lexus400
03.02.05, 13:04
Z życia wzięte: jak uciec przed "drugą" akcyzą?
- Celnik się śmiał, gdy mówiłam, że to niemoralne, aby państwo za samochód
sprowadzony z zagranicy pobierało od nas w sumie podatek większy od ceny,
jaką zapłaciliśmy za auto w Niemczech - mówi pani Adrianna z województwa
pomorskiego. Razem z mężem sprzedali sprowadzony z zagranicy pojazd przed
pierwszą rejestracją. Teraz szukają sposobu, jak wymigać się od
drakońskiej "drugiej" akcyzy.
Wszystko przez nieznajomość artykułu 80. ustawy o akcyzie, który mówi, że
podatnikami akcyzy są osoby dokonujące nabycia wewnątrzwspólnotowego, czyli
importerzy, oraz ci, którzy sprzedają samochody przed pierwszą rejestracją w
kraju. Jeżeli więc ktoś sprowadził auto i potem odsprzedał je w Polsce, nie
rejestrując go wcześniej, nalicza sobie podatek dwa razy: zaraz po nabyciu
wewnątrz-wspólnotowym, od ceny zakupu, i potem drugi raz, od ceny sprzedaży
auta w Polsce.
- Nie wiedzieliśmy o tym, i celnik nam nie powiedział - opowiada pani
Adrianna. - Mąż sprowadził za 350 euro Forda Escorta z 1991 roku, ale
samochód mi się nie podobał, więc postanowiliśmy go sprzedać. Do ceny
doliczyliśmy zapłaconą akcyzę w wysokości 1.000 złotych, 1.000 złotych za
niemieckie tablice rejestracyjne i inne koszty. Udało się znaleźć kupca za
4.300 złotych. Przed transakcją zadzwoniłam do urzędu celnego i zapytałam,
czy można sprzedać auto przed pierwszą rejestracją. Celnik odpowiedział
zagadkowo, że można, choć w zasadzie nie robi się tego. Dlaczego się tego nie
robi, już mi nie powiedział.
Escort został sprzedany. Wkrótce potem mąż sprowadził inny samochód. Ale
radość pani Adrianny trwała krótko. Celnicy upomnieli się o deklarację AKC-3,
czyli o 65-procentową akcyzę od ceny sprzedaży Escorta.
- Po telefonie z urzędu celnego zrozumiałam, dlaczego w Polsce "w zasadzie"
nie sprzedaje się aut przed ich zarejestrowaniem - opowiadała nam
Czytelniczka. - Wychodzi na to, że za samochód kupiony za 1.575 zł będziemy
musieli oddać fiskusowi 2.800 zł, czyli prawie dwa razy więcej. Gdy
powiedziałam o tym celnikowi, roześmiał się i powiedział, że to nasza sprawa.
Pomorzanka przemyśliwuje teraz, jak uchylić się od płatności, ewentualnie jak
ją zminimalizować: zataić przed celnikami cenę sprzedaży, czy może próbować
unieważnić transakcję?
Tłumaczenie, że zgubiła umowę kupna-sprzedaży nic nie da. Informacja o cenie
jest w urzędzie skarbowym, gdzie od transakcji odprowadzono podatek od
czynności cywilnoprawnych, oraz w wydziale komunikacji. Celnicy dotrą do niej
tak samo łatwo, jak do informacji, że pani Adrianna sprzedała auto przed
pierwszą rejestracją.
Żona importera: - Pocieszali mnie, że 1.000 zł pierwszej akcyzy zaliczą na
poczet podatku i w efekcie druga akcyza będzie tylko od różnicy między ceną
zakupu i ceną sprzedaży. Ale to i tak w sumie wyniesie 2.800 zł. Zapytałam,
co jeśli różnica wyniesie zero, bo cena sprzedaży będzie taka sama jak cena
zakupu. Odpowiedzieli, że w to nie uwierzą. A to byłoby racjonalne
rozwiązanie. Sprzedając to auto po cenie zakupu, stracimy mniej, niż gdy cena
będzie wyższa, bo wyższa cena to wyższa akcyza.
Dlatego pani Adrianna przekonsultuje z prawnikami, jak unieważnić sprzedaż.
Nas zaciekawiło, co byłoby, gdyby sprzedała auto w Polsce po cenie niższej
niż ta,za którą nabyła je w Niemczech. Czy otrzymałaby zwrot akcyzy od
różnicy między cenami zakupu i sprzedaży? Celnik z Nowego Sącza wyjaśnił nam,
że gdyby "była firmą", uznano by nadpłatę podatku. Ale jako osoba fizyczna
nie otrzymałaby zwrotu pieniędzy.
- Firmie nadpłatę zaliczono by na poczet nowego zobowiązania, gdyby np.
sprowadziła kolejny samochód. Osoby fizyczne nie sprowadzają kilku aut i nie
mogą odzyskać różnicy - powiedział celnik.
Zdaniem eksperta
Dr Paweł Hanclich z warszawskiej Kancelarii Prawniczej J. Tokarski, R.
Olszewski i Wspólnicy specjalizującej się w sprawach celnych:
- Można unieważnić transakcję. Jeżeli ktoś kupi auto i potem stwierdzi, że
nie przewidział wynikających z niej wydatków, może starać się o anulowanie
umowy. Jeżeli kontrahent się zgodzi, sprawa jest załatwiona. W tym przypadku
to sprzedawca nie przewidział dodatkowych kosztów wynikających z transakcji,
ale zasada jest taka sama. Potem można ewentualnie dogadać się co do innej
ceny i spisać nową umowę. Gdy postępowanie zostało już wszczęte przez urząd
celny, sprawa wygląda trochę gorzej. Organ podatkowy przyjmuje bowiem zawsze
za punkt wyjścia stan prawny w momencie wszczęcia postępowania.
Przepisy
Kłopot pani Adrianny wynika z tego, że celnicy interesują się losem
sprowadzanych aut także po uiszczeniu przez importera akcyzy od nabycia
wewnątrzwspólnotowego. Dane o kolejnych transakcjach kupna-sprzedaży czerpią
z urzędów skarbowych i z wydziałów komunikacji. Gdy stwierdzą, że auto
zostało sprzedane przed rejestracją, mogą upomnieć się o podatek nawet po
pięciu latach.
Wiele urzędów robi to już teraz. Izba Celna w Krakowie umieściła w
internecie "informację dla osób nie prowadzących działalności, które dokonały
sprzedaży samochodu przed jego pierwszą rejestracją". Przypomina, że w takiej
sytuacji należy złożyć w urzędzie celnym deklarację AKC-3 wraz z informacją
AKC-3/E. Termin: do 25 dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym
sprzedano samochód. W tym terminie należy także uiścić podatek. Z komunikatu
dla petentów: "Przypomina się, że podatnicy, którzy dokonali sprzedaży
samochodu osobowego przed pierwszą rejestracją, a nie ujawnili tego faktu
organowi podatkowemu poprzez złożenie deklaracji AKC-3 i zapłacenie należnego
podatku akcyzowego (...), mogą podlegać karze grzywny do 720 stawek dziennych
(może to wynieść ponad 7 mln zł - dop. red.) albo karze pozbawienia wolności
do lat trzech, albo obu tym karom łącznie."
Jednocześnie celnicy informują, że osoby, które dobrowolnie złożą deklarację
AKC-3, zanim jeszcze urząd rozpocznie postępowanie, unikną ewentualnej
grzywny.
www.gieldasamochodowa.com/article/view.asp?path=gs\955&file=mb_2393.xml
Czy to jest normalne??
Pzdr.