edek40
16.12.10, 11:46
Zona moja wraz z ukochana tesciowa codziennie gotuja mi wartosciowe i zbilansowane pozywienie, ktore nazywaja obiadem. Ja zas, jak udowodnilem w innym watku, jestem prostakiem ze wsi i ich srogie wysilki nazywam prozaicznie zupa. Takie danie bowiem, wedlug moich kryteriow, nadaje sie na deser PO obiedzie, dla tych, ktorzy maja na to ochote. Ja jestem prostackim miesozerca i zupe to generalnie moga sobie wsadzic tam, gdzie znajda rym do zupy.
Dzis zas na plocie sasiada siadla sobie kura bazanta. Moj synus malutki, pociecha jedyna, powiedzial "ko, ko". Juz to wywolalo gromkie brawa rodziny. Potem zas powiedzial glosno i dobitnie "mniam!". To wywolalo moje (tylko) gromkie brawa. Moze czesciej bedzie kotlet, gdy maly nauczy sie juz ze kotlet to grunt...