vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 02.10.10, 12:29 Powiem wam o co w tym chodzi, bo chyba zrozumiałem. Chodzi o strach, przed nadchodzącą starością. Ja już jestem w tym wieku że starość to nie jest coś co jest odległe jak inna galaktyka, wie się że gdzie tam jest, ale tak daleko że nie trzeba się nią przejmować. Ja już widzę tę starość jak się czai za najbliższym zakrętem i zobaczę ją gdy tylko z tego zakrętu wyjdę, wtedy nie będzie już odwrotu. I wtedy jedyne co będę mógł zrobić to wspominać te tysiące dni które spędziłem nudząc się albo wykonując bezsensowne czynności, zamiast posuwać panienki. Wtedy będę pewnie chciał oddać wszystko żeby choć jeden weekend się wrócił. Taki weekend jak ten dzisiaj, kiedy siedzę i zabijam czas klepiąc na komputerze. Ale ani jeden dzień się nie wróci. I to będzie prawdziwa tragedia. Patrzeć wstecz na swoje życie i widzieć że się je zmarnowało. I już nic nie można zrobić. Pytałem się żony czy ona nie ma poczucia że resztki naszego czasu bezpowrotnie nam uciekają a my nic. Ona na to że nie. Podejrzewam że nie złapała w ogóle o co mi chodzi. Nie mam z kim porozmawiać, nawet najbliższa osoba mnie nie rozumie. Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Wszystko jest do bani 02.10.10, 15:16 Spokojnie, jeszcze parę zakrętów przed tobą... Masz poczucie mijającego bezpowrotnie czasu, tym bardziej powinieneś się postarać dobrze go wykorzystać. Przestań walczyć forumowiczami, którzy chcą ci pomóc. Przestań opowiadać głodne kawałki, zacznij zadawać właściwe pytania i szukać dobrych odpowiedzi. Ja mam pewną koncepcję i kilka propozycji, ale dla takiego faceta, który chce rozwiązać swoje problemy, a nie użalać się nad sobą i oskarżać cały świat. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 02.10.10, 22:56 Ależ ja z nikim nie walczę. Polemizuję z waszymi wypowiedziami, przynajmniej wiecie ze je czytam. To co ty piszesz, w tym chodzi o poddanie się, pogodzenie z losem. Ale ja jestem facetem, jestem (a raczej powinienem być) fighterem, to jest moja męska natura, a nie zrezygnować, odpuścić. Co do wykorzystania upływającego czasu, to niestety nie robię tego. Jest z grubsza tak samo jak było rok temu i za rok pewnie też tak samo będzie. Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Wszystko jest do bani 05.10.10, 16:46 Vitek, to, o czym ja piszę to nie jest zrezygnowanie i pogodzenie się z losem. Pierwszym etapem jest odróżnienie co można zmienić, a czego nie można. Tak jak w tej modlitwie - cytuję z pamięci: Boże pomóż mi, abym mógł zaakceptować rzeczy, których nie mogę zmienić. Daj mi siłę, abym mógł zmienić to, co mogę zmienić. I daj mi mądrośc, abym potrafił odróżnić jedno od drugiego. I to jest cała filozofia. Ale cieszę się bardzo, że chcesz walczyć, byle nie z wiatrakami. Od ciebie zależy, czy za rok będzie tak samo jak teraz. Wszystkie twoje dramatyczne posty to zasłona dymna dla odwrócenia uwagi od podstawowego problemu. Może nie tyle od problemu, ile od jego przyczyn. Teraz musisz podjąc męską decyzję. Albo analizujesz, gdzie tkwi powód twoich kłopotów i ruszasz tyłek żeby poprawić sytuację, albo dalej szukasz winnych swoich frustracji i cała para pójdzie w gwizdek. A ja widzę duże pole do zmian, tylko chęci u ciebie brak. Pozdrawiam. N. Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Wszystko jest do bani 06.10.10, 04:04 Vitek, problem jest w tobie, nie w twoich zarobkach. Dobudowanie oddzielnej kondygnacji czy wynajmowanie dodatkowego mieszkania nic ci nie pomoże, jedynie dostarczy dodatkowych frustracji. Mam pytanie. Jak twoja żona znosi tę przymusową posuchę seksualną? Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 06.10.10, 13:31 Nie wiem, nie siedzę u niej w głowie... :) Żona jest osobą do bólu racjonalną. Jeżeli nie możemy mieć normalnego seksu bo w tygodniu się niemal nie widzimy, a w weekendy bo dom jest pełen ludzi i nie ma mowy o jakiejkolwiek intymności, to ona to przyjmuje że tak jest i już (twój ideał :) Według niej nie ma problemu bo mogę się z nią kochać w nocy gdy wszyscy śpią. Ale ja jestem tak sfrustrowany tym bezsensownym czekaniem cały dzień że gdy w końcu bym mógł, to nie mogę :) Nie jestem w stanie na zawołanie wykrzesać z siebie pożądania gdy przez cały dzień musiałem je tłumić. Drugi rzekomo genialny pomysł żony to żebyśmy robili to w plenerze. Jest to o tyle nierealne, że w Anglii 99% terenu jest prywatne, w związku z czym pozostały 1% jak łatwo się domyślić jest oblężony przez ludzi. Zdarzało nam się zaliczać spektakularne wpadki, i teraz jakoś mam mniej ochoty na plener. Poza tym uważam że seks na łonie natury jest dobry raz na jakiś czas jako miła odmiana, ale przecież nie jako wyłączna forma kontaktów. Gdy mówię żonie o tym co napisałem wyżej ona odpowiada że to są sztuczne problemy które sobie wymyśliłem żeby jej unikać (!) Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Wszystko jest do bani 06.10.10, 20:17 Co to znaczy dom pełen ludzi? Kto oprócz dzieci przesiaduje u was w domu, jak długo i co robi? Jak zachowują się dzieci ? O której wstają? Hałasują, czy są cicho, żeby rodzice mogli odpocząć? Mają zwyczaj bez pukania wpadać do waszej sypialni? Co ty robisz po powrocie z piątkowego "dnia" pracy? Jak już odeśpisz i odpoczniesz, czym zajmujesz się w weekend? Ale odpowiedz uczciwie, bo to ważne moim zdaniem. Jak przedstawia się twoja aktywność fizyczna? Uprawiasz jakiś sport, masz okazję do ruchu w domu (praca w ogrodzie, sprzątanie) dojeżdzasz do pracy autem czy na rowerze? Jak się odżywiasz? Nie masz przypadkiem nadwagi? Czy oprócz swojej tajemniczej przypadłości jesteś zdrowy? Czy bierzesz jakieś leki? Wyniki badań w normie? Cholesterol, hormony tarczycy? Nie masz nadciśnienia? Co robi żona od soboty rana? O której wieczorem kładziecie się spać? Jaki masz kontakt z dziećmi? Lubią z tobą przebywać, rozmawiać? Jaki kontakt z dziećmi ma żona? Co to znaczy jakakolwiek intymność? Jak widzisz, dużo jest pytań, bo problem jest złożony. Pozdrawiam. :) Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 06.10.10, 22:28 Nie, nikt obcy u nas nie przesiaduje. I nie o to chodzi o której wstają dzieci. Nie są w tym wieku że jak wstaną to trzeba nakarmić je butelką :) Chodzi o to że nawet jedna osoba w domu powoduje że znika intymność a jeżeli nie rozumiesz co to znaczy to ja ci nie wytłumaczę :) Owszem możemy pójść do sypialni i udawać że jesteśmy sami. Naprawdę nie jestem w stanie nic dodać do tego co napisałem zakładając ten wątek, a mianowicie że marzę o mieszkaniu/apartamencie gdzie mógłbym poczuć się u siebie, bo obecnie nie mam tego odczucia że jestem u siebie, że mam choćby najmniejszy kąt dla siebie, nie mam choćby minimum prywatności i intymności, to tak jakby tobie ktoś kazał mieszkać w szklanym kontenerze ustawionym na rynku, tak ja się czuję. Wiem że dążysz do tego żeby wytłumaczyć mi że gdybym się czymś zajął to nie myślałbym o tych rzeczach. Głodnemu też powiesz żeby się zajął to zapomni że mu w brzuchu burczy? Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Wszystko jest do bani 07.10.10, 07:16 Wiem że dążysz do tego żeby wytłumaczyć mi że gdybym się czymś zajął to nie myś > lałbym o tych rzeczach. Głodnemu też powiesz żeby się zajął to zapomni że mu w > brzuchu burczy? Akurat ja jestem zwolenniczką radzenia sobie, a nie biadolenia. Głodnemu powiem, żeby się zastanowił, czy naprawdę nie ma nic do jedzenia, czy może to jedzenie które jest jemu nie odpowiada. Żeby sprawdził, czy z tych produktów, którymi żywią się wszyscy inni nie dałoby się wykombinować czegoś dla niego. Żeby rozejrzał się po okolicy, jak inni sobie radzą w podobnych warunkach, bo może się od nich czegoś nauczy. Zadałam ci pytania, które są ważne. Dają pewien obraz całości twojej sytuacji. Ale nie widzisz potrzeby, żeby na nie odpowiedzieć. Wygląda na to, że odpowiedzi zaburzyłyby starannie wypracowany obraz, uciemiężonego przez rodzinę, zgnębionego przez życie faceta. "...Naprawdę nie jestem w stanie nic dodać do tego co napisałem zakładając ten wąte > k, a mianowicie że marzę o mieszkaniu/apartamencie gdzie mógłbym poczuć się u s > iebie, bo obecnie nie mam tego odczucia że jestem u siebie, że mam choćby najmn > iejszy kąt dla siebie, nie mam choćby minimum prywatności i intymności, to tak > jakby tobie ktoś kazał mieszkać w szklanym kontenerze ustawionym na rynku, tak > ja się czuję..." I tu jest własnie pies pogrzebany. Ja w swoim domu, a miałam do dyspozycji dwa nieduże pokoje z kuchnią i łazienką plus troje dzieci nie czułam się jak w szklanym kontenerze ustawionym na rynku. Dlaczego we własnym domu, wśród bliskich ci osób, które, jak rozumiem, nie zachowują się wyjątkowo namolnie, mając własną sypialnię i nie tylko, do dyspozycji, ty nie masz poczucia odrobiny prywatności? Zawsze tak było? Czy z natury jesteś typem samotnika? Jak wyobrażasz sobie życie w apartamencie? Załóżmy, że masz na tyle kasy, żeby mieć ten apartament, drugie mieszkanie, czy dodatkową kondygnację w domu. Jak wyglądałoby twoje życie? Spróbuj wyobrazić sobie i opisać jakie zmiany by to wprowadziło? Jak wyglądalby taki typowy weekend, czy zwykły dzień? Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 07.10.10, 13:55 niezapominajka333 napisała: > Żeby rozejrzał się po okolicy, jak inni sobie radzą w podobnych warunkach, bo m > oże się od nich czegoś nauczy. Sęk w tm że nikt nie ma takich warunków, więc nie mam się od kogo nauczyć. > Wygląda na to, że odpowiedzi zaburzyłyby starannie wypracowany obraz, uciemiężo > nego przez rodzinę, zgnębionego przez życie faceta. To nie obraz, to rzeczywistość. > I tu jest własnie pies pogrzebany. Ja w swoim domu, a miałam do dyspozycji dwa > nieduże pokoje z kuchnią i łazienką plus troje dzieci nie czułam się jak w szkl > anym kontenerze ustawionym na rynku. Ponieważ jesteś kobietą, matką dzieciom. Cały dzień były przy tobie i to dawało ci satysfakcję, a to że maż pragnął odrobiny czasu sam na sam z tobą, bez towarzystwa dzieciaków 24/7 to jak rozumiem miałaś gdzieś. Nie wiem czy jesteś z mężem czy rozwiedziona, ale z takim twoim podejściem nie zdziwiłbym się na to drugie. > Dlaczego we własnym domu, wśród bliskich ci osób, które, jak rozumiem, nie zach > owują się wyjątkowo namolnie, mając własną sypialnię i nie tylko, do dyspozycji > , ty nie masz poczucia odrobiny prywatności? Właśnie dlatego że jestem non-stop wśród osób, niezależnie jak bliskich, powoduje brak prywatności. Nie mogę spędzać dni w sypialni. Sypialnię mam po to żeby tam spać, jak sama nazwa wskazuje. > Jak wyobrażasz sobie życie w apartamencie? > Jak wyglądałoby twoje życie? Spróbuj wyobrazić sobie i opisać jakie zmiany by t > o wprowadziło? Jak wyglądalby taki typowy weekend, czy zwykły dzień? Moglibyśmy mieć seks o dowolnej porze dnia i nocy. Łóżko na środku pokoju, na którym leżąc oglądalibyśmy filmy, karmiąc się owocami. Kuchnia byłaby otwarta, więc nie byłoby tego odczucia że żona idzie do kuchni coś ugotować, tak jakby szła do pracy. A ja mógłbym jej pomagać. Dzieciaki przyjechałyby na obiad, porozmawialibyśmy co nowego itd. Odbudowałbym swoje relacje z żoną, a dzieci stałyby się pożądanymi gośćmi a nie czymś uciążliwym co cały dzień plącze się między nogami. Odpowiedz Link
kag73 Re: Wszystko jest do bani 07.10.10, 17:08 "Moglibyśmy mieć seks o dowolnej porze dnia i nocy. Łóżko na środku pokoju, na którym leżąc oglądalibyśmy filmy, karmiąc się owocami. Kuchnia byłaby otwarta, więc nie byłoby tego odczucia że żona idzie do kuchni coś ugotować, tak jakby szła do pracy. A ja mógłbym jej pomagać. Dzieciaki przyjechałyby na obiad, porozmawialibyśmy co nowego itd. Odbudowałbym swoje relacje z żoną, a dzieci stałyby się pożądanymi gośćmi a nie czymś uciążliwym co cały dzień plącze się między nogami." Juz wiem co jest grane, vitek. Po prostu masz wrazenie, ze coz w zyciu przegapiles i chcesz nadrobic a nie ma jak. Bardzo wczesnie urodzilo Wam sie dziecko, nie zdazyliscie sie soba nacieszyc, tak we dwoje. Nie mieliscie tej spontanicznosci(albo za krotko) a potem juz obowiazki, nastepne dziecko, nastepne ograniczenia. A moze chociaz na troche wyslac dzieci do babci teraz na krotkie ferie a Wy sie zabawcie, albo Wy wyjedzcie. Dzieci nie sa juz takie male, prawie dorosle, poradza sobie. I naprawde moglibyscie chociaz raz w miesiacu wyskoczyc razem do hotelu na caly dzien, albo na trzy godziny. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 07.10.10, 22:48 kag73 napisała: > Juz wiem co jest grane, vitek. Po prostu masz wrazenie, ze coz w zyciu przegapi > les i chcesz nadrobic a nie ma jak. Bardzo wczesnie urodzilo Wam sie dziecko, n > ie zdazyliscie sie soba nacieszyc, tak we dwoje. Nie mieliscie tej spontaniczno > sci(albo za krotko) a potem juz obowiazki, nastepne dziecko, nastepne ogranicze > nia. Ciepło, ciepło.... > I naprawde moglibyscie chociaz raz w miesiacu wyskoczyc razem do hotelu na caly dzien, albo na trzy godziny. A gdzie jest taki hotel że można na 3 godziny? Gdzieś koło ciebie taki jest? Podaj adres, może skorzystam :) Odpowiedz Link
kag73 Re: Wszystko jest do bani 07.10.10, 22:52 No sluchaj a kto Ci zabroni wejsc do hotelu i zostac tam tylko trzy godziny, najwazniejsze, ze zaplaciles za cala dobe. Powiedz gdzie jestes w Anglii, moze jakis dla Ciebie znajde :) Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 08.10.10, 00:25 kag73 napisała: > No sluchaj a kto Ci zabroni wejsc do hotelu i zostac tam tylko trzy godziny, na > jwazniejsze, ze zaplaciles za cala dobe. No właśnie, potem będę sfrustrowany że nie wykorzystałem tego za co zapłaciłem :) Myślisz że mało mam frustracji żeby jeszcze sobie dokładać?? Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 08.10.10, 00:30 kag73 napisała: > No sluchaj a kto Ci zabroni wejsc do hotelu i zostac tam tylko trzy godziny, na > jwazniejsze, ze zaplaciles za cala dobe. No właśnie, a potem będe sfrustrowany że nie wykorzystałem tego za co zapłaciłem :) Myślisz że mało mam frustracji żeby jeszcze sobie dodawać? Odpowiedz Link
kag73 Re: Wszystko jest do bani 08.10.10, 10:45 vitek_1 napisał: > kag73 napisała: > > > No sluchaj a kto Ci zabroni wejsc do hotelu i zostac tam tylko trzy godzi > ny, na > > jwazniejsze, ze zaplaciles za cala dobe. > > No właśnie, a potem będe sfrustrowany że nie wykorzystałem tego za co zapłaciłe > m :) > Myślisz że mało mam frustracji żeby jeszcze sobie dodawać? Wiesz co, vitek, brak mi juz na Ciebie slow. Po prostu jestes starym maruda i tyle. Jak nie chcesz zostawac 3 godziny, to zostan cala noc, nastolatki sobie spoko bez Was poradza. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 11.10.10, 02:10 Chcę przez to powiedzieć, że takie sytuacje że facet z babką idą sobie ulicą, wchodzą do jakiegoś pierwszego-lepszego hotelu na bara-bara zdarzają się chyba tylko na filmach in real life to bardzo trudno jest wejść ot tak do hotelu i dostać pokój - na ogół wszystko jest zajęte, a jeżeli coś jest wolne to cena za 1 noc wynosi +- moją tygodniówkę. Takie są realia przynajmniej tu gdzie ja mieszkam (a jest to north-east England, jeżeli chcesz mi polecić jakiś hotel to nie ma sprawy. Wiem że nastolatki sobie bez nas poradzą, nie o to chodzi). Wiem że jestem maruda ale życie jest ciężkie i to naprawdę nie ja tak urządziłem świat że takie jest. Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Wszystko jest do bani 07.10.10, 18:15 "...Sęk w tm że nikt nie ma takich warunków, więc nie mam się od kogo nauczyć..." I tak i nie. Ludzie mają różne warunki mieszkaniowe, niejednokrotnie gorsze od ciebie. Maja też różne warunki materialne, nie jesteś ani na szczycie, ani na dnie. Ale bezsprzecznie masz pewną dysfunkcję i osób z tą przypadłością jest zapewne niewiele. Gdyby wszyscy tak mieli, gatunek ludzki już dawno by wyginął na skutek nieuprawiania seksu, chyba, że znaleźlibyśmy inny sposób rozmnażania. Jesteś więźniem własnych ograniczeń. Na to nakłada się kryzys wieku średniego i pewne pogorszenie stanu zdrowia/ kondycji fizycznej, które skutkuje osłabieniem hydrauliki. "... To nie obraz, to rzeczywistość..." Rozczaruję cię. To co przedstawiasz jako rzeczywistość, jest mocno zniekształcone przez emocje, jakie tobą targają. Nie potrafisz złapać odpowiedniego dystansu, żeby zobaczyć i przedstawić swoją sytuację w miarę obiektywnie. Całość ma tonację prawie żałobną, szaro czarną, bo tak to odczuwasz. Dodatkowo łatwiej jest ci przerzucić odpowiedzialnośc na cały świat, niż zmierzyć się z problemem. I tu jest własnie pies pogrzebany. Ja w swoim domu, a miałam do dyspozycj > i dwa > > nieduże pokoje z kuchnią i łazienką plus troje dzieci nie czułam się jak > w szkl > > anym kontenerze ustawionym na rynku. > > Ponieważ jesteś kobietą, matką dzieciom. Cały dzień były przy tobie i to dawało > ci satysfakcję, a to że maż pragnął odrobiny czasu sam na sam z tobą, bez towa > rzystwa dzieciaków 24/7 to jak rozumiem miałaś gdzieś. Nie wiem czy jesteś z mę > żem czy rozwiedziona, ale z takim twoim podejściem nie zdziwiłbym się na to dru > gie..." Matką dzieciom jestem średnią, panią domu i kucharką jeszcze gorszą. Satysfakcję daje mi praca. Po prostu obecność dzieci w domu nie paraliżowała libido mojego męża. Do tego, żeby się kochać nie potrzebowaliśmy pustego domu, tylko pustej sypialni zamykanej na klucz. A poza tym moje dzieci nauczyły się pukać, jak były zamknięte drzwi i dziwię się tobie, że jeszcze nie wprowadziliście tego zwyczaju. Zapewniam, że nie jest trudno nauczyć dzieci pukania do pokoju rodziców, niekoniecznie na wypadek seksu, ale też innych krępujących sytuacji, chociażby przebierania się. Dlatego w naszym, dużo mniejszym domu musieliśmy sobie tak zorganizować życie rodzinne, żeby to poczucie prywatności mieć. I wolałam mieć seks bez możliwości nieskrępowanego chodzenia nago po domu, niż marzyć o seksie w idealnych warunkach. I jakoś nie doprowadziło nas to do rozwodu :-) Statystyk bzykania nie będe przytaczać, żeby ciebie ani forumowiczów dodatkowo nie dołować. "...Właśnie dlatego że jestem non-stop wśród osób, niezależnie jak bliskich, powodu > je brak prywatności. Nie mogę spędzać dni w sypialni. Sypialnię mam po to żeby > tam spać, jak sama nazwa wskazuje..." Skoro sypialnię masz po to, żeby spać, to nie dziwię się, że taka posucha u ciebie. Może ustalmy czy brak prywatności jest tożsamy z brakiem intymności. Z tego, co pisałeś, sporo czasu jesteś sam w domu, bez dzieci. Więc nie jest tak, że nie masz ani jednej spokojnej chwili dla siebie, bo ciągle ktoś jest w domu. Dzieci są w szkole, ty masz czas nawet pooglądać porno. Natomiast to, że nie potrafisz w czasie weekendu znaleźć ani jednej chwili na odrobinę prywatności, bo dzieci sa w domu, to jest już poważny problem twojej psychiki. "...Moglibyśmy mieć seks o dowolnej porze dnia i nocy. Łóżko na środku pokoju, na k > tórym leżąc oglądalibyśmy filmy, karmiąc się owocami. Kuchnia byłaby otwarta, w > ięc nie byłoby tego odczucia że żona idzie do kuchni coś ugotować, tak jakby sz > ła do pracy. A ja mógłbym jej pomagać. Dzieciaki przyjechałyby na obiad, porozm > awialibyśmy co nowego itd. Odbudowałbym swoje relacje z żoną, a dzieci stałyby > się pożądanymi gośćmi a nie czymś uciążliwym co cały dzień plącze się między no > gami..." Przyjrzyjmy się bliżej temu marzeniu, żeby zobaczyć, czy aby nie wyrzuciłbyś kasy w błoto. Na weekendy wyprowadzalibyście się do waszego gniazdka pod pretekstem... Jakim? Jeśli można zapytać? Odbudowania relacji damsko męskich? Odpoczynku od dzieci? Beztroskiego bara bara? Wyjeżdżając z domu miałbyś świadomość, że twoje starsze pociechy doskonale wiedzą, w jakim celu tam jedziecie, a wkrótce i najmłodszy syn zostałby uświadomiony. Może nawet padłoby pytanie: A musicie ciągle wyjeżdżać? Nie możecie kochać sie w domu? Skoro teraz zamknięcie się w sypialni działa na ciebie kastrująco, to na tym wielkim łóżku na środku apartamentu, dalej byś miał te same problemy, bo przecież dzieci wiedzą, że nie pojechaliście tam gotować obiadu. Może by to im się spodobało, bo przecież starych nie ma, chata wolna, hulaj dusza. Trzeba by było zatrudnić opiekunkę i ona też by wiedziała, że nie jedziecie tam medytować. Ba, jakież to zboczone świństwa muszą ci państwo tam wyprawiać, że aż muszą z domu wyjeżdżać do oddzielnego apartamentu, zostawiać dzieci pod opieką obcych ludzi... Ale załóżmy, że wisi wam i powiewa to, co myślą o was i waszych wyjazdach dzieciaki i ich koledzy, znajomi i rodzina, bo przecież nie żyjecie w pustce i wiele osób będzie komentować wasze oryginalne zwyczaje godowe. Ale w rodzinie są różne problemy, wymagające konsultacji z rodzicami, a przecież telefonu nie wyłączysz, bo jakby jakieś nieszczęście było, albo wypadek. I w trakcie zajmującej akcji łóżkowej małolat konsultuje się w niecierpiącej zwłoki sprawie, albo odwołuje się do autorytetu rodziców w sporze z rodzeństwem, albo zwyczajnie córka chce sobie pogadać z mamą, bo ma dołek. Kto wie, jak odizolowanie się od dzieci wpłynęłoby na ochotę żony? Czy nie blokowałaby ją świadomość, że jakby coś się stało, to nie mogłaby zareagować odpowiednio szybko? Nie zdążyłaby na przykład udzielić na czas odpowiedniej pomocy, w razie jakiegoś wypadku czy choroby. Co do seksu w nocy, to jeśli teraz go nie ma, bo żona zasypia wcześnie, a ty kładziesz się do lóżka dopiero wtedy, jak jesteś tak zmęczony, że już ci wszystko opada, to śmiem wątpić, żeby tam jakimś cudem się udało. W domu też nie musisz siedzieć do późna, możesz położyć się do łóżka o tej porze, co żona, możecie odbudowywać swoje relacje i bliskość, nawet możecie zainstalować telewizor w sypialni, żeby oglądać sobie filmy i karmić się owocami. A jeśli chodzi o gotowanie, to nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś jej pomagał, niekoniecznie musicie być przy tym nago... Nic, oprócz twojej psychiki. I to jest twój największy problem. Bo to poczucie braku intymności w swoim własnym domu, przy raczej spokojnych domownikach, to nie jest powszechne zjawisko. Skoro przez ostatnie kilkadziesiąt lat nie czułeś jakiejkolwiek intymności nawet przez jeden dzień, a bez tego nie możesz uprawiać seksu, to jakim cudem wytrzymałeś tyle czasu i czemu nie byłeś jeszcze u specjalisty? Skąd się wzięło takie ograniczenie w twojej psychice? Może kiedyś dzieci zobaczyły was w sytuacji intymnej i to tak bardzo cię zablokowało? Kryzys kryzysem, ale to nie jest problem ostatniego roku ani dwóch. Dlatego zapytałam, jak to znosi twoja żona i wcale się nie dziwię, że podejrzewa cię o wymówki od seksu. Bo jak się dobrze przyjrzeć, to ani rano, ani w dzień, ani wieczór, ani w nocy nie możesz uprawiać seksu. Ani w swoim własnym łóżku przy drzwiach zamkniętych na klucz, ani w łazience. Żebyś mógł, muszą być spełnione nierealne w twojej sytuacji warunki. Musicie być sami w domu + musisz mieć absolutną pewność, że nikt nie przyjdzie + musi być spontanicznie, bo zaaranżowanie sytuacji odbiera ci ochotę. Brakuje tylko psa, który patrzy... To wygląda tak, jakbyś się obwarował ze wszystkich stron, żeby tylko nie było seksu. Gdyby sytuację opisała twoja żona, pierwsza diagnoza brzmiałaby: Wykręca się od seksu z tobą, bo woli porno. Sprawdź historię w kompie, bo na bank robi to sam. > "... Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 07.10.10, 22:44 Miałem niewielką nadzieję że może rzeczywiście coś ciekawego przede mną odkryjesz ale niestety. Twoje wywody są podporządkowane tezie (jest zajebiście tylko ja tego nie dostrzegam) i mają zasadnicze braki w logice. Przykłady: > Wyjeżdżając z domu miałbyś świadomość, że twoje starsze pociechy doskonale wiedzą, w jakim celu tam jedziecie Aha. Ale jak się zamykamy na klucz w sypialni a one są obok za ścianą to według ciebie nie mają zielonego pojęcia po co :) > Trzeba by było zatrudnić opiekunkę Do 20- i 18-latka??? Proszę cię.... > Skoro przez ostatnie kilkadziesiąt lat nie czułeś jakiejkolwiek intymności nawe > t przez jeden dzień, a bez tego nie możesz uprawiać seksu, to jakim cudem wytrz > ymałeś tyle czasu i czemu nie byłeś jeszcze u specjalisty? Specjalista opłaci mi miejsce w którym będę mógł czuć się swobodnie? Jak wytrzymuję? Męczę się i tyle. Są ludzie którzy pracują po 20 lat w jednym miejscu. Zwariować idzie, nie? Ale jakoś wytrzymują. Ja podobnie. Męczę się, ale co mam zrobić? Człowiek do wszystkiego przywyknie, do najgorszego syfu. > Bo jak się dobrze przyjrzeć, to ani rano, ani w dzień, ani wieczór, ani w nocy nie możesz uprawiać seksu Uff, a już myślałem że nic do ciebie nie dotarło :) Ale nie popełniaj kolejnego błędu logicznego: nie mogę nie jest równoznaczne z nie chcę! > Satysfakcję daje mi praca. W takim razie nie dziwię się że brak seksu jest w twoim odczuciu mało istotną rzeczą. Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Wszystko jest do bani 08.10.10, 00:51 Miałem niewielką nadzieję że może rzeczywiście coś ciekawego przede mną odkryje > sz ale niestety. Twoje wywody są podporządkowane tezie (jest zajebiście tylko j > a tego nie dostrzegam) i mają zasadnicze braki w logice. Kurczę, to może ja to źle wyjaśniłam. Spróbuję inaczej. Opisujesz na forum swoją dramatyczną sytuację. Z opisu wynika, że jesteś bardzo sfrustrowany brakiem seksu. Brak seksu jest spowodowany całkowicie niezależnymi od ciebie okolicznościami, na które składają się: Rozmijanie się z żoną w tygodniu (brak okazji) całkowity brak poczucia intymności z powodu cyt: "...Cały weekend dom jest skrzyżowaniem dowrca kolejowego z więzieniem (tzn. ruch jak na dworcu a swobody tyle co w celi, nie odwrotnie). Szansa na choćby najmniejsze bara-bara równa zeru bezwzględnemu. A jak już towarzystwo zlegnie to i człowiek jest tak wykończony tym cholernym weekendowym wypoczynkiem że może tylko zawlec się do wyra na czterech..." Co do pierwszego powodu - siła wyższa, nie polemizuję Ale przy drugim uzasadnieniu wyobrażam sobie hordę źle wychowanych dzieciaków, z których każde jest co najmniej nadpobudliwe, szalejacych po domu razem ze swoimi kolegami i koleżankami, hałasujących od wczesnego świtu do późnej nocy, wymagających stałej obsługi i ciągłej uwagi rodziców, czym doprowadzają wyżej wymienionych do stanu całkowitego wyczerpania fizycznego i psychicznego. A ponieważ rodzice muszą czekać w gotowości, jak już całe to towarzystwo zlegnie, więc w późnych godzinach nocnych nie mają siły na nic więcej, niż tylko na krótki sen, bo w niedzielę od wczesnego ranka do późnej nocy znowu sajgon w domu. W takich warunkach istotnie brak warunków na seks i w tym wypadku zachęcałabym cię, żebyś wypierdzielił grono koleżanek i kolegów na zbity pysk, a swoim dzieciom udzielił mocno spóźnionych lekcji dobrego wychowania, szczególnie o prawie rodziców do spokojnego odpoczynku. Ale ku mojemu zdziwieniu okazało się, że twój dom jest całkiem normalny, dzieciaki nie hałasują, są samodzielne, większość czasu spędzają w swoich pokojach, a wasza sypialnia nie jest ich ulubionym miejscem przesiadywania. Teraz powiem powoli i wyraźnie. Macie podobne warunki do seksu, jak 90% rodzin z dziećmi. Niektórzy mają lepsze warunki materialne, inni gorsze, ale wszyscy muszą sobie jakoś dawać radę w sytuacji, gdy oprócz nich w domu jest jeszcze ktoś z domowników. Gdyby warunkiem koniecznym do uprawiania seksu był całkowicie pusty dom + absolutna pewność, że nikt nie przyjdzie + całkowita spontaniczność, ludzkość by wyginęła, bo po pierwszym dziecku drastycznie spadłaby częstotliwość pożycia małżeńskiego. Gdyby wszyscy faceci mieli taką blokadę jak ty, tylko bardzo nieliczni wybrańcy mogliby mieć satysfakcjonującą ilość seksu. A zatem należysz do tego niewielkiego grona ludzi, którzy do uprawiania seksu potrzebują wyjątkowych, a nie normalnych warunków. Masz pretensje do całego świata, że cię na nie nie stać, bo za mało zarabiasz. Powinieneś zarabiać tyle, żebyś mógł kochać się w oddzielnym mieszkaniu, w którym mógłbyś sobie chodzić nago i uprawiać seks wtedy, kiedy przyjdzie ci na to ochota. Ja też bym tak chciała. Serio I te baseny, luksusowe wnętrza, piękne plenery też nam się marzą. Ale seks jest dla nas tak ważny, że nie czekamy na idealne okoliczności, tylko działamy w tych warunkach jakie mamy. Mamy poczucie intymności wiedząc, że w domu jest ktoś oprócz nas, bo przyzwyczailiśmy dzieci do tego, że mama z tatą mają prawo do spokojnego odpoczynku, drzwi do pokoju mogą być zamknięte, a oni pukają tylko wtedy, gdy sparawa jest bardzo ważna. Moim zdaniem lepiej mieć dobry seks w gorszych warunkach, niż nie mieć żadnego, czekając na cud. Na tym forum jest mnóstwo osób, które poradziły sobie z problemem seksu, gdy są dzieci, niekoniecznie kupując drugie mieszkanie czy wyjeżdżając co tydzień do hotelu. Też musiały pokonać różne bariery i ograniczenia, zarówno organizacyjne jak i psychiczne, żeby mieć seks, a nie frustrować się jego brakiem. Ty nie potrafisz pokonać własnego zablokowania, nawet nie próbujesz skorzystać z pomocy specjalisty. "... Specjalista opłaci mi miejsce w którym będę mógł czuć się swobodnie? ..." Specjalista pomoże ci pokonać blokadę, która paraliżuje twoje libido w domu. "...Aha. Ale jak się zamykamy na klucz w sypialni a one są obok za ścianą to według > ciebie nie mają zielonego pojęcia po co :)..." Ależ wiedzą, wiedzą. Tylko na ciebie świadomość, że oni wiedzą działa kastrująco. Więc czy w domu, czy w apartamencie ta świadomość będzie ci towarzyszyć. "... Trzeba by było zatrudnić opiekunkę > > Do 20- i 18-latka??? Proszę cię...." To dwunastolatek już sprzedany? > "...Jak wytrzymuję? Męczę się i tyle. Są ludzie którzy pracują po 20 lat w jednym m > iejscu. Zwariować idzie, nie? Ale jakoś wytrzymują. Ja podobnie. Męczę się, ale > co mam zrobić? Człowiek do wszystkiego przywyknie, do najgorszego syfu..." Pozwól, że odpowiem ci dowcipem. Pewien turysta wynajął pokój u gazdy. Po dwóch dniach góral pyta. -I jak, zadowoleni jesteście panocku? -Jedzenie dobre, góry piękne, tylko spać nie mogę. -A czemu? -Bo wasz pies całą noc wyje. -Ano panocku, bo on na gwoździu siedzi. -I dlatego wyje? To nie może zejść z tego gwoździa? -Ano, widać tak bardzo mu znowu nie przeszkadza... "...> Bo jak się dobrze przyjrzeć, to ani rano, ani w dzień, ani wieczór, ani w > nocy nie możesz uprawiać seksu... > > Uff, a już myślałem że nic do ciebie nie dotarło :) Dotarło, dotarło... Twoja żona ma przerąbane :( Nie dość, że facet nie może, to jeszcze poza jojczeniem nic sensownego ze swoją niemocą nie robi. > Ale nie popełniaj kolejnego błędu logicznego: nie mogę nie jest równoznaczne z > nie chcę..." Na tym forum często okazywało się, że "nie mogę", " nie mam warunków" to ukryte NIE CHCĘ. Jakbyś naprawdę chciał, to ruszyłbyś tyłek, żeby poszukać pomocy. W takim razie nie dziwię się że brak seksu jest w twoim odczuciu mało istotną r > zeczą. A gdzież ja napisałam, że brak seksu jest mało istotną rzeczą? > Odpowiedz Link
brainwithoutcoils Re: Wszystko jest do bani 08.10.10, 01:21 niezapominajka333 napisała: > Miałem niewielką nadzieję że może rzeczywiście coś ciekawego przede mną odkryj > e > > sz ale niestety. Twoje wywody są podporządkowane tezie (jest zajebiście t > ylko j > > a tego nie dostrzegam) i mają zasadnicze braki w logice. > > Kurczę, to może ja to źle wyjaśniłam. > Spróbuję inaczej. > Opisujesz na forum swoją dramatyczną sytuację. Z opisu wynika, że jesteś bardzo > sfrustrowany brakiem seksu. > Brak seksu jest spowodowany całkowicie niezależnymi od ciebie okolicznościami, > na które składają się: > Rozmijanie się z żoną w tygodniu (brak okazji) > całkowity brak poczucia intymności z powodu cyt: > "...Cały weekend dom jest skrzyżowaniem dowrca kolejowego z więzieniem (tzn. ru Czasami człowiek chce się po prostu wygadać. A nie potrzebuje żadnych rad. I tyle. Odpowiedz Link
vitek_1 Seks wg niezapominajki 08.10.10, 04:42 Niezapominajka chce się kochać z mężem. W domu są dzieci. Ale co tam. Przecież chcieć = móc. - Idziemy do łazienki - mówi. - Mamo, a dlaczego razem z tatą zamykacie się w łazience? - A lekcje odrobiłeś? Załatwione, mały zmyka. Można rozwijać akcję. Ale ktoś puka do drzwi - Chcę siku! - Idź się pobaw - Ale ja naprawdę chcę mocno - Eee... idź do sąsiada powiedz że u nas odpływ się zatkał - Nie, ja chcę tu! Uparty smarkacz, nie da rady go spławić. - Przenosimy się do sypialni - mówi jak zwykle niezrażona niczym niezapominajka. Trzeba się tylko ubrać bo mały stoi przed drzwiami, a potem znów wyskoczyć z ciuchów. Ale kto by się przejmował takimi drobnostkami, chyba tylko taki dziwak jak vitek. Akcja rokręca się w sypialni, gdy znów ktoś puka. - Mamo, Janek mnie bije! - Powiedz że jak nie przestanie to wyjdę i go spiorę Uff, poszedł. Już nic nam nie przeszkodzi. Robimy swoje. - Mamo, on ciągle się bije - znów walenie w drzwi - Wiesz co - mówi mąż niezapominajki - czy nie chciałabyś żeby nikt nam nie przeszkadzał, żebyśmy mieli choć trochę prywatności, intymności? - Prywatność, intymność? A co to jest? - dziwi się niezapominajka. - Wiesz, dochodzę do wniosku że ty wcale nie chcesz się ze mną kochać. Dlatego wymyślasz wymówki. Masz zaburzone libido. Gdzie telefon? Zapiszę cię do lekarza. I dawaj komputer. Sprawdzę historię, bo pewnie znów oglądasz porno. Mnie to nie chcesz posuwać, wszystko co potrafisz to ślinić się do panienek z filmów. sory ale nie mogłem się powstrzymać :) Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Seks wg niezapominajki 08.10.10, 07:21 Super wizja, Vitku, tyle że chybiona. WC mam oddzielnie, więc nikt sie nie dobijał z pilną potrzebą. A w łazience można iść się kąpać. U mnie dzieciaki były przyzwyczajone do tego, że na czas kąpieli drzwi są zamknięte, a rodzice mogą kąpać się razem albo oddzielnie, jak im pasuje. I potrafiły wytrzymać godzinę bez potrzeby nieustannych interwencji. Może moje dzieci są rzeczywiście jakieś wyjątkowe, bo siedziały spokojnie oglądając tv albo grając na kompie. Ubieranie i rozbieranie się nie stanowiło dla nas większego problemu. Nie myślałam, że jesteśmy aż tak wyjątkowi... Jeśli zdażył się dzień wolny, gdy można było dłużej pospać, to rodzice mieli zagwarantowany na to czas. Mogli go wykorzystać na sen, albo na seks. Do tego są jeszcze wieczory, noce i poranki. Ale jak to w małym domu przy trójce dzieciaków były marzenia o tym, jak to by było fajnie, gdybyśmy mieli więcej intymności, żeby móc chodzić nago po domu, bez skrępowania, wprowadzać w życie różne pomysły, które nam przychodzą do głowy. Ale w życiu nie podejrzewałam mojego faceta o wymówki, bo dla niego każda pora była dobra i ciągle chciał. Ale przyszedł ten szczęśliwy czas i przeprowadziliśmy się do większego domu. Każdy z chłopców miał swój pokój, przestrzeń niewyobrażalnie większa w porównaniu do poprzedniej, obecność dzieci prawie nieodczuwalna. Wtedy zaczęły się kłopoty finansowe, dochody mojego męża znacząco spadły, ja musiałam przejąć ciężar utrzymania rodziny plus kredyty. Trwało to prawie dwa lata. Praca po 18-20 godz. na dobę codziennie. Weekendy w pracy. Ilośc seksu drastycznie spadła do 2, czasem 3x tydzień. Teraz sytuacja mojego męża się poprawiła, ale to on ma dużo pracy, a ja mogę trochę odsapnąć. Ale nie skarżę się, jak mi źle, bo zdaję sobie sprawę, że wiele osób na tym forum ma gorzej. Dlatego Vitku, nauczona doświadczeniem, radzę ci - nie lamentuj, tylko działaj. Bo czas upływa i żadna chwila się nie wróci, a człowiek nie młodnieje... Jeśli nie możesz mieć apartamentu, to wierzę, że wystarczy ci inwencji na wygospodarowanie sobie własnej czasoprzestrzeni. Zadbaj o ciało i o ducha. Gdy będziesz w moim wieku powiesz sobie, mam za sobą 8 lat fajnego seksu, a nie zmarnowałem kolejnych 8 lat. Pozdrawiam. N. Odpowiedz Link
zakletawmarmur Re: Seks wg Witka 08.10.10, 11:02 To jest co najwyżej seks wg Witka:-) Chłopie, jeśli Ci się wydaje, że seks uprawiają tylko ludzie bezdzietni tudzież milionerzy to jesteś w błędzie:-) Czytając Twój post wydawać by się mogło, że masz w domu 3 dzieci 3-letnich i wszystkie z ADHD. A tymczasem masz nastolatków/osoby dorosłe, które powinny potrafić obyć się bez rodziców, wiedzieć, że rodzice mają prawo do prywatności. IMO rozpuściłeś sobie dzieci strasznie. Wyobraź sobie inną wersje: Sypialnia zamknięta na klucz, drzwi obite tak, że nawet pukania nie słychać, nastrojowa muzyczka zagłusza resztki hałasu... Leżysz sobie z żonka, relaksujecie się, jeśli chcecie to bzykacie. Dzieci (śmiesznie to brzmi patrząc na ich wiek)- duże i samodzielne, nie zawracają wam od dawna dupy o byle pierdołe. To jak będzie ta opcja wyglądać zależy tylko od Ciebie... Z wygody/lenistwa wybierasz taką a nie inną i masz do wszystkich o to pretensje. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Seks wg Witka 08.10.10, 12:29 zakletawmarmur napisała: > Czytając Twój post wydawać by się mogło, że > masz w domu 3 dzieci 3-letnich i wszystkie z ADHD. A tymczasem masz nastolatków > /osoby dorosłe zaklęta, halo, ja właśnie o tym piszę! Przeczytaj pierwszego posta w wątku! Dzieci póki są małe to jest mały kłopot, są bardziej uciążliwe, ale idą wcześnie spać i rodzice mają dość dużo czasu dla siebie wieczorem. Można je też hurtowo wywieźć np. do dziadków i mieć kilka dni luzu. Wszystko to się zmienia gdy wejdą w wiek nastoletni - przesiadują do późna (często dłużej niż rodzice), nie można się ich pozbyć jednocześnie, bo unikają swojego towarzystwa (zwłaszcza gdy są odmiennej płci), no i nie można ich spławić byle kitem bo czają po co mama z tatą się zamykają w łazience czy w sypialni. To co napisałem o domu niezapominajki to NIE jest najgorszy scenariusz, wręcz przeciwnie bardzo łagodny, nakreśliłem taki bo wywnioskowałem że ona ma małe dzieci i jak twierdziła, nic a nic nie przeszkadza jej prowadzić bujnego życia erotycznego o dowolnej porze dnia i nocy, więc opisałem jak to może wyglądać, żeby pokazać nonsensowność jej stwierdzeń. > Wyobraź sobie inną wersje: > Sypialnia zamknięta na klucz, drzwi obite tak, że nawet pukania nie słychać, na > strojowa muzyczka zagłusza resztki hałasu... Jeszcze lepiej to zamkniemy się w schronie przeciwatomowym, to już na pewno nie będzie nic słychać, izolacja kompletna :) Zrozum, ja właśnie o tym, NIE CHCĘ się zamykać, wygłuszać, zagłuszać, kombinować, kłamać, ja chcę po prostu mieć odrobinę luzu choć raz na jakiś czas czy naprawdę za dużo wymagam??? Odpowiedz Link
kag73 Re: Seks wg Witka 08.10.10, 13:09 Jeszcze lepiej to zamkniemy się w schronie przeciwatomowym, to już na pewno nie > będzie nic słychać, izolacja kompletna :) Zrozum, ja właśnie o tym, NIE CHCĘ > się zamykać, wygłuszać, zagłuszać, kombinować, kłamać, ja chcę po prostu mieć o > drobinę luzu choć raz na jakiś czas czy naprawdę za dużo wymagam??? > No tego zrobic nie mozesz, bo nie tak zaplanowales swoje zycie i rodzine. Powiedzialabym wykop 18-sto i 20-sto latka, niech mieszkaja jak gro mlodziezy w UK na jednym pokoju, lazienka i kuchnia wspolna z reszta lokatorow. Problem, ze masz jeszcze 12 latka. Wszystkiego ku..wa nie chcesz, chesz tylko niemozliwego. Nie zakapowales jeszcze, ze niektorych rzeczy nie da sie zmienic i ze trzeba zmienic swoje nastawienie i znalezc jakies najlepsze wyjscie. Poczekaj 6 lat i wtedy bedzies mogl wykopac tez tego najmlodszego. Jest madzieja, ze wtedy jeszcze Ci sie bedzie chcialo seksu. Ale nie jecz, ze nic nie mozesz, bo mozesz. problem w tym, ze chcesz niemozliwego: calej chaty dla siebie. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Seks wg Witka 08.10.10, 14:10 > Jest madzieja, ze wtedy jeszcze Ci sie bedzie chcialo seksu. dzięki kag, ty to potrafisz człowieka pocieszyć :) Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Seks wg Witka 08.10.10, 16:33 zaklęta, halo, ja właśnie o tym piszę! Przeczytaj pierwszego posta w wątku! Dzi > eci póki są małe to jest mały kłopot, są bardziej uciążliwe, ale idą wcześnie s > pać i rodzice mają dość dużo czasu dla siebie wieczorem. Można je też hurtowo w > ywieźć np. do dziadków i mieć kilka dni luzu. > Dzieci, póki są małe trzeba sobie wychować. Mnie się udało i wielu innym też. Każdy znalazł sobie jakiś sposób na odrobinę intymności. Dlatego, dla moich nastoletnich dzieci, zwyczaj pukania i poczekania na odpowiedź jest jak najbardziej normalny. Pukania, a nie walenia z krzykiem do drzwi. Ty zbierasz owoce swojego zaniedbania. To już nie jest moja wina, że takie są u ciebie zwyczaje. Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz. "...Wszystko to się zmienia gdy wejdą w wiek nastoletni - przesiadują do późna (czę > sto dłużej niż rodzice nie można się ich pozbyć jednocześnie, bo unikają swojego towarzystwa > (zwłaszcza gdy są odmiennej płci), no i nie można ich spławić byle kitem bo cz > ają po co mama z tatą się zamykają w łazience czy w sypialni..." To znaczy co twoje dzieci robią? Stoją pod drzwiami waszej sypialni dobijając się i krzycząc "mamo, tato, dlaczego się zamykacie?" Albo podglądając przez dziurkę od klucza:) Moje tego etapu nie przechodziły. Czy paraliżuje cię sama świadomość, że oni wiedzą? Przeciez jak pojedziesz do hotelu, to wiedza o tym, że oni wiedzą, pojedzie razem z tobą w twojej głowie. I gdzie tu odrobina luzu? "...Zrozum, ja właśnie o tym, NIE CHCĘ > się zamykać, wygłuszać, zagłuszać, kombinować, kłamać, ja chcę po prostu mieć o > drobinę luzu choć raz na jakiś czas czy naprawdę za dużo wymagam???..." Nie, skąd. Warto tylko przypomnieć, że powyższe napisał facet, który twierdzi, że jak dwa dni nie ma seksu, to mu jądra mało nie pękną i w związku z tym chodzi na maksa wkurwiony i zdołowany i nie po to ma żonę, żeby robić to sam przy porno. Vitek. Kręcisz i wijesz się jak piskorz, twoja sprawa. To twoje życie. W twoim, nie w naszym interesie jest, żeby się zmieniło. Ty będziesz się kiedyś rozliczał z minionego czasu sam przed sobą. Forum może być dla ciebie miejscem wymiany doświadczeń, inspiracji, motywacji, albo użalania się nad swoim podłym losem. Ale żeby zejść z tego gwoździa musisz sam ruszyć tyłek. Nikt z nas tego za ciebie nie zrobi. I na koniec pewien cytat, do przemyślenia... "... I wtedy jedyne co będę mógł zrobić to wspominać te tysiące dni które spędziłem nudząc się albo wykonując bezsensowne czynności, zamiast posuwać panienki. Wtedy będę pewnie chciał oddać wszystko żeby choć jeden weekend się wrócił. Taki weekend jak ten dzisiaj, kiedy siedzę i zabijam czas klepiąc na komputerze. Ale ani jeden dzień się nie wróci. I to będzie prawdziwa tragedia. Patrzeć wstecz na swoje życie i widzieć że się je zmarnowało. I już nic nie można zrobić..." Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Seks wg Witka 08.10.10, 18:25 > Albo podglądając przez dziurkę od klucza:) > Moje tego etapu nie przechodziły. Jesteś pewna? Prawdopodobnie przechodziły/przechodzą. Może nawet dzisiaj będą was podsłuchwać/podglądać. Tylko ty udajesz że o tym nie wiesz. > Przeciez jak pojedziesz do hotelu, to wiedza o tym, że oni wiedzą, pojedzie razem z tobą w twojej głowie. Nie rozumiem o co ci chodzi. Jakaś dziwna interpretacja. Idąc tym tropem, ty rozumiem nigdy nigdzie z mężem nie pojechałaś bo przecież wstyd by ci było przed dziećmi które wiedzą co będziecie robić. Ale jak na ich oczach zamykacie się w sypialni to jakimś cudem wtedy dzieciaczki nie rozumieją po co to? Przecież to kompletne bzdury. > Vitek. Kręcisz i wijesz się jak piskorz, twoja sprawa. Pozwolę sobie się nie zgodzić. Moim zdaniem wszystkie moje wypowiedzi w tym wątku są spójne i logiczne, nie 'wiłem się' ani przez chwilę - bo mnie nikt mnie do tego nie zmusił, Ty też nie. Najpierw domagasz się odpowiedzi na szczegółowe pytania dotyczące mojej osoby, obiecując że coś ważnego mi powiesz, a gdy (ku twojemu rozczarowaniu) wynika z nich że jestem całkiem normalny, tracisz rezon do tego stopnia że cytujesz mnie samego. Odpowiedz Link
sisi_kecz Nieza... 08.10.10, 19:50 ... jesteś świętą kobietą :) a żona vitka, albo jest też aniołem znoszącym pierdzielącego na okrągło mężulka, ze stoickim spokojem, albo jest jego pokroju. Optuję za tym drugim, bo przez 20 lat osoba święta dokonałaby w końcu cudu ;) Odpowiedz Link
zakletawmarmur Re: Seks wg Witka 08.10.10, 20:36 Rozumieją a właściwie rozumie, choć nastolatką jeszcze nie jest:-) Wie, że rodzice robią "ruchu-ruchu". Przecież, gdyby tego nie robili, nie byłoby jej na świecie... Tylko, że większość ludzi, świadomość tego faktu, nie krępuje. To Ty jesteś przewrażliwiony. No i rodzice wtedy wcale nie muszą się bzykać, mogą po prostu leżeć sobie, robić niewinny masaż, rozmawiać o pierdołach. Chodzi o pewien nawyk... Przypomina mi się kumpela, która czuła się skrępowana, gdy była w towarzystwie ciężarnej. "Przecież na pierwszy rzut oka widać, że ona to robiła. Ciekawe w jakiej pozycji". Na szczęście ciężarne nie wstydzą się na ulice wychodzić:-) Swoją drogą nie jest Ci wstyd przy dzieciach, że je społodziłeś? Przecież wiadomo, że musiałeś się z żoną bzykać:-) Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Seks wg Witka 08.10.10, 21:12 To że mam dzieci w wyniku bzykania z żoną nie oznacza jeszcze że życzę sobie one były przy tym gdy to robię. Czy ty naprawdę robisz to przy dzieciach i to cię nie krępuje? Bo może rzeczywiście jakiś przewrażliwiony jestem... powoli zaczynam w to wierzyć... jeszcze trochę pociągnijcie ten wątek i czuję że normalnie odrzucę cały ten bzdurny wstyd i skrępowanie i zacznę mieć seks nie patrząc czy ktoś tu jest, czy widzi, co mi tam, przecież i tak wiedzą że to robimy! Odpowiedz Link
zakletawmarmur Re: Seks wg Witka 10.10.10, 17:50 > Czy ty naprawdę robisz to przy dzieciach i to cię nie krępuje? Bo może rzeczywi > ście jakiś przewrażliwiony jestem... powoli zaczynam w to wierzyć... jeszcze tr > ochę pociągnijcie ten wątek i czuję że normalnie odrzucę cały ten bzdurny wstyd > i skrępowanie i zacznę mieć seks nie patrząc czy ktoś tu jest, czy widzi, co m > i tam, przecież i tak wiedzą że to robimy! Nie, na czas seksu dziecko i psa z pokoju wyrzucamy:-) Nie widze jednak powodu do tego, żebym miała uprawiać seks w stresie "bo ktoś się dowie, że to robimy". To przecież oczywiste, że to robimy... Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Seks wg Witka 10.10.10, 18:11 zakletawmarmur napisała: > Nie, na czas seksu dziecko i psa z pokoju wyrzucamy:-) Nie wierzę ci, bo tak się składa że wychowałem 3 dzieci i wiem że podstawową siłą napędową dziecka jest przekora. Wyrzucisz takie drzwiami, wejdzie oknem :) A przynajmniej będzie pod tymi drzwiami stało, pukało, waliło, krzyczało, płakało, podsłuchiwało... O psie się nie wypowiadam z braku doświadczeń. > To przecież oczywiste, że to robimy... Akurat. Większość wątków na tym forum jest złożonych przez tych co tego nie robią. Ale przecież nie chodzi o to że wszyscy wiedzą, tylko o to że niekoniecznie chcę żeby przy tym byli. Odpowiedz Link
arronia Re: Seks wg Witka 10.10.10, 18:27 > Nie wierzę ci, bo tak się składa że wychowałem 3 dzieci i wiem że podstawową si > łą napędową dziecka jest przekora. Wyrzucisz takie drzwiami, wejdzie oknem :) A > przynajmniej będzie pod tymi drzwiami stało, pukało, waliło, krzyczało, płakał > o, podsłuchiwało... Dziecko jest od testowania, rodzic od stawiania granic. Jak jakieś zachowanie się opłaca, to się je stosuje. Jak warto łomotać w drzwi, to się łomoce. Jak się nie ma co robić, to się zajmuje głupotami. Z psami... w pewnych kwestiach jest bardzo podobnie. Odpowiedz Link
mantis_after_dinner Re: Seks wg Witka 11.10.10, 10:41 Nie wierzę ci, bo tak się składa że wychowałem 3 dzieci i wiem że podstawową siłą napędową dziecka jest przekora. Wyrzucisz takie drzwiami, wejdzie oknem :) > no to jakos kiepsko Ci to wyszlo - moje nie wlazi oknem, ani nie lomoce. A jak sie je poprosi, zeby dalo nam godzine swietego spokoju (w zamian za np. wspolne ogladanie filmu wieczorem), to idzie na podworko lomotac w drzwi somsiaduff :) Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Seks wg Witka 11.10.10, 12:48 Tę godzinę to ustawiasz mu na zegarku z alarmem czy jak to robisz? Pytam poważnie, bo przecież dzieci nie mają poczucia czasu ani godzin. Wyjdzie takie na podwórko to nie wiadomo czy wróci wieczorem czy za 5 minut. Więc jak, zakładasz mu zegarek który po godzinie robi pi-pi i mały wie że może już wrócić do domu? Czy może tak sobie to wszystko wymyślasz? Odpowiedz Link
poitevin Re: Seks wg Witka 11.10.10, 08:09 > Nie rozumiem o co ci chodzi. Jakaś dziwna interpretacja. Idąc tym tropem, ty ro > zumiem nigdy nigdzie z mężem nie pojechałaś bo przecież wstyd by ci było przed > dziećmi które wiedzą co będziecie robić. > Ale jak na ich oczach zamykacie się w sypialni to jakimś cudem wtedy dzieciaczk > i nie rozumieją po co to? > Przecież to kompletne bzdury. Człowieku czy ty mógłbyś włożyć odrobinę wysiłku w ZROZUMIENIE tego co czytasz? Niezapominajka ze swoją cierpliwością i umiejętnością jasnego formułowania myśli niewątpliwie zalicza się do grona świętych. Jednak po takiej twojej wypowiedzi sądzę, że nawet ona wymięknie. > Jesteś pewna? Prawdopodobnie przechodziły/przechodzą. Może nawet dzisiaj będą w > as podsłuchwać/podglądać. Tylko ty udajesz że o tym nie wiesz. Wyobraź sobie, że są na tym świecie ludzie, którzy umieją wychowywać dzieci i domy, w których panuje normalna atmosfera. I nie odpowiadaj, przecież ty i tak wiesz lepiej co robią cudze dzieci... Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Seks wg Witka 11.10.10, 12:41 Jedyne czym charakteryzują się posty niezapominajki to objętość. Niestety słabo przekłada się to na merytoryczną zawartość. N. zadała mi zestaw szczegółowych pytań, obiecując że gdy na nie odpowiem ona pomoże mi w rozwiązaniu problemów, gdy to zrobiłem jedyną odpowiedzią było że... mam zmienić swoje życie! Fakt że mogło być gorzej, mogła za tę cudowną diagnozę zażądać zapłaty :) Odpowiedz Link
kawitator Re: Wszystko jest do bani 07.10.10, 11:31 No Vitku Sprowokowałeś do dyskusji Niezapominajkę co już dawno się nikomu nie udało Mam taką radę Potraktuj rozmowę z nią poważnie. Nie prześlizguj się bo to wyjątkowo zorganizowana umysłowo osoba W jej wypadku masz pewność nie tylko, że ma dobrą wole i naprawdę chce Ci pomóc ale także, że ma sporą wiedzę w temacie. Z Twoich wypowiedzi wynika że najlepiej jednak zdiagnozował Cie Urgu Tak zwany kryzys wieku średniego Poszukaj w wyszukiwarce tego forum tego hasła. Było kilka ciekawych wątków na ten temat może ci coś rozjaśnią Największe nieszczęście dla faceta jest wtedy gdy traci swoje pasje i zaczyna żyć z dnia na dzień. Czy masz jakieś skrywane marzenia. Chęć zrobienia czegoś absolutnie nie związanego z tym co uważasz za swoja powinność i obowiązek a co sprawiło by Ci radość i satysfakcje?? Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 07.10.10, 13:29 niezapominajka333 napisała: > Co to znaczy dom pełen ludzi? To znaczy że w 1 domu mieszkają obecnie 4 dorosłe osoby i 1 nastoletnia. > Kto oprócz dzieci przesiaduje u was w domu, jak długo i co robi? Nikt. > Jak zachowują się dzieci ? O której wstają? Hałasują, czy są cicho, żeby rodzi > ce mogli odpocząć? Mają zwyczaj bez pukania wpadać do waszej sypialni? Zachowują się normalnie, o której wstają nie jestem w stanie podać bo to zależy od osobnika, tego czy jest dzień powszedni czy wolny itd. Raczej nie hałasują. Raczej nie mają zwyczaju pukać. > Co ty robisz po powrocie z piątkowego "dnia" pracy? Jak już odeśpisz i odpoczn > iesz, czym zajmujesz się w weekend? Ale odpowiedz uczciwie, bo to ważne moim zd > aniem. Patrzę co nowego na forum :) Czytam gazety (książek nie cierpię). Ogladam tv i video. Skoszę trawę/przytnę żywopłot. Połażę po mieście. Odwiedzimy znajomych albo oni nas. Zabieram rodzinę na wycieczkę. Siedzę i nic nie robię :) > Jak przedstawia się twoja aktywność fizyczna? Uprawiasz jakiś sport, masz okazj > ę do ruchu w domu (praca w ogrodzie, sprzątanie) dojeżdzasz do pracy autem czy > na rowerze? Do pracy nie jeżdżę rowerem bo za daleko. Zajmuję się ogrodem. Mam zestaw do ćwiczeń. Na krótkich dystansach staram się chodzić na piechotę. > Jak się odżywiasz? Nie masz przypadkiem nadwagi? Niestety ostatnio mocno przybieram na wadze, związane jest to prawdopodobnie z niezbyt optymalnym odżywianiem się (10 godzin w pracy gdzie na każdej przerwie opycham się chlebem). > Czy oprócz swojej tajemniczej przypadłości jesteś zdrowy? Czy bierzesz jakieś l > eki? Nie cierpię na nic co by mogło mnie zabić, nie biorę leków. > Wyniki badań w normie? Cholesterol, hormony tarczycy? Nie masz nadciśnienia? Nie wiem. > Co robi żona od soboty rana? O której wieczorem kładziecie się spać? Robi zakupy, gotuje. Kładzie się spać wcześnie a ja bardzo późno. > Jaki masz kontakt z dziećmi? Lubią z tobą przebywać, rozmawiać? Uważam że normalny. To już nie dzieci a młodzież lub dorosłe osob więc trudno żeby mi siedziały na kolanach. > Jaki kontakt z dziećmi ma żona? Uważam że normalny. > Co to znaczy jakakolwiek intymność? To jest coś czego przez ostatnie kilkadziesiąt lat nie miałem nawet przez 1 dzień :) > Jak widzisz, dużo jest pytań, bo problem jest złożony. Właśnie straciłem godzinę żeby na nie odpowiedzieć :) Odpowiedz Link
arronia Re: Wszystko jest do bani 07.10.10, 19:49 > Ale ja jestem tak sfrustrowany tym bezsensownym czekaniem cały dzień że gdy w ko > ńcu bym mógł, to nie mogę :) Nie jestem w stanie na zawołanie wykrzesać z sieb > ie pożądania gdy przez cały dzień musiałem je tłumić. Pamiętam, że coś podobnego pojawiło się na forum parę razy - tylko w kobiecym wydaniu. Jak partnera nie ma w pobliżu, albo jest, ale na seks nie ma szans, to mam chcicę. A jak seks może być - to podniecenie i chuć mijają. Jakiś taki wykręt, wykręt przed sobą, może z elementem strachu? I jeszcze jedno się pojawiało nie raz, tym razem w męskim wydaniu. Jeśli ja nie mogę - to nie jest moja wina, tylko kobiety. Albo okoliczności. Taki wykręt niemogącego/niechcącego. Vitek, sprawdźże swoje zdrowie. Sprawdź, czy nie da się mieć znowu sprawniejszej hydrauliki. Żeby powiew wiatru i byle myśl jej nie gasiły. Sam spacer i skoszenie trawnika to nie jest dużo ruchu. Odżywianie leży i kwiczy (a nie jesteś na nie skazany, d a s i ę odżywać zdrowiej, nawet w biurze). Masz co naprawić na tym polu. To a propos ciała. Bo o fachowcu od psyche pisałam. Odpowiedz Link
efi-efi Re: Wszystko jest do bani 02.10.10, 19:31 vitek_1 napisał: >>Pytałem się żony czy ona nie ma poczucia że resztki naszego czasu bezpowrotnie nam >>uciekają a my nic. Ona na to że nie. Podejrzewam że nie złapała w ogóle o co mi chodzi. Nie >>mam z kim porozmawiać, nawet najbliższa osoba mnie nie rozumie. - Ja Cię świetnie rozumiem, mimo, żem Ci nie najbliższa :) A jeśli chodzi o różne schizy to mogłabym się licytować, na pewno wygrywam :( Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 02.10.10, 22:44 > - Ja Cię świetnie rozumiem Wiem, efi. Jesteś w porządku babka. Odpowiedz Link
efi-efi Re: Wszystko jest do bani 08.10.10, 16:04 Uprawiałam seks w takich sytuacjach i takich miejscach, że gdybyśmy tutaj ogłosili konkurs na najdziwniejsze miejsce z całą pewnością zagięłabym wszystkich zgarniając I miejsce. Ale seks po iluś latach małżeństwa to jednak najbardziej smakuje we własnym łóżku. Łazienki, blaty kuchenne, skwerki, plaża owszem - mogą się zdarzyć, najlepiej tak ad hoc, ale na codzień , a jeszcze bardziej na conoc wolę tradycyjny sprzęt. I doprawdy , ciężko wrzucić na luz i nieźle się nakręcić mając świadomość, że po domu kręcą się dzieciaki, które doskonale wiedzą co starzy teraz robią, co to za odgłosy dobiegają z sypialni i szczerze mówiąc jest to raczej krępujące dla jednej i drugiej strony. Moi znajomi mają dwie córki 12 i 16 lat, które na jakiejś rodzinnej imprezie zaczęły opowiadać jak często ich rodzice bzykają się, ile to trwa, jakie dźwięki wydaje mama i w jakiej pozycji lubią najbardziej bo tata "w trakcie" wydaje polecenia. Pewnie można i tak. Ale dla mnie życie intymne jest jak sama nazwa wskazuje życiem intymnym . Odpowiedz Link
vitek_1 Podsumowanie weekendu 11.10.10, 00:35 No to kolejny weekend z głowy. Oczywiście jak zwykle spędzony razem z całym towarzystwem. Seks - także oczywiście - 0. Teraz przed nami kolejny zajebiaszczy tydzionek, podczas którego będziemy się z m. mijać w drzwiach, i tak aż do następnego weekendu kiedy to kochane słoneczka znów będą siedzieć nam na głowach 24 godziny/dobę. Powiem wam że juz ch. mnie na to wszystko strzela. Przeczytałem dziś przypadkiem że pomiędzy 40-45 rokiem organizm kobiety zaczyna się przygotowywać do nadchodzącej menopauzy, w związku z czym zapotrzebowanie na bara bara stopniowo się zmniejsza. Myślicie że tak może być z moją żoną? Może ona tylko słownie zapewnia że chce, a brak warunków jest dla niej bardzo wygodny? Odpowiedz Link
gravedigger1 Re: Podsumowanie weekendu 11.10.10, 10:20 vitek_1 napisał: > Teraz przed nami kolejny zajebiaszczy tydzionek, podczas którego będziemy się z > m. mijać w drzwiach, i tak aż do następnego weekendu kiedy to kochane słoneczk > a znów będą siedzieć nam na głowach 24 godziny/dobę. Masz to na własne życzenie. Siedź i narzekaj dalej, to może przyjdzie Święty Mikołaj i odmieni Twoje życie. :) > Przeczytałem dziś przypadkiem że pomiędzy 40-45 rokiem organizm kobiety zaczyna > się przygotowywać do nadchodzącej menopauzy, w związku z czym zapotrzebowanie > na bara bara stopniowo się zmniejsza. > > Myślicie że tak może być z moją żoną? Może ona tylko słownie zapewnia że chce, > a brak warunków jest dla niej bardzo wygodny? Myślę, że z takim marudą to ona nie chce się bzykać, bo jej cycki opadają z rezygnacji! :) :) Odpowiedz Link
mantis_after_dinner koles ... 11.10.10, 10:47 Ciagneisz ten watek od jakich ponad 2 tygodni, z zapalem bawiac sie w kronikarza i meldujac nam tu o kolejnych Twoich upojnych weekendach ... A co przez ten czas zrobiles, zeby chociaz troche jeden WE byl inny od drugiego? Jajco ... > No to kolejny weekend z głowy. - no i cool. Jestes na najlepszej drodze zeby za 10 lat zameldowac 'no to zycie z glowy' > Powiem wam że juz ch. mnie na to wszystko strzela. - a jak juz Cie strzeli, to stad znikniesz? > Przeczytałem dziś przypadkiem że pomiędzy 40-45 rokiem organizm kobiety zaczyna > się przygotowywać do nadchodzącej menopauzy, w związku z czym zapotrzebowanie > na bara bara stopniowo się zmniejsza. - i dopiero teraz sie o tym dowiedziales? :) Tak pytam z ciekawosci - bo o tym pisala juz nawet Madame Michalina w ksiazkach, ktore podkradalam rodzicielom dziecieciem w podstawowce bedac :) Odpowiedz Link
vitek_1 Re: koles ... 11.10.10, 12:23 > z zapalem bawiac sie w kronikarz > a i meldujac nam tu o kolejnych Twoich upojnych weekendach ... Nieprawda. > A co przez ten czas zrobiles, zeby chociaz troche jeden WE byl inny od drugiego jakbym wiedział co zrobić to bym tu nie pisał? > - no i cool. Jestes na najlepszej drodze zeby za 10 lat zameldowac 'no to zycie z glowy' już o tym było, powtarzasz. > - a jak juz Cie strzeli, to stad znikniesz? Niech się zastanowię... nie. > bo o tym > pisala juz nawet Madame Michalina w ksiazkach, ktore podkradalam rodzicielom dz > iecieciem w podstawowce bedac :) Wyobraź sobie że nie każdy tak jak ty pochodzi z zamożnej wielkomiejskiej inteligenckiej rodziny i jego rodzice nie mieli książek Wisłockiej Odpowiedz Link
anzi100 Re: koles ... 11.10.10, 12:51 vitek ten wątek ma już trzy strony, a Ty ze strony na stronę robisz się coraz bardziej żałosny. Siedzisz i jęczysz jak jakiś stary pierdziel, który ma żal do całego świata, że mu ten świat życia nie poukładał tak jak to sobie wymarzyłeś. Chcesz zmian, to zacznij od siebie i po prostu działaj. Zorganizuj dzieciakom weekend poza domem. To naprawdę nie wymaga jakiś strasznych nakładów finansowych, wystarczy trochę wyobraźni i dobrej woli. I chyba tej dobrej woli Ci brakuje Dodam jeszcze tylko tyle, że jakbym miała takiego męczybułę w domu zamiast faceta, który potrafi wziąć sprawy w swoje ręce, to seks leżałby odłogiem i kwiczał. Kwiczał dokładnie tak jak teraz ty kwiczysz. Zmień kwiczenie na działanie, a może w końcu dostaniesz to czego chcesz. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: koles ... 11.10.10, 13:05 anzi100 napisała: > vitek ten wątek ma już trzy strony, a Ty ze strony na stronę robisz się coraz b > ardziej żałosny Niewykluczone, ale to dlatego że zakładając wątek miałem serio nadzieję że ktoś mi coś podpowie, pomoże, na przykładzie swojego życia że on już coś podobnego przechodził i tak a tak dał sobie radę. Tymczasem jedyne co dostałem to stek banałów typu zmień swoje życie (ewent. idź do lekarza). To że mam zmienić to chyba sam wiem, inaczej bym nie zakładał wątka. Ale nie wiem jak, i niestety przez 3 strony się nie dowiedziałem. To co się dziwisz że brzmię coraz bardziej żałośnie Odpowiedz Link
anzi100 Re: koles ... 11.10.10, 13:20 vitek_1 napisał: > anzi100 napisała: > > > vitek ten wątek ma już trzy strony, a Ty ze strony na stronę robisz się c > oraz b > > ardziej żałosny > > Niewykluczone, ale to dlatego że zakładając wątek miałem serio nadzieję że ktoś > mi coś podpowie, pomoże, na przykładzie swojego życia że on już coś podobnego > przechodził i tak a tak dał sobie radę. > Tymczasem jedyne co dostałem to stek banałów typu zmień swoje życie (ewent. idź > do lekarza). > To że mam zmienić to chyba sam wiem, inaczej bym nie zakładał wątka. Ale nie wi > em jak, i niestety przez 3 strony się nie dowiedziałem. > To co się dziwisz że brzmię coraz bardziej żałośnie > Ale czego Ty sie spodziewasz? Nikt Ci tu nie powie dokładnie co masz zrobić. Z tego co tu wyczytałam dostałeś mnóstwo wskazówek. Gotowej recepty " zrób dokładnie to i to" tutaj nie dostaniesz. Po przeczytaniu tego wątku mam takie same wrażenie jak koleżanka powyżej. Opisujesz tu swoje życie, swoje frustrację, ale nie piszesz ani słowa o tym, co robisz by to coś zmienić? Odpowiedz Link
vitek_1 Re: koles ... 11.10.10, 14:57 anzi100 napisała: > Gotowej recepty " zrób dokładnie to i to" tutaj nie dostaniesz. Szkoda. > Opisujesz tu swoje życie, swoje frustrację, ale n > ie piszesz ani słowa o tym, co robisz by to coś zmienić? Gdybym wiedział co mam zrobić to bym to zrobił a nie opisywał swoje życie. Ja gdy odpisuję w jakimś wątku to zawsze piszę co moim zdaniem powinno się zrobić. Jak nie wiem, to nic nie piszę. Odpowiedz Link
kag73 Re: koles ... 11.10.10, 13:20 Nie kpij, vitku, ludzie dali Ci sporo propozycji i sugesti co mozesz zrobic. A czego oczekiwales, cudu? Pewnie, ze zycze Ci, zebys wygral co najmniej 2 miliony w totka, wtedy sobie kupisz co zechcesz i tak urzadzisz nowy dom, ze nie bedzie problemu. Czy Twoje nastoletnie dzieci nie maja przyjaciol, czy nigdy nikogo nie odwiedzaja i nigdzie nie wychodza w weekend? A 12 latek, nie ma jakiegos najlepszego kolegi? Moznaby sie ugadac z jego rodzicami, ze jeden weekend Wy zabieracie ich dzieciaka do sibeie, w nastepny oni biora Waszego. Czyli mlodego mielibyscie z glowy, dorosle nastolatki nie powinny byc wiekszeym problemem. Poza tym rozwiazaniem na Twoje dzisiejesze mozliwosci jest dorobienie klucza do drzwi od sypialni i jezeli nie wyciszenie to po prostu muzyczka w sypialni. I powoli zaczac przyzwyczajac "dzieci", ze rodzice tez ludzie i maja prawo do prywatnosci. I wyluzuj, czlowieku, wyluzuj, nie Ty jeden masz dzieci, ktore moga sie domyslic, ze masz seks. Walnij se kielicha przedtem to sie wyluzujesz, jak bedziesz mial klucz to Ci do sypialni nikt nie wejdzie. Moze pierwszy raz dzieci sie deko zdziwia, ale na pewno po drugiej takiej akcji sie przyzwyczaja. Zanim zamkniesz po poludniu te sypialnie, wlacz 12 latkowi jakis dobry film, na pewno go wciagnie. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 11.10.10, 14:48 > ludzie dali Ci sporo propozycji i sugesti co mozesz zrobic. Praktycznie wszystkie są albo ogólne (zrób coś ze swoim życiem), albo nierealne (jedź do lasu - co ja zwierzę jestem?) albo tak jak twoja (zabunkruj się w sypialni, zamki, ogłuszająca muzyka) są ćwierćśrodkami. > Czy Twoje nastoletnie dzieci nie maja przyjaciol, czy nigdy nikogo nie odwiedza > ja i nigdzie nie wychodza w weekend? Owszem, mają i wychodzą. Jak już pisałem, praktycznie w każdej dowolnej chwili dnia przynajmniej jedno jest w domu. Załóżmy że gdzieś jesteś i masz ochotę na seks, czy jeżeli obok stoi 5 osób to nie zaczniesz, ale jeżeli tylko 2 to tak, bo to już nie przeszkadza? Nie, wystarczy że obok jest 1 osoba! Nawet jeżeli chwilowo nikogo nie ma w domu to nigdy nie wiadomo czy ktoś przyjdzie za 5 godzin czy za 5 minut, co daje taki sam efekt jakby cały czas ktoś był. Propozycję że wszyscy mają zapowiadać się przez telefon zanim przyjdą do domu można przenieść do wątku Humor. Odpowiedz Link
arronia Re: 11.10.10, 14:59 > Praktycznie wszystkie są albo ogólne (zrób coś ze swoim życiem), albo nierealne > (jedź do lasu - co ja zwierzę jestem?) albo tak jak twoja (zabunkruj się w syp > ialni, zamki, ogłuszająca muzyka) są ćwierćśrodkami. A co byłoby takim pełno-środkiem? Tak na przykład? Odpowiedz Link
gravedigger1 Re: 11.10.10, 15:43 vitek_1 napisał: > Nawet jeżeli chwilowo nikogo nie ma w domu to nigdy nie wiadomo czy ktoś przyjd > zie za 5 godzin czy za 5 minut, co daje taki sam efekt jakby cały czas ktoś był Z takim podejściem to tylko się położyć i umrzeć. :) Jak wsiadasz do samochodu, to też myślisz w ten sposób? Bo jeżeli tak, to nie powinieneś poruszać się po drogach publicznych. Dlaczego? Bo idąc Twoim tokiem myślenia, stwierdzić można, że nawet jeśli w danej chwili droga z A do B jest przejezdna, to przecież w każdej chwili może wydarzyć się na niej coś przez co utkniesz np. w korku albo zderzysz się z innym samochodem i nie dojedziesz do celu. A skoro tak, to nie ma sensu podejmować próby dotarcia do tego celu. Widzisz absurdalność swojej postawy? Bo jeśli nie, to tylko ksiądz Ci może pomóc. :) Odpowiedz Link
gravedigger1 Re: koles ... 11.10.10, 15:35 kag73 napisała: > Pewnie, ze zycze Ci, zebys wygral co najmniej 2 milion > y w totka, wtedy sobie kupisz co zechcesz i tak urzadzisz nowy dom, ze nie bedz > ie problemu. Myślę, że to nie zmieniłoby zbyt wiele w życiu Vitka. Po prostu, znalazłby sobie inny powód do narzekań i skarżenia się na podły los. Odpowiedz Link
gravedigger1 Re: koles ... 11.10.10, 15:32 vitek_1 napisał: > Niewykluczone, ale to dlatego że zakładając wątek miałem serio nadzieję że ktoś > mi coś podpowie, pomoże, na przykładzie swojego życia że on już coś podobnego > przechodził i tak a tak dał sobie radę. > Tymczasem jedyne co dostałem to stek banałów typu zmień swoje życie (ewent. idź > do lekarza). Jeśli oczekujesz na cudowne "lekarstwo", które odmieni Ciebie i Twoje życie, to czekaj dalej i zrzędź sobie. Może na Gwiazdkę dostaniesz czarodziejską różdżkę, za pomocą której ktoś zmieni Cię z żaby w księcia. :) Sądzę, że nawet jak dostaniesz tę różdżkę, to ktoś będzie jej musiał za Ciebie użyć, bo Ty sam nawet palcem nie kiwniesz. :) Odpowiedz Link
mantis_after_dinner chcesz konkretnej rady? 11.10.10, 15:52 OK Co mozesz zrobic? a) nic - bo juz jest pozamiatane. Trzeba bylo sobie dzieci wychowac w poszanowaniu dla swojego czasu prywatnego i powiedziec im o seksie nieco wiecej niz mowia im w szkole b) poczekac az sobie dzieciaki pojda w swiat - tylko wtedy objawisz sie nam na forum z problemem 'zona jest juz po menopauzie i nic jej sie nie chce' Tak czy siak - mozesz spokojnie juz czekac na jesien zycia :) Odpowiedz Link
vitek_1 Re: chcesz konkretnej rady? 11.10.10, 16:56 > Trzeba bylo sobie dzieci wychowac w poszanowaniu dla swojego czasu prywatnego Ależ one szanują mój czas prywatny. Co nie znaczy że gdy mam czas prywatny to dzieci się hibernują żeby mi nie przeszkadzać. Ja nie mam problemu z tym że dziecko do mnie przychodzi bo to czy tamto. It's called a family :) > i powiedziec im o seksie nieco wiecej niz mowia im w szkole jesteś pewna że jestem w stanie? Jestem elektronikiem nie seksuologiem :) Odpowiedz Link
anzi100 Re: 11.10.10, 13:14 Przeczytałam, bo myślałam, że coś przeoczyłam. Nie przeoczyłam. A ty vitku co zrobiłeś w ostatni weekend by choć troche poprawić sytuację? I żeby nie było. Też mam nastoletnie dzieci i wiem, że kiedy dorastają z nieskrępowanym seksem może być problem, ale można to przekuć na coś nowego i fascynującego. A tak z innej beczki: czy rozmawiacie z dziećmi o seksie? określenie "lalunia" bardzo mi sie podoba, ale w innych okolicznościach przyrody i wypowiadane innymi ustami :) Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 11.10.10, 14:08 > Też mam nastoletnie dzieci i wiem, że kiedy dorastają z nieskrępowanym seksem może być problem, Tak, jest mały problem, mianowicie taki że seksu nie ma. > ale można to przekuć na coś nowego i fascynującego. Jasne że można. W nudę, depresję, desperację, wkurwienie, konflikt, może w alkoholizm... coś pominąłem? Co do rozmawiania o seksie to nie robię tego. Ale mieszkamy w Anglii gdzie z tego co wiem to w szkole mówi się o tym wręcz do przesady. Więc chyba im wystarczy :) Odpowiedz Link
anzi100 Re: 11.10.10, 15:34 vitek_1 napisał: > > Też mam nastoletnie dzieci i wiem, że kiedy dorastają z nieskrępowanym se > ksem może być problem, > > Tak, jest mały problem, mianowicie taki że seksu nie ma. > Nie ma seksu, bo go nie chcesz. Nie robisz nic by zmienić sytuację. Nie odpowiedziałeś mi na pytanie co zrobiłeś w ten weekend by było lepiej? > > ale można to przekuć na coś nowego i fascynującego. > > Jasne że można. W nudę, depresję, desperację, wkurwienie, konflikt, może w alko > holizm... coś pominąłem? Wiem o czym mówisz. Mam te wszystkie etapy za sobą, poza alkoholizmem. I też tak siedziałam i rozpaczałam jak ty. I właśnie to siedzenie i rozpaczanie jest najgorsze. Co to zmieni? Też mam problemy z seksem w swoim związku. Dlatego się tutaj znalazłam. Czytam to forum od dwóch lat i pomogło mi zrozumieć parę spraw i dojśc do punktu, w którym może nie jestem cholernie szczęśliwa, ale jest o niebo lepiej niż było parę lat temu. Czytam, analizuję, wyciągam wnisoki, a potem działam. A ty co robisz poza czytaniem i pisaniem tutaj? > Co do rozmawiania o seksie to nie robię tego. Ale mieszkamy w Anglii gdzie z te > go co wiem to w szkole mówi się o tym wręcz do przesady. Więc chyba im wystarcz > y :) > Skoro zaistaniała taka sytuacja jak zaistaniała, to chyba nie wystarczy Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 11.10.10, 16:47 > Nie odpowiedziałeś mi na pytanie co zrobiłeś w ten weekend by było lepiej? Nic. > Skoro zaistaniała taka sytuacja jak zaistaniała, to chyba nie wystarczy Nie widzę związku. Czy twoim zdaniem jeżeli porozmawiam z dziećmi o seksie to od tego nagle stanie się tak że będę miał swobodę żeby go uprawiać? Wątpię. Odpowiedz Link
anzi100 Re: 11.10.10, 19:12 > > Nie odpowiedziałeś mi na pytanie co zrobiłeś w ten weekend by było lepiej > ? > > Nic. I o to chodzi. Nie robisz nic, ale oczekujesz cudu > Nie widzę związku. Czy twoim zdaniem jeżeli porozmawiam z dziećmi o seksie to o > d tego nagle stanie się tak że będę miał swobodę żeby go uprawiać? Wątpię. Gdybyś to zrobił jakiś czas temu, to kto wie. W wychowywaniu dzieci efekty nie przychodzą nagle. To jest proces długi, żmudny i dość upierdliwy, ale skuteczny jak jest się konsekwntnym i ma cierpliwość. Masz z tymi swoimi dzieciakami jakiś kontakt, czy po prostu przeszkadzają ci we wszystkim i są balastem? Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 12.10.10, 02:03 > Masz z tymi swoimi dzieciakami jakiś kontakt, czy po prostu przeszkadzają ci we wszystkim i są balastem? Mam dobry kontakt. I bynajmniej mi nie przeszkadzają. Ale chciałbym żeby raz na jakiś czas, tak na 1 dzień, zniknęły :) Odpowiedz Link
zamysloneniebo Re: 12.10.10, 03:20 Wiesz co, za chwilę to po prostu i tak nie będziesz miał szans na seks :) W ogóle nie wiem, jak taki facet jak Ty, może być pociągający, wybacz :) Absolutnie nie chcesz nic zmienić. Tobie nic nie pomoże, oprócz terapii. Tak, wiem, nie pójdziesz tam, bo to nic nie pomoże. :) No to w takim razie nic Ci już nie pomoże. Połóż się i czekaj na śmierć. Dostałeś rady, najlepsze, jakie mogłeś dostać i jedyne. Żadnych innych rad nie potrzebujesz. Tyle, że tych dobrych rad, po prostu nie chcesz wykorzystać. Nie widzisz, jak wielki masz problem ZE SOBĄ, a nie z brakiem intymności. Powiem Ci tak: jesteś po prostu przypadkiem beznadziejnym, cóż, taki jesteś, zapomnij o seksie i narzekaj do końca życia :) Inni, normalni ludzie jakoś w takich warunkach sobie radzą, to, że Ty potrzebujesz nie wiadomo czego (nie będziesz tego miał) to Twój problem. Ale z tym zazdroszczeniem niepełnosprawnym i chorym ludziom, to przegiąłeś. Jesteś ŻAŁOSNY. Możesz ulec wypadkowi, zrób to, a Twoje życie się odmieni i będzie lepsze, na co czekasz :) Jak niepełnosprawni ludzie (którym powinno się raczej współczuć, a nie zazdrościć), mają wg Ciebie super i jeszcze jesteś w stosunku do nich zawistny (!), to na co do cholery czekasz? Też możesz do nich dołączyć, jak to takie rewelacyjne, być na ich miejscu. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 12.10.10, 02:07 > Czytam, analizuję, wyciągam wnisoki, a potem działam. A ty co robisz poza czytaniem i pisaniem tutaj? Analizuję i wyciągam wnioski, mianowicie taki wniosek że (prawie) nikt nie rozumie o czym piszę. Może ty mi coś sensownego podpowiesz, bo jak na razie to mam wrażenie że wypowiadały się tu niemal wyłącznie osoby dla których dzieci kojarzą się z pieluchami i butelką ze smoczkiem Odpowiedz Link
gravedigger1 Re: Wszystko jest do bani 11.10.10, 15:47 Śmieszne jest, że ktoś kto ma własną sypialnię i dzieci w wieku 20, 18 i 12 lat narzeka, że nie może seksić się we własnym łóżku. :) Rozbawiłeś mnie setnie! :) Ja Ci coś poradzę: kup sobie kozę, świnię i stado kur i trzymaj je w domu. Po roku sprzedaj wszystkie zwierzęta. Zobaczysz jak Ci ulży, ile będziesz miał przestrzeni w domu i jaki będziesz szczęśliwy. :D Odpowiedz Link
mantis_after_dinner Re: Wszystko jest do bani 11.10.10, 15:57 Raaaany! To my tu o 20-latkach gadamy? A co on jeszcze w domu robia? No sorry ale ja w wieku 20 lat to dom rodzinny moze ze 2 x w tygodniu odwiedzalam ... Osswieccie mnie prosze - jak 18-20 mlodziez spedza teraz czas wolny? Bo chyba wiele sie zmienilo. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 12.10.10, 12:54 gravedigger1 napisał: > Śmieszne jest, że ktoś kto ma własną sypialnię i dzieci w wieku 20, 18 i 12 lat > narzeka, że nie może seksić się we własnym łóżku. :) Rozbawiłeś mnie setnie! : > ) > Ja Ci coś poradzę: kup sobie kozę, świnię i stado kur i trzymaj je w domu. Po r > oku sprzedaj wszystkie zwierzęta. Zobaczysz jak Ci ulży, ile będziesz miał prze > strzeni w domu i jaki będziesz szczęśliwy. :D Dzięki, rebe. Kury to bym jeszcze kupił, ale na kozę i świnię niestety nie będzie mnie stać. I jak chcesz to chętnie wypożyczę ci te dzieci na weekend. Zobaczymy jak ty będziesz miał seks (we własnym łóżku, a jakże) w ich towarzystwie. Powiem ci od razu - seksu będzie zero. A ja tak mam tydzień w tydzień od wielu lat. Odpowiedz Link
kag73 Re: Wszystko jest do bani 12.10.10, 13:00 Wiesz co, vitek, w pale mi sie to nie miesci. Przestan juz. Naprawde zorganizuj sobie klucz do sypialni. O godzinie 22:00 dwunastolatek powinien byc w lozku. Wtedy Ty mowisz starszym "dzieciom", "dobranoc, kochani, my z mamy idziemy sie juz polozyc". Wychodzisz z pokoju, idziecie do swojej sypialni i zamykacie drzwi na klucz, mozesz wlaczyc muzyczke dla wiekszego komfortu. Co w tym takiego? Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 12.10.10, 16:58 Ok, postaram się. Albo nic z tego nie będzie albo jakoś tam wymęczymy Przyczyny: moja pani wieczorem nie ma za bardzo ochoty, i nawet ją rozumiem - zajechana jest po całym dniu ja też umiarkowanie - hasło dobowe wahania poziomu testosteronu młodzież tuż za ścianą, wiadomo że jeszcze nie śpią zwłaszcza w weekend, też jakoś demotywacyjnie działa (wiem że tego nie rozumiesz) czyli to samo od lat, same shit different day. Ale skoro wszyscy tutaj (z małymi wyjątkami) uważacie że to jest ok, że tak ma być, lepiej nie będzie, i mam się cieszyć z tego co mam (a raczej czego nie mam) to widocznie tak jest. Odpowiedz Link
malwa200 vitek 13.10.10, 11:03 ale fajny jesteś. nie wiem czemu ale wzbudzasz sympatię, zwłaszcza tekstami typu "mam sie cieszyc z tego co mam (a raczej czego nie mam)". Odpowiedz Link
gravedigger1 Re: Wszystko jest do bani 15.10.10, 09:19 vitek_1 napisał: > Dzięki, rebe. > Kury to bym jeszcze kupił, ale na kozę i świnię niestety nie będzie mnie stać. Vitek, kupię Ci tę kozę i świnię, i nawet za paszę zapłacę. :) > I jak chcesz to chętnie wypożyczę ci te dzieci na weekend. Zobaczymy jak ty będ > ziesz miał seks (we własnym łóżku, a jakże) w ich towarzystwie. Powiem ci od ra > zu - seksu będzie zero. A ja tak mam tydzień w tydzień od wielu lat. Nie ma sprawy, biorę Twoje "dzieciaki", a potem popytasz je, czy zdołały mi w seksie przeszkodzić. :D Odpowiedz Link
zlakobieta Ja mam dla Ciebie Vitku odpowiedź 11.10.10, 20:22 Na wstępie zapewniam Cię, że przeczytałam cały wątek. Była to droga przez mękę, ale udało mi się. Po przeczytaniu zdobyłam całkowitą i 100-procentową pewność, że wiem o co chodzi w Twoim życiu i co możesz zrobić z jego dalszym ciągiem. Po pierwsze, Twoja żona nie chce seksu z Tobą i jest zadowolona z sytuacji, jaka zaistniała w Waszym związku. Nie mam tu najmniejszych wątpliwości, bo dowody w Twoich wypowiedziach aż się mnożą. Nie chce mi sie wymieniać, ale uwierz mi - jestem kobietą i wiem co mówię. Poza wszystkim innym żadna kobieta nie byłaby w stanie na dłuższą metę udawać pożądania do podobnego malkontenta i kogoś tak całkowicie pozbawionego męskości. W związku z powyższym udzielam Ci radę na dalsze życie. Nie rób nic, bo czegobyś nie zrobił (choć i tak wiem, że nie zrobisz niczego), to i tak juz nie zmieni jej podejścia do Ciebie, a w dodatku możesz pogorszyć sytuację, bo jeśli na ten seks zaczniesz nalegać, albo co gorsza bardziej zrzędzić, że go nie ma, to możesz zostać w ogóle bez żony. Ona jest szczęśliwa, że ma odchowane dzieci, a dzięki temu, że nie musi się z Tobą bzykać więcej ich juz miec nie będzie. Wiem, że moja wypowiedź może być dla Ciebie przykra, ale zapewniam Cię, że piszę ją zupełnie powaznie i z całą odpowiedzialnością. Nie jest to żart, ani złośliwość. Taka jest niestety prawda. Pisze to jako zwyka statystyczna kobieta i bardzo współczuje Twojej żonie, bo Ty nie masz bladego pojęcia jak ciężkie jest jej życie z Tobą. Pozdrawiam. Zła Odpowiedz Link
sisi_kecz Złababo ;) 11.10.10, 20:30 To poczytaj też inne wątki vitka. Wynikało z nich, o ile nie kłamał, że jedyne miejsce gdzie ma relację z żoną, a żona z nim, to łóżko z dobrym seksem. Teraz mu nie staje i kobieta pewnie suszy mui głowę, że nawet tu nawala, ale w tym była właśnie cała zajawka, że oni jako para seksualna się sprawdzali- więc pudło z tą odpowiedzią. Seksu żona chciała, vitkowi oklapł i vitek wymyśla, że gdyby miał pałac i marmurowe schody ze złotą balustradą, jak na pornolach, to by się bzykał aż by furczało. Takie tam pierdzielenie, żeby zakryć impotencję i udawać ,ze niebieskiue tabletki to jeszcze nie dla mnie ;) duze pozdro!!! a Odpowiedz Link
kag73 Re: Złababo ;) 11.10.10, 20:58 Aha, a to nie doczytalam, ze mu nie staje. Hmm, pewno dlatego tak wymysla i nagle nadwrazliwy sie zrobil, kurna. Odpowiedz Link
zlakobieta Re: Złababo ;) 11.10.10, 21:41 Dziewczyny, to co piszecie wcale nie wyklucza mojej wersji. Fakt, że żona Vitka nastaje na seks z nim nie musi oznaczać, że go pragnie. Właściwie, to może ona świadomie go "kastruje" w ramach zemsty za to jego marudzenie. Ona wie, że Vitek ma problem, więc w ten problem uderza. Odsuwa w ten sposób podejrzenia małżonka o jej niechęć. Co za problem twierdzić, że chce się seksu wiedząc, że partner i tak nie da radę :D Gdyby zależało jej naprawdę, to nie czekałaby aż Vitkowi, mówiąc kolokwialnie, stanie, tylko musiałby ja zaspokajac w jakis inny sposób. Babka jest niegłupia. Ma spokój od bzykania, a jeszcze starego wpuszcza w poczucie winy i frustrację ;) Odpowiedz Link
kag73 Re: Ja mam dla Ciebie Vitku odpowiedź 11.10.10, 20:34 Nie sadze, zeby tak bylo, zlakobieto. W innym poscie vitek napisla, ze zona go nudzi, ze laczy ich tylko sesk i to jest jedyna rzecz, ktorej ona od niego chce. Poza lozkiem nie ma ochoty spedzac z nim czasu. Co mnie, powiem szczerze, po jego postach w tym watku nie dziwi:) Toz to urodzony maruda, chyba bym zwariowala jakby facet mi tak marudzil i wiecznie nadasany chodzil.Nnastroje to moge miec ja, w koncu jestem kobieta, ale facet? Nie! Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Ja mam dla Ciebie Vitku odpowiedź 12.10.10, 02:17 Jakbym się wyseksił to nie byłbym nadąsany. A na pewno mniej :) Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Ja mam dla Ciebie Vitku odpowiedź 12.10.10, 02:28 Twoja 'diagnoza' ma w moim odczuciu poważną wadę, mianowicie wydaje mi się że przypisujesz swoje doświadczenia mojej żonie. To się chyba nazywa projekcja. Ty nie lubisz seksu i/lub swojego męża, i automatycznie, bez żadnych podstaw, przypisujesz to samo mojej partnerce. Podobnie, nie będąc zadowolona ze swojego życia z mężem, zakładasz że moja żona także rzekomo 'ma ciężkie życie' ze mną Odpowiedz Link
mantis_after_dinner coraz bardziej 12.10.10, 09:07 nabieram przeswiadczenia, ze gosc sie zalozyl z kumplem z pracy, ze jest w stanie dociagnac watek np. do 500 wpisow i watek nadal bedzie o niczym :) O co witek ten zaklad? O krate guinessa? No przyznaj sie :) Odpowiedz Link
vitek_1 Re: coraz bardziej 12.10.10, 13:01 To że wątek jest o niczym to zasługa tych którzy piszą czyli twoja też. Że o trollach w rodzaju sisi kecz nie wspomnę. Odpowiedz Link
selfmademan Re: coraz bardziej nudne jest to tłumaczenie 15.10.10, 10:13 Wypowiadamsię sporadycznie tutaj, czytam zaś od lat. Nie przypomin m sobie kiedy Niezapominajka ( oby zyła 100 lat i wciąż udzielała sie tutaj !!! :) ) napisała jednemu delikwentowi TAKĄ ILOŚĆ ELABORATÓW - jak vitkowi. Gośc zrzędzi i marudzi tak, że mógłby spokojnie udzielać z tego tematu szkoleń ( szczególnie, że językiem angielskim włada ) - gdyby tylko byli chętni na takowe to by w rok zarobił na te marmury o których tak marzy. Proponuję olac już ten wątek, przestać się udzielać z radami i rozpracowywaniem na czynnniki pierwsze charakteru życia i pożycia Państwa Vitków. Może wtedy - z braku zajęcia / klepania w klawiaturę - wątkotwórca w końcu się ocknie i zrobi COKOLWIEK ze swoim żywotem. Jak nie zrobi - jego zmartwienie i ból głowy, na razie jak widać jakoś od parutygodni wygodnie mu się żyje z problemem, na który "nie ma rady". Wtedy może znowu pogadamy - bo teraz to sorry, naprawde nie ma o czym. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: coraz bardziej nudne jest to tłumaczenie 15.10.10, 17:10 selfmademan napisał: > Nie przypomin m sobie kiedy Niezapominajka ( oby zyła 100 lat i wciąż udzielała > sie tutaj !!! :) ) napisała jednemu delikwentowi TAKĄ ILOŚĆ ELABORATÓW - jak v > itkowi. Niestety w tym wypdku ilość niespecjalnie przełożyła się na jakość. > Gośc zrzędzi i marudzi tak, że mógłby spokojnie udzielać z tego tematu szkoleń > ( szczególnie, że językiem angielskim włada ) - gdyby tylko byli chętni na tako > we to by w rok zarobił na te marmury o których tak marzy. Dokładnie, zarobiłbym miliony gdyby tylko byli chętni żeby mi je płacić. Tak jak każdy. > Proponuję olac już ten wątek, przestać się udzielać z radami i rozpracowywaniem > na czynnniki pierwsze charakteru życia i pożycia Państwa Vitków. Inni chyba wcześniej doszli do tego wniosku bo od kilku dni nikt tu nie napisał :) > Może wtedy - z braku zajęcia / klepania w klawiaturę - wątkotwórca w końcu się > ocknie i zrobi COKOLWIEK ze swoim żywotem. Jak nie zrobi - jego zmartwienie i b > ól głowy, na razie jak widać jakoś od parutygodni wygodnie mu się żyje z proble > mem, na który "nie ma rady". To co ty nazywasz paroma tygodniami, ja - wielu latami. A z pomysłem 'zrobienia czegokolwiek ze swoim życiem' wybacz ale naprawdę nie jesteś oryginalny. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 18.10.10, 15:46 Krótkie podsumowanie dla tych którym nie chce się czytać całego wątku. Mieszkam w Anglii z żoną i 3 dzieci (20,18, 12 lat). Oboje z żoną pracujemy. To co ja zarobię idzie na czynsz i rachunki, żona kupuje jedzenie. Pod koniec miesiąca zostaje nam +- 0. Nie stać nas na nic, jakikolwiek wyjazd itp. oznacza koszmarne zadłużenie się które potem z mozołem miesiącami spłacam wraz z bandyckimi odsetkami. Nigdzie nie wychodzimy, jemy w domu - zabranie rodziny do ekskluzywnej restauracji McDonalds kosztuje mnie ponad połowę dniówki. Nie mam możliwości awansu, polepszenia zarobków, zmiany pracy, bezrobocie jest koszmarne, pensje - żenująco niskie. Gdy przyjeżdżam do pracy widzę na parkingu nowiutkie auta zarządu i pracowników biura i stare, zdezelowane wozy zwykłych pracowników. Wydaje się że wszyscy uważają ten stan za normalny. A niemal wszyscy musza zarabiać tylko na siebie, bo nie mają dzieci albo mają małe, których utrzymanie kosztuje grosze. Ja mam 3 nastolatków, w tym 1 na studiach. Wynajmujemy stary brzydki zniszczony dom. Nie możemy się przeprowadzić, bo ten dom ma czynsz regulowany, czyli niższy niż rynkowy. Na wynajęcie po cenach rynkowych nie możemy sobie pozwolić bo to kosztuje więcej niż ja zarabiam. Tak samo na kupienie domu, bo to oznaczałoby oddawanie bankowi wszystkiego co zarobię do końca mojego zawodowego życia. Żona pracuje od 10 do 18, ja od 16 do 3 rano. W związku z tym przez cały tydzień nie widzę się z rodziną. Siedzę w domu i nudzę się. Gdy nadejdzie weekend chciałbym spędzić nieo czasu z moją panią żeby nadrobić zaległości w bara-bara z tygodnia, a także po prostu wspólnie spędzić czas. Nie jest to możliwe ponieważ dzieciaki mają oczwiście wolne od szkoły i cały weekend kręcą się po domu. Wiadomo, gdzieś wychodzą, ale nie ma takiej chwili żeby wszystkie były poza domem. Jeżeli nawet tak jest to nigdy nie wiadomo, kiedy dowolne z nich wróci, za 3 godziny czy za 3 minuty. W związku z tym nie mamy nawet chwili prywatności dla siebie, żyjemy jak na dworcu kolejowym. I życie erotyczne, a także zwykłe życie małżeńskie, wspólne spędzenie czasu, rozmowa - niemal nie istnieją. Jestem zdołowany tragiczną sytuacją finansową (tym bardziej dotkliwe w zderzeniu z wyobrażeniami które miałem przyjeżdżając do tego kraju), ohydnym domem w którym muszę mieszkać, samotnością przez cały tydzień, brakiem prywatności i intymności w weekend, postawą mojej żony (jest zayebiście bo przeżyliśmy jeszcze 1 dzień i nie zdechliśmy z głodu). Ciąży mi niewidzialny łańcuch którym jestem przywiązany do znienawidzonej pracy i domu. Czuję się jak starożytny niewolnik który musi na postronku harować za kromkę chleba żeby pan się bogacił. Jestem klasycznym przykładem 'working poor' czyli pracującego biedaka. I wcale nie pracuję przy zmywaniu. Ktoś jeszcze tak ma? Coś robicie żeby nie zwariować? A może już zwariowaliście? Odpowiedz Link
mantis_after_dinner a relacja z ostatniego week-endu? 18.10.10, 16:31 opuszczasz sie cos :( Odpowiedz Link
sisi_kecz Re: a relacja z ostatniego week-endu? 18.10.10, 16:43 Mantis, weź nie zagaduj do żywego trupa ;) Odpowiedz Link
vitek_1 Re: a relacja z ostatniego week-endu? 18.10.10, 16:50 Mantis lubi nekrofilię :) Weekend nic szczególnego. Zaliczyłem 2 akcje, starając się udawać że nie słyszę ogłuszającego huku zza ściany gdzie chłopaki grali w CoD. Szybko, sprawnie, zaliczone. Na razie spadam bo nie chcę się spóźnić do roboty, spóźnię się 3 minuty to już będą na mnie z byka patrzeć, to i tak że będę tam siedział 9:57 godz. to oczywiście nie ma żadnego znaczenia. Odpowiedz Link
mantis_after_dinner Re: a relacja z ostatniego week-endu? 18.10.10, 16:51 Tak sie tylko pytam, bo relacja zawsze byla w poniedzialki zaraz po teleranku :) PS. Tylko ile mozna ogladac ten sam odcinek ... Odpowiedz Link
gravedigger1 Re: Wszystko jest do bani 18.10.10, 16:45 Przynajmniej masz na co narzekać, więc nie narzekaj! :) A jeśli już znudziło Ci się narzekanie, to możesz zostać inwalidą, bo o ile pamiętam uważasz, że inwalidzi to mają klawe życie. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 19.10.10, 04:02 Wiem że z perspektywy Polski może to szokować, ale tu inwalidzi naprawdę mają luksusowe życie, i nie jest to mój wymysł. Niedawno kolega w pracy półżartem pytał, jak to jest że niepełnosprawność nie przeszkadza im wdrapywać do tych swoich terenówek, w których siedzi się tak wysoko że trzeba się wspinać po drabinie :) A jak inwalidzie nie chce się wspinać do swojej wielkiej terenówki, może zadzwonić i pod dom przyjedzie mikrobus który za darmo zabierze go gdzie sobie zażyczy np. do pracy lub do centrum handlowego. Ja w tym samym czasie mogę pieszo udać się na przystanek, gdzie po odczekaniu swojego mogę wejść do autobusu płacąc równowartość 10 zł za bilet. Odpowiedz Link
gravedigger1 Re: Wszystko jest do bani 19.10.10, 09:57 Skor inwalidom tak dobrze, to biegnij na tory, podłóż nogę pod koła pociągu i będziesz miał klawe życie. :) Na co czekasz? Odpowiedz Link
kag73 Re: Wszystko jest do bani 18.10.10, 19:31 Vitek, na poczatku powiem Ci, ze ludzi, ktorym na koncu miesiaca zostaje "0" jest w Polsce calkiem sporo, niektorzy sa nawet regularnie na minusie. Nie jestes zatem wyjatkiem. moim zdaniem najgorsze w Twojej sytuacji sa te durnowate godziny pracy. Wiem, ze jest bezrobocie, ale moze i tak warto sie rozejrzec, moze znajdzie sie cos innego. Druga wazna sprawa: poszukaj sobie zajecia na czas wolny. Czytac nie lubisz, gdzies pisales, szkoda, bo jest mnostwo wspanialych ksiazek i to bardzo tanie hobby. Ale np. znajdz sobie cos innego, moze gry komputerowe, tez tanio i mozna milo spedzic czas. Albo sport, rower, silownia, plywanie, cokolwiek.Albo naucz sie grac w szachy. Mozesz tez zaczac uczyc sie jakiegos jezyka obcego. Poza tym uwazam, ze np. 20 -laek jak najbardziej moze choc troche odciazyc rodzicow i uczyc sie samodzielnosci, maly job nie zaszkodzi, typu baby sitting albo kelnerowanie, albo udzielanie korepetycji w czyms w czym sam jest dobry. Podobnie zreszta 18-latek. Probowali juz kiedys? Poniewaz nie widujesz sie z zona w tygodniu, jak najbardziej mozecie wprowadzic rytual na weeked, np. sobota od...do, albo niedziela jest czas tylko dla mamy z tata. dzieci to na pewno zrozumieja. Poza tym zastanow sie czy nie mozesz robic taniej zakupow, nie trzeba kupowac w ASDA czy w innym drogim sklepie, sporo mozna kupic w Lidlu albo w Aldi np. Tak czy siak, potrzebna Ci jakas odskocznia, cos czym sie zajmiesz, jakas pasja. A weekendy tez po czesci mozesz sobie zoragnizowac, kwestia przegadania i dogadania sie. Poza tym przydaliby sie jacys znajomi, ktorych mozna odwiedzac i troche luzu chociaz w ten weekend,jakis dobry drink, dobry film na dvd, dobra muzyka. I do lozeczka z zona o 22.00. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 19.10.10, 04:26 Zmiana pracy nie wchodzi w grę, jest nierealna, poza tym tyle już razy zaczynałem wszystko od zera, naprawdę już nie mam sił na kolejny raz. Co do zajęcia, to jakieś tam mam. Nie czytam powieści bo zawsze są przeraźliwie smutne co wpędza mnie w depresję, ale lubię tzw. literaturę faktu. Poza tym o książek po polsku mam słaby dostęp. Co do rzekomej ich taniości też mam inne zdanie. Gry komputerowe - wystarczy mi że moje chłopaki non stop w to młócą, w szachach nigdy nie byłem dobry, zaś języki znam 2 i jakoś nie czuję potrzeby nauki kolejnego :) Sport staram się, ale przez permanentne niewyspanie jestem półprzytomny i na ogół nie mam sił. Starszy syn pracuje w weekendy ale to nie ma wiele do rzeczy, co zarobi ma na swoje wydatki, przecież nie będę od niego brał pieniędzy (choć wiem że żona pożycza, ode mnie nie chce bo się wściekam jak w połowie miesiąca mówi że nie ma na zakupy). > najbardziej mozecie wprowadzic > rytual na weeked, np. sobota od...do, albo niedziela jest czas tylko dla mamy > z tata. dzieci to na pewno zrozumieja. Ale co to konkretnie oznacza, młodzi mają na ten czas wejść do lodówki i się zahibernować czy jak? Zrozum, nie mogę ani nie chcę nikogo wyrzucać z domu ani zabronić mu wchodzić. Naprawdę nie mam nic przeciw moim dzieciom, nie uważam żeby robiły coś złego, chcą mieszkać i żyć tak jak każdy. A to że przy tym wchodzą mi w drogę to nie jest ich wina. > Poza tym zastanow sie czy nie mozesz robic taniej zakupow, nie trzeba kupowac w > ASDA czy w innym drogim sklepie Śmieszne, bo Asda reklamuje się że od 10 lat wygrywa w konkursie na najtańszy supermarket :) Lidl czy Aldi mają ograniczony asortyment i zakupy tam są dobre raz na jakiś czas dla odmiany, ale nie można na codzień wyżywić rodziny w Aldim. Poza tym czy to ze kupię ziemniaki tańsze o 10gr czy to coś zmieni? Po ilu latach zaoszczędzę dzięki temu tyle żeby np. kupić dom? Odpowiedz Link
selfmademan Re: Wszystko jest do bani 19.10.10, 09:00 no qrde NIC SIE NIE DA ZROBIĆ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! NIC ! NIC ! NIC ! To do jasnej cholery wybierz się do hospicjum albo szpitala na ostry dyżur, z którego wychodzą szczęśliwi inwalidzi wsiadający do swoich terenówek ! Co za gość, slowo daję.... Poczytaj sobie stare oraz najnowszy watek Fajnego S. - może jak Cię życie kopnie solidnie w dupę (tak jak jego teraz małżonka...) to docenisz to co teraz masz. Nigdy nikomu źle nie zyczyłem, nawet osobnikom których nie trawię - ale tobie to się chyba należy jakiś... no powiedzmy prztyczek od życia, może zaczniesz myśleć. Są ludzie co nie mają roboty, nawet takiej do 3 rano za grosze. Są ludzie co nie mogą miec dzieci, o trójce nie wspomnę. Są ludzie co stracili wzrok i nie poczytają już żadnej ksiązki. Są ludzie co siedzą na wózkach ( nie terenowych bynajmniej ) i w zyciu już nikogo nie bzykną choćby im Jenna Jameson przyszła do łóżka ( jako wolontariuszka ;) ) I tak dalej. i tak dalej. ALE TY Q...WA NIC NIE MOŻESZ ZROBIĆ BO CI SIE NIC NIE CHCE. END OF STORY. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 19.10.10, 13:32 > Poczytaj sobie stare oraz najnowszy watek Fajnego S. - może jak Cię życie kopni > e solidnie w dupę Przeczytałem i nie widzę żeby coś go kopało a na pewno nie solidnie, 90% wątku to jego przypuszczenia. Panikuje i tyle. I wiem że zawsze wśród 6 mld ludzi na świecie znajdzie się ktoś kto ma gorzej ode mnie (albo wydaje mu się że ma). Tylko co z tego? Odpowiedz Link
mantis_after_dinner Re: Wszystko jest do bani 19.10.10, 09:21 vitek_1 napisał: > Zmiana pracy nie wchodzi w grę, jest nierealna, poza tym tyle już razy zaczynał > em wszystko od zera, naprawdę już nie mam sił na kolejny raz. - hmmm ... zawsze myslalam, ze prace zmienia sie po to, zeby isc do przodu skoro w miejscu w ktorym jestem juz dalej sie nie da, a nie zaczynac od zera. No ale moze mi sie cos pokickalo ... Poza tym o > książek po polsku mam słaby dostęp. - Przeciez podobno znasz dwa jezyki - ksiazek nie tzreba kupowac zeby je czytac. Nie wierze ze UK nie znaja wynalazku biblioteki publicznej. > zaś języki znam 2 i jakoś nie czuję potrzeby nauki kolejnego :) - a to blad. Kazdy kolejny otwiera nowe perspektywy ... > Śmieszne, bo Asda reklamuje się że od 10 lat wygrywa w konkursie na najtańszy s > upermarket :) - ja tam tanie zakupy robie w sklepikach imigracji arabskiej - nie z oszczednosci, tylko dlatego ze lubie ich zarcie. W UK tez napewno sa. - A generalnie to mam wrazenie, zes straszny malkontent: cokolwiek ktokolwiek ci tu poradzil - zwsze znajdziesz wykret. Sport - nie bo ziewam, ksiazki - nie bo smutne, nie bo kosztuja, nie bo sa w inglisz, etc. Takim nie da sie pomoc. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 19.10.10, 13:10 > - hmmm ... zawsze myslalam, ze prace zmienia sie po to, zeby isc do przodu skor > o w miejscu w ktorym jestem juz dalej sie nie da, a nie zaczynac od zera No widzisz, takie osoby jak ty zmieniają żeby iść do przodu, a ja zmieniam żeby kolejny raz zacząć od zera, bo za każdym razem łudzę się że tym razem wreszcie będzie dobrze (oczywiście nie jest). To kolejny dowód na to że tacy jak ty i tacy jak ja nic a nic o sobie nie wiedzą, że nie wspomnę żeby się rozumieli. Ty pracujesz żeby się rozwijać, ja pracuję żeby przeżyć, itd... > - ja tam tanie zakupy robie w sklepikach imigracji arabskiej - nie z oszczednos > ci, tylko dlatego ze lubie ich zarcie. W UK tez napewno sa. W mojej okolicy niestety nie ma, bo nie mieszkam w Londnie tylko na zapupiu, tu nie ma Arabów. Nie za bardzo wyobrażam też sobie regularne żywienie kilkuosobowej rodziny w sklepie arabskim. W tych sklepach na towarach na ogół nie ma cen i nigdy nie wiadomo ile się zapłaci i czy to jest prawdziwa cena czy nie wzięta z głowy przez Hindusa :) (oczywiście nie dają paragonu) > - A generalnie to mam wrazenie, zes straszny malkontent: cokolwiek ktokolwiek c > i tu poradzil - zwsze znajdziesz wykret Można odnieść takie wrażenie, ale po prostu staram się odpowiadać na posty, żeby nie wyszło że je ignoruję. Odpowiedz Link
kag73 Re: Wszystko jest do bani 19.10.10, 10:15 Ok, rece opadaja. To moj ostatni post w tym temacie. Malo wiesz o ksiazkach, sa jeszcze wciagajace thrillery, kryminaly, powiesci historyczne. Angole maja wspaniale wyposazone biblioteki, czynne nawet w soboty i niedziele. Maja tez charity shops tylko z ksiazkami i to nawet za 99p. Czytaj po angielsku, bedziesz mial przyjemne z pozytecznym. Skoro Twoje chlopaki "mloca" w gry komputerowe to musza miec powod. Sprobuj a sie przekonasz. Waszym rytualem weekendowym moze byc np. spacer tylko we dwoje, albo wchodzicie do Waszej sypialni(zrob sobie jednak ten klucz) i sobie tam czegos sluchacie, cos popijacie, rozmawiacie, robicie sobie masaz. Prawda jest taka, ze zona Cie nudzi a Ty pewnie ja, ona z Toba przypuszczalnie w ogole nie chce rozmawiac, bo tylko narzekanie slyszy. Oboje potrzebujecie sie tylko do seksu, ale wiesz co, dobre i to, niektorzy po latach w ogole seksu nie chca, albo jeden chce a drugi nie. Tu sie mozesz pocieszac, Twoja zona jeszcze chce. Co Asda reklamuje jest malo istotne, ja zdaje sie na to co wiedze na wlasne oczy chodzac po sklepach, bo ceny porownywac umiemi. A Ty byles juz kiedys w jakims markecie czy znasz z reklam w telewizji?I bez przesady, mozna wlasnie regularnie kupowac w Lidlu a od czasu do czasu isc do Asdy. Nie mowie, ze zaoszczedzisz na dom, ale na wyjscie we dwoje do restauracji raz albo dwa razy w miesiacu na pewno. A tam mozesz miec swieczki, atmosfere i zone tylko dla siebie. Pewnie, ze tam nie bedzies jej bzykal, ale "prywatnosc" jak najbardziej jest mozliwa. Odpowiedz Link
kag73 Re: Wszystko jest do bani 19.10.10, 10:36 Aha, a jeszcze tylko dodam, masz tyle czasu i sie nudzisz. Wez sie w garsc i poszukaj a noz widelec znajdziesz jakies ladniejsze mieszkanie, moze w tej samej cenie co teraz ale za to ladniejsze. A to juz cos. Od nicnierobienia nic sie nie zmieni. A wiem, przeprowadzac Ci sie nie chce, bo to tyle roboty i zachodu...ach...jak nie gowno to nasrane! Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 19.10.10, 13:24 Przeprowadzałem się pewnie więcej razy niż ktokolwiek z was :) Z tymi mieszkaniami jest tak że wszystkie są w kiepskim stanie, nikt w nie nie inwestuje, bo nie dają dobrego zysku więc po co i z czego inwestować? Nie mogę też ot tak się przenieść bo domy przyznaje komisja, trzeba zapisać się na listę i... dostać odmowę ponieważ ja już mam dom i zawsze będzie ktoś kto bardziej potrzebuje. Mogę starać się o kupno nowo budowanego subsydiowanego (tańszego) domu ale żeby dostać kredyt potrzebuję 20% wkład własny którego nie mam, nie mogę uzbierać bo muszę płacić czynsz za obecny dom i kółko się zamyka. To nie jest tak że tylko marudzę i jestem na nie, tylko przedstawiam sytuację taką jaka ona jest (nie ja ją taką stworzyłem), gdybym miał możliwość polepszyć sobie życie to przecież dawno bym z niej skorzystał Odpowiedz Link
malwa200 Re: Wszystko jest do bani 19.10.10, 14:01 a wrócić do Polski nie macie szans? Odpowiedz Link
sisi_kecz Jeżu ,nieee! 19.10.10, 14:55 malwa200 napisała: > a wrócić do Polski nie macie szans? a to nie dosyć takich marudów w ojczyźnie? by wrócił to od takiego natężenia malkontenctwa, tym pozostałym optymistom- by vitki opadły ;))) Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 19.10.10, 16:57 Oczywiście mogę wyjechać do Polski nawet jutro, no problem Bez grosza przy duszy, za to z 3 dzieci. Oszałamiająca perspektywa. Niestety nie znam żadnego ministra ani posła żeby mi od ręki załatwił robótkę w biurze za 3.5 tys. (to podobno średnia krajowa he he) Odpowiedz Link
ore.ona Re: Wszystko jest do bani 19.10.10, 20:23 Vitku, napisz szczerze, co musiałoby się zmienić w Twoim dotychczasowym życiu żebyś poczuł się *szczęśliwy. Z tego co napisałeś wyżej, wynika że nic nie jest w stanie Cię zadowolić. Hipotetyczne załatwienie jednego problemu kieruje natychmiast Twoje spojrzenie w kierunku następnego- niemożliwego do rozwiązania. Mim zdaniem jeśli jest się z osobą którą się kocha, pragnie, to wszystko pozostałe da się wyprostować/niezauważać/. Takie nieduże problemy każdemu dziś utrudniają życie, ale jak miło wieczorem przytulić się do bliskiej osoby i pomyślieć: "jak dobrze że mam ciebie". Sprawiasz wrażenie osoby niespełnionej i zdołowanej, a to o czym napisałeś, obiektywnie nie kwalifikuje się na dół. Z jednej strony zdajesz sobie sprawę że inni to mają dopiero źle, a z drugiej nie wiesz/nie napisałeś/ co właściwie jest Twoim prawdziwym dołem. Jeśli masz depresję to może sięgnij po leki i spójrz z tej perspektywy/optymistycznej/ na swoje widzenie tego co dzieje się wokół. Może wtedy zobaczysz to, co powinno Cię cieszyć. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 20.10.10, 04:09 > Hipotetyczne załatwienie jednego problemu kieruje naty > chmiast Twoje spojrzenie w kierunku następnego- niemożliwego do rozwiązania Nie wiem skąd ten wniosek. I dlaczego 1 problem mógłby choćby hipotetycznie zostać załatwiony a 2gi już nie. > Takie nieduże problemy każdemu dziś utrudn > iają życie, ale jak miło wieczorem przytulić się do bliskiej osoby i pomyślieć: > "jak dobrze że mam ciebie". No widzisz, a mnie nie jest to dane. W każdym razie w bardzo ograniczonym stopniu. Odpowiedz Link
ore.ona Re: Wszystko jest do bani 20.10.10, 12:25 No widzisz, a mnie nie jest to dane. W każdym razie w bardzo ograniczonym stopniu.< czy mógłbyś to zdanie rozwinąć? Nadal też nie wiem co musiałoby zmienić się/1,2,3 max rzeczy/ w Twoim dotychczasowym życiu byś poczuł się *szczęśliwy? Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 20.10.10, 13:34 Rozwinąć? Cały wątek jest o tym, zaczynając od 1 posta. W ciągu tygodnia nie widzę się z żoną. Mogę się poprzytulać do kolegi z pracy. Zaś w weekend z jednej strony mam jedno dziecko, z drugiej drugie, a w nogach trzecie i tak to wygląda. Co miałoby się zmienić? O tym też wielokrotnie pisałem, po pierwsze dom w którym mógłbym czuć się swobodnie, po drugie pracę która pozwoliłaby mi na coś więcej niż zakup podstawowego jedzenia. I to właściwie wszystko. Odpowiedz Link
malwa200 Re: Wszystko jest do bani 20.10.10, 13:48 a w Polsce nie zostawiliscie swojego mieszkania? i czy masz szansę na zmianę pracy w Anglii na lepiej płatną? może jakiś znajomy, kumpel dałby Ci znać gdyby takowa sie akurat kiedyś trafiła Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 20.10.10, 15:49 Nie mam mieszkania w Polsce, nie mam szans na zmianę pracy, a znajomy gdyby wiedział o dobrej pracy to przecież sam by się zgłosił a nie dawał mi znać :) Problem w tym że moja praca wcale nie jest tak źle płatna. Jak ustala się pensję? Np. człowiek może nieźle przeżyć za 1000 złotych. Więc oferuje mu się 1500 - wyżyje i jeszcze trochę odłoży, i jest fajnie. Dopóki pracuje na siebie. Gdy oprócz siebie musi wyżywić 3 dzieci, potrzebuje 4x1000 = 4000 a dostaje ciągle 1500 czyli co miesiąc brakuje mu 2500. Minimalizuje więc i ogranicza wydatki do poziomu przetrwania, załóżmy o połowę, czyli wydaje 4x500 = 2000 zł, żyjąc na poziomie absolutnego minimum ciągle jest 500 zł do tyłu, czyli wpada w coraz większe długi, a ściąć wydatków już nie może bo poumierają. (dla uproszczenia nie uwzględniłem dochodów żony, ale dzieci sprawiają że przez wiele lat jej możliwości zarobkowe są zerowe lub minimalne). I tak przez 20-30 lat wszystko co może to bezsilnie patrzeć jak koledzy z pracy, którzy zarabiają tyle samo lub nawet mniej, kupują samochody, domy, jeżdżą po świecie, bawią się w klubach, mają drogie hobby. Kogo to obchodzi? Kurwa nikogo. Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Wszystko jest do bani 20.10.10, 16:21 Rozumiem, że gdybyś ty miał firmę, to pracownikom z trójką dzieci płaciłbyś poczwórnie kosztem własnych dochodów? Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 21.10.10, 16:15 Nie. WSZYSTKIM pracownikom płaciłbym przyzwoicie, w zależności od tego jakie zyski przynosi ich praca. Nie że w godzinę pracownik wytwarza produkt wartości 100 zł a dostaje 7 zł - bo gdzie indziej tak płacą to po co ja mam dawać więcej? Ludzi jest masa zawsze ktoś się znajdzie do roboty nawet za głodową stawkę. Jeżeli taki pracownik jest sam to jeszcze jakoś za to wyżyje, gdy ma kilkoro dzieci to może tylko wegetować. I to się przenosi na dzieci bo przywykłe dla wiecznej biedy same gdy dorosną raczej się z niej nie wyrwą. Płaciłbym za pracę, ale tym którzy mają dzieci uwzględniłbym to dając np. większą premię świąteczną albo jakieś talony na zakupy itd. To byłoby prospołeczne podejście i na pewno bym od tego nie zbankrutował (ale gdybym miał zbankrutować to wytłumaczyłbym ludziom że nie mogę tego robić i sądzę że by zrozumieli). Nie mieści się w głowach, co? Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Wszystko jest do bani 21.10.10, 18:45 Mieści się, mieści. Po tej stronie barykady 99% tak mówi. Po drugiej stronie okazuje się, że było tyle dodatkowych kosztów produkcji, a tak dużo okazji do wydawania kasy na przyjemności, że 90% zmienia zdanie... Może nawet więcej... Odpowiedz Link
gravedigger1 Re: Wszystko jest do bani 20.10.10, 14:14 vitek_1 napisał: > Zaś w weekend z jednej > strony mam jedno dziecko, z drugiej drugie, a w nogach trzecie i tak to wygląda. Dlaczego nie napisałeś na samym początku, że śpisz w jednej sypialni z 20-, 18- i 12-latkiem? teraz to już wszystko rozumiem. :) Odpowiedz Link
ore.ona Re: Wszystko jest do bani 20.10.10, 16:25 Nie śledzę wątku. Macie jeden pokój? Zona nie przyjeżdża wieczorem do domu? No i który z tych trzech problemów jest dla Ciebie naj, naj? Bliskość z żoną warunki domowo-lokalowo-dziecięce praca/pieniądze? Odpowiedz Link
malwa200 Re: Wszystko jest do bani 20.10.10, 07:49 ta srednia krajowa to przywilej bardzo nielicznych. tu, gdzie pracuję-tyle zarabia z-ca szefa. i tylko on. a słuchaj Vitku, może Ty załtwiłbyś mi robotę w Anglii, bo tu już nie wyrabiam finansowo?byłabym b. wdzieczna. zadnej roboty się nie boję, moge kible sprzątać. umiem nawet jedno słowo po angielsku, hehe Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 20.10.10, 13:43 Nie mogę ci załatwić pracy, bo nie jestem dyrektorem ani nikim takim ani nie mam własnej firmy żebym mógł zatrudniać. Jeżeli chcesz pracę trzeba jej poszukać odpowiadając na ogłoszenia, odwiedzając agencje. I nie myśl że jak jesteś z Polski to będziesz sprzątać kible (albo zmywać). To stereotyp rozpowszechniany w Polsce przez tych mądrych inaczej. Odpowiedz Link
malwa200 Re: Wszystko jest do bani 20.10.10, 13:46 tylko, ze ja nie znam języka. pierwsze dni to chyba na dwprcu bym mieszkała Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Wszystko jest do bani 20.10.10, 15:49 Vitku, tobie już nic i nikt nie pomoże. Pytania, na których odpowiedzenie zmarnowałeś godzinę czasu, zadałam po to, żeby ustalić twoją faktyczną sytuację. Masz bowiem zwyczaj bardzo emocjonalnego przedstawiania swojego życia, przejaskrawiasz i tragizujesz, jakbyś był największym i niedocenianym męczennikiem współczesnego świata. Twoje wypowiedzi należałoby czytać korzystając ze specjalnego słownika. I tak na przykład fragment "... Cały weekend dom jest skrzyżowaniem dowrca kolejowego z więzieniem (tzn. ruch jak na dworcu a swobody tyle co w celi, nie odwrotnie). Szansa na choćby najmniejsze bara-bara równa zeru bezwzględnemu. A jak już towarzystwo zlegnie to i człowiek jest tak wykończony tym cholernym weekendowym wypoczynkiem że może tylko zawlec się do wyra na czterech..." należy rozumieć, że przez cały weekend przynajmniej jedno dziecko jest w domu, a nawet jak wychodzą, to mogą zaraz wrócić i to mnie stresuje na tyle, że nawet we własnej sypialni nie mogę uprawiać seksu. Poza tym moja żona wstaje i kładzie się do łóżka wcześnie, a ja wieczorem siedzę długo i nawet nie za bardzo mam ochotę jak już się położę do łóżka. Rano ja dłużej śpię, a moja żona musi wstać, bo trzeba zająć się domem. W sumie wychodzi dość nieciekawy obraz faceta, który ma kryzys wieku średniego, nadwagę, pierwsze kłopoty z potencją i który rozpaczliwie usiłuje obarczyć za to odpowiedzialnością cały świat. Pytasz, co zmienić? Na początek siebie. Iść do specjalisty od psyche. Nie jesteś pierwszym, ani jedynym facetem na świecie, który ma kryzys wieku średniego. Poprawić kondycję fizyczną, schudnąć. Wykorzystać sprzęt do ćwiczeń który masz w domu. Nie zajadać stresów. Zadbać o zdrowie, zrobić sobie badania, sprawdzić cukier, cholesterol, ciśnienie. Jeśli trzeba podjąc leczenie. Wprowadzić zmiany w domowych zwyczajach. Mógłbyś np: zamiast się nudzić pomóc żonie w obowiązkach domowych, a zamiast oglądać do późna telewizję położyć się wieczorem razem z nią do łóżka. W ramach eksperymentu moglibyście nie nastawiać się na seks, ale zamknąć drzwi od sypialni na klucz i z tej pozycji obserwować reakcje dzieci. Przyzwyczaić ich do tego, że mama z tatą mają prawo do spędzania wolnego czasu w swojej sypialni, a oni powinni to uszanować. Mógłbyś zapytać innych, jak sobie poradzili z tym problemem, bo na ciebie obecność dzieci w domu działa kastrująco. Wszystko to mógłbyś zrobić, ale do tego trzeba zmienić nastawienie i znaleźć motywację. To wymaga wysiłku i ruszenia przysłowiowej dupy. A na razie cała energia idzie na to, żeby udowodnić wszystkim, że jest tragicznie i nic się nie da zrobić. A co do nudy, to nie wiem, jak ci można pomóc. Ja nie mam czasu na nudę. Odpowiedz Link
eudajmonika Re: Wszystko jest do bani 20.10.10, 14:07 vitek_1 napisał: > Krótkie podsumowanie dla tych którym nie chce się czytać całego wątku. [...] Ktoś jeszcze tak ma? Coś robicie żeby nie zwariować? A może już zwariowaliście? -- To Twój wątek, ale skoro pytasz, to napiszę coś o sobie. Ja mam całkiem inaczej. Mieszkam w Polsce. Z mężem pracujemy od 9 do 17/18, max do 19. Zarabiamy dobrze i stać nas na wszystko, czego potrzebujemy. Wyjeżdżamy dwa razy w roku na wakacje w ciekawe miejsca. Nie brakuje nam pieniędzy ani czasu na rozrywkę, kontakty towarzyskie i dalsze kształcenie i rozwój. Mieszkamy w czteropokojowym pięknym mieszkaniu z jednym dzieckiem (17 lat). Nastolatek jest naprawdę fajny - od dawna chodzi swoimi drogami, ale wciąż dąży do kontaktów z rodzicami. Pomimo, że nie brakuje nam czasu i sposobności do uprawiania seksu, ani nie czujemy się skrępowani obecnością w mieszkaniu syna, bardzo zresztą swobodnego w relacjach ze swoją dziewczyną, to seksu tyle co kot napłakał. Ja rozumiem, jakbyśmy mieli trójkę nastoletnich purytańsko wychowywanych dzieci, brak warunków mieszkaniowych, trudną sytuację finansową, stres w pracy i tego seksu byłoby tyle ile teraz. Ale w takich warunkach, jakie mamy moglibyśmy bzykać się codziennie, lub co najmniej trzy razy w tygodniu. Ale mąż nie ma ochoty. I to właśnie sprawia, że wszystko jest do bani. Nie cieszy mnie nic, co mam, bo co mi po tym skoro nie mogę mieć tego, czego naprawdę potrzebuję? A lata biegną nieubłaganie. Mija zdrowie, młodość i uroda, niewykorzystana, można powiedzieć. Co na to mąż? W ogóle nie rozumie, o co mi chodzi - powtarza, że mu się podobam, nawet bardziej niż 20 lat temu. Można mu wierzyć? Pewnie tak, ale czy żyjąc tak "wstrzemięźliwie" za kolejnych 20 lat nie poczuje nieodpartej potrzeby realizacji niezrealizowanych fantazji erotycznych z chętną 30stką, wtedy, kiedy ja z gorących rzeczy będę mu mogła zaoferować co najwyżej plaster rozgrzewający? Jak sobie z tym radzę? Cóż, męża nie zmienię, ani nie zamienię, autoerotyzm jest przereklamowany, postronne stosunki mnie nie interesują, ziółka obniżające libido nie działają... Paranoja. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 20.10.10, 16:15 Każdy ma swoje problemy. Ja marzę o tym żeby mieć warunki do tego żeby mieć seks, ty te warunki masz, ale z nich nie korzystasz. Kto szybciej może odmienić swój los? No niestety ale ty. Możesz bez większych wysiłków i nakładów postarać się być bardziej zalotna, prowokująca w stosunku do męża, a jeżeli to na niego nie podziała to znaczy że jest gejem lub impotentem i z czystym sumieniem i bez problemu możesz się z nim rozwieść a potem znaleźć sobie kogoś z kim będzie ok, przyjdzie ci to bez najmniejszego trudu tym bardziej że masz kasę, a będziesz mieć jeszcze dużo więcej bo dostaniesz ze sprzedaży mieszkania. Syn z pewnością zostanie przy tobie więc i tego nie tracisz. Alternatywnie możesz znaleźć sobie kogoś na boku jeżeli nie chcesz rozwodu bo przejmujesz się co rodzina i znajomi powiedzą. Widzisz - w kilku zdaniach rozwiązałem twój problem. Możesz nie dziękować. A mojego problemu nikt nie rozwiązał przez cały wątek. Powiem ci że gdybym miał takie problemy jak ty to chyba zacząłbym chodzić na mszę bo czułbym wewnętrzną potrzebę żeby komuś podziękować za wspaniałe życie :) i za to że mogę wszystko z nim zrobić, że jestem panem a nie niewolnikiem - to jest bardzo ważna kwestia której nie zauważa i nie docenia nikt kto tej możliwości nie utracił. Odpowiedz Link
eudajmonika Re: Wszystko jest do bani 20.10.10, 16:27 To prawda, każdy ma swoje problemy, ale jeśli sądzisz, że rozwiązałeś moje, to się mylisz. Nawet nie przeczytałeś uważnie. Mąż nie jest impotentem ani gejem, bo kochamy się regularnie, lecz daleko rzadziej niż bym chciała. Nie udaje mi się sprowokować go, aby zechciał częściej - nie mogę być już bardziej zalotna, czy wyzywająca, po prostu tego się nie da zrobić. Pisałam też, ze nie chcę się rozwodzić, ani nie interesują mnie postronne łóżka - znów nie czytasz, więc jesteś cieniasem w rozwiązywaniu problemów (kto wie, może też dotyczy to problemów własnych?). Operujesz za to komunałami. Więc nie podziękuję Ci. Za to, jakby mój mąż chciał trzy razy w tygodniu to każdego następnego dnia byłabym na jutrzni dziękować za to co mam. Ale tylko pod takim warunkiem! Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 20.10.10, 17:09 eudajmonika napisała: > mąż nie ma ochoty. > nie mogę mieć tego, czego naprawdę potrzebuję? Z tych sformułowań wynika że nie masz seksu, a nie że masz za mało. I nie ma tak żeby nie można było normalnego faceta zachęcić do seksu. Wiesz czego on pragnie, co go nakręca? Zadałaś sobie trud żeby się tego dowiedzieć, a jeszcze żeby to spełnić? Mąż ma przyjść i cię przelecieć, żebyś miała orgazm, kropka. Przez 20 lat tak było i może mu się trochę znudziło? Odpowiedz Link
eudajmonika Re: Wszystko jest do bani 20.10.10, 17:20 vitek_1 napisał: > eudajmonika napisała: > > > mąż nie ma ochoty. > > nie mogę mieć tego, czego naprawdę potrzebuję? > > Z tych sformułowań wynika że nie masz seksu, a nie że masz za mało. Z moich wypowiedzi, również powyżej cytowanych, wynika, że nie mam tego, czego potrzebuje, tzn. częstego seksu. > I nie ma tak żeby nie można było normalnego faceta zachęcić do seksu. Wiesz cze > go on pragnie, co go nakręca? Zadałaś sobie trud żeby się tego dowiedzieć, a je > szcze żeby to spełnić? Mąż ma przyjść i cię przelecieć, żebyś miała orgazm, kro > pka. Przez 20 lat tak było i może mu się trochę znudziło? Nie czytasz ze zrozumieniem, Vitek, pańszczyznę odwalasz i muszę sama siebie cytować: "Co na to mąż? W ogóle nie rozumie, o co mi chodzi - powtarza, że mu się podobam, nawet bardziej niż 20 lat temu." Dodam, że nie tylko powtarza, lecz również daje znać. Ale, co z tego, skoro seks tak rzadko? To mieszkanie, ten przytulny pokój, te wszystkie wypady do knajpy i na narty, a nawet widoki z paralotni się nie liczą. Gdybym miała tak jak Ty, tzn. gdyby mój facet był "normalny", jak mówisz, to bzykałabym się bez żadnych warunków lokalowych nawet. Mimo, że już nie jestem nastolatką. A tak... Wszystko jest do bani. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 21.10.10, 04:45 Nie wiem, może macie za dużo zajęć, za dużo atrakcji, tak że bara bara nie jest przy tym już takie atrakcyjne (dla męża). Jest tak spełniony pod względem zawodowym, finansowym i każdym innym że nie czuje już większej potrzeby spełniać się erotycznie. Jest takie powiedzenie zagłaskać kota na śmierć, czyli że jak jest za dobrze to paradoksalnie jest źle. Druga opcja jest taka że nie spełniasz jego oczekiwań, a to co on mówi to wybacz ale nie ma absolutnie żadnego znaczenia (faceci są w stanie bez mrugnięcia okiem powiedzieć kobiecie najbardziej bzdurną rzecz na świecie, na ogół gdy chcą ją zdobyć, ale może też gdy chcą ją spławić). Nie zdziwiłbym się gdyby dogadzał sobie przy filmach porno (znów wyjaśniam że faceci miewają tak obleśne myśli że wy kobitki nawet nie jesteście sobie w stanie tego wyobrazić). Odpowiedz Link
malwa200 Re: Wszystko jest do bani 21.10.10, 08:13 vitek_1 napisał: wyjaśniam że faceci miewają tak obleśne myśli ż > e wy kobitki nawet nie jesteście sobie w stanie tego wyobrazić). > a mozesz napisać jakiś przykład? jestem bardzo ciekawa, jakie to mogą być te obleśne myśli Odpowiedz Link
eudajmonika Re: Wszystko jest do bani 21.10.10, 13:48 "Jest takie powiedzenie zagłaskać kota na śmierć, czyli że jak jest za dobrze to paradoksalnie jest źle." Czyli widzisz, Vitku, że los i Opatrzność najwyraźniej czuwają nad Tobą, bo uwierz - z atrakcji jest ciężej zrezygnować niż ruszyć dupę i poszukać dodatkowych źródeł zarobku. Jakby Ci się takie "nieszczęście" w postaci nadmiaru pozytywnych doznań, jak mojemu facetowi przydarzyło, to byś się z niego nie wykaraskał. Co do kolejnych Twoich rad - to kant dupy. Mój facet nie ogląda porno, bo uważa je za nudne. A ja, nie bez zaskoczenia, w końcu musiałam się z nim zgodzić - chyba kręcą je kobitki, czytaj "osoby bez erotycznej wyobraźni", bo w porównaniu z moimi rojeniami na jawie, porno to zieeeeew. Jak więc widzisz, Vitku, każda rada jest kiepska, kiedy radzącemu nie chodzi o rozwiązanie problemu, lecz o pojęczenie sobie na forum. Zakładając, że moja diagnoza jest trafna, nie zabieram już więcej głosu w sprawie Twoich wydumanych problemów. A tym bardziej Twoich nieempatycznych i żenujących prób rozwiązywania moich. Odpowiedz Link
zyg_zyg_zyg Re: Wszystko jest do bani 20.10.10, 17:30 I nie ma tak żeby nie można było normalnego faceta zachęcić do seksu. Wiesz cze > go on pragnie, co go nakręca? Zadałaś sobie trud żeby się tego dowiedzieć, a je > szcze żeby to spełnić? Mąż ma przyjść i cię przelecieć, żebyś miała orgazm, kro > pka. Przez 20 lat tak było i może mu się trochę znudziło? > Nie sądziłam, że uda ci się zirytować mnie ponownie. Ale się pomyliłam... Odpowiedz Link
sisi_kecz Jak sie nie da? jak sie da ! 20.10.10, 17:26 Mogłabyś lepiej sie zalecać, bardziej wyzywająca być , trafniej prowokować, w ogóle to możesz w swoim życiu zmienić wszystko - doradzi Ci zaraz ten, co sam nie umie zmienić nic: vitek- ofiara ludzkości. ;) Odpowiedz Link
kag73 Re: Wszystko jest do bani 20.10.10, 17:40 Vitek, to dla niej masz rade a dla siebie nie? ja ci w kilku zdaniach rozwiaze Twoj problem: Kasuj nadal te przez Ciebie zarobione pieniadze i wynies sie z domu w pizdu. Bedziesz mial wyplate tylko dla siebie, bedziesz mial kasie na samochod i drogie hobby, moze nawet na prostututke Ci wystarczy od czasu do czasu, albo znajdziesz se jakas inna babke do seksu. Coz za problem! Odpowiedz Link
malwa200 Re: Wszystko jest do bani 21.10.10, 08:03 Ty Vitek, tez możesz sobie kogos na boku znaleźć, np. kobietę, która mieszka sama i będziesz mieć seks bez skrępowania Odpowiedz Link
pompeja Re: Wszystko jest do bani 20.10.10, 18:14 Nie czytałam wszystkich, prawie 400tu, wypowiedzi. Może masz możliwość eksmisji dzieci na weekend? Ile dzieciaki mają lat? Chociaż park rozrywki jakiś na kilka godzin? Wolne w tygodniu jak są w przedszkolu/szkole? Zajęcia dodatkowe? Odpowiedz Link
kag73 Re: Wszystko jest do bani 20.10.10, 18:15 jego dzieci maja, uwaga: 20, 18 i 12 lat. Odpowiedz Link
ore.ona Re: Wszystko jest do bani 20.10.10, 19:53 Vitku nie odpowiedziałeś, ale pociągnę dalej. Moi znajomi /Kanada/ od 16 roku życia zachęcają dzieci do pracy w weekendy. Może to dobry sposób na odzyskanie wolności? Zostanie 12-latek i to jak zorganizować mu czas. Moi rodzice /było nas troje energicznego rodzeństwa/ kombinowali od zawsze jak się wyrwać z domu bez dzieci. Gdy mama brała kąpiel- słyszałam z łazienki "kochanie przyjdź umyj mi plecy" jakby sama nie potrafiła;) Chodzili spać o 20-tej, pokój zamknięty- "śpimy, proszę nie przeszkadzać" a potem o 23- jedno do łazienki, drugie, bosze, kładą sie tak wcześnie a potem chodzą po nocy;) Gdy byłam starsza wiedziałam że chcą mieć czas dla siebie, że /rany!/ jeszcze im się chce, i że mają do tego prawo. Analogicznie w domu mojej przyjaciółki/18 lat/ rodzice znów całymi dniami siedzieli w sypialni. Dziwiła się, a jakże, ale była zadowolona że kochają się, w końcu jej rodzice. Może warto porozmawiać z dzieciakami o tym jak bardzo brakuje wam czasu dla siebie i dlatego wprowadzacie czas wolności/wyznaczyć ile/ i marzycie o tym by nikt wam w tym czasie nie przeszkadzał. Odzyskanie bliskości z żoną to jak dla mnie wspólne wypady /osobiście lubię sportowe z śmiesznymi sytuacjami/ ale podpytaj żonę jakie dla niej byłyby idealne. Po takich wypadach, często ląduje się w łóżku i nie myśli się że ktoś coś słyszy, lub za małe mieszkanie. Ważne że jest ten kącik tylko dla was. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 21.10.10, 04:25 Ano mają, i dokładnie W TYM LEŻY PROBLEM. Proszę przeczytać post otwierający wątek. Gdyby dzieci miały 1, 2 i 4 latka to o 7 szłyby do łóżek możnaby też je wekspediować np. do dziadków i mieć kilka dni wolnego ale moje dzieci to już nie dzieci, tylko dorosłe osoby, lokatorzy, którzy mieszkają razem ze mną i przed którymi nie mam żadnej osłony, jestem wyeksponowany jak panienka na podwyższeniu w klubie gogo. Tyle że ona na ten podest wyjdzie, wyeksponuje się i zejdzie, a ja nie mam gdzie zejść. Jestem wyeksponowany przed dorosłymi ludźmi 24/7. Jasne że mogę założyć 3 zamki w drzwiach do sypialni, otoczyć drutem kolczastym i murem berlińskim, wygłuszyć, puścić ogłuszającą muzykę. I w jakimś stopniu to robię. Ale gdy to robię to jednocześnie przyznaję że jestem więźniem we własnym domu! Muszę się chować, kryć, czaić jak więzień który chce sobie dogodzić ale mu trudno pod okiem kolegów z celi (w sumie to w jakimś sensie łatwiej bo cela jest jednopłciowa i koledzy rozumieją że trzeba). Nie jesteście w stanie tego załapać bo macie w większości jak mi się wydaje po 20 kilka lat, a wasze dzieci o ile już się poczęły, srają w pieluchy. Niby wystarczyłoby troche wyobraźni ale jak widzę ta cecha w narodzie zanikła. Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Wszystko jest do bani 21.10.10, 08:13 Vitek, skończ już z tą manierą rozhisteryzowanej nastolatki i zacznij pisać o swoich problemach jak facet. Nie jesteś wyeksponowany tylko czujesz się wyeksponowany. I nie 24/dobę, bo w tygodniu siedzisz w domu sam i się nudzisz. A jeśli czujesz się wyeksponowany w towarzystwie własnej rodziny, przed którą nie masz żadnej osłony, to już poważny problem twój i twojego psychiatry, do którego radziłabym ci udać się jak najprędzej. Jasne że mogę założyć 3 zamki w drzwiach do sypialni, otoczyć drutem kolczastym > i murem berlińskim, wygłuszyć, puścić ogłuszającą muzykę. I w jakimś stopniu t > o robię. > Ale gdy to robię to jednocześnie przyznaję że jestem więźniem we własnym domu! > Muszę się chować, kryć, czaić jak więzień który chce sobie dogodzić ale mu trud > no pod okiem kolegów z celi (w sumie to w jakimś sensie łatwiej bo cela jest je > dnopłciowa i koledzy rozumieją że trzeba). Wystarczy, że zamkniesz drzwi na jeden zamek. W hotelu czy we własnym apartamencie zostawiłbyś drzwi otwarte, żeby się nie czuć jak więzień? Wszędzie trzeba zadbać o jakieś podstawowe środki bezpieczeństwa, chyba, że ktoś ma skłonności do ekshibicjonizmu i nie przeszkadza mu, że sąsiedzi go mogą zobaczyć i usłyszeć. > Nie jesteście w stanie tego załapać bo macie w większości jak mi się wydaje po > 20 kilka lat, a wasze dzieci o ile już się poczęły, srają w pieluchy. Niby wyst > arczyłoby troche wyobraźni ale jak widzę ta cecha w narodzie zanikła. Wyobraźnia i empatia to cecha, która zanikła w tobie. Prezentujesz jej brak prawie w każdym poście. Moje dzieci mają od 19 do 24 lat i odkąd wyszły z wieku małoletniego to no problem. Jak były małe to budziły sie w nocy, chorowały, były bardziej absorbujące. Teraz mam luz, bo praktycznie żyją swoim życiem, chociaż nadal mieszkają w domu i trudno o chwilę, kiedy nikogo nie ma w domu. Ani my, ani oni, nie mamy poczucia, że drzwi są przezroczyste i jesteśmy non stop na podglądzie. I tak ma olbrzymia większość ludzi. Ty masz z tym problem i zamiast go pokonać, masz pretensje że nikt cię nie rozumie. Wybacz, ale zachowujesz się jak klaustrofobik, który ma pretensje, że nikt nie rozumie jego żądań, żeby windy były conajmniej cztery razy większe, bo w takich małych on dostaje ataków paniki. I za nic nie chce przyjąć do wiadomości, że wielkie, luksusowe windy, są zarezerwowane tylko dla bogaczy, a zwykli ludzie muszą korzystac ze standardowych, albo chodzić po schodach. I że to on powinien się leczyć, bo jego przypadłośc utrudnia mu życie, a na luksusy i tak go nie stać. Vitek, wszystko co piszesz to zasłona dymna dla odwrócenia uwagi od problemów, które są w tobie. Możesz do końca życia przed nimi uciekać, możesz pielęgnować w sobie poczucie krzywdy i odrzucenia, możesz wymyślać najbardziej wymyślne usprawiedliwienia i uzasadnienia, ale od prawdy nie uciekniesz. Jesteś facetem, głeboko uwikłanym w system wyparć i zaprzeczeń (pozwoliłam sobie zacytować :) ,ale jednak facetem. Więc zacznij zachowywać się jak facet, nie jak rozhisteryzowana baba. Pora już skończyć z mrzonkami, że państwo czy pracodawca powinni ci zapewnić taki standard życia, żeby było cię stać na większy dom czy oddzielny apartament, żebyś mógł uprawiać seks. Pora przestać spoglądać z zawiścią na kolegów bez rodzin, których stać na dużo więcej niż ciebie. Masz troje dzieci, bocian ci ich nie podrzucił ani żona ukradkiem ze szpitala nie przyniosła. Sam je zrobiłeś, więc do siebie miej pretensje, że ci cięzko. Gdybyś miał jedno, byłoby ci łatwiej, gdybyś miał piątkę, byłoby ci trudniej. Ale system społeczny nie ma obowiązku zapewnić ci takiego standardu jak osobie bezdzietnej. Skoro cię nie stać, nie powinieneś mieć trójki dzieci. Jak masz trójkę, to normalne jest, że masz większe wydatki. Jak tak bardzo zazdrościsz niepełnosprawnym, to noga na tory i po kłopocie. Skoro swojej sytuacji rodzinno ekonomicznej nie możesz zmienić, to zmień siebie. Wypunktowałam ci wcześniej, co możesz zrobić, ale dopóki nie ruszysz tyłka nic się nie zmieni. Piszesz, że miałeś nadzieję, że ktoś ci pomoże, a tu nic z tego. Chłopie, to bardziej niż żałosne. Jeśli oczekujesz na pomoc w stylu załatwienie dotacji na dodatkowy apartament albo przeprowadzenie zbiórki i zafundowanie ci nowego domu to zapomnij. Jeśli myślisz, że w magiczny sposób zmienimy twoje życie, to jesteś bardzo oderwany od rzeczywistości. Zejdź na ziemię i weź odpowiedzialność za swoje życie. Sam sobie narobiłes bałaganu i sam musisz posprzątać. Sam musisz się uporać z pokonaniem swoich fobii, sam musisz nauczyć swoje dzieci uszanowania waszego czasu i waszej intymności. Jeśli są takie przekorne, to do oddzielnej kondygnacji też się będą dobijać, do apartamentu też będą wydzwaniać pod byle pretekstem. Sam musisz zadbać o zdrowie, sam musisz schudnąć i poprawić kondycję. Sam musisz się zabrać za odbudowywanie swoich relacji z żoną. Wspólne gotowanie czy siedzenie w kuchni nie musi być nago. Tylko jasno widać, że ci się nie chce. Wymyślasz preteksty i usprawiedliwienia, żeby tylko tego nie zrobić. To twoje życie i ty będziesz ponosił skutki. Odpowiedz Link
selfmademan Re: Wszystko jest do bani 21.10.10, 13:29 Lepiej podsumowac się nie da ! I Proponuję juz dalej zostawic ten wątek i autora samemu sobie - jak coś zrozumiał z powyższego i zacznie wcielac zmiany w zycie to chętnie poczytamy i wesprzemy w chwili kryzysu. Jak nie - niech siedzi i płacze nad swym losem. Odpowiedz Link
sisi_kecz Re: Wszystko jest do bani 21.10.10, 13:52 Podsumowania niezapominajki sa doskonałe, wszystko na temat: rozpoznanie, diagnoza, zalecenia i prognoza. proste, logiczne i trafione w dyche. wstyd tylko za kolege vitka, ze taki miernota z niego i buc, wiec na nic sie takie madre teksty zdadzą. ale moze to jego sposób na zycie, co komu do tego :) Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 21.10.10, 13:53 Niezapominajka widzę że znów cię wzięło na długaśne posty. Szkoda że niezbyt wiele z nich wynika. Bardziej niż wylewanie na mnie kubłów pomyj, wmawianie mi choroby psychicznej itd. pomogłoby gdybyś opisała jak ty z mężem sobie radzicie mimo obecności w domu dorosłych dzieci. Stwierdzenie że no problem to trochę mało. Gdy tak piszesz to wydaje mi się że właśnie jest problem, tylko ty udajesz że go nie widzisz. No chyba że brak życia erotycznego to rzeczywiście dla ciebie no problem. > w tygodniu siedzisz w domu sam To jeszcze wytłumacz mi proszę jaki to seks jest dla mnie dostępny gdy siedzę sam w domu, wykluczając autoerotyzm z pomocą filmów porno? Ile jeszcze razy mam pisać że nie mam życia erotycznego ponieważ w tygodniu nie widzę się z moją partnerką, a w weekendy widzę się, ale nie w 4 oczy tylko w towarzystwie 3 innych osób które mieszkają w tym samym domu??? Naprawdę prościej nie potrafię tego opisać, i jeżeli ktoś nie potrafi tego zrozumieć to już nie wiem... Odpowiedz Link
pompeja Re: Wszystko jest do bani 21.10.10, 18:28 A powiedz mi, co na to wszystko twoja żona? Jak ona widzi tę sytuację? Nie wyobrażam sobie, bym miała rezygnować z pożycia tylko dlatego, że dzieci wyrosły i z pewnością same rżną się jak króliki. Może obudź żonę w środku nocy i zachęć do zbliżeń. Przecież nie musi jęczeć jak pseudo dziewica z japońskiego porno. Jesteś negatywnie nastawiony. Podejrzewam, że to przez frustrację z braku seksu. Wyolbrzymiasz całą tę sytuację moim zdaniem. Masz auto? No to sio do lasu jak za dawnych lat ze swoją panią ;) Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Wszystko jest do bani 21.10.10, 18:29 Niezapominajka widzę że znów cię wzięło na długaśne posty. > Szkoda że niezbyt wiele z nich wynika. Bardziej niż wylewanie na mnie kubłów pomyj, wmawianie mi choroby psychicznej i > td. pomogłoby gdybyś opisała jak ty z mężem sobie radzicie mimo obecności w dom > u dorosłych dzieci. Stwierdzenie że no problem to trochę mało..." Mądrej głowie dość dwie słowie :) Ale ty tak okopałes sie na swoich pozycjach, że i tysiąc nie wystarczy... No to jak mam ci to wyjaśnić? Mamy w domu drzwi. Te drzwi nie są przeźroczyste. Sprawdzałam. Z drugiej strony nic nie widać. W sypialni mamy zwyczaj zamykać się na klucz. Sprawdziłam, że z drugiej strony nie da się ich otworzyć bez wyważenia. Moje dzieci nie mają zwyczaju wyważania drzwi. A zatem nie miałam nigdy uczucia, że w swoim własnym domu, w swojej własnej sypialni nie mam żadnej osłony i jestem wyeksponowana przed nastolatkami, a potem dorosłymi dziećmi. I sądzę, że jakbyś spytał forumowiczów, to niewielu z nich miało takie odczucia. Nie rozumiem więc, dlaczego ty masz i uważam, że powinieneś nad tym popracować. Jest to pewna blokada psychiczna, żeby nie powiedzieć fobia. Jeśli chodzi o odgłosy akustyczne, to był mały problem, ale wystarczyło wyciszyć drzwi. Dodatkowo można było puścić muzykę. Pozostały dwa problemy. Pierwszy, to jak wprowadzić zwyczaj zamykania drzwi na klucz? Drugi - jak uporać się ze świadomością, że chłopcy dorastają i będą wiedzieli, że rodzice uprawiają seks. Co do pierwszego, to dość łatwo zostało wprowadzone i zaakceptowane przez dzieci. Na pytanie" dlaczego się zamykacie" padła odpowiedź: "Bo chcemy miec trochę spokoju. Teraz ma być cisza, bo odpoczywamy. Jak ktoś czegoś potrzebuje to puka, a się nie dobija. I nie zawracać nam proszę głowy pierdołami" Tylko trzeba umieć to powiedzieć. Poczucie humoru bardzo w tym pomaga. U nas poskutkowało. Oczywiście czasem pojawiały się kłopoty, ale nie było ich zbyt wiele. Jeśli chodzi o drugi aspekt, to trzeba sobie samemu zadać kluczowe pytanie. Czy nasze dzieci mają żyć w przekonaniu, że ich rodzice nie uprawiaja seksu? Czy naprawdę trzeba aż tak się kamuflować? Czy nie lepiej przyzwyczaić dzieci do tego, że mamy prawo do intymności we własnej sypialni? Intymności, czyli bycia ze sobą, nawet niekoniecznie uprawiania seksu. Możemy mieć spokojną chwilę na rozmowę, na przytulanie, nawet na zabawę czy wspólne oglądanie filmów. Można sobie zaaranżować kolację przy świecach, jak ktoś lubi romantyczne klimaty, albo zwyczajnie przytulić się i zasnąć. Ważne, żeby mieć trochę czasu tylko dla siebie i nie myśleć w panice, że oni wiedzą i jestem jak na widoku. Skoro rozmijacie się w tygodniu, tym cenniejsze powinny być dla was chwile, które możecie spędzić razem. Dla nich warto pomóc żonie, żeby nie była tak zmęczona wieczorem, warto położyć się wcześniej do łóżka i po prostu byc ze sobą. I zobaczysz, że dzieci przyzwyczają się do tego, że macie swój świat, i wy w końcu pokonacie barierę wstydu. Stwierdzenie że no problem to trochę mało. Gdy tak piszesz > to wydaje mi się że właśnie jest problem, tylko ty udajesz że go nie widzisz. N > o chyba że brak życia erotycznego to rzeczywiście dla ciebie no problem. > Czemuż to po raz kolejny imputujesz mi poglądy dokładnie odwrotne do tych, które głoszę? "...w tygodniu siedzisz w domu sam > To jeszcze wytłumacz mi proszę jaki to seks jest dla mnie dostępny gdy siedzę s > am w domu, wykluczając autoerotyzm z pomocą filmów porno? Ile jeszcze razy mam > pisać że nie mam życia erotycznego ponieważ w tygodniu nie widzę się z moją par > tnerką, a w weekendy widzę się, ale nie w 4 oczy tylko w towarzystwie 3 innych > osób które mieszkają w tym samym domu??? Naprawdę prościej nie potrafię tego op > isać, i jeżeli ktoś nie potrafi tego zrozumieć to już nie wiem..." Nie musisz prościej pisać, tylko czytać ze zrozumieniem. Jeśli piszesz, że jesteś wyeksponowany przed dorosłymi ludźmi 24/7 to rozumiem, że dotyczy to wszystkich dni tygodnia. W związku z tym zwróciłam ci uwagę, że całkiem sporo czasu jesteś w domu sam. Poza tym powinieneś się zdecydować, czy twój najmłodszy to dorosły, czy jeszcze nastolatek, bo jakoś często jest pomijany w wyliczeniach. Ale to tak na marginesie. Gdy czytałam twoje posty wyobrażałam sobie ponuraka, który siedzi obrażony na cały świat, patrzy na dzieci jak na intruzów, a do żony ma pretensje, że nie podziela jego zdołowania i stara się nie frustrować tym, czego nie ma. Mam nadzieję, że się myliłam. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 22.10.10, 13:52 > powinieneś się zdecydować, czy twój najmłodszy to dorosły, czy jeszcze nastolatek, bo jakoś często jest pomijany w wyliczeniach. Ale to tak na marginesie. Pomijam go dla uproszczenia i żeby się nie powtarzać, ale fakt że nie jest jeszcze dorosły to znakomicie utrudnia sprawę. Starsze dzieci mogę zostawić same, są dorosłe, nie wymagają opieki. Najmłodszego nie można go pozostawić bez opieki, ewentualnie pod opieką starszych ale wyobrażasz sobie jak starsze są chętne do odgrywania roli opiekunki. To sprawia że towarzyszy nam wszędzie, nawet gdy 'uciekniemy' z domu nie możemy być sami. I znów ta ambiwalencja, z jednej strony lubię go wszędzie zabierać bo to naprawdę fajny i mądry chłopak, interesuje się wszystkim i bardzo lubi wyjazdy z nami, z drugiej strony jego nieustanna obecność sprawia że nie mamy prywatności nigdzie, nawet poza domem. > Czemuż to po raz kolejny imputujesz mi poglądy dokładnie odwrotne do tych, które głoszę? Bo nauczyłem się od ciebie. Ja niestrudzenie piszę że jestem osaczony we własnym domu, a ty mi na to że winna temu jest moja rzekoma otyłość i jeszcze bardziej rzekoma impotencja. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 22.10.10, 14:17 Stwierdzam, że spośród wszystkich którzy zabierali głos w tym wątku, tylko efi-efi i w pewnym stopniu malwa200 rozumieją o co mi chodzi. Duże brawa dla was dziewczyny. Pozostali proponują jako 'rozwiązanie' mnie więcej to samo: seks ograniczony do sypialni, koniecznie zamkniętej na klucz, informowanie dzieci o tym że idziemy się kochać i żeby w związku z tym nam nie przeszkadzały. Mi się to kojarzy że mam iść na seks tak jakbym szedł do pracy. Jeszcze tylko brakuje kart zegarowych przed drzwiami sypialni. Czegoś takiego jak spontaniczność, odmiana, normalna ludzka radość z całej sfery seskualno-intymnej w waszych wypowiedziach nie ma. Widocznie tego nie potrzebujecie - a ja tak i dlatego się nie rozumiemy. Nie jesteście sobie w stanie wyobrazić że razem z partnerem np. oglądacie tv, krok po kroku akcja się rozwija (między wami, nie na filmie) i kończycie na dywanie. Spontaniczność, radość, odmiana. W waszych postach tego nie ma, jest marsz na górę, klucz, robimy swoje i wychodzimy z kamiennymi twarzami jakby nic się nie stało. Autentycznie jeszcze brakuje odbijania karty zegarowej. Pomijam już taką kwestię czy nie macie zwyczaju się po tym umyć?? Ale oczywiście uważacie swoje życie erotyczne za 'satysfakcjonujące', a jakże :) Ech... Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Wszystko jest do bani 22.10.10, 17:08 Oj, Vitek, nie wiem, czy udajesz takiego nierozgarniętego, czy naprawdę taki jesteś. Człowieku, jak nie chcesz zamykać sypialni na klucz, to kto ci broni. Ja zamykam dla własnego komfortu psychicznego, ty rób jak chcesz. Wieczorem mówimy dobranoc, albo nie mówimy, jak nikogo nie ma na dole, zamykamy drzwi do sypialni i kładziemy się do łóżka. Tak robi mnóstwo ludzi i nie czują się jak w więzieniu. Moi synowie też mają drzwi od swoich pokoi zamknięte i ani oni, ani ja nie widzę w tym nic dziwnego. Dwóch zamyka drzwi na klucz, jeden nie, i to jest najzupełniej normalne. Nie widzę potrzeby, żeby dorosłe chłopy meldowały mi, że idą spać, ani żebyśmy my oznajmiali, że idziemy się już położyć. Zamknięte drzwi od pokoju oznaczają, że trzeba zapukać i poczekać na zaproszenie. Myślałam, że to powszechny zwyczaj. W Anglii tak nie ma? informowanie dzieci o tym że idziemy > się kochać i żeby w związku z tym nam nie przeszkadzały Jak chcesz, to informuj dzieci, że idziecie się kochać, ja mówię, że idziemy się położyć, odpocząć, albo po prostu zamykam drzwi od naszego pokoju. Zamknięte drzwi oznaczają jw. I to jest w naszym domu normalne. Gdy synowie mają zamknięte drzwi to dla mnie nie znaczy, że wyprawiają tam jakieś orgie, oglądają porno albo nie wiadomo, co się tam wyprawia. Nie wpadam do nich znienacka i nie sprawdzam, czy mają ręce na kołdrze. Niech sobie oglądają, nic mi do tego. Jak u najstarszego syna nocuje dziewczyna, to nie dostaje ataku paniki, że na dole śpią rodzice a za ścianą bracia i oni wszyscy będą wiedzieć... Własny pokój to azyl, swoje miejsce, gdzie można się odizolować od rodziny. Azyl, nie więzienie. Jeśli dla ciebie jest więzieniem, to twoja strata. Mi się to kojarzy że > mam iść na seks tak jakbym szedł do pracy. Jeszcze tylko brakuje kart zegarowyc > h przed drzwiami sypialni. Czegoś takiego jak spontaniczność, odmiana, normalna > ludzka radość z całej sfery seskualno-intymnej w waszych wypowiedziach nie ma. > Widocznie tego nie potrzebujecie - A kto ci broni iść z żoną do sypialni wieczorem, tak jak ona się kładzie i masz całą noc na spontaniczność. Na łóżku, na dywanie, na parapecie, jak chcesz... Niekoniecznie tłem pod rozwój akcji musi być oglądanie tv, potrafisz chyba sam zaaranżować coś oryginalnego. Powiedz, ile w ciągu ostatnich trzech miesięcy spędziłeś takich nocy? Było trochę okazji, prawda? Wszystkie zmarnowałeś? Powiedz, co cię ogranicza? Co ci się tu kojarzy z kartą zegarową? Jest miejsce na spontaniczność, na romantyczność, tylko chęci do ruszenia d... nie ma. Tylko nie powołuj się proszę na osaczenie przez domowników, bo to twoja koncertowa wymówka. Czy twoje dzieci rozliczają cię z tego, kiedy chodzisz spać? Jak pójdziecie do sypialni o ósmej to każą ci się tłumaczyć dlaczego tak wcześnie? W waszych postach tego nie ma, jest marsz na g > órę, klucz, robimy swoje i wychodzimy z kamiennymi twarzami jakby nic się nie s > tało. Autentycznie jeszcze brakuje odbijania karty zegarowej. I tu cię rozczaruję. Wychodzimy z bardzo zadowolonymi twarzami. Potrafimy śmiać się i żartować. Czy ty już Vitek całkiem stetryczałeś? Nie masz w sobie chociaż trochę luzu? Obudź się, bo ci życie przecieknie przez palce. "...Pomijam już taką > kwestię czy nie macie zwyczaju się po tym umyć??..." A ja tej kwestii nie pomijam i mamy zwyczaj się umyć. Nie jesteśmy co prawda tak bardzo wyzwoleni, żeby przy domownikach paradowac nago do łazienki. Aie nie jesteśmy jeszcze tak zniedołężniali, żeby nie nałożyć na siebie ubrania na tę okoliczność. Co wy wyprawiacie w tej Anglii, że nie macie siły na takie proste czynności? No sam się zastanów, jak to brzmi. Nie mogę kochać się z żoną, bo po wszystkim nie mam warunków, żeby iść nago do łazienki się umyć. Człowieku! Przecież ty masz czterdzieści, a nie osiemdziesiąt lat. Ubrać się nie potrafisz? "...Ale oczywiście uważacie swoje życie erotyczne za 'satysfakcjonujące', a jakże :" A jakże, Vitku, a jakże... A poza tym, w odróznieniu od ciebie, mamy życie erotyczne.... :-))) I gdy my będziemy sobie kiedyś wspominać, jak to się kiedyś działo...-:))) ty będziesz wzdychał, oj, gdybym ja miał odpowiedniwe warunki ....:-((( Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 22.10.10, 18:26 Wiesz co N., mi się zdaje że ty też żyjesz w takim więzieniu, ale ponieważ jesteś osobą do bólu racjonalną, przetłumaczyłaś sobie że krat nie ma. I to nawet nie jest zła taktyka, wiadomo że człowiek skazany na długoletnie więzienie musi się przystosować do tego że tam jest i nie może wyjść, po pewnym czasie mu to normalnieje, przyzwczaja się. A gdy w końcu wyjdzie na wolność to może się tam nie odnaleźć. Gdy dzieci wyprowadzą się z domu, ty ciągle będziesz mogła mieć seks tylko w zamkniętej na klucz sypialni i będziesz się ubierać przed wyjściem do łazienki. I ja wiem że nie jest ci z tym źle. Po prostu nie wiesz, zapomniałaś jak to jest na wolności. A ja ciągle pamiętam, poświęciłem tę wolność na tak wiele lat, tłumaczyłem sobie że tak trzeba, bo to i tamto, ale teraz czuję że swoje już odcierpiałem, że moja kara powinna już dobiec końca i ktoś powinien mnie wreszcie wypuścić na warunkowe, żebym zdążył zobaczyć jak wygląda świat na zewnątrz, a nie zmarł w więzieniu. (a teraz jak chcesz weź słownik i przetłumacz to sobie na swój ultraracjonalny język :) Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Wszystko jest do bani 22.10.10, 22:36 To wielkie nieszczęście mieć takiego racjonalnego i partnera. Czujesz się osamotniony i niezrozumiany. Mogłaby chociaż nie udawać, że jest dobrze i jakoś sobie radzicie. Mogłaby w ramach solidarności odmówić gotowania, dopóki nie będzie miała prawdziwej kuchni, z pełnym wyposażeniem, tak w tych telewizyjnych programach kulinarnych. A po co sprzątać taki brzydki dom. Przeciez po tylu latach można mieć chyba dość. Albo jeśli już to wszystko robi, bo musi, to przynajmniej powinna mieć ponurą i zaciętą twarz i codziennie narzekać, jak jej źle, że żyje jak w więzieniu i nie ma szans na poprawę. I broń Boże nie wykazywać się zaradnością ani optymizmem. Stałą śpiewką powinno być: ja już mam dosyć, ja już tak nie chcę i nie da się. W wekend siedlibyście sobie zjednoczeni we wspólnym przekonaniu, że w takich warunkach nie da się uprawiać seksu ani budować bliskości, bo dzieci was osaczają. I moglibyście kontemplować wspólnie tragizm upływającego bezpowrotnie czasu i niespełnionych marzeń, w poczuciu całkowitego duchowego zjednoczenia... Czułbyś się lepiej w towarzystwie malkontenta podobnego do ciebie? "...A gdy w końcu wyjdzie na wolność to może się tam n > ie odnaleźć. Gdy dzieci wyprowadzą się z domu, ty ciągle będziesz mogła mieć se > ks tylko w zamkniętej na klucz sypialni i będziesz się ubierać przed wyjściem d > o łazienki. I ja wiem że nie jest ci z tym źle. Po prostu nie wiesz, zapomniała > ś jak to jest na wolności. > Jakieś tam ograniczenia zostaną, żebym nie czuła się tak obco. Na przykład okna będą musiały być zasłonięte, bo obok nas budują się sąsiedzi. Nie wiem, jak ja to przeżyję. Znowu te ograniczenia. Co za trauma... Przy zasłoniętych oknach będę się czuła jak w więzieniu, a przy odsłoniętych wyeksponowana. Nie będę mogła nago chodzić po domu... :-((( Muszę zaraz mężowi powiedzieć, żeby otworzył szeroko oczy, zobaczył te kraty, poczuł to osaczenie i od dzisiaj zero seksu, gdy ktoś oprócz nas jest w domu. Co, biorąc pod uwagę godziny naszej pracy daje seks raz na dwa lata i to jak dobrze pójdzie. Koniec z prymitywnym racjonalizmem. Pora na więzienny blues...:-)) "...A ja ciągle pamiętam, poświęciłem tę wolność na tak wiele lat, tłumaczyłem sobi > e że tak trzeba, bo to i tamto, ale teraz czuję że swoje już odcierpiałem, że m > oja kara powinna już dobiec końca i ktoś powinien mnie wreszcie wypuścić na war > unkowe, żebym zdążył zobaczyć jak wygląda świat na zewnątrz, a nie zmarł w więz > ieniu. > (a teraz jak chcesz weź słownik i przetłumacz to sobie na swój ultraracjonalny > język :) W moim ultraracjonalnym języku mam tylko jedną uwagę. Jak już doczekasz się tej wolności, to nie będziesz miał czym uprawiać seksu, bo narząd nieużywany zanika. Masz szczęscie, że twoja żona nie ma dużej ochoty na seks, bo przy tak wydolnym mężu juz dawno znalazłaby sobie kochanka. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 23.10.10, 02:11 > Czułbyś się lepiej w towarzystwie malkontenta podobnego do ciebie? Po części już na to odpowiedziałaś. Nie czułbym się niezrozumiany i osamotniony, nie musiałbym wywnętrzać się w internecie. Ale także gdybyśmy nie udawali że jest dobrze, może dałoby to jakiś impuls do tego żeby coś naprawdę polepszyć. A tak tkwimy w marazmie od lat. > Nie będę mogła nago chodzić po domu... :-((( Nawet gdy będziesz mogła, nie zrobisz tego. Bo niby po co? Przecież to się jawnie nie mieści w jedynym obowiązującym kanonie zamkniętej na klucz i wygłuszonej sypialni. > Jak już doczekasz się tej wolności, to nie będziesz miał czym uprawiać seksu, bo > narząd nieużywany zanika. Pisałem o tym dobre 300 postów temu :) Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Wszystko jest do bani 23.10.10, 08:32 Ale także gdybyśmy nie udawali że > jest dobrze, może dałoby to jakiś impuls do tego żeby coś naprawdę polepszyć. A > tak tkwimy w marazmie od lat. Od samego poczatku udowadniasz, że niczego nie można polepszyć. Wszystkie twoje posty są o tym, że nic nie można zmienić. Nie masz żadnego ruchu. Nie da się ruszyć żadnego kamyczka, bo wszystkie są zabetonowane na amen. W jaki sposób kryzys wieku średniego, albo depresja u żony może was zmobilizować do działania. W jaki sposób to, że żona będzie sie czuła jak w więzieniu, może otworzyć przed wami nowe perspektywy? Wyrwać was z marazmu? Odbudowywanie relacji z żoną ma polegać na tym, że ty ją ściągniesz do swojego dołka i będziecie razem narzekać? A może pora na to, żebys jej udzielił wsparcia? Może ona nie chce mieć depresji tylko dlatego, żebyś ty się poczuł zrozumiany? Coś mi się zdaje, że jedynym impulsem, który może cię skłonić do działania jest potężny kop w miejsce, gdzie plecy traca swą szlachetną nazwę. A może podświadomie czekasz, żeby sobie kogoś znalazła i odeszła od ciebie? Jak sobie uświadomi, że lata lecą, a mąż funduje jej kolejny rok posuchy łóżkowej, to pewnie zwróci uwagę na jakiegoś faceta bez fobii. Potrzebujesz rywala, tak jak Fajny, żeby się wreszcie ruszyć? Niedawno, wychodząc z pracy, spotkałam dawno niewidzianą koleżankę. Utykała bardzo mocno na jedną nogę. Widać było, że każdy krok sprawiał jej silny ból. Schudła jakieś 30 kilo w przeciągu ostatniego roku, ale jeszcze miała ze dwadzieścia do zbicia. Przywitałyśmy się, i na pytanie- co słychać- ona odpowiada z nieszczęśliwą miną: -Czeka mnie operacja. Nieodwracalne uszkodzenie stawu biodrowego. Mają mi robić endoprotezę. Powiedziałam jej, że bardzo ładnie schudła, a ona mi na to, że musiała, bo inaczej nie chcieli jej zrobić zabiegu. Zapytałam, co robiła, czy wyjechała gdzieś na wczasy odchudzające, ma dietetyka, jakieś ekskluzywne zabiegi? Okazało się, że nie. Po prostu odrzuciła słodycze, bo ma cukrzycę. Ograniczyła węglowodany, zaczęła trochę ćwiczyć, ale nie mogła chodzić ani jeździć na rowerku, bo za bardzo ją bolało. Dlatego trwało to dłużej, ale dała radę. Ale dopiero wtedy, jak miala w perspektywie wózek inwalidzki w wieku 42 lat. Wcześniej potrafiła znaleźć tysiąc argumentów na to, że bez osobistego trenera, drogich zabiegów, własnej siłowni z tymi magicznymi przyrządami z tv, osobistego kucharza, albo przynajmniej drogich garnków do gotowania bez soli i tłuszczu PO PROSTU SIĘ NIE DA. Ona wie, bo juz próbowała wiele razy się odchudzić i w zaden sposób jej się nie udawało. Oczywiście na te wszystkie wyżej wymienione sposoby nie było jej stać, więc nie czuła się odpowiedzialna za własne 50 kilo nadwagi. Taki lajf po prostu. A że inni mogą chudnąc bez tego? Co z tego, że inni mogą, jak ona nie mogła. Niezależnie od tego, jaki pomysł by się jej nie podsunęło, na wszystko była jedna odpowiedź: Nie da się.... W jej prymitywnej kuchni za nic w świecie nie dało się przyrządzić nic dietetycznego, natomiast bez problemu dało się piec rozmaite ciasta, robić tłuste i kaloryczne dania, bo mąż i dzieci takie lubią. Nigdy nie miała czasu, ani warunków, żeby na drugie śniadanie zrobić sobie kanapki, za to po drodze kupowała furę ciastek, które pochłaniała, żeby sobie poprawić nastrój. Staw biodrowy zaczął ją boleć już ładnych kilka lat temu. Dostała od lekarza pierwsze, potem drugie ostrzeżenie, że ma schudnąć, bo czeka ją kalectwo. Ale cóż ona biedna miała zrobić, jak się nie dało. To oczywiście nie była jej wina, broń Panie Boże. Dziewczyna po prostu nie miała warunków, żeby schudnąć. Nie stać jej było. Oczywiście była bardzo nieszczęśliwa, że tak jej ciężko, ratowała się biedna jak mogła, poprawiała sobie np. nastrój czekoladą, bo zwiększa wydzielanie serotoniny. Powiem ci, że bardzo jej dokuczało poczucie niezrozumienia u znajomych i rodziny. Przeżywała odrzucenie przez męża, który widział w niej tylko kucharkę i sprzątaczkę, a nie kobietę, a przecież co ona była winna, że się nie da. Była nieszczęśliwa, jak szła sobie coś kupić z ubrania, bo ekspedientki tak na nią patrzyły, a przecież to nie jej wina, że nie ma warunków do tego, żeby schudnąć. Pracowałyśmy razem przez jakiś rok, więc znam jej nastawienie i wymówki. A teraz się dało. Beż psychologa, bez dietetyka, bez magicznych przyrządów, bez drogich diet. Cudowna przemiana psychiczna. Jakbyś ją znał, to przynajmniej u ciebie znalazłaby zrozumienie. Bo innym współczucie się skończyło po kilku miesiącach. "...> Nawet gdy będziesz mogła, nie zrobisz tego. Bo niby po co? Przecież to się jawn > ie nie mieści w jedynym obowiązującym kanonie zamkniętej na klucz i wygłuszonej > sypialni..." Chyba żartujesz. Moja sypialnia jest już otwarta, czekam, aż dzieci wyniosa się z domu. Zero seksu. Niech sobie mąż myśli, że mi odbiło, że szukam wymówek. Niech sobie zawiąże na supeł, bo w więzieniu nie będziemy uprawiać seksu. Ja czekam na prawdziwa wolność. Dzięki, że otworzyłeś mi oczy. Masz u mnie zrozumienie i wsparcie :-))) Ale już mam pomysł na biznes dla ciebie. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 23.10.10, 17:16 N. ty powinnaś wydać te swoje wypowiedzi drukiem, albo przynajmniej pisać felietony do gazety. Marnujesz się :) > W jaki sposób to, że żona będzie sie czuła jak w więzieniu, może otworzyć przed wami nowe perspektywy? Wyrwać was z marazmu? Ano w taki że żeby chcieć wyrwać się z więzienia trzeba najpierw uświadomić sobie że się w nim tkwi. Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Wszystko jest do bani 25.10.10, 12:23 > N. ty powinnaś wydać te swoje wypowiedzi drukiem, albo przynajmniej pisać felie > tony do gazety. Marnujesz się :) No popatrz, a ja do tej pory odrzuciłam tyle propozycji ... :-) Ano w taki że żeby chcieć wyrwać się z więzienia trzeba najpierw uświadomić sob > ie że się w nim tkwi. Twoje porozumienie z żoną przypomina mi definicję komisji. Otóż, według jednego z amerykańskich humorystów, komisja, to zespół osób, które w pojedynkę nie mogłyby zdziałać niczego, ale razem mogą dojść do wniosku, że nic się nie da zrobić. Wyobraź sobie, że żona podziela twoje poglądy. Ściągnąłes ją wreszcie do swojego poziomu emocjonalnego i już ma kiepski humor. Jesteście w więzieniu i postanowiliście się z niego wyrwać. Oboje tego chcecie. Jakie masz dla niej propozycje? Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Relacja z weekendu 26.10.10, 01:07 To co zwykle czyli nie ma o czym pisać. A u ciebie? Odpowiedz Link
sisi_kecz Re: Relacja z weekendu 26.10.10, 12:58 vitek_1 napisał: > To co zwykle czyli nie ma o czym pisać. A u ciebie?' U mnie to co zwykle, czyli orajt, fenkju for jor atenszyn;) (walnij teraz czterysetnego posta, będziesz miał gdzieś osiągnięcie,vitek_1 !) :) Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Relacja z weekendu 26.10.10, 20:02 > walnij teraz czterysetnego posta, będziesz miał gdzieś osiągnięcie,vitek_1 fszystko w swoim czasie, sisi. Poza tym jako osoba inteligentna z pewnością zauważyłaś że nie wszystkie posty w tym wątku są mojego autorstwa. Dziwię ci się, bo wydaje się że jako osoba inteligentna (sory za powtarzanie się) powinnaś w jakimś stopniu rozumieć moje problemy. Nie są banalne, tak jak twoje i większości dziewczyn tutaj (mąż mnie nie chce pukać, pomocy!!). A ty ograniczasz się do złośliwości. Żeby chociaż śmieszne były Odpowiedz Link
gravedigger1 Re: Relacja z weekendu 27.10.10, 08:09 vitek_1 napisał: > Dziwię ci się, bo wydaje się że jako osoba inteligentna (sory za powtarzanie si > ę) powinnaś w jakimś stopniu rozumieć moje problemy. Nie są banalne, tak jak tw > oje i większości dziewczyn tutaj (mąż mnie nie chce pukać, pomocy!!). A ja się, dziwię, że facet inteligentny, za jakiego się uważasz, twierdzi, że jego problemy są poważne, a problemy innych banalne. Wybacz, ale to nie jest przejaw inteligencji, tylko dość daleko posuniętej krótkowzroczności (nie widzisz dalej niż czubek własnego nosa). :) Odpowiedz Link
sisi_kecz Re: Relacja z weekendu 27.10.10, 13:57 Twoje problemy są poważne, a dziewczyn banalne? a dlaczego to? mam sie wczuwać w problemy tak antypatycznego osobnika- jeszcze czego. już Ci raz pisałam, idź do specjalisty od psychiki- on sie wczuje za pieniądze i w dodatku pomoże- jak lepiej Ci siedzieć i pisać te kiepskie użalanki- to szukaj pocieszycielek wśród naiwnych ,do których sisi nie należy na tyle, na ile jej inteligencja pozwala ;) Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Relacja z weekendu 30.10.10, 12:32 Sorry za określenie 'banalne'. Z pewnością takie nie są. Nie to miałem na myśli. Chodziło mi raczej o to że są powtarzalne, podobne. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 26.10.10, 01:20 Jakie niby propozycje? Jestem całkowicie zależny od 2 facetów - tego który daje mi pracę i tego który daje mi mieszkanie. Podskoczę jednemu wylecę z pracy, drugiemu - wylecę z domu. Ja to jeszcze nic bo ja przeżyję w każdych warunkach, ale muszę mieć wzgląd na rodzinę i dzieci. Nie mam nic - jedyne co mam to swój czas który sprzedaję facetowi nr 1 za marne pieniądze, które potem oddaję facetowi nr 2. I to jest całe życie Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Wszystko jest do bani 26.10.10, 06:33 Czyli szukanie impulsu, żeby wyjść z marazmu ma polegać na tym, że zdołujesz żonę, odbierzesz jej chęci do życia i działania, po to, żebyście razem mogli dojść do wniosku, że nic się nie da zrobić??? Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 26.10.10, 20:06 Wniosek że żona ma chęci do życia i działania nie wiem skąd jest wzięty. Jej chęć do życia i działania ogranicza się do wymyślenia co będzie na obiad (nie twierdzę że to nie jest ważne). Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Wszystko jest do bani 26.10.10, 20:19 Ona tylko wymyśla? Więc kto u was gotuje? Kto sprząta i robi zakupy? Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 26.10.10, 23:49 O boshe, nie czepiaj się. To że wymyśla oznacza także że wprowadza w życie swoje pomysły. Ale uprzedzając twoje narzekania na jej nędzny los które zaraz padną, precyzuję że nie gotuje codziennie. Ok. 50% dni, w pozostałe sami dajemy sobie dzielnie radę głównie za pomocą wujka mcD i s-ki :) Zakupy i sprzątanie też są na jej głowie w ok. 50% *. Zawiodę cię ale nie jest tak że zły vitek w całości obarcza żonę prowadzeniem domu, choć oczywiście ona gra 1 skrzypce. * ja mam taką dewizę - nie brudź - nie bałagań - nie będziesz musiał sprzątać. Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Wszystko jest do bani 22.10.10, 18:04 "...Pomijam go dla uproszczenia i żeby się nie powtarzać, ale fakt że nie jest jesz > cze dorosły to znakomicie utrudnia sprawę..." Pomijasz go wtedy, jak ci jest wygodnie. Ja niestrudzenie piszę że jestem osaczony we własny > m domu, a ty mi na to że winna temu jest moja rzekoma otyłość i jeszcze bardzie > j rzekoma impotencja. A ja niestrudzenie zwrazam ci uwagę, że poczucie osaczenia we własnym domu przez własnych domowników, którzy normalnie mieszkają w domu, nie szpiegują cię, nie chodza za tobą krok w krok, nie podglądają cię przez dziurkę od klucza, nie podsłuchują, nie ograniczają twojej wolności, po prostu zwyczajnie mieszkają tak jak w każdym, niepatologicznym domu kwalifikuje się do leczenia u specjalisty zwanego psychologiem lub psychiatrą. Bo w ten sposób prawie w każdej rodzinie można czuć się osaczonym i wyeksponowanym. Tobie nawet dziesięciopiętrowy pałac nie pomoże, bo cóż to jest dla przekornego dzieciaka przejechać 10 pięter windą i załomotać do drzwi, jak będzie chciał przeszkodzić rodzicom, albo z nimi pobyć. Przecież mu nie zamkniesz drzwi przed nosem. Nadal będziesz się stresował, że w każdej chwili może zapragnąć was odwiedzić i nici z chodzenia nago po mieszkaniu i spontaniczności. Co do twojej rzekomej otyłości... Myślę, że masz nadwagę i to nie rzekomą. A to często wpływa na poziom cukru i ciśnienie. Jak dodasz do tego podwyższony cholesterol i mało ruchu, to jesteś na dobrej drodze do impotencji. Nigdy nie pisałam, że jesteś impotentem, tylko że hydraulika nie działa już tak dobrze jak kiedyś. I to normalne. To raczej mój mąż jest ( i oby jak najdłużej był) pod tym względem wyjątkiem. Dlatego, moim zdaniem, ta silna potrzeba spontaniczności. Potrzebujesz dłuższego czasu, bez stresu, ze świadomością, że jak nie teraz, to za godzinę albo dwie. Jak nam się zachce, to możemy, a nie, jak jest okazja, to działamy. Tak przynajmniej ja to widzę. Badania powinieneś sobie zrobić dla własnego dobra. Masz ciągłe poczucie zmęczenia, senności, pora zadbać o zdrowie, jeśli nie można zmienić godzin pracy. Widzisz, to jest błędne koło. Nie masz siły ćwiczyć, bo jesteś śpiący. Brak ruchu osłabia kondycję, obniża przemianę materii, wzrasta waga, wzrasta ryzyko cukrzycy, nadciśnienia, miażdżycy. To prowadzi do zaburzeń potencji. Gdzieś to trzeba przerwać. Ale to tobie powinno zależeć na własnym zdrowiu, prawda? Chyba, że jesteś typem faceta, którego żona musi podstępem zaciągnąć do lekarza. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 22.10.10, 18:36 wydaje ci się że twój mąż jest wyjątkiem, ale tylko wydaje się, bo ciekawe skąd niby wiesz jak wypada na tle innych? :) Wydaje ci się że jak facet skończy 40 to już nie może (każdy z wyjątkiem twojego męża oczywiście) ale to nieprawda. Tyle że z wiekiem wymagamy coraz więcej komfortu, i to w każdej sferze. Za młodu można spać w namiocie, jeździć jakimś gratem, siedzieć na krawężniku, kochać się na ławce w parku, i jest ok. Odpowiedz Link
emed1 Re: Wszystko jest do bani 21.10.10, 22:26 vitek_1 napisał: Ile jeszcze razy mam > pisać że nie mam życia erotycznego ponieważ w tygodniu nie widzę się z moją par > tnerką, a w weekendy widzę się, ale nie w 4 oczy tylko w towarzystwie 3 innych > osób które mieszkają w tym samym domu??? Naprawdę prościej nie potrafię tego op > isać, i jeżeli ktoś nie potrafi tego zrozumieć to już nie wiem... Ja nie potrafie zrozumiec , mieszkam w Kanadzie od przeszlo 30-lat , tu z zona stworzylismy szczesliwa rodzine z trojka dzieci ( dwoje juz jest na swoim ). Nigdy z zona nie mielismy problemow z zyciem intymnym , po prostu nasza sypialnia oraz sypialnie kazdego z dzieci byly traktowane jako osobisty azyl ktorego bez pukania i pozwolenia o wejscie nikt nie naruszal . Mozliwe ze jestem malo nowoczesny i purytanski nie odczuwajac potrzeby wychodzenia w " trakcie " w stroju adamowym do kuchni jak p.Vitek ale uwazam ze nasze wspolzycie bylo i jest b.satysfakcjonujace i dopiero teraz ja , obecnie juz dziadek dowiaduje sie ze wejscie dzieci w wiek nastoletni i dorosly = celibat dla rodzicow . Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 22.10.10, 13:37 Satysfakcjonujące albo nie to zależy dla kogo. Ktoś będzie całe życie kochał się w jednej pozycji, po ciemku i tylko w tym samym łóżku i też stwierdzi że współżycie miał a jakże satysfakcjonujące. Poza tym w Ameryce macie garaże o takiej powierzchni jak w Europie domy... Odpowiedz Link
mantis_after_dinner VITUS, JA MAM POMYSL!!!! 28.10.10, 19:25 jak boga kocham, no rewelacyjny!!! Twoje dwie starsze latorosle maja 20 i 18 lat, tak? Mieszkaja w tym samym ciasnym, inwigilowanym przez wszystkich domu, tak? No ja sie zaloze ze jako 18 i 20-latkowie seks juz uprawiaja ... Wiec ... bingo! Maja ten sam problem co Ty! Jak tu uprawiac seks gdy: - drzwi pokoju nie zamykaja sie na klucz - nie da sie PO wyjsc pod prysznic - wszystko slychac - a na dodatek ulubionym hobby Starych jest siedziec caly WE w domu i podsluchowywac. Ty wez sie ich podpytaj - ja wiem ze w tak purytanskim domu jak Wasz o seksie sie nie rozmawia (w koncu sam to przyznales, ze od tego jest szkola i nauczyciele) - ale moze oni maja jakies hinty dla Ciebie ... - Tatko- aby w swietym spokoju przeleciec laske w sobote lub niedziele nalezy zrobic: A, B C i D ... Allez, bon courage! Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 28.10.10, 23:54 mantis twój post zawiera taką ilość bzdur że nie usprawiedliwia tego nawet jego ironiczny ton. Moim ani żony hobby nie jest podsłuchiwanie nikogo. Dom nie jest ani na jotę purytański. itd. itp. Dodam jeszcze że choć moje imię faktycznie pochodzi z litewskiego, to jednak spolonizowało się na tyle że naprawdę nie musisz kończyć go na s. Odpowiedz Link
kag73 Re: 28.10.10, 23:58 Vitek, co Ty tu robisz o tej godzinie? Spadaj do zony sie bzykac, czlowieku, chata wolna a Ty przed kompem siedzisz. od poniedzialku szkola! Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 29.10.10, 11:45 A żebyś wiedziała że tak zrobiłem :) Pora nie aż tak poźna bo u nas jest o godzinę wcześniej. Poniedziałek poniedziałkiem, ale dzisiaj młodzież wraca od dziadków, syn z uczelni, czyli koniec złotej wolności szlacheckiej... :) Z 2 strony aż tak intensywnie jej nie wykorzystywałem... kiedyś pilnie nadrabiałbym zaległości... teraz już nie mam AŻ takiej ochoty. Nie wiem może to ten wątek tak mnie przygnębia, bo jeszcze badziej uświadamiam sobie całą beznadzieję...? Odpowiedz Link
kag73 Re: 29.10.10, 12:39 Ach, Vitek, zycie. Seks jest przereklamowany, to po pierwsze. Po drugie jestescie ze soba bardzo dlugo. Ciesz sie, ze w ogole masz ochote sypiac z zona a ona z Toba, to wcale nie takie oczywiste jak Ci sie wydaje. Poczytaj forum to sie przekonasz. Po trzecie starosc nie radosc, nie masz juz 19-tu tylko ponad 40 ;) A tak w ogole to RODZINA jest najwaniejsza i ciesz sie, ze ja masz! Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 30.10.10, 02:03 kag73 napisała: > Seks jest przereklamowany. Nieprawda. Za to rodzina jest. Co ci daje rodzina, dzieci? 20-30 lat wyjętych z życiorysu, lat biedy, ciasnoty, ograniczenia wolności praktycznie do zera. Bezpowrotnie tracisz najlepsze lata życia. A gdy już je stracisz dzieci pójdą sobie i nawet w 1% nie odpłacą ci za zmarnowane życie (zresztą nawet gdyby chciały to nie odpłacą bo musiałyby umieć cofać czas). Wiecie dlaczego po 40 przychodzi midlife crisis a najszczęśliwsi ludzie są (podobno) po 50? Bo ci pierwsi mają już serdecznie dość całej tej rodziny, dzieci, chcieliby w końcu miec coś z życia dla siebie. Ale w tym wieku to jeszcze nie nadchodzi, i nawet nie widać jeszcze światełka w tunelu, wydaje się że koniec tej mordęgi nigdy nie nastąpi, i przez to jest depresja i kryzys. Ale każdy boi się tego przyznać, bo przecież oficjalna linia jest taka że dzieci, że rodzina, że poświęcać się dla nich to największe szczęście... Bullshit! Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: 30.10.10, 07:45 No widzisz Kag :) Facet aż się prosi o ostateczne rozwiązanie... Tak przy zbliżającym się pierwszym listopada, powiem ci Vitek, nie trać nadziei. Może to światełko w tunelu pokaże się wcześniej... Nieszczęścia chodzą parami, a nawet w większych grupach. Jeden, drugi wypadek i już masz dwójkę z głowy. Może jakaś superbakteria w zimie i reszta do nich dołączy. A może szczęśliwie trafi się, że jakiś wariat najedzie na wasz samochód i cała czwórka zginie na miejscu, a ty zostaniesz upragnionym kaleką? I wreszcie to wredne państwo przestanie ciebie okradać i zacznie okradać innych, żeby dać tobie. I już chłopie wolność i swoboda :) I ta wypasiona terenówka jest twoja. Nigdy nie wiadomo, jak los postanowi spełnić ukryte pragnienia. Pielęgnując w sobie takie myśli, sam możesz podświadomie popełnić błąd i pozbyć się niewygodnego balastu. Jest jeszcze wersja lajtowa. Żona odnajdzie to forum, przeczyta co kochany mąż o niej wypisywał, jak ceni ją i dzieci i odejdą sami. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 30.10.10, 14:09 Niezapominajka, wiesz co lubię w tobie i innych? Że jak nie wiecie co powiedzieć to uciekacie w średnio śmieszną ironię. Sam lubię być ironiczny bo to moja jedyna broń przeciwko reszcie świata. Nic im nie mogę zrobić więc chociaż ich obśmieję. Ale gdy ironia jest całkowicie oderwana od tematu (tak jak w twoim poście wyżej) to przestaje być śmieszna. Ale jak już o tym wpomniałaś to powiem ci że żadne z moich dzieci nigdy nie miało żadnego wypadku. A wiesz dlaczego? Bo je wychowałem na rozsądnych ludzi. Żadnych superbugów, nic. Syn ma auto, sam go uczyłem jeździć - nigdy nie miał nawet stłuczki. Widzisz, potrafię zadbać o moja rodzinę i uchronić ich od poważniejszych nieszczęść. A teraz sobie o tym poironizuj Odpowiedz Link
poitevin Re: 30.10.10, 15:58 > Ale jak już o tym wpomniałaś to powiem ci że żadne z moich dzieci nigdy nie mia > ło żadnego wypadku. A wiesz dlaczego? Bo je wychowałem na rozsądnych ludzi. Kiedy stoisz na światłach, a TIR, który jest za tobą nie wyhamuje, to rozsądek jest ostatnią rzeczą o jakiej zdążysz pomyśleć. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 30.10.10, 22:27 Nigdy, a żyję już chwilkę, nie słyszałem o tym żeby tir (ciężarówka) 'nie wyhamował' przed światłami. Coś takiego po prostu się nie zdarza. Poza tym nowoczesne samochody są tak bezpieczne, że można w nich przeżyć, i to bez większych szkód, nawet bardzo groźnie wyglądające wypadki. Dobrze jest mieć przy tym zapięte pasy. Wypadki zdarzają się głównie tym którzy się o nie (w przenośni oczywiście) sami proszą. Ale to już temat na inne forum. Niezapominajki zapytam jeszcze cóż to takiego napisałem tu o mojej żonie że gdyby to odkryła toby ode mnie odeszła? (a musiałoby to być jak rozumiem coś strasznego bo tak z byle powodu to się chyba nie odchodzi po 20 latach) Odpowiedz Link
poitevin Re: 31.10.10, 10:01 > Nigdy, a żyję już chwilkę, nie słyszałem o tym żeby tir (ciężarówka) 'nie wyham > ował' przed światłami. Coś takiego po prostu się nie zdarza. Poza tym nowoczesn > e samochody są tak bezpieczne, że można w nich przeżyć, i to bez większych szkó > d, nawet bardzo groźnie wyglądające wypadki. nasygnale.pl/kat,1025345,title,Tragedia-na-swiatlach-tir-staranowal-stojace-auta,wid,12668279,wiadomosc.html?ticaid=6b28a polskalokalna.pl/wiadomosci/lubuskie/news/rozpedzony-tir-wjechal-w-w-stojace-na-swiatlach-auta,1346975 wiadomosci.wp.pl/gid,12251401,title,Tir-zmiazdzyl-dwa-auta,galeria.html Jeżeli o czymś nie słyszałeś, to nie oznacza automatycznie, że tego nie ma. Zresztą nie tylko do wypadków drogowych się to odnosi, ale również do wychowania i zachowania dzieci, do seksu małżeńskiego i zarabiania pieniędzy. Twoja prawda jest tylko twoja, a nie objawiona i ogólnie obowiązująca. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 31.10.10, 11:19 No tak, zapomniałem że to Polska która jednak jest dzikim krajem, szczególnie jeżeli chodzi o ruch drogowy. Ale powtarzam to nie temat na to forum. > Jeżeli o czymś nie słyszałeś, to nie oznacza automatycznie, że tego nie ma Niestety ale w 99% przypadków oznacza. Dlatego że ja słyszałem i wiem o wszystkim. I dlatego dostrzegam rzeczy których większość z was nie zauważa, i dziwicie się - o czym ten facet mówi? Większość z was jest jak się zdaje po studiach ale jak wiadomo poziom studiowania w Polsce w ostatnich latach tak zleciał na ryj, że dzisiejszy magister nie może się równać z maturzystą sprzed kilkunatu lat, dlatego to na mnie nie działa. Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: 01.11.10, 12:23 Niestety ale w 99% przypadków oznacza. Dlatego że ja słyszałem i wiem o wszystk > im. I dlatego dostrzegam rzeczy których większość z was nie zauważa, i dziwicie > się - o czym ten facet mówi? > > Większość z was jest jak się zdaje po studiach ale jak wiadomo poziom studiowan > ia w Polsce w ostatnich latach tak zleciał na ryj, że dzisiejszy magister nie m > oże się równać z maturzystą sprzed kilkunatu lat, dlatego to na mnie nie działa > . > Jeśli słyszałes i wiesz o wszystkim, to zmien profil działalności zawodowej. Marnujesz się jako elektronik. Będziesz się mógł wykazać, a i kasa z tego lepsza będzie. Wiesz Vitek, większośc z nas nie zastanawia się o czym ten facet mówi, tylko dlaczego tak często zdarza mu się pieprzyć bez sensu. To prawda, że ty nie jesteś wszyscy. Jesteś absolutnie wyjątkowy, ale nie w taki sposób jak myślisz. I nie jest to powód do dumy. Dla podniesiena swojego samopoczucia i odsunięcia od siebie odpowiedzialności tworzysz wydumane teorie, ale to nie znaczy, że odkrywasz prawdy gęboko schowane przed innymi. Jeśli łatwiej ci się z tym żyje, to OK. To też jest jakiś rodzaj terapii. Jeśli brak zrozumienia wolisz sobie wytłumaczyć naszą tępotą to twoja sprawa. Proponowałabym ci jedynie znaleźć sobie inne forum, albo założyć swoje własne, na którym twoje prawdy objawione doczekają się wreszcie zrozumiena, a ty zostaniesz doceniony. Jeżeli z własną żoną rozmawiasz na tym samym poziomie argumentowania, to ja się jej nie dziwię, że woli oglądać seriale. Sam kiedyś napisałeś, że jako facet jesteś nastawiony na działanie, a nie na godzenie się z rzeczywistością. Co zrobiłeś ze swoim kryzysem? Poczytałeś coś na ten temat? Poszukałeś pomocy u specjalisty? Co zrobiłeś ze swoją fobią, że we własnej sypialni kochasz się na oczach dzieci? Zrób to w salonie pod ich czujnym wzrokiem, a potem porównaj obie sytuacje. Praca na noce w tygodniu pozwala ci podtrzymywać złudzenia na temat twoich potrzeb i możliwości seksualnych. Moim zdaniem, tak jedne, jak i drugie są mocno przeszacowane. A ponieważ kochacie się od wielkiego dzwonu, możesz trwać w przekonaniu że kozak z ciebie wielki, tylko nie masz okazji, żeby udowodnić to w akcji. O, przepraszam, była okazja ostatnio. Kilka dni bez dzieci. Z jakiego powodu nie miałeś AŻ TAKIEJ ochoty? Zapewne ten wątek cię tak dołuje... A wiek i nadwaga nie mają z tym nic a nic wspólnego :) Kiedyś stwierdziłeś, że jak skończyłes czterdzieści lat to nie znaczy, że nie będziesz się buntował. Więc zapytam. To ma być bunt? To mielenie jęzorem po próżnicy, a nie bunt. Jeśli twoimi argumentami są wstawki, że ktoś kradnie 90% wartości produktu, który wytwarzasz, jeśli twierdzisz, że ty utrzymujesz własną rodzinę, rząd i niepełnosprawnych, lekarzy i nie wiadomo kogo jeszcze z tych marnych 10% procent, które zarabiasz... Jeśli masz pretensje, że musisz płacić za wodę i czynsz, że musisz płacić podatki tak jak wszyscy, to czegoś ty się spodziewał w tym kraju. Że faceta z trójką dzieci, które sam zrobił będą traktować wyjątkowo? Mają cię zwolnić z podatków, mają ci płacić dwa razy tyle co innym? Mają ci dać mieszkanie za darmo? Jesteś jak ten pies co siedzi na gwoździu i wyje. Nikt go nie spuści z łańcucha, nikt mu nie da luksusowej budy, nikt go nie będzie osobiście przenosił na inne miejsce. Najwyżej zrobi mu się na tyłku bolesna rana, która może się długo goić, nawet jak już zejdzie z gwoździa. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 02.11.10, 16:37 > Z jakiego powodu nie miałeś AŻ TAKIEJ ochoty? > Zapewne ten wątek cię tak dołuje... Coś w tym jest. Wątek utwierdza mnie w przekonaniu że jest do bani i lepiej nie będzie. Jedyne co mogę zrobić to się z tym pogodzić. A jak próbuję się pogodzić to jednak coś się we mnie buntuje. I to prowadzi mnie tylko do coraz głębszej depresji. Pewnie dlatego mniej mi się chce. A może dlatego że się starzeję. Ale bez przesady jeszcze stary nie jestem. Albo dlatego że mam mało seksu i się odzwyczaiłem. Seks to przyjemność a ja stwierdziłem że żadnej przyjemności z życia nie mam, więc i tę jakby odsuwam. Fakt że powinienem znaleźć sobie inne forum bo wątek który rozpoczął się od problemów z seksem, znacznie wykroczył poza temat forum. Problemy z życiem erotycznym to tylko jeden z objawów czegoś co tkwi znacznie głębiej. Ale ja to od początku przeczuwałem - patrz tytuł wątka :) Odpowiedz Link
arronia Re: 02.11.10, 17:18 > a ja stwierdziłem że żadnej przyjemności z życia nie mam To jeden z typowych objawów depresji. Może jednak to sprawdź? Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 03.11.10, 12:29 Napiszę dlaczego nie cierpię pracy. Nie dlatego żebym był jakimś leniem. Pamiętacie film 'Skazani na Shawshank'? Jest tam scena w której Tim Robbins, pracownik wysokiego szczebla skazany za zabójstwo, pracuje dla dyrektora więzienia lokując jego pieniądze. Dyrektor wychodzi do domu, rzucając na odchodne - jak skończysz, wyczyść mi buty. Mają się świecić! O co chodzi? Dyrektor daje do zrozumienia więźniowi, że ten może być lepiej wykształcony, mądrzejszy, lepiej się znać na finansach - ale mimo to jest jego służącym, jest od niego całkowicie zależny, i on może upokarzać go jeżeli ma taką ochotę, albo skinieniem palca zmienić jego życie w piekło. Dodatkową obrazą jest podkreślanie jak praca ma zostać wykonana, choć wykonujący z pewnością o tym wie. Podobnego uczucia doznaję ja wchodząc do mojego miejsca pracy. Praca jako taka jest ok. Ale to poczucie całkowitej zależności od pracodawcy, który jednostronnie ustala gdzie jak i kiedy pracuje, i ile za to dostanę, te dziesiątki najczęściej zupełnie bezsensownych zakazów i nakazów, to wszystko ma na celu jedno - upokorzyć mnie, pokazać mi moje miejsce jako służącego, jako pogardzanego narzędzia, absolutnie zależnego od humoru pracodawcy. Zeszmacić mnie, odczłowieczyć, żebym przypadkiem nie pomyślał że jak coś wiem, umiem, to jestem kimś, i mam coś do powiedzenia. Ale to jeszcze nie koniec upokorzeń. Ostateczne następuje w dniu wypłaty. Wiadomo wszystko ma swoją cenę. Można nawet się zeszmacić jeżeli nagrodą będzie dom, samochód, wyjazd w atrakcyjne miejsce. Ale te przypadają tym na górze. Ja za swoje pieniądze mogę prowadzić życie meduzy - jeść, wydalać i od czasu sobie pociupciać. Na tyle mi wystarcza. Odpowiedz Link
jesod Marudzisz 03.11.10, 13:17 vitek_1 napisał: > Ja za swoje pieniądzee pieniądze mogę prowadzić życie meduzy - jeść, wydalać i od czasu > sobie pociupciać. Na tyle mi wystarcza. To w jaki sposób żyjesz zależy w dużym stopniu od Ciebie i nie jest to sprawa tylko i wyłącznie pieniędzy.... Jednym słowem: marudzisz, bo nie masz większych problemów. Ja też marudzę, gdy nieco brakuje mi seksu, ale u mnie działa to jak skuteczny afrodyzjak. :P Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 03.11.10, 16:19 > Jeśli słyszałes i wiesz o wszystkim, to zmien profil działalności zawodowej. Ciekawe na jaki. Za taką wiedzę nie płacą (bo nie ma na to papierka). To działalnośc czysto hobbystyczna i całkowicie non-profit :) > Wiesz Vitek, większośc z nas nie zastanawia się o czym ten facet mówi, tylko dl > aczego tak często zdarza mu się pieprzyć bez sensu. Ten wątek jest dość długi, a nikt jakoś nie wykazał na konkretnym przykładzie, w którym miejscu niby pieprzę bez sensu. Gdy coś napiszę (znaczy napieprzę) nie ma żadnej odpowiedzi albo następuje nagła zmiana tematu. Czy pieprzę, pisząc że dostaję 10% wartości mojej pracy, z czego połowę na starcie mi się zabiera, a z drugiej połowy muszę utrzymać 4 osoby? Jestem w stanie udowodnić ci to czarno na białym! Ale i bez tego doskonale wiesz że to prawda. Chciałbym żeby to co piszę to było pieprzenie, i żeby ktoś pokazał mi że jest inaczej. Ale nie jest. Odpowiedz Link
arronia Re: 03.11.10, 18:04 Czy pieprzę, pisząc ż > e dostaję 10% wartości mojej pracy, (...) Jestem w stanie udowodnić ci to czarn > o na białym! Jeśli tak jest, jeśli jesteś cennym trybem machiny - idziesz i negocjujesz. Jeśli wolisz brać te 90%, zastanawiasz się, jak to się stało, że szef jest szefem. Generalnie praca jak produkt - tyle jest warta, ile ktoś chce za nią zapłacić. Póki co udaje Ci się sprzedać swój czas i wysiłek za x, a nie 10x. Może to się da zmienić. Odpowiedz Link
kag73 Re: 03.11.10, 18:08 Vitek, zaakceptuj to, swiat nigdy nie byl, nie jest i nie bedzie sprawiedliwy! Niestety. Podczas kiedy jedni wydaja 6000 euro na flaszke szampana, gdzies indziej dzieci(i nie tylko) umieraja z glodu. Odpowiedz Link
arronia Re: 31.10.10, 19:04 Ale to nie tyle o to chodzi, jakie są szanse wpadnięcia pod samochód, stłuczki, wyjścia z tego bez szwanku lub z obrażeniami - chodzi o to, że masz rozdwojenie poglądów: - fajnie jest kalekom - ale swoim dzieciom tego nie życzysz. Skoro im tego nie życzysz, to może kalectwo nie jest takie super hiper. A jeśli nie jest, to średnio się nadaje jako punkt zaczepienia, jak to wszyscy mają lepiej od Ciebie, a już zwłaszcza inwalidzi. Takie to Twoje myślenie - tak zaskorupiałe, że jakbyś sam nie wiedział, co piszesz. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 31.10.10, 20:50 Oczywiście że nie życzę kalectwa ani dzieciom ani nikomu. To nie przeszkadza mi zauważać tego że niepełnosprawni (a ta niepełnosprawność często zdaje się że występuje głównie na papierze) mają pod pewnymi względami zapewnione to o czym ja mogę tylko pomarzyć. Zabiera mi się zarobione ciężką pracą pieniądze po to żeby niepracująca osoba mogła kupić to na co ja i moja rodzina nie możemy sobie pozwolić. I to nie jest ok. To nie jest żadne rozdwojenie poglądów, a tylko dostrzeganie niesprawiedliwości i sprzeciw wobec niej. Czy naprawdę aż tak trudno to zrozumieć? Odpowiedz Link
mantis_after_dinner Re: 01.11.10, 10:41 Czy naprawdę aż tak trudno to zrozumieć? > Tak - bardzo trudno to zrozumiec. Podobnie jak Tobie ciezko zajarzyc, ze nikt Ci nie kradnie, nie zabiera ... Po prostu placisz podatki. W jaki sposob te podatki sa redystrybuowane, to juz zalezy od polityki kraju, w ktorym mieszkasz. Ty mowisz, ze daja inwalidom. A wiesz czemu? Prawdopodobnie finansuja mu uslugi, ktorych z powodu kalectwa nie jest w stanie zapewnic sobie sam, chocby chcial. > Ty kaleka nie jestes, wiec w zapewnieniu samemu sobie np. dojazdow do miasta nic Cie nie ogranicza - stad nie ma potrzeby finansowania ci np. transportu miejskiego. Tyle - jak dla mnie logiczne i zadnej niesprawiedliwosci w tym nie widze. > Jak Ci sie nie podoba placenie podatkow - przenies sie do kraju, gdzie placi sie mniejsze labo nie placi sie w ogole. Sa takie na swiecie. jaki problem? > jak Ci sie nie podoba fakt bycia czyim pracownikiem, wez kredyt lub wspolfinansowanie z UE, wpadnij na jakis nosny pomysl wlasnego biznesu i badz sam sobie sterem, zeglarzem (wiem - tu trzeba pomyslec, a to sie po prostu NIE DA ZROBIC - ewentualnie NIE MA SENSU - bo nie wiem, ktora opcja przewaza w Twoim dzisiejszym nastawieniu). Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 01.11.10, 11:01 > Prawdopodobnie finansuja mu uslugi, ktorych z powodu kalectwa nie jest > w stanie zapewnic sobie sam, chocby chcial. Ja też nie jestem stanie zapewnić sobie np. nowego samochodu. Mimo to nikt mi go nie finansuje. A dlatego nie jestem w stanie że korzystam z zaledwie kilku proc. wartości mojej pracy, ponieważ resztę zabierają ci którzy już mają dużo lepsze życie niż ja, np. moi pracodawcy. > Ty kaleka nie jestes, wiec w zapewnieniu samemu sobie np. dojazdow do mia > sta nic Cie nie ogranicza - stad nie ma potrzeby finansowania ci np. transportu > miejskiego. Ogranicza mnie to że bilety są drogie i mnie nie stać. Wyjazd z rodziną autobusem do miasta przekracza moje możliwości finansowe (podobnie zresztą jak większość innych aktywności życowych). Mimo to nikt mi nie finansuje. > Tyle - jak dla mnie logiczne i zadnej niesprawiedliwosci w tym nie widze. To jest logika takich jak ty, której celem jest usprawiedliwienie wykorzystywania takich jak ja. > jak Ci sie nie podoba fakt bycia czyim pracownikiem, wez kredyt lub wspol > finansowanie z UE, wpadnij na jakis nosny pomysl wlasnego biznesu i badz sam so > bie sterem, zeglarzem Jeżeli to naprawdę takie proste to dlaczego wszyscy tak nie zrobią? W takich krajch jak W. Brytania, Niemcy, Polska jest po 3 miliony zarejestrowanych bezrobotnych. Dlaczego oni nie wezmą kredytu i nie zmienią swojego losu, skoro to tak banalne? (wiadomo że nikt go im nie udzieli, bo banki dają kredyty tylko tym którzy już mają dość pieniędzy. Ale niby skąd ty masz o tym wiedzieć... :) Odpowiedz Link
mantis_after_dinner a ty w kolko to samo 01.11.10, 12:51 > > Ja też nie jestem stanie zapewnić sobie np. nowego samochodu. - Odpowiedz Link
vitek_1 Ok, żeby nie przedłużać 01.11.10, 14:07 wymienię kogo nienawidzę: - pracodawców i biznesmenów, którzy pływają jak pączki w maśle, a ich jedynym zajęciem jest liczenie pieniędzy które zarobili kosztem tych co na nich pracują - właścicieli domów, którzy postawią jedna na drugiej kilka cegieł a następnie każą sobie za nie tyle płacić jakby te cegły były ze złota (są z gliny) - właścicieli knajp, restauracji, hoteli itp. którzy każą sobie płacić niewyobrażalne pieniądze za każdą duperelę, a swoim pracownikom płacą takie grosze i tak ich eksploatują że to przypomina niewolnictwo - rząd który liże dupy wyłącznie wyżej wymienionym, jednocześnie opowiadając bajki jak to dba o pracujących ludzi Odpowiedz Link
brother8 Re: Wszystko jest do bani 22.10.10, 14:28 Dobra rada - szkoda ze za pozno. Ale one wszystkie te rady sa post factum i post coitum. Jeszcze jest opcja lazienka, piwnica i garaz. No chyba, ze wszedzie tesciowa, tesc i wuj. Odpowiedz Link
izabella9.0 vitus zapomniałeś 22.10.10, 16:19 jeszcze ponarzekać o tym ze nie jesteś sam na planecie ziemia.... skoro zamykanie się w sypialni to dla ciebie ukrywanie się, to w szerszym aspekcie ten pałacyk o którym marzysz stałby się tym "pokoikiem" w którym musiałbyś się ukrywać, różnica polega na tym, że nie przed domownikami ale przed innymi ludźmi np sąsiadami. Więc o jakim ukrywaniu my tu mówimy ????? :DDD Dam sobie włosy obciąć że gdybyś miał ta wille to byś znalazł milion innych powodów żeby jęczeć. Odpowiedz Link
izabella9.0 Re: 26.10.10, 13:56 nie bardziej niż ty : DDDDDDD wex się ogarnij w końcu i nie błaźnij się bo robisz się żałosny...gderasz bardziej niż moja prababcia.twoja zona jakby mogła to oddałaby taka zrzędę gdzieś ale nie może bo potrzebuje twojej kasy ( małej bo małej ale jednak ) ty serio się jeszcze dziwisz ze ona z tobą nie gada? wyemigruj na marsa zabierając ze sobą jakąś głuchoniemą i ślepą dziewoje i może lepiej będzie ci się żyło. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 26.10.10, 23:34 Widzisz Izo, moja żona ma gdzieś moją kasę. Po pierwsze, jak słusznie zauważasz, i tak jej nie mam. Po 2. żona pracuje i ma swoje pieniądze. Po 3. gdyby chciała ode mnie odejść, mogłaby pozwać mnie o alimenty a wtedy miałaby pewnie więcej forsy niż teraz. Gdyby chciała... ale nie chce. Dlaczego? Ponieważ jestem doskonałym kochankiem, opiekuńczym mężem i ojcem, i ogólnie fajnym i niegłupim facetem. To że zdarza mi się pomarudzić nie jest w świetle tego aż taką tragedią. Zresztą w domu wcale aż tak nie marudzę. Od tego mam was :) Odpowiedz Link
zakletawmarmur Re: 27.10.10, 00:55 > Gdyby chciała... ale nie chce. Dlaczego? Ponieważ jestem doskonałym kochankiem, > opiekuńczym mężem i ojcem, i ogólnie fajnym i niegłupim facetem. To że zdarza > mi się pomarudzić nie jest w świetle tego aż taką tragedią. Zresztą w domu wcal > e aż tak nie marudzę. Od tego mam was :) I Viciu i Ty marudzisz? Masz najważniejsze atuty które facet mieć powinien- inteligencje i jesteś dobrym kochankiem... A że z kasą Ci nie pykło? Mogło być gorzej... Mógłbyś przecież być bardzo bogaty ale w łóżku potrzebować zastępstwa:-) Odpowiedz Link
zamysloneniebo Re: 27.10.10, 02:53 Vitek, wyleczyłeś już swoją depresję? Tak szybko? :-) Tak tylko zapytam... czy naprawdę sądzisz, że doskonały (!) kochanek to taki, któremu wszystko przeszkadza, który nie potrafi się wyluzować i chce sypiać ze swoją kobietą rzadko, bo musi mieć do tego warunki, których nie da się spełnić? Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 27.10.10, 11:12 > Vitek, wyleczyłeś już swoją depresję? Tak szybko? :-) Skąd ten wniosek? A może depresja bierze się stąd że mam świadomość że jestem fajnym facetem któremu mimo to wszystko się pieprzy? > musi mieć do tego warunki, których nie da się spełnić? Jak to nie da się? Widziałaś kiedyś dowolną scenę porno? Mają tam warunki? Mają. Dookoła kręci się masa ludzi którzy im przeszkadzają? Nie, nie ma nikogo w promieniu mili. I nie mów że film filmem a życie życiem. W kosmosie tych filmów nie kręcą, tylko na tej samej ziemi po której chodzimy. Odpowiedz Link
mantis_after_dinner Re: 27.10.10, 11:23 "Jak to nie da się? Widziałaś kiedyś dowolną scenę porno? Mają tam warunki? Mają. Dookoła kręci się masa ludzi którzy im przeszkadzają?" Nieeee no wcaaaale :) Tylko: - rezyser - charakteryzator - operator kamery - operator dzwieku - operator swiatla - .... Odpowiedz Link
gravedigger1 Re: 27.10.10, 13:58 vitek_1 napisał: > Jak to nie da się? Widziałaś kiedyś dowolną scenę porno? Mają tam warunki? Mają > . Dookoła kręci się masa ludzi którzy im przeszkadzają? Nie, nie ma nikogo w pr > omieniu mili. I nie mów że film filmem a życie życiem. W kosmosie tych filmów n > ie kręcą, tylko na tej samej ziemi po której chodzimy. Czyżbyś był przekonany, że kamera sama kręci film pornograficzny??? To może wierzysz też, że dzieci są przynoszone przez bociany? :) Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: 27.10.10, 14:22 "... Jak to nie da się? Widziałaś kiedyś dowolną scenę porno? Mają tam warunki? Mają > . Dookoła kręci się masa ludzi którzy im przeszkadzają? Nie, nie ma nikogo w pr > omieniu mili. I nie mów że film filmem a życie życiem. W kosmosie tych filmów n > ie kręcą, tylko na tej samej ziemi po której chodzimy..." Vitek, ja cię popieram, ja cię rozumiem, ale nie kompromituj naszej sprawy tego typu argumentacją... Jaką dowolną scenę porno? Co ty oglądasz? > Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 27.10.10, 11:16 > Mógłbyś przecież być bardzo bogaty ale w łóżku potrzebować zastępstwa:-) Możliwe raczej tylko teoretycznie. Doświadczenie uczy że nieszczęścia chodzą parami, i podobnie dobre rzeczy też występują w grupie. Kto ma dobre życie będzie miał i dobry seks. Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: 27.10.10, 14:28 Coś w tym jest. Bogatemu wszystko sprzyja A za to biedny nie dość, że nie ma dobrego seksu, to jeszcze impotent. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 27.10.10, 11:20 > Mógłbyś przecież być bardzo bogaty ale w łóżku potrzebować zastępstwa:-) Możliwe raczej tylko teoretycznie. Doświadczenie uczy że nieszczęścia chodzą parami, i podobnie dobre rzeczy występują w grupie. Kto ma dobre życie będize miał i dobry seks. Odpowiedz Link
izabella9.0 Re: 27.10.10, 11:19 Skoro jęczałeś, że ledwo WAM starcza do pierwszego i zona już w połowie miesiąca kasy już nie ma i pożycza do syna to jakoś ciężko mi sobie wyobrazić jak by utrzymała dom i 3 dzieci sama i z pensji i marnych alimentów od Ciebie......poza tym wiele kobiet uważa że lepiej żyć z czymś co przypomina faceta niż żyć samej oczywiście do momentu aż na horyzoncie pojawi się jakiś "BÓG". A kiedy jesteś tym doskonałym kochankiem? Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 27.10.10, 11:34 Alimenty na 3 dzieci z pewnością nie byłyby marne. Poza tym przy mniejszych dochodach można mieć takie rzeczy jak np. dodatek mieszkaniowy, który płaci większość czynszu, a to podstawowy wydatek w budżecie. A tak w ogóle moja żona lubi biedę, wręcz celebruje ją, naiwnie uważa że za pieskie życie czeka ją nagroda w niebie, z pewnością nie jest uwieszona do moich pieniędzy. A kochankiem doskonałym jestem zawsze. Wiem że to może szok, bo pewnie wszyscy myślą że jestem łajzą, ciapą, marudą. Niekoniecznie. Jestem 100% mężczyzną który nie może dać ujścia swoim męskim żądzom! Odpowiedz Link
izabella9.0 Re: 27.10.10, 11:48 1.kochankiem doskonałym nie można być nie uprawiając seksu (bo ciągle nie ma idealnych warunków) albo uprawiając go od wielkiego dzwonu 2. o tym jakimi jesteśmy kochankami powinni się wypowiadać nasi partnerzy, tak jest najwiarygodniej. wiec nie pochlebiaj sobie. Odpowiedz Link
gravedigger1 Re: 27.10.10, 14:03 vitek_1 napisał: > A kochankiem doskonałym jestem zawsze. Wiem że to może szok, bo pewnie wszyscy > myślą że jestem łajzą, ciapą, marudą. Niekoniecznie. Jestem 100% mężczyzną któr > y nie może dać ujścia swoim męskim żądzom! No proszę, toż to ogromna dawka Twojego samouwielbienia, która jakoś nie bardzo zgadza się z Twoim wiecznym marudzeniem. :) Sjoro taki z Ciebie 100% mężczyzna, to pokaż wszystkim, że masz jaja i zmień swoje życie. 100% mężczyźni potrafią to zrobić bez użalania się nad sobą! :) Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: 27.10.10, 15:10 Wiesz, Gravedigger, mnie zastanawia sprawa tych męskich żądzy, które nie mogą znaleźć ujścia. Bo tak po prawdzie, jak facet ma duże potrzeby, (takie, że mu po dwóch dniach bez seksu mało jądra nie pękną) to co się dzieje z tym podnieceniem bez regularnego rozładowywania. Na ile możliwe jest, że podniecenie całkowicie mija na samą myśl o domu pełnym ludzi? Tak sobie myślę, czy możliwe jest, żeby facet, który nie ma innej możliwości uprawiania seksu oglądał regularnie porno i fascynował sie tylko tymi przestrzeniami i luksusami? Żeby przy tym nic a nic sobie nie ulżył? Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: 27.10.10, 14:33 A czemu ty pracujesz na same noce? To jest jedyna zmiana? Odpowiedz Link
zamysloneniebo Re: 27.10.10, 15:58 Wiesz Vitek, Ty o prawdziwym życiu nie masz najwyraźniej pojęcia. Kierujesz się ciągle jakimiś stereotypami, schematami, które sobie sam wytworzyłeś w głowie, żeby usprawiedliwiać swoje marudzenie i to, że nie podejmujesz żadnych działań, żeby cokolwiek zmienić. Nie wiesz, jak wygląda życie bogatych (a wygląda przeróżnie, łączyć ich może bogactwo, a dzielić cała masa innych rzeczy), wyobraziłeś sobie, że mają przeszczęśliwe życie. To samo inwalidzi (tu już wykazujesz się dodatkowo zerową empatią i jesteś ignorantem), gówno wiesz o tym, jak wygląda ich życie, jak muszą zmagadać się z trudnościami itd., widzisz ich przez chwilę, zaślepiony zawiścią i nienawiścią, jak wsiadają do jakiegoś samochodu. W dodatku Twoje pojęcie o życiu innych ludzi jest zerowe. To, że nie potrafisz pojąć, jak np. Niezapominajka może kochać się ze swoim mężem w domu, w którym są dzieci, świadczy o tym, że o zdrowych relacjach w rodzinie nie masz również pojęcia. To u Ciebie jest coś zdecydowanie nie w porządku. Następnie, nie masz także pojęcia o filmach porno. Dobre sobie, bzykają się tam zupełnie sami! Widzisz, to dopiero są doskonali kochankowie, jeśli potrafią stawać na wysokości zadania, przy tylu obserwatorach ;))) Jeśli tak fajnie mają aktorzy porno, to może spróbuj nim zostać, ale z pewnością nie nakręcisz ani jednego filmu, bo będzie Ci przeszkadzało to bycie wyeksponowanym. ;))) Jeśli Ty tak się czujesz w domu, z żoną i z własnymi dziećmi, to masz problem. A jak w takim razie miałbyś tak się nie czuć na planie filmu porno? ;) Widzisz, że jesteś fajnym facetem? Depresji może też nie masz? No cóż, gdybyś był fajny i bez depresji, to Twoje życie, a przede wszystkim podejście (bo od niego naprawdę WIELE zależy!) wyglądałoby zupełnie inaczej. Niestety, to, co piszesz, jest więc niemożliwe. A z tym doskonałym kochankiem, to wybacz, ale się rozśmieszasz Vitku. :))) Może ustosunkujesz się do tego, jak możesz być doskonałym kochankiem, nie prowadząc życia erotycznego, będąc ciągle spiętym, marudnym? Jak możesz nim być nie potrafiąc się w ogóle wyluzować i cieszyć seksem? Nawet pisałeś ostatnio o szybkiej akcji, bez rewelacji, to ma być ten doskonały kochanek? Co takiego robisz, że jesteś doskonałym kochankiem? Odpowiedz Link
zamysloneniebo Re: 27.10.10, 16:00 >>A z tym doskonałym kochankiem, to wybacz, ale się rozśmieszasz Vitku. :))) Miało być "ośmieszasz" :))) Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 27.10.10, 17:14 Ani się nie rozśmieszam, ani nie ośmieszam. Jestem super kochankiem, ale co z tego jeżeli nie mam gdzie i jak rozwinąć skrzydeł? Posadź najlepszego na świecie kochanka na środku hali dworcowej i obserwuj, raczej nie domyślisz się że on nim jest. Aha, ja nikogo nie nienawidzę. To nie przeszkadza mi być zbulwersowanym gdy widzę jak ktoś ma lepiej ode mnie, zwłaszcza gdy sam na to nie zapracował, ale ukradł mi to co ja wypracowałem i dzięki temu ma lepiej. Bezrobotny, nie może znaleźć pracy, żyje z małego zasiłku - nie mam nic do niego, to nie jego wina że mu się nie wiedzie. Ale właściciel firmy w mercedesie, "inwalida" (bez widocznego kalectwa) w nowiutkim aucie - tych udusiłbym gołymi rękami (ocaliliby życie gdyby obiecali przestać okradać i wykorzystywać biednych, ciężko pracujacych ludzi). Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: 27.10.10, 17:20 Vitek, naprawdę nie widzisz różnicy między halą dworcową, a własnym łóżkiem, w swojej własnej sypialni, w swoim własnym domu? Chyba dawno na dworcu nie byłeś... Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 28.10.10, 01:44 A ty nie byłaś w moim domu... Wydaje się wam że jak piszę dom to jest to coś w rodzaju pałacu, gdzie trzeba się starać żeby spotkać się z innym domownikiem. Niestety tak nie jest, kto był w Anglii ten wie że domy są tu małe i ciasne, to nie polskie odpi... wille na przedmieściach. Jak w takim domu kotłuje się 5 osób (plus często jacyś obcy) to uwierzcie że porównanie z dworcem jest na miejscu. Poza tym jak wielokrotnie wspominałem jeżeli chcesz prywatności to nie ma różnicy czy obserwuje cię tłum czy 1 osoba. Poza tym ile razy mam pisać że moje dzieci to nie maluchy które biegają cały dzień po podwórku a potem idą do łóżek o 8 - to dorosłe osoby i naprawdę nie wiem jak sobie wyobrażacie że gdy one obserwują, biorę żonę do tej jakże ubóstwianej przez was sypialni, przekręcam z trzaskiem klucz, puszczam głośno radio, a po jakimś czasie otwieram drzwi, wychodzimy, i maszerujemy do łazienki bo przecież trzeba się jakoś ochlapać - wszystko pod ich czujnym wzrokiem. To autentycznie krępuje, naprawdę nie wiem jak jeszcze mam wam to wytłumaczyć, czy to tak trudno zrozumieć ???! Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: 28.10.10, 08:27 Rzeczywiście Vitku, zapomniałam, że my tu wszyscy w Polsce mieszkamy w wielkich willach i nie mamy pojęcia co to jest mały i ciasny dom w Anglii. W naszych willach każdy ma osobną część tylko dla rodziców i dlatego obecności dzieci nie czujemy wcale. "...i naprawdę nie wiem > jak sobie wyobrażacie że gdy one obserwują, biorę żonę do tej jakże ubóstwiane > j przez was sypialni, przekręcam z trzaskiem klucz, puszczam głośno radio, a po > jakimś czasie otwieram drzwi, wychodzimy, i maszerujemy do łazienki bo przecie > ż trzeba się jakoś ochlapać - wszystko pod ich czujnym wzrokiem..." Prawdę mówiąc, po twoich opisach wyobrażamy sobie, że dla ciebie jedynym sposobem na pójście do łóżka wieczorem (co pozornie wydaje się być samo w sobie uzasadnione) jest wziąć żonę za rękę i poprowadzić do sypialni pod czujnym okiem dzieci. Wyobrażamy sobie też, że twoje dzieci w weekend nie mają innych zajęć, oprócz nietypowego hobby, jakim jest szpiegowanie rodziców. I że dlatego właśnie przynajmniej jedno z nich stale jest w domu, żeby was obserwować, a jak wychodzą, to nie możecie podjąć żadnej akcji, bo paraliżuje was świadomość, że w każdej chwili mogą wrócić. Oni to robią specjalnie. Specjalnie wracają znienacka, żebyście nie byli pewni dnia ani godziny... Dlatego w weekendowe wieczory żona przemyka do sypialni wcześniej i zasypia samotnie, a ty trwasz dzielnie na stanowisku przed telewizorem do późnej nocy czekając aż dzieci pójdą spać, żeby nie widziały, że idziesz się położyć do tego samego łóżka co ich rodzicielka. Trzeba jakoś stwarzać pozory, że rodzice wcale ze sobą nie sypiają. I nie mam tu na myśli uprawiania seksu. Zupełnie jakbyście nie byli małżeństwem tylko sublokatorami, którzy muszą się ukrywać z tym, co ich łączy. Jak dzieci wstają, to już żona krzata się po domu, żebyś ty mógł odespać nocne czuwanie. I tak do końca weekendu. No i drzwi od sypialni nie mogą być zamknięte, żeby dzieci mogły w nocy w nocy sprawdzić, co robicie. Teraz cię rozumiem. Przy takiej inwigilacji nie da się uprawiać seksu. W takich warunkach nie można nawet porozmawiać ze sobą, pożartować, a już nie daj Boże w jakikolwiek sposób okazać cieplejsze uczucia, przytulić się albo dać sobie buziaka. Co dzieci sobie pomyślą? Że mają patologicznych rodziców? Nie da się budować dobrych i ciepłych relacji małżeńskich na oczach takich dzieci. Straszną masz atmosferę w domu. Normalnie z pogranicza psychozy. Horror jak u Kinga, a nawet gorzej. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 28.10.10, 12:48 > Nie da się budować dobrych i ciepłych relacji małżeńskich na oczach takich dzieci. Da się. Ale seksu się nie da robić. I dzieci nie są 'takie'. Są normalne. Wcale nas nie szpiegują. Po prostu mieszkają, są tu. Nie masz chyba zwyczaju kochać się na ulicy, a przecież przechodnie raczej cię nie szpiegują? Po prostu tam są, to wystarczy. Natomiast faktem jest że mamy z żoną mocno przesunięte dobowe okresy aktywności, to wynika z naszych godzin pracy i nawet w weekend to się objawia bo trudno tak z dnia na dzień zmienić swój tryb życia o 180 stopni. Dopiero po kilku dniach bez pracy okresy aktywności się nam przesuwają dopasowując się do siebie. A wtedy trzeba wracać do pracy :) Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: 28.10.10, 15:51 I dzieci nie są 'takie'. Są normalne. Wcale nas nie szpiegują. Po prostu mieszk > ają, są tu. Nie masz chyba zwyczaju kochać się na ulicy, a przecież przechodnie > raczej cię nie szpiegują? Po prostu tam są, to wystarczy. > W takim razie powiem tak. Zaliczyłeś kiedyś w weekend we własnej sypialni dwie akcje. W stresie, ale zaliczyłeś. Teraz, dla porównania, zrób to wśród przechodniów na ulicy i jeszcze raz na środku dworca. Wtedy powiesz nam, czy jedyną różnicą jest to, że w miejscu publicznym mogą was zamknąć za obrazę moralności. Vitek, ty masz poważne problemy w komunikacji. Swoje stany emocjonalne, swoje frustracje wrzucasz do jednego worka z realiami i próbujesz nam udowodnić, że tak właśnie wygląda rzeczywistość. Bywa, że twoje wypowiedzi zaczynają ocierać się o absurd, a ty kompletnie tego nie zauważasz. Można mieć schizy, jak to ładnie zdefiniowała Efi, ale trzeba się z nich uwalniać, a nie w nich pogrążać. Popracuj nad komunikacją, jeśli oczekujesz zrozumienia. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 27.10.10, 16:59 > A czemu ty pracujesz na same noce? Zostałem do tego niestety ale zmuszony. Gdybym jednak mógł teraz wrócić na dniówki to nie wiem czy bym chciał bo za nocki mam dodatek. Jak widzisz wszystko to doskonale wpisuje się w moje motto które brzmi: Nie ma prostych rozwiązań. Po prawdzie to nie ma żadnych rozwiązań, nie tylko prostych. Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: 27.10.10, 17:11 Sam niedawno podsunąłeś rozwiązanie. Bez dodatku za noce masz mniejsze dochody. Przy mniejszych dochodach przysługuje większy dodatek mieszkaniowy. Nawet, jak się nie wyrówna materialnie, to zyskujesz czas z rodziną, noce przespane razem z żoną... Często rodzice muszą się wymieniać w opiece nad dziećmi, ale twoje dzieciaki już nie są małe. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 27.10.10, 17:26 Niestety ale dodatek mieszkaniowy nie przysługuje mi ani teraz ani gdybym pracował w dzień. Ale gdybym w ogóle nie pracował - dostałbym 100% albo niemal tyle. Paradoks, co? Pracuję żeby płacić czynsz, ale gdybym nie pracował nie musiałbym płacić. Kwestia nocnej pracy męczy mnie, być może to się zmieni bo prawdopodobnie w nowym roku firma wreszcie przestawi się na zmiany rotujące (tydzień dzień, tydzień noc). Może zarobię nieco mniej, ale nie będę tak zmęczony, będę miał więcej czasu plus jakaś odmiana w monotonii. Druga dobra rzecz jest taka że żona awansowała z pomocnika na samodzielnego pracownika co wiąże się ze zdecydowanie lepszymi pieniędzmi. Może powolutku sytuacja nieco się wyprostuje... Odpowiedz Link
kag73 Re: 27.10.10, 17:44 O, no prosze, po raz pierwszy Vitek troche pozytywniej nastawiony. Nie zastanawialabym sie na Twoim miejscu. Lepiej troche mnie kasy a praca w dzien, bo szkoda Twojej mlodosci. Noc jest do spania a nie do pracowania. Praca noca pozostawia slady, czlowiek szybciej sie starzeje,moim zdaniem. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 27.10.10, 23:27 kag73 napisała: > O, no prosze, po raz pierwszy Vitek troche pozytywniej nastawiony Wszystko ma swoja przyczynę. W tym tygodniu są ferie szkolne, dzieciaki wyjechały do dziadków (a starszy syn mieszka w akademiku, uczelnia nie ma ferii), żona pracuje w szkole więc ma wolne, ja też wzięłem urlop i relaksujemy się. Plus wspomniany awans żony i perspektywa częściowej rezygnacji z nocnej pracy. To by potwierdzało że moje złe samopoczucie bierze się z przemęczenia pracą w dziwnych godzinach, samotności w tygodniu i nadmiaru towarzystwa w weekendy, i związanego z tym niezaspokojenia seksualnego, plus finansowego. Gdy to znika albo przynajmniej są na to widoki sami widzicie że nieco odżywam. Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: 27.10.10, 17:49 To nie jest paradoks. Gdybyś stracił pracę, albo został inwalidą, możesz się spodziewać, że twoja sytuacja się nie pogorszy, a może nawet poprawi. Ja w Polsce mogę liczyć tylko na pogorszenie. I to znaczne. Wiem, jak męczące są noce. Tyle, że ja nie mam jak odespać, bo mam jeszcze dodatkową pracę. Od kilku lat mam może 3 - 4 dni wolne w ciągu roku. I najwyżej dwa pokrywają się z wolnym mojego męża. Odpowiedz Link
zamysloneniebo Re: 27.10.10, 23:27 Vitek, jesteś we własnym domu, masz sypialnię, którą dzielisz z żoną, a nie z innymi ludźmi czekającymi na pociąg. Zrozum to wreszcie! No, ale złej baletnicy... Wiesz, ja jestem świetną malarką, tylko nie maluję w ogóle obrazów :))) tak jak Ty jesteś doskonałym kochankiem, który nie potrafi uprawiać seksu :)) Może w końcu wytłumaczysz, CO TAKIEGO ROBISZ, że jesteś rewelacyjny w łóżku? Jak się do tego ma ten szybciutki seks w stresie? O dobrym seksie też chyba niewiele wiesz :((( Ta nienawiść do innych ludzi, którzy mają lepiej jest żałosna. Sorry, ale oni potrafili dojść do większych pieniędzy, a Ty nie. Każdy może pokierować swoim życiem tak, jak chce i jak potrafi. Tobie z Twojej pensji nie zabrali, to, co zarabiasz, jest Twoje. Nie są to Twoje pieniądze, więc chyba ich sprawą jest ich kasa? Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 28.10.10, 01:24 > Tobie z Twojej pensji nie zabrali, to, co zarabiasz, jest Twoje Weź mnie nie rozśmieszaj. Zacznijmy od tego że mój pracodawca płaci mi 5-10% wartości tego co wyprodukuję. A co się dzieje z pozostałymi 90%? Jak to nazwiesz? Może kradzieżą? A potem już idzie z górki: podatek dochodowy, składka ubezpieczeniowa, czynsz, podatek od nieruchomości, od zakupów (vat), od samochodu, od paliwa (akcyza), prąd, gaz, woda... długo by wymieniać. To wszystko są pieniądze przymusowo mi zabierane z tych maleńkich 10% które mi płacą. W efekcie zostaje mi może 1-2% wartości mojej pracy. Jeżeli to nie kradzież to niby co? Skoro o tym wszystkim nie wiedziałaś to znaczy że masz 15 lat i mieszkasz u mamy. Ale nawet wtedy powinnaś o tym wiedzieć. O tym co robię że jestem taki dobry w łóżku jeszcze napiszę. I coś mi się zdaje że także w tym temacie wiem duuużo więcej niż ty :) Odpowiedz Link
zamysloneniebo Re: 28.10.10, 03:02 Człowieku, ja napisałam, że z pensji nie zabrali Ci ludzie, którzych tak nienawidzisz, a którzy nie są Twoimi pracodawcami. Mogą nawet mieszkać w innym kraju i nie mieć nic wspólnego z Twoimi pieniędzmi, ale jeśli sami mają ich więcej od Ciebie, to już ich nienawidzisz. Ale powtórzę raz jeszcze: to ich kasa. Wiem, że nie dostajesz na pewno wszystkich pieniędzy, które przynosisz firmie i nie o tym pisałam. A może wszyscy (obcy dla Ciebie ludzie) są winni temu, że Twój pracodawca płaci Ci za mało? Nie mam 15 lat :))) A Ty zacznij w końcu czytać to, co piszą Ci ludzie. I tłumaczę raz jeszcze: Twoje wydatki to Twoje wydatki, a Twoja pensja, to Twoja pensja. To, co dostajesz na rękę, jest już Twoje i tego nie kradnie Ci chyba człowiek, którego w ogóle nie znasz? Za co go więc tak nienawidzisz, czyżby tylko za to, że ma lepiej? To się właśnie zawiść nazywa. A chyba nikt nie musi Cię przepraszać za to, że musisz płacić szynsz i robić zakupy. Tak to jest, jak chce się gdzieś mieszkać i np. coś jeść. To również nie jest winą tych, którym tak zazdrościsz. Czekam, napisz o tym seksie, w którym jesteś doskonały :)) Już mogę się założyć, że to Ty nie wiesz, co to dobry seks :))) Bo jeśli np. kilkadziesiąt osób powie Ci, że tego rewelacyjnym seksem nazwać nie można, a jedną z nich będzie Twoja żona, to cóż... nadal będziesz pewny, że tak jest, mimo, że tylko Ty tak sądzisz? ;))) Poza tym, wiem jak to jest, sypiać z facetem dobrym w łóżku, zdecydowanie nie marudzi on jak panienka, której wszystko przeszkadza i naprawdę CHCE się kochać :-) Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 28.10.10, 12:28 Tłumaczyłem ci już x postów temu że nikogo nie nienawidzę. A ty swoje. Może to ty zacznij czytać to co piszę zamiast w kółko się powtarzać? Ostatni raz: to że mam marne życie, że nie mam pieniędzy to wina tych którzy mi je zabierają. Gdzieś się te pieniądze muszą podziać. Skoro ja ich nie mam, to one się chyba w kosmos nie wystrzeliły, tylko ktoś je zabrał. A kto? Nie ten co nie ma (z tym bym się jeszcze jakoś pogodził), ale ten co ma dużo więcej ode mnie. Moje pieniądze zabrał mi pracodawca (płacąc mi za mało), właściciel domu (narzucając mi nieprzyzwoicie wysoki czynsz), rząd (narzucając wysokie podatki z których finansuje osoby którym się lepiej powodzi niż mi, np. urzędników, inwalidów). Prościej nie potrafię tego wyjaśnić i chyba każdy średnio rozgarnięty człowiek jest w stanie to zrozumieć. Ty jesteś zamyśloneniebo to przestań się zamyślać a zacznij myśleć to pewne rzeczy dotrą do ciebie. > Poza tym, wiem jak to jest, sypiać z facetem dobrym w łóżku, zdecydowanie nie m > arudzi on jak panienka, której wszystko przeszkadza i naprawdę CHCE się kochać Ośmielam się wątpić. Co w takim razie robisz na tym forum? ;) Odpowiedz Link
zamysloneniebo Re: 28.10.10, 13:35 No tak, jeszcze się tego, jaki mam nick, uczepiłeś ;) Wiedziałam, że coś takiego napiszesz, że wątpisz w to, że mogę się kochać z chętnym facetem :))) Otóż wyobraź sobie, że nie tylko osoby, które mają problem z brakiem seksu tu zaglądają :))) Trafiłam tu przez przypadek, teraz już nawet nie pamiętam, czego szukałam, coś wpisałam w wyszukiwarce i jakoś tu dotarłam :)) Przeczytałam jakiś wątek, odpowiedzi, zobaczyłam, ze forum jest naprawdę ciekawe, dyskusje są fajne, a i zawsze można się czegoś nauczyć, np. na przyszłość (tak, nie zakładam, że zawsze facet będzie chętny i dobry, bo przecież za 10 lat może się coś zmienić :))) albo zrozumieć problemy innych ludzi. To Cię pewnie już w ogóle dziwi :))) A, że interesują mnie sprawy i historie innych ludzi, pewne mechanizmy itp itd, to zaglądam tu :))) Rozumiem, że Ty tu jesteś, żeby mieć więcej seksu? Też nie. Ja nie jestem tu po to, bo go mam, a Ty nie jesteś tu po to, bo go nie chcesz, gdybyś chciał to ruszyłbyś tyłek i to robił, a tego nikt za Ciebie nie zrobi tu na forum :))) Co do Twojego narzekania na to, że jesteś ciągle oszukiwany i okradany :) Wiesz, to, co piszesz, czyli, że pieniądze zabrał Ci pracodawca, właściciel domu i rząd, nie jest dla mnie powodem do zawiści w stosunku do innych ludzi (może tym razem nie zaprotestujesz, bo to jest zawiść, wybacz), którzy przecież często jadą na tym samym wózku. Ta sytuacja nie jest też powodem do tego, by nie uprawiać seksu :)) No cóż, nie rozmnażalibyśmy się w innym razie, a ludzi brakowałoby coraz bardziej :))) Myślisz, że masz najgorzej i jesteś jedyny, który mógłby zarabiać więcej i płacić mniej? :))) Wiesz, Ty teraz dopiero zrozumiałeś, że niesprawiedliwe jest np. płacenie podatków? :)) Taki bunt to raczej już nie w Twoim wieku, etap adolescencji się u Ciebie zakończył :) Gdyby właśnie to do Ciebie dotarło, to może byłbyś teraz na jakiejś demonstracji antyrządowej :)) Jednak jesteś dorosłym facetem... sądzisz, że wszyscy inni dorośli ludzie nadal nie pogodzili się z tym, że muszą płacić wysokie podatki i od rana do nocy narzekają na swój los, nie mogąc się kochać, cieszyć, korzystać z życia...? Nie. Czy zatem Ty też byś tak nie mógł? I jeszcze jedno- jeśli naprawdę lepiej powodzi się inwalidom, niż Tobie, a większe pieniądze, zrekompensowałyby Ci brak np. nogi, to dlaczego jeszcze nie jesteś inwalidą? Tak im przecież zazdrościsz! Odpowiedz Link
poitevin Re: 28.10.10, 13:53 zamysloneniebo napisała: > I jeszcze jedno- jeśli naprawdę lepiej powodzi się inwalidom, niż Tobie, a więk > sze pieniądze, zrekompensowałyby Ci brak np. nogi, to dlaczego jeszcze nie jest > eś inwalidą? Tak im przecież zazdrościsz! Kwestia pozbycia sie przez vitka rączki lub nóżki była już dość szeroko dyskutowana, jednakże założyciel wątku nie raczył się do owych propozycji odnieść;P Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 28.10.10, 16:49 Założyciel wątka nie ma zwyczaju odnosić się do kretynizmów Odpowiedz Link
arronia Re: 28.10.10, 19:05 Ja bym podsunęła wizję pozbycia się rączki/nóżki przez małżonkę autora lub przez którąś latorośl. Vitek może siebie nie lubić, ale bliskim, podejrzewam, dobrze życzy. A skoro dobrze być inwalidą...? Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 28.10.10, 16:59 Aha, czyli jak byłem młody to mogłem się buntować a teraz mam zagryźć zęby, zgiąć kark i ryć jak świnia ryjem w błocie bo wszyscy tak robią ale widzisz moja panno ja to nie jestem wszyscy > nie jest dla mnie powodem do zawiści w stosunku do innych ludzi, którzy przecież często ja > dą na tym samym wózku. w stosunku do tych którzy jadą na tym samym wózku nie odczuwam zawiści. Ci którzy (podobnie jak ja) walczą z nieprzyjaznym światem (i tak nie mając żadnej szansy na wygraną), próbują wbrew wszystkiemu jakoś ułożyć sobie życie, mają moją naturalną sympatię. Zawiść jak ją nazywasz odczuwam wobec ludzi którym powodzi się lepiej ponieważ pasą się moim kosztem. Powtarzam to chyba po raz szósty i tym razem naprawdę ostatni. Kto ciągle nie zrozumiał jego strata. Odpowiedz Link
zawsze-soffie Re: 28.10.10, 13:48 "O tym co robię że jestem taki dobry w łóżku jeszcze napiszę. I coś mi się zdaje że także w tym temacie wiem duuużo więcej niż ty" gość, który sobie ubzdurał coś takiego : "Widziałaś kiedyś dowolną scenę porno? Mają tam warunki? Mają. Dookoła kręci się masa ludzi którzy im przeszkadzają? Nie, nie ma nikogo w promieniu mili." jest w stanie sobie ubzdurać i coś takiego: "kochankiem doskonałym jestem zawsze." "Tłumaczyłem ci już x postów temu że nikogo nie nienawidzę. " jasne...a te* słowa świadczą o miłości bliźniego nie ? * "Ale właściciel firmy w mercedesie, "inwalida" (bez widocznego kalectwa) w nowiutkim aucie - tych udusiłbym gołymi rękami (ocaliliby życie gdyby obiecali przestać okradać i wykorzystywać biednych, ciężko pracujących ludzi)." NIENAWIŚĆ- Nienawiść to bardzo silne uczucie niechęci wobec kogoś lub czegoś, często połączone z pragnieniem, by obiekt nienawiści spotkało coś złego. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 28.10.10, 17:05 > jasne...a te* słowa świadczą o miłości bliźniego nie ? Dokładnie. Zauważ że każdemu dałbym szansę, powstrzymałbym swoją chęć odwetu (nazwij ją nienawiścią) gdyby tylko obiecał być przyzwoitym człowiekiem! Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: 28.10.10, 16:32 Zacznijmy od tego że mój pracodawca płaci mi 5-10% wartości tego co wyprodukuję > . A co się dzieje z pozostałymi 90%? Jak to nazwiesz? Może kradzieżą? > Wygląda na to, że twój pracodawca nie ponosi żadnych innych kosztów oprócz tych, które płaci tobie. A ty z niczego produkujesz coś, co pracodawca sprzedaje za sumę 10-20 razy wyższą niż ty zarabiasz. Uważasz, że to kradzież. A ja uważam, że to genialny facet. Jedyny koszt produktu to wypłata dla pracownika. Zero jakichkolwiek innych nakładów. Narzędzia i ubranie robocze pracownik ma swoje własne, koszt utrzymania pomieszczeń (czynsz, ogrzewanie, opłaty za prąd, wodę, sprzątanie, wyposażenie) opłaca tajemniczy sponsor. Parking przed zakładem jest publiczny. Ewentualne szkolenia pracownicy opłacają sami. Firma jest zwolniona z podatku. No i produkt jest wytwarzany z niczego i sprzedaje się sam.Teraz rozumiem, dlaczego to jedyna firma w okolicy, która przetrwała. To ja poproszę o namiary na tego tajemniczego sponsora. Vitek, ty nie narzekaj. Ty się ucz od tego gościa, bo to geniusz... "...podatek dochodowy, składka ubezpieczeniowa, czynsz, > podatek od nieruchomości, od zakupów (vat), od samochodu, od paliwa (akcyza), p > rąd, gaz, woda... długo by wymieniać..." Też jestem za tym, żeby prąd, gaz, woda i te wszystkie konieczne do życia środki były bezpłatne. I zero podatków. Odpowiedz Link
sisi_kecz Re: 28.10.10, 16:42 "...podatek dochodowy, składka ubezpieczeniowa, czynsz, > > podatek od nieruchomości, od zakupów (vat), od samochodu, od paliwa (akcy > za), p > > rąd, gaz, woda... długo by wymieniać..." Dlatego chciałabym być Indianką Zoe, bez tych 'dobrodziejstw " postępu :) Oni mają życie doczesne jak w raju, a pisać i liczyć nie potrafią :))) Pałace, marmury, złote klamki- eeetam, zazdrościć to trzeba dzikusom z Amazonii. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 28.10.10, 17:17 > Wygląda na to, że twój pracodawca nie ponosi żadnych innych kosztów oprócz tych, które płaci tobie Wśród kosztów które ponosi to co mi płaci jest na szarym końcu, księgowa w rachunkach mogłaby dla uproszczenia zaokrąglać to do zera i dużego błędu by nie popełniła :) A ja za to nic muszę utrzymać siebie, rodzinę, właściciela domu, rząd, urzędników, lekarzy, bezrobotnych, i bóg wie kogo jeszcze. Przy czym większość z wymienionych żyje dużo lepiej ode mnie. Ale oczywiście wszystko co zostanie mam tylko i wyłącznie dla siebie! Całe 10 złotych!! Jest wspaniale!!! Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: 28.10.10, 19:36 Wśród kosztów które ponosi to co mi płaci jest na szarym końcu, księgowa w rach > unkach mogłaby dla uproszczenia zaokrąglać to do zera i dużego błędu by nie pop > ełniła :) > Czekaj, bo już zaczynam się gubić w tych rachunkach. Skoro twoje 10% wartości produktu stanowi ułamek wszystkich kosztów bliski zeru, to znaczy, że w waszym zakładzie produkuje się towar kilka razy drożej, niż się go sprzedaje? Jakim cudem ta firma funkcjonuje na rynku? Ktoś musi nieźle dokładać do tego interesu... "... A ja za to nic muszę utrzymać siebie, rodzinę, właściciela domu, rząd, urzędnik > ów, lekarzy, bezrobotnych, i bóg wie kogo jeszcze. Przy czym większość z wymien > ionych żyje dużo lepiej ode mnie. > Ale oczywiście wszystko co zostanie mam tylko i wyłącznie dla siebie! Całe 10 z > łotych!! Jest wspaniale!!! Kolejny cud, bo jak inaczej można nazwać fakt, że z tego marnego grosza utrzymujesz nie tylko rodzinę, ale jeszcze tyle innych osób. Powiem więcej. Nawet sam subsydiujesz dom w którym mieszkasz. I jeszcze ci zostaje całe 10 złotych. Podziwiam cię. Ja bym tak nie potrafiła. Jakby mi przyszło utrzymywać rząd, to byłabym stale na debecie. Chcesz mieć udział taki jak własciciel? Załóż firmę i zostań właścicielem. Zatrudnij ludzi, zorganizuj im pracę, załatw odbiorców towaru. Zatrudnij kadrę kierowniczą albo sam się wszystkim zajmij. Utrzymaj firmę na rynku i dziel dochód po swojemu. Nie daj się wykorzystywać krwiopijcom. Odpowiedz Link
zamysloneniebo Re: 28.10.10, 20:11 Niezapominajko, podziwiam Cię, masz cierpliwość :))) Vitku, nie schlebiaj sobie, Ty utrzymujesz absolutnie wszystkich ludzi? :))) Dziękujemy Ci Vitku, gdyby nie Ty... :))) I zgadzam się oczywiście z Niezapominajką i kibicuję jej, a jednocześnie współczuję, bo to syzyfowa praca jest... :)) No więc Vitek, życie jest brutalne, ci, którzy potrafią, zakładają swoje firmy, które albo bankrutują, a oni toną w długach, których Ty możesz uniknąć pracując u kogoś, albo osiągają sukces i są obiektami nienawiści takich vitków jak Ty :)) Zaryzykowali i w tym wypadku wygrali :) Ty tylko marudzisz i wszystko jest wg. Ciebie ciągle źle... Każdy ma wybór. Ty jesteś czyimś pracownikiem, a mógłbyś być kimś innym, gdybyś miał szczęście, odwagę, umiejętności itd. Wybacz, ale ci ludzie są odpowiedzialni za to wszystko, muszą się zająć całą firmą, wszystko zorganizować i niestety, to oni wyliczają i decydują, ile będziesz zarabiał... nie musisz się na to godzić. Tak, wiem, że to przykre. I naprawdę się zgadzam. Tym bardziej przykro, że przez tych właścicieli firm, cały rząd, lekarzy, użytkowników forum (Brak) Seks(u) w małżeństwie, bezdomnych, niepełnosprawnych i całą resztę, nie możesz kochać się ze swoją żoną... Czy Ty nie widzisz, że masz poważny problem? Nie zamierzasz się wybrać do specjalisty? A jeśli chodzi o młodzieńczy bunt, to owszem, możesz się buntować w każdym wieku, ale... czy to ma powodować aż takie podejście do życia??? Poza tym, ok, nie bądź jak cała reszta (a tak naprawdę oprócz znoszących wszystko i jęczących, jak Ty, jest cała masa innych, pośrednich postaw do życia, i jak wiadomo, takich jest najwięcej), ale jeśli myślisz, że to Ty nie jesteś przeciętnym szarym człowiekiem, i jesteś wyjątkowy, to... Tylko zastanów się i sam sobie odpowiedz, co będziesz miał z takiego życia, w którym egzystujesz, ale nie żyjesz pełnią życia... rozgoryczenie, niechęć do podejmowania jakichkolwiek prób zrobienia czegoś z tym wszystkim. Na każdy argument, masz przygotowane już kilka kontrargumentów, którymi się obstawiłeś ze wszystkich stron, żeby tkwić w tym martwym punkcie. Jeśli to Cię satysfakcjonuje, ok. Gdybyś jeszcze, jak to (najczęściej młodzi) ludzie na tej demonstracji antyrządowej, miał satysfakcję ze swojego buntu, wiesz, adrenalinka, później seks ze swoją kobietą, z którą tam poszedłeś, gdzieś w zacisznym miejscu, w którym nie dogoni Was już policja... :)))) ekstra... :))) ale Ty.... piszesz tu, jęczysz i nawet tego nie robisz... i wiesz co Ci powiem? Można zobaczyć Ciebie docierającego do pracy, ze zbolałą miną i zaciśniętymi zębami... a więc... uwaga.... jesteś właśnie takim człowiekiem, który to znosi, a pojęczy tylko na forum o seksie. Jak chcesz się naprawdę buntować, to rzuć to, powiedz kobiecie, że wolisz bzykanie i szaleństwo bez grosza przy duszy, niż utrzymywanie rządu za tę całą ciężko zarobioną kasę, z której zostaje Ci dziesięć złotych.... :)))) Może spróbujesz, jak już wycofujesz się z "kretynizmu", głoszącego, że inwalidzi mają lepiej od Ciebie (wstydziłbyś się!) :))) Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 29.10.10, 17:35 > powiedz kobiecie, że wolisz bzykanie i szaleństwo bez grosza przy duszy nie mogę bo to nieprawda. Ja wolę bzykanie i szaleństwo z kupą szmalu przy duszy :) Bez grosza można tylko wegetować, a nie szaleć. > Na każdy argument, masz przygotowane już kilka kontrargumentów uwierz że z utęsknieniem czekam na moment w którym ktoś da taki argument, że nie znajdę na to żadnego kontragrumentu. Odpowiedz Link
potwor_z_piccadilly Re: 29.10.10, 22:00 vitek_1 napisał: > nie mogę bo to nieprawda. Ja wolę bzykanie i szaleństwo z kupą szmalu przy dus > zy :) > Bez grosza można tylko wegetować, a nie szaleć. No to gdzie widzisz problem ? Po prostu zarób ten szmal. Przecież jesteś samcem, a rolą samca jest zadbać o dostatek jadła, frykasów, atrakcji i czego tam jeszcze sobie Twoja pani zamarzy. > uwierz że z utęsknieniem czekam na moment w którym ktoś da taki argument, że ni > e znajdę na to żadnego kontragrumentu. Argumentować nie mam zamiaru. Zadam Ci tylko pytanie. Czym zaimponowałeś swojej żonie i czym imponujesz dziś ? Tylko nie pisz że chodzeniem po domu z jajcami na wierzchu. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 30.10.10, 01:39 > No to gdzie widzisz problem ? > Po prostu zarób ten szmal. Widać że nie śledzisz wątka. Wiele postów było poświęconych tej kwestii. W skrócie chodzi o to że nie mogę zarobić szmalu, ponieważ zanim zarobiony szmal dostanie się w moje ręce, żeruje na nim duża grupa sępów, zostawiając mi jedynie nędzne resztki. A żeby już był totalny badziew, to tymi resztkami muszę podzielić się z członkami mojej rodziny. Poza tym nie uważam żeby moją rolą było futrowanie mojej pani. Ja nie muszę kupować seksu za jedzenie i atrakcje. W ogóle masz jakieś staroświecie poglądy. O równouprawnieniu słyszałeś? > Czym zaimponowałeś swojej żonie i czym imponujesz dziś ? O to już musiałbyś się jej zapytać, jajcarzu Odpowiedz Link
potwor_z_piccadilly Re: 30.10.10, 08:16 vitek_1 napisał: > > Po prostu zarób ten szmal. W skró > cie chodzi o to że nie mogę zarobić szmalu, ponieważ zanim zarobiony szmal dost > anie się w moje ręce, żeruje na nim duża grupa sępów, zostawiając mi jedynie nę > dzne resztki. Bardzo popularna, bo plebejska wizja zagadnienia. Tu Ci nie pomogę. Sam rusz głową jak te "sępy" wykolegować. > Poza tym nie uważam żeby moją rolą było futrowanie mojej pani. Ja nie muszę kup > ować seksu za jedzenie i atrakcje. Też dość popularna linia. Nooo, czemu nie. Jeśli ktoś chce odwalić tanim kosztem swoje życie to niech się nie dziwi że jest ono byle jakie. W ogóle masz jakieś staroświecie poglądy. Pamiętaj. W kwestiach damsko-męskich poglądy nigdy się nie starzeją. To kwestie zakodowane w naszych genach od pradziejów. To że ktoś zaślepiony cywilizacją zapomina o tych oczywistościach i nie potrafi logicznie pogodzić tego co tkwi w jego duszy z tym co (przykładowo) poprzez ekran tv. cwaniaki wtłaczają mu pod czaszkę, określę jako smutne i żałosne. O > równouprawnieniu słyszałeś? Jasne. Kobiety twierdzę wypracowały sobie prawo określania byle jakiego partnera mianem jełopy i traktowania go tak jak na jełopę przystało. Różnica tkwi tylko w formach. Jedne czy to z uczciwości, czy z lenistwa machają ręką. Inne skaczą do oczu, lub zabawiają się na boku, często z podobnymi, lub jeszcze większymi jełopami. > > Czym zaimponowałeś swojej żonie i czym imponujesz dziś ? > O to już musiałbyś się jej zapytać, jajcarzu Ty tego nie wiesz ? Jeśli tak, to wszystko co napisałem wyżej potwierdza się. Odpowiedz Link
malwa200 Re: 02.11.10, 08:41 vitek, czy Ty napisałeś mi jakiś czas temu e-maila na priv? a jak Święto Zmarłych, byliscie na cmentarzu? jak wygląda to święto w Anglii? jestem bardzo ciekawa, napisz parę słów jeśli znajdziesz chwilkę Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 02.11.10, 16:25 tak to ja pisałem. Zaproponowalem że możesz u mnie zamieszkać i poszukać pracy która akurat teraz przed świętami jest. Może się wydac dziwne że narzekam na dużą ilość osób w domu a zapraszam jeszcze kogoś, ale ponieważ i tak mieszka tu tyle ludzi to jedna więcej nie zrobi większej różnicy :) Co do święta zmarłch to tutaj go nie ma, jest Halloween - dzieci przebrane za duchy chodzą i straszą, domagając się słodyczy za pozostawienie domu w spokoju. Pewnie widziałaś to na amerykańskich filmach. Takie św. zmarłych na wesoło Odpowiedz Link
zamysloneniebo Re: 03.11.10, 01:45 Kiedy napiszesz o tym, co robisz, że jesteś doskonały w łóżku? :)) To może być jeden z ciekawszych fragmentów w tym wątku :))) Odpowiedz Link
vitek_1 Re: 03.11.10, 12:05 Nie będę opisywał szczegółów, jesteś ich ciekawa to obejrzyj sobie film porno :) Odpowiedz Link
malwa200 Re: 03.11.10, 08:07 wobec tego bardzo dziękuję. zapytam się, czy dostanę urlop bezpłatny. myślisz, że dałabym radę bez znajomości języka? Odpowiedz Link
malwa200 Re: 03.11.10, 08:09 ja w rewanżu zapraszam Cibie z żoną do mnie nad morze. mieszkam 18 km od morza. mogę dać Wam mieszkanie na jakiś czas a Wy byście odpoczęli od dzieci i może w koncu poczułbyś miałbyś tę swoją swobodę Odpowiedz Link
arronia Re: 31.10.10, 19:10 > uwierz że z utęsknieniem czekam na moment w którym ktoś da taki argument, że ni > e znajdę na to żadnego kontragrumentu. Tyle że to nie jest konkurs, kto zbije więcej argumentów. To jest "tylko" życie. W tym wypadku Twoje. Oczywiście, że każdy argument za tym, żeby coś robić, można zbić. I to jest nawet łatwe. Trudniej jest znaleźć argument za tym, żeby rzeczywiście coś zrobić, zmienić. I to już nie jest łatwe. Trzeba się wysilić, niekoniecznie fizycznie. Możesz na wszystko mówić "nie"/"nie da się" - i nawet względnie poprawić tym swoje samopoczucie (fajnie jest czuć, że się ma rację, "pokonało" kogoś w dyskusji, jest mądrzejszym, rozsądniejszym itd.). Tylko pytanie: co jest dobre dla Ciebie? Odpowiedz Link
vitek_1 Update 29.11.10, 01:27 Napiszę co się zmieniło. Moja pani awansowała w pracy i pierwszy raz od niepamiętnych czasów przyniosła wypłatę w zauważalny sposób różniącą się od zasiłku z opieki społecznej - po latach poniżającego biedowania wreszcie szansa że może jakoś wyjdziemy na prostą. Zmieniły się przy tym jej godziny pracy, co skutkuje tym że przez cały tydzień literalnie nie widzimy się ani przez chwilę. Ja śpię gdy ona wychodzi, ona śpi gdy ja wracam. Pewnie myślicie że po takim pięciodniowym celibacie weekend wybucha wulkanem namiętności? Niestety. Żona uważa że jeżeli seks to tylko pomiędzy 8 a 8.15 rano oraz 10 a 10.15 wieczorem. Pomiędzy 10.15 a 8 ona śpi, a dzień nie jest od seksu bo a. dzieci patrzą i b. jest tyle do zrobienia - przygotować śniadanie, obiad, kolację, a pomiędzy tym nieskończone ilości prania, zmywania, sprzątania, zakupów, szukania zagubionych trampek młodszego syna, i wszystkich tych Bardzo Ważnych Rzeczy które trzeba zrobić przy 5-osobowej rodzinie, a które jakoś w żaden sposób nie mogą być zrobione w ciągu tygodnia, kiedy - dla przypomnienia - w ogóle się nie widzimy, a muszą być zrobione w sobotę a jeszcze lepiej w niedzielę. Myślicie pewnie że mógłbym wykonać drobną część tych wszystkich nie cierpiących zwłoki czynności, a zaoszczędzony czas przeznaczyć na milsze rzeczy, np. bara-bara? Niestety, doświadczenie pokazało że zakończenie jednej Nie Cierpiącej Zwłoki czynności pociąga za sobą niezwłoczne rozpoczęcie następnej, i tak dalej, i wydaje się że ten łańcuch nigdy się nie kończy. A gdy wreszcie się zakończy to zawsze można obejrzeć taniec z gwiazdami albo coś w tym stylu. A gdyby nawet nie było nic do oglądania, to przecież nie będzie bara-bara bo dzieci są w domu. No i tak w ogóle to już dzisiaj było (o tym poniżej) i nie można tak często. A co z tymi całymi dwoma kwadransami kiedy można? Kiepsko. Ja przywykłem późno wstawać (kładę się o 3.30 nad ranem), więc w okolicach 8 jestem jeszcze półprzytomny. Jakiś seks jest, ale dla mnie bardzo mało satysfakcjonujący. O 10 wieczorem za to jestem tak wykończony całym tym weekendowym maglem że nawet na to mnie nie stać. Moja partnerka też nie przejawia większej ochoty i wymyka się do sypialni licząc po cichu że za nią nie pójdę (i nie idę). Podsumowując - moje życie seksualne to dwa dość wymuszone numerki na pół śpiąco w sobotni i niedzielny poranek plus ze 3 razy w tygodniu jazda na ręcznym do klipu porno w necie. Ktoś ma gorzej? Pocieszcie mnie ;) Odpowiedz Link
efi-efi Re: Update 29.11.10, 08:16 Wiesz, że zaraz ktoś Ci wyłuszczy, że zawsze możesz mieć gorzej jak np. odetną Ci internet :) Wtedy nie będzie nawet do czego pobawić się łapką:) Odpowiedz Link
gravedigger1 Re: Update 29.11.10, 10:28 Masz to, na co sam tak usilnie "pracujesz" w dziedzinie seksu. A że Twoja żona seksu z Tobą unika, to się nie dziwię. :) Odpowiedz Link
kag73 Re: Update 29.11.10, 10:59 Teraz postaraj sie o zmiane Twoich godzin pracy, zrezygnuj z nocek. Zreszta nie wiem czy to pomoze? Czego Ty oczekujesz po dwudziestu latch razem? Ilez mozna? Poza tym mysle, ze to tak bardziej jest Twoje pobozne zyczenie, zeby byl czesty odlotowy seks, jak przychodzi co do czego w realu, wcale az tak Ci nie zalezy. Zdarza sie czesto, ze fantazje sa lepsze niz real. Wmawiasz sobie, ze dla Ciebie ten seks taaaki wazny, a uwazam, ze prawda jest inna, Ty kochasz jakies iluzje. Zajmij sie czyms, znajdz sobie interesujace zajecie, zycie nie konczy sie na seksie. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Update 29.11.10, 13:11 Może masz nieco racji, kag. Chciałbym dużo i często, a to przecież przywilej młodzieży, nie zauważam że mam 40+, w tym wieku czas już zacząć odkładać na nagrobek, a nie myśleć o posuwaniu panienek... Odpowiedz Link
kag73 Re: Update 29.11.10, 13:16 Posuwac to Ty musisz dac rade. Nie zauwazyles, ale masz 40+, bo gdybys byl mlodzieniaszkiem nie wykonczylaby Cie weekendowa krzatanina, bzykalbys sie, ze az milo. Przykro mi :) Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Update 29.11.10, 13:36 Niepotrzebnie. Wydaje ci się że skoro twój partner już nie chce albo nie może to wszyscy tak mają. Nieprawda. Odpowiedz Link
kag73 Re: Update 29.11.10, 13:40 Ty do mnie piszesz? ja o Tobie mowie. Sam napislaes, ze tak Cie weekedn meczy, ze o 22:00 juz sie bzykac nie mozesz. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Update 29.11.10, 14:28 Bo to prawda. Ale mógłbym o 10. Albo o 12. O 15. I to mnie męczy. To że cały dzień mija i nic. Muszę to dusić w sobie. I jak cały dzień duszę, to gdy przyjdzie powiedzmy ta 22, to już to coś jest uduszone na śmierć :) Łatwo powiedzieć, jesteś już stary i ci nie staje, ale to nie jest tak. I nie chodzi mi o seks sensu stricto, czyli sam stosunek. To też, ale nie tylko. Sama atmosfera odpoczynku, wyluzowania... Uwielbiam kobiecie ciało. Te wszystkie krągłości, ech... mógłbym spędzać cały dzień z głową między damskimi nogami, z przerwami na jedzenie trochę przesadzam, ale tylko trochę :) Szkoda że tak nie może być. Dlatego marudzę. Tylko to mi pozostało. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Update 04.12.10, 02:02 kag73 napisała: > Teraz postaraj sie o zmiane Twoich godzin pracy, zrezygnuj z nocek. Zrobiłem to. Trochę się postawiłem w pracy i od poniedziałku zaczynam na dzienną zmianę, na razie tymczasowo. No to zapowiada się niezłe grzanie :) Żebym tylko nie był padnięty przez wczesne wstawanie (którego nienawidzę), to udowodnię ci że dobry seks po 20 latach nie jest utopią ani mrzonką! (żartuję, oczywiście nie będę miał seksu po to żeby cokolwiek komuś udowadniać). A jak to nie wyjdzie, to oficjalnie ogłoszę że zdziadziałem i zakończyłem okres aktywności seksualnej, nastawię radio maryja i zacznę oszczędzać na nagrobek Będziesz mieć satysfakcję :) Odpowiedz Link
kag73 Re: Update 04.12.10, 22:19 No super! Trzymam Ci kciuki! Mam nadzieje, ze nadrobisz braki! Odpowiedz Link
poitevin Re: Update 29.11.10, 11:02 vitek_1 napisał: > Ktoś ma gorzej? Pocieszcie mnie ;) Pocieszę cię - nikt nie ma gorzej;P Odpowiedz Link
sisi_kecz Re: Update 29.11.10, 11:19 poitevin napisała: > vitek_1 napisał: > > > Ktoś ma gorzej? Pocieszcie mnie ;) > > Pocieszę cię - nikt nie ma gorzej;P ' ehehehehehehehehe :))) spadłam z krzesła- nie ma jak ludzki odruch współczucia :))) Odpowiedz Link
gravedigger1 Re: Update 29.11.10, 12:11 sisi_kecz napisała: > ehehehehehehehehe :))) > spadłam z krzesła- nie ma jak ludzki odruch współczucia :))) Współczucie dla kogoś, kto lubi umartwiać się swoim beznadziejnym stanem? A po jaką cholerę mu współczuć? Przecież on ma to, co w gruncie rzeczy lubi i może sobie narzekać do woli. :) Odpowiedz Link
sisi_kecz Re: Update 29.11.10, 15:35 Śmieję sie, bo mnie rozsmieszył bezpardonowy zwrot poitevin, która sie juz nie cacka z Miszczem Zrzędzenia. W sytuacji kolegi vitka, to co by nie napisać jest źle, wiec potwierdzenie mu, ze ma najgorszą nędze na świecie, jest genialne w swojej prostocie. Czy on sie cieszy z tego potwierdzenia i to lubi? nie, ale chociaż raz nie może polemizowac i z łatwością godną miszczowskiego miana, w swoim mniemaniu, strącać kolejne argumenty. duze pozdro!!! -- Miej oczy szeroko otwarte przed ślubem i przymykaj je później. Odpowiedz Link
gravedigger1 Re: Update 30.11.10, 09:24 sisi_kecz napisała: > Czy on sie cieszy z tego potwierdzenia i to lubi? > nie, ale chociaż raz nie może polemizowac i z łatwością godną miszczowskiego mi > ana, w swoim mniemaniu, strącać kolejne argumenty. A ja sądzę, że on się cieszy i ma z tego masochistyczną przyjemność. :) Odpowiedz Link
sisi_kecz Re: Update 30.11.10, 22:00 A ja sądzę, że on się cieszy i ma z tego masochistyczną przyjemność. :) Możliwe, ale nawet jeśli, to co innego mu pozostało- niech sie cieszy, że ma najwiekszą brendzę na kuli ziemskiej. Ten wątek, to studium przypadku faceta, który przemija. Wiekszość z facetów, których dopada przemijanie zaczyna z tym walczyć, miota sie, neguje. Vitek po prostu przemija, w sposób bierny, okraszony zgorzkniałym komentowaniem faktu przemijania. Kluczowe zdanie tego wątku autorstwa vitka, to zdanie pierwsze: "piep..cie sie dopóki możecie". duze pozdro!!! Odpowiedz Link
grosz-ek Re: Update 29.11.10, 12:27 To ja powiem, że mam gorzej. Moja lepsza połowa odeszła do lepszego świata po 15 latach naprawdę zajebistego związku, pozostawiając mnie samego na tym łez padole z czwórką małych dzieci i ogromną depresją. Chwal swoją żonę, bo dostarczy Ci jeszcze wielu niezwykłych chwil. Mi pozostały tylko wspomnienia. Odpowiedz Link
malwa200 grosz_ek 29.11.10, 12:31 ale nie jest powiedziane, że b ędzie tak zawsze. czas goi rany, moze za jakis czas ułoży Ci się jakoś zycie? Odpowiedz Link
grosz-ek Re: grosz_ek 29.11.10, 12:55 > ale nie jest powiedziane, że b ędzie tak zawsze. czas goi rany, moze za jakis c > zas ułoży Ci się jakoś zycie? Jedno z pierwszych pytań dzieci na wieść o śmierci mamy to to, czy teraz będą miały macochę. A ja im obiecałem, że nie będą. I mam zamiar tej obietnicy - złożonej w dniu śmierci żony - dotrzymać. Bo widzę w tym rękę mojej żony z zaświatów - no bo skąd 6-12 letnim dzieciom takie pomysły w głowie? Strasznie minie irytują zrzędzenia Autora wątku. Widzi jedną stronę medalu - że ma 3-4 razy w tygodniu po 15 minut. A nie widzi tego, że ma wspaniałą kobietę, której jeszcze się chce 3-4 w tygodniu, że pewnie chciałaby więcej i lepiej, ale on jej nie daje okazji. Myśli negatywnie o swojej sytuacji, a nie myśli pozytywnie o tym jak ją zmienić. Bo narzekać jest najłatwiej i tak fajnie przyjemnie. Odpowiedz Link
kag73 Re: grosz_ek 29.11.10, 13:00 "Jedno z pierwszych pytań dzieci na wieść o śmierci mamy to to, czy teraz będą miały macochę. A ja im obiecałem, że nie będą. I mam zamiar tej obietnicy - złożonej w dniu śmierci żony - dotrzymać. Bo widzę w tym rękę mojej żony z zaświatów - no bo skąd 6-12 letnim dzieciom takie pomysły w głowie?" Mysle, ze Twoje dzieci, podobnie jak inne dzieci, znaja bajke o Kopciuszku i inne filmy w telewizji, stad moze ta mysl. I przeswiadczenie, za macochy zawsze sa wstrete i wredne i nikt ich nie chce. Niekoniecznie "reka" zmarlej zony. Odpowiedz Link
grosz-ek Re: grosz_ek 29.11.10, 13:05 > za macochy zawsze s > a wstrete i wredne i nikt ich nie chce A nie są? W każdej baśni jest ziarno prawdy, a nie znam żadnej baśni o dobrej i kochającej macosze? Odpowiedz Link
kag73 Re: grosz_ek 29.11.10, 13:14 A nie są? > W każdej baśni jest ziarno prawdy, a nie znam żadnej baśni o dobrej i kochające > j macosze? Bo ja wiem. Zauwaz, ze te niektore bajki, niby dla dzieci, ale sa brutalne. Moj maz regularnie opowiadajac malemu czerwonego kapturaka, zmienial zakonczenie. Albo Jas i Malgosia i pakowanie Babi Jagii do pieca. A dziewczynka z zapalkami, mala syrenka, Bambi smutne i tragiczne. I to maja byc bajki dla dzieci. Jak to zniesc? Dobrze, ze chociaz Disney w swoich wersjach filmowych serwowal Happy Ending. Odpowiedz Link
grosz-ek Re: grosz_ek 29.11.10, 13:33 > Zauwaz, ze te niektore bajki, niby dla dzieci, ale sa brutalne. Może dlatego, że gdy je spisywano - XVIII - XIX wiek - życie było bardziej brutalne, a te bajki miały - w jakimś sensie - dzieci do tej brutalności mentalnie przygotowywać? Żeby doceniały sytuację, gdy ta cała brutalność życia ich omija? Żeby bardziej kochały mamę póki jest, bo zawsze jest możliwa alternatywa w postaci złej macochy? I że wtedy mogą się dziać różne rzeczy z dziećmi? Odpowiedz Link
arronia Re: grosz_ek 29.11.10, 18:35 > Może dlatego, że gdy je spisywano - XVIII - XIX wiek - życie było bardziej brut > alne, a te bajki miały - w jakimś sensie - dzieci do tej brutalności mentalnie > przygotowywać? Myślę, że i dziś nie żyjemy w bajce a la Disney. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: grosz_ek 29.11.10, 13:23 Groszek, wybacz ale w twoim wieku jeszcze wierzyć w bajki? Odpowiedz Link
grosz-ek Re: grosz_ek 29.11.10, 13:35 > Groszek, wybacz ale w twoim wieku jeszcze wierzyć w bajki? Ba, ja nawet sam je wymyślam! A później wciskam innym, żeby wierzyli ... Wiesz marketing i te rzeczy ... Odpowiedz Link
grosz-ek Re: grosz_ek 29.11.10, 13:39 A macochy mają od wieków wybitnie zły marketing ... Człowiek zaczyna się zastanawiać dlaczego? Odpowiedz Link
vitek_1 Re: grosz_ek 29.11.10, 14:12 Dzieci dziećmi, ale one nie przeżyją twojego życia za ciebie. Pora może przestać patrzeć na wszystko z perspektywy dzieci, a zacząć trochę bardziej ze swojej. Ja myślę że twoja śp. żona byłaby zadowolona z tego że ułożyłeś sobie życie z jakąś fajną babką. I chyba taka opcja była, ale ją odrzuciłeś, co? A teraz na siłę szukasz usprawiedliwienia. Odpowiedz Link
grosz-ek Re: grosz_ek 29.11.10, 14:26 > Dzieci dziećmi, ale one nie przeżyją twojego życia za ciebie. Pora może przesta > ć patrzeć na wszystko z perspektywy dzieci, a zacząć trochę bardziej ze swojej. No nie, dzieci są za małe, żeby Tata przestał patrzeć z ich perspektywy. Może je będą miały po 20-tce i będą miały własne rodziny, to tak. Ale teraz - najważniejsze jest ich doprowadzić do dorosłości. A co reszty - naszych wspólnych 15 lat było super i mam co wspominać w długie, zimowe wieczory. Ale Ty masz lepiej, bo możesz - to co ja tylko wspominam - możesz jeszcze doświadczać i przeżywać. Doceń to. Nie wszyscy mają takie szczęście jak Ty. Odpowiedz Link
kag73 Re: grosz_ek 29.11.10, 14:18 Tak, w bardzo wielu bajkach mowa o tych zlych macochach. W XIX wieku duzo matek umieralo i czesto dziecko wychowywala macocha. Mysle, ze problem jest bardzo zlozony i w macochy nie maja latwo, w zaleznosci od wieku dzieci. Zacznijmy od jedzenia. Ona cos ugotuje a dzieci mowia "mama gotowala lepiej" i nie dlatego, ze chca zranic macoche, one po prostu w ten sposob wyrazaja swoja lojalnosc wobec ich prawdziwej mamy. I macocha musi to przelknac, nie brac sobie do serca. Duzo tez nie moze, bo dzieci maja odpowiedz typu "Ty nie jestes moja mama". W koncu wychodzi na to, ze ma gotowac, prac, sprzatac, ale nie daj Boze wymagac i wychowywac, albo decydowac gdzie pojada na urlop, co kazda inna matka robi i jest spoko. Czasami dzieci zloszcza sie na swoja mame, przeciwstawiaja sie, daja jej kontra, ale to normalne. Macocha ma duzo trudniejszy start i trudniejsza sytuacje. Mysle, ze lawteiej jezeli dziecko jest male. Wtedy latwiej akceptuje i nie ma tych porownan. Odpowiedz Link
grosz-ek Re: grosz_ek 29.11.10, 14:32 Nie mam sumienia proponować komuś taki los. Żona, z niebios, też to rozumie - stąd pewnie taki podszept dzieciom. Odpowiedz Link
mantis_after_dinner No i wyszlo szydlo z worka 30.11.10, 09:28 Tylko czy rzeczywiscie trzeba bylo az 500 postow z ogonem, zebym wreszcie opisal jak sytuacja wyglada NAPRAWDE? Bo powiem szczerze, ze ten opis odbiega o 180 stopni od ego, co tu przedstawiales na poczatku. Jak sie okazuje - problemem nie jest chata pelna dzieci, jeno malzonka, ktora znajduje sobie preteksty zeby tego seksu nie bylo (ja na jej miejscu przyznam ze robilabym to samo, bo samiec, ktory ma generalne niechciejstwo do zycia nie bywa ani pociagajacy ani seksowny - ale to juz taki OT). Tak wiec Twoja pani wyznaczyla Ci dwa time-sloty 15-minutowe na seks i tu lezy problem. Mysl zatem ze zmarnowales kupe czasu - nie swojego, bo nie wierze i tak ze umialbys go spozytkowac sensonie - ale takiej niezapominajki. No chyba ze wolisz wierzyc w pierwotnie przedstawiona tutaj wersje wydarzen - co rozumiem. Odpowiedz Link
vitek_1 Re: No i wyszlo szydlo z worka 30.11.10, 16:15 Nie wydaje mi się żebym drastycznie odwrócił swój opis. Czy to że dom jest nieustannie pełen ludzi przez co nie ma miejsca na prywatność i intymność, a na dodatek tych ludzi trzeba obsługiwać - nakarmić, oprać, posprzątać, nosić ze sklepów tony jedzenia, rozwiązywać ich problemy a jeszcze oczywiście trzeba na to wszystko zarobić wydając ostatnie żenujące grosze które za wyczerpującą pracę płacą nam Wielce Szanowni Pracodawcy i wszystko to powoduje nieustanne przemęczenie, brak czasu, frustrację - to pretekst czy autentyczna przyczyna? Pewnie po trochę to i to. To o tych time slotach trzeba traktować nieco przenośnie. Nikt ich nie wyznaczył oprócz samego życia. Wszystko to co wymieniłem wyżej sprawia że te time sloty istnieją. Odpowiedz Link
kag73 Re: No i wyszlo szydlo z worka 30.11.10, 16:39 "a na dodatek tych ludzi trzeba obsługiwać - nakarmić, oprać, posprzątać, nosić ze sklepów tony jedzenia, rozwiązywać ich problemy..." a slyszales kiedys o tym, ze 16 sto albo 18 latki tez moga zrobic zakupy, pomoc w sprzataniu, wrzucic pranie do pralki? Odpowiedz Link
zamysloneniebo Re: No i wyszlo szydlo z worka 30.11.10, 17:12 Vitek, ktoś wyżej opisał, że ma gorzej, nawet tego nie chciałeś zauważyć, co? Zero empatii, zero przejmowania się czymkolwiek innym niż własny tyłek. I teraz już wiadomo co jest problemem. To, że żona już nie ma ochoty na seks z doskonałym kochankiem (teraz widzimy jaki jesteś rewelacyjny w łóżku :))). Tak trudno zauważyć i zrozumieć, że ona CHCE mieć jak najwięcej zajęć i wynajduje sobie sama kolejne, żeby tylko nie musieć się z Tobą bzykać? A jak już nie ma nic do zrobienia, to idzie do sypialni i NIE CHCE, żebyś za nią poszedł i namawiał do seksu. Więc o to tu chodzi. Nie zwalaj więc winy na dzieci, bo to żona przy nich chce tyyyyle robić, ma przynajmniej pretekst do tego, żeby nie musieć się z Tobą kochać. Po co więc tyle stron pisaniny o tym, jak to Cię ktoś okrada z kasy, przez co nie możesz się bzykać, że mieć tyle dzieci, to koszmar, bo nie można już się bzykać itd? Po prostu żona na Ciebie już nie leci i jeśli coś możesz zrobić, to stać się dla niej bardziej atrakcyjny, bo na razie, to... Odpowiedz Link
vitek_1 Re: No i wyszlo szydlo z worka 01.12.10, 04:21 zamysloneniebo napisała: > Vitek, ktoś wyżej opisał, że ma gorzej, nawet tego nie chciałeś zauważyć, co? Z > ero empatii, zero przejmowania się czymkolwiek innym niż własny tyłek. Nie, to ty nie chcesz zauważyć że zauważyem wpis 'tego kogoś' i wymieniłem z nim kilka postów. A o własny tyłek dba każdy. Ty też. Odpowiedz Link
meja1222 Re: Wszystko jest do bani 30.11.10, 17:23 piekne slowa calokowicie sie z tymi zgadzam ----- www.studio-mody.com.pl Odpowiedz Link
vitek_1 Re: Wszystko jest do bani 04.12.10, 02:04 kag73 napisała: > Teraz postaraj sie o zmiane Twoich godzin pracy, zrezygnuj z nocek. Zrobiłem to. Trochę się postawiłem w pracy i od poniedziałku zaczynam na dzienną zmianę, na razie tymczasowo. No to zapowiada się niezłe grzanie :) Żebym tylko nie był padnięty przez wczesne wstawanie (którego nienawidzę), to udowodnię ci że dobry seks po 20 latach nie jest utopią ani mrzonką! (żartuję, oczywiście nie będę miał seksu po to żeby cokolwiek komuś udowadniać). A jak to nie wyjdzie, to oficjalnie ogłoszę że zdziadziałem i zakończyłem okres aktywności seksualnej, nastawię radio maryja i zacznę oszczędzać na nagrobek Będziesz mieć satysfakcję :) Odpowiedz Link