Dodaj do ulubionych

Metoda "kalendarzykowa" skuteczniejsza od pigułki

04.04.07, 16:54
Szkoda że nazywają NPR metodą kalendarzykowwą ale mniejsza z tym..
ku pokrzepieniu serc z gazety "Dziennik"

"Metoda kalendarzykowa skuteczniejsza od pigułki

Naturalna metoda planowania ciąży może być tak samo skuteczna, jak stosowanie
pigułki antykoncepcyjnej. Takiego odkrycia dokonali badacze związani z Human
Reproduction Journal - czołowym magazynem zajmującym się problematyką
rozrodczości.

Metoda kalendarzykowa polega na codziennym mierzeniu temperatury ciała i
obserwowaniu zmieniającej się wydzieliny z dróg rodnych kobiety. Dzięki temu,
można określić dni płodne, w czasie których istnieje największe
prawdopodobieństwo zajścia w ciążę. Metoda ta jest powszechnie uważana za
mniej efektywną od sztucznych sposobów zapobiegania ciąży. Naukowcy związani
z Uniwersytetem w Heidelbergu, obalają ten mit.

Badacze z Instytutu Naturalnego Planowania Rodziny w Niemczech przetestowali
grupę 900 kobiet, które stosowały metodę kalendarzykową przez okres jednego
roku. Wśród pań, które wstrzymywały się od współżycia seksualnego w czasie
dni płodnych, tylko 1 na 250 zaszło w ciążę. Tymczasem, pigułkę
antykoncepcyjną uważa się za efektywną, gdy zaistnieje mniej niż 1 na 100
przypadków zajścia w ciążę.

Oznacza to, że przy precyzyjnym stosowaniu metody kalendarzykowej,
współczynnik prawdopodobieństwa zajścia w ciążę wynosi 0,4. W przypadku
stosowania doustnej antykoncepcji waha się on pomiędzy 0,2-0,5. Metoda
naturalna wymaga jednak więcej sumienności i precyzji przy obserwacji swojego
ciała, dlatego wiele kobiet wybiera pigułkę, która jest łatwiejsza w użyciu".

źródło - www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=38652


Obserwuj wątek
    • ae_iwona_83 Re: Metoda "kalendarzykowa" skuteczniejsza od pig 04.04.07, 17:03

      > Takiego odkrycia dokonali badacze związani z Human
      > Reproduction Journal - czołowym magazynem zajmującym się problematyką
      > rozrodczości.

      ale mi odkrycie ;-) Od dawna wiadomo, że jak się metodę naturalną stosuje
      zgodnie z regułami to jest bardzo skuteczna

      niestety istnieje mit, że metody naturlane to to samo co unikanie seksu w 14dc o
      i okolicach bo wtedy są dni płodne....
      • 87lnbv Re: Metoda "kalendarzykowa" skuteczniejsza od pig 04.04.07, 19:53
        metoda kalendarzykowa to chyba jakiś błąd w tłumaczeniu, przeciez naukowcy by
        tak nie napisali, a może, ale jaja
        • agafrytka Re: Metoda "kalendarzykowa" skuteczniejsza od pig 04.04.07, 23:52
          Kurcze znając skutki uboczne antykoncepcji za żadne skarby nie zamieniłabym
          metod na jakieś wynalazki.Przez tyle lat metoda mnie nie zawiodła.
          Dobrze,że ktoś tam opublikował takie info.Szkoda tylko,że npr mylony jest z
          kalendarzykiem,który de facto nie ma nic wspólnego z metodami.
          • horpyna4 Re: Metoda "kalendarzykowa" skuteczniejsza od pig 05.04.07, 10:17
            No, niestety takie niefrasobliwe nazywanie NPR metodą kalendarzykową robi
            ludziom wodę z mózgu. No i odstrasza od prawdziwego NPR, bo przecież wiadomo,
            że naprawdę metoda kalendarzykowa jest nieskuteczna. A ja zawsze powtarzam, że
            jak ktoś chce rzetelnie stosować NPR, to musi najpierw wyrzucić w cholerę
            kalendarzyk.
    • barbie-torun Re: Metoda "kalendarzykowa" skuteczniejsza od pig 05.04.07, 11:57
      metoda kalendarzykowa to chyba powojenna nazwa
      mnie w szkole w latach 80-tych uczono
      o metodach Ogino-Knausa, objawowo-termicznej
      a o "kalendarzyku" mówiono ku przestrodze

      chociaż znam 2 osoby stosujące od lat z powodzeniem
      wyglada to tak:
      do 20 dnia cyklu - nic
      od 21 do miesiączki- wszystko
      :)
    • plisowanka Re: Metoda "kalendarzykowa" skuteczniejsza od pig 15.03.08, 16:43
      Częściowo się zgodzę, choć niewątpliwym mankamentem NPR jest to, że seks można uprawiać średnio przez 10 dni w miesiącu. Tak więc gdy byśmy porównali częstotliwość kontaktów seksualnych osób stosujących NPR i osób stosujących antykoncepcję hormonalną lub mechaniczną (którzy mogą przez cały miesiąc), to NPR wypadłoby blado.

      Nawet jak ktoś nie stosuje żadnej antykoncepcji ani NPR to prawdopodobieństwo zapłodnienia jest mniejsze, gdy kontaktów seksualnych jest mniej.

      Tak więc moim skromnym zdaniem NPR jest dla osób z małym/średnim temperamentem seksualnym. Przy większym temperamencie ta metoda będzie katorgą.
      • bystra_26 skuteczność a przemilczenia 15.03.08, 21:55
        Takie właśnie gadanie, że NPR ma skuteczność jak pigułki, a nawet lepszą i
        koniec wypowiedzi, jest OSZUKIWANIEM LUDZI. Najbardziej wkurza mnie to w
        okolicznościach, gdzie ludzie maja okazję po raz pierwszy usłyszeć o NPR, a nie
        kalendarzyku, czyli KURSIE PRZEDMAŁŻEŃSKIM.

        Ilu ludzi się nabiera - NPR to tylko kilka dni bez seksu w miesiącu, a
        skuteczność jak dla pigułek. Żyć nie umierać, prawda?

        Jaka pojawia się frustracja, gdy po kilku miesiącach obserwacji kobieta widzi,
        że tych dni bez seksu w jej przypadku będzie 14 i więcej, a na seks 10? Ile
        dodatkowej frustracji, gdy okazuje się, że najlepiej zacząć prowadzić obserwacje
        minimum cały rok przed rozpoczęciem współżycia, by nauczyć się sygnałów własnego
        ciała i przetestować, jak na temperaturę wpływają czynniki zakłócające?

        Jaka frustracja, gdy skuteczność NPR wynika głównie nie z metody, a z unikania
        seksu, którego na pigułkach, ma się, ile potrzebuje i wtedy kiedy ma się na
        niego ochotę? Mniej seksu, mniejsze szanse poczęcia, prawda?

        • 0golone_jajka współczuję katolikom 16.03.08, 13:42
          Pół biedy by jeszcze było z tymi 10 dniami z seksem, gdyby one były rozrzucone rónomiernie. Ale one się kumulują. A tego na zapas nie da się zrobić. Ja rozumiem, że są ludzie którzy chcą codziennie i przez owe 10 dni mogą się wyszaleć. Ale co z pozostałymi 20??? Przecież oni się potwornie męczą. No a przypomnijmy, że akt małżeński musi się kończyć wytryskiem nasienia dopochwy (wg teorii katolickich), więc wszelkie ersatze (nie będę wymieniał, każdy chyba wie) są z katolickiego punbktu widzenia niedopuszczalne. No a jak parze wystarcza raz na 3 dni, to się okazuje że wprawdzie łatwiej im wytrzymać przerwę bez seksu, ale w całym miesiącu pociupciają zaledwie kilka razy! I tak ma być przez całe życie??? Absurd!
        • plisowanka Re: skuteczność a przemilczenia 16.03.08, 18:16
          Mnie najbardziej śmieszy te 6 dni niepłodności względnej na początku cyklu - akurat wtedy, kiedy kobieta ma okres. NPR lekceważy względy higieniczne i estetyczne, o złym samopoczuciu kobiety w trakcie okresu nie wspominając. A bez hormonów to okres jest prawdziwym okresem, a nie delikatnym krwawieniem jak kobieta łyka tabletki.

          No i jeszcze dochodzi kwestia stresu. Gdy ktoś stosuje NPR na zasadzie "chcemy tylko odłożyć w czasie ewentualną ciążę" to problemu nie ma. Ale jeżeli ktoś w ogóle nie chce mieć dziecka albo nie ma na nie warunków materialnych, to z samym NPR nabawi się chyba nerwicy.

          Nie twierdzę, że NPR nie ma zalet, bo je ma. Największą jest wg. mnie brak potencjalnych stutków ubocznych. Jednak suma summarum idealnej metody antykoncepcji nie wymyślono - hormonalna i mechaniczna też ma szereg wad.

          Po prostu trzeba wybrać mniejsze zło. A NPR jest właśnie takim mniejszym złem.
          • katkakatkakatka Re: skuteczność a przemilczenia 28.03.08, 09:08
            nie mylmy NPL z antykoncepcja! Antykoncepcja, jak nazwa wskazuje, jest przeciw
            jakiejkolwiek koncepcji! A planowanie polega na przyjeciu "ewentualnej ciazy"
            lub jej odlozeniu. Poza tym, przepraszam bardzo, ale jezeli osoba w zwiazku
            sakramentalnym w ktoryms momencie klamie mowiac, ze nie chce wogole dziecka.
            Albo teraz (czasu na dziecko nie ma nigdy...-tak rozumujac, bo albo nie ma
            pracy, albo jest i nie chce sie jej przerwac, albo nie ma mieszkania, albo to i
            tamto), albo przed oltarzem kiedy przy swiadkach odpowiadalismy na pytanie
            prowadzacego czy chcemy przyjac i wychowac po katolicku potomstwo (te trzy
            pytania przed przysiega - jesli ktos sobie przypomina) - to warunek wogole
            udzielenia sobie sakramentu! :)
            A jesli chodzi o metody - owszem, nie ma 100% Ale chyba milosc polega wlasnie na
            tym, ze przyjmuje sie drugiego, mimo, ze ma sie inne plany... Chyba, ze mowimy o
            milosci do samego siebie..., ale to juz nie milosc. Mysle, ze zycie wlasnie na
            tym polega - na ciaglych wyborach i ich wiernosci i na odpowiedzialnosci.
            Szkoda, ze tak wielu woli swobode, tzw. wolnosc (znaczy sie robta, co chceta,
            nie patrzcie na nic) czasem po trupach, wolna milosc bez konsekwencji, etc.
            Szkoda. Moze byloby mniej rozczarowan, placzu, cierpien, zawiklanych i trudnych
            sytuacji. Szkoda, ze wiekszosc z nas sama sobie owe tworzy... :/
            • bystra_26 teoria a doświadczenie 28.03.08, 10:25
              1. Jesli ludzie przed ślubem zakładają, że nie chcą mieć dzieci w
              ogóle, to jest to przeszkoda do zawarcia małżeństwa, a w przypadku
              gdy to się wyda po ślubie, powód do stwierdzenia niewazności tegoż.

              2. Ludzie się zmieniają i wchodząc w małżeństwo mogą chcieć mieć
              dzieci, a jakiś czas po ślubie, to im się może zmienić - to nie
              czyni sakramentu nieważnym.

              3. Skoro Bóg jest wszechmogący (to prawda wiary katolickiej), to nie
              potrzeba Mu, by ludzie stosowali metodę regulacji poczęć z zasady
              nastawioną na nieplanowane poczęcia, czyli NPR (I faza względna
              niepłodność, możliwość błędów w obserwacjach i zbyt optymistycznych
              interpretacji, zepsutych termometrów, nieuzwględnionych zakłóceń,
              czy po prostu ludzkiej frystracji, gdy czeka się na czas niepłodny
              za długo i nie daje już rady idąc do łóżka). Przy pigułkach czy
              prezerwatywach do poczęć też dochodzi.

              4. Większość z tej garstki katolików, którzy stosują NPR nie stosują
              go z intencją, że chcą mieć NIEZAPLANOWANE dzieci! Stosują, by mieć
              kontrolę nad tym, kiedy i ile dzieci chcą mieć, by tych
              nieplanownych poczęć jak najskuteczniej UNIKAĆ.

              To jest myślenie antykoncepcyjne, ale mało kto ma inne. Ludzie są
              świadomi swoich ograniczeń i mają prawo nie chcieć kolejnego dziecka
              z powodów, które DLA NICH są istotne. To do nich należy ocena, a nie
              do otoczenia, czy te powody są wystarczająco ważne.

              Nie wierzę, że jak ktoś ma podejście ortodoksyjnie enpeerowe, to jak
              okaże się, że mimo przestrzegania wszystkich reguł i odmawiania
              sobie seksu ponad miarę, jest w ciąży, to skacze z radości, kiedy w
              planach na najbliższy czas starań nie było. Jest czas szoku,
              niedowierzania, buntu, depresji itd. a potem, to najpierw jest po
              prostu kwestia pogodzenia się z tą niespodzianką. Radość jest długo,
              długo potem... tym dłużej, im więcej negatywnych zmian w życiu
              wprowadza ciąża w tym momencie.
        • memphis90 Re: skuteczność a przemilczenia 16.03.08, 19:00
          Hmm... No bardzo dużo racji w tym, co napisałaś. Poza tym w artykule NIKT nie
          napisał, ze taką wysoką skuteczność ma npr stosowany w najbardziej
          ograniczającej formie, czyli seks tylko w dniach bezwzglednej niepłodności-
          czyli od stwierdzenia przebytej owulacji do miesiączki. A przed samą miesiączką
          wiele kobiet myśli o wszystkim, tylko nie o seksie...

          Pamiętam- z mojego kursu przedmałzeńskiego- analizowanie przykładowych cykli.
          Zapytałam wtedy prowadzącą jakim cudem npr ma to 99.8% skuteczności, skoro
          plemnik żyje 5 dni (a nawet 7), a na pokazywanym przez nią wykresie objawy
          owulacji pojawiły się 3 dni przed nią? Nie potrafiła sensownie odpowiedzieć...
          • nglka Re: skuteczność a przemilczenia 16.03.08, 20:15
            No tak, to wszystko może dotknąć osoby z b. nieregularnymi lub krótkimi cyklami
            i krótką fazą lutealną, jeśli dodatkowo przestrzega się zasad wiary.
            Ale... jest też druga strona medalu. Znam wiele osób (w tym siebie :-)), które:
            1. Mają stosunkowo regularne i długie cykle - w związku z czym z obliczeń
            pozostaje trochę czasu przy niepłodności przedowulacyjnej z której, owszem,
            MOŻNA korzystać pod warunkiem, że nie pojawią się wcześniej objawy płodności, u
            niektórych może to być nawet do 15 dc co cykl.
            2. mają długą fazę lutealną (14-16 dni)
            3. Przy MŚP stosują dodatkowe zabezpieczenia w okresie najwyższej płodności

            Bo skuteczność 99,8 % nie polega na nie korzystaniu z fazy przedowulacyjnej
            wcale ale na korzystaniu z niej wg okreslonych w danej metodzie zasad, co przy
            punktach powyższych wcale nie jest złe a nawet jest fajne :-)
            Nigdy nie ukrywałam, że czyste NPR jest w pewnym stopniu wyrzeczeniem i w
            pytaniach o przykład krótkich cykli zawsze piszę prawdę ale myślę, że pisanie w
            tym temacie tylko o tym, co zrobi Katolik z krótkimi cyklami - jest nie w
            porządku do ogółu osób stosujących nie tylko NPR ale także MŚP.
    • katkakatkakatka Re: Metoda "kalendarzykowa" skuteczniejsza od pig 28.03.08, 09:00
      metoda kalendarzykowa od lat szescdziesiatych ubieglego wieku jest uznana -
      takze przez Kosciol - za nieodpowiednia i nieefektywna. Dobrze byloy uzywac
      poprawnej terminologii :] nie dziwie sie bowiem, ze ludzie przekreslaja NPL
      slyszac o kalendarzyku. Sama bym przekreslila!!! Gdybym nie miala wiedzy na ten
      temat :] Zachecam do blizszego poznania tych metod(!) i ich polaczenia np. z
      "Personą". Metoda kalendarzykowa nie jet codziennym mierzeniem temperatury :)
      (ale wyznaczaniem dni plodnych na podstawie poprzednich miesiecy - jak wiemy to
      bzdura! ). Z NPL jest inaczej. Ale trzeba przyznac, ze to nie latwa i wymagajaca
      metoda, prawda? Tyle, ze nic w zyciu nie jest takie latwe :) A przy jej
      dokladnym(!!!) stosowaniu niesie ze sobą 99% skutecznosci! Pigulka, z tego co
      wiem, 98%. Pal licho 1%, pigulka moze sie nie wchlonac. Na przyklad :) Z
      obserwacja siebie jest inaczej :) Poza tym, zawsze tez zdarzaja sie male i
      wieksze cuda:)) Pozdrawiam serdecznie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka