Dodaj do ulubionych

THINK BIKE

13.07.08, 03:11
Takie są znaki w wielkiej brytani, żeby niby uważać BARDZIEJ na motocyklistów.

A ja się zastanawiam nad tym od wczoraj.

Otóż wjeżdżałem na rondo. Wszystkie wjazdy mają po jednym pasie ruchu. Z mojej
prawej wyjeżdżał TIR i skręcał w lewo, w ten wjazd z którego ja wyjeżdżałem.
Więc ja poczekałem, bo nie wierze w kierunkowskazy ale jak widzę że faktycznie
zjeżdża z ronda to ruszam. No i wtedy zza TIRa wyleciał motocyklista
wyprzedzający go z jego prawej i lecący przez rondo prosto.

Niby żadnego przepisu chyba nie złamał, bo ani linii nie przekroczył, ani
prędkości.. A jednak miał fuksa, bo miałem otwarte okno i akurat się zmieniała
piosenka z kompaktu, to go usłyszałem, bo patrzyłem w lewe lusterko czy nie
przycinam krawężnika... Przyhamowałem i przeleciał przede mną na grubość lakieru.

No i niech mi ktoś powie, co niby miałem zrobić z niewidzialnym motocyklistą
pojawiającym się znikąd?
Obserwuj wątek
    • mejson.e Re: THINK BIKE 13.07.08, 15:10
      tomek854 napisał:

      > No i niech mi ktoś powie, co niby miałem zrobić z niewidzialnym motocyklistą
      > pojawiającym się znikąd?

      Zapomnieć o ... logice.
      Na drodze wielu rzeczy się domyślamy, dla płynności ruchu nie obserwujemy naraz
      wszystkiego, tylko te strefy, z których spodziewamy się zagrożenia.

      A trzeba być paranoikiem :-/

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • civic_06 Re: THINK BIKE 13.07.08, 17:14
      Prawdopodobnie nic...
      Obok znakow THINK BIKE, powinny byc BIKER THINK! Ja jezdzac motocyklem staram sie zawsze jechac w takim polozeniu wzgledem samochodow, zeby byc widocznym. Wcinajac sie miedzy auta w korku wkrecam sprzeta na obroty, jesli mnie nie widza to uslysza i nie wbijam sie miedzy auta "podejrzanie" sie zachowujace. Do tego zawsze dlugie swiatla, kurtka z ochraniaczami, buciory za kostke i kamizelka w stylu "roboty drogowe". Na tle mlodych gniewnych w szortach, t-shirtach i adidasach na ryczacych wiertarach pewnie wygladam jak kosmita, ale...
      • edgar22 Re: THINK BIKE 13.07.08, 17:23
        civic_06 napisał:
        > zawsze dlugie swiatla, kurtka z ochraniaczami, buciory za kostke
        > i kamizelka w stylu "roboty drogowe"

        Wszystko fajnie, ale te długie światła to jednak przesada. Wielu motocyklistów ich używa, ale moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie "dają po oczach" innym kierowcom. W zupełności wystarczyłyby krótkie. Jeśli ktoś ma nie zauważyć (bo się np. nie patrzy w lusterka), to i tak nie zauważy.
        • tomek854 Re: THINK BIKE 13.07.08, 19:12
          A jeszcze, szczególnie w deszczową szarugę mogę nic nie zauważyć, bo mnie
          oślepi. Miałem ostatnio taką sytuację - harlejowiec z dwoma dodatkowymi siedział
          mi na zderzaku. Aż zjechałem na pobocze żeby sobie buc pojechał.
        • civic_06 Re: THINK BIKE 13.07.08, 21:38
          edgar22 napisał:

          > civic_06 napisał:
          > > zawsze dlugie swiatla, kurtka z ochraniaczami, buciory za kostke
          > > i kamizelka w stylu "roboty drogowe"
          >
          > Wszystko fajnie, ale te długie światła to jednak przesada. Wielu motocyklistów
          > ich używa, ale moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie "dają po oczach" innym kiero
          > wcom. W zupełności wystarczyłyby krótkie. Jeśli ktoś ma nie zauważyć (bo się np
          > . nie patrzy w lusterka), to i tak nie zauważy.

          Mialem na mysli jazde w dzien. Po zmierzchu przelaczam oczywiscie na krotkie. Kazdy doswiadczony, myslacy motocyklista robi to samo.
          • tomek854 Re: THINK BIKE 13.07.08, 21:53
            W dzień na długich też oślepiasz. I nie uważam, żeby to było oznaką myślenia,
            wkurzanie innych uczestników ruchu jazdą na długich a potem się dziwieniem, ze
            nie lubią motocyklistów.
          • edgar22 Re: THINK BIKE 13.07.08, 22:04
            civic_06 napisał:
            > Mialem na mysli jazde w dzien.

            Ja też :)
            Ale długie to i w dzień mi przeszkadzają.
            I to pomimo tego, że należę do zwolenników używania świateł przez całą dobę.
            • civic_06 Re: THINK BIKE 14.07.08, 03:35
              edgar22 napisał:

              > civic_06 napisał:
              > > Mialem na mysli jazde w dzien.
              >
              > Ja też :)
              > Ale długie to i w dzień mi przeszkadzają.
              > I to pomimo tego, że należę do zwolenników używania świateł przez całą dobę.

              Widze tutaj pewien konflikt logiczny. Najpierw nazekacie na niewidocznych motocyklistow, a gdy my staramy sie zrobic cos zeby bylo nas widac to nazekacie, ze oslepiamy.
              W sloneczny dzien to moja jedyna szansa, zeby bylo mnie widac i slonce walace Wam w galy oslepia i tak mocniej od moich dlugich... Dodam tylko, ze samochodem pokonuje wiele wiecej mil niz motocyklem i gdy tylko widze motocykliste, czesto dzieki dlugim, ustepuje i daje sie wyprzedzic. Zadko zdarza mi sie odwrotna sytuacja gdy jade motocyklem, a juz prawie nigdy ze strony truckerow.
              • edgar22 Re: THINK BIKE 14.07.08, 09:14
                civic_06 napisał:
                > Widze tutaj pewien konflikt logiczny. Najpierw nazekacie na
                > niewidocznych motocyklistow

                O nie, ja nie narzekam. Chyba, że pojawiają się nagle "znikąd" - ale wtedy nawet byłyskające niebieskie nie pomoże.

                > W sloneczny dzien to moja jedyna szansa, zeby bylo mnie widac

                W słoneczny dzień OK, ale żeby tak zawsze - niepotrzebnie.
              • tomek854 Re: THINK BIKE 14.07.08, 12:41
                > Widze tutaj pewien konflikt logiczny. Najpierw nazekacie na niewidocznych motoc
                > yklistow, a gdy my staramy sie zrobic cos zeby bylo nas widac to nazekacie, ze
                > oslepiamy.

                A nie można PO PROSTU jechać na światłach?

                > W sloneczny dzien to moja jedyna szansa, zeby bylo mnie widac i slonce walace W
                > am w galy oslepia i tak mocniej od moich dlugich...


                Jak ktoś ma pod słońce, to i ciężarówki może nie zobaczyc, a jednak na długich
                nie jeżdżę.
            • mrzagi01 Re: THINK BIKE 14.07.08, 07:45
              edgar22 napisał:


              > Ale długie to i w dzień mi przeszkadzają.

              Panowie (bo to i pytanie do Tomka), wy tak poważnie, czy jaja sobie robicie? Czy
              ja mam cos nap.. z oczami, bo mnie jakoś to nie oślepia.
              • mejson.e Re: THINK BIKE 14.07.08, 08:47
                mrzagi01 napisał:

                > edgar22 napisał:
                >
                >
                > > Ale długie to i w dzień mi przeszkadzają.
                >
                > Panowie (bo to i pytanie do Tomka), wy tak poważnie, czy jaja
                sobie robicie? Cz
                > y
                > ja mam cos nap.. z oczami, bo mnie jakoś to nie oślepia.
                >

                Poważnie. Naprawdę przeszkadzają.

                Ale o ile można zrozumieć długie swiecenie pędzących na trasach
                pozamiejskich dużo szybciej od tła, to wypalanie innym oczu podczas
                jazdy miejskiej szczególnie dostojnych, ciężkich motorów jest dla
                mnie egoistyczną bezmyślnością.

                Pozdrawiam,
                Mejson
                --
                Automobil
                Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
              • edgar22 Re: THINK BIKE 14.07.08, 09:19
                mrzagi01 napisał:
                > Panowie (bo to i pytanie do Tomka), wy tak poważnie

                Poważnie. Ale nie tyle oślepia co po prostu przeszkadza.
                • civic_06 Re: THINK BIKE 14.07.08, 12:37
                  edgar22 napisał:

                  > mrzagi01 napisał:
                  > > Panowie (bo to i pytanie do Tomka), wy tak poważnie
                  >
                  > Poważnie. Ale nie tyle oślepia co po prostu przeszkadza.


                  Wam przeszkadza, mnie moze uratowac zdrowie lub nawet zycie i jesli
                  jest to zachowanie egoistyczne serdeczne za nie przepraszam.
                  Chcialbym tylko przypomniec, ze motocyklista nie ma wokol siebie
                  kupy metalu, poduszek powietrznych, a powierzchnia jaka zajmuje
                  czyni go poniekad "niewidzialnym". Wiec darujcie, ale ja wlasnie
                  wyjezdzam swoim moto z wlaczonymi dlugimi do pracy i nie jest to
                  ciezki, swiecacy Harley, ani ryczaca wiertara, a dlugie nie pala sie
                  dla lansu.
                  • tomek854 Re: THINK BIKE 14.07.08, 12:46
                    A mnie to wisi. Wiesz na co się decydujesz, jeżeli wsiadasz na motocykl. Jeździj
                    na nim w granicach prawa, albo nie jeździj, jak się boisz.

                    Wyobraź sobie, że mnie oślepisz i przez Ciebie przejadę dziecko. Ty sobie tylko
                    bzykniesz i tyle Cię będzie widać, a ja przez najbliższe 10 lat nie wyjdę z
                    więzienia. Śmiem zatem twierdzić że to ma i na mnie jak najbardziej wpływ.
              • tomek854 Re: THINK BIKE 14.07.08, 12:44
                Bardzo poważnie. W słoneczny dzień to tam jeszcze jeszcze, ale w deszczu, kiedy
                te wszystkie refleksy świateł się odbijają od drogi i tak dalej - masakra.

                No i w mieście - ostatnio stałem na światłach i stał za mną harlejowiec z dwoma
                dodatkowymi długimi po bokach i tak mi dawał centralnie w wewnętrzne lusterko.
                NIc tylko udusić. Przesunąłem na przyciemnione, ale wtedy nic nie widziałem bo w
                końcu był dzień, a on mi tak zaczął dawac po bocznych, bo się zabierał do
                wyprzedzania.

                Poza tym ja też zauważam pewien błąd logiczny. Motocykliści narzekają na nie
                szanowanie przepisów przez kierowców jeżeli chodzi o motocyklistów, ale juz
                jazda na długich według nich jest cool. To co, jak kalemu zajechać drogę to źle,
                ale jak kali oślepić to dobrze?
                • civic_06 Re: THINK BIKE 15.07.08, 20:48
                  tomek854 napisał:

                  > Bardzo poważnie. W słoneczny dzień to tam jeszcze jeszcze, ale w
                  deszczu, kiedy
                  > te wszystkie refleksy świateł się odbijają od drogi i tak dalej -
                  masakra.
                  >
                  > No i w mieście - ostatnio stałem na światłach i stał za mną
                  harlejowiec z dwoma
                  > dodatkowymi długimi po bokach i tak mi dawał centralnie w
                  wewnętrzne lusterko.
                  > NIc tylko udusić. Przesunąłem na przyciemnione, ale wtedy nic nie
                  widziałem bo
                  > w
                  > końcu był dzień, a on mi tak zaczął dawac po bocznych, bo się
                  zabierał do
                  > wyprzedzania.
                  >
                  > Poza tym ja też zauważam pewien błąd logiczny. Motocykliści
                  narzekają na nie
                  > szanowanie przepisów przez kierowców jeżeli chodzi o
                  motocyklistów, ale juz
                  > jazda na długich według nich jest cool. To co, jak kalemu zajechać
                  drogę to źle
                  > ,
                  > ale jak kali oślepić to dobrze?


                  Kali pali dlugie kiedy uwaza za stosowne, aby polepszyc swoja
                  widocznosc. Kali nie jezdzic w deszcz, kali ma od tego wygodny
                  samochod. Kali wzglednie przestrzega przepisow, kali nie chciec
                  placic mandatow, ani miec wysokie ubezpieczenie. Policja, State
                  Troopers i Nassau County Highway Patrol zatrzymala Kali w zeszlym
                  roku i w tym roku po razie. Sprawdzili Prawo Jazdy i ubezpieczenie
                  pouczyli, zeby troche wolniej (raz bylo 69 za drugim razem 76 na 55)
                  i puscili. Slowem nie odezwali sie o wlaczonych dlugich z prostego
                  powodu: Dlugie swiatla w Motocyklu w jasny dzien, a tylko w takie
                  ich uzywam nie oslepia nawet zacietego na motocyklistow State
                  Troopera!
                  • tomek854 Re: THINK BIKE 15.07.08, 20:56
                    A mnie oślepia. I co? Wolno mi być oślepionym, jak świecisz. A Tobie nie wolno
                    jeździć na długich.

                    Kwestia jeszcze taka, że za oceanem z tego co wiem, to swiatła trochę inne a i
                    drogi bardziej luźne...

                    Ja jednak pozostanę przy swoim.

                    I zapytam Cię: a czy ja też mogę sobie palić długie, kiedy uważam to za
                    stosowne? W mojej poprzedniej pracy to by były dwa standardowe dafowe + 6 na
                    zderzaku + osiem na dachu... I też bym się mógł upierać że nie oślepia, bo
                    przecież jak, w dzień, co tam 16 wielkich reflektorów nawet jak słońce świeci...
                    • civic_06 Re: THINK BIKE 16.07.08, 04:31
                      tomek854 napisał:

                      > A mnie oślepia. I co? Wolno mi być oślepionym, jak świecisz. A Tobie nie wolno
                      > jeździć na długich.
                      >
                      > Kwestia jeszcze taka, że za oceanem z tego co wiem, to swiatła trochę inne a i
                      > drogi bardziej luźne...
                      >
                      > Ja jednak pozostanę przy swoim.
                      >
                      > I zapytam Cię: a czy ja też mogę sobie palić długie, kiedy uważam to za
                      > stosowne? W mojej poprzedniej pracy to by były dwa standardowe dafowe + 6 na
                      > zderzaku + osiem na dachu... I też bym się mógł upierać że nie oślepia, bo
                      > przecież jak, w dzień, co tam 16 wielkich reflektorów nawet jak słońce świeci..
                      > .

                      pkt.1 - Wolno Ci byc oslepionym, ale szczerze watpie czy motocykl z wlaczonymi dlugimi w sloneczny lub nawet tylko jasny dzien moze kogokolwiek oslepic...

                      pkt.2 - Tak, za wielka kaluza sa inne swiatla, symetryczne. Pala po galach jeszcze mocniej niz europejskie asymetryczne. Drogi bardziej luzne? Moze jest ich wiecej i sa szersze, ale tu gdzie mieszkam na pewno nie sa luzne (NY)

                      pkt.3 - Czy uwazasz za stosowne odpalanie tych wszystkich swiatel w swojej ciezarowce w dzien? Czy widzisz roznice pomiedzy ciezarowka, ktorej powierzchnia czolowa jest porywnywalna do malego domu jednorodzinnego, a motocyklem o powierzcni czolowej co najwyzej porywnywalnej do Pudziana w kuckach? Ja nie staram sie udowodnic zasadnosci mojej teorii o tym, ze dlugie swiatla motocykla nie oslepiaja w jasny dzien. Raczej fakt, ze moje dlugie swiatla podwyzszaja moja szanse przezycia. Po prostu staram sie zwrocic uwage innych uzytkownikow ruchu na moja obecnosc na drodze, ktorzy i tak czesto mnie nie widza. Ponadto zawsze staram sie jezdzic bezpiecznie, myslec i przewidywac zdecydowanie intensywniej niz kiedy prowadzac samochod.
                      Postaraj sie kiedys wczuc w sytuacje kierowcy motocykla i zrozum, ze nie wlaczam dlugich po to zeby oslepiac tylko po to zeby byc bardziej widocznym.
                      Zaloze sie, ze zdarzylo sie jesli nie Tobie to przynajmniej komus z Twojego otoczenia zajechac lub prawie zajechac droge motocykliscie w momencie wykonywania klasycznego lewoskretu. Przy dobrej widocznosci i normalnych warunkach. Mnie zdarzylo sie to w zeszla sobote w centrum Manhattanu. Pierwsza mysla bylo "skad on sie wzial?" I nie byl to szatan pedzacy 200 km/h.
                      Jak czesto za to Ty lub Twoi znajomi oslepieni wiazka dlugich z motocykla stracili panowanie i zjezdzajac z drogi zabili dziecko??? Klade glowe na pieniek, ze jesli istnieja takie statystyki to zabitych motocyklistow w sytuacji jaka podalem jest 1000% wiecej w porownaniu do dzieci, starcow, kobiet w ciazy i poborowych zabitych przez samochod oslepiony dlugimi swiatlami kirowcy motocykla.
                      Kierowcy, ktorego samochodziarze nie uwazaja za rownouprawnionego uczestnika ruchu i beda pietnowac za to, ze stara sie podniesc poziom swoje bezpieczenstwa w kazdy mozliwy sposob.

                      Kali ma dosc, kali nie rzuci wiecej grochu o sciane... ciezarowki
                      • edgar22 Nie chcesz równouprawnienia lecz uprzywilejowania 16.07.08, 08:10
                        > Kierowcy, ktorego samochodziarze nie uwazaja za rownouprawnionego
                        > uczestnika ruchu i beda pietnowac za to, ze stara sie podniesc
                        > poziom swoje bezpieczenstwa w kazdy mozliwy sposob.

                        Nie sądzę, by ktokolwiek z "piętnujących" Cię w tym wątku nie uważał motocyklistów za równoprawnych uczestników ruchu.

                        Ale z tego co piszesz, to sami motocykliści nie uważają się za równoprawnych, lecz za uprzywilejowanych uczestników ruchu.
                        - mogą palić długie, gdy nie wolno. Ja w osobówce nie mogę, Tomek w ciężarówce też nie.
                        - mogą omijać samochody stojące w korku (lub co gorsza przeciskać się między jadącymi). Gdybym ja spróbował (a często miejsca jest dosyć) natychmiast zostałbym zlinczowany. Inna sprawa, że nie spróbowałbym :)

                        "Równoprawny uczestnik ruchu" - to działa w obie strony. Te same prawa i te same OBOWIĄZKI.

                        Wiem, że Ciebie na motorze chroni mniej (lub prawie nic) w porównaniu z blachami auta. Ale porównaj sobie moje osobowe autko z ciężarówką Tomka lub jakimś wielkim tirem - w przypadku konfrontacji również jestem bez prawie szans. (A co ma zapalić rowerzysta? Laser?)
                        Staram się jednak zapewnić sobie bezpieczeństwo w granicach prawa i tak, by nikt nie miał do mnie pretensji, że robię to jego kosztem.

                        Tak czy inaczej - ścierpię te Twoje długie i nawet nie mrugnę Ci, byś zgasił. W korku też się odsuwam na bok, by w środku było miejsce dla Ciebie (chociaż nie wiem, czy tu przypadkiem bardziej nie dbam o swoje lusterka ;) ).

                        Ale swoje zdanie na temat mam jakie mam - jeśli jeździsz normalnie, z rozsądnymi prędkościami, przewidywalnie dla innych i sam dajesz się zauważyć, to dla innych kierowców Twoje długie nie są potrzebne. A przed różnej maści debilami lub ślepcami nie uchronisz się nawet mając zapalonych dwadzieścia świateł.
                        • winnix Re: Nie chcesz równouprawnienia lecz uprzywilejow 18.07.08, 20:14
                          Z częścią zdań się zgadzam. Ale co do tego równouprawnienia - ja tylko bym
                          chciała, żeby kierowcy samochodów zrozumieli, że my nie mamy stref zgniotu. Sam
                          ten fakt niejako wyklucza równouprawnienie.
                          • tomek854 Re: Nie chcesz równouprawnienia lecz uprzywilejow 19.07.08, 14:58
                            Dlatego ponieważ TY nie masz strefy zgniotu, TY musisz bardziej uważać.

                            Ja na przykład często zajmuję ponad połowę drogi. Przyjmując takie myślenie
                            mógłbym powiedzieć "chciałbym, zeby kierowcy samochodów zrozumieli, że ja
                            potrzebuję więcej miejsca" i zapieprzać sobie te legalne 40 (albo i szybciej) po
                            wąskich brytyjskich ścieżynkach nie zważając na to, że połowa jadących z
                            przeciwka wylądowała w żywopłocie. Ale ponieważ JA mam extra wymagania, wymaga
                            to ODE MNIE więcej. I dlatego to ja się wtulam w żywopłot, często aż do
                            zatrzymania, żeby się mnie dało wyminąć.

                            Oczywiście często uprzejmi kierowcy zjeżdżają mi na pobocze, aby ułatwić mi
                            przejazd - dokładnie tak samo, jak ja często usuwam się szybszym motocyklistom.
                            Ale to jest EXTRA uprzejmość, nie mam prawa tego wymagać!
                        • tomek854 Re: Nie chcesz równouprawnienia lecz uprzywilejow 19.07.08, 14:55
                          > Ale z tego co piszesz, to sami motocykliści nie uważają się za równoprawnych, l
                          > ecz za uprzywilejowanych uczestników ruchu.
                          > - mogą palić długie, gdy nie wolno. Ja w osobówce nie mogę, Tomek w ciężarówce
                          > też nie.
                          > - mogą omijać samochody stojące w korku (lub co gorsza przeciskać się między ja
                          > dącymi). Gdybym ja spróbował (a często miejsca jest dosyć) natychmiast zostałby
                          > m zlinczowany. Inna sprawa, że nie spróbowałbym :)
                          >
                          > "Równoprawny uczestnik ruchu" - to działa w obie strony. Te same prawa i te sam
                          > e OBOWIĄZKI.

                          Pięknie to napisałeś. Ja dodam, że jako (dawniej) aktywny uczestnik forum
                          rowerowego przerabiałem temat wielokrotnie. Ile to ja się nie nasłuchałem o
                          szalonych kierowcach, rowerzystach cudem unikających śmierci, chamstwie
                          katamaraniarzy itp.

                          Jakoś jednak ja się nigdy z tym nie spotykam w większym stopniu niż kiedy jadę
                          spalinowozami. A to dlatego, że ja jestem zawsze przepisowo oświetlony, jeżdże
                          zgodnie z przepisami, wyraźnie sygnalizuję swoje manewry i staram się być
                          przewidywalny. I nigdy nie mam takich problemów.

                          Jedyne na co sobie pozwalam to przeciskanie się przez korki (ale potem zjeżdżam
                          na bok, np. do zatoczki autobusowej, aby umożliwić wyprzedzenie mnie z powrotem)
                          i czasami przelecenie na czerwonym we wrocławiu, gdzie światła dla rowerów
                          ustawiali jacyś idioci.

                          > Wiem, że Ciebie na motorze chroni mniej (lub prawie nic) w porównaniu z blacham
                          > i auta. Ale porównaj sobie moje osobowe autko z ciężarówką Tomka lub jakimś wie
                          > lkim tirem - w przypadku konfrontacji również jestem bez prawie szans.

                          Dobry punkt! A ja mam tylko 18 ton, w porownaniu z przeciętnym TIRem jestem
                          ponad dwa razy lżejszy. To ja od dzisiaj zaczynam jeździć na tylnych
                          przeciwmgielnych żeby mi jakiś TIRolot w dupę nie wjechał na autostradzie i nie
                          zepchnął mnie do rowu, bo obawiam się, że jak polecę nosem w ziemię a w plecki
                          wjedzie mi 11 ton szklanych paneli to nie wyjdę na tym znacznie lepiej niż
                          przeciętny motocyklista. To będzie dla mojej własnej ochrony!

                          > Tak czy inaczej - ścierpię te Twoje długie i nawet nie mrugnę Ci, byś zgasił. W
                          > korku też się odsuwam na bok, by w środku było miejsce dla Ciebie (chociaż nie
                          > wiem, czy tu przypadkiem bardziej nie dbam o swoje lusterka ;) ).

                          A ja będę mrugał od dziś! To dobry pomysł. I mam nawet już gotowe wyjaśnienie -
                          otóż może i ja jestem kilka razy łatwiejszy do zauważenia, ale za to często
                          motocykliści jeżdżą kilka razy szybciej ode mnie! :-)

                          > Ale swoje zdanie na temat mam jakie mam - jeśli jeździsz normalnie, z rozsądnym
                          > i prędkościami, przewidywalnie dla innych i sam dajesz się zauważyć, to dla inn
                          > ych kierowców Twoje długie nie są potrzebne. A przed różnej maści debilami lub
                          > ślepcami nie uchronisz się nawet mając zapalonych dwadzieścia świateł

                          ...za to jeżdżąc zgodnie z przepisami i uprzejmie dla innych powodujesz, że
                          kierowcy są coraz życzliwszy dla motocyklistów.

                          Ja polubiłem, naprawdę polubiłem motocyklistów. Są co najmniej tak samo
                          uprzejmi, a o wiele rozsądniejszi niż kierowcy osobowek. Ale to w UK. A do tego
                          - przez pierwszy mieciąc pracy w UK wyprzedziłem chyba więcej motocyklistów niż
                          w całej swojej karierze kierowcy w PL...
                      • tomek854 Re: THINK BIKE 19.07.08, 14:47
                        > pkt.1 - Wolno Ci byc oslepionym, ale szczerze watpie czy motocykl z wlaczonymi
                        > dlugimi w sloneczny lub nawet tylko jasny dzien moze kogokolwiek oslepic...

                        Problem w tym, ze ilość twojego wątpienia nie zmienia faktu, że światła potrafią
                        przeszkadzać.
                        >
                        > pkt.2 - Tak, za wielka kaluza sa inne swiatla, symetryczne. Pala po galach jesz
                        > cze mocniej niz europejskie asymetryczne. Drogi bardziej luzne? Moze jest ich w
                        > iecej i sa szersze, ale tu gdzie mieszkam na pewno nie sa luzne (NY)
                        >
                        > pkt.3 - Czy uwazasz za stosowne odpalanie tych wszystkich swiatel w swojej ciez
                        > arowce w dzien? Czy widzisz roznice pomiedzy ciezarowka, ktorej powierzchnia cz
                        > olowa jest porywnywalna do malego domu jednorodzinnego, a motocyklem o powierzc
                        > ni czolowej co najwyzej porywnywalnej do Pudziana w kuckach?

                        No właśnie, i w moim obecnym domku jednorodzinnym mam dwa standardowe
                        reflektory, a w harleyu, który mnie ostatnio oślepiał były 3 i to większe.
                        Naprawdę były konieczne?

                        Ja nie staram sie
                        > udowodnic zasadnosci mojej teorii o tym, ze dlugie swiatla motocykla nie oslepi
                        > aja w jasny dzien. Raczej fakt, ze moje dlugie swiatla podwyzszaja moja szanse
                        > przezycia.

                        A ja tylko chcę zauważyć, że jeżeli będziesz jechał na normalnych światłach to
                        może się zdarzyć, że Cię nie zauważę, to prawda, ale jak mi pacniesz długimi po
                        lusterku, to może się zdarzyć że nie będę w stanie zobaczyć NIC. Wczuj się
                        czasem w położenie innych także...

                        Po prostu staram sie zwrocic uwage innych uzytkownikow ruchu na moja
                        > obecnosc na drodze, ktorzy i tak czesto mnie nie widza. Ponadto zawsze staram
                        > sie jezdzic bezpiecznie, myslec i przewidywac zdecydowanie intensywniej niz kie
                        > dy prowadzac samochod.

                        I brawo. Ja tam się staram to wszystko niezależnie od tego czym jadę.

                        > Postaraj sie kiedys wczuc w sytuacje kierowcy motocykla i zrozum, ze nie wlacza
                        > m dlugich po to zeby oslepiac tylko po to zeby byc bardziej widocznym.

                        HM. Czy jeżdżenie na rowerze po mieście i poza miastem, często w gęstym ruchu i
                        dość szybko (nawet do 50 km/h) przez ponad 10 lat jest wystarczające aby móc
                        twierdzić, że wie się, jak to jest jeździć pojazdem lekceważonym i często
                        niewidzianym?

                        > Zaloze sie, ze zdarzylo sie jesli nie Tobie to przynajmniej komus z Twojego oto
                        > czenia zajechac lub prawie zajechac droge motocykliscie w momencie wykonywania
                        > klasycznego lewoskretu.

                        Mi się nie zdarzyło. (ani prawoskrętu).

                        Ale czy jak ktoś skręca w lewo, to nie musi używać kierunkowskazu? A czy wtedy,
                        kiedy używa kierunkowskazu to nie obowiązuje zakaz wyprzedzania go z lewej
                        strony? A czy takowy zakaz nie obowiązuje również motocyklistów? Więc nie widzę
                        problemu. No chyba, że motocyklista jedzie tak bardzo szybciej ode mnie, że
                        kiedy spojrzę w lusterko to go nie widzę, więc wlączam kierunkowskaz, znowu
                        patrze w lusterko, dalej go nie widzę, skręcam i następne co, to się budzę w
                        szpitalu z informacją, ze mój samochód złożył się na pół...

                        Przy dobrej widocznosci i normalnych warunkach. Mnie zd
                        > arzylo sie to w zeszla sobote w centrum Manhattanu. Pierwsza mysla bylo "skad o
                        > n sie wzial?" I nie byl to szatan pedzacy 200 km/h.

                        Ja jeżdże praktycznie co tydzień po Londynie, i to po ścicłym centrum.
                        Motocyklistów, skuterzystów itp jest tam mrowie, połowa z nich prezentuje włoski
                        styl jazdy. I nie miewam problemów z kontrolowaniem ich ilości i położenia,
                        pomimo że połowa z nich, jak to Brytole, jexdzi bez świateł w ogóle, nawet w
                        deszczu.

                        > Jak czesto za to Ty lub Twoi znajomi oslepieni wiazka dlugich z motocykla strac
                        > ili panowanie i zjezdzajac z drogi zabili dziecko??? Klade glowe na pieniek, ze
                        > jesli istnieja takie statystyki to zabitych motocyklistow w sytuacji jaka poda
                        > lem jest 1000% wiecej w porownaniu do dzieci, starcow, kobiet w ciazy i poborow
                        > ych zabitych przez samochod oslepiony dlugimi swiatlami kirowcy motocykla.

                        OK. To ja od dzisiaj zaczynam jeździć z permanentnie włączonym klasonem. Założe
                        się, ze jest znacząco więcej ludzi, którzy zginęli pod ciężarówką która nie
                        zdążyła na nich zatrąbić, niż takich, którzy zmarli na głuchotę :-) Ta sama
                        logika, czyż nie? ;-) Tyle że ja nie z egoizmu, a z altruizmu, w trosce o dobro
                        innych ;-)

                        > Kierowcy, ktorego samochodziarze nie uwazaja za rownouprawnionego uczestnika ru
                        > chu i beda pietnowac za to, ze stara sie podniesc poziom swoje bezpieczenstwa w
                        > kazdy mozliwy sposob.

                        Ja nie piętnuję podnoszenie poziomu bezpieczeństwa w każdy możliwy sposób. Ja
                        piętnuję podnoszenie poziomu bezpieczeństwa w sposób niezgodny z prawem i
                        uciążliwy dla innych użytkowników ruchu. Bo pomijając już kwestię oślepiania, ja
                        jestem w pracy i banda głupoli jadących na długich + setki Polaków z
                        niepozaklejanymi światłami z kontytentu na pewno nie powodują, że jestem
                        bardziej wypoczęty. A, jak słusznie zauważyłeś, ja mam większą odpowiedzialność
                        niż kierowca motocykla, który głownie naraża sam siebie, i to w 95% przypadkach
                        dla kaprysu i przyjemności (bo na pewno poza kurierami w centrach miast i
                        omijaniem korków nikt nie zaprzeczy, ze, jakkolwiek dla wielu bardziej
                        przyjemny, motocykl jest mniej praktycznym środkiem lokomocji niż samochód i
                        często droższym).

                        >
                        > Kali ma dosc, kali nie rzuci wiecej grochu o sciane... ciezarowki

                        Coż. Ja może też przestanę, bo biedaczku ścian nie masz, jeszcze Ci jakiś
                        groszek pod przyłbicę wpadnie albo za kołnierz i będzie wypadek ;-)
                        • crannmer Ot co n/t 19.07.08, 16:17

                          • tomek854 Re: Ot co n/t 19.07.08, 17:10
                            ot, co piszę, czy że kończę? ;-)
                            • crannmer Re: Ot co 19.07.08, 18:27
                              tomek854 napisał:

                              > ot, co piszę, czy że kończę? ;-)

                              Tu mialo znaczyc, ze nic dodac, nic ujac :-)
                              • tomek854 Re: Ot co 19.07.08, 18:45
                                A, to miło, że się zgadzamy ;-)
                        • civic_06 Re: THINK BIKE 21.07.08, 20:26
                          tomek854 napisał:
                          Coż. Ja może też przestanę, bo biedaczku ścian nie masz, jeszcze Ci
                          jakiś
                          groszek pod przyłbicę wpadnie albo za kołnierz i będzie wypadek ;-)

                          Jakos nie przypadl mi do gustu ten biedaczek...

                          A za wytrwalosc i popelnianie kilku wpisow pod rzad to nawet
                          podziwiam. To prawie tak jakby polemike samemu ze soba uprawiac.

                          Nie wiem czemu, ale skojarzylo mi sie to wszystko z jednym tekstem
                          wykonywanym przez Kazimierza S. z grupa Buldog, ktory chcialbym Ci
                          zadedykowac. Posluze sie tworczoscia innych ludzi bo sam chyba za
                          biedny jestem, zeby cos wymyslec.

                          "Czuje sie wspaniale, czuje sie bezpiecznie
                          Jestem doskonaly, nic juz wiecej nie chce"
                          • tomek854 Re: THINK BIKE 22.07.08, 23:16
                            Odpisałem parę, ale nie pod rząd, tylko każdy jeden na każdą gałąź wątku. Było
                            to proste, bo poza osobistymi wycieczkami mam także argumenty.
                            • civic_06 Re: THINK BIKE 26.07.08, 18:06
                              tomek854 napisał:

                              > Odpisałem parę, ale nie pod rząd, tylko każdy jeden na każdą gałąź wątku. Było
                              > to proste, bo poza osobistymi wycieczkami mam także argumenty.

                              To dobrze, ze masz argumenty. Ja rowniez je mam, ale jako przedstawiciel "motocyklowego planktonu" lub rzeszy glupkow na swiecacych Harleyach bo tylko tak potrafisz sklasyfikowac osoby, ktore dla przyjemnosci jezdza motocyklami te argumenty do Ciebie nie trafiaja. Uczepiles sie tych dlugich swiatel, jakby to bylo najwieksze zagrozenie dla innych spowodowane moim swiadomym wykroczeniem poza prawo. I uprawiasz swoja mala krucjate...

                              Ty natomiast nigdy nie lamiesz przepisow stwarzajac zagrozenie dla siebie i innych. Jestes idealem, chodzacym kodeksem jezdzacym do Polski przez pol Europy zeby wyremtowac auto z rozsypujacym sie zawieszeniem bo tam taniej, przejezdzajajcym przez czerwone swiatlo na rowerze bo na rowerze wolno i wciskajacym sie ciezarowka tam gdzie nie wolno blokujac skutecznie ruch dla innych i jeszcze bija Ci brawo.

                              Nie chce mi sie juz wiecej gadac...
                              • tomek854 Re: THINK BIKE 26.07.08, 20:23
                                A poza wycieczkami osobistymi, i to w dodatku chybionymi, bo jak napisałem,
                                bardzo cenię sobie kulturę (większości (w UK)) motocyklistów, mógłbyś się
                                podzielić jakimś argumentem poza "świadomie łamię prawo, bo uważam, że tak jest
                                bezpieczniej dla mnie, więc inni powinni się dostosować, bo nie przeszkadza im
                                to bardzo, tylko trochę"?
                              • tomek854 Re: THINK BIKE 26.07.08, 20:31
                                > Ty natomiast nigdy nie lamiesz przepisow stwarzajac zagrozenie dla > siebie i
                                innych. Jestes idealem, chodzacym kodeksem

                                Tylko kodeksem? Ja się miałem co najmniej za konstytucję... ;-)

                                > jezdzacym do Polski przez pol Europy zeby wyremtowac auto z rozsypujacym sie
                                zawieszeniem bo tam taniej

                                Leksusie, czy sobie przypominasz może jakiegoś orysia, który zajechał do Ciebie
                                z rozsypującym się zawieszeniem?

                                Raz mi coś stukało, więc obejrzawszy sprawę w UK i zostawszy zapewniony, ze to
                                bezpieczne i że jeszcze jest dużo czasu, uspokojony pojechałem do Polski, i
                                zrobiłem sobie to tam, do przodu, bo tam taniej. Potem prawie urwałem koło w
                                dziurze, może o To ci chodzi, i wtedy zrobiłem przed wyjazdem, nie patrząc na cenę.

                                Poza tym, czy jeżeli I TAK jeżdżę do Polski, to to jest źle, że wymieniam tam
                                zużyte elementy niejako na zapas, bo tam taniej? A może mam zacząć jeździć do
                                Szwajcarii, bo tam drożej? ;-)

                                > przejezdzajajcym przez czerwone swiatlo na rowerze bo na rowerze wolno

                                Nie wolno, ale nikomu nie szkodzi, nikomu nie zajeżdża drogi, nikogo nie oślepia
                                ani nie zmyla. Wierz, lub nie, ale nawet patrzę czy nie ma dzieciaków w pobliżu,
                                żeby nie dawać złego przykładu ;-)

                                > i wciskajacym sie ciezarowka tam gdzie nie wolno

                                A gdzie nie wolno? Ja nie wiem, słyszałem że US english jest inny niż brytyjski,
                                więc jakbyś nie wiedział, to jeżeli jest napisane "except for acess" to znaczy,
                                że dla rozładunku wolno. Jeżeli nie wolno nawet do rozładunku, to nie ma
                                tabliczki "except for acess" i wtedy nie wjeżdżam ;-)


                                > blokujac skutecznie ruch dla innych

                                Skutecznie zablokowałem ruch na jakąś minutę przez którą ostrożnie mieściłem się
                                do zaułka (+ na pół minuty rozmowy z policjantem, który był zainteresowany po co
                                się tam wciskam, a kiedy mu powiedziałem przeprosił i odjechał (na marginesie,
                                był to zmotocyklowany policjant i nie świecił długimi ani nie miał włączonej
                                syreny i niebieskich lamp błyskowych, choć niewątpliwie zwiększyłoby to jego
                                bezpieczeństwo :P)

                                > i jeszcze bija Ci brawo.

                                Coż. Się trochę pochwaliłem, przepraszam, jeżeli nie wypadało. Tobie pewnie nie
                                biją, to i zazdrościsz :P
    • tomek854 Re: THINK BIKE 14.07.08, 12:47
      A tak wracając do tematu - "mój" motocyklista mógłby mieć długie, niebieskie
      błyskowe, stroboskop i kamizelkę haftowaną neonówkami a i tak bym go zza tira
      nie zobaczył ;-)
    • winnix Re: THINK BIKE 18.07.08, 14:12

      > A ja się zastanawiam nad tym od wczoraj.

      A ja się zastanawiam, dlaczego jak motocyklista zrobi coś
      nieprzewidywalnego, albo Cię zbluzga na drodze, to od razu się
      zakłada o tym wątki. Jakbym miała zakładać wątek za każdym razem,
      kiedy jakieś auto próbuje wymusić na mnie pierwszeństwo, albo
      zajeżdża mi drogę, to nic innego bym w ciagu dnia nie robiła.
      • civic_06 Re: THINK BIKE 18.07.08, 19:33
        winnix napisała:

        >
        > > A ja się zastanawiam nad tym od wczoraj.
        >
        > A ja się zastanawiam, dlaczego jak motocyklista zrobi coś
        > nieprzewidywalnego, albo Cię zbluzga na drodze, to od razu się
        > zakłada o tym wątki. Jakbym miała zakładać wątek za każdym razem,
        > kiedy jakieś auto próbuje wymusić na mnie pierwszeństwo, albo
        > zajeżdża mi drogę, to nic innego bym w ciagu dnia nie robiła.
        >



        Podsumowujac ten watek pozwole sobie tylko zacytowac jeszcze Tomka:

        "żeby niby uważać BARDZIEJ na motocyklistów."

        Bardziej? Przepraszam, ale w srodowisku w jakim ja jezdze i jakie
        pamietam z Polski znikomy tylko procent kierowcow uwaza na
        motocyklistow i to pewnie tylko dlatego, ze sami rowniez jezdza
        motocyklami i potrafia sie postawic w ich sytuacji. Niech cala
        reszta wysili sie tylko troche to bedzie juz postep.
        Naprawde nie starajcie sie BARDZIEJ...
        • winnix Re: THINK BIKE 18.07.08, 19:53
          > Bardziej? Przepraszam, ale w srodowisku w jakim ja jezdze i jakie
          > pamietam z Polski znikomy tylko procent kierowcow uwaza na
          > motocyklistow

          Wiesz co, to się naprawdę w Polsce zmienia. Trochę się dziwię jak czytam te opowieści, o samochodziarzach mających jeden cel w życiu - zabić motocyklistę. Wydaje mi się, że z obu stron jest przegięcie - z jednej motocykliści histeryzujący, z drugiej marudzący samochodziarze. A przecież jak jadę samochodem, to też się zdarza, że ktoś zrobi coś głupiego/niebezpiecznego (np dzisiaj pani poprawiająca włosy mnie próbowała staranować, ale się nie dałam;)) Powiem więcej, jak jadę motocyklem, mam zdecydowanie mniej groźnych sytuacji, niż jeżdżąc autem. Nikt mnie nie próbuje zepchnąć z drogi, większość robi mi miejsce w korkach, zjeżdżają na prawy pas jak mnie widzą w lusterku, a na trasie zjeżdżają na pobocze, żeby ułatwić wyprzedzanie. Więc jakiegoś dramatu naprawdę nie ma. Złośliwcy się zdarzają, to fakt, ale mam wystarczająco problemów w życiu, żeby się jeszcze nimi przejmować.

          A to, że ludzie giną... Część ginie na własne życzenie, a część ma pecha, jakkolwiek grubiańsko by to nie zabrzmiało. Tak samo jak w samochodach, niektórzy lądują na drzewie, bo kozaczą, a inni po prostu mają pecha.
          • civic_06 Re: THINK BIKE 18.07.08, 23:28
            winnix napisała:

            > > Bardziej? Przepraszam, ale w srodowisku w jakim ja jezdze i jakie
            > > pamietam z Polski znikomy tylko procent kierowcow uwaza na
            > > motocyklistow
            >
            > Wiesz co, to się naprawdę w Polsce zmienia. Trochę się dziwię jak
            czytam te opo
            > wieści, o samochodziarzach mających jeden cel w życiu - zabić
            motocyklistę. Wyd
            > aje mi się, że z obu stron jest przegięcie - z jednej
            motocykliści histeryzują
            > cy, z drugiej marudzący samochodziarze. A przecież jak jadę
            samochodem, to też
            > się zdarza, że ktoś zrobi coś głupiego/niebezpiecznego (np dzisiaj
            pani poprawi
            > ająca włosy mnie próbowała staranować, ale się nie dałam;)) Powiem
            więcej, jak
            > jadę motocyklem, mam zdecydowanie mniej groźnych sytuacji, niż
            jeżdżąc autem. N
            > ikt mnie nie próbuje zepchnąć z drogi, większość robi mi miejsce w
            korkach, zje
            > żdżają na prawy pas jak mnie widzą w lusterku, a na trasie
            zjeżdżają na pobocze
            > , żeby ułatwić wyprzedzanie. Więc jakiegoś dramatu naprawdę nie
            ma. Złośliwcy s
            > ię zdarzają, to fakt, ale mam wystarczająco problemów w życiu,
            żeby się jeszcze
            > nimi przejmować.
            >
            > A to, że ludzie giną... Część ginie na własne życzenie, a część ma
            pecha, jakko
            > lwiek grubiańsko by to nie zabrzmiało. Tak samo jak w samochodach,
            niektórzy lą
            > dują na drzewie, bo kozaczą, a inni po prostu mają pecha.
            >

            Nie twierdze, ze kazdy samochodziarz czycha na zycie motocyklisty,
            ale czesto obserwuje wlasnie takie zachowanie, glownie powodowane
            gapiostwem, rozmowami przez komorke, poprawianiem makijazu,
            pracowaniem na laptopie (tak, w trakcie jazdy). Rowniez brawura i
            cwaniactwem typu co z tego ze jestes szybszy na motocyklu, skoro moj
            SUV jest wiekszy.
            Dosc czesto widuje w lokalnej gazecie takie obrazki jak ten z
            wczoraj wieczor jakies dwadziescia minut od mojej miejscowosci na
            dordze ktora dojezdzalem do poprzedniego miejsca pracy.

            Jak czytam takie historie to mi sie wydaje, ze powinienem
            zrezygnowac z motocykla dla dobra rodziny...

            www.newsday.com/news/local/nassau/ny-lifata0719,0,7844797.story

            Po krotce 17-latek bez prawa jazdy zajechal droge motocykliscie
            podczas lewoskretu. Jego matka nie zyje, kierowca motocykla w stanie
            krytycznym, pasazerka w stanie ciezkim...
            • winnix Re: THINK BIKE 19.07.08, 02:38
              > Nie twierdze, ze kazdy samochodziarz czycha na zycie motocyklisty,

              Nie chodziło mi personalnie o Ciebie, ogólnie ujęłam wydźwięk, który mam z
              czytania różnyh forów motocyklowych. :)))
          • tomek854 Re: THINK BIKE 19.07.08, 15:04
            > Wiesz co, to się naprawdę w Polsce zmienia. Trochę się dziwię jak czytam te opo
            > wieści, o samochodziarzach mających jeden cel w życiu - zabić motocyklistę. Wyd
            > aje mi się, że z obu stron jest przegięcie

            To jest to, o czym pisałem a propos rowerów - jak jeździsz rozsądnie, to się
            takie rzeczy zdarzają sporadycznie!
      • tomek854 Re: THINK BIKE 19.07.08, 15:02
        > A ja się zastanawiam, dlaczego jak motocyklista zrobi coś
        > nieprzewidywalnego, albo Cię zbluzga na drodze, to od razu się
        > zakłada o tym wątki. Jakbym miała zakładać wątek za każdym razem,
        > kiedy jakieś auto próbuje wymusić na mnie pierwszeństwo, albo
        > zajeżdża mi drogę, to nic innego bym w ciagu dnia nie robiła.

        Może dlatego, że auta, mimo wszystko, są jednak przewidywalne. Choćby dlatego,
        że lepiej je widać i nie wszędzie się zmieszczą, poza tym róznice prędkości są
        mniej widoczne. Więc jednak śmiem powiedzieć, że rzadziej zdarza się, że
        samochód zrobi coś, co mnie zaskoczy (choć często robią coś, co mnie wkurzy).

        Ale nie martw się, zaraz jak nadrobię zaległości, to popełnię wątek o wspaniałym
        londyńskim kierowcy dżipka ;-)
    • sniperslaststand Re: THINK BIKE 26.07.08, 19:26
      tomek854 napisał:

      > No i wtedy zza TIRa wyleciał motocyklista
      > wyprzedzający go z jego prawej i lecący przez rondo prosto.
      >
      > Niby żadnego przepisu chyba nie złamał, bo ani linii nie przekroczył, ani
      > prędkości.. A jednak miał fuksa, bo miałem otwarte okno i akurat się zmieniała
      > piosenka z kompaktu, to go usłyszałem, bo patrzyłem w lewe lusterko czy nie
      > przycinam krawężnika... Przyhamowałem i przeleciał przede mną na grubość lakieru.

      Być może zabrzmi to jak służbistość, ale wina była tutaj ewidentnie i bezdyskusyjnie Twoja. Nie upewniłeś się, czy z prawej strony nie nadjeżdża jakiś pojazd, któremu zobowiązany jesteś ustąpić pierwszeństwo.

      To prawda, że jego głupotą było "ukrycie się" za zjeżdżającym z ronda TIRem, ale z Twojego punktu widzenia nie ma to żadnego znacznia. Ciężarówki generują tak duże martwe obszary, że może się w nich schować nawet spory samochód. W momencie, gdy tamten TIR zjeżdżał z ronda a Ty ruszyłeś, aby na nie wjechać, nie miałeś jakiejkowiek podstawy sądzić, że droga jest wolna, bo tej drogi po prostu nie widziałeś. Uznanie zasłoniętej drogi za drogę wolną to kardynalny błąd, tym bardziej, jak występuje u zawodowego kierowcy.


      > No i niech mi ktoś powie, co niby miałem zrobić z niewidzialnym
      > motocyklistą pojawiającym się znikąd?

      On się nie pojawił znikąd. Pojawił się w miejscu, w którym mogłeś przewidzieć, że był, tym bardziej, że na co dzień masz do czynienia z martwymi polami w ciężarówkach.


      Co miałeś robić?

      Powyżej napisałeś:

      > Więc ja poczekałem, bo nie wierze w kierunkowskazy ale jak widzę
      > że faktycznie zjeżdża z ronda to ruszam.

      A więc stać Ciebie było na raptem kilka sekund (dwie?) poczekania, aby wykluczyć ryzyko zderzenia się z drugą ciężarówką, które to zderzenie ewidentnie spowodowałoby u Ciebie ogromne straty. Dlaczego nie stać Ciebie było na kolejne parę sekund (kolejne dwie?), aby wykluczyć możliwość zderzenia z czymś znacznie mniejszym, co dla Ciebie już zagrożenia nie stanowi?


      Co więc robić z rzekomo "niewidzialnymi" motocyklistami?

      Po prostu mniej się spieszyć. W ramach chęci zaoszczędzenia pewnie z dwóch sekund o mało co nie spowodowałeś wypadku być może ze skutkiem śmiertelnym. To jeszcze gorsze niż przebieganie przez przejazd kolejowy tuż przed nadjeżdżającym pociągiem.


      PS. Kolejną sugestią byłoby niesłuchanie muzyki podczas prowadzenia TIRa i najlepiej jazda z uchylonymi oknami.
      • tomek854 Re: THINK BIKE 26.07.08, 20:47
        > Być może zabrzmi to jak służbistość, ale wina była tutaj ewidentnie i bezdyskus
        > yjnie Twoja. Nie upewniłeś się, czy z prawej strony nie nadjeżdża jakiś pojazd,
        > któremu zobowiązany jesteś ustąpić pierwszeństwo.

        W sumie raczej tak, ale nie bezdyskusyjnie. A to dlatego, że nie dawno
        przeczytałem ciekawą rzecz, o której nie wiedziałem: motocykl nie łamie prawa
        wyprzedzając pojazd na tym samym pasie ruchu. Co prawda nie zmienia mi to
        zachowania na drodze, bo o ile myślałem, że jest to nielegalne, uważałem to za
        nieszkodliwe a zatem nie dość że tolerowałem, to jeszcze ułatwiałem. Ale o ile
        to jest OK i nie łamie prawa to już wyprzedzanie przed skrzyżowaniem (także o
        ruchu okrężnym) jest juz nielegalne. I tu akurat są powody dla których jest to
        nielegalne - bo jest niebezpieczne, o czym może świadczyć między innymi opisana
        przeze mnie sytuacja.

        Wracając jednak do meritum: jeżeli ciągnik TIRa zaczął skręcać w zjazd, a jego
        naczepa wciąż jeszcze na nie nie wjechała, a więc znajdowała się jeszcze na
        drodze dojazdowej miałem prawo zakładać, że nikt nie będzie jej wyprzedzał,
        właśnie dlatego, że wyprzedzanie przed skrzyzowaniami jest nielegalne - także
        dla motocyklistów.

        Więc raczej zgodziłbym się najwyżej na moją częsciową winę.

        > Uznanie zasłoniętej drogi za drogę wolną to kardynalny błąd, tym b
        > ardziej, jak występuje u zawodowego kierowcy.

        Uznanie drogi, z której zgodnie z prawem nie miało prawa nic wyjechać, tak bym
        raczej to określił.

        Bo nie mogę popadać w paranoję - skoro muszę myśleć o motocyklistach nielegalnie
        wyprzedzających, to dlaczego nie przystawać przy każdej zaparkowanej na poboczu
        furgonetce? A nuż czai się za nią motocyklista, który tylko czyha, aby mi
        wyskoczyć pod moje koła? ;-)

        Albo, bo to jest przesadzony przykład: może powinienem się spodziewać
        motocyklistów wyjeżdżających pod prąd z jednokierunkowej po mojej prawej? Bo
        wtedy by byli z prawej, idąc za tą logiką, a zatem mieli by pierwszeństwo i
        znowu by była moja wina.

        Oczywiście: uważanie na wszystko co się tylko da wymyśleć, wliczając atak
        marsjan, jest dobre. Ale nie jest obowiązkowe!

        > > No i niech mi ktoś powie, co niby miałem zrobić z niewidzialnym
        > > motocyklistą pojawiającym się znikąd?
        >
        > On się nie pojawił znikąd. Pojawił się w miejscu, w którym mogłeś przewidzieć,
        > że był, tym bardziej, że na co dzień masz do czynienia z martwymi polami w
        ciężarówkach.

        Wiem, ze się nie pojawił znikąd. To była parafraza słynnego pajacyka z wyjątkami
        z opisów wypadków dla PZU ;-)

        "NIewidzialny samochód pojawił się z nikąd i uderzył w mój bok" czy jakoś tak
        to szło ;-)

        Poza tym nie mieszajmy dwóch rzeczy: martwe pola w MOJEJ ciężarówce to jest
        jedno i wiem, czego się po nich spodziewać (choć śmiem twierdzić, że przy
        komplecie lusterek (czyli szerokokątnym z prawej i z lewej, norlmalnych oraz
        "krawężnikowym", a jeżeli jeszcze jest narożne, to już w ogóle full wypas),
        martwe pole dla ciężarówki "solówki" praktycznie nie istnieje a przynajmniej
        jest znacznie mniejsze niż w moim samochodzie. To samo dotyczy zestawu, dopóki
        jedzie prosto. (oczywiście nie liczymy przestrzeni zaraz za tylnym zderzakiem,
        jako mającej znaczenie jedynie przy cofaniu). Jednakże to nie to samo, co pojazd
        schowany za innym pojazdem, budynkiem czy wiaduktem, nie mylmy tych dwóch rzeczy!

        > A więc stać Ciebie było na raptem kilka sekund (dwie?) poczekania, aby wykluczy
        > ć ryzyko zderzenia się z drugą ciężarówką, które to zderzenie ewidentnie spowod
        > owałoby u Ciebie ogromne straty. Dlaczego nie stać Ciebie było na kolejne parę
        > sekund (kolejne dwie?), aby wykluczyć możliwość zderzenia z czymś znacznie mnie
        > jszym, co dla Ciebie już zagrożenia nie stanowi?

        Czuję tu motocyklistyczny mesjanizm, ale niestety odpowiedź jest o wiele
        bardziej prozaiczna niż "gdyż nobo ponieważ jestem pożeraczem motocyklistów i o
        niczym innym nie marzę, jak rozjechać ich na miazgę".

        Po prostu: gdybym go widział, albo przynajmniej się go spodziewał, to bym
        poczekał i dwie minuty, jeśli by było trzeba.

        > Po prostu mniej się spieszyć. W ramach chęci zaoszczędzenia pewnie z dwóch seku
        > nd o mało co nie spowodowałeś wypadku być może ze skutkiem śmiertelnym.

        Źle piszesz. Nie miałem chęci oszczędzania żadnych sekund, po prostu uznałem, że
        droga wolna. Na początku nawet się zastanawiałem (i stąd powstał mój wątek) ale
        w dyskusji z Tobą, zauważyłem, że jednak nie miało go tam prawa być jako
        wyprzedzającego.

        To jesz
        > cze gorsze niż przebieganie przez przejazd kolejowy tuż przed nadjeżdżającym po
        > ciągiem.

        ?

        > PS. Kolejną sugestią byłoby niesłuchanie muzyki podczas prowadzenia TIRa

        ...oraz samobiczowania na 45 minutowych pauzach, a co będziemy TIRowcom żałować...

        i najl
        > epiej jazda z uchylonymi oknami.

        ..szczególnie w Szkocji, im bardziej pada, tym szerzej otwierać ;-)
        • sniperslaststand Re: THINK BIKE 30.07.08, 19:23
          tomek854 napisał:


          > Uznanie drogi, z której zgodnie z prawem nie miało prawa nic
          > wyjechać, tak bym raczej to określił.

          Nie mogło być tak, że motocyklista zbliżałby się po tym samym pasie do zjeżdżającego TIRa, z istotnie większą prędkością niż sama ciężarówka, jednocześnie wiedząc, że ta zdąży zjechać, i tym samym pojawiłby się nagle w obszarze odkrytym przez TIRa w momencie pełnego zjechania z ronda i zaskoczył tym samym Ciebie?


          > Albo, bo to jest przesadzony przykład: może powinienem się spodziewać
          > motocyklistów wyjeżdżających pod prąd z jednokierunkowej po mojej prawej? Bo
          > wtedy by byli z prawej, idąc za tą logiką, a zatem mieli by pierwszeństwo i
          > znowu by była moja wina.

          To złe przykłady, opisujące jakieś drogowe patologie.

          Mi chodzi o typowe zasłanianie przez ciężarówkę bardzo dużego obszaru, legalnie w świetle przepisów.


          > Oczywiście: uważanie na wszystko co się tylko da wymyśleć, wliczając atak
          > marsjan, jest dobre. Ale nie jest obowiązkowe!

          Ale pozwala uniknąć wypadków. W przypadku kierowców TIRa, które w wypadkach są znacznie bardziej niebezpieczne, takie zwiększone uważanie powinno być tym bardziej zastosowane.


          > Jednakże to nie to samo, co pojazd
          > schowany za innym pojazdem, budynkiem czy wiaduktem, nie mylmy tych dwóch rzecz
          > y!

          No właśnie o to mi chodzi. Jeśli TIR schodzi z ronda, trzeba poczekać, czy nic zza niego się nie wyłoni.

          Tak samo, jeśli TIR stoi na skrzyżowaniu pod kątem prostym do nas i zasłania nam widok na drugi równoległy pas w tym samym kierunku. Mimo, że możemy mieć zielone, należy zdwoić czujność i być może nawet zwolnić, a już na pewno przygotować się na możliwość wyskoczenia zza takiej ściany auta jadącego na czerwonym świetle.

          To klasyka wypadków, coś takiego.


          > > A więc stać Ciebie było na raptem kilka sekund (dwie?) poczekania, aby wy
          > kluczy
          > > ć ryzyko zderzenia się z drugą ciężarówką, które to zderzenie ewidentnie
          > spowod
          > > owałoby u Ciebie ogromne straty. Dlaczego nie stać Ciebie było na kolejne
          > parę
          > > sekund (kolejne dwie?), aby wykluczyć możliwość zderzenia z czymś znaczni
          > e mnie
          > > jszym, co dla Ciebie już zagrożenia nie stanowi?
          >
          > Czuję tu motocyklistyczny mesjanizm, ale niestety odpowiedź jest o wiele
          > bardziej prozaiczna niż "gdyż nobo ponieważ jestem pożeraczem motocyklistów i o
          > niczym innym nie marzę, jak rozjechać ich na miazgę".

          To nie mesjanizm. Po prostu widziałem, co ciężarówka może zrobić z człowiekiem i mam pewne wymagania wobec ich kierowców.


          > Po prostu: gdybym go widział, albo przynajmniej się go spodziewał [...]

          Otóż to. Powienieśbył się go tam spodziewać, zgodnie z prostą zasadą: nie widzę terenu -> zakładam, że coś tam jedzie -> adekwatnie się zachowuję.

          W przypadku wjazdu na rondo ostatna akcja oznacza poczekanie.


          > ...oraz samobiczowania na 45 minutowych pauzach, a co będziemy
          > TIRowcom żałować

          Nie ma co z tego kpić. Jak nie słuchasz głośno muzyki, to usłyszysz np., że naczepa coś zgarnęła.


          > > i najlepiej jazda z uchylonymi oknami.
          >
          > ..szczególnie w Szkocji, im bardziej pada, tym szerzej otwierać ;-)

          Są takie daszki na okna do kupienia, a niewielkie uchylenie już istotnie pomoże.
          • tomek854 Re: THINK BIKE 31.07.08, 02:15
            > Nie mogło być tak, że motocyklista zbliżałby się po tym samym pasie do zjeżdżaj
            > ącego TIRa, z istotnie większą prędkością niż sama ciężarówka, jednocześnie wie
            > dząc, że ta zdąży zjechać, i tym samym pojawiłby się nagle w obszarze odkrytym
            > przez TIRa w momencie pełnego zjechania z ronda i zaskoczył tym samym Ciebie?

            Teoretycznie tak, ale w praktyce nie bardzo sobie to wyobrażam.

            Gdyby to się działo jakoś rozsądnie, to on by trochę później wyjechał (a nie
            wciskał się przy rogu od cięzarówki, bo jej tył wciąż jeszcze nie wjeżdżał na
            rondzie).

            Jeżeli jechałby jej 10 cm za zderzakiem, to po pierwsze, by się nieco później
            pokazał, dopiero jak zderzak wjechałby na rondo i zaczął skręcać, że tak to
            ujmę, a po drugie to i tak było by naciągane, bo motocykliści chyba nie jeżdżą
            komuś na zderzakach raczej...

            > Mi chodzi o typowe zasłanianie przez ciężarówkę bardzo dużego obszaru, legalnie
            > w świetle przepisów.

            Różne rzeczy zasłaniają dużo, ale inne przepisy wciąż obowiązują.

            > Ale pozwala uniknąć wypadków. W przypadku kierowców TIRa, które w wypadkach są
            > znacznie bardziej niebezpieczne, takie zwiększone uważanie powinno być tym bard
            > ziej zastosowane.

            i tu dotykamy sedna sprawy.

            Otóż ja ośmielam się uważać, że o ile kiedy jadę ciężkim pojazdem moja
            odpowiedzialność jest większa i w wypadku kiedy JA popełnię błąd konsekwencje
            będą dużo poważniejsze. Jednakże śmiem twierdzić, że to, że JA jestem większy,
            nie nakłada na mnie obowiązku myślenia za wszystkich innych. Bo idąc tym tropem,
            to ja mam mieć oczy dookoła głowy, a rowerzysta może mieć wszystkich w dupie i
            być kompletnym bezmózgiem, bo jest delikatny?

            Tyle w teorii.

            W praktyce: ja się staram uważać ile się da, ale jak przegapię jakiegoś kretyna
            wyczyniającego nieziemskie numery w/na czymś mniejszym, to proszę nie mieć do
            mnie pretensji. Zdaję sobie sprawę z masy i rozmiarów, i biorę na to poprawkę,
            ale cudów nie ma, za wszystkich dookoła myśleć nie mogę (tymbardziej, że jazda
            ciężarówką potrzebuje więcej uwagi - założę się, że więĸszośc motocyklistów
            skręcając nie patrzy jednocześnie na boki, w lusterko czy nie przycinają tyłem
            krawężnika, na przedni róg, czy nie zahaczają czegoś przodem, w lusterko górne,
            czy ktoś im się nie wciska na grubość lakieru oraz nie przerzucają się
            jednocześnie między zasięgami skrzyni biegów... )

            Więc jeżeli ktoś jest bardziej delikatny (motocyklista, rowerzysta, dziadek w
            maluchu) to uważam, że to na nim spoczywa tym większa odpowiedzialność za swoje
            zdrowie, niezależnie od tego, że inni muszą brać go pod uwagę.

            > No właśnie o to mi chodzi. Jeśli TIR schodzi z ronda, trzeba poczekać, czy nic
            > zza niego się nie wyłoni.

            A dlaczego niby trzeba, skoro nic nie ma prawa się wyłonić?

            W ten sposób to ja mogę tam stać do usranej śmierci: tir skręca, mógłbym
            przejechać, ale może coś za nim jedzie, jedzie, więc znowu czekam, znowu tir
            jedzie, czekam, trzy razy bym już przejechał, ale muszę czekać, bo a nuż jakiś
            ścigant go będzie wyprzedzał, no nikt nie wyprzedzał, ale teraz znowu auto itd...

            > Tak samo, jeśli TIR stoi na skrzyżowaniu pod kątem prostym do nas i zasłania na
            > m widok na drugi równoległy pas w tym samym kierunku. Mimo, że możemy mieć ziel
            > one, należy zdwoić czujność i być może nawet zwolnić, a już na pewno przygotowa
            > ć się na możliwość wyskoczenia zza takiej ściany auta jadącego na czerwonym świ
            > etle.

            To trochę inna sytuacja, bo tam są dwa pasy. Ale i tak nikt nie sugeruje, żebyś
            poczekał aż ten TIR przejedzie, bo a nuż, prawda?

            > To nie mesjanizm. Po prostu widziałem, co ciężarówka może zrobić z człowiekiem
            > i mam pewne wymagania wobec ich kierowców.

            Wszyscy tylko wymagania mają... :-)

            > Nie ma co z tego kpić. Jak nie słuchasz głośno muzyki, to usłyszysz np., że nac
            > zepa coś zgarnęła.

            NIe usłyszę. Przejedź się nowoczesną ciężarówką kiedyś, to zrozumiesz. Jak
            zamkniesz okna, to ledwo, leciutko słychać szum silnika.

            > Są takie daszki na okna do kupienia, a niewielkie uchylenie już istotnie pomoże

            I co, ja mam sobie kupować takie daszki za każdym razem, jak wsiadam w nową
            ciężarówkę i instalować? W zimie też?

            To trochę XIX wiekiem mi pachnie, kiedy maszyniści kolejowi w Anglii nie mieli
            prawa mieć kabinki, bo to osłabia ich czujność, i mokli na deszczu i wietrze...
            • winnix Re: THINK BIKE 31.07.08, 09:33
              > Różne rzeczy zasłaniają dużo, ale inne przepisy wciąż obowiązują.

              Jesteś zajebiście niekonsekwentny. W pierwszym poście, piszesz, że
              motocyklista nie złamał żadnego przepisu. W kolejnym poście piszesz,
              że przejeżdżasz rowerem na czerwonym, ale bardzo uważasz, nawet na
              dzieci, żeby nie dawać złego przykładu. Ale jak coś Ci nie
              podpasuje, to jest "Przepisy obowiązują".
              Czyli, że jak ja wyprzedzam na podwójnej ciągłej, ale bardzo uważam,
              to mogę sie czuć rozgrzeszona?

              > Otóż ja ośmielam się uważać, że o ile kiedy jadę ciężkim pojazdem
              moja
              > odpowiedzialność jest większa i w wypadku kiedy JA popełnię błąd
              konsekwencje
              > będą dużo poważniejsze. Jednakże śmiem twierdzić, że to, że JA
              jestem większy,
              > nie nakłada na mnie obowiązku myślenia za wszystkich innych. Bo
              idąc tym tropem
              > ,
              > to ja mam mieć oczy dookoła głowy, a rowerzysta może mieć
              wszystkich w dupie i
              > być kompletnym bezmózgiem, bo jest delikatny?

              Idąc tym torem, jako motocyklistka, mam mieć oczy dookoła glowy
              (chociaż kask to trochę utrudnia;)), a taki TIR może mieć mnie w
              dupie, bo jest większy i to mnie będą zeskrobywać z asfaltu jakby co?

              Idealnie było by, rzecz jasna, gdyby wszyscy uważali, wtedy byłby
              raj na drodze. A pisząc wcześniej o braku stref zgniotu, nie mam na
              myśli, że wszyscy mają na mnie uważać, bo ja biedna i delikatna
              jestem, bo ja już o siebie potrafię zadbać, ale liczę się z
              sytuacją, na którą nic nie poradzę, bo nie jestem w stanie (podobnie
              jak Ty) wyłapać wszystkiego i myśleć za wszystkich. Tyle, że w
              sytuacji z ostatniego weekendu, pan by mi porysował lakier, a tak,
              bardzo się starał zmiażdżyć mi nogę, czujesz różnicę:)
              • tomek854 Re: THINK BIKE 31.07.08, 11:52
                > Jesteś zajebiście niekonsekwentny. W pierwszym poście, piszesz, że
                > motocyklista nie złamał żadnego przepisu. W kolejnym poście piszesz,
                > że przejeżdżasz rowerem na czerwonym, ale bardzo uważasz, nawet na
                > dzieci, żeby nie dawać złego przykładu. Ale jak coś Ci nie
                > podpasuje, to jest "Przepisy obowiązują".
                > Czyli, że jak ja wyprzedzam na podwójnej ciągłej, ale bardzo uważam,
                > to mogę sie czuć rozgrzeszona?

                Nie jestem niekonsekwentny, tylko przemyślawszy sprawę, zmieniłem zdanie w toku
                dyskusji. Gdyby motocyklista jechał osobnym pasem, to by oczywiście tak było,
                ale on jechał tym samym pasem co ciężarówka i ją wyprzedzał, a wyprzedzanie
                przed skrzyżowaniem jest niedozwolone.

                Poza tym nie jestem sztywniakiem przepisowym. Uważam, że zdrowy rozsądek
                najpierw. Więc przejazd na absolutnie pustym skrzyżowaniu imho jest ok.

                Jeżeli więc wyprzedzasz na podwójnej ciągłej, kiedy droga jest pusta, nikt nie
                jedzie i nikomu to nie szkodzi, to się czuj rozgrzeszona. Sam często zjeżdżam
                motocyklistom na bok, jeżeli jest taka sytuacja i jeżeli mnie wyprzedzają, to
                super, nie muszą się wlec za mną. Bo często podwójna ciągła jest bo samochód nie
                zdąży wyprzedzić, ale motocyklista jak najbardziej.

                > Idąc tym torem, jako motocyklistka, mam mieć oczy dookoła glowy
                > (chociaż kask to trochę utrudnia;)), a taki TIR może mieć mnie w
                > dupie, bo jest większy i to mnie będą zeskrobywać z asfaltu jakby co?

                Teoretycznie wszyscy powinni uważać na tyle, na ile się da. Ale róznica jest
                taka, że ja nie powinienem wyczyniać numerów na drodze dlatego, że mogę CI
                zrobić krzywdę, a ty nie powinnaś wyczyniać numerów na drodze, bo krzywda stanie
                się w pierwszej kolejności TOBIE. Także w Twoim własnym interesie jest uważać
                bardziej.

                Chodziło mi zatem o to, ze jeżeli robisz coś nieoczekiwanego/niezgodnego z
                przepisami/zaskakującego innych to nie możesz mieć do nich pretensji jeżeli coś
                się stanie, a tylko do samej siebie - to, że oni są więksi, nie znaczy, że mają
                odpowiadać za twoją ewentualną głupotę, bo TY nie masz stref zgniotu - tu się
                chyba zgadzamy?

                > jak Ty) wyłapać wszystkiego i myśleć za wszystkich. Tyle, że w
                > sytuacji z ostatniego weekendu, pan by mi porysował lakier, a tak,
                > bardzo się starał zmiażdżyć mi nogę, czujesz różnicę:)

                Czuję różnicę, czuję. Tylko teraz, gdybyś w tej sytuacji jechała te 200 na
                godzinę i pan by Ci zmiażdżył nogę, bo cię nie miał czasu zauważyć, to nie masz
                prawa mieć do niego najmniejszych pretensji.

                Jeżeli jednak jechałaś zgodnie z przepisami (lub tam nieznacznie szybciej) to
                wina pana jest oczywista i jest bucem malowanym ;-)
                • winnix Re: THINK BIKE 31.07.08, 12:10
                  > Jeżeli więc wyprzedzasz na podwójnej ciągłej, kiedy droga jest
                  pusta,

                  Jak jest pusta droga, to ciężko kogoś wyprzedzać :PPPP

                  > Bo często podwójna ciągła jest bo samochód nie
                  > zdąży wyprzedzić, ale motocyklista jak najbardziej.

                  Niby tak, ale jak mnie policja dupnie, to i tak mandat dostanę:( No
                  ale nie mogę wymagać, żeby osobne linie dla motocyklistów
                  rysowali:)))

                  > Chodziło mi zatem o to, ze jeżeli robisz coś
                  nieoczekiwanego/niezgodnego z
                  > przepisami/zaskakującego innych to nie możesz mieć do nich
                  pretensji jeżeli coś
                  > się stanie, a tylko do samej siebie - to, że oni są więksi, nie
                  znaczy, że mają
                  > odpowiadać za twoją ewentualną głupotę, bo TY nie masz stref
                  zgniotu - tu się
                  > chyba zgadzamy?

                  Całkowicie. Chodziło mi właśnie o to, że nie można zwalać całego
                  obowiązku uważania na jedną stronę, ani na
                  motocyklistę/rowerzystę/pieszego, ani na osobówki/tiry.

                  > Czuję różnicę, czuję. Tylko teraz, gdybyś w tej sytuacji jechała
                  te 200 na
                  > godzinę i pan by Ci zmiażdżył nogę, bo cię nie miał czasu
                  zauważyć, to nie masz
                  > prawa mieć do niego najmniejszych pretensji.

                  Mój motocykl tyle nie pojedzie:))) A tak na serio, to się czaiłam za
                  nim jakiś czas, bo droga była bez pobocza, a przed nami jechał bus.
                  I zaznaczę, że nie czaiłam się w martwym polu, bo jestem
                  przewrażliwiona na tym punkcie i zawsze sprawdzam, czy widzę twarz
                  kierowcy w jego lusterku, albo nawet podjeżdżam na chwilę na środek -
                  ludzie częściej patrzą w środkowe lusterko niż w boczne. To była
                  klasyczna sytuacja, gdzie gość czekał na możliwość wyprzedzania i
                  jak taką dojrzał, to po prostu dał migacz i zjechał na lewy pas, nie
                  sprawdzając, czy na nim coś jest. Jakby tam jechało auto, to mogłoby
                  się niezłą kraksą skończyć, bo ja jednak zajmuję mniej miejsca i
                  dzięki temu mam większe pole manewru i więcej czasu na reakcję. Ale
                  co było, to było, jedna taka przygoda na 1000km, na polskich
                  drogach, to i tak IMHO rewelacyjny wynik:)

                  > Sam często zjeżdżam
                  > motocyklistom na bok, jeżeli jest taka sytuacja i jeżeli mnie
                  wyprzedzają, to
                  > super, nie muszą się wlec za mną.

                  I wbrew pozorom, w naszym pięknym kraju też się to coraz częściej
                  zdarza:)))))

                  A tak offtopicowo mi się przypomniało. Te cholerne koleiny mnie
                  kiedyś wykończą, wyprzedzałam tira, jadąc w koleinie, jak skończyłam
                  wyprzedzać i dostałam podmuch boczny, to już myślałam, że w tej
                  koleinie zostanę na zawsze:) Musiałam sporo siły włożyć, żeby zmusić
                  sprzęta do powrotu na prawy pas... Samochodem się w ogóle takich
                  rzeczy nie zauważa.
                  • tomek854 Re: THINK BIKE 31.07.08, 19:05
                    > Jak jest pusta droga, to ciężko kogoś wyprzedzać :PPPP

                    Z przeciwka miałem na myśli.

                    Ale jak droga jest pusta, to tymbardziej nie mam nic przeciwko przecinaniu
                    podwójnej ciągłej, o ile mamy widocznośc.

                    > Niby tak, ale jak mnie policja dupnie, to i tak mandat dostanę:( No
                    > ale nie mogę wymagać, żeby osobne linie dla motocyklistów
                    > rysowali:)))

                    oczywiście, jak mnie policja złapie na jeżdżeniu na czerwonym też się tak samo
                    skończy. Dlatego skrzyżowanie musi być puste także ( a może szczególnie ) od
                    policji ;-)
                  • tomek854 się mi bo klikło :S 31.07.08, 19:08
                    > Całkowicie. Chodziło mi właśnie o to, że nie można zwalać całego
                    > obowiązku uważania na jedną stronę, ani na
                    > motocyklistę/rowerzystę/pieszego, ani na osobówki/tiry.

                    No to super. Zawsze cię miałem za rozsądną motocyklistkę (choć założę się, ze z
                    prędkością to u ciebie pewnie tak, jak i u mnie. W miarę rozsądnie, ale nie
                    ortodoksyjnie, ze tak to dyplomatycznie ujmę ;-) )

                    > Mój motocykl tyle nie pojedzie:))) A tak na serio, to się czaiłam za
                    > nim jakiś czas, bo droga była bez pobocza, a przed nami jechał bus.
                    > I zaznaczę, że nie czaiłam się w martwym polu, bo jestem
                    > przewrażliwiona na tym punkcie i zawsze sprawdzam, czy widzę twarz
                    > kierowcy w jego lusterku, albo nawet podjeżdżam na chwilę na środek -
                    > ludzie częściej patrzą w środkowe lusterko niż w boczne. To była
                    > klasyczna sytuacja, gdzie gość czekał na możliwość wyprzedzania i
                    > jak taką dojrzał, to po prostu dał migacz i zjechał na lewy pas, nie
                    > sprawdzając, czy na nim coś jest. Jakby tam jechało auto, to mogłoby
                    > się niezłą kraksą skończyć, bo ja jednak zajmuję mniej miejsca i
                    > dzięki temu mam większe pole manewru i więcej czasu na reakcję. Ale
                    > co było, to było, jedna taka przygoda na 1000km, na polskich
                    > drogach, to i tak IMHO rewelacyjny wynik:)

                    Ech i znowu to samo: bo ty jesteś rozsądna. Ja to znam ze światka rowerowego -
                    im kierownik głupszy, tym wszyscy inni bardziej czyhają na jego zycie ;-)

                    > A tak offtopicowo mi się przypomniało. Te cholerne koleiny mnie
                    > kiedyś wykończą, wyprzedzałam tira, jadąc w koleinie, jak skończyłam
                    > wyprzedzać i dostałam podmuch boczny, to już myślałam, że w tej
                    > koleinie zostanę na zawsze:) Musiałam sporo siły włożyć, żeby zmusić
                    > sprzęta do powrotu na prawy pas... Samochodem się w ogóle takich
                    > rzeczy nie zauważa.

                    Nic mi nie mów. Ja mam ciężarówkę nie na powietrzu, tylko na zwykłych resorach.
                    Często jestem załadowany wysoko i wtedy jak mnie czasem bujnie w takiej koleinie
                    ( i to takiej brytyjskiej małej koleinie, a nie polskim kanionie kolorado) to
                    żółądek mam w gardle...
                    • winnix Re: się mi bo klikło :S 01.08.08, 09:07
                      > (choć założę się, ze z
                      > prędkością to u ciebie pewnie tak, jak i u mnie. W miarę
                      rozsądnie, ale nie
                      > ortodoksyjnie, ze tak to dyplomatycznie ujmę ;-) )

                      No i przy tej dyplomacji zostańmy ;)))

                      > Nic mi nie mów. Ja mam ciężarówkę nie na powietrzu, tylko na
                      zwykłych resorach.
                      > Często jestem załadowany wysoko i wtedy jak mnie czasem bujnie w
                      takiej koleini
                      > e
                      > ( i to takiej brytyjskiej małej koleinie, a nie polskim kanionie
                      kolorado) to
                      > żółądek mam w gardle...

                      Kiedyś na Mazurach jechałam za ogromną ciężarówką, tymi mazurskimi
                      wąskimi ścieżkami z dupną nawierzchnią. Dodatkowo dość mocno wiało.
                      Naczepa ciężarówki się tak gibała na wszystkie strony, że nie miałam
                      odwagi jej wyprzedzić, a dodatkowo oczami wyobraźni widziałam, jak
                      ona się wywala. Spory odcinek się za nią tłukłam i byłam
                      autentycznie scykana.
                      Ja tam w ogóle kierowcom TIRów w Polsce współczuję. Tak czasem
                      patrzę jak sie przebijają przez miasta, a potem telepią po naszych
                      wspaniałych drogach, żelazne nerwy trzeba mieć.
                      • tomek854 Re: się mi bo klikło :S 01.08.08, 20:09
                        ...albo kompletną znieczulicę, co często obserwujemy :(
          • tomek854 Re: THINK BIKE 31.07.08, 02:21
            > To nie mesjanizm. Po prostu widziałem, co ciężarówka może zrobić z człowiekiem
            > i mam pewne wymagania wobec ich kierowców.

            A co z wymaganiami wobec motocyklistów? Ja widziałem (na własne oczy) co się
            dzieje, jak motocyklista wyprzedza sznur aut żeby się przecisnąć na dojrzałym
            żółtym i nie zdąża...

            Ale oczywiście nie dyskutujemy na poziomie "a u was biją murzynów".

            Napisałem o tym, bo to ciekawa sytuacja była i daje do myślenia.

            W dyskusji (szczególnie z Tobą, bo civic się tylko pieni o tym, że on chce na
            długich i już) sobie to jeszcze raz przemyślałem, i doszedłem do wniosku, że
            zgodnie z przepisami nie miało go tam prawa być.

            Oczywiście, będę uważał na przyszłosć, bo się tego nauczyłem na tym przykładzie,
            że może się taki pojawić, ale teraz, kiedy już się przekonałem że go tam nie
            miało prawa być, nie dam sobie wmówić, ze tam była jakaś moja wina.
            • civic_06 Re: THINK BIKE 31.07.08, 05:06
              > W dyskusji (szczególnie z Tobą, bo civic się tylko pieni o tym, że on chce na
              > długich i już)

              Ludwika raczej nie popijam i pienic sie nie mam w zwyczaju...
            • winnix Re: THINK BIKE 31.07.08, 09:35
              > W dyskusji (szczególnie z Tobą, bo civic się tylko pieni o tym, że
              on chce na
              > długich i już)

              Czepiłeś się tych długich jak rzep psiego ogona. Wolę motocyklistę
              na długich, niż te, strzelam, 60% polskich kierowców, z
              niewyregulowanymi światłami.
              • tomek854 Re: THINK BIKE 31.07.08, 11:53
                Jak dla mnie przeszkadzają mi tyle samo. Z tym ze niewyregulowane światła to
                często niewiedza, na długich się jeździ z premedytacją.
    • dwiesciepompka Re: THINK BIKE 28.07.08, 20:39
      Ale dawno nic nie pisałem, hohoho.

      Ja jakoś nie spotkałem się z takim problemem żeby mnie motocyklista oślepiał. Za
      to z wrażeniem, że motocyklistę podczas zmiany pasa jest rozjechać bardzo łatwo
      i przy innych okazjach też, owszem tak. Jeżdżenie na długich w dzień nie jest
      specjalnie "praworządne", ale lepiej chyba kogoś nie rozjechać, niż rozjechać w
      majestacie kodeksu drogowego i poczuciu posiadanej racji.
      • winnix Re: THINK BIKE 28.07.08, 20:47
        > Za
        > to z wrażeniem, że motocyklistę podczas zmiany pasa jest rozjechać bardzo łatwo
        > i przy innych okazjach też, owszem tak.

        Powiem tak, nie jeżdżę na długich, bo nie chcę oślepiać innych kierowców. Generalnie staram się być widoczna, z moim sprzętem to jest dość łatwe, bo nie jestem demonem szybkości (chociaż są tacy, którzy uważją, że jeżdżę szybko) i staram się nie pojawiać znikąd. W ten weekend zrobiłam 1000km (Poznań-Giżycko i zpowrotem) i miałąm taką sytuację na trasie, że zaczęłam wyprzedzać kolesia, wbrew rozsądkowi, bo w sumi ewidziałam, że jest podejrzany i w momencie jak byłam na jego wysokości, koleś zaczął na mnie zjeżdżać, chcąc wyprzedzić busa przed nim. Myślałam, że zdążę, ale jak koleś dotknął autem mojej nogi, zaczęłam hamować, milion myśli przebiegło mi przez głowę, łącznie z obrazem siebie rozwalonej na poboczu. Jecałam chwilę za nim, więc nie było możliwości, że się zjawiłam nagle i nie miał szans mnie zobaczyć, ale pomimo to, nie patrzył w lusterka, zobaczył miejsce do wyprzedzania i po prostu zjechał, nie przejmując się, czy jest ktoś za nim. Jakby go wyprzedzał samochód, miałby większy problem, bo zdążyłam wyhamować, a skurwysyn, nawet mnie nie przeprosił.
        Nie wiem, czy jadąc na długich miałabym szanse, może bym go oślepiła i dzięki temu by mnie zauważył?
        • tomek854 Re: THINK BIKE 29.07.08, 18:35
          Posłużę się Twoim przykładem, aby udowodnić, jak łatwo łamanie przepisów
          usprawiedliwić własnym bezpieczeństwem.

          Otóż jakbyś jechała 200 na godzinę, to już by Cię tam dawno nie było, kiedy on
          zmieniał ten pas :D

          Tu jest podobny przykład:
          video.google.co.uk/videoplay?docid=7385629808161350920&q=safety+parody&ei=nkaPSPXsPJKkjAKVlO2sAw
          • civic_06 Re: THINK BIKE 29.07.08, 21:18
            tomek854 napisał:

            > Posłużę się Twoim przykładem, aby udowodnić, jak łatwo łamanie
            przepisów
            > usprawiedliwić własnym bezpieczeństwem.
            >
            > Otóż jakbyś jechała 200 na godzinę, to już by Cię tam dawno nie
            było, kiedy on
            > zmieniał ten pas :D
            >
            > Tu jest podobny przykład:
            > video.google.co.uk/videoplay?docid=7385629808161350920&q=safety+parody&ei=nkaPSPXsPJKkjAKVlO2sAwa


            A skad ta pewnosc, ze nie jechala...
            • winnix Re: THINK BIKE 30.07.08, 09:54
              > A skad ta pewnosc, ze nie jechala...

              :))))))))))))
              • tomek854 Re: THINK BIKE 31.07.08, 02:16
                To skoro jechała 200 i dalej było niebezpiecznie, to widać jechała za wolno
                :PPPPPPPP
                • winnix Re: THINK BIKE 31.07.08, 09:35
                  > To skoro jechała 200 i dalej było niebezpiecznie, to widać jechała
                  za wolno
                  > :PPPPPPPP

                  Ale ja już szybciej nie mogę...:((((((
                  Za rok Wam pokażę :PPP

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka