Dodaj do ulubionych

Garść pytań od samouków

27.12.10, 14:53
Witam serdecznie wszystkie forumowiczki, choć wierzę że odpowiedzialniejsza część płci brzydkiej także śledzi to miejsce.
Jesteśmy parą młodych studentów, w przyszłym roku mamy zamiar wziąć ślub, no ale nie o tym ten post. Będzie on z tych dłuższych, więc z góry dziękuję za cierpliwość. :)
Jakiś czas temu, gdy między nami wszystko się zaczynało, po pewnym namyśle tak na wszelki wypadek poszliśmy do gina, w celu zabezpieczenia się przed ewentualną ciążą. Przepisał tabletki nie wykonując żadnych badań hormonalnych, nawet z tego co wiem nie przeprowadził jakiegoś specjalnie szczegółowego wywiadu. Moja dziewczyna nie otrzymała praktycznie żadnych instrukcji dotyczących użycia pigułek. Ponieważ oboje jesteśmy niewidomi a mieszkamy na stancji gdzie niewidomymi są także wszyscy współlokatorzy mogliśmy polegać jedynie na informacjach dostępnych w sieci, których zresztą także zbyt wiele nie było prócz zalecenia o dawkowaniu co 24H o tej samej porze oraz licznych wypowiedzi użytkowniczek zachwalających. Cztery tygodnie potem emocje i jak się później dowiedzieliśmy fałszywa pewność wzięły górę i moja dziewczyna zaszła w ciążę, którą poroniła samoistnie w piątym tygodniu (przyczyna nie znana). Cykl wrócił miesiąc po poronieniu. Po tym wydarzeniu na pół roku całkowicie zaniechaliśmy wszystkiego o czym wiemy, że może doprowadzić do podgrzania atmosfery i powtórki z "rozrywki" a jeśli już robiło się ciepło to zwyczajnie powstrzymywaliśmy się. Nie chcieliśmy także wznawiać prób antykoncepcji hormonalnej, ponieważ po za tym najbardziej problematycznym w naszej sytuacji dowodem na nieskuteczność przepisanego preparatu w jej przypadku (lub też nasz brak wiedzy), od ósmego dnia jego przyjmowania występowały różne objawy negatywne jak nadwrażliwość piersi, zwiękrzona ogólna ckliwość (płacz praktycznie bez powodu), zawroty głowy etc.
Szukaliśmy więc alternatywnej metody, w tej chwili na odłożenie poczęcia i tak przewinął się wątek npr, czy jakkolwiek to się nazywa i trafiłem na to forum. I tu część zasadnicza.
Od dwóch cykli prowadzimy puki co niezależnie obserwację szyjki, jako że była najłatwiejszym objawem do określenia w dotyku, w przyszłym miesiącu chcemy wdrożyć temperaturę, gdy przyjdzie do nas odpowiedni termometr, w dalszych zamierzamy zająć się śluzem. W związku z tym kilka pytań.
Termometr którym będą dokonywane pomiary jest urządzeniem elektronicznym. Na rozmaitych forach czy stronach o mrp czasami podaje się, że termometry tradycyjne bardziej nadają się do tego celu. Czy jest to prawda? Nasze urządzenie będzie posiadać dokładność do dwóch miejsc po przecinku.
Czy śluz płodny i nie płodny różnią się w jakiś sposób pod względem wrażeń dotykowych (typu skleja palce albo nie lub inne podobne cechy po których bez wzrokowo można go zaklasyfikować)? Puki co nie wiadomo, na co zwracać uwagę. Odczucia typu sucho, nie sucho są dość subiektywne. Domyślam się, że ich interpretacja może zostać zachwiana np po przez uczucia wynikające z podniecenia, a test szklankowy tutaj odpada. Poza tym są problemy z określaniem tego stopnia wilgotności, to znaczy połowica moja nie potrafi puki co zaklasyfikować odczuć. Mamy nadzieję, że z czasem się wyrobi i zacznie zwracać uwagę na jakieś być może pomijane szczegóły, czy gdyby jednak tak się nie stało, możemy sugerować się np. jego ilością, jeśli zaprzęgnięte zostaną w to inne objawy?
Trzecie pytanie dotyczy podręczników do metod. Skłaniamy się bardziej ku Roetzerowi. Metoda wydaje się być najmniej zideologizowana. Czy jest księgarnia, w której można tą pracę dostać w wersji elektronicznej lub czy jakaś dobra dusza mogła by się taką wersją ewentualnie podzielić? Książka tak czy tak była by skanowana, a w przypadku otrzymania wersji elektronicznej zaoszczędzili byśmy mnóstwo czasu.
Dorwaliśmy w ten sposób jedynie Fijałkowskiego "natóralny rytm płodności". Czy ktoś może się na temat tej książki wypowiedzieć?
Z góry dzięki za odpowiedzi i uwagi.
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Garść pytań od samouków 27.12.10, 19:38
      Termometr elektroniczny z dokładnością do 2 miejsc po przecinku nadaje się jak najbardziej.

      Śluz płodny daje się rozpoznawać metodą dotykową, ale bywa trochę różny u różnych kobiet. Może być wodnisty lub rozciągliwy, ale istotną cechą jest jego śliskość.

      Łatwiej rozpoznać początek śluzu u kobiet, które w I fazie cyklu są "suche". Bo u niektórych zawsze występuje jakaś wilgotność, wtedy jest trudniej przy śluzie wodnistym. Łatwiej przy rozciągliwym, glutowatym.

      Wydzielina w fazie lutealnej też istnieje, jest bardziej "tępa" i nie rozciąga się, tylko od razu rozrywa. Może mieć konsystencję grudkowatą, ale o bardzo drobnych grudkach.
    • bystra_26 garść odpowiedzi 29.12.10, 21:53
      > Termometr którym będą dokonywane pomiary jest urządzeniem elektronicznym. Na ro
      > zmaitych forach czy stronach o mrp czasami podaje się, że termometry tradycyjne
      > bardziej nadają się do tego celu. Czy jest to prawda? Nasze urządzenie będzie
      > posiadać dokładność do dwóch miejsc po przecinku.

      Ludzie, którzy od lat stosują termometr rtęciowy, zazwyczaj nie mają ufności do "cudów" techniki. Jednak kilka termometrów Microlife jest przetestowanych przez użytkowników NPR z wykształcenia inżynierów pod kątem NPR i się nadają - to te, które pokazują temperaturę z dwoma miejscami po przecinku.

      > Czy śluz płodny i nie płodny różnią się w jakiś sposób pod względem wrażeń do
      > tykowych (typu skleja palce albo nie lub inne podobne cechy po których bez wzro
      > kowo można go zaklasyfikować)?

      Jeśli chcecie stosować metody, by unikać ciąży skutecznie, to zapomnij o tej klasyfikacji. Nie istnieje śluz płodny i niepłodny, on może być tylko gorszej lub lepszej jakości i zasadniczo dopóki nie zacznie się niepłodność poowulacyjna to na każdym śluzie, nawet lepkim i nieprzezroczystym da się zajść w ciążę. Ba, są przecież nawet ciąże ze współżycia przy pierwszym objawie pt. już nie sucho czy wilgotno.

      Ze względu na to, że jesteście niewidomi polegałabym jednak bardziej na szyjce, chyba, że okaże się, że dziewcznyie śluz mokry/rozciągliwy w okolicy fazy wyższych temperatur szybko wysycha lub przechodzi w lepki zrywający i jest w stanie to wyczuć.


      > Puki co nie wiadomo, na co zwracać uwagę. Odczuc
      > ia typu sucho, nie sucho są dość subiektywne. Domyślam się, że ich interpretacj
      > a może zostać zachwiana np po przez uczucia wynikające z podniecenia, a test sz
      > klankowy tutaj odpada. Poza tym są problemy z określaniem tego stopnia wilgotno
      > ści, to znaczy połowica moja nie potrafi puki co zaklasyfikować odczuć.

      Objawy szyjkowe i śluzowe właśnie takie są - subiektywne, bo to człowiek je określa, a nie przyrząd. To jest kwestia nauczenia się relatywnych zmian w swoim cyklu.

      W przypadku wydzieliny z podniecenia, jeśli nie ma pewności czy nie zaciemniła ona odczuć, przyjmujesz podejście restrykcyjne - traktujesz taki dzień, jakby wystąpił objaw płodności.

      Skuteczne unikanie ciąży za pomocą metod opiera się na rzetelnej wiedzy, samoobserwacji, wprawie w interpretacji i złotej zasadzie: KAŻDĄ WĄTPLIWOŚĆ ROZSTRZYGAJ NA NIEKORZYŚĆ WSPÓŁŻYCIA.


      > Mamy na
      > dzieję, że z czasem się wyrobi i zacznie zwracać uwagę na jakieś być może pomij
      > ane szczegóły, czy gdyby jednak tak się nie stało, możemy sugerować się np. jeg
      > o ilością, jeśli zaprzęgnięte zostaną w to inne objawy?

      W NPR liczy się JAKOŚĆ, a nie ilość. W przypadku śluzu to dla określenia początku płodności liczy się pierwszy najmniejszy jej objaw, a dla każdego dnia zapisuje się i bierze to dalszej interpretacji najbardziej płodny objaw z dnia, nawet jeśli wystąpił tylko raz i było go mało np. cały dzień śluz lepki i raz odrobina jak biało jaja, to zapisujesz białko jaja.


      > Trzecie pytanie dotyczy podręczników do metod. Skłaniamy się bardziej ku Roe
      > tzerowi. Metoda wydaje się być najmniej zideologizowana. Czy jest księgarnia, w
      > której można tą pracę dostać w wersji elektronicznej lub czy jakaś dobra dusza
      > mogła by się taką wersją ewentualnie podzielić?

      Roetzera nikt nie wydał elektronicznie. Zideologizowanych Kippleyów też nie.
      Roetzera polecam, choć można by było jego dzieło lepiej przeredagować. Można go kupić przez net w INER albo w niektórych księgarniach katolickich czy poradniach rodzinnych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka