Dodaj do ulubionych

jak mierzyć penisa?

25.02.08, 23:07
gdyby ktoś przykładał miarkę do karku i po plecach, pod tyłkiem wyciagał ją z
przodu i odczytywał wynik to jest w błędzie ;)

dziendobrytvn.onet.pl/1471033,seks.html
Obserwuj wątek
    • drpawelek Tanatologia 25.02.08, 23:22
      Drgawki ustały, na ustach zagościł grymas uśmiechu – to rigor mortis napina
      muskuły. Już niedługo pojawią się plamy opadowe i fetorek. Forum umiera.
      • typson Re: Tanatologia 25.02.08, 23:24
        Masz drgawki czy się usmiechasz? I o które forum chodzi?
        • drpawelek Re: Tanatologia 25.02.08, 23:33
          Mam najwyrazniej zly dzien :-)
          Moze drgawki gdzies w ukladzie limbicznym...
          • typson Re: Tanatologia 25.02.08, 23:57
            > Mam najwyrazniej zly dzien :-)

            a co się stało? (poza tym, ze to poniedziałek)

            U mnie tez nie było najlepiej. Widmo wrzucenia paru tyś w pojazd + naprawa
            blacharska (niby z auto casco). Dowiedziałem sie, ze niestety w moim ASO
            wszystko robią z AC bez problemu za wyjątkiem tych, którzy ubezpieczyli się w
            PZU. Bo PZU nie lubi napraw bezgotówkowych w serwisach BMW i ma nawyk wyceniania
            takowych napraw na chińskich podróbkach dla samochodów cztery i wiecej lat. Owe
            ASO ma juz kilkanascie spraw z PZU, bo by dac klientowi gwarancję na dobrze i
            fachowo wykonaną robote musza uzywac oryginalnych częsci a potem PZU nie ma
            ochoty pokryć kosztów. Próba użycia chińskich części (cieńszych i
            nieocynkowanych) konczy sie fiaskiem - nic nie pasuje. Kiedys tak reanimowałem
            padaczkowatego nissana - dla nissana taki eprołcz był w sam raz choc nic co
            kupiłem (lampy, atrapa, zderzak) nie pasowało i trzeba było niezłych sił i
            dodatkowych wkrętów, by cokolwiek trzymało się kupy. Tak więc płacąc w tym
            cholernym PZU składki ze wszelkimi dodatkowymi opcjami na nic nie moge liczyć.
            Najprosciej chyba utopić ten pojazd w Wiśle lub poobijac dookoła tak by naprawa
            była nieopłacalna. Kolejny raz nie mam siły iść z tego typu bydlakami do sądu...

            A poza tym - jest OK. W pracy nudy i nawał powtarzającej się roboty, choć
            rozpoczynam dwa ciekawe projekty, po zakonczeniu których wzbogacę sobie CV i
            poszukam czegos lepszego - tylko to mnie tam trzyma.

            Dziecko z sukcesem udało sie zarazić ospą oraz wywieźć do teściów zanim pojawiły
            sie objawy (ale perfidne)

            No i pozbywam sie ukochanego audi - bezproblemowego, pieknie utrzymanego i
            sprawiającego wiele przyjemności w imię mojej dojrzałości i postępującej choroby
            zwanej pragmatyzmem.

            Ot co. To jak u Ciebie? :)
            • wiktor_l Re: Tanatologia 26.02.08, 00:01
              i w tym wszystkim przyszedl Ci pomysl mierzenia pytonga?:)
              • typson Re: Tanatologia 26.02.08, 00:03
                nie, żona coś ostatnio jest nie do opanowania w tych kwestiach. Czuje się stary.
                Może odpisze na jeden z tych setek maili, których nie oczekiwałem :)
                • wiktor_l Re: Tanatologia 26.02.08, 00:05
                  zona powiadasz...znasz moja historie:)

                  wale teraz danielsa na lodzie, przypalam cygaro...
                  • typson Re: Tanatologia 26.02.08, 00:13
                    a ja ziołowego sobieskiego ze spitem - każdy ma to na co zasłużył. Myśle nad
                    Twoimi planami odnosnie w-wy i nie wiem czy to dobry pomysł. Stoczysz się z moją
                    pomocą :)
                    • wiktor_l Re: Tanatologia 26.02.08, 00:27
                      plany jak kalejdoskop....Poznan, Wawa, Amsterdam, Essen, Paryż..

                      sam nie wiem kurwa, nie wiem


                      a tego Sobieskiego - klient...mam sporo;)
                      • typson Re: Tanatologia 26.02.08, 00:33
                        dobrze wiedzieć, królowi należy się szacun
                • tomek854 Re: Tanatologia 26.02.08, 02:12
                  > Może odpisze na jeden z tych setek maili, których nie oczekiwałem :)

                  Zmierzył sobie i potrzebuje jednak skorzystać z propozycji? :-)
            • drpawelek Re: Tanatologia 26.02.08, 00:12
              W pracy tez nudy - na tyle, ze przydalaby sie jakas zmiana, bo szesc lat to
              chyba za dlugo. Moze czas juz poszefowac/poprofesorowac samemu, a nie wciaz
              inwestowac w swoja swietlana przyszlosc. Szef oczywiscie uwaza, ze w moim
              najwyszym interesie jest, zeby jeszcze popracowac u niego i lekcewazyc tych
              wszystkich head-hunters, ktorzy oferuja gory zlota.

              Przepraszam za te uwage na temat pomiaru dlugosci pracia - jakos nie moglem sie
              tam doszukac zwiazku z samochodami, ale po dluzszym zastanowieniu znalazlem :-)
              • wiktor_l Re: Tanatologia 26.02.08, 00:13
                zmieniaj doktorku, zmieniaj, to motywuje...
              • typson Re: Tanatologia 26.02.08, 00:16
                Co do pracy - nie znam się na rynku amerykańskim ale prawdą uniwersalną jest to,
                ze jesli Ci nie odpowiada to:

                1. bierzesz górę złota zanim zrobi sie nieciekawie i bedziesz miał mało czasu na
                wybór
                2. po wstępnym akcepcie oferty idziesz do szefa i mowisz, ze jeśli - tu stawiasz
                wygórowane ale realne i do stargowania warunki - to zostaniesz.
                3. Jesli spełnią Twe warunki to jesteś do przodu. Jesli ich nie spełnią to
                zmieniasz prace i juz po miesiącu nie mozesz sie nadziwić, jak Ty tam mogłeś
                wytrzymać 6 lat :) (serio, to działa)
                • drpawelek Re: Tanatologia 26.02.08, 00:25
                  Gdyby chodzilo o prywatna praktyke, to nie byloby problemu. Gorzej, gdy chodzi o
                  otwarcie wlasnego labu - miejsce, ludzi, sprzet, pieniadze, granty itp. itd.
                  • typson Re: Tanatologia 26.02.08, 00:32
                    ok, udam, ze rozumiem stopień komplikacji. Ale może jest miejsce, gdzie bedziesz
                    mógł wiecej i jednoczesnie bedziesz miał dostęp do dobrodziejstw sponsorowania
                    nauki czy to poprzez państwo czy pieniądze prywatne.

                    Na pocieszenie dodam, ze przyjaciel robi obecnie habilitację w Tucson po iluś
                    tam latach w PANie, biologi, etc. nic tylko narzekanie, ze nawet recepcjonistka
                    w prywatnej firmie ma lepiej. Wiec doceń (bez przesady) to, co juz osiągnąłeś!
                • tomek854 Re: Tanatologia 26.02.08, 02:14
                  > ze jesli Ci nie odpowiada to:
                  >
                  > 1. bierzesz górę złota zanim zrobi sie nieciekawie i bedziesz miał mało czasu na
                  > wybór

                  Albo bierzesz pierwszą lepszą robotę na porówbnywalnych pieniadzach zanim to oni
                  cie w3ypierdfola z roboty i zrobia w chuja na kasie - z dosrwiadczenia.
                  • bassooner A jakby centymetrów zabrakło. 26.02.08, 22:19
                    W fazie wzwodu może być problem, bo jak dysponujesz mikrym to ni cholery go nie
                    wydłużysz. Co udaje się w fazie spoczynku poprzez chwycenie jedną ręką u nasady
                    i kilkunastu bądź (dla wytrzymałych) kilkudziesięciu krotne zrobienie "wiatraka"
                    w jakimś ustronnym miejscu i na Boga z dala od wystających kantów. Zrobi się
                    cieńszy, to na pewno ale wydłuży się o te cenne kilka centymetrów i możesz przez
                    chwile poparadować dumnie przed wybranką. Dopóki nie zacznie rosnąć, znaczy
                    właściwie po zrobieniu "wiatraka" to maleć w sensie grubieć. A dokładnie w myśl
                    zasady, że w przyrodzie nic nie ginie tkanki mięsiste wydłużone poprzez
                    "wiatrakowanie" zaczną się poszerzać na niekorzyść długości.
                    A o to przecież Ci chodziło.
                    Grunt abyś nie pokazywał się z dalszej perspektywy z mikrym członkiem w fazie
                    erekcji.
                    W łóżku możesz szaleć do woli. Wiadomo przecież, że z bliska wiele rzeczy
                    wydaje się większych niż jest w istocie. Udowodnione jest też naukowo, że
                    wszystkie rzeczy będące w ustach wydają się również większe z powodu silnego
                    unerwienia języka itd. Tu jak na razie spoko, jesteś kryty. Gorzej gdy dojdzie
                    do penetracji. W bajki typu - „nie liczy się rozmiar tylko technika”, bądź „mały
                    ale waryjot” - nie wierz. Wymyślają je Ci z małymi fallusami. Uwierz raczej w
                    stare powiedzenie, że „nie musi być duży...ważne żeby był długi i gruby”...
                    Tak więc wracając do tematu. Penetracja. O właśnie tu polegniesz z mikrym
                    członkiem. Pewnie powie Ci czule na uszko, że było wspaniale...hm...ale przecież
                    nie widziałeś w jej oczach szału uniesień, zapomnienia ale raczej cichutkie
                    postękiwanie...no tak ku*wa mać udawała...
                    Co przeto robić. „Wiatrakowanie” stojącym fallusem może się źle skończyć. Kości
                    co prawda w środku nie ma jak u goryli, ale ponoć w medycynie są możliwe
                    przypadki takiego niby złamania...Słowem - nawet w przypływie rozpaczy – nie
                    wiatrakuj w czasie erekcji !!!
                    Zostaje jedyna metoda. Metoda wymyślona przez moich starszych kolegów, kiedy do
                    mojego rodzinnego miasteczka przyjechał OCHaP dziewczyn z NRD. Dodam jeszcze, że
                    bezpruderyjnych dziewczyn z NRD.
                    Metoda na ping – ponga. Jest tak prosta jak sam bohater tej metody, czyli ping –
                    pong.
                    Polega ona na włożeniu ping – ponga do prezerwatywy i nałożeniu całości na fallusa.
                    Genialność tej metody polega na jej prostocie, a skuteczność potwierdziły kępy
                    traw wyrwane przez germańskie dziewoje brane na świeżym powietrzu koło wieży
                    ciśnień.
                    • civic_06 Re: A jakby centymetrów zabrakło. 27.02.08, 05:47
                      Bassie po numerze z ping-pongiem leze i kwicze...
                      Mialem lat trzynascie gdy po raz ostatni zawitala do pobliskiego kurortu kolonia
                      z NRD, a starsi koledzy opowiadali, ze Niemry nie idzie zadowolic. O ping-pongu
                      nie wspominali. Widac nie wiedzieli...

                      Nie no poplakalem sie...
                      • plawski leżę... dodam tylko, że "starszy" kolega 27.02.08, 09:24
                        na jakimś wyjeździe ze wspólnoty młodzieży chrześcijańskiej czy coś takiego w
                        latach 80-tych ładując Holenderkę znalazł w niej niespodziankę w postaci gumy
                        poprzedniego ładowacza :)
                        • civic_06 Re: leżę... dodam tylko, że "starszy" kolega 27.02.08, 22:25
                          plawski napisał:

                          > na jakimś wyjeździe ze wspólnoty młodzieży chrześcijańskiej czy coś takiego w
                          > latach 80-tych ładując Holenderkę znalazł w niej niespodziankę w postaci gumy
                          > poprzedniego ładowacza :)

                          Dobrze, ze nie ping-ponga...
                    • emes-nju Re: A jakby centymetrów zabrakło. 27.02.08, 10:58
                      Swietne sprawozdanie :-D

                      bassooner napisał:

                      >„Wiatrakowanie” stojącym fallusem może się źle skończyć. Kości
                      > co prawda w środku nie ma jak u goryli, ale ponoć w medycynie są
                      > możliwe przypadki takiego niby złamania...

                      Niestety nie "ponoc", a NA PEWNO! Podobno strasznie boli i czesto sa powazne klopoty z (operacyjnym) odzyskaniem sprawnosci.

                      Panowie! Trzeba uwazac jak cholera w czasie konnej przejazdzki w wykonaniu naszej wybranki. Bo jak wybranka (w milosnym szale oczywiscie!) za wysoko podskoczy, to rzeczony (a mierzalny) narzad, po wyskoczeniu z miejsca chwilowego pobytu (stosunek na odleglosc jest mozliwy pod warunkiem, ze odleglosc nie przekracza dlugosci), moze nie wskoczyc na miejsce. Ja wole nie wyobrazac sobie co by sie stalo z moim kutasem po przytrzasnieciu w pozycji na sztorc jakze lubym damskim zadkiem 8-/

                      To nie sa mity. Za duzo mam znajomych lekarzy. Oni opowiadali...
                      • computerland1 Re: kur... ping-pong rzadzi. leze:):):) 28.02.08, 17:19

                    • kasiulek70 Re: A jakby centymetrów zabrakło. 28.02.08, 17:58
                      No i znów poplułam monitor( ze śmiechu) mój facet mnie
                      zamorduje :)))))
                    • mrzagi01 Re: A jakby centymetrów zabrakło. 29.02.08, 07:35
                      a widziż i można tylko żalować że w epoce napalonych NRDówek nie było internetu
                      tiny.pl/l6j3
                      • pizza987 Re: A jakby centymetrów zabrakło. 29.02.08, 08:40
                        A szkło powiększające nie wystarczy? Dać do ręki i niech sobie ogniskową odpowiednią do wymagań zastosuje. Tyle że pytanie pozostaje co dalej z tym fantem zrobić w trakcie 8-)
    • pizza987 Re: jak mierzyć penisa? 28.02.08, 22:43
      Podobno do "Superaka" dodawali odpowiednią miarkę, ale czy mieli tam wersję z mikromierzem? Ja za każdym razem muszę uzbroić się w mocniejsze okulary w momencie potrzeby skorzystania ;)

      Ale to i tak lepiej niż mój wspaniały pracownik, który twierdzi że ma zainstalowany kołowrotek (nie wędkarski, tylko taką szpulę od węża strażackiego). Nie wyobrażam sobie funkcjonowania z czymś takim :D
      • typson Re: jak mierzyć penisa? 28.02.08, 23:01
        > Ale to i tak lepiej niż mój wspaniały pracownik, który twierdzi że ma zainstalo
        > wany kołowrotek (nie wędkarski, tylko taką szpulę od węża strażackiego). Nie wy
        > obrażam sobie funkcjonowania z czymś takim :D

        stąd siębiorą niebieskie maluchy - jak sobie człowiek drzwiami przytrzaśnie
        • bassooner Wiatrakowanie - zakończenie. 21.04.08, 18:39
          Wiatrakowanie było ulubionym zajęciem członków KK, czyli Klubu Karłów. Spotykali
          się raz w tygodniu w piątek. Po omówieniu palących spraw, stawali nadzy tworząc
          krąg i wiatrakowali wpadając w trans niczym tańczący Derwisze. Robili to
          profesjonalnie dbając o to, aby ich fallusy kręciły się w jednym tempie zgodnie
          z siłą Coriolisa, czyli przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. W tym samym czasie
          na półkuli południowej członkowie Australian Peewee Club wiatrakowali zgodnie z
          ruchem wskazówek zegara. Kręcili już dobrze kilkadziesiąt minut, kiedy
          podejrzała ich smagła blondynka o imieniu Anna. Fallusy niektórych sięgały już
          prawie do ziemi i widok ten oraz obnarzone nagie, krępe ciała zachwycił Annę.
          Zapragnęła karła. A najlepiej wszystkich naraz. Rozebrała się, cichuteńko
          wśliznęła się do pomieszczenia i weszła do kręgu nagich karłów. Nagich i
          wiatrakujących. Położyła się na podłodze i rozchyliła uda. Jej wrażliwe,
          rozpalone ciało poczuło wibracje falujących jednostajnie karlich fallusów i
          osiągnęła szczyt bez penetracji. Z błogostanu wyrwało ją głośne plaśnięcie
          zderzających się ze sobą żołądzi, a następnie przeraźliwy jęk członków APC. Oto
          ziemia, ukochana matka nasza zmieniając orbitę w wyniku międzyplanetarnej
          katastrofy zaburzyła odwieczny efekt Coriolisa - powodujący instynktowne
          kręcenie palcem w lewo, kiedy to rozdrabniamy pawia rzuconego do umywalki – i
          spowodowała mniej spektakularną, ale jakże bolesną katastrofę zderzających się
          ze sobą kilkunastu żołądzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka