wstyd, wstyd wstyd.

14.05.05, 22:53
Jak już napisałem w innym wątku, odebrałem dzisiaj nieszczęsnego Lexusa po
dwumiesięcznej naprawie w serwisie autoryzowanym BOSCHA w Czeladzi, gdzie
połowa polskich elektroników próbowała go naprawić i uruchomić silnik.
Niestety totalne fiasko - okazało się, ze auto jest bardziej zepsute niż
było.Wstydzę się to pisac bo większość elektroników to moi znajomi lub
koledzy i zdaję sobie sprawę z tego, że zamykam sobie wjazdy na niejeden
warsztat. Silnik uruchomiłem po 4-ch godzinach i cały czas chodzi i zapala.Są
problemy ale autem można jechać (po naprawie silnik absolutnie nie zapalał).
Szkoda gadać - totalna porażka !!!!!!!!!! a co najgorsze to mój kolega i
naprawdę wybitny specjalista od klinicznych przypadków - nie wiem czym to
wytłumaczyć.
Pzdr.
    • mrzagi01 Re: wstyd, wstyd wstyd. 14.05.05, 23:07
      przekombinowali...
      a teraz, mysle, ze kazdy z nich powinien ci postawic flaszke ;)
      • wo_bi Re: wstyd, wstyd wstyd. 14.05.05, 23:12
        mrzagi01 napisał:

        > przekombinowali...

        No wlasnie, moze chcieli za dobrze i tak wyszlo...

        > a teraz, mysle, ze kazdy z nich powinien ci postawic flaszke ;)

        zeby to po jednej... ;)
        • lexus400 Re: wstyd, wstyd wstyd. 14.05.05, 23:16
          No niestety wo_bi nie krąży po całej Polsce. Najgorsze jest to,że to auto
          kupowałem dobremu znajomemu (razem z nim) ale na 20-sto stopniowym mrozie nie
          wyglądało tak strasznie:))
          Pzdr.
          • wo_bi Re: wstyd, wstyd wstyd. 14.05.05, 23:31
            lexus400 napisał:

            > No niestety wo_bi nie krąży po całej Polsce. Najgorsze jest to,że to auto
            > kupowałem dobremu znajomemu (razem z nim) ale na 20-sto stopniowym mrozie nie
            > wyglądało tak strasznie:))
            > Pzdr.

            No ale chyba zbliza sie do happy end'u. :)
            Ale z tego wynika, ze samochod nie byl tyle wart co za niego zaplaciliscie... :(

            Pozdr.
            • lexus400 Re: wstyd, wstyd wstyd. 15.05.05, 08:19
              > Ale z tego wynika, ze samochod nie byl tyle wart co za niego
              zaplaciliscie... :

              ....tak, zgadza się tylko trzeba było wiedzieć jakie są usterki a bez zdjęcia
              błotnika i dwóch tygodni szukania i rozbierania samochodu nie było to możliwe w
              dodatku na 15-sto stopniowym mrozie. Przede wszystkim nie kupiłbym tego auta a
              jeżeli już to za max 8000 PLN.
              • sherlock_holmes Re: wstyd, wstyd wstyd. 15.05.05, 12:41
                Oj znam to Lexusie, na rpzykladzie moejgo Lanosa. Obejrzałem go całego z wszystkich stron, znalazłem wszystko, a pekniętego kolektora ssącego za chiny ludowe bym nie odkrył. Przypuszczam, że nawet mechanik ASO Daewoo by sobie z tym nie poradził...
              • wo_bi Re: wstyd, wstyd wstyd. 15.05.05, 15:49
                lexus400 napisał:

                > ....tak, zgadza się tylko trzeba było wiedzieć jakie są usterki a bez zdjęcia
                > błotnika i dwóch tygodni szukania i rozbierania samochodu nie było to możliwe w
                >
                > dodatku na 15-sto stopniowym mrozie. Przede wszystkim nie kupiłbym tego auta a
                > jeżeli już to za max 8000 PLN.

                Oczywiscie, w koncu na zwyklym parkingu nie da sie ocenic stanu samochodu...
                Kiedys, w erze narzedzi samochodowych w postaci mlotka, mozna bylo... Teraz
                potrzebny jest do tego odpowiedni sprzet i odpowiednie miejsce (najlepiej
                warsztat). Cudotworcow i jasnowidzow nie ma... :)

                Pozdrawiam
                Wobi
    • wo_bi Re: wstyd, wstyd wstyd. 14.05.05, 23:11
      lexus400 napisał:

      > Jak już napisałem w innym wątku, odebrałem dzisiaj nieszczęsnego Lexusa po
      > dwumiesięcznej naprawie w serwisie autoryzowanym BOSCHA w Czeladzi, gdzie
      > połowa polskich elektroników próbowała go naprawić i uruchomić silnik.
      > Niestety totalne fiasko - okazało się, ze auto jest bardziej zepsute niż
      > było.Wstydzę się to pisac bo większość elektroników to moi znajomi lub
      > koledzy i zdaję sobie sprawę z tego, że zamykam sobie wjazdy na niejeden
      > warsztat. Silnik uruchomiłem po 4-ch godzinach i cały czas chodzi i zapala.Są
      > problemy ale autem można jechać (po naprawie silnik absolutnie nie zapalał).
      > Szkoda gadać - totalna porażka !!!!!!!!!! a co najgorsze to mój kolega i
      > naprawdę wybitny specjalista od klinicznych przypadków - nie wiem czym to
      > wytłumaczyć.
      > Pzdr.

      Czy to mowa o tym "nowym" Lexusie... Hmm myslalem,ze juz krazy caly po polskich
      drogach. Widze, ze byl bardzo zniszony, skoro tak dlugo byly z nim problemy.

      A tak w ogole to tylko swiadczy o Twoim profesjonalizmie, doswiadzczeniu i
      znajomosci tematu. :) A tak szczerze mowiac to najlatwiej przejechac sie na
      znajomych. Najczesciej wychodzi odwrotnie niz sie by chcialo...

      Pozdrawiam
      Wobi
    • inna-bajka Re: wstyd, wstyd wstyd. 15.05.05, 10:11
      To i tak brawa za odwagę dla tych mechaników, bo niestety większość się boi
      dotykać silnika. Ja do mojego ES 300 nie mogłam się doprosić kolegów z serwisu
      w którym pracowałam o sprawdzenie profilaktyczne.
      Dopiero jak kolega kupił takiego samego, a miał swój warstat, zaczęliśmy
      kombinować ze schematami. Teraz ze spokojem mogę polecić znajomym jego usługi.
      Mało tego nawet gaz sobie założył i chodzi. (oczywiście nie on sam)
Pełna wersja