wredny_ze_hej Re: Pamiątki po waszych ex 14.05.10, 22:33 Z sentymentu posiadam tylko list. Pozostale rzeczy jakie mam - koszulki, kubki, bokserki, koszule, swetry traktuje jako rzeczy codziennego użytku. Czasem sobie popatrze na kubek i przypomne te czasy. Bez rozklejania, z usmiechem na twarzy. Nie wazne jak sie skonczylo. Ale jakbym był Twoim facetem, to ten uśmiech zostałby wzięty za głębokie westchnienie, po utraconej miłości ;-)...zapomniałem dodać o wciąż krwawiącym sercu, przepełnionym żalem i goryczą :-))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link
theorema latwo sie smiac... 14.05.10, 23:10 a ja mam chlopaka, ktory autentycznie wciaz wzdycha za byla, mowi, ze tylko ja naprawde kochal, robil dla niej wszystko, a ona go rzucila. Wspomina o niej ciagle, pokazuje zdjecia, nosi sweter, ktory ona mu wybrala, na szczescie przestal sie strzyc beznadziejnie, co ona akurat lubila. I co ja z nim mam zrobic. Blagam, prosze, zeby nie mowil o niej, a ten od razu ma lzy w oczach. Rozstawac sie ze mna nie chce...ale mnie nie kocha...tylko ja...Swiat jest pelen popieprzonych facetow, ja trafiam zawsze na takich. Nieumiejacych docenic fantastycznej kobiety, ktora jest z nimi tu i teraz, albo nawet doceniaja i mowia to - po to, zeby dodac- no ale to jednak ja kochalem... Odpowiedz Link
wredny_ze_hej Re: latwo sie smiac... 14.05.10, 23:25 Współczuje chłopaka i Ciebie samej również. A teraz wszyscy razem ... "Ja jestem milijon! Bo za miljony cierpie i znoszę katuszę..." I po Ci to? Odpowiedz Link
theorema Re: latwo sie smiac... 14.05.10, 23:42 sama sobie coraz czesciej zadaje to pytanie. On uwielbia mowic o tym, jak to sie "wzbogacamy " wzajemnie duchowo, ale ostatnio on mnie wzbogaca glownie cierpieniem i nawet chyba tego nie zauwaza. Sam ciagle mowi, ze nie chce mnie ranic, po czym...robi to! Czy intencje i dobre checi maja w tym wypadku jakiekolwiek znaczenie? Skoro ciagle mu sie cos niehcacy wymknie? Jaki jest limit tolerancji? A niech mi ktos powie, czy on nie majac z nia rzeczywistego kontaktu, moze w koncu pokochac mnie, tak naprawde? czy jak raz nie pokochal, to juz do konca bede tylko ta co sie stara nadskakuje, a wszystko to na nic, bo tamta nie starala sie wcale, ale...byla, ach byla i za samo istnienie wszyscy ja kochac powinni, lacznie ze mna:/ o rany, ja chyba naprawde jestem idiotka... Odpowiedz Link
rhinbac Re: latwo sie smiac... 14.05.10, 23:51 Weź pod uwagę pewien fakt, z którego widzę, że nie zdajesz sobie sprawy. Otóż On jest z Tobą szczery, prosto z mostu mówi Ci, że nie może zapomnieć o tamtej. Czy wolałabym by mówił jak Cię kocha, a myślał o tamtej? On na pewno docenia to, co dla Niego robisz, myślę, że pewnie Ci to okazuje i dziękuje Ci za to, że jesteś. Lecz najwyraźniej jest za wcześnie na to, by się wziązać. Jego rana jeszcze się nie zabliźniła, musi to potrwać. Nie powinnaś się narzucać, wymagać od Niego by zaczął kochać Ciebie, nie ją. To niemożliwe. Wszystko co możesz zrobić, to trwać przy Nim w tym bólu, wspierać Go i pomagać. Sama będziesz wiedziała, czuła ile jesteś w stanie jeszcze wytrzymać w takim układzie, czy odejść czy jeszcze czekać.... On Ciebie nie chce ranić. Robi to, bo traktuje Ciebie również jak przyjaciółkę, bratnią duszę, dlatego mówi Ci szczerze, co czuje. Ciebie to boli, wiem... ale Jemu to pomaga, że ma to komuś wyrzucić... Bądź przy nim, będzie to trudne, ale jeśli Ci zależy, to nie poganiaj Go i nie zmuszaj do kochania. Piszę to z własnej autopsji. Uwierz, taka postawa może przynieść pozytywne efekty.... Odpowiedz Link
theorema Re: latwo sie smiac... 14.05.10, 23:57 o matko....jakbym jego slowa czytala...dziekuje za slowa nadziei w ostatnim zdaniu... Odpowiedz Link
