06.10.05, 11:10
jak to jest . w czesci zrodel jakie znalazlam m.in. ulotce napisane jest w
dzialaniu: hamowanie owulacji i zagestnienie sluzu w pochwie, a w tej drugiej
czesci dodaje sie jeszcze zmiany w endometrium. i o ile te pierwsze jestem w
stanie zaakceptowac to tego drugiego absolutnie nie bo dla mnie to jak
aborcja. wiecie cos na ten temat?
ania
Obserwuj wątek
    • lilith76 Re: cerazette 06.10.05, 11:31
      skoro hamuje owulację, to co przeszkadzają zmiany w endometrium???
      • leluchow1 Re: cerazette 06.10.05, 11:45
        w wiekszosci hamuje owulacje ale w przypadku gdy nie zahamuje to zageszcza sluz
        i zmienia to endometrium lub nie. i o to cala sprawa sie rozbija
        ania
    • wierzgalska1 Re: cerazette 06.10.05, 14:14
      Każda tabletka hormonalna powoduje zmianę gospodarki hormonalnej w organizmie,
      a ta powoduje zmiany w endometrium.

      > zmiany w endometrium. i o ile te pierwsze jestem w
      > stanie zaakceptowac to tego drugiego absolutnie nie bo dla mnie to jak
      > aborcja. wiecie cos na ten temat?

      W takim toku rozumowania każda pigułka anty jest aborcyjna bo zmienia
      endoemetrium (nie złuszczałoby się, gdyby nie przerwa w dostawie...)

      W Cerazette jest po prostu jeden hormon - progestagen - sztuczny
      progesteron. "Symuluje" stan ciąży, bez dodatków estrogenów, więc nie ta
      pigułka nie ma ujemnego wpływu karmione piersią dziecko.

      Każda pigułka, każdy hormon podany z zewnątrz ma wpływ na endometrium.

      Nie wyolbrzymiasz sprawy?
      Przecież to nie aborcja.

      Zmiany w endometrium przy Cerazette mają polegać na tym, że mniej śluzówki się
      co miesiąc nadbudowuje, a podany hormon sprzyja nie złuszczaniu się - przez to
      niektóre kobiety po Cerazette nie miesiączkują w ogóle, inne mniej obficie.
      • wierzgalska1 Re: cerazette 06.10.05, 15:08
        > W takim toku rozumowania każda pigułka anty jest aborcyjna bo zmienia
        > endoemetrium (nie złuszczałoby się, gdyby nie przerwa w dostawie...)

        Taki tok rozumowania jest błędny.

        Nie możemy mówić o samych zmianach w endometrium jako czymś bliskiemu aborcji
        (Moim zdaniem to zbyt skrupulatne przesunięcie sumienia).
        Nie można przecież mówić o aborcji jeżeli nie doszło do zapłodnienia (!) (np.
        poprzez niesprzyjający śluz),a tym bardziej jeśli wstrzymane jest w ogóle
        jajeczkowanie!

        P.S. Poza tym zmiany w endometrium nie zawsze sa złe. Niektóre farmaceutyki
        pomagają kobietom w menopauzie nie krwawić cały rok (bo i taka uroda się
        zdarza) właśnie poprzez wpływ na zmiany w endometrium.

        A dlaczego pytasz o Cerazette na forum NPR, a nie Antykoncepcja?
        Jak chcesz potem zacząć obserwacje NPR, to Cerazette może Ci w tym chwilowo (po
        odstawieniu) namieszać. Wiem coś o tym. Brałam.

        Pozdr.
        • leluchow1 Re: cerazette 07.10.05, 10:51
          Pytam tutaj bo do ciąży stosowałam NPR wspomagane Bioselfem. Teraz panicznie
          boje sie 2 ciazy ( Mateuszek ma 6 m-cy)a jednoczesnie wiem jaki jest stosunek
          kosciola do tabletek i zwyczajnie sie miotam.
          ania
        • leluchow1 Re: cerazette 07.10.05, 10:54
          a tak poza tym to co to znaczy "chwilowo namieszac". Jak to wlasnie wyglada po
          odstawieniu. Bo ja nie chce brac tych pigulek zbyt dlugo ( max pol roku) .
          dodam ze przed rozpoczeciem nie mialam\jeszcze okresu i caly czas karmie no i
          chce jak najdluzej
          bede wdzieczna za kzde podpowiedzi.
          ania
          • wierzgalska1 Re: cerazette 07.10.05, 12:41
            leluchow1 napisała:
            > a jednoczesnie wiem jaki jest stosunek
            > kosciola do tabletek i zwyczajnie sie miotam.

            Odradzam Cerazette, skądinnąd niż mój stosunek do kościoła (który i tak nie
            jest całkiem sprzeczny, ale...).
            Zwyczajnie się po nim źle czułam - psyche (miałam wieczny PMS, najchętniej bym
            wszystkich "pozabijała", narosła kłótliwość i zrzędliwość + zmęczenie przy
            dziecku - podziękowałam) i libido spadło - suchość się wręcz nasiliła, a
            powinno wsio z czasem wrócić do normy.

            Ale znam osoby, którym Cerazette służy, ponieważ korzyści (brak stresu z lęku
            przed kolejną ciążą) są większe niż wpływ na ich psyche (niektórzy nie czują
            różnic), a oprócz tego brak stresu w zasadzie podnosi libido (chyba, że gra
            hormonów będzie silniejsza).

            Sama wyważ.
            W zasadzie możesz spróbować jak Twój organizm zareaguje, w każdej chwili możesz
            odstawić.

            Dlaczego może namieszać?
            Zawsze po wstrzymaniu jajeczkowania jest wpływ na naturalne obserwacje.

            Mnie trochę to wszystko szalało, zanim się wyregulowało, objawy poprzedzające
            jajeczkowanie (zaczęły wreszcie istnieć!) ciągnęły się wieki odchodziły i
            wracały... Nie wiedziałam na czym stoję.
            Przez karmienie, wstawanie w nocy wątpiłam we wskazania termometru - więc nie
            mierzyłam (najgłupsza decyzja, bo zawsze wskazania PTC wskazują tendecję czy to
            poziom wyższych czy jeszcze niższych temp.- teraz też wstaję po nocach, śpię
            nieregularnie, mierzę tuż po przebudzeniu o różnych porach i wychodzi to super
            czytelnie - najwyżej więcej pktów pomiarowych odrzucam, stawiam nad wątpliwymi
            znak "?" i traktuje je jako obarczone możliwym błędem i "brane-pod-uwagę-w-
            drugiej-kolejności", więc w razie gdyby odstawały od tendencji - do odrzutu i
            czekam na pomiar z jutra).

            Po prostu wtedy trzeba być ostrożniejszym przy interpretacji objawów przez
            jakiś czas, bo nakładają się dwa "utrudniacze" - karmienie i popigułkowość:

            1. przy karmierniu nocnym dużo pktów temperaturowych może być do odrzutu:
            obarczonych błędem, pomiar przerwany lub opuszczony (np.jak dziecko się
            przeraźliwie rozpłacze, to priorytetem nie będzie przecież ukończenie pomiaru).
            Przy karmieniu (hormony) śluz jest mniej wyraźny.

            2. A dodtkowo dochodza wątpliwości typowe dla cykli popigułkowych (patrz też
            linkownia).
            Są nawet odrębne zasady dla takich cykli (po Cerazete też chyba tak trzeba).

            Po prostu to jest trudniejszy czas i trudniej zaufać własnej znajomości
            własnego organizmu.

            Pozdr.
    • lilith76 Re: cerazette 07.10.05, 15:50
      leluchow1, widziałam już tyle postów o ciąży pomimo pigułek, że teoria o zbyt cienkim endometrium nie jest chyba aż taka skuteczna. nie piszę tego żeby cię przerazić małą skutecznością, ale uspokoić, że nie tak łatwo poronić z pigułką.
    • nathkas Re: cerazette 10.10.05, 11:32
      droga leluchow1 doskonale wiem jaki masz rpoblem, gdyż borykałąm się dokładnie
      z tym samym, szukałam chyba z 2 miesiące różnych artykułów, i to tych czysto
      naukowych a nie kościelnych, interesowały mnie badania gdyż chciałąm mieć
      obiektywne spojrzenie na tą sprawę, no i niestety z tego co ja wyczytałąm to
      zwykła pigułka jak najbardziej może mieć skutki wczesnoporonne, wg najnowszych
      badań (bodajże w niemieckim artykule je znalazłąm, nie jestem pewne tyle ich
      czytałąm:) ) zawartość hormonów w pigułkach jest tak mała, że do zapłodnienie
      dochodzi nie w 0,0001% przypadków jak to sądzono, ale nawet w 30%. No i ta
      informacja jak dla mnie była wystarczjąca aby stosować NPR, i wiem że do
      tabletek nie wrócę (brałam 2 miesiące) a NPR chwalę sobie bardzo, nawet jakby
      mnie zawiodło w przyszłości to i tak nie miałąbym na co się porzerzucić, dla
      mnie to najlepsza metoda :) pozdrawiam i życzę powodzenia :)
    • malpolid Re: cerazette 10.10.05, 15:06
      Tabletki starej generacji o większej zawartości hormonów rzeczywiście blokują
      owulację . W miarę zmniejszania ilości hormonów (ze wzgledu na niekorzystne
      oddziaływanie na organizm kobiety) procent przypadków gdy dochodzi do
      jajeczkowania wzrasta. Środki progestagenne tj. Cerazette czy Depo Provera
      częściej powodują eliminację zarodka przez niekorzystne zmiany w endometrium.
      Jeśli uznajemy , ze życie rozpoczyna się w momencie połączenia jaja z plemnikiem
      , to jak określimy unicestwienie tego zycia choć ma dopiero ok.10 dni? Po ok. 10
      dniach dochodzi do zagnieżdżenia jaja w stadium blastocysty w rozpulchnionej
      błonie śluzowej macicy. Przy zastosowaniu np. Cerazette błona śluzowa macicy
      staje się twarda, cienka i nieprzyjazna zarodkowi, który po prostu obumiera z
      głodu. Nie jest to może aborcja ale wczesne poronienie z pewnością. Tak
      naprawdę nie wiadomo w ilu procentach działa czynnik hamujący jajeczkowanie a w
      ilu czynnik wczesnoporonny. Ponadto logicznie rzecz biorąc skoro Cerazette
      powoduje zagęszczenie śluzu u kobiety ja stosującej, to czy rzeczywiście wcale
      nie wpływa na narządy jej dziecka , które karmi? Czy taka dziewczynka będzie
      kiedyś płodna ? Czy nie będzie obarczona chorobą nowotworową ? Na to żaden
      lekarz nie odpowie.
      Polecam www.life.net.pl/?a=articles&id=25
    • j_e_s_z Re: cerazette 19.10.05, 10:29
      Doskonale rozumiem Twój niepokój dotyczący możliwości nie-zagnieżdżenia
      zarodka. Dla mnie to jest działanie wczesnoporonne. Szczególnie w czasie ciąży
      nabrałam takiej pewności - dla mnie dwie komórki z których potem powstaje
      kilknaśnie, a potem całe dziecko to jest ten sam człowiek, tylko w różnym
      stadium rozwoju. Dlatego zdecydowałam się na NPR (wspomagany prezerwatywami - o
      czym za chwilę) i zrezygnowałam z jakichkolwiek prób z tabletkami (wcześniej
      próbowałam kilku rodzajów i i tak okazało się, że mój organizm ich nie
      toleruje, krwawienie non-stop, bez chwili przerwy). Rozumiem tez twój lęk przed
      drugą ciążą. I dlatego na Twoim miejscu (a byłam na nim nie tak dawno)
      wybrałabym prezerwatywy. Wiem, że Kościół im też jest niechętny, choć już mniej
      (skoro nawet co poniektórzy biuskupi wspominają o możliwości przyzwolenia na
      ich stosowanie w niektórych przypadkach). Ale w moim sumieniu użycie
      prezewatywy oznacza jedynie pewną słabość, nie wytrwanie we wstrzemięźliwości.
      A tabletka może nieść za sobą dużo poważniejsze konsekwencje moralne. Nawet
      jeśli szansa utraty zarodka byłaby minimalna, nigdy nie masz pewności, że to
      się właśnie nie stało u ciebie. Mnie wykańczało zastanawianie się nad tym bez
      końca. I dlatego wiem, że nawet jeśli wymyślą idealną pigułkę, która nie
      powoduje plamień i krwawień, ja z niej nie skorzystam. Świadomość, że mogłabym
      przyczynić się do utraty dziecka (choćby było mniejsze niż łepek szpilki), nie
      pozwalałaby mi cieszyć się seksem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka