Dodaj do ulubionych

sprzeglo forever...

05.04.04, 18:05
kochani,

kiedy staje, np. na swiatlach, wrzucam pierwszy bieg i stoje (czyli siedze w
fotelu) z noga wciskajaca sprzeglo. tak mnie lata temu nauczyl instruktor.
tymczasem niedawno kolega za glowe sie zlapal kiedy zobaczyl ze stajac na
swiatlach wrzucam od razu jedynke i z wdepnietym spzeglem czekam na zielone.
powiedzial, ze moge sobie w ten sposob spalic (?) sprzeglo i ze moj
instruktor byl do niczego skoro mnie tak nauczyl. nieprawda, byl bardzo
dobry, a poza tym uczyl na autach ktore byly jego wlasnoscia wiec chyba nie
byl taki glupi, zeby pozwalac kursantom psuc jego wlasne auta.

co wy o tym sadzicie? tzn. o tym sprzegle? bo juz slowo honoru ze nie wiem
komu wierzyc, a nie chce przeciez rozwalic sprzegla z powodu niewiedzy. (ani
z zadnego innego powodu.)

serdecznosci

lip
Obserwuj wątek
    • marekatlanta71 Re: sprzeglo forever... 05.04.04, 18:21
      Byly tysiace dyskusji na ten temat. Moje zdanie jest takie ze nie nalezy tego
      robic z prostego powodu - lozysko wyciskowe pracuje pod obciazeniem a nie jest
      zaprojektowane do takiej pracy. W poczciwej Skodzie 105s minuta stania na
      sprzegle konczyla sie przegrzaniem i zatarciem tegoz lozyska (przetestowane).
      Nowsze samochody maja to lozysko lepiej zaprojektowane, ale nadal nie jest ono
      zaprojektowane do pracy ciaglej. 20-30 sekund to nie problem, ale stanie 3-4
      minuty wczesniej czy pozniej je zalatwi.

      Jest tez drugi powod - jak Ci sie noga zeslizgnie z pedalu to wjedziesz w dupe
      temu przed Toba - mialem kiedys taka sytuacje - kierowca Robura mi wjechal w tyl
      Fiata rozbijaca szybe "bo mu sie noga ze sprzegla zeslizgnela".
      • loveandpeace Re: sprzeglo forever... 05.04.04, 18:51
        3-4 minuty z noga na sprzegle - i sprzeglo zostanie zalatwione od razu, czy w
        przypadku jesli te 3-4 minuty powtarzaja sie czesto, np. kilka razy dziennie?
        i jeszcze jedno pytanko: co to znaczy "wysprzeglic"??? wcisnac spzeglo czy je
        puscic?
        dziekuje za odpowiedz Marku Atlanto :)

        serdecznie

        lip
        • marekatlanta71 Re: sprzeglo forever... 05.04.04, 18:53
          Wszystko zalezy od samochodu.

          Wysprzeglic - wcisnac sprzeglo.
        • dwiesciepompka Re: sprzeglo forever... 05.04.04, 20:16
          loveandpeace napisała:

          > 3-4 minuty z noga na sprzegle - i sprzeglo zostanie zalatwione od razu, czy w
          > przypadku jesli te 3-4 minuty powtarzaja sie czesto, np. kilka razy dziennie?

          Markowi chodzi raczej o nawyk,a nie o jednorazowe dluzsze przytrzymanie.Że tak
          śmiem zinterpretować;)
    • sherlock_holmes Re: sprzeglo forever... 05.04.04, 20:24
      Dokladnie tak, jak napisal MArek - dodam tylko, ze mozna jeszcze w taki sposob "zalatwic" docisk sprzegla - zostana wytarte jego "lopatki" (elementy tzw. sprezyny talerzowej).
      Idealem byloby gdybys w momencie zaswiecenia sie zoltego swiatla wcisnela sprzeglo, wrzucila bieg i ruszyla. Radze tez obserwowac sygnalizacje na przejsciu dla pieszych, na jezdni poprzecznej, a takze na ...zielona strzalke - jezeli gasnie, to znak (przewaznie), ze zaraz zapali sie zielone swiatlo.
      • marekatlanta71 [O/T] Manual w swiecie automatow 05.04.04, 21:25
        Tak mi sie skojarzylo po przeczytaniu uwag naszego wybitnego detektywa - od
        tygodnia poruszam sie manualem w swiecie zdominowanym przez automaty. Niestety
        wlasciciele automatow nie maja powazania dla biednego kierowcy z manualem -
        podjezdzaja pod sam zderzak pomimo ostrej gorki, niecierpliwia sie ze nie
        podsuwam sie w korku jak inni i generalnie uwazaja mnie chyba za dziwaka.

        Ale przyjemnosc z jazdy z manualem usuwa moje wszelkie watpliwosci :)
    • bohun7 Re: sprzeglo forever... 05.04.04, 22:26
      Stanie na światłach ze wrzuconym biegiem i wciśniętym sprzęgłem nie robi zbyt
      dobrze dla samochodu. W tym czasie ów spzęgło niszczy się najszybciej, więc
      radziłbym nie stać na światłach z wciśniętym sprzegłem!!!
    • dwiesciepompka Re: sprzeglo forever... 05.04.04, 23:15
      Raz mechanik prowadzil mój samochod i na swiatlach stał z wcisnietym
      sprzeglem.Dreczylo mnie to psychicznie:)
      • loveandpeace Re: sprzeglo forever... 05.04.04, 23:45
        dzieki wielkie! wyglada na to ze bede musiala oduczyc sie metody instruktora.

        serdecznosci
        lip
        • typson Re: sprzeglo forever... 06.04.04, 03:36
          tak na rozum rzecz biorac:

          Sprzeglo to docisk i tarcza sprzegla - dwa elementy.
          Tarsze mozna zuzyc szybciej (lub spalic) jak sie zbyt dlugo slizga sprzeglo lub
          ma sie 400 KM pod maska i nie potrafi sie ruszac ;)

          W uproszczeniu docisk, gdy pedalu sprzegla nie naciskasz, dociska tarcze, ktora
          jest polaczona na stale ze skrzynia biegow, do silnika. Czyli silkik jest
          polaczony ze skrzynia biegow. A skrzynia biegow kreci kolami - proste, nie ?? :)

          Docisk miedzy innymi sklada sie ze sprezyny - talezowaj jak zauwazyl SH. A
          sprezyny maja to do siebie, ze im czesciej sie je sciska to tym szybciej sie
          zuzywaja. Tak jak sprezyny zawieszenia - gdy jezdzi sie zamemu to wolniej sie
          zuzyja niz gdy wozi sie jeszcze czterech grubasow. Tak wiec docisk moze sie
          szybciej zuzyc, gdy bedzie sie go meczyc pedalem zbyt dlugo.

          A docisk jest zwalniany przy pomocy lozyska oporowego/wyciskowego. Gdy pedal
          jest zwolniony to takie lozysko sie nie kreci - bo po co. Gdy sie naciska pedal
          do lozysko sie obraca. Dodac nalezy ze skok lozyska jest minimalny - kilka
          milimetrow. Czysli sila z jaka wciskamy pedal sprzegla i dlugosc skoku pedalu
          jest zamieniana przez dzwignie (mechaniczna lub hydrauliczna) na maly skok ale
          ze znacznie zwielokrotniona sila. Byc moze z 10kg nacisku na pedal otrzymujemy
          100 czy 200 kg nacisku lozyska na docisk. A jak wiadomo tarcie zalezy tylko od
          sily nacisku. Nawet najlepsze lozysko musi sie szybcej zuzyc, gdy jest
          niepotrzebnie eksploatowane.

          Dzis sprzegla przy normalnej jezdzie spokojnie wytrzymuja nawet 300 tys km. Po
          co skracac ich zywotnosc do 100 tys czy nawet jeszcze bardziej?

          ale sie nasmarowalem... uff
          pozdrawiam
          • mejson.e5 typson forever... 06.04.04, 10:13
            Jak ktoś jeszcze zada pytanie na temat sprzęgła, to znaczy, że czytać nie lubi a
            woli opinie potoczne niż fachowców.

            Brawo typson!
            Twój wysiłek nie poszedł na marne.
            Podanie wszystkich technicznych szczegółów na tacy z reguły rozwiewa wątpliwości
            a przy okazji można się czegoś dowiedzieć, nawet jeśli wątpliwości się nie miało
            ;-).

            Dla zmęczonych opisem typsona (typson też się pewnie zmęczył) mam prostą radę -
            nie używać rzeczy, które w danej chwili nie są potrzebne, to się mniej zużyją.
            Świateł mijania w słoneczne letnie korki, klimatyzacji przy uchylonych oknach,
            lewarka zmiany biegów jako podpórki dla dłoni gdy się nia ma zamiaru zmienić
            biegu, 200 KM do ruszenia spod świateł, jak 50 m przed nami widzimy korek,
            sprzęgła do czegoś innego niż przełączenie biegu...

            Z drugiej strony nie należy przesadzać - "organ nie używany zanika"...

            Umiar wskazany we wszystkim,

            pozdrawiam,
            Mejson
            • loveandpeace Re: typson forever... 06.04.04, 10:34
              jeszcze raz dziekuje!
              teraz opadly mnie watpliwosi na temat geniuszu mojego instruktora sprzed lat.
              to moze redukowanie biegu przy skrecaniu koniecznie do dwojki tez jest
              niesluszne, a tak mnie uczyl. moze to byl jakis wyslannik z piekiel, ten
              instruktor, dlaczego ludzie robia mi takie rzeczy... :-)))))))))
              dzieki typson once again.

              serdecznosci
              lip
              • sherlock_holmes Re: typson forever... 06.04.04, 11:24
                A propos redukowania - kazdy instruktor tak uczy - tyle ze w taki sposob mozna
                dosyc szybko zajezdzic synchronizator 2 biegu, tudziez lozyska w skrzyni
                biegow, szczegolnie w nieco starszych samochodach.
                Ogolnie rzecz biorac, redukcja przed zakretem jest ze wszechmiar dobra (dla
                bezpieczenstwa), tyle ze z czasem moze sie bolesnie odbic na kieszeni :(
                • loveandpeace Re: typson forever... 06.04.04, 11:43
                  czy to oznacza, o slynny detektywie, ze czasem skrecasz na trojce i ze
                  dopuszczasz tego rodzaju postepowanie?
                  :)

                  serdecznie
                  lip

                  ________
                  "a ja jestem, prosze pana, na zakrecie,
                  moje prawo to jest panskie lewo..."

                  Krystyna Janda
                  • sherlock_holmes Re: typson forever... 06.04.04, 11:52
                    Szczerze? Czasem skrecam nawet na 4 biegu - silnik jest na tyle elastyczny, ze
                    bez problemow znosi jazde na 4 biegu przy 40km/h.
                    Zreszta - na kursie prawa jazdy ucza wielu rzeczy, ktore potem praktyka
                    weryfikuje - np. zabraniaja jazdy "na luzie", zawsze powinien byc wrzucony
                    bieg. W praktyce mozna zaoszczedzic sporo paliwa jezdzac tzw. wybiegiem - czyli
                    wlasnie na luzie.
                    A ze skretami i zakretami robie tak, zebym NIGDY nie musial wrzucac biegu w
                    polowie zakretu - wieec albo wjezdzam na niskim biegu w zakret, albo
                    przejezdzam z taka predkoscia, zeby nie trzeba bylo redukowac. Oczywiscie
                    najgorzej wychodzi cos takiego na nieznanych drogach, ale w miescie, gdzie znam
                    wiekszosc uliczek pozwalam sobie na skret na 3 biegu, a tam gdzie nie wiem
                    gdzie jade :) lub nie mam widocznosci, jade na "dwojce".
                    A jeszcze inaczej postepuje w zimie - tu trzeba duzego wyczucia sytuacji -
                    kiedy przejechac skret na nizszym biegu, kiedy na wyzszym, a kiedy z wrzuconym
                    niznszym, ale wcisnietym sprzeglem. Lo matko, alez to skomplikowanie wychodzi :)
                    • kompressor Re: typson forever... 06.04.04, 12:57
                      Dobra, to teraz mala retrospekcja ;)

                      Strategia drogowa kierowcy "manuala" :

                      "...Szczerze? Czasem skrecam nawet na 4 biegu - silnik jest na tyle elastyczny,
                      ze bez problemow znosi jazde na 4 biegu przy 40km/h.
                      Zreszta - na kursie prawa jazdy ucza wielu rzeczy, ktore potem praktyka
                      weryfikuje - np. zabraniaja jazdy "na luzie", zawsze powinien byc wrzucony
                      bieg. W praktyce mozna zaoszczedzic sporo paliwa jezdzac tzw. wybiegiem - czyli
                      wlasnie na luzie.
                      A ze skretami i zakretami robie tak, zebym NIGDY nie musial wrzucac biegu w
                      polowie zakretu - wieec albo wjezdzam na niskim biegu w zakret, albo
                      przejezdzam z taka predkoscia, zeby nie trzeba bylo redukowac. Oczywiscie
                      najgorzej wychodzi cos takiego na nieznanych drogach, ale w miescie, gdzie znam
                      wiekszosc uliczek pozwalam sobie na skret na 3 biegu, a tam gdzie nie wiem
                      gdzie jade :) lub nie mam widocznosci, jade na "dwojce".
                      A jeszcze inaczej postepuje w zimie - tu trzeba duzego wyczucia sytuacji -
                      kiedy przejechac skret na nizszym biegu, kiedy na wyzszym, a kiedy z wrzuconym
                      niznszym, ale wcisnietym sprzeglem. Lo matko, alez to skomplikowanie
                      wychodzi :)... "

                      Strategia drogowa kierowcy automata :

                      gazuje- hamuje, gazuje - hamuje...

                      I niech mi ktos teraz powie ze zycie manulala nie jest prostrze...;)hehehe
                      • sherlock_holmes Re: typson forever... 06.04.04, 13:20
                        Hehe, cieta ironia :)
                        Automat ma jedna podstawowa wade: czasem potrafi zaskoczyc zmiana biegu w
                        najmniej odpowiednim momencie.
                        Poza tym - jezeli ktos lubi mieszac lewarkiem - czemu nie? Choc i mnie czasem
                        marzy sie autko z dwiema skrzynaimi biegow - automat do dojazdow do pracy czy
                        gdy jade wyjatkowo spokojnie (np. z dzieckiem, ktos spi w samochodzie albo
                        wioze cos duzego i ciezkiego), a w chwilach gdy mam ochote, zeby moc samemu
                        pozmieniac przelozenia... Inaczej mowiac - mam ambiwalentny stosunek do
                        automatow :) A jak juz wczesniej pisalem - chcialbym miec samochod z
                        przekladnia CVT (bezstopniowa). Nie wiem czy wiecie, ale Daf z taka wlasnie
                        przekladnia byl kilkadziesiat lat temu rewelacja na rynku, ale
                        przez "zapobiegliwych" producentow innych aut zostal wysmiany jako auto dla
                        zakonnicy (przez to, ze jezdzilo sie nim wyjatkowo latwo. A ze nie mial takiego
                        przebicia jak 2CV, umarl smiercia niekoniecznie naturalna :(
                    • jaki71 Re: typson forever... 06.04.04, 15:17
                      sherlock_holmes napisał:

                      > Zreszta - na kursie prawa jazdy ucza wielu rzeczy, ktore potem praktyka
                      > weryfikuje - np. zabraniaja jazdy "na luzie", zawsze powinien byc wrzucony
                      > bieg. W praktyce mozna zaoszczedzic sporo paliwa jezdzac tzw. wybiegiem -
                      czyli
                      >
                      > wlasnie na luzie.

                      Nie chcialbym wszczynac wojny ale mam jedno ale. To co piszesz o jezdie
                      wybiegiem vel na luzie to bylo prawda w zeszlej epoce motoryzacyjnej czyli
                      wtedy kiedy krolowaly gazniki. Obecnie w dobie wtryskow i sterowania
                      elektronicznego (komputerowego bylo by jednak przesada) oszczedniej jest
                      jezdzic z silnikiem "zapietym" na kola.
                      Moja teoria jest taka jesli sie myle to mnie popraw.
                      1. Przypadek pierwszy jazda na luzie:
                      Na "luzie" samochod toczy sie, nic go nie napedza (prosty przypadek jedzeimy po
                      drodze poziomej) jedyne co go hamuje to opory powietrza, toczenia. Silnik
                      pracuje na biegu jalowym czyli na tzw. wolnych obrotach. Zeby pracowal musi
                      dosawac mieszanke. W silniku gaznikowym wolne obroty mozemy wyregulowac
                      praktycznie do poziomy na ktorym prawie silnik gasnie. Przy wtrysku juz srubka
                      nie pokrecimy i wtrysnie paliwa ile ma ustawione w fabryce. Czyli obydwa
                      silniki zuzywaja podobne ilosci paliwa ze wskazaniem na gaznikowy w ktorym
                      sknera moze ustawic mniejsze zuzycie.
                      2. Jazda z zapietym silnikiem
                      Samochod sie toczy nic go nie napedza hamuje go jak wyzej opory powietrza,
                      opory toczenia i silnik pracujacy w trybie hamowania. Teraz co sie dzieje z
                      paliwem w obu przypadkach? W samochodzie z wtryskiem procesor odcina doplyw
                      paliwa (powyzej ok. 1000obr/min) bo silnik napedzany jest z kol czyli nie
                      zuzywa poliwa wcale. W silnku gaznikowym sytuacja wyglada inaczej. Gaznik da
                      tyle paliwa ile silnik z niego wyssa a hamujac silnikiem obroty sa znaczne wiec
                      i sporo paliwa possie.
                      Wnioski:
                      Przy silniku gaznikowym oszczednosci w miescie czy w gorach moga byc znaczne
                      przy jezdzie na luzie ale przy silnikach z wtryskiem to mniej paliwa zuzywa sie
                      jezdzac na biegu. Zaraz napiszesz ze z zapietym silnikiem przejedziesz mniejszy
                      odcinek. Ja sie z tym niezgodze. W gorach to juz nie bedzie mialo znaczenia bo
                      i tak hamulca uzywasz a w miescie na 5 bigu po puszczeniu "gazu" hamowanie
                      silnikiem wcale nie jest takie duze i samochod nie zwalnia tak bardzo mocno w
                      porownaniu z jazda na luzie.

                      JAki
                      P.S. O aspekcie bezpieczenstwa nie pisalem bo o tym to juz nie ma co dyskutowac.
                      • mejson.e5 Prawie dobrze 06.04.04, 20:56
                        jaki71 napisał:

                        Samochod sie toczy nic go nie napedza hamuje go jak wyzej opory powietrza,
                        > opory toczenia i silnik pracujacy w trybie hamowania. Teraz co sie dzieje z
                        > paliwem w obu przypadkach? W samochodzie z wtryskiem procesor odcina doplyw
                        > paliwa (powyzej ok. 1000obr/min) bo silnik napedzany jest z kol czyli nie
                        > zuzywa poliwa wcale. W silnku gaznikowym sytuacja wyglada inaczej. Gaznik da
                        > tyle paliwa ile silnik z niego wyssa a hamujac silnikiem obroty sa znaczne wiec
                        >
                        > i sporo paliwa possie.

                        Ostatnie silniki gaźnikowe miały specjalny zawór, który odcinał dopływ paliwa z
                        dyszy wolnych obrotów podczas hamowania silnikiem.
                        Można powiedzieć, że to prawie komputer ;-).

                        Cała reszta Twojej wypowiedzi, jaki, to święta prawda...

                        Pozdrawiam,
                        Mejson
                      • sherlock_holmes Re: typson forever... 06.04.04, 21:53
                        Po pierwsze: idea jazdy oszczednej jet niehamowanie - w kazdej postaci - czy to przez wcisniecie hamulca, czy zaciagniecie recznego, czy hamowanie silnikiem. Nawet na najwyzszym biegu wiekszosc samochodow zwalnia calkiem sprawnie.
                        Nie rozumiem tez jaki zwiazek z oszczedna jazda ma typ zasilania: wtrysk/gaznik. Jak napisal Mejson, od mniej wiecej lat 80-tych gazniki byly wyposazane w tzn. ZHS (zawor hamowania silnikiem). W zasadzie roznica przy hamowaniu silnikiem miedzy gaznikiem, a wtryskiem polega tylko na ochronie katalizatora przy wtrysku - silnik zasysa tylko powietrze i konwerter nagrzewa sie nadmiernie, aby temu zapobiec co pewien okres czasu wtryskiwana jest niewielka dawka paliwa. Jest to bardzo wazne przy np. dlugich zjazdach w gorach.
                        Jak juz napisalem ponizej, sprawdzalem empirycznie: nawet w silnikach z wtryskiem i zaplonem sekwencyjnym mozna zjechac o co najmniej litr przy umiejetnym stosowaniu jazdy wybiegiem.
                        O jezdzie w gorach nie pisze - tylko samobojca wrzuca na luz przy np. zjezdzie z Obidowej.
                        Natomaist chcialbym uswiadomic jaka technike jazdy stosuja na jazdach "o kropelce":
                        - najpierw dynamiczne przyspieszanie w srednim zakresie obrotow (patrzac na wykres jednostkowego zuzycia paliwa) z gazem mocno wcisnietym - czyli silnik pod duzym obciazeniem
                        - dojscie na najwyzszym do obrotow optymalnych
                        - nastepnie wrzucenie na luz
                        - wrzucienie biegu po zejsciu predkosci odpowiadajacej obrotom silinka na najwyzszym biegu, gdy przyspieszanie jest jeszcze w maire sprawne
                        Tyle w duzym uproszczeniu. Jaka tu roznica miedzy gaznikiem, a wtryskiem, nie mam pojecia.

                        O aspekcie bezpieczenstwa nie pisze, bo jazda wybiegiem to wyzsza szkola jazdy -wymaga duzej wyobrazni i doswiadczenia. Moze dlatego tak wielu kierowcow wrecz panicznie reaguje na wrzucenie luzu.
                        • marekatlanta71 Scientific American 06.04.04, 21:58
                          Jest ciekawy artykul o silnikach z wtryskiem zwyklym i bezposrednim i dlaczego
                          diesle sa oszczedniejsze. Przede wszystkim bo paliwo ma wiecej kalorii, ale
                          takze bo nie ma przepustnicy. Jazda na gazie do dechy w samochodzie jest
                          najoszczedniejsza z tego wlasnie powodu :)

                          --
                          480 KM w 2 kawalkach. Szkoda ze nie w jednym...
                          • sherlock_holmes Re: Scientific American 06.04.04, 22:03
                            Dokladnie tak - z teoretycznego punktu widzenia przepustnica jest wysoce niepozadanym elementem ukladu zasilania, zmniejszajac sprawnosc napelniania silnika.
                            Niestety, najprosciej jest sterowac silnikiem dlawiac go - bo przepustnica to nanormalniejszy w swiecie dlawik :)
                    • greenblack Re: typson forever... 06.04.04, 20:12
                      Jazdę z wybiegami to zostaw dla kierowców samochodów z poprzedniej ery=z
                      gaźnikiem.

                      Takie same brednie o: "czasem potrafi zaskoczyc zmiana biegu w
                      najmniej odpowiednim momencie."

                      Jak na razie to ja tutaj widzę całkowitą kompromitację "zwolenników" kija w
                      ręku.
                      • sherlock_holmes Re: typson forever... 06.04.04, 21:31
                        greenblack napisał:

                        > Jazdę z wybiegami to zostaw dla kierowców samochodów z poprzedniej ery=z
                        > gaźnikiem.

                        Nastepny co sie panicznie boi wrzuceniu na luz. Sprobuj kiedys, a przekonasz sie,ze nawet w silniku z sekwencyjnym wtryskiem mozna zjechac ze zuzyciem o co najmniej litr (sprawdzone empirycznie).

                        >
                        > Takie same brednie o: "czasem potrafi zaskoczyc zmiana biegu w
                        > najmniej odpowiednim momencie."
                        >
                        > Jak na razie to ja tutaj widzę całkowitą kompromitację "zwolenników" kija w
                        > ręku.

                        Dla mnie to kompromitacja producenta, ktorego inzynierowie tak oprogramowuja uklad zmiany biegow (w niektorych samochodach), ze potrafi w ciagu dwoch sekun zmienic 5 razy przelozenie w gore i w dol.

                        Nie obraz sie, ale twoja wypowiedz przypomina mi znudzonego snoba, ktory poczytal troche na temat, jezdzil paroma samochodami podobnej konstrukcji i autorytatywnie, z wrodzona flegma, skresla wszystkich innych :PPP
                • mejson.e5 Redukcja 06.04.04, 12:30
                  Redukowanie biegów przed zakrętem to wg mnie konieczność.
                  Stosuję zasadę, że w zakręt należy wchodzić z taką prędkością, z jaką
                  chce się z niego wyjść, co oznacza jednocześnie, że bez zmiany biegów na
                  zakręcie.
                  Wszelkie "rajdowe" przyspieszanie w połowie łuku niszczy przeguby w
                  przednionapędowcach a hamowanie naraża na opuszczenie pasa ruchu.
                  Jazda na sprzęgle to już frajerstwo.

                  Co do trwałości synchronizatorów i innych elementów skrzyni biegów, to
                  właściwa redukcja nie powinna im zaszkodzić - mistrzowie robią to z
                  międzygazem (ja nie).

                  Rozszerzam zresztą zasadę obejmującą redukcję biegów nie tylko do
                  pokonywania zakrętów. Zawsze staram się jeździć na biegu, na którym mogę
                  w każdej chwili przyspieszyć, pomijając przypadki ewidentnego hamowania
                  w celu zatrzymania.
                  Wielu z was taką taktykę stosuje pewnie podczas jazdy w górach - zjazd
                  na odpowiednim biegu zamiast palenia klocków ciągłym przyhamowywaniem.

                  Ten instruktor nie był taki głupi...

                  Mejson
                  • marekatlanta71 Re: Redukcja 06.04.04, 13:42
                    Smieszne, bo ja zwykle redukuje w srodku zakretu :) A trwaloscia elementow sie
                    nie przejmuje bo jak zaczynaja pokazywac pierwsze objawy problemow to pozbywam
                    sie samochodu i kupuje nowy (patrz Cavalier)...


                    --
                    480 KM w 2 kawalkach. Szkoda ze nie w jednym...
                    • kompressor Re: Redukcja 06.04.04, 14:33
                      Ja teraz wyskoczylem odwiezc siostre do pracy i specjalnie zwracalem uwage jak
                      zmieniam biegi
                      9/10 zakretow biore zmeinijac bieg tuz przed skreceniem kierownicy..czyli
                      teoria chyba sie potwierdza

                      Co do sprzegla to pamietam jak pare lat temu dalem koledze co sie uczyl na
                      prawko pojezdzic troche moim autkiem na placyku, jezdzilismy chwile po czym
                      mialem juz leciec po gasnice do bagaznika, zadymilo nas jak w saunie do tego
                      smrod spalenizny...okazalo sie ze chlopak caly czas toczyl sie z wcisnietym
                      sprzeglem i kazdy postoj z wdepnietym pedalem sprzegla...masakra
                      Ps
                      ja pamietam ze kiedys permanentnie na kazdych swiatlach zaciagalem reczny i nie
                      dlatego ze z zapoconym czolem i przerazonymi oczami moglem wkoncu chwile
                      odetchnac od tej dziekiej jazdy samochodem ;) poprostu tak jakos zawsze mi
                      wmawiano ze na dluzej hamulce starcza, zaciagajac reczny zamiast ttrzymac pedal
                      hamulca hehehe
                      • marekatlanta71 Re: Redukcja 06.04.04, 15:07
                        Z trymi hamulcami to wbrew pozorom sluszna uwaga - po ostrym hamowaniu tarcze sa
                        bardzo rozgrzane - trzymajac przycisniete hamulce powodujemy ze sie nierowno
                        chlodza co moze sprzyjac ich wichrowaniu itp. Kiedys w Hyundaiu Pony
                        wychamowalem ze 120 km do zera i stalem na hamulcu przez 3-4 minuty. Po ruszeniu
                        samochod trzasl kierownica przy hamowaniu i skonczylo sie na szlifowaniu tarcz +
                        wymianie klockow.
                        • kompressor Re: Redukcja 06.04.04, 15:15
                          eee z calym szacunkiem marku, ale ta przedstawiona przez ciebie sytuacja to
                          chyba jakas skrajnie ekstremalna ( czyli rzadko niespotykana :)
                          • marekatlanta71 Re: Redukcja 06.04.04, 15:18
                            Ale sie zdarzyla. I kosztowala mnie popoludnie u mechanika. Zreszta zeby daleko
                            nie szukac w GTP mam stale problemy z wichrujacymi sie tarczami, ale to akurat
                            to chyba kombinacja slabej jakosci tarcz, automatu i mojego stylu jazdy.
                            • kompressor Re: Redukcja 06.04.04, 15:33
                              wiesz nie kazdy ma mozliwosc przycisnac 240 Km
                              ja nie rozpedzam sie do wiecej niz 90 z regoly bo poprostu nei mam gdzie, a do
                              tego praktycznie wogole nie hamuje gwaltownie (trase znam na pamiec) wiec i nie
                              musze "chlodzic " hamulcow...;)
                              • marekatlanta71 Re: Redukcja 06.04.04, 15:39
                                A ja po ostrej 10-cio minutowej jezdzie z pracy do domu musze zostawic samochod
                                na chwile na zewnatrz bo smrod palonej gumy w garazu jest nie do wytrzymania :)
                                Na szczescie ostatnie podwyzki cen benzyny ograniczyly moje zapedy wyscigowe i
                                staram sie teraz nie krecic wiecej niz 3000 RPM (co i tak wystarcza do dosc
                                dynamicznej jazdy).
                                • kompressor Re: Redukcja 06.04.04, 15:44
                                  no wyobrazam sobie..
                                  ps. 10 min ? hmm albo pracujesz tuz za rogiem albo to naprawde ostra jazda
                                  Ja przez polowe Lodzi jade 30 min a co dopiero przez Atlante
                                  ps2 moglbys kiedy zrobic pare zdjatek tego swojego potworka i wrzucic na forum
                                  • loveandpeace Re: Redukcja 06.04.04, 17:12
                                    totalna podlamka... :-(( ten instruktor to jednak byl jakis palant. uczyl mnie
                                    zmieniac biegi, tzn. redukowac z 3 albo 4 do dwojki posrodku zakretu, mowil ze
                                    to wazne. a tu sie okazuje ze jest wlasnie na odwrot, i jak tu wierzyc w ludzi.
                                    nie dosc ze powinnam oduczyc sie jazdy na sprzegle (plus oduczyc tez lubego, bo
                                    on tez tak pomyka), to jeszcze redukacja biegow na zakrecie okazuje sie
                                    niekoniecznie potrzebna, cholera by to wziela.

                                    serdeczne pozdrowienia dla pana instruktora gdziekolwiek sie nie toczy
                                    :-/

                                    lip
                                    • sherlock_holmes Re: Redukcja 06.04.04, 22:20
                                      loveandpeace napisała:

                                      > totalna podlamka... :-(( ten instruktor to jednak byl jakis palant. uczyl mnie
                                      > zmieniac biegi, tzn. redukowac z 3 albo 4 do dwojki posrodku zakretu, mowil ze
                                      > to wazne. a tu sie okazuje ze jest wlasnie na odwrot, i jak tu wierzyc w ludzi.

                                      Za redukcje na zakrecie powinni go wykastrowac :) Kazdy moze powiedziec, ze utrzyma kierownice jedna reka - do momentu, gdy natrafi w zakrecie na kamien, peknie opona itd.

                                      >
                                      > nie dosc ze powinnam oduczyc sie jazdy na sprzegle (plus oduczyc tez lubego, bo
                                      >
                                      > on tez tak pomyka), to jeszcze redukacja biegow na zakrecie okazuje sie
                                      > niekoniecznie potrzebna, cholera by to wziela.

                                      Dzis zmienialem biegi "swiadomie" i powiem tak: w wielu przypadkach redukuje przed skretem, ale robie to juz po wyhamowaniu samochodu - tuz przed skretem, ale jeszcze w bezpiecznej odleglosci - wtedy wystepuja najmniejsze obciazenia w ukladzie napedowym, a sama jazda odbywa sie bez szarpniec. Na poczatku proponuje Ci, abys sprobowala "przechodzenia przez biegi" - tzn. np. jezeli jedziesz na biegu IV, a masz po skrecie wyjechac na II, to powinnas najpierw zredukowac na III, a potem dopiero na II. Taka redukcja paradoksalnie wydluzy zywotnosc sprzegla i skrzyni biegow (mimo, iz sa dwie zmiany biegow, a sprzeglo jest uzywane dwa razy).

                                      >
                                      > serdeczne pozdrowienia dla pana instruktora gdziekolwiek sie nie toczy
                                      > :-/
                                      >
                                      > lip

                                      Kurs nauki jazdy w Polsce pozwala na zdanie egzaminu. Potem zaczyna sie prawdziwa nauka jazdy :) Nie zalamuj sie, cwiczenie czyni mistrza. Polecam "Szybkosc bezpeiczna" Sobieslawa Zasady.
                                  • marekatlanta71 Re: Redukcja 06.04.04, 19:19
                                    Pracuje tuz za rogiem :) Dawniej mieszkalem jeszcze blizej - czasem sobie
                                    chodzilem piechota do pracy. Teraz juz jest pare km wiec tocze d... za
                                    przeproszeniem.

                                    Tu zdjecie pojazdow i wlasciciela w pelnej krasie:
                                    home.att.net/~cyziowie/Zdjecie_004.jpg
                                    (tylko sie nie smiejcie)

                                    --
                                    480 KM w 2 kawalkach. Szkoda ze nie w jednym...
                                    • kompressor Re: Redukcja 06.04.04, 20:46
                                      Super auta i super pogoda !! ;) widze tez ze bębna nie dostales jak to na
                                      amerykanina patriote przystalo ;)
                                      Mialem tez pstryknac swoje autko ale jak zobaczylem twoj pikczer to nagle
                                      przypomnialem sobie ze mam tyle disiaj do roboty ;))trudno bedzie cie przebic..
                    • greenblack Re: Redukcja 06.04.04, 20:13
                      marekatlanta71 napisał:

                      > Smieszne, bo ja zwykle redukuje w srodku zakretu :)


                      Zwykle tzn. od tygodnia?;)
                      • marekatlanta71 Re: Redukcja 06.04.04, 20:32
                        Tos mnie przylapal :)

                        --
                        480 KM w 2 kawalkach. Szkoda ze nie w jednym...
              • typson Re: typson forever... 06.04.04, 19:01
                > to moze redukowanie biegu przy skrecaniu koniecznie do dwojki tez jest
                > niesluszne, a tak mnie uczyl. moze to byl jakis wyslannik z piekiel, ten
                > instruktor, dlaczego ludzie robia mi takie rzeczy... :-)))))))))

                mysle, ze nie chodzi tu konkretnie o 2ke. Chodzi o to, ze z reguly by wziac
                zakret trzeba zwolnic co implikuje redukcje. Chyba ze,

                nie zwalnia sie az tak bardzo tylko troche lub przed zakretem i tak jedzie sie
                wolno;)

                Ja zmieniam zawsze biegi w trakcie zakretu - wyjatek sliskie nawierzchnie.
                Wiem, ze nie jest to poprawne ale juz tak mam. Mam na tyle sprawne dlonie, ze
                daje rade brac zakret jedna reka. A o to tu chodzi:
                - by na zakrecie trzymac kierownice oburacz
                - by gwaltownie nie zmieniac predkosci na luku (czyli nieumiejetna redukcja
                lub przychamowanie)

                Moze inaczej, ja redukuje tuz tuz przed zakretem, tzn, w momencie gdy zaczynam
                skrecac kierownice to puszczam sprzeglo. Na kursie natomiast uczyli mnie by
                zredukowac wczesniej i przyhamowac silnikiem. Ale tak robie tylko wtedy gdy
                jest slisko.

                pzdr
    • guest_of_honour mam odmienne zdanie 06.04.04, 19:33
      niż wszyscy. zjeździłem kilka autek i nigdy sprzęgło mi się "nie skończyło", a
      stale stoję pod światłami z wciśniętym pedałem sprzęgła. konstrukcje wiekowe
      (np. przytoczona skodzina) być może nie były w stanie tego wytrzymać (chociaż
      miałm golfa I i nic się nie działo), ale obecnie sprzęgło powinno wytrzymać
      przynajmniej do naprawy głównej. Co do przypalanej tarczy, to mylicie wciśnięty
      pedał do deski, czyli całkowicie wysprzęgloną skrzynię od jazdy na półsprzęgle
      (vide: nauka jazdy), kiedy częsty (lub stały) poślizg powoduje podniesienie
      temperatury i przypalenie okładziny. Takie jest moje zdanie i nie zamierzam
      nikogo przekonywać, bo są to i tak czyste spekulacje.
      pzdr
      • typson Re: mam odmienne zdanie 06.04.04, 19:47
        wlasciwie, to wiekszosc tu dowodzila na wszelkie sposoby ze w ten sposob mozna
        szybciej zuzyc sprzeglo a konkretnie docisk i lozysko.
        A fakt, ze teraz sprzegla robi sie z takich materialow, by wytrzymaly 200 i
        wiecej tysiecy to inna sprawa
      • sherlock_holmes Re: mam odmienne zdanie 06.04.04, 22:01
        Dodam tylko, ze Skoda 105 miala docisk nie ze sprezyna talerzowa, tylko z kilkoma (zazwyczaj szescioma) sprezynami srubowymi, sciskanymi trzema dzwigniami na wzor tych ze sprezyny talerzowej. Wszystkie "lapki" trzeba bylo ustawic na jednym pziomie, jesli mechanik tego nie uczynil, sprzeglo szlag trafial w krotkim czasie.
        podobne rozwiazanie mialo zreszta wiele samochodow - np Fiat 125p (stare modele)
        • loveandpeace Re: mam odmienne zdanie 07.04.04, 09:54
          skoro teraz sprzegla robi sie z lepszych materialow, bardziej odporne i
          wytrwale, to moze podobnie jak guest of honour bede dalej trzymac noge na
          sprzegle i wzrzucona jedynke w czasie czerwonego swiatla, albo chociaz przez
          polowe czerwonego... probowalam dzis jadac do miasta robic inaczej, czyli tak
          jak piszecie, i kurza twarz stresuje mnie to, ze musze pamietac ze jestem na
          luzie i po zapaleniu sie pomaranczowego wrzucic jedynke. bede sie starac
          oszczedzac sprzeglo kiedy tylko bede mogla ale uczepilam sietej wypowiedzi "mam
          odmienne zdanie".
          co do redukcji to tez robie tak jak sherlock, redukuje __przed__ zakretem do
          dwojki, chociaz pamietam ze instruktor uczyl redukowania w czasie zakretu i
          pzedstawila to jako wyzsza szkole jazdy :/ ale zeby z 4 redukowac stopniowo do
          3 a potem do 2, to trzeba by zaczac mieszac na dlugo przed zakretem...

          fajnie poczytac tak rozne ciekawe i fachowe opinie na temat sprzegla i redukcji.

          pozdrawiam was serdecznie

          lip
          • guest_of_honour Re: mam odmienne zdanie 07.04.04, 21:04
            >jak guest of honour bede dalej trzymac noge na
            > sprzegle i wzrzucona jedynke w czasie czerwonego swiatla

            z reguły czekam na luzie + stop obserwując światła dla pieszych, aby z
            wyprzedzeniem wrzucić bieg i spokojnie czekać przygotowanym na żółte, ale
            czętso i gęsto "całe czerwone" i zapewniam, że (puk,puk,puk w niemalowane)
            sprzęgło zyje
            pzdr
    • marekatlanta71 Teraz to juz sam nie wiem 08.04.04, 18:49
      Kiolega chcial sie dzis przejechac moim nowym Accordem wiec ruszylismy na lunch.
      No i oczywiscie na czerwonym stoi na jedynce z noga na sprzegle. Zaczalem mu
      opowiadac o tym jak to niszczy sprzeglo a on na to ze zawsze tak jezdzi i swoja
      Acura Integra zrobil juz 180 tys. mil bez wymiany sprzegla. Wiec moze
      rzeczywiscie w miare pojazdy nie maja tego problemu? 11 letnia Acura wyraznie
      jest w stanie wytrzymac taka jazde.
      • loveandpeace Re: Teraz to juz sam nie wiem 08.04.04, 18:57
        a potem sie wszyscy denerwuja ze ludzie ruszaja ze swiatel powoli i najpierw
        wciskaja sprzeglo, potem siegaja reka po lewarek, wrzucaja jedynke i dopiero
        sie rozpedzaja i w ten sposob zmiesci sie na jednym zielonym tylko kilka aut...

        :-)
        serdecznosci
        lip
        • sherlock_holmes Re: Teraz to juz sam nie wiem 08.04.04, 21:49
          loveandpeace napisała:

          > a potem sie wszyscy denerwuja ze ludzie ruszaja ze swiatel powoli i najpierw
          > wciskaja sprzeglo, potem siegaja reka po lewarek, wrzucaja jedynke i dopiero
          > sie rozpedzaja i w ten sposob zmiesci sie na jednym zielonym tylko kilka aut.

          A wcale jedno z drugim nie ma powiazania - od Twojego postu staram sie kontrolowac zmiane biegow i stweirdzam stanowczo, ze przez ok. sekunde, gdy zapala sie zolte swiatlo jestem w stanie wcisnac sprzeglo, wrzucic bieg i zwolnic hamulec reczny - w miedzyczasie sprzeglo juz mniej wiecej w polowie zalaczone - tak, ze ruszam razem z poprzedzajacym mnie samochodem.
          Wracajac jeszcze do tematu redukcji: po wnikliwym "spojrzeniu z boku" na moj styl jazdy moge oswiadczyc, ze albo redukuje przed skretem (ale juz po wytraceniu predkosci - aby synchronizatory mialy jak najmniej pracy) albo przejezdzam zakret na tym biegu, na ktorym wen wjechalem.
          Co do plynnosci jazdy (przelaczania biegow) - mam znajoma, ktora jest w ciazy i nie moze jezdzic samochodem, bo od razu dostaje torsji. Jedyna osoba, z ktora moze jechac, jestem - nie chwalac sie - ja :) Zatem wcale nie potrzeba automatu, aby zmiana biegow przeszla w sposob niezauwazalny. A przy okazji sam mam satysfakcje, ze ktos sie dobrze czuje jadac ze mna :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka