typson
24.01.06, 15:03
No wiec jak pisalem rozwalil mi sie przedni amor. Po pobycie w serwisie w
sobote juz nie dzialal prawidlowo. auto wisialo na podnosniku z
"rozprostowanymi kolami" po czym tlumienie zupelnie zaniklo. Lomotalo
niemilosiernie, lewy przod przez dolki jechal zupelnie inaczej. Az ciezko bylo
utrzymac sie na pasie.
Wlasnie bylem w serwisie i wybulilem 1061 pln na nowe + oslony + odboje +
nakretki. Wracam do pracy i... naprawilo sie. Wszystko jest OK, tak jak bylo
jeszcze w sobote przed wizyta w ASO. I szczerze mowiac nie wiem co robic. Na
ostatnich testach amory mialy 56% (albo 65%) tlumienia. Teraz sa ok ale przez
chwile, gdy bylo zimniej lewy do niczego sie nie nadawal. Mam mozliwosc
zwrocic to co kupilem. 1000 piechota nie chodzi. Z drugiej strony skoro raz
byl niesprawny to bedzie i drugi raz. A moze to nie byla niesprawnosc tylko
normalne zjawisko przy -20 kilku stopniach? Cos w srodku przymarzlo a teraz
odmarzlo? Nie wiem, hilfe...