sven_b
23.01.09, 13:39
Kilka tyg. temu odebrałem niepokojące odgłosy z bojlera CO, które z czasem przeszły w stan ciągły. Natychmiast spróbowałem skontaktować się z serwisem, jednak mimo moich licznych telefonów Ci nie potrafili sprostać wyzwaniu, jakim był przyjazd na umówiony termin. Po kolejnych próbach zadzwoniłem do centrali producenta. Tam dali mi kilka alternatyw. Obdzwoniłem wszystkich z listy, próbując się umówić. Najgorsze, że każdy pajac nie wyłożył wprost 'zarobiony jestem' tylko się umawiał a następnie zlewał termin. Jeden rzucił np. żeby bojler wyłączyć i czekać. I tyle go widziałem. Od 2 dni chodzę zawinięty w koc ponieważ w efekcie tego kozłowania mną zdechł palnik w bojlerze i w chacie nastało zimno. Żonę i smyka wysłałem do rodziców i zdesperowany do czerwonego pola zadzwoniłem wczoraj do centrali wszystkich central tj. do producenta w Szwecji. W kilku zdaniach wylałem żale o ignorancji oraz o włażeniu w tyłek, gdy bojler kupowałem. Salwa zwrotna musiała być silna bo dziś o 5.15 rano zaparkował pod bramą pojazd serwisu i czekał aż się obudzę. Wyszedłszy bez zwłoki, usłyszałem służalczo-dziękczynne dzień dobry czy nie za wcześnie. Ku*wa... Mietki podumały, pokiwały się nad tematem, a teraz bujają się z całym palnikiem po magazynach i czegoś szukają, zamiast przyjechać 2 tyg wcześniej i wymienić durny filtr.