franek-b
27.05.05, 22:45
Mimo, ze 2 dzien siedze w domu, jakas godzine temu zaczalem dlugi weekend...
a moze chwile wczesniej. Pojechalem do myjni samoobslugowej, gdzie
dowiedzialem sie, ze nie mozna uzywac wlasnego sprzetu w postaci wiaderka i
gabkie (nie chcialem uzywac tej ich okropnej szczotki z piana...). Wiec nie
uzylem, ale w koncu udalo mi sie auto wymyc za pomoca tego co tam maja i
stwierdzilem, ze chyba nie dane mi bedzie cieszyc sie myciem auta, poniewaz
nawet na samoobslugowej czlowieka gonia i nie dadza mu sie zrelaksowac przy
pucowaniu wlasnego bolidu. Slonce powoli chylilo sie ku zachodowi a ja
stwierdzilem, ze wyprobuje wosk koloryzujacy jaki kupilem z 2 tygodnie temu.
Napucowalem sie auto niesamowicie, rys jakie ktos mi zrobil na parkingu nie
udalo sie usunac... a poniewaz mam czarne auto wiec wszytko okropnie widac.
Calego nie udalo mi sie zawoskowac, moze jutro dokoncze (choc znajac wlasne
lenistwo...), no i jeszcze kwestia kurzu, ktory pojawia sie natychmiast i
niespodziewanie atakuje auto w moim garazu. Ale sam sobie jestem winny,
zachcialo mi sie lakieru blackhawk night ...
Tak przy okazji czym pucujecie auto, chodzi mi o jakies mleczka, pasty, woki
itp? a do usuwania muszek?