undercover_brother
23.01.05, 18:21
motoryzacja.interia.pl/wydarzenia/bezpieczenstwo/news?inf=584725
W Niemczech juz doszli do tego, ze usuwajac calkowicie zadrzewienia wzdluz znakomitej czesci drog, zdegradowali srodowisko i doprowadzili do giniecia gatunkow roslin i zwierzat na masowa skale, ale my oczywiscie musimy przejsc ta sama droge. A potem ludzie sie dziwia, ze w miastach na zachodzie sa dni, w ktorych jest zakaz jazdy samochodem - takie sa poziomy zanieczyszczenia. Z tym problemem borykaja sie np. wschodnie i poludniowo-wschodnie landy w Niemczech.
Skad wzial sie koszt smierci czlowieka ustalony na 860.000 PLN? Co to za wyliczenia?
Dyletanci, ktorzy chca wyciecia wszystkich drzew nie rozumieja, ze za to tez trzeba zaplacic. I wtedy nie ustala sie stawki na podstawie cen produkcyjnych drewna, ale dokonuje sie tzw. pozaprodukcyjnej wyceny wartosci drzewa. Tu sie zaczynaja schody, bo w zaleznosci od warunkow, gatunku itp. cena pojedynczego drzewa moze wyniesc od 0 (tak - zera, ale to w przypadku drzew zamierajacych lub stwarzajacych szczegolne zagrozenie) do 180.000 PLN (szczegolnie jesli zadrzewienie ma charakter historyczny).
Gdyby drzewa mogly byc zastapione przez krzewy, to z pewnoscia tak by bylo. Naprawde tak trudno jest dostrzec roznice miedzy biomasa drzewa i krzewu, a co za tym idzie zdolnosciami do pochlaniania zanieczyszczen?
To moze jeszcze powybijajmy wszystkie ptaki, bo to sa takie sukinsyny, ze od setek lat maja te same korytrze przelotowe i przez to samoloty nie moga tamtedy latac, bo ptaki, gnoje jedne, zlosliwie wpadaja odrzutowcom do silnikow.