Dodaj do ulubionych

------------------- do Zuzasza - ??? -------------

28.05.07, 10:02
Napisałaś w wątku zapoznawczym dla odkładającyh poczęcie:

>Stosuje NPR od czterech lat, choć jak narazie to miałam raczej więcej przerw
>niż prawdziwego stosowania, bo w tym czasie urodziłam dwójkę dzieci... Teraz
>zdecydowanie odkładamy poczęcie (urodziłam w marcu) choć myślę, że jeszcze
>nie ostatecznie. Ciągle marzy nam się córka, ale jeśli z 4dc urodził nam się
>syn(skok temp. w 14 dc) to chyba jesteśmy bez szans na dziewczynkę. Ale, do
>trzech razy sztuka. Za jakiś czas rzecz jasna.


Mam nadzieję, że to nieprawda, że to raczej błąd w obliczeniach.

Skoro owulacja może przypaść do 2 dni prze i 2 po wzroście temperatury, to te
pleminiki byłyby (12dc-4dc) 8-dniowe, no może 7 jak owu była 3 dni przed
skokiem temperatury.

Może celując w dziewczynkę współżyliście jeszcze w 2 lub 3 dniu wyższych
temperatur? Bo z badań naukowych wynika, że plemniki moga przeżyć w drogach
rodnych kobiety do 7 dni, ale nie wiadomo, czy takie przeterminowane są
jeszcze zdolne do zapłodnienia.

Bardzo chciałbym byś odpowiedziała, bo po tym Twoim poście moje zaufanie do
fazy niepłodności względnej spadło do 0%.


Obserwuj wątek
    • zuzasza Re: ------------------- do Zuzasza - ??? -------- 28.05.07, 18:44
      przepraszam, że teraz dopiero, ale byłam "poza siecią" (u Mamy :))))

      pomyliłam się, bo pisałam z pamięci, wybacz .... zakręcona jestem ostatnio
      Przytulanka były w 4.,5.i 6dc w 11 dc niewielki skok temp (o 0,1 od nawyższej)
      i takie trzy temp., a potem (ten 14 dc)wyraźny skok (o 0,4 i więcej).
      przytulanka "po skoku" dopiero 16 dc wieczorkiem. Sęk w tym, że obserwowałam się
      ponad rok i najwcześnijszą wyższą temperaturę miałam w 13dc więc 6dc powinien
      byc niepłodny. Objawów śluzu płodnego nie znalazłam wówczas. Niedoświadczona
      byłam i tyle. Zadziwiające było to, że tak mi się ten skok nagle przesunął i że
      wyszedł z tego chłopak. Rzeczywiście to co napisałam wcześniej to niemożliwość,
      ale muszę przyznać, że moje zaufanie do niepłodności przedowulacyjnej bardzo
      zmalało. No ale jakiego mam wspaniałego synka!

      Moja znajoma instruktorka NPR nie wierzyła, gdy dzwoniłam ze szpitala i mówiłam,
      że to syn.
      Przepraszam raz jeszcze za ten bzdurny wpis. Tak się przyzwyczaiłam do myśli ,że
      mój syn wyszedł z jakiegoś "niemożliwego" cyklu, że wypisałam głupoty totalne.
      Raz jeszcze wielkie sorki!
      Zuza

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka