Dodaj do ulubionych

babochłop

06.03.11, 21:15
Historia jakich wiele. Czuły mąż. Zawsze taki sam: czuły i pieszczotliwy. I mało pomysłowy. Seks zawsze taki sam, choć na początku często inicjowałam szybkie numerki (które uwielbiam) w jakichś przedziwnych miejscach. Potem dziecko, brak szybkich numerków, znudzenie.
Od 3 miesięcy mam kochanka. Wcześniej miałam przygodę, ale była to ogromna fascynacja i z seksem nie za wiele to miało wspólnego. Obecny związek jest i bardzo emocjonalny i bardzo seksualny. Był już seks przez telefon, dla mnie pierwsze takie doświadczenie. Zrobiło zresztą na mnie ogromne wrażenie. Był lodzik i zaawansowane pieszczoty. Umawiamy się na wspólną noc, ale ja przekładam datę już chyba po raz czwarty. Potrafi mówić o seksie w sposób
otwarty, "chcę cię zerżnąć", słyszę co drugi dzień. Nigdy nie słyszałam tego od męża, który o seksie nie potrafi za bardzo mówić, ani od żadnego wcześniejszego partnera. Nie wiedziałam, że słowa mogą na mnie tak podziałać. No i ta obietnica ostrego rżnięcia... Nie chcę przytulanek, czułości i miziania. Chcę ostrego seksu. Wiem, że z mężem nie mogę na taki seks liczyć. Nawet jeśli próbowałam wprowadzić ostrzejsze elementy do naszego współżycia, to
kończyło się tak, że mu opadał i słyszałam "nie jestem maszyną". Kocham męża, rozumiem jego typ seksualności, ale nie chcę rezygnować z czegoś, co teraz jest dla mnie bardzo ważne - z satysfakcji seksualnej, z odkrywania seksu jako przygody, jako czegoś niespodziewanego, z seksu jako spotkania z kimś, kto jest silniejszy niż ja i chce mnie zerżnąć. Mój kochanek chyba wie, że chcę czegoś ostrzejszego. Przedstawiam się zresztą na zewnątrz jako silna, dominująca kobieta. W łóżku chyba jednak już (!) nie potrafię taka być. Zbyt wiele razy zostałam odrzucona, kiedy przejawiałam inicjatywę, zmieniałam pozycje, próbowałam coś zmienić, itp. Boję się, że z kochankiem sytuacja będzie taka sama. Pewnie dlatego odkładam "to" w bliżej nieokreśloną przyszłość.
Zastanawiam się, czy ta potrzeba bycia zdominowaną w łóżku, którą mam od zawsze, jest typowa dla kobiet. Z wiekiem staję się coraz bardziej pewna siebie i to już zupełnie odstręcza męża (nie jest typem pantoflarza, realizuje się zawodowo, zarabia dużo więcej niż ja, choć moje zarobki są wysokie). Ostatnio nazwał mnie babochłopem, stąd ten post. To chyba normalne, że silna kobieta chce w łóżku spotkać jeszcze silniejszego mężczyznę. Czy się mylę? Czy mam zrezygnować z przejawiania swojej siły i udawać grzeczną pensjonarkę w łóżku, żeby przypadkiem nie dać odczuć swojemu mężowi, że jest słabszy? Tak naprawdę nie jest słabszy, ale moją siłę odbiera jako zagrożenie.
Problem może się wydawać wydumany, ale ja naprawdę zastanawiam się teraz, czy w międzyczasie nie stałam się babochłopem, któremu zaraz wyrosną wąsy.
Obserwuj wątek
    • grosz-ek Zaintrygowało mnie to sformułowanie 06.03.11, 22:49
      "To chyba normalne, że silna kobieta chce w łóżku spotkać jeszcze silniejszego mężczyznę."

      Co ono dokładnie oznacza? Bo chyba nie o siłę fizyczną. Jeśli nie o nią, to o co? O siłę woli? O panowanie nad emocjami? O umiejętność wymuszania posłuszeństwa? O umiejętność okazywania pogardy? O umiejętność odczytywania kobiecych kompleksów i ich wykorzystywania? O zastraszanie? O ... no właśnie, o co w tym chodzi: "silna kobieta" vs. "silny mężczyzna".
      • yoric Re: Zaintrygowało mnie to sformułowanie 06.03.11, 23:17
        > "To chyba normalne, że silna kobieta chce w łóżku spotkać jeszcze silniejszego
        > mężczyznę."
        >
        > Co ono dokładnie oznacza?

        To drugie pytanie przypomina mi opis z Urban Dictionary co znaczy słowo 'coochie':
        "If you don't know, you probably won't ever see one. "
        :)))

        W skrócie oznacza to, że facet przejmuje inicjatywę, wybiera pozycję, czasami w sposób kontrolowany używa siły, np. przytrzymuje ją kiedy ta chce zmienić pozycję. Ogólnie element zwierzęcości i agresji. Np. różnica między obróceniem partnerki z pozycji na plecach na na brzuchu, a zadaniem pytania, czy ona ma na to ochotę - niby drobiazg, a efekt kolosalny. Oczywiście kobieta cały czas może powiedzieć 'nie' - ale nie mówi, bo jej się to podoba :).

        Co do pytania nadrzędnego, czyli 'czy jest normalne', to pewne teorie, które lubię oraz praktyka (moja na pewno, a wydaje się, że i ogólnoforumowa) mówią, że zdecydowanie normalne :).
        • grosz-ek Re: Zaintrygowało mnie to sformułowanie 06.03.11, 23:28
          > W skrócie oznacza to, że facet przejmuje inicjatywę, wybiera pozycję, czasami w
          > sposób kontrolowany używa siły, np. przytrzymuje ją kiedy ta chce zmienić pozy
          > cję. Ogólnie element zwierzęcości i agresji. Np. różnica między obróceniem part
          > nerki z pozycji na plecach na na brzuchu, a zadaniem pytania, czy ona ma na to
          > ochotę - niby drobiazg, a efekt kolosalny. Oczywiście kobieta cały czas może po
          > wiedzieć 'nie' - ale nie mówi, bo jej się to podoba :).

          Hmm, mnie to wygląda na normalność, a nie przejaw "silnego mężczyzny".

          Mam wrażenie, że w wielu wypadkach "silny mężczyzna" oznacza faceta, który nie boi się seksualności swojej kobiety, że nie próbuje jej tłamsić, ale pozwala jej w pełni rozwinąć skrzydła. Ale jak to ma się do "silności" - to nie mam pojęcia.
          • yoric Re: Zaintrygowało mnie to sformułowanie 07.03.11, 00:06
            Wiesz, ja przez 3/4 dorosłego życia sądziłem, że kobieta to potrzebuje w łóżku raczej czułości, adoracji, tego typu pierdół. Że np. rzucenie na łóżko i zerżnięcie to będzie prymitywizm i brak szacunku. Potrzebowałem się trochę naczytać i nasłuchać, żeby zmienić zdanie. Sądzę, że większość facetów tkwi w tym obrazie, w jakim ja siedziałem.

            > faceta, który nie boi się seksualności swojej kobiety, że nie próbuje jej tłamsić, ale pozwala jej w pełni rozwinąć skrzydła.

            wiem, że teraz ja się wystawiam, ale kurczę co by to miało znaczyć, tak konkretnie?
            • urquhart raczej czułości, adoracji, tego typu pierdół 07.03.11, 07:38
              yoric napisał:
              > Wiesz, ja przez 3/4 dorosłego życia sądziłem, że kobieta to potrzebuje w łóżku
              > raczej czułości, adoracji, tego typu pierdół. Że np. rzucenie na łóżko i zerżni
              > ęcie to będzie prymitywizm i brak szacunku. Potrzebowałem się trochę naczytać i
              > nasłuchać, żeby zmienić zdanie. Sądzę, że większość facetów tkwi w tym obrazie
              > , w jakim ja siedziałem.

              Ot, zaiste prawdę rzekłeś Yoricu!
              Cóż przyznam się że tkwiłem w podobnym matrixie, który podtrzymują politycznie poprawnie massmedia. Ile człowiek czasu stracił na niepotrzebne rozczarowania...
              A to przecież z perspektywy takie niemęskie :)
              • kutuzow Re: raczej czułości, adoracji, tego typu pierdół 07.03.11, 11:45
                > yoric napisał:
                > > Wiesz, ja przez 3/4 dorosłego życia sądziłem, że kobieta to potrzebuje w
                > łóżku raczej czułości, adoracji, tego typu pierdół. Że np. rzucenie na łóżko i
                > zerżnięcie to będzie prymitywizm i brak szacunku. Potrzebowałem się trochę nacz
                > ytać i nasłuchać, żeby zmienić zdanie. Sądzę, że większość facetów tkwi w tym ob
                > razie, w jakim ja siedziałem.

                urquhart napisał:
                Ot, zaiste prawdę rzekłeś Yoricu!
                > Cóż przyznam się że tkwiłem w podobnym matrixie, który podtrzymują politycznie
                > poprawnie massmedia. Ile człowiek czasu stracił na niepotrzebne rozczarowania..

                Nie pozostaje nic innego jak tylko przyznać Wam rację Panowie. Mam wrażenie że jest to efekt "grzecznego" wychowania pewnego pokolenia męzczyzn na gentelmenów. O ile w życiu codziennym to się sprawdza, o tyle "bycie czułym i delikatnym" w sypialni non stop chyba nudzi kobiety na dłuższą metę. Jak wszędzie fajnie jest zachować złoty środek, co przy zakodowanym uprzednio szacunku dla kobiet (także tym w sypialni) jest ciężkie na początku. Do tego dochodzi jeszcze często syndrom Świętej i Dziwki i problem gotowy. Podobnie jak Wy sa miałem długo takie podejście w tej kwestii.
                • wymiatator1 Re: raczej czułości, adoracji, tego typu pierdół 07.03.11, 12:45
                  A dlaczego autorka wątku nie powie mężowi, że się puszcza? Co się może stać złego? Najwyżej dostanie po ryju (zasady odnośnie niebicia kobiet dotyczą tylko kobiet), rozwód z orzeczeniem winy i konieczność utrzymywania się samej. Trzeba odpowiadać za swoje czyny, nawet jeśli zamiast mózgu używa się macicy.
          • alicee1234 Re: Zaintrygowało mnie to sformułowanie 07.03.11, 00:09
            "Silność" w sensie siły psychicznej, odwagi bycia sobą, itp. A jak to działa, kiedy kobieta jest "silniejsza" od przeciętnego faceta? Wtedy liczba tych, którzy są w stanie ją zdominować w łóżku (i którym ona pozwoli się zdominować) bardzo maleje. Jestem dość bezceremonialna w obejściu i często widzę, jak mężczyznom rzednie mina, kiedy coś powiem albo zrobię.
            Podobam się im i jednocześnie szokuję swoim bezpośrednim sposobem bycia. Oczywiście, mam grupę wielbicieli, którzy pragną być zdominowani w łóżku przez kobietę. Brrr...
            • kag73 Re: Zaintrygowało mnie to sformułowanie 07.03.11, 00:30
              Zawile cos piszesz jak dla mnie. Jak chce byc ulegla w lozku to po prostu jestem, jezeli facet na to pozwala, bo nie chce w tym momencie dominy. Zawsze mozna sie dogadac. Twoj jak najbardziej chce, zebys byla ulegla, ale na jego zasadach, a on nie lubi za ostro "rznac". Rozmijacie sie w oczekiwaniach, Ty chcialabys ostrego seksu, dla niego jestes (mimo Twojej sily) kobieta, z ktora trzeba sie obchodzic czule i delikatnie.
              A twoi wielbiciele tez sie myla w stosunku do Ciebie, bo Ty, z tego co piszesz, w ogole nie chcesz dominowac w lozka:)
              • alicee1234 Re: Zaintrygowało mnie to sformułowanie 08.03.11, 17:52
                Ale mi nie chodzi o zabawę SM. Chodzi mi o to, żeby podczas uprawiania seksu być sobą. Dla mnie "bycie sobą" oznacza bycie silną kobietą i nie chcę udawać uległej gąski, bo dzięki temu pozwolę mężczyźnie czuć się jak mężczyzna. Chcę, żeby mężczyzna był silniejszy niż ja i żeby tę siłę przejawiał podczas seksu.
                A wielbiciele w ogóle nie są brani pod uwagę jako partnerzy do seksu. Miałabym wtedy wrażenie, że uprawiam seks z kobietą :/
                • songo3000 Całkiem niedawno 08.03.11, 18:05
                  był tu facet, który do seksu potrzebuje chudej i wysportowanej kobiety. Sam też o siebie konkretnie dba i takie a nie inne ma preferencje. Analogia do Twojego wątku jest oczywista. Zarówno w 'merytoryce' jak i ogółowi reakcji 'publiczności', więc nie oczekuj zbyt wiele zrozumienia, hehe.
                  • alicee1234 Re: Całkiem niedawno 08.03.11, 18:12
                    Jako prawdziwy babochłop nie oczekuję dla siebie zrozumienia na forum. Napisałam tego posta, żeby spojrzeć na zagadnienie, które mnie ostatnio nurtuje, z szerszej perspektywy.
                    Za wszystkie merytoryczne uwagi bardzo dziękuję.
                    • songo3000 W sprawie formalnej 08.03.11, 18:28
                      Uprawiasz lekkoatletykę lub pływanie w reprezentacji NDR? Jeżeli nie, to Ty zwykły babsztyl jesteś a do babochłopów to nawet nie startuj z porównaniem ;PPP
                • kag73 Re: Zaintrygowało mnie to sformułowanie 08.03.11, 18:49
                  Widzisz, mnie tez nie chodzi o zabawe SM. Ja widze rzecz mniej wiecej tak: zycie zyciem a seks seksem. Na co dzien jestem w partnerskim zwiazku a w seksie wyglada to juz bardzo roznie. W zaleznosci od nastroju i ochoty danej osoby. Potrafie byc dominujaca, ale rowniez ulegla. Maz podobnie. Moze byc seks czuly a moze byc i ostry. To wszystko zaczyna sie w glowie.
                  Byc moze problemem meza jest, ze on ostro nie potrafi. A byc moze moglby gdybys Ty zachowywala sie inaczej. Skoro Twoja silnosc polega na wydawaniu rozkazow i komend w lozku, to moze to przeszkadzac. Moze wlasnie gdybys zachowywala sie czasami jak "gaska" albo "pensjonariuszka" maz potrafilby Cie ostro badz przedmiotowo pootraktowac. Kto wie? To rowniez sztuka czasami w lozku zamknac jadaczke, lezec bezwolnie na brzuchu, nie "odpowiadac" pieszczotami na jego pieszczoty i dac mu robic z Toba co chce.
                  Nie wykluczam jednak, ze Twoj maz taki juz jest, mysli, ze z kobietami trzeba delikatnie.
                  Mozna mu kiedysc delikatnie wspomniec o swoich fantazjach, ale niekoniecznie w lozku w czasie akcji, tylko przy lampeczce wina i milej kolacji i w mily sposob.
                  Bo inaczej nie rozumiem o co Ci tak naprawde chodzi z Twoja sila i byciem soba. Chesz w lozku malej szarpaniki, ma Cie gwalcic czy udawac, ze to robi? Moze by sie i dalo, ale warto o tym kiedys wspomniec a nie zadac i wymagac. Mozliwe, ze i tak nic z tego nie bedzie, bo on ma tak a Ty tak...i sie nie spotkacie ;)
    • mrfrosty Re: babochłop 06.03.11, 23:44
      Wszystko w normie. Małżonek nie do końca dopasowany i tyle. Szkoda, że przed ślubem się nie zorientowałaś.
      A tak na marginesie, czy moge wiedzieć jaki masz naturalny kolor włosów??
      • alicee1234 Re: babochłop 07.03.11, 00:11
        Przed ślubem nie wiedziałam, że tak urosnę w siłę :)
        O co chodzi z tym kolorem włosów? To co odnośnie blondynek?
        • mrfrosty Re: babochłop 07.03.11, 18:51
          LOL
          z kolorem włosów to taka moja mini sonda - czy kolor włosów przekłada się na libido ;)
          • alicee1234 Re: babochłop 08.03.11, 17:53
            mam ciemne włosy
            • mrfrosty Re: babochłop 08.03.11, 19:22
              ha, dzięki!:)
              Postami tutaj się nie przejmuj, jak dla mnie to wszystko w normie. Babochłopem nie jesteś, ewentualnie małżonek ;)
              Pozdrawiam i powodzenia
    • sisi_kecz Alicjann ? 06.03.11, 23:44
      bo jakoś tak podobnie brzmi...
      • alicee1234 Re: Alicjann ? 07.03.11, 00:13
        Alicjann chyba narzeka na brak seksu w ogóle, z tego co zdążyłam wyczytać. Ja narzekam na brak ostrego seksu. Choć może chodzi o to samo...
        • trudnytyp Re: Alicjann ? 07.03.11, 09:21
          W główce się poprzewracało z dobrobytu.
          Seks na boku uważam za świństwo, choćby przez to, że jest to nieuczciwe i również dlatego, że można zakazić partnera jakimś syfem. Potrzeby rozumiem, ale nieuczciwości już nie.
          Zostaw męża w spokoju, powiedz mu prawdę i idź w Polskę, skoro Twoje instynkty tego chcą.
          Tak będzie uczciwiej. I nie pisz więcej mąż, bo nie masz męża.

          Co do brania kobiety z marszu i bez pytania, to ja mam inne doświadczenia.
          Miałem awantury o dominację, więc sobie odpuściłem. Moje partnerki tego nie lubiły, więc się dopasowywałem, chociaż czasami krew się gotowała z powodu wiecznej gry wstępnej. :D
          Myślę, że takich kobiet, jak Ty, nie ma zbyt dużo. Moja obecna jest taka uniwersalna, lubi tak i siak, romantycznie i niekoniecznie, zależnie od nastroju.
        • sisi_kecz Re: Alicjann ? 07.03.11, 11:29
          A może obie mieszkacie w Danii?
          byście sie spotkały i nawzajwem wsparły?
        • mleczar Re: Alicjann ? 07.03.11, 12:14
          Powinnaś zostawić tego chłopa dla jego dobra, jak dla ciebie seks taki ważny, że walisz się po kątach. Z drugiej strony to dla ciebie fajne, może mu powiedz o tym, że go zdradzasz. Duża część facetów chcę mieć pretekst do zerżnięcia, kogoś takiego jak ty(żeby nie używać obscenicznych słów). cheers!
    • tully.makker Re: babochłop 07.03.11, 10:32
      Koniecznie powiedz mezowi ze szczaegolami o tym, co robisz, moze wreszcie ci przylozy i lepiej sie poczujesz.
    • e-droczek Re: babochłop 07.03.11, 12:24
      W życiu silna, w łóżku chce być poniewierana hmmmmm mi to brzmi zdecydowanie jakby to bycie silną kobietą w życiu Cię męczyło, że to na pokaz.
      • alicee1234 Re: babochłop 08.03.11, 17:55
        Nie chcę być poniewierana w łóżku. W łóżku chcę też być silna, ale chcę też czuć się kobietą (znaczy tą "słabszą").
    • artur74 Alice, przeleci Ciebie raz i też Ci się znudzi... 07.03.11, 13:01
      Twoje przemyślenia są wg. mnie typowo kobiecą formą seksu. U kobiet seks rozgrywa się w dużej mierze w wyobraźni. Rozbujałaś swoje fantazje seksualne do granic możliwości i teraz zastanawiasz się nad przeżyciem swoich fantazji. Zapewne już na samo słowo "zerżnąć" czujesz podniecenie. Obawiam się, że przeżyjesz kolejne rozczarowanie. A seks na boku nie będzie aż tak wielkim przeżyciem i też się Tobie znudzi...
    • m4dm3n Re: babochłop 07.03.11, 13:30
      Kazda taka niezalezna, zadna niczego zlego przeciez nie robi - w koncu " to tylko sex ", "przeciez kazdy ma prawo ... " i podobne banaly. Jak to takie "nic takiego" niech sie przyzna przed mezem jedna z druga i tu juz strach, bo kto inny takiego pasozyta by zechcial utrzymywac, nie tylko ****.

      A co do autorki pierwszego posta, sorry budzisz we mnie obrzydzenie. Falszywa, zaklamana, egoistyczna i prosta osoba. Po co to ukrywanie sie? Przeciez taka silna jestes ...




      • alicee1234 Re: babochłop 08.03.11, 17:57
        Chyba nie trzeba uruchamiać aż tak skrajnych emocji jak obrzydzenie tylko z powodu jakiegoś posta w necie.
    • fo.xy znam to skads... 07.03.11, 13:34
      cos jest w tym, co piszesz... mam podobnie.
    • jak_bum_cyk_cyk Re: babochłop 07.03.11, 13:58
      ja tak krótko Ci powiem, KORZYSTAJ!!!

      jak mawia mój kolega kulturysta: "życie jest za krótkie żeby być małym"
    • inny_dziobak Re: babochłop 07.03.11, 14:27
      Tak się zastanawiam - może nie powinnaś rozmawiać z mężem o swoich potrzebach 'w trakcie' ale, np.: przy obiedzie czy w innej sytuacji codziennej, bez podtekstów, wstydu i na luzie. Skoro stać Cię było na takiego posta, to pewnie nie będzie problemem. Może Twój mąż nie jest świadomy twoich preferencji? Może uważa, że jest Ci dobrze i lubisz właśnie tak jak on to robi? Ale, ale, tego typu 'luźne' rozmowy o seksie potrafią dużo uprościć, jak również skompilkować. Bo co, jeżeli twój mąż zarzuci Ci że jesteś kiepska w łóżku? Masz pewność, że tak nie jest? A może już ma kogoś na boku?

      Co wtedy? Rozejdziecie się bo nie potrafiliście się dogadać w łóżku, czy z powodu zdrady? Kto będzie winny?

      Z postów na tym forum wynika, że wielu facetów za ochłodzenie relacji łóżkowych obwinia kobietę - bo jest egoistką w łóżku i myśli tylko o własnych potrzebach, bo przestała być dla niego atrakcyjna, bo się znudziła, bo przestała dbać o siebie, etc.. etc..
      Kobiety z kolei narzekają, że tego seksu nie ma albo jest go za dużo, nie spełnia ich oczekiwań etc.. etc..

      Rozwiązanie:
      1. niech ludzie przestaną to robić, skoro jest to źródłem frustracji a nie przyjemności
      2. niech idą z problemem do specjalisty, zamiast liczyć że partner nagle zostanie obdarzony darem jasnowidztwa czy czytania w myślach, albo że się zmieni z dnia na dzień bez żadnej pracy i wysiłku
      3. niech się uczą życia partnerskiego w okresie narzeczeństwa, a nie po ślubie
      4. jeżeli w związku jest dziecko, niech przestaną myśleć tylko o własnych czterech literach. Trzeba zadać sobie pytanie, czy brak satysfakcjującego seksu to wystarczający powód, by niszczyć dziecku życie.

    • malutka_mamutka Re: babochłop 07.03.11, 14:32
      A ja cie doskonale rozumiem. Tez jestem silna kobieta, samodzielna, potrafie walczyc o swoje, jestem bardzo pewna siebie etc. Ale w lozku marze o facecie, ktory wlasnie bedzie potrafil mnie 'zerznac'. Musi byc bardziej pewny siebie, silniejszy, przejmowac inicjatywe, a ja sie powinnam poczuc taką małą bezbronną kobietką. Zazdroszcze ci faktu posiadania takiego kochanka, chciaz sama nigdy nie chcialabym zdradzic mojego partnera. Ale rozumiem motywacje.
      I zgadzam sie z opinia, ze silne kobiety juz tak maja. Moj pierwszy trzyletni powazny zwiazek sie rozpadl wlasnie miedzy innymi z tego powodu. Facet byl swietny - czuly, inteligentny, ale w lozku byl zbyt 'kochany', zbyt miziajacy, a jak chcialam czegos ostrzejszego to mu nie stawal. Zamiast 'zerzne cie suko' slyszalam 'kocham cie kotku'. Mowil, ze mam wobec niego za duze wymagania i on sie stresuje. Brzmi tak samo jak "ale ja nie jestem maszyną" Twojego meza. Rozstalam sie z nim i teraz jestem z innym swietnym facetem, ktory powiedzmy przejawia sklonnosci dominujace, wiec caly czas jest nadzieja.

      Ale generalnie to mysle, ze fajni faceci (ulozeni, z praca, realizujacy sie, z poczuciem humoru i inteligentni) maja w procesie wychowania wtloczone do glowy, ze kobiete trzeba przede wszystkim szanowac (i racja) i to przekonanie stoi bardzo w sprzecznosci z dominowaniem w lozku i checia 'zerzniecia' partnerki. Mysle, ze tylko bardzo silni psychicznie mezczyzni beda w stanie te dwie rzeczy od siebie oddzielic. Moze kiedys takiego spotkam :)
      • sonix24 Re: babochłop 07.03.11, 15:01
        Ale generalnie to mysle, ze fajni faceci (ulozeni, z praca, realizujacy sie, z
        > poczuciem humoru i inteligentni) maja w procesie wychowania wtloczone do glowy,
        > ze kobiete trzeba przede wszystkim szanowac (i racja) i to przekonanie stoi ba
        > rdzo w sprzecznosci z dominowaniem w lozku i checia 'zerzniecia' partnerki. Mys
        > le, ze tylko bardzo silni psychicznie mezczyzni beda w stanie te dwie rzeczy od
        > siebie oddzielic.
        @malutka_mamutka
        To co zacytowałem z twojej wypowiedzi, to Przenajswietsza Prawda. Ja dodał bym jeszcze że rolę nie do przecenienia mają w tymże procesie wychowania tzw. kastrujące matki, które swoim wychowaniem powiększają i tak już duże lęki kastracyjne nabyte w fazie dojrzewania wraz z kompleksem Edypa. Użyłem tu dużo skrótów myslowych, ale myslę, że rozumiesz.
        Feminizm jest gorszy od faszyzmu.
        • yoric Re: babochłop 07.03.11, 16:08
          > Ja dodał bym jeszcze że rolę nie do przecenienia mają w tymże procesie wychowania tzw. kastrujące matki,

          tylko skąd to wiadomo? Tak nam się wydaje i intuicyjnie to ma sens, ale czy są jakieś dowody, albo chociaż dane, czy przesłanki na ten temat?
          • sonix24 Re: babochłop 07.03.11, 16:54
            Drogi yoricu!
            Oczywiście, że nie ma danych na ten temat! Opieram się wyłącznie na własnej intuicji i na przekonaniu, że w kraju, w którym 98% ludzi deklaruje katolickie wyznanie trudne było by przeprowadzenie takich badań ze względu na zakorzenione w wierzących czwartego przykazania:
            Czcij ojca swego i matkę swą.
            Matkę! Więc jakoś nie umiem sobie wyobrazić możliwości przeprowadzenia takich badań, ale że intuicja jest jako taka bardzo ważnym elementem poznawczym, więc to ty wybierasz, czy jej podpowiedzi odrzucasz, czy przyjmujesz, a jeśli przyjmiesz, to szukaj sam dowodów.
            tylko skąd to wiadomo? Tak nam się wydaje i intuicyjnie to ma sens, ale czy są
            > jakieś dowody, albo chociaż dane, czy przesłanki na ten temat?
            • yoric Re: babochłop 07.03.11, 17:30
              Parę punktów dalej jest 'nie cudzołóż' i jakoś problem się nie pojawia :).

              Tak serio mówiąc to jasne, intuicja bardzo cenna rzecz, ale intuicja nas często zawodzi. Często w obieg wchodzą wyjaśnienia, które dobrze brzmią, a których tak naprawdę nikt nnigy nie sprawdził. Ja akurat jestem z innej 'szkoły myślowej', więc to wyjaśnienie wygląda mi podejrzanie. Przy czym danych jakichś konkretnych też nie mam. Możemy sobie gdybać...
              • sonix24 Re: babochłop 07.03.11, 17:52
                To prawda, że nie ma danych na ten temat, ale już połączenie zmysłu obserwacji otoczenia z analizą tegowoż ułatwia zadanie. Znam parę przypadków, gdzie to właśnie wpływ matki utrudnił bądź prawie uniemożliwił zdrowe podejście do kobiet i seksu. Są moimi kolegami i współczuję im. Jednego z nich a także jego rodziców znam "od piaskownicy". Nie argumentuj,że to żadna próba. Rozejrzyj się dookoła. Pewnie. Lepiej niech to zbadają naukowcy, ale którzy się zechcą za to wziąć? Ten temat to tabu. Dlatego czasem warto jest polegać na swoim osadzie a nie tylko czekać aż ktoś inny coś zauważy. To moja szkoła. Nie podchodzę do żadnej wiedzy ortodoksyjnie, często watpię w oficjalne wyniki i w ramach własnego umysłu staram się sam dochodzić prawdy. A czasem ona może się nie podobać, tak jak w przypadku kastrujących matek.
                Feminizm jest gorszy od faszyzmu.
                • songo3000 LOL :) 07.03.11, 18:05
                  > Feminizm jest gorszy od faszyzmu.
                  To przemyślny badaczu nadaj jakąś rozwleklejszą formę tezie, która jak smr... no, ciągnie się za Twoimi postami. Bo sam rozumiesz - sceptycznie nawet i do niej podchodzę.
                • aandzia43 Re: babochłop 07.03.11, 21:46
                  Kastrujące matki to nie jest zjawisko, które pojawiło się w ciągu ostatnich stu lat i nei jest ono tożsame z feminizmem. Oba zbiory mają co prawda wspólną część, ale nie taką znowu dużą, jak chcieli by to widzieć wycierający sobie gębę feminizmem ludzie.
                  Pani Dulskiej nijak nie da się nazwać feministką, a męża i syna wykastrowała ;-)
                • yoric Re: babochłop 07.03.11, 23:22
                  Może i coś jest w tych matkach -
                  • alicee1234 Re: babochłop 08.03.11, 17:58
                    Już myślałam, że cała "wina" znowu spadnie na kobiety.
                  • urquhart ciapowatości w wychowaniu synów przy braku ojców 08.03.11, 18:32
                    yoric napisał:
                    > Może i coś jest w tych matkach -
                    • alicee1234 Re: ciapowatości w wychowaniu synów przy braku oj 08.03.11, 18:48
                      W tym konkretnym przypadku mąż pochodzi z rodziny z tradycjami. Dominująca matka, realizująca się społecznie i zawodowo; uległy ojciec, który jednak przyparty do muru potrafi huknąć.
                      Rodzice kochanka rozwiedli się, gdy ten miał 4 lata (z powodu niewierności ojca). Po rozwodzie matka rozwinęła skrzydła, zaczęła podróżowac, rozwijać się zawodowo, itd.
                    • yoric Re: ciapowatości w wychowaniu synów przy braku oj 08.03.11, 20:28
                      No niby tak, ale z drugiej jak popatrzę po znajomych bliższych, czy dalszych, to korelacja jest mniej oczywista. Dużo bardziej widać wzór 'matka bez ojca nie poradziła sobie z wychowaniem, więc syn wyrósł na łobuza, co przysporzyło mu może innych trudności, ale nie w byciu <dominującym>, czy kontaktach z kobietami...
      • 4v Re: babochłop 07.03.11, 16:19
        do silnych kobiet lgną jak muchy ciotowaci faceci, a silne kobiety zaczynają sądzić że wszyscy faceci są tacy, bo tylko takich poznają. jeszcze dodatkowo, zawody które wybierają (praca w mediach, artystki, prace w korporacjach) są często gęsto usłane takimi właśnie panami-ciotami, chude w sweterku i okularkach, marzące o nowej mamusi co synusiem się zaopiekuje a on czułością będzie się rewanżował, i rozpieszczał swoją ukochaną damę, co przyjęła synusia i przytuliła do cyca.

        zresztą ten podział już się tworzy w szkole. typ misia i typ ruchacza. jak to mawiają w USA - szkolny kujon, albo kapitan reprezentacji futbolu amerykańskiego.

        faceci sami wchodzą w te role, a kobiety to akceptują, silne kobiety, często feminizujące, często znające swoją wartość - unikają typu macho, brzydzą się jego prymitywnym podejściem do kobiet. więc zostaje im typ ciapowatego misia, tyle że nijak satysfakcji to to nie daje.

        jaki jest morał, jaki wniosek? ano, inteligentne kobiety, szukajcie typów pośrednich, które dla Was będą misiem, dla Was w łóżku będą macho, i dla całego świata zewnętrznego też będą macho. tacy faceci są, istnieją, i mają się dobrze. wystarczy wyjść poza schemat.
    • szurum.burum Re: babochłop 07.03.11, 15:29
      w sumie nie kumam o co ci chodzi ale myślę że kiedy mąż się dowie o twoich zdradach to mu tak adrenalina podskoczy, że rżnąć (obrzydliwe słowo ale skoro lubisz to je użyję) będzie pierwsza klasa. pytanie retoryczne czy to ty będziesz beneficjentem?

    • adellante12 Właśnie dlatego 07.03.11, 15:32
      uważam że nie ma nic prostszego niż dobry sex z cudzą zoną...
      Takich sfrustrowanych zon jest multum. Żony chłopczyków mamusi przerażonych swoją seksualnością. Chłopczyków których paraliżuje strach na samą mysl o seksualności ich żon.
      Chłopców którzy nie mają bladego pojecia co ma ochotę wyprawiać ta ich szara grzeczna myszka poznana w gimnazjum i hołubiona przez okres studenckiej dekadencji...
      Dobrze że są tacy chłopcy... Bardzo dobrze :)))
    • 4v Re: babochłop 07.03.11, 16:10
      > ie babochłopem, stąd ten post. To chyba normalne, że silna kobieta chce w łóżku
      > spotkać jeszcze silniejszego mężczyznę. Czy się mylę?

      nie nie mylisz się.

      przykre natomiast jest to, że rzeczy, które powinny być doświadczeniami 16-18 latek, Ty odkrywasz dopiero teraz, po jakimś tam mężu, po dzieciach.... czasem mnie przeraża jakie ludzie mają seksualne braki, jakie popełniają błędy i jak to się latami nawarstwia, a zamiast się rozwijać, to pognębiają się jeszcze bardziej, dzieciami, ślubami, mężami i rutyną.

      tak Was to jebane społeczeństwo wychowało.
      • alicee1234 Re: babochłop 08.03.11, 18:06
        Lepiej późno niż wcale. Ależ ja właśnie rozwinęłam się w silną kobietę. Jako nastolatka nie byłam świadoma swojej siły. Teraz jestem i nie mam zamiaru z tej siły rezygnować.
        • kag73 Re: babochłop 08.03.11, 18:56
          Moja droga, silna kobieta to Ty sie raczej stalas, albo z wiekiem nabralas pewnosci siebie. Nastolatka to nastolatka, to jednak roznica czy ma sie 17 lat czy 28 np.
    • yoric Re: babochłop 07.03.11, 16:14
      Aha, o jednym zapomniałem - oczywiście oszukiwanie męża to podłość. Zawsze jest alternatywa, z której można skorzystać i być w porządku - skończyć związek.
    • wikary.bis Re: babochłop 07.03.11, 17:09
      dobry marerial na qrwe jestes, taka co ebie sie jak suka z kazdym ch... Najlepiej jak jeszcze prtzed stosunkiem w ryj zaprawi i zerznie jak szmate
      • la_extranjera czyżby w więzieniu podpięli neta? 07.03.11, 17:20
        j.w.
        • tymczasowasowa Re: czyżby w więzieniu podpięli neta? 07.03.11, 17:32
          Czemu w więzieniu. Facet napisał takim językiem jaki lubi autorka tego wątku.
          • mrfrosty Re: czyżby w więzieniu podpięli neta? 07.03.11, 22:17
            Poziom na tym forum idzie w dół cały czas jak widzę :/
      • songo3000 Atak gimbusowych maczo 07.03.11, 18:21
        Czyli jak to często bywa... :DDD
        tiny.pl/hdtv2
    • jebanezer Mam babochlopa w domu,dzieki Panie Boze! 07.03.11, 18:57
      Nigdy sie nie nudze .Mam sex codziennie i nawet nie musze na to zasluzyc jak wiekszosc facetow.W przeciagu i na dragu kiedy chce i jak chce.Rzne ja bezlitosnie a ona coraz to nowa zabawe wymysla.Gdyby byla olimpiada w bzykaniu zloty medal gwarantowany.Potem ja sobie leze odpoczywajac przed nastepna runda a ona naprawia hamulce w samochodzie.Nigdy od niej nie odejde.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka