Dodaj do ulubionych

Brak wiary w NPR.

08.08.10, 12:09
Może to dość dziwne, bo zwykle pewnie spotykałyście się z zupełnie
odwrotnym zjawiskiem... Ale do rzeczy. Jakoś nie potrafię uwierzyć w
skuteczność NPRu. Boję się, że w moim przypadku on nie zadziała, a
dziecko byłoby dla mnie i mojego partnera wielkim zaskoczeniem...
Nie jesteśmy niestety w stanie teraz przyjąć i wychować maluszka.
Mamy dość skomplikowaną sytuację. Dotychczas stosowaliśmy
prezerwatywy. A teraz do sedna... Mój mężczyzna jest jak najbardziej
przekonany do skuteczności NPRu. Chciałby spróbować go stosować. Wie
jednak, że ja panicznie się tego boję. Nie wiem co zrobić w takiej
sytuacji. Może któraś z Was też miała takie obawy co do NPRu?
Obserwuj wątek
    • hermina5 Re: Brak wiary w NPR. 08.08.10, 20:03
      Mój mężczyzna jest jak najbardziej
      > przekonany do skuteczności NPRu. Chciałby spróbować go stosować

      Wielu mezczyzn jest nieałychanie przekonanych do rzeczy, których
      konsekwencji nie poniosą. Bo to nie twój małzonek zajdzie w ciązę.
      Jak ktoś nie chce mieć dziecka, to na pewno nie powinien stosować
      tej metody - pobiezne przelecenie tego forum pokazuje, ze co druga
      kobieta stosuję tę metodę , bo CHCE ZAJSC w CIAZE.
      • magdalensis Re: Brak wiary w NPR. 09.08.10, 13:35
        Takiej odpowiedzi na moje pytanie nie oczekiwałam. Z tego co piszesz
        wynika, że nie stosujesz NPR i nie masz zamiaru tego robić. Ja
        natomiast chciałabym NPR stosować, ale nie potrafię mu w pełni
        zaufać. No i w pełni zaufać sobie i swoim obserwacją. Co do mojego
        mężczyzny... Nie sądzę, że moszesz go tak oceniać nie znając go. A
        może wypowiedzą się jakieś dziewczyny stosujące NPR?
        • djpa Re: Brak wiary w NPR. 09.08.10, 13:52
          Stosuję NPR w wersji Bystrej, czyli NMŚP, od ponad 2 lat.

          Bałam się NPR, bo 2 bliskie mi osoby twierdziły, że NPR ich zawiódł, że zaszły w
          kilka ciąż. Potem się okazało, że te osoby tak naprawdę NPR nie stosowały: nie
          mierzyły temperatury, nie prowadziły notatek i/lub obserwacji śluzu, 'bo ja mam
          cykle zawsze 26 dni' - ale ile dni wyższej - nie wiedziały, itd. Ale szeroko
          wszem i wobec twierdziły, że stosowały NPR.
          • magdalensis Re: Brak wiary w NPR. 09.08.10, 13:57
            W takim razie jak przekonałaś się do stosowania NPRu?
            • djpa Re: Brak wiary w NPR. 12.08.10, 14:06
              Trafiłam na forum, napisałam do Bystrej długi list o swoich obawach, dostałam od
              niej szczerą odpowiedź i... spróbowałam :)

              Staram się czytać to forum. Aby nie wpaść w rutynę. Aby być czujną, aby nie
              upraszczać metody.
    • myszy27 Re: Brak wiary w NPR. 09.08.10, 14:54
      Stosuję NMPR od sierpnia 2009, a badam się od czerwca 2007 roku. Jestem zwolenniczką tych metod, ale ich skuteczność według mnie sprawdza się dopiero... po ciąży, kiedy już wiesz czym grozi pomyłka ;) Ja myślalam, że zjadłam wszystkie rozumy i doskonale znam tą metodę, kiedy tymczasem... zaszłam w ciążę! Wynikalo to z mojego lenistwa i wciąż niewystarczającej umiejętności samobadania się. Dopiero kiedy otrzymałam po porodzie zakaz zachodzenia w ciążę ze względów zdrowotnych, stalam się bardziej ostrożna i nauczyłam się "odszukiwać" szyjkę macicy i śluz na wargach sromowych, a nie na majtkach. Metodę połączyłam z testami owulacyjnymi zakupionymi w internecie za 1 zl/szt. Testy potwierdzają owulację i wtedy mam pewność, że się nie pomyliłam.

      Polecam tą metodę ze względów moralnych, doznaniowych, emocjonalnych i... ekonomicznych ;) Jeśli bardzo boisz się ciąży, radzę wyeliminować stosunki po okresie, a przed dniami płodnymi - wtedy istnieje możliwość, że owulacja może się przyspieszyć, bo np. zachorujesz czy wyjedziesz gdzies albo dopadnie cie stres. I w rezultacie moze dojsc do zaplodnienia. Stosunki po owulacji, a przed miesiączką NIGDY nie doprowadzą do zapłodnienia, więc nie ma obaw o ciążę. gratuluje ze to twoj mezczyzna zaproponowal ta metode. metode która nie przyniesie szkody twojemu organizmowi. mojemu mezowi to ja kiedys musialam wytlumaczyc ze nmpr sa dla nas i dla mnie lepsze. teraz to zrozumial, a w naszym zwiazku zapanowala harmonia .)
    • lidek0 Re: Brak wiary w NPR. 09.08.10, 18:19
      NPR to metody planowania posiadania dziecka, a Ty o ile wiem nie
      chcesz póki co go mieć, więc dlaczego miałabyś stosować metody go
      planujące? NPR to nie metody antykoncepcji, może po owulacji ta
      metoda jest skuteczna, ale przed ma jawyższy procent zawodności.
      • nglka Re: Brak wiary w NPR. 02.10.10, 14:12
        lidek0 napisała:

        > NPR to metody planowania posiadania dziecka, a Ty o ile wiem nie
        > chcesz póki co go mieć, więc dlaczego miałabyś stosować metody go
        > planujące? NPR to nie metody antykoncepcji, może po owulacji ta
        > metoda jest skuteczna, ale przed ma jawyższy procent zawodności.

        ten najwyższy procent zawodności jest dokładnie taki sam, jak procent zawodności skrupulatnie stosowanych tabletek anty.
        Metody planowania rodziny - nie dziecka, różnica spora. Bo znaczy to dokładnie, że planujemy powiększenie rodziny wtedy a wtedy, czyli tylko w krótkim momencie, w dalszym planujemy ją nadal, bez powiększania.
    • fiamma75 Re: Brak wiary w NPR. 09.08.10, 18:57
      od lat 7 stosuję, mamy 2 planowanych dzieci. Obecnie nie wolno mi już
      nigdy zajść w ciążę i też stosuję - w wersji dla bardzo ostrożnych.
      Jeżeli nie można w ogóle ryzykować, nie współżyje się w ogóle przed
      owulacją, a po owulacji - jest to w pełni bezpieczne. Oczywiście
      płaci się za to taką cenę, że jest dużo mniej dni na współżycie. Poza
      tym trzeba się rzetelnie nauczyć. Możesz uczyć się, stosujac
      równocześnie prezerwatywy.
      • magdalensis Re: Brak wiary w NPR. 09.08.10, 22:10
        Jakiś rok już uczę się metody Roetzera, ale nadal nie jestem w pełni
        świadoma tego, że to naprawdę działa. Jeżeli o nas chodzi, to seks
        miałby miejsce tylko w czasie niepłodności bezwzględnej. Tak czy
        siak jakoś się boję, że coś pomylę...
    • mamapakusia Re: Brak wiary w NPR. 10.08.10, 01:50
      Magdalensis,
      Jestem mężatką dziewiąty rok i od samego początku stosujemy NPR - metodę
      angielska podwójnego wskaźnika. Dzięki tej metodzie nasze dzieci rodziły się w
      odstępach co dwa lata (01.2003; 01.2005; 01.2007) Wszystkie nasze dzieci były
      planowane. Jestem chodzącym dowodem na to, iż stosując metodę można świadomie
      zapraszać dzieci w czasie dla siebie dogodnym i wcale nie jest to metoda tylko
      na poczęcie dziecka ale również na odkładanie poczęcia.
      Największego wysiłku wymaga nauczenie się metody.
      Skuteczność NPR jest bardzo wysoka, ale pod jednym warunkiem - trzeba ściśle
      przestrzegać jej reguł.
      Jest to bardziej sposobem na życie niż metodą - wymaga pewnego wysiłku, ale on
      się naprawdę opłaca.
      Mam wrażenie, iż wiele osób sceptycznie podchodzi do metod naturalnych bo
      zna je bardzo pobieżnie lub myli z przestarzałą metodą kalendarzykową. Dlatego
      nie dziwię się, że masz obawy co do skuteczności metody. Jeśli miałabyś jakieś
      pytania - chętnie służę pomocą.
      • magdalensis Re: Brak wiary w NPR. 10.08.10, 07:38
        > Jestem mężatką dziewiąty rok i od samego początku stosujemy NPR -
        metodę
        > angielska podwójnego wskaźnika.

        Uważasz, że metoda angielska jest łatwiejsza niż metoda prof.
        Roetzera? Dlaczego właśnie ją wybrałaś??? Mogłabym zobaczyć kilka
        twoich wykresów,aby sprawdzić czy przy Roetzerze wyszedłby taki sam
        okres niepłodności bezwzględnej?
        • mamapakusia Re: Brak wiary w NPR. 10.08.10, 17:36
          To jest przypadek, że stosujemy właśnie metodę angielską. Tej mnie właśnie
          nauczono. Tę stosowała moja mama, która była lekarzem.
          Generalnie w metodach chodzi o to samo, różnią się troszkę sposobem zapisu.
          Nigdy nie porównywałam tych metod ze sobą. Myślę, że bezcelowe jest przesyłanie
          moich obserwacji.
          A może idealna byłaby dla Was PERSONA. Mogą ją stosować kobiety o regularnych
          cyklach, tj. różnica między jednym a drugim cyklem nie powinna być większa niż 6
          dni. Czy słyszałaś o tym urządzeniu? Ono wyznacza dni płodne i niepłodne w cyklu
          kobiety. Składa się z monitora oraz testerów służących do badania poziomu
          hormonu w moczu.Kosztuje około 350 złotych ale chyba co trzy miesiące trzeba
          dokupić testery.
          • magdalensis Re: Brak wiary w NPR. 10.08.10, 22:01
            Takiemu urządzeniu to chyba w ogóle nie mogłabym zaufać. Wydaje mi
            się, że skuteczniejsza jest własna interpretacja plus przesłanie
            swojego wykresu jakiemuś nauczycielowi NPRu.
      • bystra_26 metodologia podawania skuteczności 12.08.10, 22:43
        > Magdalensis,
        > Jestem mężatką dziewiąty rok i od samego początku stosujemy NPR -
        metodę
        > angielska podwójnego wskaźnika. Dzięki tej metodzie nasze dzieci
        rodziły się w
        > odstępach co dwa lata (01.2003; 01.2005; 01.2007)

        To nie jest prawie 9 lat stosowania metod w celu unikania ciąży, a o
        tę stronę metod chodzi autorce wątku.

        Z 9 lat można mieć bardzo niewiele cykli stosowania metody
        zdecydowanie nie chcąc być w ciąży, bo i ciąże trwają, i starania
        też. Poza tym osobie nieplanującej dziecka warto podawać tylko
        skuteczność w czasie, gdy są cykle, a nie np. 6 miesięcy poporodowego
        LAM (tyle dają w angielskiej, z PI=2).
      • melila Re: Brak wiary w NPR. 02.10.10, 01:42
        > Największego wysiłku wymaga nauczenie się metody.
        To znaczy, że dla Ciebie mniejszą dolegliwością jest rzadkie współżycie i niewspółżycie w dni płodne niż konieczność uczenia się metody ?
    • bystra_26 prosto z mostu 12.08.10, 23:04
      Poszukaj wątków o różnicy między NPR a MŚP (FAM).

      NPR jest do zniesienia tylko jak się ma otwartość na życie albo uzna,
      że warto cierpieć, byle mieć dostęp do sakramentów. Metody w wersji
      ortodoksyjnej - jak się ma wystarczająco silną motywację do
      niezajścia w ciążę, która jest wystarczająco silnym uzasadnieniem
      limitowania sobie współżycia.

      Metody mają swoją skuteczność, zbliżoną do pigułek, jak się
      przestrzega reguł i każdą wątpliwość interpretuje na... niekorzyść
      współżycia.

      I to jest właśnie największy ból orto-metod. Nie chcesz ciąży, to
      masz dużo mnie dni bezpiecznych niż ludzie stosujący gumki czy
      pigułki. A mniej seksu, to mniejsza szansa na ciążę.

      To, czy metody ludziom leżą czy nie leżą zależy też trochę od tego,
      jakie cykle ma kobieta i jakie potrzeby seksualne. Bo cykle z długą
      fazą lutealną i z objawami płodności długo po okresie plus średni czy
      mniejszy apetyt na seks mogą super się zgrywać z NPR, ale
      niekoniecznie, bo NPR daje dni niepłodne ciągiem, a nie tak jak byśmy
      chcieli np. co 2/3 dni.
    • asbu Re: Brak wiary w NPR. 13.08.10, 00:37
      Myślę, że takie obawy ma każdy kto NIE MOŻE zajść w ciążę. Pytanie, czy i dlaczego inne metody, Twoim zdaniem są skuteczniejsze?
      Ja stosowałam ortodoksyjny NPR przez 4 lata, potem świadomie zaszłam w ciążę i teraz stosuję mieszankę NPR+prezerwatywy (karmię i moje cykle są mocno "dziwne").
      Panicznie to ja bym się bała samych prezerwatyw - zaufać kawałkowi gumy? A co jak zechce pęknąć akurat w okolicy owulacji? Może spróbuj dołączyć do dotychczasowej metody obserwację cyklu - zawsze zwiększy to bezpieczeństwo, a Ty będziesz miała czas na nauczenie się wszystkiego i stopniową rezygnację (lub nie) z metod barierowych.
      • lacitadelle Re: Brak wiary w NPR. 17.08.10, 11:32
        > Myślę, że takie obawy ma każdy kto NIE MOŻE zajść w ciążę.

        i to jest kluczowa sprawa, bo wiele osób w takiej sytuacji (absolutny brak
        wewnętrznej zgody na dziecko) cierpi na tzw. schizy ciążowe, niezależnie od
        stosowanej metody (a często nawet kilku) antykoncepcji czy światopoglądu. Bo jak
        wiadomo, pewność daje tylko szklanka wody zamiast.

        Dlatego obowiązkowa wg. katolickiej etyki "gotowość na dziecko" wcale nie jest -
        moim zdaniem - taka głupia i z sufitu wzięta.

        W każdym razie my póki co zostawiamy sobie margines jednego niezaplanowanego
        potomka i mamy luźne podejście do stosowanych metod (przyznaję, że zdarza nam
        się, na własną odpowiedzialność, naciągać je bardzo często) z założeniem, że
        wolimy dopuszczać pewne ryzyko, a mieć w zamian dużo dodatkowej przyjemności.
        Oczywiście nie wykluczam, że wpadka lub znacząca zmiana sytuacji życiowej zmieni
        w przyszłości nasze podejście.
    • drugi_paproszek Re: Brak wiary w NPR. 17.08.10, 11:03
      Jeżeli nie ufasz tej metodzie, boisz się to nie radzę się w to
      pakować. Ja stosowałam to przez 25 lat mojego małżeństwa, mam 1
      dziecko zgodnie z planem, więć teoretycznie się udało. Ale niestety
      seks bardzo szybko stał się dla mnie źródlem stresu i strachu że
      zajdę, panicznego choć teoretycznie byłam pewna, że można to jednak
      ślepy strach przeważał. Bałam się zbliżeń, nie czerpałam z nich
      radości, straciłam tak wiele ze strefy tak ważnej w życiu, że dziś
      płakać mi się chce z żalu nad tym co już nie wróci. Mąż oczywiście
      też nie mógł się rozwijać w tym temacie bo ciągle słyszał dziś nie
      można i dziś praktycznie jest jak wykastrowany. Gdybym mogła cofnąć
      czas nigdy bym tego błedu nie popełniła:( Swojej córce studentce
      sama kupuję pigułki.
      • fena2 swietny, szczery wpis :) 18.10.10, 13:32
      • nglka Re: Brak wiary w NPR. 18.10.10, 14:03
        No ale chwila chwila.
        Ludzie czasem zachowują się tak, jak gdyby prócz pochwy i penisa innych części ciała nie było. Taka smutna prawda. Istnieją globulki i prezerwatywy, które stosuje się w dniach najwyższej płodności a niektórzy i w czasie niepłodności względnej. Mamy inne części ciała, z których również możemy czerpać przyjemność.

        O ile jestem w stanie zrozumieć frustrację praktykujących, głęboko wierzących Katolików, o tyle nie pojmę szukania dziury w całym u par, których nie powstrzymuje ideologia.

        Zwróć uwagę, że dziewczyna pisząca post nie stosuje NPR ze względu na religijne przekonania, zatem Jej kościelne zakazy i nakazy nie dotyczą, ma bardzo szerokie pole "popisu" i przestawianie w tej sytuacji wyłącznie czarnej strony NPR, kiedy mowa wyłącznie o MŚP- jest lekko mówiąc - bez sensu i nie w porządku, po części.
        • atowlasnieja Re: Brak wiary w NPR. 28.11.10, 14:02
          Co do innych części ciała... Powiem obrazowo: jak się za bardzo rozpędzisz na śliskiej drodze to nie wyhamujesz przed drzewem.
          • nglka Re: Brak wiary w NPR. 28.11.10, 20:46
            No ale po to mamy mózg, by go używać, prawda? :)
            To, że czasem myśli się innymi częściami ciała, to tylko na nasze wyraźne życzenie.
            Kwestia "nie myślałam, bo nie myślałam" nie istnieje. wszystko jest kwestią chęci.
          • dziub_dziubasek Re: Brak wiary w NPR. 29.11.10, 18:00
            jak dla mnie to wypowiedź bardzo niedojrzałej osoby. Dojrzali ludzie podejmują decyzje świadomie i myślą mózgiem a nie innymi częściami ciała.
            • atowlasnieja Re: Brak wiary w NPR. 29.11.10, 19:22
              Dojrzałość dojrzałością ale przypominam że mówimy o okresie kiedy kobieta jest płodna i jak któraś na tym samym forum zauważyła niektóre kobiety odczuwają wzrost libido co jest cwanym numerem matki natury by doprowadzić do zapłodnienia. A "działalność zastępcza" może w takiej sytuacji pogorszyć sprawę. To jest stąpanie po ostrzu noża i jakiegoś pięknego dnia może się skończyć w "niespodziewany sposób". Jak dla mnie właśnie taka zabawa jest zajęciem dla ludzi niedojrzałych, lub brył lodu.
              • dziub_dziubasek Re: Brak wiary w NPR. 29.11.10, 20:37
                A jak dla mnie kierowanie się za przeproszeniem d...ą w życiu jest kompletnie niedojrzałe. Od zwierząt odróżnia ludzi to 9a przynajmniej powinno), ze nie ulegają ślepo instynktom i żądzom, tylko kieruja się w życiu rozumem. I skoro ktoś tego nie potrafi, to sorry, ale zwyczajnie jest niedojrzały i już. A tłumaczenie, ze przeciez libido wzrosło jest na poziomie piaskownicy. Bo odpowiedzialny człowiek potrafi sobie z libidem bezpiecznie poradzić.
                • atowlasnieja Re: Brak wiary w NPR. 29.11.10, 21:41
                  nie mówię że od razu dać się porwać dzikiej żądzy tylko o to że taka zabawa może być źródłem frustracji. a to już niezdrowe.
                  • bystra_26 to co proponujesz na czas płodny? 29.11.10, 22:14
                    Śpimy w osobnych łóżkach, coby nie narobić sobie frustrującego apetytu na więcej albo nie dać ponieść się żądzom do końca? Trzymamy się jedynie za rączki?

                    Odsuwamy się od siebie na te 2 tygodnie czy więcej, coby nie potrzebnie się nie drażnić seksualnie?
                • atowlasnieja Re: Brak wiary w NPR. 29.11.10, 22:07
                  1. Ta zabawa może być źródłem frustracji a nie frajdy
                  2. Jeśli dobrze wyliczasz dni płodne a pewnego pięknego dnia puszczą ci hamulce (bo okaże się, że mimo wszystko nie jesteś tak dojrzała jak myślałaś) zaciążysz a to nie zawsze jest szczęście.

                  Mam osobiste pytanie: twoje teksty bardzo mi kogoś przypominają. Masz może młodszego brata i jesteś matką dwóch córek?
                  • dziub_dziubasek Re: Brak wiary w NPR. 30.11.10, 08:55
                    Nie, nie mam rodzeństwa i mam tylko jedną córkę.
                    A co do frustracji- jesli oboje podejmują świadomie decyzję o określonej formie antykoncepcji< to żadnej frustracji nie będzie.
                    A co do puszczania hamulców- nie mam nastu lat i potrafię kontrolować swoje ciało.
                    • gazeta_mi_placi Re: Brak wiary w NPR. 05.12.10, 18:04
                      Bzdury pleciesz, właśnie nastolatka (generalnie) nie przepada za seksem i łatwiej jest obejść jej się smakiem bo jest jeszcze niedojrzała.
                      Dojrzała kobieta mająca normalne lub duże libido może mieć z tym problemem.

                      >potrafię kontrolować swoje cia
                      > ło.

                      Dobre!

                • gazeta_mi_placi Re: Brak wiary w NPR. 05.12.10, 17:55
                  Kochana Ty chyba nie wiesz co to jest napalenie się w dniach płodnych, ja wtedy bym zrobiła nawet z kijem od mopa mimo, iż na co dzień jest dość odpowiedzialna.
                  • dziub_dziubasek Re: Brak wiary w NPR. 05.12.10, 20:04
                    najwyraźniej nie jesteś odpowiedzialna
                    A poza tym jesteś bardzo zabawna :)
    • dziub_dziubasek Re: Brak wiary w NPR. 23.08.10, 14:44
      Ja zaczęłam stosować NPR zachecona paradoksalnie na naukach przedmałżeńskich.
      Kiedyś myslałam, ze to pic na wodę i nie jest skuteczne. Spróbowałam, pierwsze i
      drugie dziecko zgodnie z planem (drugie było zaskoczeniem jedynie pod względem
      szybkości zajścia w ciążę- pierwszy cykl starań, pierwsze dziecko- 7 cykli).
      Stosuję tą metodę ponad 7 lat, na początku mialam schizy, ale jak zaczynałam
      stosowanie to mialam podejście że dziecko nie byloby dramatem. Gdybym absolutnie
      nie mogła sobie pozwolić na dziecko to nie zaczynałabym stosowania. Trzeciego
      dziecka nie chcę miec i mając te 7 lat doświadczenia w stosowaniu tych metod nie
      obawiam się, że "wpadnę".
      A cykle mam nieregularne, czasem musimy sie długo powstrzymywać, ale są zawsze
      inne sposoby :)
      • gazeta_mi_placi Re: Brak wiary w NPR. 05.12.10, 18:00
        Oj, ja w dni płodne muszę mieć ze wsadem inaczej chodzę bardzo podenerwowana...
        Poza ty nie współżycie w dni płodne nie jest naturalne!
        Gdyby było naturalne szybko byśmy wymarli!
        • dziub_dziubasek Re: Brak wiary w NPR. 05.12.10, 20:05
          Chciałam zauważyć, że jakoś nie wymarliśmy, więc nie wiem w przypadku tej wypowiedzi co ma piernik do wiatraka?
    • kotkowa Re: Brak wiary w NPR. 29.11.10, 12:02
      Ja myślę, że po dłuższych obserwacjach zna się swoje ciało naprawdę nieźle, ale tak jak pisze Bystra, wątpliwości interpretuje się na niekorzyść. No niestety bardzo rygorystyczne przestrzeganie NPR jest skuteczne, ale trudne. Ja zamierzam NPR stosować, ale wiem, że ciąża nigdy nie będzie dla mnie niechciana, jeśli zdarzy się pomyłka w obserwacjach. U nas problem jest taki, że po cesarce nie powinnam zajść w ciążę ze względów zdrowotnych przez rok. I w takim wypadku rozważamy prezerwatywę w dni wątpliwe, a jeśli byłyby płodne, to wstrzymamy się ze współżyciem. Na tabletki nigdy się nie zdecyduję, bo brałam kiedyś przez 6 lat (w sumie jako lek na cerę, a nie antykoncepcyjnie) i miałam po nich poważne kłopoty zdrowotne. Poza tym nie podoba mi się, że przy tabletkach jest potencjalne ryzyko niezagnieżdżenia się już zapłodnionej komórki. I nawet nie chodzi o religię, ale moja własna wrażliwość mi na to nie pozwala.
    • 11.jula Re: Brak wiary w NPR. 29.11.10, 12:27
      A ja ci powiem, że u mnie strach przed ciążą był większy przy stosowaniu pigułek i prezerwatyw niż przy NPR. Tu wiem, że płodność się zbliża i do mnie należy decyzja co z tym zrobię, jeśli zaryzykuję, to JA zawiodłam, nie metoda. Przy pigułkach - raz, że zainteresowanie seksem zmalało do zera, to jeszcze bez przerwy myślałam - a co, jak zawiodły i to napięcie w oczekiwaniu na miesiączkę. Blee..
      Pewnie, że początki są trudne, u mnie było wyjątkowo trudno - bardzo nieregularne cykle, problemy z jajnikami, wyjątkowo skąpy sluz trudny do zinterpretowania, kompletny kosmos interpretacyjny po porodzie. Ale zawzięłam się, mam 2 planowanych dzieci i tylko raz bałam sie wpadki, ale tylko wyłącznie z mojej winy.
      Polecam ci lekturę Johna i Sheili Kippley "Sztuka naturalnego planowania rodziny". Są to 3 książki, mnóstwo przykładów oraz ćwiczeń do samodzielnej interpretacji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka