Pamiętasz Chalsia?

08.11.07, 14:43
Poradziłaś by ojciec dzieci nie odbierał kartek od ich matki, by nie
słuchał tego co ona mu przekazuje przez nie. Właśnie dostał pozew o
podwyższenie alimentów. W uzasadnieniu jest tekst że ojciec nie
dokłada się do żadnych wydatków typu książki szkolne, jesienna
wymiana garderoby itp. Ta kobieta nie będzie z ojcem dzieci gadać,
nie i już! Masz jakąś mądrą radę? Bo ja mam już przed oczami ciemną
ścianę. Zanim dzieci mojego NM się usamodzielnią to on się wykończy.
    • chalsia Re: Pamiętasz Chalsia? 09.11.07, 14:43
      tak, pamiętam.
      Ale nie pamiętam całokształtu sytuacji, tego jakie sa te alimenty
      aktualne, Wasza sytuacja finansowa - to wszystko ma znaczenie.

      Dla mnie rozstrzygnięcie sporu/konfliktu/różnicy zdań w sądzie nie
      stanowi problemu, tylko trzeba do tego odpowiednio podejśc. To nie
      jest ani tragedia, ani blamaż, ani nic złego - jest to kolejna w
      życiu sprawa, którą załatwia się w urzędzie.

      Ja Ci powiem jako EKS - wolę mieć ustalone alimenty na takim
      poziomie by NIE MUSIEĆ dopraszać się eksa o dodatkową kasę na
      ksiązki, zimowe ciuchy itp. I tak też mam alimenty wyliczone -
      pokrywają ok. 50% kosztów i fryzjera, i wakacji, i zimowych ciuchów,
      i rozrywek umysłowych.
      Czyli w przypadku, gdyby alimenty zostały podwyższone z powodów
      podanych przez eksię, to de facto matka nie będzie mogła w
      przyszłości prosić o dofinansowanie tych spraw, skoro są już ujęte w
      alimentach.

      A jak jest w rzeczywistości - dokłada się do tych dodatkowych
      wydatków czy nie? Kupuje dzieciom coś innego niż np. zabawki?
      Rozumiem, że robił to po przeczytaniu kartki od matki, którą
      wręczały dzieci. A teraz, skoro nie odbiera kartek, to nie wie o
      wymaganiach matki i dlatego ona pozew wniosła.
      Jeśli Twój M ma rachunki za rzeczy, które kupował do tej pory
      dzieciom (oraz "karteczki" z przeszłości), to łatwo będzie wykazać,
      że uzasadnienie pozwu jest oparte na kłamstwie. Niemniej być może
      sąd zobaczywszy, że ojca stać na te dodatkowe rzeczy zdecyduje o
      jakiejś podwyżce alimentów.
      • dyderko Re: Pamiętasz Chalsia? 14.11.07, 11:10
        Dziękuję bardzo.
        • domisia26 Re: Pamiętasz Chalsia? 14.11.07, 16:33
          wiesz zauwazyłam że, ona lubi doradzac ale na niekorzyść innych osób.
          • dyderko Re: Pamiętasz Chalsia? 15.11.07, 10:55
            Właśnie sprawdziłam, że lubi doradzać nie biorąc pod uwagę sytuacji
            osoby której radzi, a szkoda...
            • babe007 Re: Pamiętasz Chalsia? 15.11.07, 11:55
              A ja uważam, że jej rady są bardzo wartościowe. Przede wszystkim
              dlatego, że dotyczą tematów jej znanych, a poza tym (co nie jest
              proste wink ) są pozbawione "skrzywienia" w którąś ze stron
              (macochową, czy exiową). Często wydają się być oschłe, ale właśnie
              przez ten brak emocji są bardzo rzeczowe. Jeżeli ktoś nie szuka rady
              a pogłaskania po głowie, to fakt, chalsia nie jest odpowiednim
              adresem. Ale to może wtedy warto dać znać, że chodzi o pocieszenie a
              nie konkretne odpowiedzi na (często prawne) pytania...
              • e_r_i_n Re: Pamiętasz Chalsia? 15.11.07, 11:59
                babe007 napisała:

                > a poza tym (co nie jest proste wink ) są pozbawione "skrzywienia"
                > w którąś ze stron (macochową, czy exiową)

                Mhm, są tak samo obiektywne, jak Twoja opinia o nich smile.
                • babe007 Re: Pamiętasz Chalsia? 15.11.07, 12:19
                  Pewnie, że jest to moje, subiektywne, zdanie. Al przypominam sobie
                  wielokrotnie jak chalsia radziła macochom (głównie o prawne sprawy
                  chodziło). Nawet w tym przypadku podpowiada w jaki sposób można exi
                  udowodnić mijanie się z prawdą. A, że jednocześnie pokazuje dlaczego
                  sąd MOŻE i tak podnieść alimenty - chyba lepiej być przygotowanym
                  newet na najgorsze.

                  PS. Chalsia, tak jak każda z nas, ma swoje poglądy, które
                  bezpośrednio zależą od jej sytuacji życiowej. Ale, moim zdaniem,
                  potrafi wyjść ze swojej roli i w miarę "bezemocyjnie" wskazać
                  potrzebującym odpowiednie przepisy prawne pasujące do danej sytuacji.

                  No to zabawiłam się w adwokata wink...
            • chalsia Re: Pamiętasz Chalsia? 15.11.07, 13:11
              > Właśnie sprawdziłam, że lubi doradzać nie biorąc pod uwagę
              sytuacji
              > osoby której radzi, a szkoda...
              >

              he he hehe,

              a jak to sobie wyobrażasz, jeśli znam Cię z kilku, może kilkunastu
              (sorry, ale nie mam czasu sprawdzać w wyszukiwarce) postów.

              Wziąć konkretną sytuacje pod uwagę oznacza dogłębną znajomość owej
              sytuacji.
              W związku z powyższym moje sugestie nie są krojone "na miarę" a
              bardziej ogólne - każdy zaunteresowany może z nich wziąć dla siebie
              to, co chce.

              Ad rem - oczywiście by uniknąć sprawy w sądzie oraz zadrażnień z eks
              Twój M może poinformować eks, że dopłaci X% wydatków ekstra, które
              ostatnio miały miejsce i będzie to robił dalej, tylko niech wycofa
              pozew oraz powrócić do starych zwyczajów, gdy dzieci są posłańcami
              wciągniętymi świadomie w rozgrywki między rodzicami.
      • kicia031 Re: Pamiętasz Chalsia? 15.11.07, 15:28
        > Ja Ci powiem jako EKS - wolę mieć ustalone alimenty na takim
        > poziomie by NIE MUSIEĆ dopraszać się eksa o dodatkową kasę na
        > ksiązki, zimowe ciuchy itp. I tak też mam alimenty wyliczone -
        > pokrywają ok. 50% kosztów i fryzjera, i wakacji, i zimowych
        ciuchów,
        > i rozrywek umysłowych.
        > Czyli w przypadku, gdyby alimenty zostały podwyższone z powodów
        > podanych przez eksię, to de facto matka nie będzie mogła w
        > przyszłości prosić o dofinansowanie tych spraw, skoro są już ujęte
        w
        > alimentach.
        >

        A ja uwazam, ze rozwiazanie proponowane przez Chalsie jest dobre nie
        tylko dla Exi, ale i dla Nexi. Wszyscy wiedza na czym stoja, moga
        sobie planowac budzet rodzinny, nie ma niedomowien i pretensji.

        System z karteczkami i przekazywaniem informacji przez dzieci uwazam
        za najgorszy z mozliwych i to tez na podstawie wlasnych doswiadczen -
        Exia tak wlasnie komunikuje sie z moim partnerem, i to przede
        wszystkim Malej nie wychodzi na zdrowie.

        Ale skoro rodzicom to odpowiada, to niestety nic na to nie moge
        poradzic.
        • domisia26 Re: Pamiętasz Chalsia? 15.11.07, 20:07
          A jesli ex kłamie nie ponosi kosztów połowy rzeczy o których pisze
          czy tez mówi to co wtedy, moze wkoncu usłysze odpowiedź na to. Mój M
          płaci alimenty w nieduzej kwocie jak to niektóre z was uwazają że to
          nic. Ex nie pracuje utrzymuje sie z pieniedzy dziecka. I co może
          dalej dawac pieniążki na to czego nie ma czy nie istnieje. Bo w
          naszej sytuacji tak jest. Ex pisze że potrzebuje na kurtke i buty
          dla córki na zime i to nie pół na pół ale to my mamy całość dac.
          Wiec wpłacilismy jej kase, pojechalismy zaobaczyc sie z jego córką a
          dziecko jedynie co to może buty ma kupione ale kurtki zero. I co my
          mamy w takiej sytuacji zrobic. Jeśli Ex żąda strasząc sądem,
          uniemożliwia kontakty z córka buntuje ją. Każde dodatkowe pieniądze
          jakie dostawała lub jak my kupiliśmy jej ciuchy znikały. Nigdy nie
          widzieliśmy aby mała nosiła te ciuchy. Pieniądze ida na matke a nie
          na dziecko. Jest mi małej bardzo szkoda, bo chociaz my wpłacamy jak
          mamy dodatkowe pieniążki na córkę, ona z tego nic nie ma. Wiec
          chelasiu powiec co w takiej sytuacji zrobic.
          • roksanaa22 Re: Pamiętasz Chalsia? 15.11.07, 22:46
            Nie dawajcie pieniędzy tylko zabierajcie małą na zakupy.
            Uzgadniajcie,że jedno kupuje buty a drugie kurtkę.
            Zachowujcie paragony z zakupów.
          • chalsia Re: Pamiętasz Chalsia? 15.11.07, 22:53
            > mamy dodatkowe pieniążki na córkę, ona z tego nic nie ma. Wiec
            > chelasiu powiec co w takiej sytuacji zrobic.

            skoro uważasz, że doradzam na niekorzyść innych osób, to raczej nie
            pytaj się mnie o to, co mozna byłoby zrobić.
          • jayin Re: Pamiętasz Chalsia? 15.11.07, 22:57
            ...ciuchy kupione przez was znikały??... ło matko...
            to jakaś dziwnie "przedsiębiorcza" ta Exia.

            znam taką jedną. na szczęście nie "moją". niepracującą, nie kwapiącą się nawet do uzyskania zasiłków czy pomocy finansowej skądkolwiek. uprawiającą życie za pomocą całkiem niemałych alimentów, jakie ojciec placi na dziecko. ciuchy dla córy kupione przez ojca (stety niestety maniaka "metek firmowych"), komputer, rower... poszłyyyyy. spieniężone najprawdopodobniej. Przynajmniej mała tak mówiła: "Nie mam już, bo mama sprzedała". małej przykro, z matką się kłocila o to, ale co to da. w koncu to matka jest dorosla, a dziecko niewiele moze. nawet rozporządzić swoimi prezentami.

            i chyba jest tylko jedno rozwiązanie dla takich Exiowych akcji...

            ...Jakiś nowy sponsor.

            W tym znanym mi przypadku - dopiero to pomogło na "znikanie przedmiotów kupowanych dziecku". Teraz pewnie znikają kolejne cyfry z konta Nowego Mężczyzny. Ale jemu to chyba odpowiada, bo żyją sobie zgodnie.
          • skarbeniek1 Re: Pamiętasz Chalsia? 16.11.07, 10:23
            Wiem o czym piszesz, niestety to przykre. U nas Exia to najpierw myślała o sobie
            (nowe paznokcie, solarka co dzień) a potem ewentualnie jak zostało to z
            dzieckiem do lumpa po ciuchy. Teraz nie dajemy kasy, ewentualnie kupujemy i
            dajemy dziecku.
        • dyderko Re: Pamiętasz Chalsia? 16.11.07, 12:16
          Ja taż uważam że dopraszanie się przez matkę u ojca o dodatkowe
          pieniądze dla dzieci to straszna rzecz. W tym wypadku jednak ojciec
          oddaje matce prawie 40% swoich dochodów, z tym że zobowiązał się
          słownie że jak będzie mógł to będzie się starał dokładać na potrzeby
          dzieci. Matka to rozumie w jeden sposób, jak potrzebuje to każe
          dzieciom przekazać że ma dać bo ona pójdzie do sądu. Jak ojciec
          dzwonił do niej to rzucała słuchawką (mimo że nagrał na poczcie
          głosowej informację ze chce pogadać o kurtkach na zimę dla nich).
          Teraz idzie do sądu, co uzyska finansowo nie wiadomo, nie wiadomo
          też co on straci (ma chore serce, nadciśnienie, wrzody żołądka i
          nerwicę).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja