simon921
05.06.08, 21:30
Mieszkam sobie chwilowo w sporym hotelu (pon.-pt.) i obserwuję zachowanie
naszych biznesmenów. Podobno to jest klasa średnia czy nawet wyższa.
Zasadniczo mam coraz gorsze zdanie - mam wrażenie, że jest to większe buractwo
niż taki zwykły Kowalski wzięty z ulicy. Przede wszystkim megalomania
olbrzymia. Rozmowy przed hotelem o tym jakiego ja mam super kompa, a ja
telefon i auto przypomina przechwałki dzieci w podstawówce. Napier... całe
śniadanie przez tel. i wkur... innych jedzących to norma (rozmowy najczęściej
o d... Maryni). A dziś jeden miły gość wyprzedził mnie na parkingu, wpieprzył
mi się przed maską na miejsce. Na moje pretensje usłyszałem, że jest ważnym
gościem i mam spier...
Zresztą w hotelu byłem traktowany jak UFO - bo przyjechał jakiś i jeszcze
rower przywiózł, zacząłem być traktowany normalnie jak mnie w recepcji
zobaczono w garniaku i z laptopem;)
Nie wiem, może jestem przewrażliwiony, ale mam wrażenie, że zarobki (i
wykształcenie chyba też?) niekoniecznie idą u nas w parze z kulturą.
Zresztą trochę współczuję ludziom, którzy całodobowo są podłączeni do
telefonów komórkowych, a z rozrywek mają tylko wieczorne picie w barze na dole.