anonimwarsaw
24.10.14, 08:38
Nigdy w zasadzie nie było dobrze ale jakoś szło z tym żyć. Biorąc z nią ślub myślałem, że się otworzy i będzie lepiej - tak, wiem. To głupie.
Raz na tydzień, raz na dwa i zawsze ja inicjowałem. Wtedy jeszcze się angażowała jakoś w ten seks - też mnie popiesciła, dotykała, czasem był jakiś francuzik.
Ja sam nie jestem idealny, jestem sprinterem - 5 minut i po zabawie, ale mimo to nigdy nie myślałem tylko o sobie. Zawsze byłem skupiony na niej. Proponowałem urozmaicenia, fajną grę wstępną, długie pieszczoty, proponowałem jakieś urozmaicenia - na które raczej nigdy się nie zgadzała bo "nie lubi".
Teraz jest fatalnie - przez ostatnie pół roku zdarzyło się może ze 4 albo 5 razy i to wszystko z mojej inicjatywy. Po prostu się wypaliłem, jestem zmęczony i przestałem inicjować. Mam dość już tego, że ona toleruje tylko "szybko seks" bez dotykania, pieszczot. Czasem nawet wprost mi mówi, że nie chce całowania - co mnie totalnie odrzuca.
Tak - mamy dziecko, obojem pracujemy. Na równi zajmujemy się dzieckiem, domem bardziej ja, bo ona po powrocie z pracy wali się na kanapę i leży do wieczora a potem o 19 albo 20-tej idzie spać tak jakby nie chciała ze mną w ogóle spędzać czasu. A ja potem po takich samotnych wieczorach - rano i w dzień jestem nerwowy i smutny.
Nie wiem już co robić, może ktoś zna jakiś sposób na ograniczenie męskiego libido - bo ja wiecznie nie będę sam inicjował seksu z obojętną kłodą :(
www.youtube.com/watch?v=3rX_S9eoV7I&index=27&list=RDTXeYjPZVUuo