Dodaj do ulubionych

Byłem sobie w Reichu...

05.03.07, 16:58
Byłem sobie w Niemcowni wczoraj, na Schoenefeld i w Poczdamie. Pomijając
aspekty turystyczne (Sanssouci, polecam, bajka), to mam wrazenie ze wróciłem
z... Europy. Na lotnisko i na zad przez Poczdam i do okoła Berlina, 700km, po
samych Niemcach - 500km.

1. Rewelacyjny czas przejazdu, ze Świnoujścia przez peryferia Szczecina na
lotnisko - 3godziny (295km), przestrzegając wszystkich ograniczeń i jadąc z
dużą rezerwą (Hania nie była dłużej pędzona powyżej 150km/h), przynajmniej
jadąc do.

2. Niemcy wcale nie są mistrzami kierownicy, jak to się utarło. Są dwie grupy:
Ci, którzy sztywno trzymają się ograniczeń, nawet przy wyprzedzaniu (jechałem
120, a dziadu wyprzedzał mnie z prędkością 125km/h, nie więcej), i Ci, którzy
walą równo wszystkie przepisy. Zdumiała mnie wysoka sprawnośc w zmianie pasów
na autostradach, wygląda to jakoby wciskali się na chama, a po prostu
odpowiednio się rozpędzają (praktyka...).

3. Autostrady 2pasmowe często są uznawane za zbyt niebezpieczne, aby zdjąć z
nich całkowicie ograniczenie (nawet jak są świetnej klasy z gładką
nawierzchnią. Mimo, iż na wielu takowego brak, to jednak tylko na tych
wyjątkowo prostych odcinkach. A u nas, wot, szczyt techniki...:/Trzy pasy to
jest jednak coś.

4. Mają instytucję niedzielnego kierowcy. Po prostu to widać.

5. Legendy o pociskach poędzących z V=300km/h są raczej przesadzone,
przynajmniej na taką skalę, że "niby tak wszyscy". Prawy pas leci ca. 130,
środkowy 150, lewy do wyprzedzania. Najszybszy samochód jaki widziałem to ca
230km/h. Ani razu nikt mnie nie zmusił do hamowania (ha!).

6. Wygoda, wygoda, wygoda. Oznakowanie dróg jest idealne, i jak ma się
ostrzeżenie o ostrym zakręt, to on jest faktycznie ostry. Infrastruktura w
wielu miejscach powala, choć NRDowskie relikty wszędzie się znajdą (a jakoś
swojsko wtedy się czuję). Drogi krajowe są tak oznakowane i tak zbudowane, że
nie trzeba przekraczać 100km/h - nie ma miejsca ani potrzeby. Ogólnie - widać
200mln euro rocznie z RFNu.

7. Rodacy nie umieją jeździć - lewopasmowców policja sukcesywnie anihiluje - i
dobrze. Kilka fotografów - ciekawy kontrast, jadąc do Szczecina spotkałem
zamaskowany fotoradar za płotem i za Seicento, w Niemczech - stał radiowóz, a
sama krzynka miała wielki napis 'radar'. Ludzkie takie ;]

8. Całkowity brak zmęczenia, mimo większych prędkości niż w PL. Po
przekroczeniu granicy przez parę km A6 było dobrze, S3 jak cię mogę, ale DK 3,
mimo świetnego standardu i znajomości każdego km jednak była cholernie męcząca...

9. Sam kompleks Sanssouci to 230ha XVIIwiecznego odpoczynku. Japończycy
plączą się miedzy nogami. Młodzież wywiało - sami emeryci... Przynajmniej
rdzenną młodzież.


Taki o chwalipięta jestem, ale nigdy wcześniej nie byłem tak daleko na
zachodzie ;)

Europa! Tfu, cywilizacja!

A tak to... wiosna idzie, Hania została wywoskowana i wyprana, została obuta w
Dunlopy (szkoda tylko że wygląda jak na kółkach od deskorolki), trochę ją
przegoniłem... To jest to.
Obserwuj wątek
    • sven_b Re: Byłem sobie w Reichu... 05.03.07, 17:17
      Podpatrzone w okol. Monachium. Trojpasmowka, spory ruch. Prawym ciagnie sznur
      TIRow, srodkowym osobowe do 150/h, lewym potwory. W lusterku widze radiowoz,
      ktory włacza sygnaly i przesuwa sie na lewy. W tym momencie pęd na lewym
      zamiera. Radiowoz zrównuje sie z jedynym TIRem na srodkowym pasie, opuszcza sie
      szyba i palec wkazuje prawy pas. TIR wrzuca mgacz, koledzy robią miejsce i
      poslusznie wraca do kolumny na prawym. Szyba w radowozie sie zamyka, radiowoz
      wraca na srodkowy, pęd na lewym rusza:-)
      • emes-nju Re: Byłem sobie w Reichu... 05.03.07, 17:56
        Mnie kiedys w Austrii policja popedzala, mimo, ze jechalem przepisowe 130 km/h. Zaczynalo sie przykorkowywac przy wyjezdzie z Wiednia i policja popedzala ruch, zeby oczyscic teren dla jadacych z tylu - tak to zrozumialem. Panowie policjanci byli uroczy - machali mi reka, zebym przyspieszyl, a ja pokazywalem na predkosciomerz. W koncu "prawy" policjant, klasycznie slowianskim gestem, machnal reka na moje pokazywanie predkosciomerza i ponowil "zachete" do dania buta. Dalem buta (choc obladowany 4 osobami i bagazem Focus, raczej zwiekszyl glosnosc, a nie predkosc :-P ), a policjanci pognali dalej :-)
        • bassooner Re: Byłem sobie w Reichu... 05.03.07, 18:43
          No tak...niemiecka sieć autostrad, to najlepsza sieć autostrad na świecie.
          Mogą sobie pozwolić, na brak ograniczenia prędkości.
          • m.a.n.n Re: Byłem sobie w Reichu... 05.03.07, 19:33
            Niemcy są ogólnie najlepsi. Podziękujmy Lutrowi, Sturmowi i reformacji... Dzięki
            temu mają to po prostu we krwi. Mieli być najlepszymi reformatorami? Byli. Mieli
            być najlepszymi nazistami? sportowcami? A jakże! Największymi demokratami? A
            pewnie. A bardziej komunistyczni od Sowietów? I to jak... Tacy są właśnie...

            Ale za to kobieta mojego ojca z tego wyżej wymienionego powodu emigrjuje z
            Niemiec - właśnie ze względu na wszechobecny palec w odbycie. Coś za coś :)
          • margotje Re: Byłem sobie w Reichu... 06.03.07, 10:15
            bassooner napisał:

            > No tak...niemiecka sieć autostrad, to najlepsza sieć autostrad na świecie.

            Polemizowalabym z tym stwierdzeniem. Uwazam drogi holenderskie jakosciowo o
            niebo lepsze, lepiej opisane i oznakowane (pare kilometrow po swiecie
            przejechalam, to i owo widzialam). Niemieckie przewyzszaja holenderskie jedynie
            wiekszymi dopuszczlnymi predkosciacmi. Tutaj - niestety - szybko sie nie pojezdzi.
    • pizza987 Re: Byłem sobie w Reichu... 05.03.07, 22:55
      Poczdam potwierdzam wspaniały, muszę sie tam kiedyś wybrać pokazać młodej (ale to jeszcze chwila-tak ze 2-3 lata, a może więcej), tylko bez kumpeli mojej małżowiny jako przewodnika (strasznie zaniżała tempo spaceru i ograniczała mozliwości oglądu). Ciekawostka, jak jechaliśmy z Berlina do Poczdamu jechałem na jakimś odcinku ok. 120-130 km/h i zostałem błyskawicznie wyprzedzony przez Mercedesa W108 (to taka S klasa z lat 60-70) w pięknym stanie.

      Wspomnienia z drogi Warszawa-Berlin niezapomniane. Escort mojego tatusia (Volvo powiedziało że do Szwabów nie jedzie i unieruchomiło sprzęgło), 2 kg polskiej kiełbasy zawiniętej w 23 kawałki papieru (czerwiec 2003r, upał koszmarny, kiełbasa dla koleżanki mojej żony u której się zatrzymaliśmy), 3 kg ziemniaków (nie wiem po co Jaś to kupował, tam były chyba takie same). Przejazd obwodnicą (hahaha) Poznania coś ok. 1,5 godziny i Jasiowe popędzanie z tylnego siedzenia żebyśmy zdążyli zanim mu złomy z częściami do zabytkowych Merców zamkną (i tak nie zdążyliśmy). Nagle po przekroczeniu granicy Polscy kierowcy nauczyli się przestrzegać przepisów. Dodatkowo głosowanie w referendum o przystąpienie Polski do Unii w Ambasadzie.

      Jazda po Berlinie bezproblemowa, na początku obawiałem się ronda z aniołkiem na kolumnie (SiggesSaule chyba to się nazywa-nie znam tego barbarzyńskiego języka ;-D), płynnie łatwo, tylko kumpelka mojej żony uparcie kierowała mnie na ścieżki rowerowe (bo ona tam jeździła rowerem, a my tak jakoś samochodem przyjechaliśmy)-tu skręć w lewo, szybko skręcałem i stawiałem samochód na mordę żeby w słupki nie przywalić ;)

      Na autostradzie przy ok. 150 km/h na lewym pasie zostałem pogoniony światłami......Smarta ForTwo (nie mylić z Roadsterem), którego jak zaczynałem wyprzedzać to nawet na horyzoncie nie było..... Dopalacz jakiś miał, czy co?
    • simr1979 Re: Byłem sobie w Reichu... 06.03.07, 10:00
      m.a.n.n napisał:

      >(...) Ogólnie - widać
      > 200mln euro rocznie z RFNu.

      Nie dwieście milionów tylko ok. 30-40 MILIARDÓW euro rocznie - i tak od 17 lat;)
      A mimo to odbudowa autobany z Berlina do Szczecina wciaż niedokończona.....
      • m.a.n.n Re: Byłem sobie w Reichu... 06.03.07, 12:37
        > Nie dwieście milionów tylko ok. 30-40 MILIARDÓW euro rocznie - i tak od 17 lat;

        Nie będę się kłocił - taka liczba obiła mi się o uszy. W tej chwili nie mogę się
        dokopać do odpowiednich danych, ale faktycznie, 200mln wydaje się raczej liczbą
        zbyt małą. Dzięki za korektę.


      • franek-b Re: Byłem sobie w Reichu... 06.03.07, 12:39

        > Nie dwieście milionów tylko ok. 30-40 MILIARDÓW euro rocznie - i tak od 17
        lat;
        > )

        gdzieś słyszałem już o liczbie 1 bilion euro (od zjednoczenia), sam dolozylem
        kiedys pare jeszcze marek placac podatek zjednoczeniowy...

        > A mimo to odbudowa autobany z Berlina do Szczecina wciaż niedokończona.....

        ale autobahn z Rostoku a20 juz chyba caly wybudowany, a pamietam jak jeszcze na
        poczatku lat 90-tych a13 do Drezna byla taka betonowka pohitlerowska, nie
        mowiac juz o zupelnie nowym odcinku a2 do Magdeburga (3 szerokie betonowe
        pasy), rowniez najszybszy odcinek kolejowy jest Magdeburg - Berlin - trasa ok
        170 km ponizej godziny (leci 250 km/h) i wiele wiele innych
        • simr1979 Re: Byłem sobie w Reichu... 06.03.07, 12:57
          franek-b napisał:


          > ale autobahn z Rostoku a20 juz chyba caly wybudowany,
          Tak - już chyba dłużej niż rok czynna w całości. Co prawda nie skraca dystansu
          do Hamburga, ale za to unika się b.częstych na berlinerringu korków.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka