ze strony matki tego dziecka czarno widze przyszlosc tego
              > ukladu.

              trudno wspołpracować z kimś, kto nie chce nas znać.
              • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 06.07.07, 18:50
                Cały czas z uporem maniaka forsujesz, że to dzicko powinno być w tej rodzinie,
                że trzeba z nim współpracować i brać za niego odpowiedzialność. On ma rodziców,
                i matkę i ojca (anie niby-tatusia). I to problem jego rodziców jaki on jest, i
                jaki będzie. To zamknięty rozdział dla byłego ojczyma.
                Ten były ojczym z przyszywaną macochą są i tak święci, że w ogóle w to się
                angażują i niszczą swoją rodzinę, by jakieś dziecko byłej żony miało
                iluzoryczne poczucie posiadania tatusia.
                A Ty jescze jesteś niezadowolona jakby to dzicko było adoptowanym lub
                biologicznym i masz roszczenia wobec tych ludzi, że za mało się starają wobec
                zupełnie obcego dziecka.
                • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 07.07.07, 01:14
                  m-m-m napisała:

                  > Cały czas z uporem maniaka forsujesz, że to dzicko powinno być w tej rodzinie,
                  z co najmniej równym uporem forsujesz swoje przekonania

                  > że trzeba z nim współpracować i brać za niego odpowiedzialność. On ma
                  rodziców,i matkę i ojca (anie niby-tatusia). I to problem jego rodziców jaki on
                  jest, i jaki będzie. To zamknięty rozdział dla byłego ojczyma.

                  Były ojczym nie uwaza tego za zamkniety rozdzial. Nie mam pojecia, co upowazniać
                  by miało kogokolwiek do podjecia za niego takiej decyzji.


                  > Ten były ojczym z przyszywaną macochą są i tak święci, że w ogóle w to się
                  > angażują i niszczą swoją rodzinę,

                  w jakiz to sposob rodzina jest niszczona? jesli ania pokazała ten watek mezowi,
                  to chyba nie dzieje sie nic złego w tej rodzinie.

                  by jakieś dziecko byłej żony miało
                  > iluzoryczne poczucie posiadania tatusia.
                  > A Ty jescze jesteś niezadowolona jakby to dzicko było adoptowanym lub
                  > biologicznym i masz roszczenia wobec tych ludzi, że za mało się starają wobec
                  > zupełnie obcego dziecka.

                  Ani dziecko sąiadow, ani znajomych nie jest juz "zupelnie obcym dzieckiem". Ty
                  chcesz, by obcym stalo sie dziecko, które ktoś wychowywał, z którym mieszkal.
                  Tak sie zdarza, podobnie jak zdarza się, ze biologiczny ojciec traktuje wlasne
                  dziecko jak obce. Dla ludzi, ktorzy mnie wychowali, z którymi sie przyjaźnie, to
                  nie jest normalna sytuacja. Mam wrazenie, ze zyjemy w dwoch zupełnie roznych
                  swiatach. I mogłam sie w tym watku raz na zawsze przekonać, ze o wartosciach nie
                  da sie dyskutować. I tyle.
                  • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 07.07.07, 09:09
                    >>>Dla ludzi, ktorzy mnie wychowali, z którymi sie przyjaźnie, to
                    nie jest normalna sytuacja


                    Tak zdecydowanie nie żyjemy w tym samym świecie: ja nie uznaję zasady,
                    że "wszyskie dzieci nasze są". Dlamnie dziecko sąsiadów czy dziecko loeżanki
                    jest zupełnie obcym dzieckiem.
              • joanna-walencja Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 06.07.07, 21:23
                nangaparbat3 napisała: trudno wspołpracować z kimś, kto nie chce nas znać.

                piszac o wpolpracy mialam na mysli raczej matke dziecka i jej bylego meza, nie
                Anie, bo ona naprawde nic nie musi i ma pelne prawo odciac sie od tego
                kontredansu. Wnioskuje, ze brak jest wspolpracy matki i bylego meza, bo Ania
                pisala przeciez ze eksia utrudniala kontakt dziecka z M. Moim zdaniem to byl
                dobry moment dla M, zeby sie wycofac, szkoda, ze z tego nie skorzystal.
                • joanna-walencja Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 06.07.07, 21:26
                  swoja droga to tez dziwne, ze matka utrudniala kontakty (moze sobie ich nie
                  zyczy) wychodzi na to, ze facet troche na sile te kontakty pielegnuje. chory
                  uklad.
                • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 07.07.07, 01:23
                  Wyglada na to, ze M po prostu nie chce wycofać sie.
                  I jeszcze jedno: nic nie wiemy na temat ex poza tym, co opowiedziała nam Ania,
                  skadinad jedna ze stron konfliktu. Nie przyszlo Ci do głowy, ze ex mogła nie
                  chciec tych kontaktow z obawy przed tym, ze M moze w pewnym momencie ich
                  zaprzestać? Że chciałaby zapobiec sytuacji, w której dziecko będzie sie czuło
                  odrzucone? Przecież zyczliwi na pewno jej powtarzają, że skoro M ma teraz
                  wlasnego synka, z pewnoscia przestanie interesować sie jej synem.
                  • joanna-walencja Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 07.07.07, 09:08
                    nangaparbat3 napisała: Nie przyszlo Ci do głowy, ze ex mogła nie
                    > chciec tych kontaktow z obawy przed tym, ze M moze w pewnym momencie ich
                    > zaprzestać? Że chciałaby zapobiec sytuacji, w której dziecko będzie sie czuło
                    > odrzucone?

                    Eksia ma pelne prawo do takich obaw. Tak samo zreszta jak M powinien sie
                    spodziewac sytuacji w ktorej eksia mu powie wiecej nie dzwon i nie przychodz,
                    bo Macius ma juz nowego tatusia. I o ile eksia (przynajmniej w swoim wlasnym
                    mniemaniu) moze sobie roscic prawo do poznania eksi i odmowienia dziecku
                    wyjazdu z eksia pod haslem "bo mi sie jej wredny wyraz twarzy nie podoba", M
                    nie bedzie mial prawa do oceny swojego nastepcy. Jemu sie powie "spadaj, to nie
                    jest twoj syn"- zgodnie z prawda zreszta.

                    Nangaparbat, pieknie byloby zyc w takim swiecie jak Ty, ale ja (i wiekszosc
                    ludzi) niestety mieszkam na Ziemi.
                    • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 07.07.07, 10:46
                      joanna-walencja napisała:
                      >
                      > Nangaparbat, pieknie byloby zyc w takim swiecie jak Ty, ale ja (i wiekszosc
                      > ludzi) niestety mieszkam na Ziemi.

                      Wystaw sobie, ze ja tez mieszkam na Ziemi.
                      Jaką ona jest, zalezy od nas. Jeśli bedziemy spodziewać sie po kazdym
                      najgorszego, to najgorsze na pewno sie wydarzy. Samosprawdzajace sie
                      przepowiednie naprawdę istnieja.
                      Ja nie jestem macochą, za to czasem opiekuje sie coreczka exa i next - i jest OK.
                      Kiedys prosili, by moja mama umowiła ją u znajomej lekarki. Mama zgodzila sie,
                      ale potem spytała: no dobrze, ale o zbadanie kogo wlasciwie mam prosić? -
                      powiedziala z pewnym zniecierpliwieniem.
                      - Siostry twojej wnuczki - powiedzialam, i zobaczylam zrozumienie, takie
                      "rzeczywiscie!" - bo moja mama jest juz starszą pania, ale nie sprawia jej
                      wiekszej trudnosci zobaczenie czegokolwiek z innego niz własny punkt widzenia.
                      • coccolona Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 07.07.07, 11:14
                        Bo niestety ty nangaparbat3 dostrzegasz w tym calym ukladzie tylko to nie
                        nalezace do rodziny dziecko (skoro tak sie upierasz, ze to nie jest "obce"
                        dziecko, to pozwole sobie uzyc eufemizmu). Jest jeszcze zona i dziecko owego
                        niby-taty. Dlaczego przez moment nie sprobujesz wcielic sie w ich skore. Ty
                        myslisz, ze wiele osob jest zachwyconych, gdy ktos obcy jest przyczyna napiec w
                        ich rodzinie. Ze beda akceptowac takiego intruza?

                        Wiekszosc osob, ktore tak wstawiaja sie za tym nie nalezacym do rodziny
                        dzieciakiem pewnie sama ma dziecko z poprzedniego zwiazku, teraz zalezy im na
                        tym, aby obecny partner zaakceptowal i kochal ich dziecko. Dlatego odczuwacie
                        taka empatie w stosunku do tego niby-pasierba. Same chcecie jak najlepiej dla
                        wlasnego dziecka, jak najlepszych stosunkow waszego dziecka z waszym partnerem.
                        Tak samo Ania chce jak najlepiej dla swojego dziecka. Chce aby maz poswiecal
                        czas, milosc, pieniadze tylko wlasnemu dziecku a nie obcemu Ani i jej dziecku
                        niby-pasierbowi. I dopoki to nie jest biologiczne dziecko jej meza, racja zawsze
                        bedzie po stronie Ani.
                        • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 07.07.07, 11:36
                          coccolona napisała:


                          >

                          > Tak samo Ania chce jak najlepiej dla swojego dziecka. Chce aby maz poswiecal
                          > czas, milosc, pieniadze tylko wlasnemu dziecku a nie obcemu Ani i jej dziecku
                          > niby-pasierbowi. I dopoki to nie jest biologiczne dziecko jej meza, racja
                          zawsze bedzie po stronie Ani.

                          To co przypisujesz Ani w zaden sposob nie wynika z tego, co ona sama pisze.

                          Natomiast: chłopiec nie jest w rodzinie Ani intruzem, tylko gosciem M, który -
                          jak osmielam sie domniemywać - jest tej rodziny pelnoprawnym czlonkiem.
                          Jeśli czuje sie związany z chlopcem, a ania zabroni mu - silą lub manipulacją -
                          kontaktów z nim, na pewno nie wpłynioe to dobrze na relację Ania - M. Nie bedzie
                          to sluzyło nikomu - ani M, ani Ani, ani ich dziecku. Oczywiscie ani "intruzowi".
                          Twoje racje mogą, byc moze, odnosić sie do czasu i do pieniedzy, ale na pewno
                          nie do milości. Miłość nie ma z taka postawą nic wspólnego.
                          • coccolona Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 07.07.07, 11:46
                            Mysle, ze gdyby to dziecko nie bylo dla Ani problemem, to nie zalozylaby tago
                            watku. Gdyby je akceptowala, darzyla sympatia, czula empatie w stosunku do
                            niego, to by po prostu spotkala sie z jego matka. Po prostu dla tego dziecka, w
                            imie sympatii dla niego. Jezeli nie odczuwa takich uczuc do tego dziecka, to
                            wydaje mi sie logiczne, ze wolalaby wyeliminowac obecnosc tego dziecka z ich zycia.

                            Tymczasem Ania pisze, ze dziecko odnosi sie do niej z rezerwa, ze ma z nim niby
                            poprawne stosunki, i ze jej stosunki z tym dzieckiem, to juz osobna historia, o
                            ktorej nie chce pisac. To mi nie wskazuje na zachwyt nad obecnoscia tego dziecka
                            w ich zyciu. A moze ty wyczytalac cos innego miedzy wierszami?
                            • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 07.07.07, 12:48
                              Nie wszystko, co ważne dla naszych bliskich nas zachwyca. Trzeba rozwazyć: na
                              ile nas nie zachwyce i na ile jest wazne dla bliskiej osoby.
                              Być moze ania ma problem z zaakceptowaniem tego chłopca. Założe się, ze podlega
                              tez naciskom osób o pogladach podobnych do Twoich. Moze i manipulacjom.
                              Ale nic o tym nie wiemy, Ania nie chce o tym rozmawiać, a jak juz pisałam, nie
                              sadzę, by dawala M poczytać ten watek, gdyby było między nimi naprawdę silne
                              napiecie w sprawie "łże-pasierba".
                              Jak zechce, wypowie sie.
                        • dominika303 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 07.07.07, 11:41
                          Układ , gdzie facet przedkłada dobro obcego dziecka nad dobro własnego dziecka
                          i własnej żony jest chory!
                          Kieruje się on fauszywie pojmowanym dobrem jednostki - obcej jednostki, tym
                          samym nie zawżając na krzywdę najbliższych mu osób!
                          Nie czarujmy się, facet dba o obcego dzieciaka kosztem własnego- bo obce
                          dziecko niczego dobrego do tego domu rodzinnego faceta nie wnosi i nie wniesie,
                          a wręcz przeciwnie, juz exia ma jakies chore rządania ( za mało czasu dla
                          niby -pasierba), niby-pasierb też ma wygórowane dalekosiężne plany co do niby-
                          ojca (wspólne wakacje) sad
                          Zastanawiam sie do jakiej tragedii musi dojść , aby M Ani ocknął się i w końcu
                          przejrzał na oczy ???
                          Czy czeka, az jego rodzone dziecko wyląduje na fotelu psychoterapeuty z powodu
                          obcego dzieciaka, czy moze aż samo podrośnie i mu w twarz wykrzyczy, że
                          tatusiowi styki się przegrzały i zamiast dbać o rodzinę dbał o obcego
                          chłopaka .........
                          Jeśli ów M nie ocknie się szybko, to słono za jego chora wielkoduszność zapłaci
                          jego własne dziecko i żona sad

                          pozdrawiam

                          • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 07.07.07, 12:39
                            Dominiko!
                            Napisalas gdzieś, ze niedlugo sama bedziesz matką.
                            Tak sobie myslę, ze dobrze by było, gdybys przemyslala taką kwestię: czy ten sam
                            czlowiek moze jednocześnie byc dobrym dla własnego dziecka, a bezwzglednym wobec
                            cudzego?
                            Nie wiesz, jak potocza sie losy Ani i jej rodziny - ja w najsmielszych snach nie
                            przewidziałam, ze moje małżeństwo sie rozpadnie. Teraz wiem, ze moze to spotkać
                            każdego. Że żyjemy w świecie, gdzie nic nie jest pewne, stałe, oczywiste. Tym
                            ważniejsze, jacy są ludzie, z którymi się wiążemy. Nie zrozum mnie źle - zyczę
                            Ani, by jej rodzina była szczęśliwą do końca, kiedy ona i M bedą juz staruszkami
                            dobiegajacymi setki. To sie zdarza.
                            Ale zdarza sie tez inaczej. I gdyby - co nie daj Bóg i odpukać - tak sie stało,
                            Ania moze byc pewna, ze M nie porzuci jej dziecka, ze zawsze bedzie mogła na
                            niego liczyć jako matka. Taka swiadomość to wielki komfort.
                            Wydaje mi sie, ze nasza postawa wobec ex, next, pasierbów, pseudo-pasierbow etc.
                            bedzie sie zmieniać, tak jak zmieniaja sie zachowania kierowców, ktorzy coraz
                            częściej wpuszczają, przepuszczają, pomagaja innym. Stopniowo, w miarę
                            zwiekszania sie ilości korkow, zaczynaja rozumieć, ze pomoc i zyczliwość po
                            prostu sie opłacają.
                            • dominika303 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 07.07.07, 12:43
                              ależ ty mylisz pojęcia i fakty!!!
                              ten chłopak nie jest dzieckiem męża Ani !
                              i nikt, ale to nikt nie moze być pewnym, że jakiś facet będzie równie dobrym
                              ojcem dla drugiego dziecka tak samo jak dla pierwszego tylko dlatego, ze
                              pierwsze dziecko rozpuszcza !
                              poczytaj to forum dokładnie a przekonasz się że czesto M dostają małpiego
                              rozumu na punkcie pierworodnego, a drugie dziecko jest bo jest !


                              pozdrawiam
                              • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 07.07.07, 12:57
                                dominika303 napisała:

                                > ależ ty mylisz pojęcia i fakty!!!
                                > ten chłopak nie jest dzieckiem męża Ani !

                                to nie ma nic do rzeczy.


                                > i nikt, ale to nikt nie moze być pewnym, że jakiś facet będzie równie dobrym
                                > ojcem dla drugiego dziecka tak samo jak dla pierwszego tylko dlatego, ze
                                > pierwsze dziecko rozpuszcza !

                                Rozpuszcza dziecko ten, kto tak naprawde go nie kocha.
                                Skadinad rózne postawy mozna nazwać "rozpuszczanie", to temat na jeszcze dłuzszą
                                dyskusje niz ta.

                                Jednak nie mam pojecia, co nazywasz "rozpuszczaniem" w tym przypadku, gdzie sie
                                go doszukałaś.
                                > poczytaj to forum dokładnie a przekonasz się że czesto M dostają małpiego
                                > rozumu na punkcie pierworodnego, a drugie dziecko jest bo jest !
                                Sądzę, ze nawet dokładne czytanie tego forum nie pomoże, bo jak w biblii i w
                                biologii kazda z nas znajdzie to, co jej bedzie pasować.

                                > pozdrawiam
                                Wolalabym, zebys mnie nie pozdrawiała, jakos źle sie z tym czuje.
                            • dominika303 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 07.07.07, 12:52
                              i jeszcze jedno gdyby przeszłosć była gwarantem przyszłosci- to wszystcy
                              rozwodnicy - rozwodziliby się w nieskończoność!

                              miłośc (?) do jednego dziecka nie jest gwarantem miłości do kolejnych sad

                              pozdrawiam

                              • nangaparbat3 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 07.07.07, 13:01
                                dominika303 napisała:

                                > i jeszcze jedno gdyby przeszłosć była gwarantem przyszłosci- to wszystcy
                                > rozwodnicy - rozwodziliby się w nieskończoność!

                                Niektórzy tak mają. Ale wiele zalezy od tego, dlaczego sie rozwiedli. w jaki
                                sposób. I jaki jest ich stosunek do ex.


                                > miłośc (?) do jednego dziecka nie jest gwarantem miłości do kolejnych sad
                                >
                                Jeśli to naprawdę miłość, to jest gwarancją. W każdym razie tego, że dana osoba
                                jest zdolna do takich uczuć.
    • luna67 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 06.07.07, 16:15
      Aniu myslalam, ze moj M jest tylko takim bez: w przyszlosc patrzacym facetem,
      ale jak widzie i czytam jest ich wielu na tym swiecie.

      Uwaga: nie czytalam zadnej napisanej tutaj wypowiedzi (cholerka malo czasu).

      Moj M zwiazal sie przed ok. 7-ma laty z samotnie wychowujaca kobieta wtedy 2-u
      letniej dziewczynki, byli ze soba 2 lata. Moj M z opowiadan, byl naprawde bardzo
      dobrym ojczymem, jak zwiazek sie rozpadl (moim zdaniem wina mojego M), to
      obustronnie stwierdzili, ze dobrze dla dziecka bedzie jak moj M bedzie dlej
      odwiedzal dziecko, gdyz dziewczynka przepadala za nim a on za nia.

      Moj M zaraz na poczatku naszej znajomosci poinformowal mnie o tej "dziwnej"
      konscelacji , nie widzialam w tym schemacie nic sprosnego. Dziewczynka
      przychodzila do nas w raz z pasierbami, z ktorymi sie znala juz 2 lata.

      Sielanka trwala dopoki Ex-partnerka nie poznala nowego "tatusia", z dnia na
      dzien moj M nie mogl sie widziec z przybrana corcia, bo nowy "tatus" nie mogl
      wejsc w ta role. Mozecie sobie wyobrazic co moj M wtedy czul, nie mowiac o dziecku.

      Po roku, jak nowy "tatus", ktory nie sprostal swojej roli, zwinol tobolki,i
      nagle odezwala sie Ex-partnerka, z zaproszeniem na kawe (tylko moj M), ja dla
      dobra dziewczynki no i oczywiscie mojegosmile zabronilam mojemu M.

      • barbara001 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 07.07.07, 12:54
        Nasz znajomy też związał się z kobietą , która miała malutkie dziecko, synka i
        ten chłopczyk tez mówił do niego tato, niestety małżeństwo się rozpadło ale
        kontakty były podtrzymywane. Tyle że bez takich wspólnych wakacji, świąt itd.
        Po jakimś czasie była związała się z kimś i chłopczyk zyskał nowego, fajnego
        tatę a kolega został poproszony o usunięcie się w niebyt, co zrobił, choć
        przykro mu było, ale zrozumiał. I pewnego dnia, w środku miasta spędzaliśmy
        popołudnie na jakimś pikniku, z tym znajomym i jego świeżoupieczoną narzeczoną,
        i słyszymy-tato Jurku! No i spotkaliśmy tam tego chłopca z tatą Romkiem.
        Starsznie przykra sytuacja, dla tego chłopca też bo nagle okazało się się że on
        ma dwóch tatusiów, żaden do końca nie jest jego, i że generalnie sytuacja jest
        dziwna. Podstawowym błędem w przypadku tego kolegi moim zdaniem nie była chęć
        podtrzymywania kontaktów z chłopcem tylko przyzwoleństwo na bycie tatą. Bo samo
        to wsadza człowieka w bardzo odpowiedzialna rolę, a dziecko od taty więcej
        oczekuje niż od np. wujka czy po prostu Jurka. Miom zdaniem Ania a w zasadzie
        jej mąż powinni ukrocić kontakty z chłopcem, na lody, do kina ok, ale wakacje
        to już przesada, a matka chłopca nie ma prawa mieszac się w zycie obcych ludzi
        za pomoca swojego syna. Nie sądzę, aby należało zrywac kontakty ale zmienić je
        na takie jakie się ma z lubianym synem znajomych.
        • m-m-m Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 08.07.07, 13:24
          Zgadzam się całkowicie. To dziecko może funkcjonować jako zaprzyjaźnione z
          rodziną, ale nie jako jej prawowita część. Uzasadnienie podałam wyżej.
    • triss_m7 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 08.07.07, 19:08
      Witaj,

      Od razu przyznaje ze nie czytalam innych postow bo sie troche tego nazbieralo a
      innych spraw mam teraz na glowie wiele ale chcialam Ci powiedziec moje zdanie.

      Mysle ze nie masz sie czego obawiac przed spotkaniem z ex. Ta kobieta zachowuje
      sie jak kazda matka i chce po prostu wiedziec z kim jej dziecko spedzi wakacje.
      Zaufaj ze nie ma wtym nic zlego ani obrazliwego w stosunku do Ciebie. Spotkaj
      sie z ta kobieta czasami strach ma wielkie oczy wink)
      Powiem jeszcze jedno - Twoj M to fajny facet. Malo jest takich ludzi, ktorzy w
      podobnej sytuacji opiekowali by sie nie swoim dzieckiem jak wlasnym. To wazne
      dla tego dzieciaka (dla faceta tez)i postawa Twojego M jest na prawde wzorcowa.
      Powodzenia i pozdrawiam.
      • chalsia Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 08.07.07, 22:49
        Triss, całe szczęście, że odpowiedziałaś PRZED przeczytaniem wątku w całości
        • triss_m7 Re: ex domaga się poznania next - czy to normalne 10.07.07, 09:50
          Oj to chyba dobrze ze czasem czlowiek nie ma czasu smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka