Dodaj do ulubionych

"zdrowe" podejście do samochodu

25.11.03, 19:05
potrafię zatankować, dolać płynu do spryskiwaczy, wiem gdzie mam koło
zapasowe, zmieniam opony zgodnie z logiką letnie/zimowe
umiem skorzystać z myjni (nie zatrzaskując kluczyków w środku)
i "samoobsługowego odkurzacza"
wiem (z grubsza) do czego służą różniaste pokrętła wewnątrz samochodu

i wychodzę z założenia, że jak na niewiastę to wyjątkowo ;) dużo

są ludkowie, którzy na chleb zarabiają naprawiając/poprawiając moje jeździdło
przecież nie będę go im odbierać

czy to "babskie" podejście do sprawy ??
Obserwuj wątek
    • dwiesciepompka Re: "zdrowe" podejście do samochodu 25.11.03, 19:12

      > są ludkowie, którzy na chleb zarabiają naprawiając/poprawiając moje jeździdło
      > przecież nie będę go im odbierać
      >
      Ja z checia im odbieram ten chleb,bo jak nie my im to oni nam:)))))))
      A powaznie,jezeli ktos nie uzywa samochodu jako potencjalnego narzedzia do
      zabijania to kazde podejscie jest dobre.Jeden lubi "pogrzebac przy aucie" a
      inny woli by zrobiono to za niego.Wolna wola.:)
      >
      • aankaa Re: "zdrowe" podejście do samochodu 25.11.03, 19:17
        dwiesciepompka napisał:

        > Jeden lubi "pogrzebac przy aucie" a inny woli by zrobiono to za niego.Wolna
        wola.:)

        ha, wychodzę z założenia, że "ta maszyna może zabić" lepiej więc żeby doglądała
        jej "siła fachowa/znająca się"
        do zburzenia ścianki działowej czy tapetowania fachowca nie wzywam, ale żarówki
        nie umiałam wymienić (a nawet, jak wyżej pisałam, kupić)
      • neutrum Re: "zdrowe" podejście do samochodu 25.11.03, 19:20
        zgadzam sie z przedpiszca. co ma do tego "babskie" czy "chlopskie" podejscie,
        to nie rozumiem, i po co sie tym wogle przejmujesz? z roznych watkow tu na
        forum wynika, ze wiara tu ma luzne podejscie i goscie tez nei uwazaja, ze jak
        sa gosciami, to musza wszystko w aucie robic sami. wiec luz, anka, nie spinaj
        sie tak.



        pozdro


        /neutrum
        • aankaa przejmować się już przestałam :) n/txt 25.11.03, 19:39

          • lexus400 Re: przejmować się już przestałam :) n/txt 25.11.03, 20:19
            Bardzo zdrowe podejście - niech każdy robi co powinien, ja np.zębów sobie nie
            wyrywam a przecież na kombinerkach się znam i siły na tyle mam, prania też nie
            robię a przecież instrukcję obsługi pralki potrafię przeczytać, jajka potrafię
            na twardo ugotować ale w kuchni robię miejsce żonie i staram się nie
            przeszkadzać, ale tak się jakoś składa, że w tym naszym cudownym kraju
            większość mężczyzn to urodzeni "mechanicy", którzy się na wszystkim znają no
            ale to już odbiega od tematu.
            Pozdrawiam i oby wszystkie kobiety wiedziały tyle co TY.
    • przemo_c Re: "zdrowe" podejście do samochodu 25.11.03, 21:02
      Ja też to potrafię, ale jak coś zaczyna trzeszczeć, kwiczeć czy wydawać równie
      podejrzane dźwięki, to dawaj, szybka jazda do serwisu... :D
      • dwiesciepompka Re: "zdrowe" podejście do samochodu 25.11.03, 21:23
        Czy to nie Ty remontowales starego mercedesa?Oj,chyba remontowales go cudzymi
        dlonmi.:))))))))
        • przemo_c Re: "zdrowe" podejście do samochodu 25.11.03, 21:32
          No... żebyś wiedział, jestem pełnym fanatykiem kapitalizmu... uwielbiam go... A
          dla mnie największą przyjemnościa jest wymyślanie i praca tzw. koncepcyjna... :D
          • dwiesciepompka Re: "zdrowe" podejście do samochodu 25.11.03, 22:26
            Tez lubie kapitalizm,tylko ze ja jestem a raczej bylem klasa wyzykiwaną :D
            • przemo_c Re: "zdrowe" podejście do samochodu 25.11.03, 22:39
              a mi udało się znaleźć po drugiej stronie barykady... :D
              • dwiesciepompka Re: "zdrowe" podejście do samochodu 26.11.03, 10:12
                Kiedys sforsuje ta barykade.Pilnuj sie.:)
    • betty-bt Re: "zdrowe" podejście do samochodu 25.11.03, 23:56
      aankaa napisała:

      > potrafię zatankować, dolać płynu do spryskiwaczy, wiem gdzie mam koło
      > zapasowe, zmieniam opony zgodnie z logiką letnie/zimowe
      > umiem skorzystać z myjni (nie zatrzaskując kluczyków w środku)
      > i "samoobsługowego odkurzacza"
      > wiem (z grubsza) do czego służą różniaste pokrętła wewnątrz samochodu
      >
      > i wychodzę z założenia, że jak na niewiastę to wyjątkowo ;) dużo
      >
      > są ludkowie, którzy na chleb zarabiają naprawiając/poprawiając moje jeździdło
      > przecież nie będę go im odbierać
      >
      > czy to "babskie" podejście do sprawy ??

      noooorma! potrafie jeszcze sprawdzic poziom oleju, wkrecic zarowke, wiem ile
      powietrza powinno byc w oponach i jak nie pasi, to samodzielnie sobie z tym
      poradze. cala reszta mnie nie interesuje i kiedys napisalam to samo na auto-
      moto:
      po to sa warsztaty, zeby z nich korzystac. nie kreci mnie spedzanie wolnego
      czasu na dlubaniu w smierdzacych, brudnych machineriach. komu sie to podoba-
      prosze bardzo- to napewno rodzaj hobby. ja mam inne, ale nie wolno mi tu o nich
      pisac ;-P
      • mejson.e5 Zuch baby! 26.11.03, 11:20
        Jeśli chodzi o listy Waszych umiejętności obsługowych autka, aankaa i betty-bt,
        to z tej listy do mojej żony pasuje tylko ten punkt o pokrętłach.
        Jeździć umie, ale do pozostałych rzeczy, to ma tego gościa, co wiesza spodnie w
        domowej szafie...

        Pozdrawiam :)
        Mejson
        • betty-bt Re: Zuch baby! 26.11.03, 15:15
          mejson.e5 napisał:


          > to z tej listy do mojej żony pasuje tylko ten punkt o pokrętłach.
          > Jeździć umie, ale do pozostałych rzeczy, to ma tego gościa, co wiesza spodnie
          w
          > domowej szafie...

          dziekuje za dobre slowo, ale nadziwic sie nie moge.
          jeszcze pol roku temu okrzyknieto mnie kretynka roku dlatego, ze nie znam sie
          na budowie auta. nawrzucano mi od glupkow itp. teraz okazuje sie, ze nikt sie
          nie dziwi, a wrecz moj poziom wiedzy na temat aut jest zadowalajacy. hm..
          ciekawe.
      • sherlock_holmes A propos zarowek 26.11.03, 15:01
        ... nikt tu sie nie zna na ich wymianie. Zarowki w samochodach sie nie
        wykreca :P
        Wynika stad, ze nikt, ani szanowne panie, ani szanowni koledzy, nigdy tego nie
        robil, skoro wszysyc pisza o wkrecaniu :)))))))))))))))))
        • betty-bt Re: A propos zarowek 26.11.03, 15:07
          doskonale. w tym przypadku nie powinnam pokazywac palcami kto mnie uczyl
          wymieniac zarowki :)
          w takim razie czym kreciles w moim bagazniku? :)))
          • sherlock_holmes Re: A propos zarowek 26.11.03, 15:10
            Cos krecisz. Ja slowa nie wspomnialem o kreceniu :) Po prostu podszedlem,
            wcisnalem co trzeba i wymenilem zarowke.
            Ani slowa nie bylo o kreceniu. Chyba mi chcesz wy-krecic jakis numer :)
            • betty-bt Re: A propos zarowek 26.11.03, 15:18
              ... i tak wlasnie krecisz, po to, zeby nie wyszlo na jaw kretactwo. czuje, ze
              chcesz mnie przekrecic :)))
              • sherlock_holmes Re: A propos zarowek 26.11.03, 15:22
                Tak krecisz i odwracasz kota ogonem ze az sie zakrecilem :)))
                • betty-bt Re: A propos zarowek 26.11.03, 15:22
                  skrecam sie ze smiechu :))))))))))))
                  • sherlock_holmes Re: A propos zarowek 26.11.03, 19:13
                    Tylko zebys skretu kiszek nie dostala :)
        • aankaa Re: A propos zarowek 26.11.03, 21:00
          sherlock_holmes napisał:

          > ... nikt tu sie nie zna na ich wymianie. Zarowki w samochodach sie nie
          > wykreca :P
          > Wynika stad, ze nikt, ani szanowne panie, ani szanowni koledzy, nigdy tego
          nie
          > robil, skoro wszysyc pisza o wkrecaniu :)))))))))))))))))
          >

          eh, jak już tak paluchem wytykasz

          wymianę wycieraczek "zlecam" chłopakom z pobliskiego technikum samochodowego
          korzyść obopólna - ja mam nowe wycieraczki, oni zarabiają, na przerwie, kilka
          złotych
        • mejson.e5 Kręcisz, Sherlock'u 26.11.03, 21:13
          Z tego, że napisałem o prawidłowo wkręconych żarówkach nie wynikało
          bezpośrednio, że chodzi o żarówki samochodowe.
          A Ty, Sherlock'u, znasz się na dzyndzlach i szczelinach?

          (Bez podtekstów):)

          Mejson
          • sherlock_holmes Re: Odkręcam! :) 27.11.03, 20:02
            Na szczelinach znam sie calkiem niezle, umiem sie nawet poslugiwac
            szczelinomierzem :) choc prawde mowiac majac odpowiednie wyczucie w rece, mozna
            szczeline zbadac organoleptycznie (przy uzyciu zmyslu dotyku :) ).
            Natomiast nie wiem jak z dzyndzlem - bo w roznych srodowiskach i regionach
            kraju wyraz ten oznacza co innego. Na wszelki wypadek wpisalem w wyszukiwarce,
            ale chyba nie o to chodzi :) :
            a.1asphost.com/daleszczyk/daleszczyk.htm
            www.cyberexpres.com/search.asp?cat=4 (po lerwej jest ankieta z
            dzyndzlem)
            users.nethit.pl/forum/read/filemon/1793044/
            www.malolatki.pl/enter.html
            republika.pl/wujekdzyndzel/index1.htm
            republika.pl/brygadaremontowa/lutkow.html
            hotlesbianpictures.com/index2.html
            Z gory uprzedzam,ze nie odpowiadam za tresci zamieszczone na tych stronach.
            Radze nie otwierac nikomu, kto nie ma dobrego antywirusa i nie wie jak kilowac
            procesy...
            :))))))
    • dr.uid Re: "zdrowe" podejście do samochodu 26.11.03, 14:06
      aankaa napisała:

      > potrafię zatankować, dolać płynu do spryskiwaczy, wiem gdzie mam koło
      > zapasowe, zmieniam opony zgodnie z logiką letnie/zimowe
      > umiem skorzystać z myjni (nie zatrzaskując kluczyków w środku)
      > i "samoobsługowego odkurzacza"
      > wiem (z grubsza) do czego służą różniaste pokrętła wewnątrz samochodu
      >
      > i wychodzę z założenia, że jak na niewiastę to wyjątkowo ;) dużo
      >
      > są ludkowie, którzy na chleb zarabiają naprawiając/poprawiając moje jeździdło
      > przecież nie będę go im odbierać
      >
      > czy to "babskie" podejście do sprawy ??
      >


      To nie jest babskie podejscie do sprawy.
      To jest normalne podejscie do sprawy.
      Ale pewnie co poniektorzy zmanierowani badziewiacy sie z tym nie zgodza.
      Bo oni lubia jak odpadnie kolo lub zderzak w ich przezartych rdza zlomach.
      Mozna wtedy sie pogrzebac w smarze i miec wymowke przez gruba zona, zeby
      posiedziec w garazu i popic browara.
      • dwiesciepompka Re: "zdrowe" podejście do samochodu 26.11.03, 21:55


        > To nie jest babskie podejscie do sprawy.
        > To jest normalne podejscie do sprawy.

        Podejscia do sprawy wole dzielic wesle kryterium zainteresowania motoryzacją i
        checia dokonania czegos pozytecznego wlasnymi silami, zamiast na normalne i
        nienormalne.

        > Ale pewnie co poniektorzy zmanierowani badziewiacy sie z tym nie zgodza.
        > Bo oni lubia jak odpadnie kolo lub zderzak w ich przezartych rdza zlomach.

        Jak komus cos odpada od rdzy,to raczej nie lubi on majstrowac sam przy
        samochodzie,bo jakby lubil to pewnie zadbalby na tyle zeby samochod nie
        rozpadal sie od korozji.Tacy jakich nazywasz "badziewiacy" ani sami nie zadbaja
        ani serwisu nie odwiedza.



        > Mozna wtedy sie pogrzebac w smarze i miec wymowke przez gruba zona, zeby
        > posiedziec w garazu i popic browara.

        Żony nie mam (tym bardziej grubej bo chudy jestem) i piwo pije kiedy chce.A
        satysfakcja,ze zrobilo sie cos samemu,zamiast placic obcemu jest spora.Nawet
        gdy sie czlowiek usmaruje jak swinia,podczas gdy fachowiec zrobilby to szybciej
        dla siebie czysciej :) Ale jak juz mówilem jak kto lubi.
        • aankaa dwieście.. 26.11.03, 22:03
          szybko się wytłumaczę ;)

          jestem baba (nawet sprawdziłam), na samochodach znam się tyle, co wyżej/obok
          piszę, wymówki do wypicia piwa (poza domem) nie szukam

          coś pożytecznego, własnymi siłami, wolę zrobić w "czterech ścianach"
          (przynajmniej efektu jestem pewna, i krzywdy nikomu nie zrobię)
          • dwiesciepompka Re: dwieście.. 27.11.03, 11:26
            > szybko się wytłumaczę ;)
            >
            Nie musisz sie tlumaczyc,bo moj post odnosil sie przeciez do dr.uida.:)

            A odnosnie robienie czegos w "czterech scianach"to mam awersje do tego jakas
            potworna.Moze dzis uda mi sie zmusic do pomalowania sufitu.:(

            Pozdrawiam ze szpachlą przed oczami.
            • aankaa to może wymiana... 27.11.03, 19:42
              ja Ci ten sufit, a Ty mi żarówki i wycieraczki :D
              aaa, i jeszcze jedno - ciśnienie w oponach !!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka