marekatlanta71
19.07.10, 00:44
Uff! Po miesiącu oglądania, wybierania, płaczu itp. udało się dziś
osiągnąć szczesliwe zakończenie. A przy okazji wiele się dowiedziałem
o oszustach z Miami.
Samochody w Miami są średnio o 50% tańsze niż gdziekolwiek indziej. Ale
CarFax i/lub AutoCheck pokazują zdumiewajace rzeczy - pojazdy
popowodziowe, po wypadkach itp. Czesz sprzedających jest w miarę
uczciwa i na pytanie o title odpowiada "salvage". Czesc idzie w zaparte
i dopiero VIN ujawnia burzliwa przeszłość pojazdu.
Z innych historii - znaleźliśmy ladnego Civica EX-L z nawigacja itp. za
rozsądne pieniądze. Dzwonie do dealera - przyjezdzajcie, jest. Wsiadamy
do samochodu, Dealer dzwoni - nie możemy go znaleźć. Okazuje się ze
kluczyki są ale samochodu na placu nie ma. I nie znaleźli go.
Kupowanie uzywanego samochodu jest naprawdę trudne. Dealerzy chcą na
$15k samochodzie zarobić $5k. A ja jestem skłonny dać im zarobić $1k. A
jak już się trafi jakaś okazja to okazuje się ze ma jakiś feler. Np.
znalazlem sliczna Camry Hybrid 2007 z niewielkim przebiegiem i navi za
$15k. Ale kolor metaliczny zielony :( . Albo Lexus IS250 2006 za $17k.
Ale właściciel założył zderzaki ze spoilerami pomalowane w innym
odcieniu bieli :(
Wymagania moje były proste - 5 gwiazdek na zderzenia boczne i czołowe,
duzy i ciezki oraz kontrola stabilności. Okazało się ze to nie takie
proste. Camry ma stabilność dopiero od 2010, wcześniej była to opcja.
Okazuje się ze nikt jej nie kupował bo na rynku nie ma Camry z ta
opcja. Altima jeszcze gorzej - nie dość ze opcja to tylko w wersji V6.
Civic - nawet opcji nie było do 2010.
I w końcu kupiliśmy 2009 Chevrolet Malibu LTZ z V6 i szesciobiegowym
automatem. Zdjęcia jutro.