wolfgang87
07.10.10, 09:05
Powinienem z tym na "Bezpieczeństwo" iść, ale jako że czyn niechwalebny, to wolę tutaj :)
Jechałem sobie warszawską Dolinką Sluzewiecką na zachód na wysokosci rozjazdówki z Pulawska. Odcinek dwupasmowy, bezkolizyjny. Godzina 20.
Jade sobie prawym pasem 100/60 (to jest ten niechwalebny epizod). Wyłaniam sie zza zakrętu i zza filaru i widzę suszarkę wycelowaną centralnie prosto w moje ślipia.
Bezczelnie nie zwolniłem, a nawet zrobiłem, to co zamierzałem, czyli zmieniłem pas na lewy. Pulicaj nawet nie drgnął ze swoją suszarką.
I teraz tak sobie myślę...
-czy jechałem za szybko zupełnie nie zwalniają i nie dał rady zareagować?
-czy może na spławiku ryba a pan policjant musiał zyłkę rozplątywać?
-czy może zmiana pasa zaburzyła mu pomiar?
-czy też może jechałem za wolno i olał mnie, bo polują na prawdziwych Piratów???