Na spotkaniu padł pomysł na szukanie lokalu na nasze regulaminowe. O ile dobrze zakumałem, to istota polega na tym, że ochotnicy zwiadowcy penetrują wybrany akwen miasta (oksymoron), odwiedzają po zgrubnej seleksji wszystkie napotkane lokale i własnymi organizmami testują przydatność. W ten sposób można trafić fuksa w miejscu nieoczekiwanym. Potem fuksa się przetestuje całą armią.
Co memłono na to? Jest ktoś chętny do narażania własnego zdrowia dla dobra Towarzystwa?
Ponieważ ktoś musi się zgłosić pierwszy, to ja mogę