artus1231
18.03.05, 22:48
Pewien medyczny NPR-owy autorytet (o którym już tu gdzieś wspominałem), na
moje psioczenie, że mamy z żoną jedynie 9-11 dni na współżycie w cyklach 28-
30 dniowych, zalecił nam stosowanie Castagnusa na wydłużenie 12-dniowej fazy
lutealnej.
Od razu pomyślałem sobie o wszystkich etycznych argumentach przeciw
antykoncepcji :)
Zobaczcie, co mi wyszło:
- 12-dniowa faza lutealna jest w normie? Jest.
- Jest zdrowa? Jest.
- Castagnus działa na przysadkę? Działa.
- Wielomiesięczne jego stosowanie jest zewnętrzną chemiczną ingerencją w
fizjologię cyklu? Jest.
– W jakim celu? Po to, by zmienić zdrowy, płodny cykl, w mniej płodny (więcej
dni niepłodnych).
– Po co? Byśmy mogli mieć więcej czasu na baraszkowanie bez troski o
naturalny skutek baraszek - dzidziusia.
- Jest to działanie w jakimś stopniu antykoncepcyjne? ...
:)