lexus400
14.05.05, 22:53
Jak już napisałem w innym wątku, odebrałem dzisiaj nieszczęsnego Lexusa po
dwumiesięcznej naprawie w serwisie autoryzowanym BOSCHA w Czeladzi, gdzie
połowa polskich elektroników próbowała go naprawić i uruchomić silnik.
Niestety totalne fiasko - okazało się, ze auto jest bardziej zepsute niż
było.Wstydzę się to pisac bo większość elektroników to moi znajomi lub
koledzy i zdaję sobie sprawę z tego, że zamykam sobie wjazdy na niejeden
warsztat. Silnik uruchomiłem po 4-ch godzinach i cały czas chodzi i zapala.Są
problemy ale autem można jechać (po naprawie silnik absolutnie nie zapalał).
Szkoda gadać - totalna porażka !!!!!!!!!! a co najgorsze to mój kolega i
naprawdę wybitny specjalista od klinicznych przypadków - nie wiem czym to
wytłumaczyć.
Pzdr.