horlaa
23.05.04, 20:09
mam problem, od 9 lat cierpię na zaburzenie odżywiania, tzw. kompulsy (napadowe jedzenie) - jestem na terapii, jest ok, ale
jednocześnie po kilku próbach wzięcia się za siebie i niepowodzeniach przytyłam.
terapia super, pracuję nad psychiką, ale to długa praca, a tymczasem już wszystko na mnie pęka, tzn. ciuchy :)
problem jest w tym, że nie umiem wytrzymać dłużej niż 4-5 dni na zdrowym odżywianiu. winnych jest wiele rzeczy, m.in. to, że nie
mam nawyków, że mieszkam sama, nie umiem gotować itp.
nie wiem jak się tego nauczyć? nie jem cukru, staram się omijać słodycze, żarcia z chemią unikam (typu instanty itp), nie pijam
czarnej herbaty, piję dużo wody, jem tylko ciemne pieczywo, nie używam dżemów, żółtych serów...
a mimo to nie chudnę. to też dlatego, że jem duże ilości jedzenia, tak się przyzwyczaiłam. nie lubię uczucia głodu, najwiekszy
apetyt mam wieczorem, ciągle myślę o jedzeniu (np. jak sobie ustalę, że jem o 12.00 a potem o 16.00 to o 12.30 już mam ochotę na
tą 16.00 :) już nie mogę wytrzymać)
próbowałam kiedyś chromu, pomogło (mniejszy apetyt na moją zmorę czyli slodycze), ale po 1,5 miesiąca z dnia na dzień przestał działać. teraz nie wiem, może faktycznie jak
jakiegoś "wspomagacza" bym użyła, to by pomogło?
nie wiem już co robić, nie mogę na siebie patrzeć. a lato się zbliża.
jeżdżę na rowerze, lubię chodzić, tańczę sobie sama w domu czasem. i nic.
nic :(