Dodaj do ulubionych

Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych

05.07.08, 23:08
prosze zapelniac,najlepiej szybkosmile
Obserwuj wątek
    • edyta95 Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 05.07.08, 23:17
      cudnie było, superancko i ekstra klasa. Odwiedzilismy wszystkie
      zaplanowane miejsca, niektórzy odniesli rany kłute, inni szarpane.
      Widzieliśmy antrapę smile Na koniec najeliśmy się pierogów i bobu.
      Wróciłam już niestety, Szefowa takoż, reszta pewnie spożywa dalej.
      Padam i spać idę, jutro więcej wieści
      • lylika Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 05.07.08, 23:27
        Właśnie dotarliśmy do domu. Ale się działo! Ranę szarpaną głowy odniósł mężydło, pierogi były boskie, Puchatek tylko raz wybuchął płaczem na widok Edyty, Groha dostarczyła wannę bobu i cały kielecki żelazny zapas kiełbasy i kaszanki, psy i koty anatolskie najedzone do wypęku, drób, kuce i osiołki się na nas wypięły, bo najadły się siana. Ciąg dalszy jutro i pojutrze. smile
        • bbbzyta Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 06.07.08, 08:58
          Łomatko! Ale się działo! Już wróciłam na Memłono i czekam z niecierpliwością wieści z krzy. I fotografii!!!! smile
          • edyta95 Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 06.07.08, 11:20
            Krzemionki opatowskie 5 lipca 2008 rok, kasa biletowa

            - Dzień dobry, zrobiłam rezerwwację na nazwisko..... na godzinę 11.30
            - Dzień dobry, proszę poczekać, sprawdzę. Tak jest. Jakie bilety
            mają być? Czy to są normalne osoby?

            od tego się zaczęłosmile
            • lylika Krze - odsłona pierwsza. 06.07.08, 12:53
              Zanim Edyta znalazła się przy kasie, znacznie przed czasem dwie ekipy pocałowały klamkę przy bramie wjazdowej, więc udadły się do pobliskiej miejscowości Bałty w celu spożycia kawy. W zajeździe menu było całkiem puste,
              img53.imageshack.us/img53/5781/080705krze008ud0.jpg
              ale była kawa i nie tylko.
              Dowiedzieliśmy się przy okazji, co o poranku spożywali starożytni Bałtowie.
              Na przystawkę sernik oblany czekoladą, Na pierwsze danie kiełbasa na gorąco z musztardą. Na drugie danie jajecznica z coca colą. Na deser chleb z pomidorem.
              Takie dania i w takiej kolejności spożyli dwaj dżentelmeni widoczni za nami.
              img53.imageshack.us/img53/4885/080705krze012en3.jpg
              Następnie udaliśmy się do Krzemionek, gdzie w przemiłym rozgardiaszu nastąpiło rzucanie się na szyję, przekrzykiwanie, obdarowywanie różnościami, czyli nasze tradycyjne przywitanie.
              img364.imageshack.us/img364/9554/080705krze028ew9.jpg
              Obecni: Stara.gropa, Edeka, Sławek, Groha, Groh, Małża, Edyta, Cafeszpulka, Kocio Pierzaczek, Migos, Puchatek, Jotka, G0p0s, Stefanmaria i ja.
              Edyta próbowała zaskarbić sobie względy Puchatka,
              img364.imageshack.us/img364/1962/080705krze020qa0.jpg
              ale Puchatek wybrał Groha.
              Po zakupieniu nienormalnych biletów przez Edytę udaliśmy się do kopalni.
              • lylika Re: Krze - odsłona pierwsza. 06.07.08, 12:55
                Puchatek i Groh.
                img375.imageshack.us/img375/2753/080705krze027gz1.jpg
                • goonia Re: Krze - odsłona pierwsza. 06.07.08, 13:45
                  tez bym wybrala Grohasmile)
                  Ps . nie moge dluzej bezczynie czekac, w zwiazku z tm udaje sie na plaze. Pogoda
                  prazowa jest.
                  • asia.sthm Re: Krze - odsłona pierwsza. 06.07.08, 15:31
                    U mnie tez prazowo. Lecialam jednak, o malo sie nie zabilam, ale
                    warto bylo smile)))
                    Kto Mezydlu poszarpal glowe?
                    Pragne tez wiedziec co Groh mowi, ze Puchatek tak pieknie slucha.

                    Prosze o wiecej.
                    • aganioq Re: Krze - odsłona pierwsza. 06.07.08, 16:32
                      ale Wam zazdraszczam tego wyjazdu w plener, u mnie też praży dziś od rana (a
                      takie przyjemne były ostatnie 2 doby) i siedzę w piekarniku na 13-tym piętrze i
                      mnie coś trafia...
                      jak fajny Puchatek, a jaki duży smile heh, nie miałam okazji podziwiać wcześniej,
                      więc się teraz pozachwycam smile
                      • ter.eska Re: Krze - odsłona pierwsza. 06.07.08, 17:03
                        dzieki za wiesci,widac,ze bylo super,zazdroszcze wam
                • lylika Krze - odsłona druga. 06.07.08, 20:03
                  Na początku obejrzeliśmy odtworzne wejście do jednej z 4000 kopalń z otoczeniem i pokazem obróki krzemienia.
                  img184.imageshack.us/img184/6181/080705krzestefan012yu8.jpg
                  Potem, krętymi żelaznymi schodami zeszliśmy 11 m. w dół.
                  img184.imageshack.us/img184/7215/080705krzestefan018iq2.jpg
                  Tam z przewodniczką oglądaliśmy kopalnię.
                  img391.imageshack.us/img391/176/080705krzestefan020wr1.jpg
                  Te krzemienie sa naprawdę fantastyczne.
                  img354.imageshack.us/img354/6016/080705krzestefan027dn0.jpg
                  img354.imageshack.us/img354/299/080705krzestefan032xu9.jpg
                  Po wyjściu na powierzchnię obejrzeliśmy "wyroby gotowe".
                  img369.imageshack.us/img369/8253/080705krzestefan046uz5.jpg
                  Wpisaliśmy się też do Księgi Pamiątkowej "Jesteśmy pod wrażeniem, tym większym, że drogi powrotnej nie musieliśmy wydłubywać szydełkiem. Towarzystwo Wszystko Cmielewskie."
                  img369.imageshack.us/img369/6479/080705krzestefan043ij2.jpg
                  Jeszcze tylko skansen w Krzemionkach
                  img86.imageshack.us/img86/2290/080705krzestefan052oc8.jpg
                  img365.imageshack.us/img365/1388/080705krzestefan058bk7.jpg
                  i udajemy się do Opatowa.
    • asia.sthm Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 06.07.08, 18:40
      Ktos mily przyslal mi niespodzianke z telefonu, podziekowalam, a
      owszem, ale mi niedasia pokazalo.
      PERM_FAILURE: Google tried to deliver your message, but it was
      rejected by the recipient domain.

      Wiec tutaj dziekuje szczodremu anonimowi smile))
      • stara.gropa Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 07.07.08, 11:48
        To byłam ja, stara gropa.
        • asia.sthm Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 07.07.08, 12:32
          > To byłam ja, stara gropa.

          Tak tez pomyslalam bo cie nie bylo
          Dzieki za niespodzianke.
    • kocio_pierzaczek Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 06.07.08, 20:45
      Uff, doturlaliśmy się. Dzięki telefonowi od Goposa, któren znajdował
      się był dwadzieścia kilometrów bliżej Warszawy niż my, myknęliśmy,
      za radą Barona na Pruszków, unikając korków. Za to mogliśmy obejrzeć
      świeżutki karambol za Nadarzynem. Nawet glin jeszcze nie było. Idę
      pozipać na balkonie, z nogami w misce. Sprawozdawca/-czyni pewnie
      się wkrótce odezwie. Powiem krótko - było fantastycznie.
      • edyta95 Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 06.07.08, 20:59
        a jak się czuje najmłodsza ofiara szkorbutu?
        • kocio_pierzaczek Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 06.07.08, 21:11
          Czuje się bardzo dobrze. Sipi. Czego i wam życzę!
    • g0p0s Kurde mol 06.07.08, 21:39
      To jest terror psychiczny. Pisałem, że nie będę sprawozdawał, też
      chcę odpocząć, to nie. Byłem mobbingowany co by sprawozdawać. Nie ma
      z Wami lekko. Ale tym razem opuściłem najfajniejszą część wycieczki,
      więc i tak ktoś musi to opisać. Ogólnie sprawozdaje Groha i
      pozostali uczestnicy, a ja co nie co.
      Podróż 'do' odbyłem w towarzystwie Lyliki i Stefana. Jedyny epizod
      godny wspomnienia, to najgorsza kawa podana Lylice od xx lat, gdzieś
      za Radomiem.
      Pierwszy punkt programu, Krzemionki Opatowskie, okazał się
      niedostępny przed godziną 11. Przekonał się o tym zespól Edeki,
      Starej.gropy i Sławka. Przed tą godziną ucałowali z dubeltówki
      kłódkę na bramie i wyruszyli na poszukiwanie miejsca do
      zasiadnięcia. Informację tę przekazano do zespołu Lyliki, Stefana i
      mojego. Po licznych konsultacjach udało się nam spotkać w Bałtowie.
      Stoi tam kobylasty hotel/motel/restaurant i co kto chce. Po
      odpracowaniu powitania na parkingu udaliśmy się w kierunku kuszących
      parasoli, ocieniających stoliki i jednego pana sączącego piwo z
      butelki. Koncepcja okazała się niesłuszna. Do stolików przylegała
      jedynie ściana budynku z jakimiś technicznymi drzwiami, śmietnik i
      płot.
      Prawdziwe wejście znajdowało się z innej strony i prowadziły do
      niego majestatyczne schody. Wdrapaliśmy się. Przechodząc do stolika
      Lylika zaopatrzyła się w wzięte z lady bufetu karty menu i
      zasiedliśmy. Lektura menu rozczarowała nas, bo było w nim nic. Cóż,
      mówi się trudno. Przybyła pani kelnerka zadała nam proste pytanie -
      co zamawiamy? Musieliśmy, no musieliśmy odpowiedzieć pytaniem na
      pytanie - a co jest? Była kawa z ekspresu, cappucino, kawa
      sypana.... Na zamówienie kawy z ekspresu kelnerka odparowała - ale
      jeszcze nie ma ekspresu. Stefan nie omieszkał dodać, że jest
      opóźniony. Starć z gastronomią akt kolejny.
      Planowany skład na zwiedzanie kopalni zebrał się w Krzemionkach
      około 11. Byli wszyscy, oprócz Bumbeckiej z kumpelą, które miały
      udać się bezpośrednio do Anatolki. Się wyściskaliśmy, wycałowaliśmy,
      wymisialiśmy i wykarpikowaliśmy. Oczekiwaliśmy na swoją kolejkę i
      przewodnika. Jednostki spoza TWCh za przewodnika uznały Groha. Nie
      podszył się i doobradowaliśmy do pojawienia się przewodniczki.
      Przelecieliśmy świńskim truchtem do oglądania nadszybia. Potem kilka
      kroków do następnego nadszybia. Tam było zejście 17 (?) metrów pod
      ziemię po kręconych wokół rury stalowych schodach. Całą turystyczną
      trasę wyrąbali w wapieniu współcześni (nam) górnicy. Do przejścia
      jest 450 metrów chodnika o przekroju mniej więcej 1x2 metry. Z
      białych wapiennych skał co i raz wystają buły krzemienia. Mają
      najczęściej kształt spłaszczonych bochnów chleba, czasami grubych
      dużych placków. Ich brzeg wystający do korytarza ma czasami kształt
      kobiecych piersi, co zostało docenione. Wapień to miękka skała,
      jednak desperacka próba wydłubania buły za pomocą
      scyzoryka/korkociągu/pilniczka do paznokci (taki był zestaw
      narzędzi) skończyła się niestety kontuzją Caffe.szpulki. Nie
      wymagała zniesienia z boiska i mimo kontuzji dotrwała do końca. W
      niektórych miejscach były ściany i filary zrobione z płaskich
      kamieni wapiennych. Poligon doświadczalny dla szydełka!
      W kopalni panuje temperatura 6 stopni C i wilgotność bliska 100%.
      Gdyby nie za wysoka wilgotność, to chciałbym mieć kawałek takiej
      kopalni u siebie. Kilka uczestniczek chciałoby z wilgotnością. Nie
      jest prawdą, że z kopalni nie można nic wynieść. Każdy gdzieś tam
      się otarł i był trochę ubielony wapieniem.
      Obok kopalni jest skansen z wioską neolityczną. Okazuje się, że już
      wtedy były makatki z papieżem i inne gadżety. Cudo.
      Kolejny punkt programu - Opatów. ...
      • edyta95 Re: Kurde mol 06.07.08, 21:54
        przeca uprzedzałam, że Krzemionki otwierają o 11, trzeba był
        słuchać. A w Bałtowie trafiliście do parku Jurajskiego? Znaczy były
        takie duuuuże zwierzątka?
        • lylika Re: Kurde mol 06.07.08, 22:01
          W Bałtowie byli Bałtowie spożywający na deser chleb z pomidorami i kelnerka oferująca kawę z ekspresu, którego nie ma. Jest za to fontanna.
          img355.imageshack.us/img355/9554/080705krzestefan005yl3.jpg
          • migos_migacz Re: Kurde mol 06.07.08, 22:09
            O wciórności! Jakbyśmy wiedzieli, to byśmy wyjechali 30 minut
            wcześniej, coby cudo obejrzeć...
            • edyta95 Re: Kurde mol 06.07.08, 22:11
              spoko, za rok pojedziemy, narodziła nam się nowa świecka tradycja
              • bumbecki Re: Kurde mol 06.07.08, 22:25
                noooo smile)) umawianie sie na zbieranie grzybów już sie zaczęło ...
                tak jakoś wrzesień/październik smile))) betki, psie itp są w
                zagrożeniu smile)))
                obiecuje przynieść zdjęcia na przyszły piątek !! a jest co smile)))
                będzie tego ze 100 zdjęć smile)))
                ze swej strony proszę o zdjęcie 'ufolca' (tak to
                było "Migaczu" ?? smile))
                • migos_migacz Re: Kurde mol 06.07.08, 22:55
                  UFOKA! Ufoki nas zaatakowały! I to bez żadnej przyczyny! Jak zdjęcia
                  będą [ściągnięte], to się przekaże całemu światu, by dać
                  Świadectwo...
                  • lylika Re: Kurde mol 06.07.08, 22:58
                    Czekam z zapartym stolcem. Ups... z zapartym tchem. Ja też bardzo chcę zobaczyć Ufoki.smile
                  • asia.sthm Re: Kurde mol 06.07.08, 23:01
                    to Ufoki juz sie roplenily poza Garwolin? Nie wiedzialam.
                    Czekamy z zapartym wszystkim za swiadectwo smile)

                    Prosze tez wiecej o pani przewodnik, no choc pare cytatow.
      • jotka13 cd. 06.07.08, 22:30
        … W Opatowie na rynku nastąpiło przegrupowanie w poszukiwaniu:
        sklepu z wędlinami i napojami, restauracji aby spożyć śniadanie oraz
        kawiarni aby napić się kawy. Najszybciej z rekonesansu i z kiełbasą
        wrócili Groh ze Sławkiem, pozostała część kursowała to w lewo do
        restauracji z parasolami, to w prawo do lokalu z
        napisem „Kawiarnia”. W restauracji okazało się, ze nie dostaniemy
        nic do jedzenia, ponieważ lokal zarezerwowany jest na wesele (to już
        się staje naszą świecką tradycją), tylko napoje. Przeszliśmy na
        drugą stronę rynku, aby zobaczyć co dostaniemy w kawiarni, wewnątrz
        pani poinformowała nas, że lokal został przeniesiony naprzeciwko ;-
        )) Oprócz tego pokierowała zgłodniałą część grupy do lokalu
        z „tradycyjnym” jedzeniem: kebabem, zapiekankami i frytkami.
        Udaliśmy się z powrotem pod parasole, tam dostaliśmy napoje i
        odpoczęliśmy – jedni krócej inni dłużej, ponieważ zbliżała się pełna
        godzina, o której można było zwiedzać podziemia. Po krótkiej
        naradzie, kto ma chęć iść, a kto idzie pod przymusem (musieliśmy
        zebrać minimum 10 osób) wybraliśmy się zobaczyć podziemia. Było nas
        8 lub 9 osób, ale Pani Przewodniczce to nie przeszkodziło, wychyliła
        się i złapała na ulicy 4-osobową rodzinę i nakłoniła do podjęcia
        szybkiej decyzji co do obejrzenia miejscowej atrakcji. Szybko
        kupiliśmy bilety i równie szybko za Panią Przewodnik zeszliśmy do
        podziemi i tam dopiero się zaczęło. Przykro mi, że nie mieliśmy ze
        sobą dyktafonu ponieważ nie jestem w stanie oddać atmosfery, tonu
        głosu i składni Pani Przewodnik, jedno wiem na pewno, że był to
        najweselszy punkt programu naszej wycieczki. Po wyjściu na zewnątrz
        odszukaliśmy posilającą się drugą część wycieczki i wspólnie
        obejrzeliśmy kościół oraz zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie pod
        bramą opatowską. Następnie zrobiliśmy piwne zakupy i po krótkiej
        naradzie czy udajemy się od razu do Anatolki czy do Łagowa,
        pojechaliśmy obejrzeć dziurę w Łagowie…
        • edyta95 Re: cd. podziemi opatowskich 06.07.08, 22:34
          dla ścisłości dodam, że w tych podziemiach nie ma absolutnie nic do
          obejrzenia, jednakże osobowość pani przewodnik powaliła nas na
          kolana i faktycznie był to najmocniejszy punkt programu
          • kocio_pierzaczek Re: cd. podziemi opatowskich 06.07.08, 22:59
            Mówi Migos: "Szczególnie dla zwiedzających z Białegostoku".
            Mówię ja: Brama to była chyba Warszawska... Napiszcie do Pani
            Przewodnik, wyjaśni.
            • cafeszpulka Re: cd. podziemi opatowskich 06.07.08, 23:13
              cytatami bedzie dysponowac Stara Gropa, ja pamietam ze teraz jest "hessa na Opatów"...
              • lylika Re: cd. podziemi opatowskich 06.07.08, 23:23
                Jeszcze oglądaliśmy "antrapę". smile))
        • the_dzidka Re: Ale fajnie mieliście :-) 06.07.08, 23:50
          Zazdraszczam, i zapisuję się na za rok smile
        • anutek115 Re: cd. 07.07.08, 08:53
          He, he, he, znaczy się, względem gastronomii Opatów nie zmienił się tak bardzo
          przez te parę głupich lat... Nawiedzilismy bylismy miasto z małżonkiem pięć lat
          temu i, głodni i spragnieni, miotalismy się, nieszczęśni, po rynku mniemając jak
          najbardziej niesłusznie, że jakaś jadłodalnia powinna się znaleźć w tej okolicy.
          Ale się nie znalazła. Stwierdzilismy za to nienormalne natężenie aptek i
          zakładów pogrzebowych (aż tyle zgonów turystów z głodu?) na metr kwadratowy.

          A nawet przewodniczki nie mielismy na pociechę w charakterze uczty, duchowej co
          prawda...
    • eulalija Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 07.07.08, 07:38
      Nadal nie wiadomo kto poszarpał głowę Mężydła. G0p0s nie zdradził co
      dostał od Pani Prezes. O Anatolce ledwo dwa słowa na krzyż, że koza
      nie jadła a psy obżarte.

      Jakieś wybrakowane te sprawozdania sad
      • lylika Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 07.07.08, 08:16
        > Jakieś wybrakowane te sprawozdania sad
        >
        ...
        To są sprawozdania cacunio. Wszystko ma być po kolei i napięcie dozowane jak w dobrym kryminale. Ty kryminały od końca czytasz? smile))
    • stara.gropa Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 07.07.08, 08:15
      Moi drodzy, najlepsze momenty wyjazdowe rozegrały się w nocy, kiedy
      to jakaś postać wyłoniła się z mroku przeistoczona w Ufoka. Mam
      nadzieję,że zobaczycie to na zdjęciu. Oczywiście wywołała panikę
      wśród uczestników ogniska, którzy rozbiegli się w ciemnościach z
      okrzykami: Lądowanie w Garwolinie!! Ktoś zachował na tyle
      przytomości umysłu, że zdążył jeszcze rzucić w stwora kotem. Na nic!
      Ufok szedł do przodu jak czołg. Na szczęście po bliższym obejrzeniu
      okazał się Bumbeckimsmile niosącym herbatę.
      O 3.00 nad ranem wszystkich, ciężko strudzonych całym dniem
      wycieczkowiczów, poderwał z łóżek ryk osła Luisa dobiegający ze
      stajni. Naprawdę, bezcenne doświadczenie! Rano pan, który zajmuje
      się zwierzętami powiedział nam, że Luis jest zakochany w pani
      kucykowej i lubi jej wyznawać miłość o każdej porze dniasmile Szkoda,
      że nie było Barona, on lubi być budzonym wcześnie odgłosami
      przyrodysmile
      Wysłaliśmy do Barona zdjęcie z festiwalu bobożerców, podobno na jego
      widok dostał globusa i chyba się udusił, bo zamilkł na wieki.
      Mieliśmy do zjedzenia 10 kg kiełbasy, 10 kg bobu, że o drobiazgach w
      postaci bochna chleba, kaszanki i michy czereśni nie wspomnę.
      Groha przygotowała dla wszystkich podręczne zestawy czarownicy
      świętokrzyskiej, o których zapomniała w sobotę. Przekazała je na
      moje ręce.
      Królem bobożerców został wybrany Sławek, którego zdjęcie z wanną
      bobu pewnie niedługo się pojawi. Sławek dostał pierścień przechodni
      i tytuł Bobusia roku. Pierścień póki co nosi Edeka.
      Kociowie dostali nagrodę Zwiędłej maciejki, ale zabijcie mnie nie
      pamiętam za co.
      Groha obdarowała nas nagrodami w postaci kolorowych serduszek. Taka
      kochana jest ta nasza Groha!
      Wstępnie omówiliśmy już trasę następnego wyjazdu w krze: Tokarnia,
      ptasi azyl, Ćmielów z muzeum porcelany, grzyby - czyli wyjazd będzie
      na jesieni.
      Cytaty z pani przewodniczki opatowskiej zamieszczę później. Pa.
      • stara.gropa Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 07.07.08, 08:22
        Wyjaśniam:
        Mężydło poszarpał sobie głowę w jaskini zbója Madej - bo i tam
        byliśmy.
        W niedzielę wszystkie zierzątka pożarły kilka kilo marchwi w pięć
        minut. Okazało się że lama Jaś ma pneumatyczną szyję, którą
        rozciągała w razie konieczności w celu przechwycenia marchewki.
        Właściwie to nie wiem, czy nie była to żyrafa przebrana za lamę.
        W niedzielę byliśmy w Kielcach w muzeum zabawek i tam pani w kasie
        na nasz widok, już bez pytania podała nam nienormalne bilety. Na
        moje zdziwenie powiedziała: Wszystko w porządku, tak trzebasmile
        • stara.gropa Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 07.07.08, 08:26
          W jaskini zbója Madeja - powinno być
          Spotkanie zakończyliśmy pysznym jedzonkiem w knajpie meksykańskiej.
          Kto nie był, niech żałuje, a na drugi raz niech jedzie.
          • 36krzysiek Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 07.07.08, 08:39
            Amen.
            • edeka5 Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 07.07.08, 09:48
              Muzeum zabawek przy placu Wolności Obrońców Stalingradu.

              Oczywiście, Puchatka nie zabraliśmy do muzeum, bo kto to słyszał,
              żeby dzieci miały coś wspólnego z zabawkami. Zupełnie jak kiedyś z
              budową kolejek Piko przez tatusiów.
              Przez 2 najbliższe lata jest wystawa lalek z całego świata.
              Oryginalna lalka z Kuby w sukni z liści czegośtam, matrioszka z
              Putinem, lalki z Nepalu, Japonii, lalka "ślubna" siedząca na masce
              samochodu ...
              A oprócz tego "stare" zabawki z ubiegłego wieku. Mi osobiście
              najbardziej zapadły zabawki (samochód, traktor, pociąg itp.)
              wykonane chałupniczo z puszek po konserwach i drewniane.
    • anka-hanka Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 07.07.08, 10:15
      Pozazdrościć, naprawde tylko tyle mogę.... smile
    • g0p0s Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 07.07.08, 10:37
      ...
      Po drodze był Ostrowiec Świętokrzyski. Za prowadzącym Grohem cały
      peleton dwukrotnie okrążył jedno z rond. Myśleliśmy, że w celu
      prezentacji lokalnych zwyczajów parkowania (aborygeni zostawiają
      swoje rącze pojazdy w zasadzie dowolnych miejscach: metr od
      krawężnika, przy wysepce ronda, skosem, na przejściu dla pieszych
      itp.). Ale nie. Wybieraliśmy optymalną trasę do Opatowa. Tamże
      zaparkowaliśmy na rynku, przy małym lokalu z szyldem 'Kawiarnia'. Po
      drugiej stronie rynku znajdował się o wiele większy lokal z dużym
      ogródkiem. Polecieliśmy do niego i ... Było jak zwykle, czyli proszę
      won, bo ma być wesele. No to zrobiliśmy won do kawiarni, gdzie
      uzyskaliśmy... cenną wiedzę, że lokal przeniósł się tam gdzie
      byliśmy. Oraz że w lewo za rogiem jest lokal, który na pewno nas
      obsłuży. Kolejny raz przemierzyliśmy Opatowski rynek i dotarliśmy do
      lokalu serwującego dania regionalne - pizzę, frytki, kebab, itp. na
      miejscu (niewielkim) i na wynos. Ponieważ cała wycieczka i tak by
      się nie zmieściła wróciliśmy do wesela. Tam udało się nam uzyskać
      napoje oraz wyznaczyć reprezentację do zwiedzania podziemi. Ten
      punkt programu był najbardziej emocjonujący. Zwiedzanie, nie
      wyłanianie. Pozareprezentacyjni i, co ty szklić, najbardziej głodni
      wycieczkowicze udali się do knajpy regionalnej. Tam zaspokoiliśmy
      głód. Nawet z górką, bo nie udało mi się wynegocjować samej nogi
      kurczaka, tylko pół całości. Anatolskie psiaki miały coś na ząb. Po
      powrocie eksploratorzy podziemi też się tam posilili. Kolejna
      reprezentacja poleciała do kościoła. Długooo nie wracali i tu są
      dwie wersje. Albo załapali się na nieszpór, albo się spowiadali. Na
      spowiedź, to jednak chyba byli za krótko... Kupiliśmy kiełbasę,
      kaszankę i piwo. Myślę, że po tygodniu miasto odbuduje zapasy.
      Z pełnego atrakcji (i super czystego!) miasteczka udaliśmy się do
      Łagowa, do miejsca zamieszkania krewnego Starej Gropy. Po
      tradycyjnej już rundce, wokół tym razem rynku, troszkę się
      cofnęliśmy i uliczkami i dróżkami o szerokości 1,2 metra dotarliśmy
      do jaskini. Jaskinia walnęła Stefana w łe..., w głowę. Zupełny brak
      szacunku, zbójeckie zwyczaje! Po reanimacji rannego wyruszyliśmy do
      Anatolki.
      W podróży towarzyszyła nam burza. Gromów było niewiele (może jednak
      się wyspowiadali?), ale wody nie żałowano. I w jej to towarzystwie
      zaparkowaliśmy na gumnie anatolskim. Jakoś nam się nie spieszyło z
      wysiadaniem. Niebiosa uznały, że dokuczyły nam wystarczająco i
      zakończyły lanie wody. Powitaliśmy się z drużyną Bumbeckiej i
      przenieśliśmy się pod gościnny dach.
      Pod dachem zaserwowano nam zalewajkę/żurek, żurek/zalewajkę. Spór
      Lyliki z panią Anią o terminologię i technologię odebrał tej
      ostatniej sen w nocy. Nie technologii, tylko pani Ani. Żyje ona od
      tej pory (ciągle pani Ania) z poczuciem winy. Nie wiadomo czy
      jeszcze kiedyś przyjmie tak kłopotliwych gości. A jeżeli już, to na
      pewno nie poda im zupy. No może jak będziemy bez Szefowej. Wróć! Nic
      nie mówiłem, przesłyszeliście się.
      Rozpaliliśmy ognisko. Nie musieliśmy zbierać chrustu, wszystko było
      gotowe. Ciepło ognia wykorzystywaliśmy do suszenia tyłków wilgotnych
      od mokrych siedzisk oraz do pieczenia kiełbasek. Obie czynności
      powiodły się. Sławek zajął się gotowaniem bobu, skupionego z całego
      regionu przez Grohę, Jak mu się udało (Sławkowi, nie bobu)
      jednocześnie piec kiełbasę i ugotować idealnie nasz przysmak, nie
      wiadomo. Wyszła go nam miednica. Obżarliśmy się do wypęku. Potem
      jeszcze była pieczona w żarze kaszanka. W trakcie piwo. Pełna
      rozpusta.
      Jak zwykle mowa była o wszystkim. Oczywiście jednocześnie. Między
      innymi obserwowaliśmy gwiazdy na niebie, w mieście niedostępne.
      Wśród nich wypatrzyliśmy też stację orbitalną. Żeby lepiej pokazywać
      sobie niebiańskie obiekty, świeciliśmy latarkamismile
      Od pierwszego postawienia stopy na anatolskiej ziemi towarzyszyły
      nam lokalne psy i jeden z kotów. Wszystkie źwierzątka tydzień nie
      jadły i reflektowały nawet na marchewkę, Aż dziw, że nie popękały od
      wyżebranej strawy. Następnego dnia spały po kątach do południa i już
      mniej wyciągały pyski.
      Około północy skończyło się nam drewno i postanowiliśmy udać się na
      spoczynek. Śniadanie obstalowaliśmy na dziesiątą. Osioł Luis nie
      zawiódł i ryczał o świcie. Mimo licznych interwałów w śnie, Luisa
      przespałem. Za to o 6 był kogut. Ale taki malutki, o nie
      wytrenowanym dziobie. Kogut Barona nie żyje. Pani Ania nie zdradziła
      bliższych szczegółów jego zejścia. Nie wiemy czy to był planowy
      niedzielny rosół, czy może jednak ktoś z gości...
      W niedzielę jakoś się pobudziliśmy i czas do południa spędziliśmy na
      miejscu. Później pojechaliśmy oglądać kielecki kamieniołom, muzeum
      zabawek i do domciu.
      Groha poodznaczała każdego swoimi wyróżnieniamismile
      Było wspaniale. Wszystkim dziękuję.
      • lylika Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 07.07.08, 11:00
        Odsłona trzecia. Będzie też czwarta i piąta.

        g0p0s napisał:
        > Tamże
        > zaparkowaliśmy na rynku, przy małym lokalu z szyldem 'Kawiarnia'
        To rynek. Widok w stronę kebabu za rogiem.
        img93.imageshack.us/img93/4596/080705krzestefan061od9.jpg
        > Tam udało się nam uzyskać
        > napoje
        img112.imageshack.us/img112/1713/080705krzestefan065cz5.jpg
        Szczęśliwcy mieli własne kanapki:
        img362.imageshack.us/img362/1865/080705krze038fx3.jpg
        > najbardziej głodni
        > wycieczkowicze udali się do knajpy regionalnej. Tam zaspokoiliśmy
        > głód. Nawet z górką, bo nie udało mi się wynegocjować samej nogi
        > kurczaka, tylko pół całości.
        img59.imageshack.us/img59/9501/080705krze039tr6.jpg
        Po posiłku niektórzy zajęli puntowane miejsca w okolicy wychodka.
        img112.imageshack.us/img112/9866/080705krze046vs6.jpg
        > Kolejna
        > reprezentacja poleciała do kościoła.
        img112.imageshack.us/img112/9351/080705krzestefan074ko0.jpg
        img59.imageshack.us/img59/3391/080705krzestefan089oe8.jpg
        > Długooo nie wracali i tu są
        > dwie wersje. Albo załapali się na nieszpór, albo się spowiadali.
        Niektórzy pozostali w pozycji spowiedniej nawet po wyjściu z kościoła.
        img362.imageshack.us/img362/9047/080705krze051ap8.jpg
        Jeszcze obowiązkowa wspólna fotografia.
        img73.imageshack.us/img73/1429/080705krzestefan100ae5.jpg
        Uwaga na boku: cechą charakterystyczną tej wycieczki, obok braku lokali gastronomicznych, był nadmiar schodów. W życiu się tyle nie nałaziłam po schodach.
        img66.imageshack.us/img66/9194/080705krzestefan098bk5.jpg
        • g0p0s Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 07.07.08, 11:04
          Siadaniu na punktowanych miejscach obok wychodka towarzyszyła
          dyskusja, czy opatowianie po psach aby sprzątająsmile
          • edyta95 Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 07.07.08, 11:26
            sprzątają, bardzo porządne miasto
      • lylika Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 07.07.08, 13:40
        Odsłona czwarta.

        g0p0s napisał:

        > i uliczkami i dróżkami o szerokości 1,2 metra dotarliśmy
        > do jaskini.

        Część wspięła się na górę,
        img391.imageshack.us/img391/3176/080705krze058tx1.jpg
        żeby podziwiać jak pięknie jest na dole.
        img372.imageshack.us/img372/5585/080705krzestefan112hb7.jpg
        Niektórzy udali sie do jaskini
        img362.imageshack.us/img362/4246/080705krzestefan109sv6.jpg
        żeby w pozycji mocno pochylonej
        img362.imageshack.us/img362/9351/080705krzestefan102ak5.jpg
        stwierdzić, że dalej jest jeszcze niżej i trzebaby się czołgać.
        img360.imageshack.us/img360/4686/080705krzestefan106lk4.jpg
        > Jaskinia walnęła Stefana w łe..., w głowę. Zupełny brak
        > szacunku, zbójeckie zwyczaje!
        Ranny o własnych siłach dotarł na dół
        img357.imageshack.us/img357/1999/080705krze074ya2.jpg
        gdzie wywołał piorunujące wrażenie grozy połączonej z niesmakiem
        img86.imageshack.us/img86/7519/080705krze070jb8.jpg
        > Po reanimacji rannego wyruszyliśmy do
        > Anatolki.
        img86.imageshack.us/img86/208/080705krze075bj2.jpg
        Ruszyliśmy kurcgalopkiem, bo zbierało sie na burzę
        img93.imageshack.us/img93/6281/080705krzestefan111gq8.jpg
        > W podróży towarzyszyła nam burza. Gromów było niewiele (może jednak
        > się wyspowiadali?), ale wody nie żałowano.
        img375.imageshack.us/img375/2937/080705krze079ci2.jpg
        img368.imageshack.us/img368/4161/080705krze080hb0.jpg
        • eulalija Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 07.07.08, 15:12
          Lylika napisała:

          > Jaskinia walnęła Stefana w łe..., w głowę. Zupełny brak
          > szacunku, zbójeckie zwyczaje!
          Ranny o własnych siłach dotarł na dół
          img357.imageshack.us/img357/1999/080705krze074ya2.jpg

          Nie chce mi się wczytać dzielny, poszarpany, bohaterski Stefansad(
      • lylika Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 07.07.08, 20:12
        Odsłona piąta.

        g0p0s napisał:
        > Powitaliśmy się z drużyną Bumbeckiej i
        > przenieśliśmy się pod gościnny dach.
        Tam też pokazał nam się Puchatek w nowej roli mini Chmielewszczyka:
        img360.imageshack.us/img360/8614/080705krze089vj7.jpg
        > Pod dachem zaserwowano nam zalewajkę/żurek, żurek/zalewajkę.
        img295.imageshack.us/img295/4752/080705krze088ha2.jpg
        > Spór Lyliki z panią Anią o terminologię i technologię odebrał tej
        > ostatniej sen w nocy. Nie technologii, tylko pani Ani. Żyje ona od
        > tej pory (ciągle pani Ania) z poczuciem winy. Nie wiadomo czy
        > jeszcze kiedyś przyjmie tak kłopotliwych gości. A jeżeli już, to na
        > pewno nie poda im zupy. No może jak będziemy bez Szefowej. Wróć! Nic
        > nie mówiłem, przesłyszeliście się.
        Nic podobnego. Z panią Anią nie zamieniłam nawet jednego słowa na temat zalewajki. Rozmawiałam z Grohą i Edytą. Chodziło o przepisy na owe zupy. Na głos rozmawiałam, więc mogła słyszeć. A Ty, skoro nie chcesz mnie widzieć na następnej eskapadzie, to wal prosto a nie dookoła. Przyjmę ten cios na moją wątłą pierś. smile)
        Po zuppie podano fantastyczne pierogi. Szczególnie ruskie rozpływały się w ustach.
        img370.imageshack.us/img370/1140/080705krzestefan118wv0.jpg
        A Puchatek się rozbawił i rozrabiał jak pijany zając.
        img357.imageshack.us/img357/502/080705krze096el3.jpg
        > Rozpaliliśmy ognisko. Nie musieliśmy zbierać chrustu, wszystko było
        > gotowe.
        img370.imageshack.us/img370/2487/080705krzestefan159sw3.jpg
        Ciepło ognia wykorzystywaliśmy do suszenia tyłków wilgotnych
        > od mokrych siedzisk oraz do pieczenia kiełbasek.
        Bumbecka zaprezentowała nowy sposób pieczenia owych. Siedziała na leżaku ze swoją "wędką" i spokojnie czekała aż ognisko do Niej przyjdzie.
        img356.imageshack.us/img356/2707/080705krze151yj4.jpg
        Przy ognisku aktywnie uczestniczył Puchatek.
        img55.imageshack.us/img55/2452/080705krzestefan152tz7.jpg
        > Sławek zajął się gotowaniem bobu, skupionego z całego
        > regionu przez Grohę,
        img58.imageshack.us/img58/4680/080705krze093xw9.jpg
        img58.imageshack.us/img58/7971/080705krze098lb6.jpg
        W tak zwanym międzyczasie Stara.gropa rządziła nami za pomocą maczugi swojego krewniaka
        img56.imageshack.us/img56/4152/080705krze108jc0.jpg
        i ustawiała nas do zdjęć, po czym wysyłała mms-y do Barona i Asi.
        img58.imageshack.us/img58/9775/080705krzestefan135qb7.jpg
        > Jak mu się udało (Sławkowi, nie bobu)
        > jednocześnie piec kiełbasę i ugotować idealnie nasz przysmak, nie
        > wiadomo. Wyszła go nam miednica. Obżarliśmy się do wypęku
        img55.imageshack.us/img55/7869/080705krze142uq9.jpg
        Oto festiwal bobożerców:
        img352.imageshack.us/img352/1673/080705krze143ri4.jpg
        img364.imageshack.us/img364/9595/080705krze146qu1.jpg
        img363.imageshack.us/img363/1706/080705krze147vy0.jpg
        img363.imageshack.us/img363/2495/080705krze154uh2.jpg
        > W trakcie piwo. Pełna
        > rozpusta.
        img364.imageshack.us/img364/9407/080705krze160lj5.jpg
        img510.imageshack.us/img510/9584/080705krzestefan137lt9.jpg
        > Od pierwszego postawienia stopy na anatolskiej ziemi towarzyszyły
        > nam lokalne psy i jeden z kotów. Wszystkie źwierzątka tydzień nie
        > jadły i reflektowały nawet na marchewkę, Aż dziw, że nie popękały od
        > wyżebranej strawy.
        img411.imageshack.us/img411/8651/080705krzestefan157ti1.jpg
        img55.imageshack.us/img55/1402/080705krzestefan167pa0.jpg
        Tu mój serwis foto się kończy. Tylko jeszcze droga powrotna.
        img136.imageshack.us/img136/1756/080705krze165iz5.jpg
    • stara.gropa Pani przewodniczka z Opatowa 07.07.08, 11:44
      Moi państwo, witam, witam. Halo! Państwo tam na ulicy też na
      zwiedzanie podziemi? Proszę wchodzić! Bilet 8 zł. plus złotówka na
      przewodnika. Wchodzimy! Proszę, proszę. Schodzimy 17 metrów, prawda
      jak świetna temperatura? Proszę tam nie wchodzić, tam wejdziemy
      później! Idziemy! IDZIEMY! Proszę obejrzeć kufer. Kufer, kufer! Pani
      też do kufra, proszę! Do przodu! Moi państwo, Opatów bynajmniej do
      XVIII wieku był bogatym miastem! Była hessa. Tam proszę nie wchodzić
      tam jest Biała Dama! Skąd tu Biała Dama? Moi państwo, kiedy był
      najzad Tatarów na miasto, a była wtedy hessa, to mieszkańcy chowali
      w podziemiach swoje żony, żeby były bezpieczne. (tu pytanie Edyty -
      I co zapomnieli o nich?). Jeden z mężów zginął i jego żona tu
      siedziała, grzebała, kopała i rozpaczała. A teraz pląsa w
      podziemiach. A tu moi państwo antrapa ratusza, który widzieliście na
      Rynku. Po co pan nosi te ciężary? (to do Mężydła, który miał aparat
      fotograficzny na szyi) Trzeba było zostawić w biurze, tu nic nie
      ginie! (w tym momencie wszyscy przesunęli torby za plecy). Skąd
      pańswto są, bo muszę wpisać do księgi? (zabrzmiało jak - bo muszę
      założyć wam teczki) Gdzie pani kupiła ten zegarek (to do
      Cafeszpulki), bo potrzebuję takiego! Muszę mieć taki duży, a tu
      same damskie małe takie bździnki! Proszę dotknąć ściany i zobaczyć
      jaka zimna! Pani też, proszę podejść i dotknąć!
      Do widzenia!!
      • asia.sthm Re: Pani przewodniczka z Opatowa 07.07.08, 12:30
        Jak za zlotowke od lebka to rozrywki dostarczyla, ze ho ho.
        smile) Doceniamy takie talenty,prawda?
      • g0p0s Re: Pani przewodniczka z Opatowa 07.07.08, 12:33
        Jeszcze było o szczurachsmile))
        • stara.gropa Re: Pani przewodniczka z Opatowa 07.07.08, 12:39
          Zapomniałam. Edyta schowała się za ścianą, żeby wyskoczyć zza załomu
          i postraszyć nas. Jak postanowiła, tak uczyniła i przemknęła w
          półmroku licząc na nasze okrzykismile)) Na moje pytanie: Co to było,
          szczur? - skierowane do Anety odpowiedziała przewodniczka. Szczur?
          Tu szczurów nie ma! Niech pani wybije to sobie z głowy!
          • stara.gropa Re: Pani przewodniczka z Opatowa 07.07.08, 12:46
            I jeszcze jedno. Pani przewodniczka wymieniała inne znane trasy
            podziemne i zapytała: Krzemionki! Byli państwo w tych norach?
            Skwapliwie odpowiedzieliśmy, że tak.
    • g0p0s Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 07.07.08, 12:57
      Wszystko fajnie, ale ani Grohy, ani Grohowego sprawozdania nie
      widać. Ktoś ją wie?
      • eulalija Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 07.07.08, 13:05
        Puchatek również milczysmile)
        • eulalija Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 07.07.08, 13:06
          Bo to krótkie, co Kocio napisała, to się raczej na notkę na siódmą
          stronę nadaje wink)
      • edeka5 Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 07.07.08, 13:11
        g0p0s napisał:

        > Wszystko fajnie, ale ani Grohy, ani Grohowego sprawozdania nie
        > widać. Ktoś ją wie?

        Zamęczyliśmy Grohę. Pewnie się nie odzywa bo się boi następnego
        najazdu.
    • stara.gropa Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 07.07.08, 14:15
      Chyba jeszcze nikt nie napisał, że nasze nowe ulubione słowo to
      neolityczny. W Krzemionkach widzieliśmy nawet neolityczne pinczery!
      • groha Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 07.07.08, 15:31
        Oraz neolityczną deskę surfingową!
        No, wreszcie ogarnęłam się trochę z robotą i już mogę opowiadać, jak nam było w
        tych krzach, już, już. Wczoraj w nocy chciałam, naprawdę, usiadłam nawet do
        komputera, ale chała. Zatchło mnie od tych wszystkich wrażeń na amen, po prostu.
        Mówiłam, że nie umiem pisać sprawozdań? Mówiłam. Ale dobra, spróbuję. Najpierw
        będę dziękować, a potem się zobaczy. Bezapelacyjnie, największe podziękowania
        należą się Edycie, czyli pomysłodawczyni i organizatorce tego uroczego
        szaleństwa, ale równie gorące składam wszystkim, którzy nie zważając na trudy
        wyprawy, tłukli się w te krze taki kawał drogi i swoją obecnością sprawili nam,
        tubylcom, tyle radości i frajdy, że klękajcie narody. A także tym, którzy nie
        mogąc być z nami cieleśnie, byli obecni duchem, o czym przekonaliśmy się
        naocznie przy wieczornym ognisku - sporo takich małych, czarnych, latało nam
        bezszelestnie i nisko nad głowami. Pewnie, żeby lepiej słyszeć, ale żaden nie
        wplątał się nikomu we włosy, więc nie były to żadne nietoperze, to pewne. Bardzo
        Wam wszystkim dziękuję za ten wspólny, wspaniały weekend, który miał tylko jedną
        wadę - minął zdecydowanie za szybko, moim zdaniem. Jak ten deszcz, który złapał
        nas po drodze, między jaskinią wujka Starej Gropy, a Anatolką: strasznie
        intensywny, całkiem zwariowany i krótki, ale tego akurat nie było nam żal, a
        nawet wprost przeciwnie. W ogóle, do pogody nie było jak się przyczepić,
        niestety, bo była wprost wymarzona. Nawet wilgotny, nocny chłodek dało się
        wytrzymać, bo spokojnie można było to i owo wygrzać sobie przy ognisku, duże
        było. Zresztą, kto przejmowałby się takimi drobiazgami, jak mokre pośladki,
        mając wokół tyle gorących serc, a nad sobą mrowie gwiazd, że tak się wyrażę
        poetycko? Nikt. Swoją drogą, te gwiazdy, to był prawdziwy poemat...
        Ponieważ wszystkie ważniejsze wydarzenia zostały już opisane oraz udokumentowane
        chronologicznie, a ja na razie nic więcej nie pamiętam, więc tylko dodam kilka
        wniosków, uwag i spostrzeżeń, które nasuwały nam się sukcesywnie, w różnych
        momentach tego sabatu. Otóż:
        - zaobserwowano, że ogień, powietrze i woda wpływają na nas, jako grupę,
        wyjątkowo uspokajająco. Pewnie zgodnie z zasadą: żywioł na żywioł, traktującą o
        ich wzajemnych znoszeniu się, ale tak naprawdę, to nie wiadomo. Stąd wniosek, by
        na wszystkie spotkania wprowadzić na stałe takie elementy, jak: mały pożar,
        niewielka powódź, lub wichura, w ostateczności może nawet być z przemysłowego
        wentylatora. Oczywiście na przemian, lub jednocześnie, w zależności od potrzeb.
        - nadal bardzo lubimy Kabaret Moralnego Niepokoju, ale najbardziej w wykonaniu
        Starej Gropy. Do tego stopnia, że teraz już nikt z nas nie będzie kupował worków
        do kosza, lecz tylko i wyłącznie – wiersze Miłosza. Na cześć JKM, rzecz jasna.
        - stare w ogóle dobrze nam robi, ale jednak nie wszystko. Stare mury, albo
        jeszcze starsza dziura w ziemi, i owszem, podobają nam się bardzo, ale taki, na
        przykład, barok, to już lubimy bardzo średnio raczej. Być może dlatego, że
        natłok przeróżnych figlasków, ostentacyjny przepych i nadmierne bogactwo wyrazu,
        nie wszędzie pasują, po prostu.
        - dementujemy z całą stanowczością, że jeśli chodzi o miłość do małego,
        prawdziwy chmielewszczyk uznaje tylko małe kotki, małe pieski itp. Dyrdymały to
        są i tyle. Wszyscy kochamy naszego Puchatka!
        - wszystkie symboliczne nagrody, przyznane przez dwuosobowe jury, były dowodem
        uznania za całokształt. Bo nie ma co szklić, że w czasie trwania festiwalu,
        jedyną osobą, która solidnie i rzetelnie zapracowała na tytuł Króla Bobusia I
        oraz nagrodę Bursztynowego Bobika (przechodnią, w postaci pierścienia, ciosanego
        najprawdopodobniej neolityczną siekierką, ale spokojnie pasującego na wszystkie
        inne festiwale, naszym zdaniem) był Sławek, który ugotował w tej wannie taki
        bób, że paluszki lizać. Vivat Król Bobuś I!
        - zgodnie z nową, świecką tradycją, już w trakcie trwania bieżącego spotkania,
        zaczęliśmy się umawiać na następne, ha ha. Padła nawet propozycja
        wczesnojesiennego grzybobrania w Muzeum Porcelany w Ćmielowie i okolicach. No i
        dobrze, niech sobie na razie leży.
        - ... już nie pamiętam, co tam jeszcze ciekawego było... Wszystko i dużo,
        dlatego penie nie pamiętam. Aha, pani Ania zaprasza nas do Anatolki zawsze, o
        każdej porze i kiedy nam się tylko zachce, bo mówi, że jesteśmy niezwykle
        kulturalni i bardzo nas lubi, oraz uwaga: niezwykle sympatyczni i wyjątkowo cisi
        podobno też jesteśmy, dacie wiarę? smile)
        • groha Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 07.07.08, 21:56
          Całkiem fotogeniczne te krzowe okoliczności przyrody, naprawdę. O towarzystwie
          nawet nie mówię, bo to przecież wiadomo. Oglądam wszystkie zdjęcia, jak zwykle z
          wielką przyjemnością, a nawet jeszcze większą, gdyż my nie mamy ani jednego, he
          he. Zapomnieliśmy o aparacie, sieroty nieszczęsne. Oraz o marchewce, oczywiście.
          Sami ją zjemy, żaden problem, ale tych zdjęć już się nie zrobi, niestety. Czy
          wobec tego mogę uśmiechnąć się przymilnie do drogich Szanownych i poprosić o
          jeszcze?
        • kocio_pierzaczek Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 07.07.08, 22:45
          No, ja bym chciała tak nie umieć sprawozdawać, jak ty, Groho. Polecę
          zatem w wypunktowany strumień świadomości.

          SOBOTA
          - W krzemionkowskich "norach" Edeka i Gropa usiłowały wyszabrować
          jedną bułę krzemienną:
          img502.imageshack.us/img502/4923/img0419el2.jpg
          - W jednej z podziemnych komór znajdował się okrągły otwór w
          suficie, przypominający mi ten z lokalu we francuskim zamku, który
          przymusowo zajmowała Joanna:
          img177.imageshack.us/img177/7333/img0422bb3.jpg
          - pięciopojazdowy peleton zgrabnie przemierzał ziemię kielecką. Tu -
          3/5 peletonu:
          img177.imageshack.us/img177/9192/img0431im7.jpg
          - W gościnie u wuja Starej Gropy - gracje na skałce:
          img177.imageshack.us/img177/5673/img0447xx4.jpg
          - Najodważniejsi penetrują wnętrze. Jaskini, nie wuja:
          img177.imageshack.us/img177/9779/img0451rm3.jpg
          - Ufoki, czyli lądowanie w Garwolinie II:
          Było tak: pojawiał się punkcik. Punkcik rósł...
          img141.imageshack.us/img141/621/img0480mk8.jpg
          ... i rósł...
          img141.imageshack.us/img141/6236/img0481dg0.jpg
          i wyrósł na Bumbecką:
          img177.imageshack.us/img177/5537/img0482oz5.jpg
          Ludzi chciały porywać:
          img177.imageshack.us/img177/3016/img0484ah7.jpg
          - Wśród zwierzątek szczególnie zachwycające było trzymiesięczne
          kucyczątko, potomek Malwiny, imieniem Zdzisio. Cudny jak konik na
          biegunach w "Smyku":
          img502.imageshack.us/img502/6617/img0518xu9.jpg
          NIEDZIELA
          - Poranne śniadanko. Niektórym wystrój i atmosfera kojarzyły się z
          arystokracją, spotykającą się tylko na posiłkach. Godnie więc i z
          namaszczeniem spożywaliśmy jajecznicę, pomidorki oraz niektórzy
          sporą ilość jakiejś zieleniny:
          img177.imageshack.us/img177/8011/img0511ct9.jpg
          - Drób od rana igrał sobie wesoło:
          img141.imageshack.us/img141/7251/img0526zt9.jpg
          - A my siedzieliśmy na przyzbie:
          img141.imageshack.us/img141/7788/img0534ug9.jpg
          - Zwiedzaliśmy też Kielce. Poza innymi ciekawymi obiektami, jak to:
          dwukilometrowy deptak...
          img141.imageshack.us/img141/8347/img0545zq5.jpg
          piękne kamienice i inne takie, Migos z Puchatkiem wyszperali
          bystrymi oczkami produkcję lokalnego artysty-hydraulika – Białego
          Dama:
          img502.imageshack.us/img502/386/img0547xu6.jpg
          - Posilamy się w knajpie „meksykańśkiej”:
          img141.imageshack.us/img141/5584/img0549gn3.jpg
          - Peleton w kierunku Warszawy składał się aż do Grójca z dwóch
          pojazdów. Na zdjęciu wyprzedzany Sławek ze swoją załogą:
          img141.imageshack.us/img141/1343/img0554sn4.jpg
          • eulalija Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 07.07.08, 22:52
            O!! I takie sprawozdanie już się kwalifikuje na pierwszą stronęsmile))

            Ślicznie Kociu dołączyłaś do perfekcyjnej Pani Prezes.
        • lylika Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 08.07.08, 13:16
          groha napisała:
          > ale taki, na
          > przykład, barok, to już lubimy bardzo średnio raczej. Być może
          > dlatego, że
          > natłok przeróżnych figlasków, ostentacyjny przepych i nadmierne
          > bogactwo wyrazu,
          > nie wszędzie pasują, po prostu.
          ...
          A mnie sie kilka detali podobało. Okazuje się, że mężydłu też, bo zrobił im fotki. smile
          img165.imageshack.us/img165/6466/080705krzestefan094ic7.jpg
          img165.imageshack.us/img165/166/080705krzestefan088wn7.jpg
          img300.imageshack.us/img300/585/080705krzestefan096cx8.jpg
          • asia.sthm Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 08.07.08, 13:23
            A moze by tak dla Guruy skomletowac serie fotografi bardziej i mniej
            pieknych schodow? Docenilaby nasze poczucie homuru... jesli jeszcze
            niedocenila smile))))
            • asia.sthm Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 08.07.08, 13:30
              homur to chyba rodzaj betonowego horroru, czycus.
              Mnie chodzilo o humor pierwszego sortu wink
            • lylika Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 08.07.08, 13:40
              To jest dobra myśl. Trzeba zacząć szukać fotek. smile
            • groha Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 08.07.08, 13:41
              A żeby było jeszcze śmieszniej - dorzucić do kompletu zdjęcia, mniej lub
              bardziej pięknych, wychodków. Przecież Gurua też je lubi, nie? smile)
              • asia.sthm Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 08.07.08, 13:48
                No prosze, pomysly nam dzis tryskaja jak te barokowe sikawki.
                Czyli schody i wychodki z wakacji zbieramy....ja jade do Warszawy,
                hmm, chyba egzotyki nie nazbieram.
                • groha Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 08.07.08, 14:10
                  Koniecznie trzeba założyć specjalny wątek, żeby było gdzie zbierać te zdjęcia,
                  bo kolekcja może być szokująco-imponująca. No, i początek już mamy: schody
                  neolityczne, na nieszpór i na ambonę, oraz jeden zielony wychodek smile
                  • romy_sznajder Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 08.07.08, 14:50
                    Przyznaje bez bicia mnie, ze zagladlam do zdjecwink Na ogol mi glupio podgladac,
                    ale tym razem nie moglam sie oprzec, bo urodzilam sie w Kielcach. Kielce to
                    takie neolityczne miasto, znane z tego, ze lataja tam neolityczne scyzoryki.
                    Urodzilam sie i tyle mnie tam widzieli, ale widze, ze nas wiecej,
                    swietokrzyskich poniekad.
                    Swietna wycieczka, na zdjeciach WIDAC SWIEZE POWIETRZE. Wroc!, swieze,
                    neolityczne powietrze. Kurcze, i te asocjacje garwolinskie calkiem na miejscu,
                    alez sie Wam udalo, bomba, jestem pod wrazeniem.
                    • edyta95 Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 09.07.08, 18:11
                      Bardzo dobrze, że zaglądałaś. Jakby te zdjęcia nie były do
                      oglądania, to by ich nie było na forum smile
          • groha Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 08.07.08, 13:36
            Och, nas też parę rzeczy zachwyciło. Bo detale są piękne, ale gdy giną w
            nadmiernym natłoku, to wtedy nie lubimy baroku smile
            • thorgalla Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 08.07.08, 15:19
              Bardzo zazdroszczę,zwłasza zwiedzania i bobu.
              I pieczonej kiełbaski na ognisku.
              I widoków.
              No dobra,wszystkiego zazdroszczę wink))
              • maalza Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 08.07.08, 21:08
                Ajście tego naprodukowali, matko święta. Dopiero teraz dotarłam do końcasmile
                Przewyborne sprawozdania, mniam!
                • lylika Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 08.07.08, 22:06
                  maalza napisała:

                  > Ajście tego naprodukowali, matko święta.
                  ...
                  Zawsze do usług. smile
              • goonia Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 08.07.08, 22:22
                Piknie. To sie nazywa wycieczka. sprawozdania cudne, ale to bylo do
                przewidzenia, czyz nie. Puchatka zaklepuje sobie na zieciasmile Czy mam wysylac
                portret narzeczonej?
                Mam wrazenie, ze nastepnym razem potrzebny bedzie autokar, bo uczestnikow z roku
                na rok przybywa.
                Ps. miala byc Malza, byla, czy przegapilam?
                Lece napawac oczy i dusze raz jeszcze.
                • lylika Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 08.07.08, 22:47
                  Puchatka zaklepuje sobie na zieciasmile Czy mam wysylac
                  > portret narzeczonej?
                  ...
                  Bezapelacyjnie!!!
                  • goonia Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 08.07.08, 23:39
                    w takim razie zaczynam wertowac ksiazke telefoniczne w poszukiwanu benvenutta
                    albo i celliniego, zeby zgrabna miniature namalowalsmile
                • maalza Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 09.07.08, 09:44
                  goonia napisała:

                  > na rok przybywa.
                  > Ps. miala byc Malza, byla, czy przegapilam?

                  Tak, byłam. Siedziałam z Edytą pod wychodkiem w Opatowie.
                  • kocio_pierzaczek Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 09.07.08, 11:04
                    Romantycznie było... smile))
                    • goonia Re: Wyszorowalam wanne na wiesci z krzy bobowych 09.07.08, 18:08
                      bo to nie chodzilo o wychodek, ale o towarzystwosmile)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka