Dodaj do ulubionych

Koneser - zbawca...

16.12.10, 11:46
Zona moja wraz z ukochana tesciowa codziennie gotuja mi wartosciowe i zbilansowane pozywienie, ktore nazywaja obiadem. Ja zas, jak udowodnilem w innym watku, jestem prostakiem ze wsi i ich srogie wysilki nazywam prozaicznie zupa. Takie danie bowiem, wedlug moich kryteriow, nadaje sie na deser PO obiedzie, dla tych, ktorzy maja na to ochote. Ja jestem prostackim miesozerca i zupe to generalnie moga sobie wsadzic tam, gdzie znajda rym do zupy.

Dzis zas na plocie sasiada siadla sobie kura bazanta. Moj synus malutki, pociecha jedyna, powiedzial "ko, ko". Juz to wywolalo gromkie brawa rodziny. Potem zas powiedzial glosno i dobitnie "mniam!". To wywolalo moje (tylko) gromkie brawa. Moze czesciej bedzie kotlet, gdy maly nauczy sie juz ze kotlet to grunt...
Obserwuj wątek
    • lexus400 Re: Koneser - zbawca... 16.12.10, 11:52
      Znakiem tego synuś ma coś po tatusiu, ale oby nie było to tylko zamiłowanie do schabowego:))
      • edek40 Re: Koneser - zbawca... 16.12.10, 12:13
        > Znakiem tego synuś ma coś po tatusiu, ale oby nie było to tylko zamiłowanie do
        > schabowego:))

        O nie!!! Wczoraj odpalalem kominek za pomoca pachnacej (kluczowe slowo) ropa kostki do rozpalania. Na probe dalem to powachac moim corkom. Skrzywily sie i uciekly. Synus zas zaciagnal sie i usmiechnal :)
        • bassooner Re: Koneser - zbawca... 16.12.10, 13:56
          a ja mam dziś schabowego na obiad... ale wczoraj miałem zupę - krupnik, z tym że żona dba o odpowiedni wsad, a był on w formie słusznego kawałka karkówki... gotowana smakuje wybornie. jednak dla mnie mięso to nie tylko synonim dobrego obiadu, bo musi być w pakiecie z pyrkami, bo jak mawia mój kumpel "bez pyr nie ma obiadu"... z czego czasami wychodzi, że lepiej mi napakować kichy smażonymi na smalcu pyreczkami, z dodatkiem jaja sadzonego i maślanki albo polewki, niż mięchem ale w zupie!
          • edek40 Re: Koneser - zbawca... 16.12.10, 14:02
            > a ja mam dziś schabowego na obiad... ale wczoraj miałem zupę - krupnik, z tym ż
            > e żona dba o odpowiedni wsad, a był on w formie słusznego kawałka karkówki... g
            > otowana smakuje wybornie. jednak dla mnie mięso to nie tylko synonim dobrego ob
            > iadu, bo musi być w pakiecie z pyrkami, bo jak mawia mój kumpel "bez pyr nie ma
            > obiadu"... z czego czasami wychodzi, że lepiej mi napakować kichy smażonymi na
            > smalcu pyreczkami, z dodatkiem jaja sadzonego i maślanki albo polewki, niż mię
            > chem ale w zupie!

            Prawda plynie z ust Waszeci. Zamiast pyrkow moze byc ryz podsmazany na patelni z cebulka. Mniam, ja to mawia moj junior.
            • sven_b Mleczna 16.12.10, 20:30
              Czas temu moja Solange zapytała 'Zupę mleczną zjesz?'. I ja się skusiłem. Wsypała do talerza płatki, zalała mlekiem i pyk, gotowe. Co żem się uśmiał...
              Po czymś takim szukam jedzenia po godzinie. Odkopałem w pamięci mleczną z dzieciństwa, skonsultowałem detale z tatą wielkim harcerzem i upichciłem manne na mleku. Jeżeli spełni sie kluczowe warunki: odpowiednia gęstość i wysoka temperatura to do 16.00 jedzenia się nie szuka. Konkret.
              • wujaszek_joe Re: Mleczna 16.12.10, 20:43
                W moim socjalistycznym przedszkolu represjonowano nas właśnie Mleczną.
                Budziła powszechną grozę, tego zapachu nie zapomnę nigdy.
                Zima była mroźna tamtego roku. Koksowniki na ulicach, Mleczna w przedszkolach.
                Gotowali ją najpewniej Kiszczak z Jaruzelskim.

                Co do syna Edka to pełen szacun. Niedługo kur pewnie zniknie, zostanie tylko pare piór i trochę krwi..
                • sven_b Re: Mleczna 16.12.10, 20:54
                  Nie możesz porównywać dań szkolno-przedszkolnych z domowymi.
                  Pamiętasz szkolnego śledzia ze śmietaną?
                  • wujaszek_joe Re: Mleczna 16.12.10, 21:21
                    Nie było takowego. ja mam do morza 600 kilometrów.
                    • lobuzek1 Re: Mleczna 17.12.10, 00:37
                      U mnie mleczna to chrupki chocapic na mleku i tyle. Zanim dojadę do pracy jestem głodny jak nie wiem co. O dupę to rozbić, ale jem, żeby dać dobry przykład dziecku. Howgh!
                      • bassooner Re: Mleczna 17.12.10, 11:08
                        u mnie w szkolnej mlecznej pływały kożuchy wielkości A4, jak zassałeś to jeden koniec był już w żołądku, a drugi jeszcze w zupie... ;-)))

                        teraz robimy czasami mleczną z lanymi kluskami tzw. naworke (jakby co to podam przepis)

                        a to ze słownika gwary poznańskiej:

                        naworka

                        * naworka [zupa mleczna z mąką]: A zaznaczam ci, że jutro na wieczór som będziesz naworke warzył i pyrki gotował. Ugotować naworke. Moje normalne menu w tych latach było: śniadanie chleb ze smalcem, obiad najczęściej "repetka", kolacja ziemniaki ze solą, "gzikiem", polewka z ziemniakami lub "naworka" (zupa mleczna na mące). Rano dostawaliśmy nawarkę z kluberkami (zupa z żytniej, rżannej mąki). Zjadałem zazwyczaj dość pożywne, choć najtańsze w świecie śniadanie, które przygotowywały mi przeważnie moje gospodynie mleczną zupę z mąki (zwaną nawarką)... Powszechnie spożywano polewkę lub nawarkę (zacierkę). Jedli my tyż szablok i naworke. Inform. Ja to lubie naworke, ale samego mleka to nie. Inform. Najbarzy lubie naworke z klubrami.
    • edmund.dantes Re: Koneser - zbawca... 17.12.10, 20:33
      Dlatego też Bóg a raczej ktoś bardzo pomysłowy wymyślił grilla lub BBQ. Moja żona też ma ciągoty w kierunku zdrowej żywności wiec przez okres jesienno-zimowy muszę to jakoś przetrzymać. Ale od końca Kwietnia moje BBQ jest używane całkiem intensywnie. Przynajmniej kilka razy w tygodniu jest potrawa z BBQ. Coś takiego jak kurczak "na puszcze piwa" (www.youtube.com/watch?v=envkFOn2AyQ) czy łosoś na desce cedrowej (www.youtube.com/watch?v=aopIFy2dlxo) to coś wspaniałego. Do tego jeszcze dochodzi schab pieczony na obrotowym rożnie. Oczywiście całkiem prozaiczne "debrecyny" czy "bratwurst’y" też nie są najgorsze. Do tego dochodzą ziemniaczki pieczone w folii. A co może być lepsze od dobrego hamburgera (odp. dwa hamburgery)!

      Pozdrawiam….
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka