18.10.08, 13:39
kilka dni temu zaczelam sledzic Wasz watek i postanowilam dolaczyc. mam 26
lat, meza i 18 miesieczna corke. maz ma oprocz malej corke, lat 4. nie wiem z
jakiego powodu, ale odczuwam potrzebe opisania naszej historii, mimo ze nie
sadze, aby kogos ona interesowala. tak wiec ja sobie tutaj troche napisze, ale
nie znaczy to, ze ktoras z Was zmuszam do czytania wink moze troche o eksi.
kobieta lat 34, rozwodka, dzieci w liczbie 2- corka lat 9 i mlodsza, mojego M.
lat 4. wyjatkowo prosta i prymitywna osobka, z wyksztalceniem podstawowym. moj
M. lat 24, sportowiec, obecnie trenuje w W.B., niegdys jeden z lepiej
zapowiadajacych sie zawodnikow, powolany do kadry Polski. poznali sie, kiedy
moj M.robil mature- on ok 18 lat, ona 28. byla przyjaciolka jego przyjaciolki,
kobieta wiecznie "krzywdzona", nieszczesliwa i potrzebujaca pomocy. moj M. to
chlopak wyjatkowy pod kazdym wzgledem, chetny do pomocy, altruista prawie wink
wiec zaczal jej pomagac. a to zakupy zafundowal, a to opal zalatwil, to gdzies
podwiozl, to lzy otarl, gdy wredny eks maz chcial ja pobic (bzdura kompletna,
jak sie potem okazalo) itede... . jak mozna przewidziec w bardzo krotkim
czasie wyladowali w lozku... , zabezpieczac sie nie musieli, gdyz eksi usilnie
twierdzila, ze jej oba jajniki zostaly usuniete, i obaw co do ciazy nie ma. w
miedzy czasie moj M. zdal egzaminy na studia, a eksi, ni z tad ni z owad
zaszla w ciaze... M. ze studiow dziennych zrezygnowal, z kadry narodowej
rowniez, przeniosl sie na studia zaoczne, i poszedl zasowac do pobliskiej
fabryki... ale eksi i tak bylo malo... te cale studia to strata czasu i
pieniedzy, no i dziewczyn tam sporo, jeszcze nie daj Boze mogl by ja
zostawic...wiec po kilku zjazdach M. i z tego zrezygnowal...zyc nie umierac.
no i urodzilo sie dziecie. sielanka po prostu. w wieku lat 19 zostal ojcem,
majacym na utrzymaniu dziecie swoje, dziecie eksi i sama eksie... . i wtedy
poznal mnie. bylam wtedy na 2 roku studiow, a jako ze wakacje byly, dorabialam
sobie serwujac drinki za barem. no i stalo sie jak sie stalo, zadurzylam sie
po uszy, z wzajemnoscia zreszta. rzecz jasna kochanie moje o swojej "rodzince"
mi nie wspomnialo od razu, a dopiero po kilku tygodniach, kiedy juz od
rodzinki owej odeszlo. bylo mi tak strasznie ciezko! eksi, ze zrozumialych
powodow, dreczyla mnie smsami i telefonami, a ja tak strasznie zakochana
bylam, ze nie bylam w stanie z niego zrezygnowac. wiele by opisywac, ale
przeszlam z eksi gehenne. wspomne chociazby plakaty porozwieszane na slupach z
moim zdjeciem, wyjetym M. z portfela, moim nr telefonu i dopiskiem "daje za
jogurt"...ale bylo, przeszlo, nie ma. po 2 latach znajomosci wzielismy slub,
zaszlam w ciaze, dokonczylam studia, M. wrocil do sportu, dokonczyl studia,
wyjechal trenowac do londynu,jest w polsce jeden tydzien w miesiacu, ale
dajemy rade. z eksi juz kontaktu nie mam, z jej corka tylko przypadkowe.
czesto przywozi ja do mojej tesciowej, i tam sie spotykamy. M. widuje corke za
kazdym razem, kiedy jest w kraju, eksi przywozi ja wtedy do tesciowej wlasnie,
i tam spedzaja razem czas. mysle, ze nasz uklad jest zdrowy, mimo ze kilka
osob, w tym moja mama ,twierdzi inaczej. uwazaja, ze powinnam sama zintegrowac
sie z ta mala, ze powinnam poswiecac jej swoj czas. ja uwazam inaczej- ona ma
matke, ja mam swoje dziecko, nasze rodziny nie maja ze soba nic wspolnego.
zreszta M. uwaza podobnie- to jego "problem" i nie chce mnie w to mieszac. i
chwala mu za to.
Obserwuj wątek
    • ewacd Re:za literowki 18.10.08, 13:45
      typu "ni z tad" zamiast ni stad i tym podobne przepraszam, ale spieszylam sie
      niemilosiernie, gdyz dziecie moglo sie lada moment zbudzic wink
      • betti_domino Re:za literowki 18.10.08, 15:46
        ale historia! jak z telenoweli.
        Myślałam,że ja zyje w takim życiowym kołowrotku,muszę się
        pocieszyć,że nie mam jeszcze tak źle po przeczytaniu tego postu.wink
        Plakaty,nękanie,wyzwiska od jakiegos babska-ufff dobrze,że wyszłam
        za wdowca.
        Tamta kobieta niezle musiała dac popalic.Jak to wytrzymałas??
        Szkoda tylko tego dziecka(m jest pewny,że to jego rodzona?).
        Ale z młodą będziesz musiała kiedyś mieć do czynienia i ułozyc sobie
        z nią stos.,przecież chyba m będzie do domu ją zapraszał,czy będzie
        przez lata na spotkania gdzieś jezdził,
        tamta wyraznie nie odpuściła i dąży do spotkan,wykorzystuje dziecko
        do tego.ja bym chłopa nie puściła samego,nawet jeśli spotykają się u
        teściowej.
        • ewacd Re:za literowki 18.10.08, 15:59
          betti_domino, o chlopa jestem spokojna. on zdaje sobie sprawe z tego, ze eksi to
          prymityw. sam twierdzi, ze jest zalosna. i fakt faktem, tej kobiecinie ciagle
          wydaje sie, ze zyje w telenoweli wlasnie wink ostatnio skarzyla sie tesciowej, ze
          ktos wysyla do niej smsy, w ktorych grozi jej, ze "potnie jej ta sliczna buzke".
          wszyscy, ktorzy ja znaja, wiedza, ze to kolejny sposob na zwrocenie na siebie
          uwagi. gdybys ty wiedziala, ile razy ona juz miala raka, umierala, jezdzila na
          chemie wink wszystko po to, zeby moj M. sie nia zainteresowal. szopka, mowie ci smile
          eeech, o tej kobiecinie to ksiazke mozna byloby napisac. co do malej, szkoda
          dziecka, bo M. powiedzial mi ostatnio, ze charakterek i inteligencje mala
          odziedziczyla po mamusi. M. stara sie ja czegos uczyc, kupuje jej ksiazki itd.,
          ale to nic nie pomaga. dziecko pol roku temu skonczylo 4 latai zdan budowac nie
          potrafi. no ale ciezko sie dziwic.
    • lilith76 Re: witam! 18.10.08, 18:12
      A ja tu widzę, że nie tylko eksia lubi telenowele.
      Urocza dychotomia - tamci źli, prymitywni, z których łona wychodzą głupie dzieci im podobne i tu ludzie dobrzy, piękni, inteligentni, zdolni, którzy padli ofiarą podstępnych spisków prokreacyjnych.
      Życze tak dobrego samopoczucia i idealizowania na lata wink
      • ewacd Re: witam! 18.10.08, 18:27
        to nie idealizowanie, droga lilith. a fakt, ze eks mojego meza jest nieporadna
        intelektualnie, nie budzi watpliwosci. zreszta zadna 28 letnia, zdrowo myslaca
        kobieta, nie lapala by 19 letniego chlopca na dziecko. tak my to widzimy. i
        powiem ci, ze nawet moj maz ma o to do niej zal. no ale coz, twoim prawem jest
        posiadanie takiej a nie innej opinii. uwierz mi jednak, ze takie rzeczy sie
        zdarzaja, i nasza sytuacja, a konkretniej sytuacja mojego M. jest tego
        najlepszym przykladem.
        • zabelina Re: witam! 18.10.08, 19:37
          zastanawia mnie tylko jak Twój obecny małżonek tej nieporadności intelektualnej
          eksi nie zauważył...?
          • ewacd Re: witam! 18.10.08, 19:45
            zabelina napisała:

            > zastanawia mnie tylko jak Twój obecny małżonek tej nieporadności intelektualnej
            > eksi nie zauważył...?


            miał 18lat, ona 28- mysle ze wiekszosc chlopcow w takiej sytuacji nie
            zastanawiala by sie nad intelektem "partnerki"... czyz to nie nobilitujace, ze
            duzo starsza kobieta interesuje sie nim wlasnie?
        • braktalentu Re: witam! 18.10.08, 19:54
          No, ale teraz Twój mąż ma lat 23 i nie jest nieporadnym chłopcem,
          tylko ojcem dwójki dzieci. Dziwi zatem Jego zaskoczenie związane z
          poziomem rozwoju starszej córki. Chyba nie spodziewa się, że
          czterolatka, której poświęca tydzień w miesiącu, a przez resztę
          czasu pozostawia Ją pod opieką "nieporadnej intelektualnie" i, z
          tego co piszesz również emocjonalnie, matki będzie rozwijała się
          zgodnie z normami. O ile fakt pojawienia się dziecka na świecie
          można jeszcze naciągnąć i uznać za uwiedzenie, to w chwili obecnej
          to Twój mąż ponosi winę za deficyty swojego dziecka. Skoro wie, że
          matka nie jest w stanie podołać procesowi wychowawczemu (i to z
          przyczyn od siebie niezależnych - poziom intelektualny), a mimo to
          przedkłada swoją karierę zawodową nad dobro córki i nie zamierza
          przejąć nad Nią opieki, ani poświęcać Jej więcej czasu, to taki z
          Niego ojciec, jak z byłej żony matka. A może i gorszy, bo Ona z
          racji nieporadności intelektualnej może sobie z powagi sytuacji i
          krzywdy wyrządzanej dziecku nie zdawać spraw, a On, człowiek
          wykształcony i na poziomie jak najbardziej.
          Nie zgadam się z opinią Twojej mamy. Nie masz żadnego obowiązku
          zajmować się córką z pierwszego małżeństwa swojego męża.
          Zgadzam się jednak, że nie wszystko w Twoim związku uznałabym za
          dobrze rokujące. Związałaś się z człowiekiem, który już raz jako
          ojciec się nie sprawdził. Nie można być dobrym ojcem tylko dla
          jednego dziecka, bo stosunek do własnego potomstwa jest jedną ze
          składowych przyzwoitości. Nie można być trochę w ciąży, ani nie
          można być trochę przyzwoitym-sad. Pozostaje mi życzyć Ci, aby skutki
          związku z człowiekiem nieodpowiedzialnym nie uderzyły w Wasze
          maleństwo, tyle samo winne sytuacji co i Jego starsza siostra,
          której żal do ojca będzie w przyszłości wielokrotnie bardziej
          usprawiedliwiony niż żal Twojego męża do matki Jego dziecka.
          • ewacd Re: witam! 18.10.08, 20:15
            braktalentu napisała:

            Skoro wie, że
            > matka nie jest w stanie podołać procesowi wychowawczemu (i to z
            > przyczyn od siebie niezależnych - poziom intelektualny), a mimo to
            > przedkłada swoją karierę zawodową nad dobro córki i nie zamierza
            > przejąć nad Nią opieki, ani poświęcać Jej więcej czasu, to taki z
            > Niego ojciec, jak z byłej żony matka. A może i gorszy, bo Ona z
            > racji nieporadności intelektualnej może sobie z powagi sytuacji i
            > krzywdy wyrządzanej dziecku nie zdawać spraw, a On, człowiek
            > wykształcony i na poziomie jak najbardziej.


            jego kariera zawodowa = jego finanse. jezeli zaniedba kariere, straci glowne
            zrodlo dochodu, a chyba nie trudno zrozumiec, ze na to sobie pozwolic nie moze.
            jest w kraju przez tydzien w kazdym miesiacu- corce poswieca srednio 2
            popoludnia,a biorac pod uwage nawal spraw, jakie ma do zalatwienia, oraz fakt,
            ze posiada druga, rownie mocno potrzebujaca jego zainteresowania corke oraz
            zone, to wcale nie malo. co do przejecia opieki- ja nie jestem taka cudowna
            matka-polka, jak niektore z was, i nie wyobrazam sobie mieszkania z miniaturka
            eksi pod jednym dachem.
          • chalsia Re: witam! 18.10.08, 22:15
            > zgodnie z normami. O ile fakt pojawienia się dziecka na świecie
            > można jeszcze naciągnąć i uznać za uwiedzenie, to w chwili
            obecnej
            > to Twój mąż ponosi winę za deficyty swojego dziecka. Skoro wie,
            że
            > matka nie jest w stanie podołać procesowi wychowawczemu (i to z
            > przyczyn od siebie niezależnych - poziom intelektualny), a mimo
            to
            > przedkłada swoją karierę zawodową nad dobro córki i nie zamierza
            > przejąć nad Nią opieki, ani poświęcać Jej więcej czasu, to taki z
            > Niego ojciec, jak z byłej żony matka. A może i gorszy, bo Ona z
            > racji nieporadności intelektualnej może sobie z powagi sytuacji i
            > krzywdy wyrządzanej dziecku nie zdawać spraw, a On, człowiek
            > wykształcony i na poziomie jak najbardziej.

            amen i kropka.

            PS. Braktalentu dzięki za ubranie tego w słowa. MIałam dokładnie
            taką samą opinię, ale nie wiedziałam jak to wyrazić, by nie urazić
            autorki wątku.
          • marusia1 Re: witam! 23.10.08, 22:36
            Ale naskoczyłyście na dziewczynę! Jak sobie przypomnę moje początki... Brrrr!
            Nie rozbiłam małżeństwa, poznałam mojego M juz po jego rozwodzie, a mimo to
            doznałam wielu nieprzyjemności ze strony exiary. Mimo to angażowałam sie w
            wychowanie syna mojego M., kupowałam prezenty dla jego siostry, itd., itp.
            Przypłaciłam zdrowiem... Teraz nie interesuje mnie exiara, nie interesuje mnie
            drugie dziecko mojego M. Przestałam jeździć z nim, gdy miał "widzenia". W
            efekcie widuje córkę bardzo rzadko, ale przynajmniej w naszej rodzinie jest
            spokój. Ex przestała mieszać, M. nie przeżywa każdego spotkania z nią, wyciszyła
            się jego nerwica, spadło ciśnienie i serce się uspokoiło. Na początku myślałam,
            że pownno być inaczej, bo ojciec, bo rodzeństwo... Wystarczy, że opiekuję się
            Młodym na codzień, a i on jest teraz spokojny i ma poczucie bezpieczeństwa. Co
            robi M. względem córki, to już jego sprawa.
    • kowalka33 Re: witam! 18.10.08, 20:16
      Droga brak talentu a raczej jego nadmiar nie będę sie rozpisywać bo nic nowego bym do sprawy nie wniosła, ewacd to chyba podpucha bo jakos nie wierzę że istnieje takie głupie biedactwo jak ty, ty jestes pewna ze twój dojrzały 23 latek nie bawi sie w londynie w koncu taki uczynny, patrz uwaznie zawsze jakas spryciula sie znajdzie ....a historia twoja interesujaca owszem , boże m_rska przybądz i napisz cos długiego błagam
      • ewacd Re: witam! 18.10.08, 20:47
        kowalka33 napisała:

        > Droga brak talentu a raczej jego nadmiar nie będę sie rozpisywać bo nic nowego
        > bym do sprawy nie wniosła, ewacd to chyba podpucha bo jakos nie wierzę że istni
        > eje takie głupie biedactwo jak ty, ty jestes pewna ze twój dojrzały 23 latek ni
        > e bawi sie w londynie w koncu taki uczynny, patrz uwaznie zawsze jakas spryciul
        > a sie znajdzie ....a historia twoja interesujaca owszem , boże m_rska przybądz
        > i napisz cos długiego błagam


        o rety, myslalam, ze trafilam na fajne forum, gdzie znajde ludzi z podobnymi
        problemami, a tu masz babo placek big_grin tak, jestem pewna co do uczuc i wiernosci
        mojego faceta. pewna w 100 % i nie rozumie dlaczego uwazasz, ze jestem
        glupiutka... ale to pewnie dlatego, ze taka jestem wink tak samo zreszta nie
        rozumie, co budzi wasze tak ogromne oburzenie... ale wnikac nie bede.
        • zabelina Re: witam! 18.10.08, 20:53
          ups, może dlatego, że pisze się "nie rozumiem"? A może to tylko niepotrzebna,
          mała złośliwość z mojej stronywink
          • ewacd Re: witam! 18.10.08, 21:00
            zabelina napisała:

            > ups, może dlatego, że pisze się "nie rozumiem"? A może to tylko niepotrzebna,
            > mała złośliwość z mojej stronywink

            oooch, teraz juz ROZUMIEM... swoja droga, poczytaj troche o tzw. netykiecie,
            przyda ci sie. widze, ze hobby niektorych, to afery forumowe, nie spodziewalam
            sie jednak, ze trafilam do gimnazjum, czy podstawowki nawet, gdzie kazdy watek
            staje sie poczatkiem pyskowek. tylko wciaz nie ROZUMIEM, dlaczego moj akurat.
            • zabelina Re: witam! 18.10.08, 21:15
              jeśli Ciebie uraziłam tym przytykiem to przepraszam, pewnie to już taka
              zgryźliwość "starej baby'wink
              Sama jestem "nowa" na tym forum i rzadko cokolwiek komentuję, raczej staram się
              czytać co do powiedzenia na temat "macochowania" mają bardziej doświadczone i
              obeznane z tym tematem osoby, choćby po to, żeby popatrzeć na trudne sprawy nie
              tylko z własnego punktu widzenia, bo ten zazwyczaj nie jest jedyny właściwysmile
              • ewacd Re: witam! 18.10.08, 21:28
                taki tez byl cel mojej wizyty. jako ze jestem nowa, uznalam za stosowne
                przedstawienie siebie i mojej sytuacji. ale widocznie moj post urazil zbyt wiele
                osob. zastanawiam sie tylko, ktora jego czesc. czy fakt, ze eks mojego M jest
                glupia gesia, a ja odwazylam sie o tym napisac, czy moze fakt, ze ujawnilam, ze
                mala tez podaza w jej slady (co nie jest dla mnie powodem do dumy, bo jakby na
                to nie patrzec, to tez dziecko mojego M), czy moze wreszcie fakt ze osmielilam
                sie napisac, ze eksia probowala pociagnac M na dno w ktorym sama tkwila, ale jej
                sie to nie powiodlo, a on sam, zamiast tkwic w tym marazmie, ulozyl sobie zycie
                na nowo, i jest najzupelniej szczesliwym czlowiekiem. moze to wlasnie
                najbardziej kluje w oczy forumowiczki. ale nie bede snula dalszych domyslow ( w
                kazdym razie nie bede o nich pisala) gdyz moglabym rozpetac afere jeszcze wieksza wink
                • zabelina Re: witam! 18.10.08, 21:39
                  w takim razie pewnie mnie to szczęście kłuje w oczy, gdyż...obserwując mojego
                  NM, który bardzo kocha swoją kilkuletnią córkę, chyba nie potrafię powiedzieć o
                  nim, że jest absolutnie szczęśliwy...Zawsze będzie w nim tkwiła ta zadra, że nie
                  stworzył swojemu dziecku "normalnego" domu z własną mamą i tatą i chyba bardziej
                  cenię go za tę zadrę...
                • braktalentu Re: witam! 18.10.08, 21:40
                  Mnie nie uraziłaś absoltunie niczym. Ot tak skomentowałam to co
                  rzuciło mi się w oczy po przeczytaniu Twojego postu. Nie mam
                  emocjonalnego stosunku do Twojej sytuacji. Nie oceniam Cię. Piszę co
                  mnie, forumkę kilka lat starszą (sądząc z opisu), z o wiele dłuższym
                  stażem macochowania i poprzez to z "przerobionymi" niektórymi
                  problemami uderzyło w Twojej opowieści.
                  Przypuszcam, że na to samo próbowała zwrócić Ci uwagę Lilith. Świat
                  nie jest czarno - biały i nie spotkałam się jeszcze z sytuacją, w
                  której winę za rozpad związku ponosiła tylko jedna strona (dotyczy
                  to również mojego Misia-smile.

                  "a on sam, zamiast tkwic w tym marazmie, ulozyl sobie zycie
                  na nowo, i jest najzupelniej szczesliwym czlowiekiem."

                  Pytanie brzmi, czy Ty zgadzasz się na życie z mężczyzną
                  (zakładając, że nie nastąpią zmiany), który nie będąc w porządku
                  wobec własnej córki, a więc nie będąc człowiekiem przyzwoitym
                  potrafi być szczęśliwy?

                  • ewacd Re: witam! 18.10.08, 21:53
                    braktalentu napisała:

                    > Mnie nie uraziłaś absoltunie niczym. Ot tak skomentowałam to co
                    > rzuciło mi się w oczy po przeczytaniu Twojego postu. Nie mam
                    > emocjonalnego stosunku do Twojej sytuacji. Nie oceniam Cię. Piszę co
                    > mnie, forumkę kilka lat starszą (sądząc z opisu), z o wiele dłuższym
                    > stażem macochowania i poprzez to z "przerobionymi" niektórymi
                    > problemami uderzyło w Twojej opowieści.
                    > Przypuszcam, że na to samo próbowała zwrócić Ci uwagę Lilith. Świat
                    > nie jest czarno - biały i nie spotkałam się jeszcze z sytuacją, w
                    > której winę za rozpad związku ponosiła tylko jedna strona (dotyczy
                    > to również mojego Misia-smile.
                    >
                    > "a on sam, zamiast tkwic w tym marazmie, ulozyl sobie zycie
                    > na nowo, i jest najzupelniej szczesliwym czlowiekiem."
                    >
                    > Pytanie brzmi, czy Ty zgadzasz się na życie z mężczyzną
                    > (zakładając, że nie nastąpią zmiany), który nie będąc w porządku
                    > wobec własnej córki, a więc nie będąc człowiekiem przyzwoitym
                    > potrafi być szczęśliwy?
                    >
                    >
                    owszem ,zgadzam sie, zgodzilam sie na to przeszlo 4 lata temu. a skoro wasze
                    "misie" tak bardzo cierpia z powodu odejscia od rodziny, dlaczego z nia nie
                    zostali? wybaczcie, ale ja o wiele bardziej cenie mojego, ktory potrafil
                    pogodzic obie sprawy, a mnie nie traktuje jak jeden wielki "wyrzut sumienia".
                    jezeli podejmuje sie decyzje o rozstaniu, to z wszystkimi jej konsekwencjami,
                    czyz nie tak?
                    • nangaparbat3 Re: witam! 18.10.08, 22:28
                      > jezeli podejmuje sie decyzje o rozstaniu, to z wszystkimi jej konsekwencjami,
                      > czyz nie tak?


                      Wszystko byłoby rozkosznie proste gdyby nie fakt, ze konsekwencje zawsze maja
                      swoje wlasne konsekwencje, etc.
                    • braktalentu Re: witam! 18.10.08, 22:37
                      Nie wiem jak tam inne Misie, ale mój wyraził zgodę na rozwód tylko z
                      pierwszą żoną. Z dzieckiem rozwodu nie brał. Córka z pierwszego
                      małżeństwa nadal jest Jego córką, a moją powinowatą. Nie
                      jestem "wyrzutem sumienia". Jestem macochą. Moja pasierbica nie jest
                      zaś "miniaturką Exi", tylko córką mojego męża (z cechami i zasadami,
                      które Jej przekazał) i przyrodnią siostrą mojego syna. Tak
                      rozwiązaliśmy to w naszej rodzinie, co nie znaczy, że jest to
                      rozwiązanie dobre dla wszystkich.
                      W przypadku opisanym przez Ciebie nie ma jednak żadnej
                      formy "pogodzenia" zobowiązań wobec obojga dzieci, bo nie
                      jest "pogodzeniem" wyeliminowanie jednego z dzieci ze swojego życia,
                      lub umieszczenie Go na jego marginesie. Nazywajmy rzeczy po
                      imieniu "marginalizacja / eliminacja" to nie "pogodzenie". Jeżeli w
                      wyniku rozwodu rodzic decyduje się na porzucenie własnego dziecka,
                      to mówimy tu o formie zwyrodnienia, a nie oczywistych konsekwencjach
                      rozstania małżonków.

                      Wnioskuję, że skoro brak przyzwoitości u męża nie przeszkadza Ci, to
                      albo nie zdajesz sobie sprawy z negatywnych skutków życia z takim
                      człowiekiem (głównie tych, które poniesie Wasze wspólne dziecko),
                      albo wyznajesz / wyznajecie system wartości zupełnie dla mnie
                      niezrozumiały (bywa).

                      Tak czy siak żywię nadzieję, że Twój mąż dojrzeje do roli taty,
                      zanim będzie za późno przede wszystkim dla dzieci.
      • braktalentu Re: witam! 18.10.08, 21:28
        Ja bym Ewacd nie nazwała "głupim biedactwem". Człowiek głupi, a więc
        mało inteligentny, nie jest winien swojej przypadłości. Ma taki sam
        wpływ na własny poziom intelektualny, co na kolor oczu i choć ciężką
        pracą można osiągnąć wiele, to nadal będzie to tylko szkło
        kontaktowe zmieniające piwne na niebieskie. Obrażanie człowieka
        nieszczególnie inteligentnego przy użyciu słowa "głupi" jest dla
        mnie równie mało subtelne co używanie w stosunku do
        niepełnosprawnych ruchowo określeń typu "kulas".
        Należy też odróżnić deficyty intelektualne od braku doświadczenia
        życiowego. Znam wiele inteligentnych kobiet, którym życie nie
        ułożyło się, bo z braku doświadczenia wiązały się z nieodpowiednimi
        partnerami.
        Mój post nie miał na celu obrażenia Ewycd, a jedynie zwrócenie
        uwagi, że ojciec Jej dziecka nie sprawdził się na pewnym polu.
        Ewacd, z racji bycia młodą mężatką i młodą, jak przypuszczam zarówno
        wiekiem jak i stażem mamą mogła pewnych rzeczy nie zauważyć.
        Uwikłana w sytuację emocjonalnie (ślepa, młodzieńcza miłość, wspólne
        maleńkie dziecko) może łatwo popełnić, jakże często spotykany na tym
        forum błąd "wybielania Misia". A tylko zdanie sobie sprawy z wad
        partnera może uchronić przed ich konsekwencjami w przyszłości. Tylko
        przyznanie przed sobą samą, że nie taki Miś czysty jak Go sobie
        namalowałam może doprowadzić do "prania" (nie traktować zbyt
        dosłownie-smile) Misia; wsparcia Misia w pracy nad "Misiowymi plamami"
        na czym skorzystają wszyscy, a zwłaszcza dzieci.
        Cóż winna Ewacd, że Jej mąż został ojcem, nie będąc zupełnie do tego
        przygotowanym. Jaka Jej wina w tym, że odszedł od żony za późno,
        rzucając tym samym podejrzenie o rozpad związku na swoją, nową
        wybrankę, narażając Ją tym samym na niewybredne ataki ze strony
        ówczesnej żony. Kobieta starsza, bardziej doświadczona pewnie
        zwróciłaby uwagę na drobne niedopowiedzenia ze strony partnera, na
        przemilczenie faktu posiadania rodziny i malutkiego wówczas dziecka.
        Zadałaby sobie pytanie, jak przyszły mąż zamierza pogodzić
        wychowanie pierwszej córki, ze studiami, pracą i czasem dla nowej
        rodziny. Ale na forum "macochy" trafia się z reguły już po fakcie.
        Gdyby rodzicielstwo nie było dla Ewycd nowością, pewnie zdziwiłby Ją
        nieznaczy udział ojca w wychowaniu pierworodnej i wyciągnęłaby z
        tego wnioski. Ile czasu minęło od narodzin dziecka do wznowienia
        studiów, ile lat trwały same studia, ile czasu w tym okresie ojciec
        poświęcał pasierbicy Ewycd.
        Wiele wyjaśnia argument o konieczności rozwijania kariery zawodowej,
        celem utrzymania dzieci. Znalezienie w Polsce pracy, która umożliwi
        utrzymanie dzieci, dla zdrowego, młodego, wykształconego mężczyzny
        nie jest trudne. Może nie będzie to praca zgodna z ambicjami, czy
        pragnieniami dotyczącymi dalszego rozwoju zawodowego, za to pozwoli
        utrzymać dzieci. Trzeba jednak czasu żeby zrozumieć, że do
        prawidłowego rozwoju dziecka niezbędna jest OBECNOŚĆ rodzica i nie
        zastąpią jej nawet najsowiciej opłacane lekcje gry na flecie
        poprzecznym. Trzeba wielkiej dojrzałości, żeby bez poczucia straty i
        poświęcenia zrezygnować ze swoich marzeń (w tym dotyczących poziomu
        finansowego) i odnaleźć się jako rodzic. Odnoszę wrażenie, że
        statystycznie rzecz biorąc łatwiej przychodzi to kobietom niż
        mężczyznom (pewnie uwarunkowania kulturowe?), ale statystyka jest
        jedynie opisem rzeczywistości, a nie jej usprawiedliwieniem.
        Ewocd, teraz kiedy jesteś matką odpowiedź sobie na pytanie, jak
        niskie warunki materialne mogłyby Cię skłonić do pozostawienia
        Twojego maleństwa pod opieką osoby nieporadnej intelektualnie i
        emocjonalnie, celem zarobkowania zagranicą. Za jakie pieniądze
        zgodiłabyś się oglądać SWOJE, WŁASNE DZIECKO przez dwa popołudnia w
        miesiącu? Czy nie uważasz, że Twój mąż tanio sprzedał córkę z
        pierwszego małżeństwa?
        A teraz pozwolę sobie jeszcze ustosunkować się do Twojego zdania na
        temat "miniaturek Exi we własnym domu". Bycie macochą nie ma nic
        wspólnego z byciem matką - polką. To dwie ZUPEŁNIE RÓŻNE role
        społeczne. Bycie macochą wiąże się nierozerwalnie z nazwijmy to
        ryzykiem zamieszkania z dzieckiem swojego partnera / męża z
        poprzednich związków. I na tym forum znajdziesz opisy przypadków,
        gdzie macocha została mniej lub bardziej nagle postawiona przed
        koniecznością zamieszkania z pasierbami (śmierć lub niewydolność
        wychowawcza matki). Zarzekając się, że taka opcja w Twoim wypadku
        nie wchodzi w grę, stawiasz się trudnej sytuacji, bo albo odejdziesz
        od męża, albo spędzisz resztę życia z gnojkiem, który porzucił
        własne dziecko. Tak jak pisałam w pierszym poście, przejmowanie
        przez pasierbicę cech matki wynika z zaniedbań wychowawczych Twojego
        mężą i Jego wyborów życiowych. To, że Mała jest miniaturką Exi, a
        nie miniaturką swojego ojca to efekt wkładu jaki Twój mąż wniósł do
        rozwoju swojego dziecka. Jedno włożenie to za mało, żeby być tatą.
        • chalsia Re: witam! 18.10.08, 22:23
          > własne dziecko. Tak jak pisałam w pierszym poście, przejmowanie
          > przez pasierbicę cech matki wynika z zaniedbań wychowawczych
          Twojego
          > mężą i Jego wyborów życiowych. To, że Mała jest miniaturką Exi, a
          > nie miniaturką swojego ojca to efekt wkładu jaki Twój mąż wniósł
          do
          > rozwoju swojego dziecka. Jedno włożenie to za mało, żeby być tatą.

          Amen.
          Bym strawestowała - jedno włożenie to za mały wkład, by córka nie
          była kopią eksi.
          • nangaparbat3 oj Chalsia 18.10.08, 22:26
            big_grin
    • nangaparbat3 Re: witam! 18.10.08, 22:25
      A mnie zaintrygowala Twoja mama - piszesz, ze uważa, ze powinnaś zintegrowac się
      z pasierbica, poswięcac jej czas. To naprawdę rzadka postawa, niecodzienna. Dla
      Mamy uklony.
      • braktalentu Re: witam! 18.10.08, 22:45
        Mamy tu fascynujący przykład wyrodnej córki, gdzie "wyrodna" nie
        jest negatywnym epitetem, ale opisem stanu faktycznego. Matka,
        kobieta dojrzała emocjonalnie na tyle, żeby zaakceptować fakt
        zostania babcochą, dążąca do normalizacji stosunków w rodzinie i
        córka, która za normę uważa "rozwód z dzieckiem". Ciekawe gdzie
        dziewczyna tak "wyewoluowała"? Z domu jak widać tego nie wyniosła.
        Stawiam na ten bar, w którym pracowała.
        • chalsia Re: witam! 18.10.08, 22:56
          > Stawiam na ten bar, w którym pracowała.

          Ciotka, czy Ty myślisz, że ten akurat Twój post zostanie zrozumiany
          przez autorkę wątku?
          • ewacd Re: witam! 19.10.08, 09:03
            drogie panie,
            obudzilam sie, wlaczylam komputer, postawilam przed soba goraca kawe na
            rozbudzenie, i az mnie zamurowalo. twoje wypowiedzi, braktalentu, mimo iz
            starasz sie je ubierac w pseudo-uczony belkot, sa, jak dla mnie ponizej kazdego
            mozliwego poziomu. obrazasz osobe, ktorej nie znasz, oceniasz ja w sposob
            lamiacy wszelkie mozliwe normy. tak, zapewne tak wlasnie bylo, i swoja postawe
            wynioslam z baru, w ktorym pracowalam ( taka juz mentalnosc glupiej barmanki)
            co do mojego meza- nie widze jakos rozncy pomiedzy tym co zrobil on, a tym co
            zrobily wasze "misie"...zostawili rodzine, i moralizowanie mnie jest tutaj nie
            na miejscu. roznica polega jednak na tym, ze moj maz jest mi wdzieczny, ze z nim
            jestem ("nie skreslilas mnie i dalas mi szanse na normalne zycie"-to jego
            slowa), a corce poswieca niemal tyle czasu, ile mi i mojemu dziecku. wasze
            "misie" zas ( i tutaj widze nutke falszu i hipokryzji) najchetniej zalozylyby
            worki pokutne, i samookaleczajac sie skorzanymi pejczami i innymi narzedziami
            pokutnymi, odeszly w sina dal...wasza krytyka mojej osoby to czysty przejaw
            samowybielania sie, az razacy obluda.
            • braktalentu Re: witam! 19.10.08, 13:43
              "obrazasz osobe, ktorej nie znasz, oceniasz ja w sposob lamiacy
              wszelkie mozliwe normy."
              Kochanie, podaj mi proszę przykład chociaż jednej normy społecznej,
              którą złamałam w swoim poście. Nigdzie nie napisałam, że jesteś
              przykładem mentalności głupiej barmanki. Napisałam, że zapewne Twój
              system wartości nie pochodzi z domu (o czym świadczy postawa Twojej
              mamy), a może być efektem tzw. "rozmów barowych", czytaj użalania
              się nad sobą wstawionych facetów, na które to użalanie młode
              dziewczęta o niespełnionym jeszcze instynkcie macierzyńskim i z
              nadmiarem cech opiekuńczych łatwo dają się nabrać.

              "nie widze jakos rozncy pomiedzy tym co zrobil on, a tym co zrobily
              wasze "misie"...zostawili rodzine,
              Nikt, ani ja, ani inne forumki nie potępiły Twojego Misia za
              odejście od żony. Ludzie dorośli czasem się rozstają. W dzisiejszych
              czasach nie budzi to niezdrowych emocji, nawet jeżeli czas rozstania
              zostaje wybrany niefortunnie (pozostawienie kobiety z malusieńkim
              dzieckim, poznanie nowej kobiety). Różnica pomiędzy Twoim i moim
              Misiem polega na tym, że Twój odszedł od RODZINY, zostawiając
              niczemu niewinne dziecko na pastwę "złej kobiety", a mój rozwiódł
              się z żoną, nie ograniczając przy tym swojego udziału w wychowaniu
              dziecka, które (również raczej z młodzieńczego zapału i miłości, a
              nie planując z rozwagą) powołał na świat. Czy rozumiesz tę wcale nie
              subtelną różnicę?

              "roznica polega jednak na tym, ze moj maz jest mi wdzieczny, ze z nim
              jestem ("nie skreslilas mnie i dalas mi szanse na normalne zycie"-to
              jego slowa)"
              Dlatego śmiem twierdzić, że Twoje wartości, zasady i normy są INNE
              niż moje i absolutnie dla mnie niezrozumiałe. Dla mnie życie
              rodzinne, z którego jedno dziecko zostało wyeliminowane (bo przecież
              siostry nie mają ze sobą regularnego kontaktu) nie jest NORMALNE.
              Nie jest dla mnie NORMALNE życie z facetem, który nie wywiązuje się
              ze swoich zobowiązań wobec absolutnie od niego zależnej istoty, jaką
              jest JEGO dziecko. Dla mnie to patologia.

              "corce poswieca niemal tyle czasu, ile mi i mojemu dziecku"
              ale Twoje dziecko pozostawia pod opieką kobiety, której możliwości
              intelektualne i emocjonalne pozwalają tym dzieckiem się zająć. Raz
              jeszcze powtórzę pytanie zasadnicze: czy TY zostawiłabyś SWOJĄ córkę
              pod opieką osoby nieporadnej intelektualnie i emocjonalnie, widując
              się z dzieckiem przez dwa dni w miesiącu?

              "wasze "misie" zas ( i tutaj widze nutke falszu i hipokryzji)
              najchetniej zalozylyby worki pokutne, i samookaleczajac sie
              skorzanymi pejczami i innymi narzedziami pokutnymi, odeszly w sina
              dal..."
              Jak już wiele razy podkresliłam pisze o swoim Misiu. Z tego co wiem,
              nie jest on klonem żadnego innego Misia i dlatego używanie tu liczby
              mnogiej ("wasze Misie") jest nie na miejscu. Mój Miś nie umartwia
              się i nie ma poczucia winy wobec córki. Jego rozstanie z żoną było
              wynikiem nieporozumień między dorosłymi, którym dziecko ani nie było
              winne, ani nie miało w nich żadnego udziału. Mój Miś, zanim stał się
              moim Misiem MIAŁ szczęśliwą rodzinę, składającą się między innymi z
              Niego i Jego córki (bez żony) i nikt nie musiał Mu dawać szansy na
              normalne życie, bo On i tak je toczył. Teraz Jego rodzina po prostu
              się powiększyła o nową partnerkę życiową i nowe potomstwo. Nasz
              związek nie opiera się na poczuciu winy ("nie skreśliłaś mnie"
              sugeruje, że było za co) i wdzięczności Misia, ale na miłości i
              szacunku. Tekst o pejczach i workach pokutnych jest nadinterpretacją.

              "wasza krytyka mojej osoby to czysty przejaw samowybielania sie, az
              razacy obluda".
              Nie krytykuję Cię, a jedynie zwracam Twoją uwagę, na rafy o które
              może (choć wcale nie musi) rozbić się szczęśliwe dzieciństwo Twojej
              córki. Z Twojego opisu wyłania się nieodpowiedzialny chłopiec, a Ty
              dziwisz się, że nie cmoktamy z zachwytu nad prawdziwym mężczyzną.
              Nikt nie ma pretensji do Ciebie, że nie zajmujesz się Jego
              dzieckiem. Zaskakuje tylko, że TY nie widzisz, że jako ojciec,
              opisany przez Ciebie gość jest zwyczajnie dupkiem.
              • ewacd Re: witam! 19.10.08, 13:59
                braktalentu napisała:

                >
                > Kochanie, podaj mi proszę przykład chociaż jednej normy społecznej,
                > którą złamałam w swoim poście.


                oto one:
                "Ja bym Ewacd nie nazwała "głupim biedactwem". Człowiek głupi, a więc
                mało inteligentny, nie jest winien swojej przypadłości. Ma taki sam
                wpływ na własny poziom intelektualny, co na kolor oczu i choć ciężką
                pracą można osiągnąć wiele, to nadal będzie to tylko szkło
                kontaktowe zmieniające piwne na niebieskie. Obrażanie człowieka
                nieszczególnie inteligentnego przy użyciu słowa "głupi" jest dla
                mnie równie mało subtelne co używanie w stosunku do
                niepełnosprawnych ruchowo określeń typu "kulas"."

                "Ciekawe gdzie
                dziewczyna tak "wyewoluowała"? Z domu jak widać tego nie wyniosła.
                Stawiam na ten bar, w którym pracowała. "

                "> Nikt, ani ja, ani inne forumki nie potępiły Twojego Misia za
                > odejście od żony.

                Eksi i moj M nigdy malzenstwem nie byli- taka mala korekta
                Raz
                > jeszcze powtórzę pytanie zasadnicze: czy TY zostawiłabyś SWOJĄ córkę
                > pod opieką osoby nieporadnej intelektualnie i emocjonalnie, widując
                > się z dzieckiem przez dwa dni w miesiącu?

                co w takim razie, madra i doswiadczona kobieto, proponujesz w takiej sytuacji? czekam na sugestie, bo byc moze mnie olsni. poki co ja nie wyobrazam sobie lepszego wyjscia z sytuacji niz to ktore praktykujemy obecnie...


                Z Twojego opisu wyłania się nieodpowiedzialny chłopiec, a Ty
                > dziwisz się, że nie cmoktamy z zachwytu nad prawdziwym mężczyzną.
                > Nikt nie ma pretensji do Ciebie, że nie zajmujesz się Jego
                > dzieckiem. Zaskakuje tylko, że TY nie widzisz, że jako ojciec,
                > opisany przez Ciebie gość jest zwyczajnie dupkiem.

                wybacz, ale nie zycze sobie nazywania mojego M dupkiem. nie znasz tego czlowieka , i nie masz do tego prawa.
                • braktalentu Re: witam! 19.10.08, 19:05
                  primo: podałaś przykłady moich wypowiedzi, ale ani mru mru o normie,
                  którą nimi łamię.

                  secundo: brak papierka niczego nie zmienia w sytuacji dziecka, a o
                  tym tu sobie dywagujemy.

                  tercio: Gdybym miała do wyboru karierę lub rezygnację ze swoich
                  ambicji zawodowych i finansowych, a pozostanie z własnym dzieckiem,
                  którym nie ma się kto zaopiekować (bo przecież nie "głupia gęś
                  Exia"), to ten wybór nie nastręczałby mi trudności. Jeżeli zaś już
                  utrzymanie jednego dziecka przez zdrowego, młodego, wykształconego
                  mężczyznę nastręcza Mu trudności, to należy dwukrotnie zastanowić
                  się przed zmajstrowaniem kolejnego potomka i ewentualnych
                  konsekwencjach finansowych dla pozostałych członków rodziny (czytaj
                  pierworodnej).

                  quatro" Nie znam Twojego Misia - fakt. Opisany przez Ciebie gość
                  jest dupkiem - fakt. Jeżeli Twój Miś naprawdę zachował się w
                  stosunku do swojego dziecka tak jak opisałaś to wnioski wyciągnij
                  sama.
                  Możesz sobie "nie życzyć" i określać mi moje prawa do tego, czy
                  tamtego. Wybaczam, ale to forum otwarte i pisząc tu świadomie
                  narażasz się na opinie uczestników. Również te niepochlebne o Twoim
                  Misiu. Napisałaś, że cztery lata temu wyraziłaś zgodę na życie z
                  człowiekiem, który nie grzeszy przyzwoitością. Tym samym przyznałaś
                  rację, że Mężczyzną to raczej Twój partner nie jest. Twoje
                  wzburzenie moim postem, to nic innego jak konsekwencja związku z
                  dupkiem.
                  • ewacd Re: witam! 19.10.08, 19:15
                    brak talentu, chcialam cos napisac, ale doszlam do wniosku, ze to i tak bez
                    sensu. tak samo bez sensu jak dalsze przegladanie tego forum, ktore nic
                    ciekawego do mojego zycia wniesc nie moze. moj "misio", mimo twojego swietego
                    oburzenia nadal kariere bedzie robil, bo nie po to harowal na treningach od 12
                    roku zycia, zeby ta szanse zmarnowac. a ty siedz sobie w domciu razem ze swoim
                    misiem i wychowujcie swoje wspolne i mniej wsplne dzieciaki z przekonaniem ze
                    tym samym zbawiacie swiat i cala ludzkosc. a frustracje rodzace sie w twej
                    glowce z tego powodu wyladowuj sobie na wirtualnych przeciwnikach wink ale juz nie
                    na mnie. powodzenia.
    • kicia031 Zieeeeeeeew 19.10.08, 09:49
      Kolejna niewyksztalcona prymitywna Exia, co zlapa misia na dziecko - jeszcze sie
      nie dowiedzielismy, ze dziecko nie jest misia, ale jego braki intelektualne
      jasno na to wskazuja, i jewszcze jedna wybawicielka, co swego misia w Londynie
      jest pewna na 100% hihihihi.

      Czy sa jakies granice kobiecej glupoty?
      • ewacd Re: Zieeeeeeeew 19.10.08, 10:01
        kicia031 napisała:




        > Czy sa jakies granice kobiecej glupoty?

        alez sa, kiciu. najlepszym dowodem na ich istnienie jest fakt, ze ty i tobie
        podobne kobiety, je przekraczaja wink
        co do wiernosci mojego "misia"- jestem jej pewna. i nie z tego powodu z ktorego
        wy uwazacie, ze wasze "misie" was nie zostawia...z tego co czytam, wedlug was
        gwarancja "misiowej" wiernosci jest fakt, ze "misio" cierpi po rozstaniu z eksia
        i ich wspolnym potomstwem...w naszym przypadku gwarancja "misiowej" wiernosci
        jest fakt, ze moj misio jest ze mna szczesliwy i planuje wspolne zycie az po
        grob... pewna tego jestem chociazby dlatego, ze lozy niemale pieniadze na moje
        utrzymanie, abym spokojnie mogla dokonczyc aplikacje ( a to potrwa jeszcze 3
        lata)...
        gratuluje wam dobrego samopoczucia, ja na waszym miejscu juz dawno
        zastanowilabym sie nad celowoscia zwiazku z wciaz niezdecydowanym misiem...

        • chalsia Re: Zieeeeeeeew 19.10.08, 22:53
          > i ich wspolnym potomstwem...w naszym przypadku
          gwarancja "misiowej" wiernosci
          > jest fakt, ze moj misio jest ze mna szczesliwy i planuje wspolne
          zycie az po
          > grob... pewna tego jestem chociazby dlatego, ze lozy niemale
          pieniadze na moje
          > utrzymanie, abym spokojnie mogla dokonczyc aplikacje ( a to
          potrwa jeszcze 3
          > lata)...


          ROTFL do kwadratu, skoro aplikantka prokuratorska uważa, że
          powyższe jest gwarancją wierności Misia, który większośc czasu
          spędza daleko.
          Bowiem chęc spędzenia wspólnie zycia aż do grobowej deski oraz
          łożenie na partnerkę nie stoi w sprzeczności ze skokami w bok.
          Identycznie jest w wielu związkach małżeńskich.
    • nangaparbat3 chyba śnię 19.10.08, 11:16
      Dopiero dzisiaj, nie rozumiejac wzburzenia innych foremek, kiedy przeczytałam
      Twój list po raz trzeci, dotarło do mnie, co wląsciwie sie u was dzieje. Po
      prostu czytajac wczesnie (dwukrotnie) rozmumialam (błędnie), ze pod nieobecnośc
      M. jego coreczka spedza często czas u babci, i Wy sie tam spotykacie.

      Jestes jeszcze bardzo mloda, całe zycie przed Tobą, a bardzo mało doswiadczyłaś.
      Ale sprobuj sobie wyobrazic taką sytuację: rozwodzisz sie (absolutnie nie życzę)
      z M, dziecko zostaje przy nim, Ty masz nowego męża i on raczej nie zyczy sobie,
      żeby Twoje dziecko bywalo u Was w domu - spotykasz sie z nim tylko u Twojej mamy.
      I jak Ci z tym?
      • ewacd Re: chyba śnię 19.10.08, 11:23
        nangaparbat3 napisała:

        Ty masz nowego męża i on raczej nie zyczy sobie,
        > żeby Twoje dziecko bywalo u Was w domu - spotykasz sie z nim tylko u Twojej mam
        > y.
        > I jak Ci z tym?


        alez ja wcale nie zabraniam mojemu M sprowadzania malej do naszego domu. to
        tylko i wylacznie jego decyzja. a ja, jako nie- altruistka, nie mam nic
        przeciwko...poza tym jakos nie mam ochoty, aby eksia mojego M wydobywala od
        malej informacje na temat naszej rodziny i stosunkow w niej panujacych. juz
        wystarczajaco wiele przykrosci z jej strony mnie spotkalo. no coz, taka dziwna
        jestem
    • lilith76 Re: witam! 20.10.08, 16:39
      To ja wytłumaczę dlaczego tak lekko schlastałam - każdą sytuację można przedstawić na wiele sposobów i idąc tokiem reżysera z "Misia": 45 filmów o tym nakręciłem. Świat nie jest czarno-biały. To jak osoba przedstawia swoją historię życiową wiele o niej mówi - to jak opisałać swoją exię, jej związek z misiem i ich dziecko, więcej mówi o tobie niż o niej... Znasz ją jakbyście przez ostatnie 32 lata razem mieszkały i zwierzała ci się co wieczór. Każdy usłyszany fakt można zinterpretować tak by dopasować do swoich oczekiwań.
      Choć oczywiście eks nie popisała się klasą, gdy została zostawiona przez chłopa dla ciebie. Sama rozbiłam małżeństwo, więc wiem, że takie rzeczy trzeba znosić z godnością i honorem. Miłość ma priorytet. Jak mój konkubent jeszcze raz się zakocha sama go spakuję i zrobię jakiś ładny kolaż dla neksi.
      Jeśli nie masz ochoty na koktakty z jego córką, to twoje prawo, nie musisz jej widywać. Miło, że twoja mama akceptuje, że to dziecko istnieje i nie ma nic przeciwko, to dobrze o niej świadczy. Dziewczynce potrzebny jest dobry, regularny kontakt z ojcem. Rzecz może się pokomplikować, gdy rodzeństwo pozna się ze sobą, chociażby u babci ze strony ojca.
      Zastanawia mnie dlaczego twój M nie chce byś poznała dziecko, ale tu już nie będę dolewać oliwy do forumowego ognia.
      Braktalentu pisze z werwą niejednego felietonisty, ale się trochę zagalopowała - prostota intelektualna, skłonność do maturzystów, oraz telenowelizm matki nie są powodami dla których ojciec mógłby przejąć opieką nad córką wink
      • zonka77 Re: witam! 20.10.08, 19:18
        > - prostota intelektualna, skłonność do maturzystów, oraz telenowelizm matki nie
        > są powodami dla których ojciec mógłby przejąć opieką nad córką wink

        też tak sądzę i uważam że braktalentu naprawdę nieco przesadzasz - co więcej
        chyba się mocno rozbujałaś z tym mentorskim tonem hehe wink

        Nie zgadzam się też z tym że ojciec powinien porzucić karierę wszelką. No
        niestety w sytuacji kiedy jak rozumiem ma na utrzymaniu 2 dzieciaków i żonę to
        raczej mu się nie dziwię że pracuje tak żeby duzo zarobić.

        Natomiast uważam że autorka wątku jest młodziutką i niedoświadczoną osobą i
        faktycznie wybiela swojego ukochanego ponad miarę a przedstawiając exię jako zło
        wcielone i jedyną winną w sprawie sama sobie wystawia niezbyt pozytywne świadectwo.

        Moim zdaniem najwiękzy problem z mężem autorki wątku tkwi w jego bardzo młodym
        wieku - to jest jeszcze bardzo niedojrzały facet. I wszystkie o tym zapominacie.
        Ja znam jednego jedynego 23 latka o którym można powiedzieć że jest dosyć
        dojrzały. Reszta to koszmarne dzieciuchy które nie wiedzą jeszcze co to znaczy
        być naprawdę ojcem, zresztą mężem też najczęściej nie.
        Myślę że sytuacja go przerasta i tyle.
      • braktalentu Re: witam! 20.10.08, 21:26
        Jeżeli ktoś pisze, że dziecko zostało pod opieką "nieporadnej
        intelektualnie" matki, to ja to traktuję poważnie. I uważam, że to
        JEST powód dla którego ojciec ma psi obowiązek poświęcić dziecku
        więcej niż dwa popołudnia w miesiącu.
        • zonka77 Re: witam! 20.10.08, 21:48
          ależ oczywiście że teoretycznie ma.
          Ale weź pod uwagę dwie sprawy:
          Po pierwsze nie wiesz jak jest naprawdę - nie sugeruję że ewacd zmyśla tylko że
          jej się może sporo wydawać bo tak często gęsto bywa u bardzo młodych wiekiem i
          stażem "macoch" - wiem bo sama paręlat temu widziałam wszystko totalnie inaczej
          niż teraz.
          Po drugie nie zapominaj że to jest facet który ma 23 lata. Nie wiem ilu masz
          mężczyzn w tym wieku w otoczeniu ale ja mam sporo. Zresztą nie muszę daleko
          patrzeć - wystarczy pooglądać kasety z kamery kiedy mój m miał tyke (na
          szczęście wtedy sięnie znaliśmy) Albo spojrzeć na męża siostry m. Też facet
          został tatusiem baaardzo wcześnie (jak i mój m) i niestety schematy są podobne.
          Niestety smutna prawda jest taka że mężczyźni w zdecydowanej większości
          dojrzewają później i 18, 19 lat na zostanie ojcem to porażka. 23 na bycie
          odpowiedzialnym tatą to też niewiele. Ja nie mówię że to usprawiedliwa, ja mówię
          że trzeba spojrzeć REALNIE.
          • lilith76 Re: witam! 21.10.08, 10:00
            Mój w wieku 23 lat został podstępnie złapany na dziecko, usidlony w małżeństwo i przyszpilony drugim dla poprawienia. Po kilku latach dopiero zaczął łapać czego chce od życia.
            Niewykluczone więc, że mąż ewacd ciągle jest jeszcze na etapie "młodzieńczych błędów i wypaczeń", a że wypacza i błądzi z drugą, to już inna sprawa.
            Mój za to ma jeszcze przed sobą tzw. "drugą młodość", choć obiecuje, że postara się umrzeć koło 50tki.
    • tfu.tfu Re: witam! 23.10.08, 11:35
      ja też nowa, nie "macoszę" co prawda, ale ponieważ planuję mieć dzieci, to się
      dołączam smile u Was jakoś sympatyczniej niż na innych "dzieciatych" wink
      pozdrawiam serdecznie!
    • luna67 Re: witam! 23.10.08, 23:47
      Ewacd napisala:
      "moja mama ,twierdzi inaczej. uwazaja, ze powinnam sama zintegrowac
      > sie z ta mala, ze powinnam poswiecac jej swoj czas.

      Chcialam tobie pogratulowac fajnej, wyrozumialej i na poziomie matki, ale
      ubawilo mnie twoje zdanie:
      " ja uwazam inaczej- ona ma
      > matke (pasierbica), ja mam swoje dziecko, nasze rodziny nie maja ze soba nic
      wspolnego",

      a wspolny ojciec? to co????

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka