Dodaj do ulubionych

Nerwowo pod hipermarketem.

15.01.11, 13:46
Kochanej mamie zachciało się zakupów. Podrzuciłem ją więc do tesco, a później odebrałem, pakując na moje oko miesięczne zakupy do bagażnika.
Na głównej alejce wylotowej pędząc dobre 40 km/h zobaczyłem nową ravkę załadowaną po dach i cofającą z bocznej dróżki wprost pode mnie. Odbiłem w lewo i delikatnie klaksonem ostrzegłem że jadę. Rozsierdziło to tojotkę, po 200 metrach mnie dogoniła, wskoczyła przede mnie tak, że ratowałem się ucieczką do prawego krawężnika przed kontaktem. Później wykonała jeszcze hamowanie awaryjne i przeskoczyła przez dwie mini krzyżówki na czerwonym. Po chwili za skrzyżowaniem znowu zajeżdżanie drogi. Kolejny mój klakson.
Nie powiem żeby mi ciśnienie nie skoczyło. Złapałem za telefon i zacząłem dzwonić na 112, ale raczej bez przekonania, jak włączyło się zielone dla mnie pojechałem w swoją stronę.
Po chwili wskoczyłem na ósemkę i jechałem do siebie, a za mną Ravka. Kolejne światła, w lusterku widzę jak pan za mną coś strasznie gestykuluje w moim kierunku papierosem. A obok, na prawym fotelu brzdąc, na oko 5-8 latek.
Jak tylko wyjechaliśmy z zabudowanego gość mnie wyprzedził, oczywiście pamiętając o przyhamowaniu jak już był z przodu. Później dojechał do ciężarówki przede mną, i na zakręcie wyskoczył na wyprzedzanie pod autobus. Dobrze, że tirowiec się zorientował, mignął mu lewym kierunkiem i facet zdążył się schować z powrotem. Jeszcze przez dwa-trzy kilometry miotał się żeby wyprzedzić tę ciężarówkę ale ja już zjeżdżałem do siebie.
Nie wiem czy faceta wkurzył ten mój klakson czy o co chodziło ale ma chyba kłopoty z opanowaniem nerwów. Ja w złości skończyłem na rzuceniu telefonem do schowka jak ruszałem a 112 się nie zgłaszało.
Parę dni temu inna sytuacja, jechałem Polówką z dziewczyną mojego kolegi, za nami ów kolega. Przed nami z podporządkowanej wyskoczył facet z Camry, wymuszając pierwszeństwo ale bez żadnych przegięć, ot dziewczyna lekko musnęła hamulec i po sprawie. Po chwili kolega wyprzedził Polówkę i Camry, zaczęło się zajeżdżanie drogi, hamowanie, blokowanie wyprzedzania. Gość w Camry jechał za kolegą aż pod jego blok, zaczęła się pyskówka etc.
Jak Wy sobie radzicie ze stresem w aucie?
Ja przyznam się, że zwykle wszelkie zajeżdżania, nawet te świadome olewam zupełnie. Jak mam gorszy dzień to użyję klaksonu, ewentualnie skomentuje sobie stan umysłowy kierowca.
Na rewanż, zabawy w zajeżdżanie drogi, hamowania chyba jestem za leniwy. Nie wiem, może gdybym miał automatyczną skrzynię to zachowywałbym się inaczej, a tak nie chce mi się nawet redukować biegu żeby nie wybijać się z jakiegoś tam rytmu jazdy.
Obserwuj wątek
    • strongwaz Re: Nerwowo pod hipermarketem. 15.01.11, 14:50
      A nie chciałeś minąć go i zatrzymać się przed nim - może jakieś skrzyżowanie czy czerwone przed mijanką i pójść i "wyjaśnić" ja mimo że jestem coraz starszy i powinno mi się nie chcieć - jestem za braniem spraw w swoje ręce.
      • t-tk Re: Nerwowo pod hipermarketem. 15.01.11, 15:14
        strongwaz napisał:

        > A nie chciałeś minąć go i zatrzymać się przed nim(...).
        Początkowo bardzo miałem chęć, ale pojechał w drugą stronę, a nie będę ścigał gościa.
        Jak po chwili zobaczyłem go za sobą na innych światłach to już mi ciśnienie zeszło i sprawę olałem.
        • dr.verte Re: Nerwowo pod hipermarketem. 15.01.11, 15:26
          t-tk napisał:


          > Początkowo bardzo miałem chęć, ale pojechał w drugą stronę, a nie będę ścigał gościa.


          a duzy gosc byl? napierdolil bys mu jakby co? byl w twoim zasiegu , bo ja wylatuje
          czasem z auta do goscia ale sie rozumie ze nie do kazdego :)
          • t-tk Re: Nerwowo pod hipermarketem. 15.01.11, 15:28
            Ja wiem, trochę wyższy od Jarka, ale niewiele ;)
    • ballbreaker Re: Nerwowo pod hipermarketem. 15.01.11, 14:59
      ja mam podobnie, chyba z lenistwa nie reaguje na rozne przejawy chamstwa czy glupoty na drodze... a nawet jak juz w mojej glowie pojawi sie nutka agresji wobec innego kierowcy, to zanim dotrze do nogi/reki zeby cos zrobic, ulatuje zazwyczaj przez gebe w postaci kilku "przecinkow" :)
    • sven_b Tylko zimna krew 15.01.11, 15:36
      Zadaj sobie pytanie czy jesteś na takim etapie życia by musieć ścigać się z chołotą. Jak widzisz że choroba postępuje, wyczekaj moment i skręć gdziekolwiek. Tak robię.

      Ostatnio (paradoksalnie) w Szwecji. Jechałem dwupasmówką lewym, na prawym tir. Mój pas się kończył więc przyspieszyłem i wszedłem przed niego. Usiadł mi na zderzaku chociaż o zajechaniu drogi nie było mowy. Przy 90/h był za mną jakieś 2m. Ponieważ leciałem na tempomacie nie reagując, zaczął trąbić i mnie wyprzedzać. Początkowo się chował, ale choroba postępowała i w końcu żeby mnie wyprzedzić spychał tych z przeciwka. Mogłem go na wiele sposobów powku*wiać, ale zdałem sobie sprawę, że nie będę uczestniczył w chorobie jakiegoś byle brudasa. Skorzystałem z okazji i odbiłem łagodnym łukiem, chociaż nie było mi po drodze. Chu*j wie, czego sie naćpał, a na mnie czekał smyk w domu.
      • dr.verte Re: Tylko zimna krew 15.01.11, 15:43
        po soczystym wpisie widac ze ta sytuacja nadal w tobie siedzi , inna szkola mowi ze zle
        emocje nalezy z siebie wyrzucac , dluzsze ich tlamszenie w sobie jest szkodliwe a ty mu
        nawet fucka nie pokazales
        • sven_b Re: Tylko zimna krew 15.01.11, 15:57
          No tak, tylko trzeba zdać sobie sprawę czym może skończyć się uwolnienie emocji przy 90/h. Takich sytuacji mamy na codzień wiele. Nie tylko na drodze, ale w pracy, w relacjach między ludźmi. Ja naprawdę wolę odpuścić i odreagować naściance czy pośmiać sie z Wami niż dać sie sprowokować z nieznanym skutkiem. Spróbuj.
          • t-tk Re: Tylko zimna krew 15.01.11, 16:01
            Dokładnie. A tak co, wyjdę, dostanę wpierdziel i wstyd się na forumie przyznać :)
            • strongwaz Re: Tylko zimna krew 15.01.11, 16:39
              t-tk napisał:

              > Dokładnie. A tak co, wyjdę, dostanę wpierdziel i wstyd się na forumie przyznać
              > :)
              Jak to powiedział J. Turek w Koglu moglu: " Taka możliwość jest niemożliwa"
              a tak poważnie: musiałby coś umieć, ja cośkolwiek umiem:))
          • plawski Sven... 16.01.11, 18:58
            ...mało mam ostatnio czasu i rzadku tu zaglądam a jeszcze rzadziej piszę. Ale cieszę się, że tu jesteś :-) Mam nadzieję, że w końcu poznamy się w szerszym forumowym gronie face to face.
            • franek-b Re: Sven... 16.01.11, 20:14
              hmm to w szerszym czy f2f? ;-) no dobra, nie czepiam się już... Sven na żywca jest jeszcze fajniejszy niż online :-P
              • plawski Re: Sven... 17.01.11, 09:01
                Franek, zmęczony jestem ostatnio. Niech będzie some faces to some faces :-)
                • franek-b Re: Sven... 17.01.11, 10:29
                  Zwróciłeś uwagę nie na tą część mojej wypowiedzi co trzeba :-P
                  Z drugiej strony proponowanie facetowi spotkania f2f może rodzić podejrzenia ;-)
                  • plawski Re: Sven... 17.01.11, 10:45
                    Co potwierdza tylko fakt, że naprawdę jestem zmęczony, bo znowu "aluzju nie poniał" :-)
            • sven_b Re: Sven... 16.01.11, 23:56
              Dzięki za miłe słowo. Masz, z przyjemnością się spotkam.
              Gdyby nie było wolnych miejsc my z Frankiem do 5 godz. potrafimy stać :)

              PS. Ernest ma fajny ekspres do kawy. Może mógłby wziąść ze sobą;)
              • wo_bi Ej Ej! 18.01.11, 20:35
                Wy tu już imprezę przy ekspresie organizujecie, a zaproszenia na nią gdzie?!?! ;) No z pustymi rękoma nie przyjdę, toż to oczywiste, że zapas kawy będę miał ze sobą. ;)

                sven_b napisał:

                > Dzięki za miłe słowo. Masz, z przyjemnością się spotkam.
                > Gdyby nie było wolnych miejsc my z Frankiem do 5 godz. potrafimy stać :)
                >
                > PS. Ernest ma fajny ekspres do kawy. Może mógłby wziąść ze sobą;)
                • franek-b Re: Ej Ej! 18.01.11, 23:31
                  O kawę to się nie martw, tego ci u nas dostatek (choć i Twoją jako wróżbę przyszłego zwycięstwa przyjmiemy), problem jest raczej z krzesłami jak Sven wspomniał. Spożywanie na stojaka prowadzi do niestrawności ;-)
                  • t-tk Re: Ej Ej! 18.01.11, 23:47
                    ...tylko nie zapomnijcie zaprosić autora wątku ;)
                    • wiktor_l Re: Ej Ej! 19.01.11, 00:19
                      sie tu niezly klub smakosza szykuje, ladnie
                  • ernest_linnhoff Re: Ej Ej! 19.01.11, 14:04

                    franek-b napisał:

                    > Spożywanie na stojaka prowadzi do niestrawności ;-)


                    Dlatego najpierw na stojaka, potem na kiwaka, a wreszcie na lezaka :D
                    www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=5TBUnTH6Gx4
                    Sven: ekspres nie jest fajny - ma troche wspolnego z opisanymi przypadkami na drodze: "nie trzyma ciśnienia" ;-)
                    Wracajac do tematu watku, wg mnie najlepsza metoda to ignorancja, czyli "trzymac cisnienie". Takie drastyczne cwiczenie na cierpliwosc.
                    Strongwaz pisze o umiejetnosciach i pewnej perswazji "fizycznej", ale istnieje prawdopodobienstwo ze mozna trafic na osobnika ktory np. umiejetnosci w rozbijaniu nosa nie ma, ale potrafi znienacka dźgnąć tepym kozikiem itp.
      • franek-b Re: Tylko zimna krew 16.01.11, 18:05
        W 100% popieram. Zachowanie zimnej krwii jest dużo trudniejsze niż dać się ponieść emocjom.
        Kiedyś też wdawałem się w jakieś sprzeczki, zajeżdżanie, ale wydaje mi się, że najbardziej wkurza takiego 'furiata' zupełne zlewanie jego prób wkurzenia.
        Mądrość życiowa nakazuje olewać... szkoda zdrowia, nerwów, po co wchodzić w chory świat tekiego wariata?
        • sven_b Re: Tylko zimna krew 17.01.11, 00:10
          Oj trudne. Ale pomaga muzyka. Wożę ze sobą mp3. Zwykle słucham zadziornej muzy, ale mam w zestawie kilka prozaków. TEN działa zawsze :)
          • t-tk Re: Tylko zimna krew 17.01.11, 00:18
            Ależ, muzyka przede wszystkim, bez niej to nie jazda. Ja wożę mp3 w telefonie, podpiętym przez kasetę adaptacyjną - świetna sprawa bo od razu mam zestaw głośnomówiący ;)
          • franek-b Re: Tylko zimna krew 17.01.11, 12:36
            Muzyka pomaga na pewno :-) U siebie zauważyłem, że najwięcej zależy od mojego ogólnego nastawienia do świata, jak jestem nerwowy to i łatwiej poddaję się takim sytuacją, choć z wiekiem widzę coraz więcej rozwagi w sobie i dystansu do tego typu zdarzeń.
    • mapmuh Re: Nerwowo pod hipermarketem. 15.01.11, 18:50
      Jak wspominam samego siebie z początków przygody motoryzacyjnej, to zdaje mi się, że mnie ktoś podmienił, albo nowy firmware wgrał. Byłem spokojny, nic mnie nie wyprowadzało z równowagi, przyświecała mi doktryna Akayamy "ustąp, aby zwyciężyć". Teraz umiem zastosować ją bardzo rzadko.
      Wkurza/rwia mnie:
      -jak ktoś jedzie autostradą 70km/h, bo to oznacza, że TIR wyprzedza go z prędkością 92km/h, a to oznacza, że ja muszę zwolnić o 50km/h
      -jak ktoś w innej sytuacji jedzie poniżej limitu, bo na polskiej drodze nie da się go wyprzedzić i przez jednego zawalidrogę tuzin innych się wlecze
      -jak ktoś na zwężkach blokuje kończący się pas, myśląc, że to w czymś pomaga
      -jak ktoś świeci mi w zęby tylnym przeciwmgielnym, myśląc, że to w czymś pomaga
      -jak ktoś wyrzuca śmieci przez okno, w ogóle nie myśląc
      (...)
      Ale mam taką zasadę, że nie nauczam na drodze, bo to zwyczajnie bardzo niebezpieczne.
      Czasami przypomina mi się "ustąp, aby zwyciężyć" i macham przyjaźnie do kogoś, kto własnie wymusił na mnie pierwszeństwo. Na część populacji działa to, jak sypanie soli na rozcięty palec :)
      • plawski Typson mi kiedyś... 16.01.11, 19:21
        ...opowiadał, jak to będąc jeszcze młodzikiem (dziś chyba jesst niewiele starszy) doprowadził pewnego dziada do zagotowania organizmu :-))) Zrobił to kulturalnie i taktownie. Typson, jak to było? :-) Przypominam, że jechałeś carbio i jakiś dziad się zapienił, że młodzież takim furażem się rozbija :-)
        • typson Re: Typson mi kiedyś... 17.01.11, 13:07
          Nie pamiętam akcji. Ale coś musiało być na rzeczy skoro tak twierdzić, bo ja nie posiadam skłonności do wymyślania historyjek :) Moze jakis detal kojarzysz, to moze pozwoli mi przypomniec sobie zdarzenie
          • plawski Re: Typson mi kiedyś... 17.01.11, 13:15
            "Przepraszam, ma pan za małego czy panu po prostu nie staje?"
            • typson Re: Typson mi kiedyś... 17.01.11, 21:11
              Aaaa!! Ale to chyba było BMW, jak skręcałem z Jana Pawła w lewo w Stawki w stronę okopowej. No i z dwóch pasów zrobił się jeden, i tak dalej... On w każdym razie miał ze 100 koni mniej i być może to mogło zaboleć :) Ale był gotów bić, biały i strasznie dużo piany na ustach. No i oczywiście wycieczki, ze tatuś kupił auto (ach, chciałbym zeby mi kupił swoją drogą) :)
    • tomek854 Re: Nerwowo pod hipermarketem. 15.01.11, 20:07
      Mnie czasem udaje się komuś wkurwić. Przeważnie wtedy sobie klnę u siebie w aucie, czasem zatrąbię czy zamrugam.

      Jeżeli jednak dochodzi do takich sytuacji o jakich mówisz, to albo zwiększam dystans i nie reaguję na zaczepki, albo po prostu zjeżdżam sobie gdzieś na pobocze i relaksuję się przez chwilkę. naprawdę, szkoda życia (dosłownie i w przenośni) na takie rzeczy.

      Raz kiedyś goniłem jednego buca po mieście bo DWA RAZY prawie rozjechał moja babcię wyprzedzając po chodniku (jechał w jedną stronę, a potem wracał jak akurat moja babcia już zmieniła stronę ulicy). Ja widziałem obie sceny, bo akurat wystawiałem samochód z posesji. Za drugim razem wsiadłem i goniłem go przez pół południowego wrocławia momentalnie mając ze 130 na liczniku, dużym fiatem...

      Zgubił mnie na jakichś osiedlowych uliczkach. Ochłonąłem, uświadomiłem sobie jakie to było głupie i od tej pory nie daję się tak prowokować.

      Ale najbardziej mi się podoba jeden znajomy Szkot. Kupił sobie kiedyś w jakimś charity shopie pudło kodeksów drogowych za parę groszy i wozi je u siebie w ciężarówce. Jak ktoś mu zajdzie za skórę on mu zajeżdża drogę blokując go całkowicie, wyjmuje zakreślacz i zanim tamten zdąży wyjsć z auta i podejść do kabiny zakreśla odpowiedni przepis po czym wręcza taki podarek zdumionemu awanturnikowi otwarty na właściwej stronie, mówi "mozesz to sobie zachować, bo warto, żebyś i resztę przeczytał" zamyka okno i odjeżdza. Sam kiedyś widziałem, bo mnie podwoził do mojej cięzarówki do warsztatu. Po prostu majstersztyk ;-)
      • bassooner Re: Nerwowo pod hipermarketem. 15.01.11, 22:41
        żona mówi, że zrobiłem się ciut nerwowy za sterem... ale tak naprawdę to wkurzają mnie trzy rzeczy;
        - jak ktoś jedzie za bardzo bardzo wolno (ale tłumaczę sobie, że może auto jest nie do końca sprawne albo gość najebany jedzie),
        - jak ja osobiście czekam na podporządkowanej i widzę samochód (mógłbym się wcisnąć na upartego do ruchu, ale sobie myślę nie będę zajeżdżał człowiekowi drogi - będzie musiał przyhamować itd... a ten mi (na zakręcie!) daje kierunek, że skręca w moją podporządkowaną... wymiękam...
        - i jak zapalają się zielone i gości (co to ma skręcić w lewo) nie zrobi miejsca, żeby go ominąć po prawej... wtedy zawsze go otrąbię, a jak gość robi tak z przeciwka (co mi rybka, bo blokuje przecież innych) to pokazuje mu, żeby podjechał ciut bliżej...

        ale ogólnie radzę sobie jak mogę. jak widzę kierowcę pt. jeżdżę jak pizda. proszę na mnie nie trąbić i wyprzedzić przy pierwszej nadarzającej się okazji to staram się trzymać dystans (żeby się nie wkurwiać) i przewidzieć jego "cudowne manewry"... i oczywiście wyprzedzić... ;-)))

        a tak w ogóle to raczej spokojny bardzo jestem i przepraszam za bluzgi, a to; jeżdżę jak pizda. proszę na mnie nie trąbić i wyprzedzić przy pierwszej nadarzającej się okazji to będzie tytuł opowiadanka o ruchu drogowym...
        • mapmuh Re: Nerwowo pod hipermarketem. 15.01.11, 22:47
          bassooner napisał:

          >(...) wkurza
          > ją mnie trzy rzeczy;
          > - jak ktoś jedzie za bardzo bardzo wolno (ale tłumaczę sobie, że może auto jest
          > nie do końca sprawne albo gość najebany jedzie)

          Mój ojciec wartościuje świat podobnie. Jak ktoś łamie przepisy, to pirat. Jeśli jedzie zgodnie z PRD, to na 100% pijany albo diler :)
        • tomek854 Re: Nerwowo pod hipermarketem. 16.01.11, 00:34
          Mnie jeszcze irytują tacy co się ustawiają na prawym pasie (w Polsce na lewym) i czekają na zmianę świateł a jak się zapali zielone to dopiero wtedy wrzucają kierunkowskaz że skręcają i trzeba za nimi czekać aż się przebiją przez ruch z przeciwka :(
    • rudiger121 Re: Nerwowo pod hipermarketem. 16.01.11, 00:23
      przerazające to co napisałeś, masakra jakaś normalnie
      nigdy nie miałem przypadku aż takiej agresji więc nie wiem co bym zrobił w tej sytuacji
      jakoś nie wkurzają mnie za bardzo kiepscy kierowcy...
      ale buractwo od razu podnosi mi ciśnienie, chocby zwykłe wiszenie za tylnym zderzakiem przez jakiegoś zawodnika

      ... może metodą na takich buców jest pokazać mu kciuk do góry, że fajnie jeździ i ogólnie jest zajebisty??? :)
      • tomek854 Re: Nerwowo pod hipermarketem. 16.01.11, 00:36
        Ja miałem kiedyś w Londynie jednego bałwana, który się próbował wcisnąć pomiędzy mnie a autobus a ja go nie puściłem, bo musiałbym gwałtownie hamować. Potem mnie wyprzedził i w połowie próbował straszyć autobus a potem mnie próbował zepchnąc z drogi. Nie przestraszyłem się, bo on jechał terenowym peugocikiem a ja DAFem CF ;-)
    • lexus400 Re: Nerwowo pod hipermarketem. 16.01.11, 20:01
      Ja pomijając to, że jestem nerwus i chętnie każdego debila jadącego poniżej dopuszczalnej nauczyłbym jazdy w sposób nie koniecznie humanitarny, to tylko raz wyszedłem z baseballem czy z jakąś tonfą w czasie ulewnego deszczu zapytać "grzecznie" kierowcę, czy mam mu wypierdolić światła przeciwmgielne baseballem czy je sam wyłączy. Jechałem za debilem w czasie deszczu spory kawałek i tak się składało, że nie mogłem wyprzedzić a na moje miganie światłami debil nie reagował, jego zapalone światła przeciwmgielne były tak rażące, że nic nie widziałem pomimo odległości od niego jaką wciąż zwiększałem.
      • bassooner Re: Nerwowo pod hipermarketem. 16.01.11, 22:39
        pewien gościu maluchem zajechał kiedyś drogę znajomemu znajomego, zrobił to widocznie bardzo nieelegancko, bo kiedy stanęli na światłach, ten wyszedł z samochodu, podszedł do niego, przez uchylone okno wyciągnął ze stacyjki kluczyki i wyrzucił, daleko na cmentarz co to był za płotem. mowa o cmentarzu na ogrodach w poznaniu.
      • wo_bi Re: Nerwowo pod hipermarketem. 18.01.11, 20:48
        To mi przypomina, historię mojego ojca. ;) Jak to miał okazję, obicia trzech dresów. Dresy rzucały się, bo nie udało im się wyprzedzić swoim zajefajnie tuningowanym kupą plastiku Golfem, prawidłowi jadącego samochodu. Postanowili nauczyć... ale jak zobaczyli ojca, to szybciutko spier... uciekli. ;)
        • dewulot1 Re: Nerwowo pod hipermarketem. 18.01.11, 22:34
          > ... ale jak zobaczyli ojca, to szybciutko spier... uciekli. ;)

          Tatulo wampir? :)
          • bassooner Re: Nerwowo pod hipermarketem. 19.01.11, 00:20
            no właśnie... tata musi wyglądać groźnie...
    • kaqkaba Re: Nerwowo pod hipermarketem. 17.01.11, 10:24
      Jak byłem młody to byłem nerwowy. Przekonany, że pokazanie palca i trąbienie w celu pouczenia skutkują i sa fajne i stawiają mnie poprzeczkę wyżej nad "tymi nie potrafiącymi jeździć debilami".
      Teraz jestem starszy (i na szczęście jeżdzę wyłącznie prywatnie, bez goniących terminów) i odpuszczam. Palców nie pokazuję, trąbię tylko ostrzegając a nie pouczając.

      Mam przy tym kilka wkurwiających zasad (częściowo pouczających)
      Jeżeli ktoś jedzie mi na dupie zwalniam po czym daję gazu i robię sobie odstęp i tak do skutku. Jak mnie delikwent wyprzedzi to jestem gotowy nazłośliwe przyhamowanie.
      Jak mnie ktoś z tyłu oślepia, prawy kierunek i zmuszam go do wyprzedzenia.
      Na popędzanie długimi gdy jestem w trakcie wyprzedzania reaguję rezygnacją z manewru. Noga z gazu, prawy kierunek i powoli się chowam.

      Wiem, że może to zdenerwować, ale w ten sposób dbam o swoje bezpieczeństwo.
      • franek-b Re: Nerwowo pod hipermarketem. 17.01.11, 10:30
        metody subtelniejesze, acz mocno złośliwe...
        • kaqkaba Re: Nerwowo pod hipermarketem. 17.01.11, 11:54
          Ja tylko dbam o swoje bezpieczeństwo i komfort jazdy.
          Mając za sobą w odległości paru metrów jadący samochód nie czuję się komfortowo bo każde hamowanie może spowodować wypadek. Jak nic nie widzę to samo.

          To co robię nie wynika ze złośliwości ino z ostrożnosci.
          • sven_b Re: Nerwowo pod hipermarketem. 17.01.11, 12:31
            Pozytywne, że potrafisz przyhamować, robiąc komuś miejsce. Obecnie w miejskim ruchu drogowym nie da się uczestniczyć w pełnym komforcie przestrzeni. Nie każdy potrafi to zrozumieć, a niektórzy odbierają to niemal jak naruszenie nietykalności cielesnej. A przecież w 90% wystarczy chwilowe zdjęcie nogi z gazu. Oczywiście zajechanie to zajechanie. Nic nie usprawiedliwia.
          • franek-b Re: Nerwowo pod hipermarketem. 17.01.11, 12:33
            Ej troszeczkę wynika ze złośliwości:-) 3 przypadek, czyli rezygnacja z manewru wyprzedzania, jest wg mojej oceny, bardziej niebezpieczne, niż dokończenie manewru. Podczas rezygnacji trzeba dodatkowo wyhamować auto z tyłu, co może skończyć się różnie (bo z tyłu może być więcej aut).

            Nr 1 - sam nie wiem co zrobić z takimi siedzącymi na zderzaku, czasami włączam przeciwmgielne tylne, czasem robię coś podobnego, czasem przyhamuję. Mnie to również bardzo wkurza, ponieważ jest to jak piszesz niebezpieczne.

            Oczywista dla mnie jest strategia w przykładzie nr 2 - w 100% bez zastrzeżeń.
            • t-tk Re: Nerwowo pod hipermarketem. 17.01.11, 17:22
              Co do siedzenia na zderzaku - ja poza muśnięciem hamulca używam spryskiwacza ;) Nauczył mnie tego kolega, który miał zepsutą tylną wycieraczkę, a spryskiwacz ustawiony tak, że walił płynem na takiego siedzącego na zderzaku ;)
    • marekatlanta71 Re: Nerwowo pod hipermarketem. 17.01.11, 13:47
      To jakies żarty?
      • tomek854 Re: Nerwowo pod hipermarketem. 17.01.11, 16:22
        Powiedział pan ze stanu, który jest "Stolicą Road Rage w USA", kraju, w którym podobne spory często rozwiązuje się za pomocą broni palnej...

        www.miamiherald.com/2011/01/11/2010290/road-rage-may-have-resulted-shooting.html
        www.tcpalm.com/news/2008/sep/19/south-florida-called-road-rage-capital-us/
        :-)
        • marekatlanta71 Re: Nerwowo pod hipermarketem. 17.01.11, 20:51
          Poludniowa Floryda - tam się mówi i jeździ po hiszpańsku...
    • wo_bi Re: Nerwowo pod hipermarketem. 18.01.11, 20:42
      Ja tam generalnie, nie staram się "walczyć". Jak idiota, to puścić... szkoda nerwów. Czasami postukam w głowę... no ale, co sobie porzucam celnymi... jak jadę sam, to moje. ;)

      Ostatnio na ekspresowej, trafiłem na "nauczyciela" i "nieogarniętego ucznia", co mnie zmusiło, do awaryjnego hamowania z 120 do 40km/h. Bo "uczeń" postanowił jechać uparcie lewym, i to woooolno, nie reagując na próby namówienia go na zjechanie, jednak na lewy pas.

      Nauczanie, zajeżdżanie, generalnie, ta cała "nauka", często jest bardziej niebezpieczna, i to dodatkowo dla osób trzecich, niż sam jakiś manewr zajechania itp.
      • wiktor_l Re: Nerwowo pod hipermarketem. 19.01.11, 00:22
        Generalnie jedna jest recepta - olać. Ile to razy już się we mnie gotowalo na dresa, cierpa, chamskiego Litwina itp. Ale tak jak sven pisal - muza. Albo audiobook - o. Ostatnio zanabylem nowego Głowackiego czytanego przez Globisza. Na 2 wyjazdy w sam raz..a jaki spokoj i uśmiech!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka