bassooner
17.06.07, 21:45
Taką to oto historię, opowiedział mi tancerz ode mnie z pracy, przy kufelku
zimnego, nie wiem czy prawdziwa, ale na pewno śmieszna.
A więc: byli na jakiejś imprezie, zaczynali dopiero alkoholową mordęgę, gdy
padło hasło pt. "włożenie żarówki do otworu gębowego"...bo ponoć włożyć "no
problem", gorzej z wyjęciem. No i jakis kumpel, chciał tę tezę koniecznie
sprawdzić...no i sprawdził, no i na jego nieszczęście, a ku uciesze
współbiesiadników, teza ta okazała się prawdziwa...;-(((
Tak więc po jakiejś chwili, kiedy wszyscy się wreszcie wyśmiali, zamówili
taryfę i udali się na ostry dyżur.
W czasie drogi, taksówkarz z zaciekawieniem przyglądał się we wstecznym
lusterku ww nieszczęśnikowi, zaintrygowany zapewne jego ciągłym milczeniem, no
i pewnikiem wystającym gwintem. Po dłuższej chwili nie wytrzymał jednak i
zapytał "co to się stało". Kompani, zrywając boki ze śmiechu, wytłumaczyli
taksiarzowi historię pt. "włożenie żarówki itd..."
Kiedy dojechali na miejsce, chirurg(zawoławszy uprzednio dwie
pielęgniarki-zapewne aby mogły zobaczyć ten niecodzienny widok) zapodał jakiś
zastrzyk rozluźniający mięśnie żuchwy, i żarówka wyszła...;-)))
Wrócili na imprezkę, popili, i po jakimś czasie, ów poszkodowany stwierdził,
że on to już jest całkowicie rozluźniony i po tym zastrzyku i po wódeczce, i
spoko może spróbować jeszcze raz...no i spróbował...no i niestety, ino w jedną
stronę...;-(((
Historia się powtórzyła: pośmiali się, zamówili taksówkę, ale kiedy dojechali
na ostry dyżur, to na poczekalni spotkali taksówkarza, który ich wcześniej
podwoził, z żarówką w otworze gębowym ...