wredny_ze_hej Re: latwo sie smiac... 15.05.10, 00:01 Jak ktoś nie jest gotowy do związku z powodu nie pozamykanych spraw(sercowych), to się nie wiąże z drugą osobą. To co piszesz, to kobiecy bełkot o przyjaźni, cierpieniu, niesamowitym altruiźmie, empatii. Próbujesz go odwrócić? :-)... Odpowiedz Link
theorema Re: latwo sie smiac... 15.05.10, 00:11 no wlasnie, jak to jest... Ja mam byc empatyczna, rozumiec, czekac, wspolczuc, byc razem w cierpieniu, trwac jak przyjaciel u boku, choc MNIE to rani. A dlaczego on nie moze sie zwierzac ksiedzu, bratu, kumplom, tylko musi wlasnie mnie? Szczerosc jest bardzo wazna, ale czy za wszelka cene? Po czym poznac ze jemu TEZ zalezy, nie tylko mnie? Czy, paradoksalnie po tym,, ze "mowi mi wszystko"? Ja tez mowie wszystko - lekarce, siostrze, szefowej-kumpeli...a jemu jednak nie, bo czasem jedno slowo za duzo moze podlamac komus wiare, nadzieje, samoocene. czy tu sa inne standardy dla kobiet i mezczyzn? Odpowiedz Link
wredny_ze_hej Re: latwo sie smiac... 15.05.10, 00:16 Jak byłem młody i głupi, to zmyślałem nawet historie, żeby dziewczynie było smutno. Oczywiście gloryfikowałem byłą, nawet jak jej nie było. Po co to? Łatwiej wtedy osaczyć, zdobyć kontrolę, zniewolić. Nie wiem czy, to działa na poważne kobiety. Myśle, że takie normalne, olewają takiego typa poprostu. Odpowiedz Link
theorema Re: latwo sie smiac... 15.05.10, 00:27 osaczyć, zdobyć kontrolę, zniewolić. to brzmi groznie... powazne kobiety, wiesz... nie wiem o nich zbyt wiele:) powazna to ja powinnam byc z racji swojego wieku, podobno. Ale jak sie nade wszystko stawia u faceta na dusze, potem na seks, a zupelnie marginalizuje sprawy typu odpowiedzialnosc, szacunek...tak z milosci do meskiego rodu, ktory ponoc nie lubi sluchac pieprzenia o takich glupotach...to sie ma tak jak ja. kocham caly swiat, a mnie nawet jeden chlopczyk nie chce pokochac:( Odpowiedz Link
theorema Re: latwo sie smiac...i jeszcze... 15.05.10, 00:18 jak to jest z mezczyznami? Dlaczego mowia, ze nie chca sie wiazac, nie sa gotowi - a jednoczesnie od paru miesiecy z ta wlasnie kobieta sypiaja, spotykaja sie, maja wspolne sprawy zawodowe, przed wspolnymi znajomymi wystepuja jako para - oceniana zreszta przez postronne osoby jako wyjatkowo udana...maja plany moze nie na dom i dzieci, ale inne i owszem. Co dl mezczyzny oznacza "byc w zwiazku"? Bo dla mnie opisane powyzej symptomy + nieustanne myslenie o facecie, jakby mu ulatwic zycie, sprawic przyjemnosc, podarowac mu nowe doswiadczenie, odkryc z nim cos nowego - to juz jest zwiazek na calego! Odpowiedz Link
wredny_ze_hej Re: latwo sie smiac...i jeszcze... 15.05.10, 00:22 Dlaczego jestem przekonany, że jakby był dobry nie ranił Cię, dbał o Ciebie, to byś go posłała już dawno w diabły :-)...? Odpowiedz Link
theorema Re: latwo sie smiac...i jeszcze... 15.05.10, 00:33 A nie wiemdlaczego:) mialam takiego przez 3 lata. Nigdy bym go sama nie rzucila. W ogole tylko raz to zrobilam - bo mnie taki jeden ranil, ponizal a decydujacym momentem bylo, jak mi malo zeber nie polamal... to nie tak, ze ja cierpie za miliony, tez lubie sie smiac, cieszyc miloscia, zwlaszcza jak jest maj i wiosna. Ale czasem cos czlowieka cisnie, ze to tylko z tym sie da, zaden inny nie. Poped seksualny, podobienstwo do tatusia? cholera wie. Odpowiedz Link
rumpa Re: latwo sie smiac...i jeszcze... 15.05.10, 01:52 ale się nie daje i wtedy jedne panie w trosce o własne cztery litery pakuja walizki a panu pozwalają dojść do siebie po traumie a inne - Ty własnie jesteś ta inna i nic z tego nie masz nie nauczyłas się nic nawet wtedy , gdy dotarło do Ciebie że ona nie musiała robić nic i była kochana, a Ty robisz wszystko i kochana nie jesteś i nie dasz rady wyżebrać miłości, a któregoś dnia napiszesz że on jest takim strasznym dupkiem bo cię rzucil dla innej kobiety, którą pokochał,jakiejś lampucery ktora nawet w połowie sie tak nim nie przejmuje jak Ty.A przecież on cie nie rzuci, on ci jęczy, dupczy cię, ale to naprawdę nie jest jeszcze związek, sama się podkładasz, przepraszam za dosłowność, nie mam na mysli tylko aspektu seksualnego , zdecydowanie bardziej ten psychologiczny i duchowy to korzysta i tyle. Uważa że cie to kręci, bo gdyby nie kręciło to byś sobie poszła, proste jak budowa cepa. Odpowiedz Link
zakletawmarmur Re: latwo sie smiac... 15.05.10, 11:44 Picasso powiedział kiedyś: "żeby stworzyć kobietę trzeba ją najpierw zniszczyć". Dlatego malował tak jak malował:-) Długo nie potrafiłam zrozumieć sensu tych słów... Do czasu, aż nie zaczęłam poznawać mężczyzn. Z nimi jest podobnie, jeśli chcesz wydobyć z nich piękno, musisz sprawić, żeby cierpieli. Musisz pokazać im niebo przez piekło... Byłej Twojego faceta to się udało. Jeśli chcesz, żeby był w Tobie zakochany, weź z niej przykład i rzuć go a później olewaj. Aż przestanie o eks myśleć:-) Facet Cię o to prosi... Odpowiedz Link
riki_i Re: Pamiątki po waszych ex 15.05.10, 00:55 Noo, pamiątki to ważna rzecz. Patrzę i wspominam rozrzewniony. A aktualnej babie nic do tego. Odpowiedz Link
loleliusz Re: Pamiątki po waszych ex 15.05.10, 06:21 Spalić spalić wszystko spalić. Rzym też spalili i co proszę jak sobie radzą, takie piękne auta robią u Nas. Wy babeczki to macie. A mieszkanie to samo? Pewnie tak. To i mieszkanie i łóżko też trzeba spalić. I oświadczam, że chodze w kurtce od "mojej byłej" (dostałem na urodziny jak byłem już były) bo ją lubię. Ale w każdym razie pozdrawiam. Odpowiedz Link
kkkkkarolina Re: Pamiątki po waszych ex 15.05.10, 09:11 Musiałabym spalić pół szafy, żeby nic po nim nie zostało... Po drugie trudno jest spalić srebro albo inny metal. Po trzecie, po co mam to unicestwiać, jeśli mnie się podoba i mam full śmiesznych wspomnień z tym związanych? Eee. Odpowiedz Link
vanillapl ja bym się martwiła tym, że kłamał 15.05.10, 11:05 reszta jest mniej ważna, ale kłamstwo? jak ją okłamał w sprawie pościeli, to może kłamać i w poważniejszych sprawach. dupek Odpowiedz Link
urquhart Re: ja bym się martwiła tym, że kłamał 15.05.10, 12:26 vanillapl napisała: > reszta jest mniej ważna, ale kłamstwo? jak ją okłamał w sprawie pościeli, to > może kłamać i w poważniejszych sprawach. dupek Można by to myślenie śmiało poszerzyć. Np: Kto ściągał w szkole na pewno będzie zdradzał żonę... :) Odpowiedz Link
zarafi Re: Pamiątki po waszych ex 15.05.10, 13:19 Koleżaneczka jest niezrównoważona emocjonalnie i należy jej to powiedzieć. Istnieje wtedy szansa, że opamięta się i nie zmarnuje życia facetowi z którym jest. > Co myślicie o tym przypadku, zwariowała? Nie zwariowała, tylko jest histeryczką i wymaga leczenia. Z takimi ludźmi nie można budować związków. Jeżeli czepia się o taką pierdołę, to co będzie przy prawdziwych problemach? Odpowiedz Link
triss_merigold6 Psycholka 16.05.10, 16:40 Panienka jest psycholką. W wieku 30++ lat mam po byłych m.in. dziecko, sporo biżuterii różnej, setki zdjęć, jakieś gadżety domowo-użytkowe, książki etc. Pościel też. Musiałabym upaść na głowę, żeby się tego pozbywać (zwłaszcza dziecka). Odpowiedz Link
lled Re: Psycholka 17.05.10, 19:31 To co ja mam zrobic jak umeblowanie calej sypialni jest po ex-zonie? Lozko, szafa, komoda, stoliki, lampki nocne i inne elementy dekoracyjne :) Nigdy wczesniej o tym nie myslalem ze to jest pozostalos po bylej, a teraz jak na to popatrze z tej strony to wcale mi to nie przeszkadza. Odpowiedz Link