Dodaj do ulubionych

Czarny charakter

02.04.16, 21:51
Czesto pojawiaja się tutaj wrzuty kobiet emocjonalnie zostawionych na lodzie. Pomyslalem, ze wrzuce ze dwie trzy luźne uwagi od strony kogoś kto jest po drugiej stronie barykady, a nuż się komuś przyda. Wszystkie subiektywne.

[wiersz biały ale nie pozbawiony formy i rytmu]
______

Związek,
zwłaszcza długi,
zwłaszcza z dziećmi,
zwłaszcza z wyzwaniami z forsą,
zwłaszcza w oderwaniu od przyjaciół

ma swoje wady.
______

Wiem: dziwne, ale ma. W istocie "czas dla związku" może być i bywa najgorszą częścią dnia, nawet jak obie strony nie mają świadomej potrzeby szkodzić sobie.

Może kiedyś, kiedy tuż za płotem chadzały niedźwiedzie i wilki, co parę lat pola i chałupy szły z dymem a maruderzy gwałcili co papadnie a reszcie podrzynali gardła, w mieście szalały zarazy a smród rynsztoków wyciskał łzy przechodniom - te krótkie momenty razem były jakimś przyjemnym zwieńczeniem dnia. Może, bo zalatuje naiwną bajką.

Wracając do bieżącego pokolenia i perspektywy faceta. Od czasu do czasu któryś z nas zauważa, że momenty kiedy dostajemy terapię 'ciszy' (w odróżnieniu od terapii: 'płacz', 'kłotnia', 'pretensje') są najznośniejsze. Że czasem są znośniejsze nawet od momentów kiedy 'jest dobrze'. Nie trzeba chodzić ostrożnie po minach przeszłości, nerwowo wyszukiwać potencjalnych błędów które zemszczą się w przyszłości.

Cały emocjonalny świat ścina się lodem - i jest zaskakująco relaksujący, pod warunkiem, że nie dbasz już o emocje osoby która Ci tą terapię serwuje. A osoba która ją serwuje popełnia czasem błąd, który na własny użytek nazywam "błedem obsługi pilota do TV'. Otóż kiedy pilot ma już prawie wyczerpane baterie i TV nie zawsze reguje na naciśnięcie przycisku - odruchowo naciska się przycisk mocniej. To nie jest właściwy odruch. Po wymianie baterii pilot bedzie robil z TV co chcesz bez wściekłego naciskania i potrząsania. Pilotem w tej przezabawnej przypowieści jest dystrybucja dostępu do seksu i szerzej - emocjonalny szantaż. TV to uciążliwości życia które facet może usunąć z drogi rączce trzymającej pilota. Baterie to uczucia typu miłość, życzliwość, chęć wsparcia. Oczywiście zamiast wymieniać baterie można też wymienić pilota i TV na nowszy model. Rynek jest pełen sprzętu z zamontowanymi bateriami.

Sumując wszystko powyższe: wielu z nas trzyma się z daleka od bliskości z wygody i ostrożności. Emocjonalnie lepiej na tym wychodzimy niż na interakcji.

Oczywiście nie można zapominać o innej części z nas która ma kochanki, albo jest homo, albo z innych powodów nie jest zainteresowana seksem ze swoją kobietą bo ma lepszą od niej alternatywę. I jakbym był taką emocjonalnie porzuconą kobietą tego bym się trzymał: dziwkarz/pedał/koniotrzep - niech zdycha.
Obserwuj wątek
    • marek.zak1 Re: Czarny charakter 02.04.16, 22:21

      > Sumując wszystko powyższe: wielu z nas trzyma się z daleka od bliskości z wygody i ostrożności. Emocjonalnie lepiej na tym wychodzimy niż na interakcji.
      -------------------------------------------------------------------
      Tu jest ważny punkt. Wydaje mi się, że trzymanie się z daleka od bliskości jest czy może być spowodowane chęcią zatrzymania tylko dla siebie części swojego ja, swoistej enklawy, w której można się schronić i nie dopuścić do niej drugiej osoby. Jest to spowodowane nie tylko ostrożnością, ale strachem przed zranieniem, przed odkryciem swoich słabości i w następstwie swojej pozycji w związku i, co pokazuje także forum, oddanie się drugiej osobie jako dysponentowi seksu. Tylko osoba wewnętrznie silna, pewna siebie może te słabości, bo ma je każdy, okazać bez obawy utraty swojej pozycji w grupie, a więc i w związku.
    • urquhart Re: Czarny charakter 03.04.16, 09:35
      Fajny tekst.
      Ale jak twoim zdaniem jak wymienic baterie i skąd je brać żeby sprawnie działało zamiast mocniej naciskac na przyciski?
      • sabat3 Re: Czarny charakter 03.04.16, 10:07
        urquhart napisał:

        > Fajny tekst.
        > Ale jak twoim zdaniem jak wymienic baterie i skąd je brać żeby sprawnie działał
        > o zamiast mocniej naciskac na przyciski?
        >

        Kupic albo ukrasc.
      • proteinowy Re: Czarny charakter 03.04.16, 11:53
        urquhart napisał:

        > Fajny tekst.
        > Ale jak twoim zdaniem jak wymienic baterie i skąd je brać żeby sprawnie działał
        > o zamiast mocniej naciskac na przyciski?

        Nie wiem, poddałem sie. Dawniej myslalem, ze absolutna baza do odbudowywania bateryjek to szczera komunikacja. Ze bez wiedzy na czym komuś zależy nie ma szans na długi zwiazek. Nie wyglada na to ze tak sie stanie. jak sam wiesz mam zbyt konfrontacyjny i upierdliwy sposób rozmowy dla większości ludzi.

        Pieniądze, usuwanie problemów z drogi, nawet mycie kibla - to sa rzeczy ktore bez najmniejszych watpliwości sie sprawdzają. W kwestii rozmowy: lukrowane kłamstwa działają lepiej od prób porozumienia. Moze czesc z nas jest zbyt potworna/obrzydliwa na porozumienie?

        Na razie trzymam sie strategii polecanej przez Marka: zrób cos pożytecznego dla swojej zony, codziennie.
        • urquhart PUNKT - zrób cos pożytecznego dla swojej zony 03.04.16, 12:31
          > Na razie trzymam sie strategii polecanej przez Marka: zrób cos pożytecznego dla
          > swojej zony, codziennie.

          To fundamentalny fakt, to działa ale na innym etapie niż twój: pamiętam świetny wykład który to doskonale logicznie rozwija
          www.youtube.com/watch?v=JadKAJKxEAo
          > na długi zwiazek. Nie wyglada na to ze tak sie stanie. jak sam wiesz mam zbyt
          > konfrontacyjny i upierdliwy sposób rozmowy dla większości ludzi.

          Nie masz widzę świadomości że komunikacja na poziomie logicznym to parę procent, poziom emocjonalny jest ważniejszy, kobiety to łapią i dekodują szybciej intuicyjnie, ogarniania tego trochę nauczyłem się też na dyskusjach na tym forum. Jeszcze ważniejsza jest mowa ciała w komunikacji, a ty przywiazujesz sie do słów tzw "szczerych rozmów". To się nie sprawdzi jak nie jest spójne. Na tym polegała nasza konfrontacja ostatnia też.
          P.S.
          Wierzący potrafią ładować bateryjki od energii nadprzyrodzonej. Mam przyjaciół wśród neonów i buddystów których jakby nie dotyczą żadne prawa psychoewo i zranień rodzinnych, radośnie się bzykają codziennie od lat, mając po 7 dzieci, ćwiczą się nieustannie w pozytywnej intencji do siebie i mają mocne wsparcie grupy, zamiast w roszczeniowości.
          Tobie jak i wiekszości zostają rady Perel jak chcesz coś zmienić skąd wziąć energię z zewnątrz.
          www.ted.com/talks/esther_perel_rethinking_infidelity_a_talk_for_anyone_who_has_ever_loved/transcript
          • sabat3 Re: PUNKT - zrób cos pożytecznego dla swojej zony 03.04.16, 12:45
            Niewierność to tylko brak podporządkowania się normom i nakazom. Wierność jest jej antynomią i w sensie emocjonalnym jest bezwartościowa.
            Czymś prawdziwie cennym jest dopiero lojalność, ale ta jest darem między dwojgiem ludzi, podobnie jak intymność... a jako taki wypływa z emocjonalności, a nie uległości, konformizmu i tchórzostwa.
            Jeśli zaś nie ma już partnerstwa, zanikła intymność, to jak można mówić o szczerej lojalności?
            • sabat3 Master Yoda ;D 03.04.16, 12:50
              Nastały ciężkie czasy, zabrakło potwora, więc trzeba się posiłkować materiałem filmowym.
              www.youtube.com/watch?v=nzEKl4v7zwo
              • glamourous Re: Master Yoda ;D 03.04.16, 17:28
                Swiete slowa, cale sedno i genialna filozofia. Intergalaktyczny stoicyzm. Yoda zawsze IMO wymiatal, lepszy od Jezusa i Dalajlamy razem wzietych. Trzeba go wpisac w poczet eminentych filozofow gdzies pomiedzy Kantem a Schoppenhauerem :). SW niby bajka, ale do mnie filozofia Jedi , choc fikcyjna, przemawia bardzo. Wszystkie problemy, cierpienia i dylematy biora sie z banalnego braku dystansu i z zapetlenia w naszych mniej lub bardziej uswiadomionych lękach, oraz z niewiary we wlasne sily. Pozbyc sie lękow i nadmiaru emocji, zlapac dystans i uwierzyc we wlasna moc sprawcza - i peace of mind robi sie sam :)
          • proteinowy Re: PUNKT - zrób cos pożytecznego dla swojej zony 03.04.16, 21:50
            urquhart napisał:

            > Nie masz widzę świadomości że komunikacja na poziomie logicznym to parę procent
            > , poziom emocjonalny jest ważniejszy, kobiety to łapią i dekodują szybciej intu
            > icyjnie, ogarniania tego trochę nauczyłem się też na dyskusjach na tym forum.

            Mam świadomość ze ludzie przywiązują wieksza wagę do tego co czuja od warstwy znaczeniowej, zwłaszcza w relacjach damsko-męskich. Nie zgadzam sie ze warstwa niewerbalna jest ważniejsza. Wszystko zależy do czego sie aspiruje. Dlatego z psychologiem rozmawiasz i nazywasz rzeczy po imieniu a nie glaszczecie sie i przytulacie. Problem jest w tym ze kiedy stajemy przed dylematami typu: komfort vs porozumienie, manipulacja vs komunikacja większość z nas idzie w stronę łatwiochy emocjonalnej, oszukiwania siebie i partnera itp. To sie czasem ciągnie przez dziesieciolecia i połowa wątków tutaj jest o efektach takiego podejścia.

            > J
            > eszcze ważniejsza jest mowa ciała w komunikacji, a ty przywiazujesz sie do słów
            > tzw "szczerych rozmów". To się nie sprawdzi jak nie jest spójne. Na tym polega
            > ła nasza konfrontacja ostatnia też.

            He, he poczęstuje Cie odpowiedzią a'la Urqu: powyższe to tylko Twoja opinia, ja mam inna, a jak sie z nią nie zgadzasz toś fundamentalista. Nie podam Ci tez wyraźnie ani mojej opinii, ani uzasadnienia, jest po prostu inna, oparta o moje prywatne doświadczenie. Pogadalimy, szwagier, nie? ;)
            • urquhart przekazywanej wiadomości tylko w 7% wpływają słowa 03.04.16, 22:38
              > Mam świadomość ze ludzie przywiązują wieksza wagę do tego co czuja od warstwy z
              > naczeniowej, zwłaszcza w relacjach damsko-męskich. Nie zgadzam sie ze warstwa n
              > iewerbalna jest ważniejsza

              Ponieważ twoja postawa sceptyka zapala we mnie zapał do walki z ignorancją i rozświetlania kagankiem oświaty mroki zabobonów i reakcji . masz :

              "W roku 1971 Albert Merhabian sformułował wzór, który przedstawia wpływ każdego z kanałów na ogólną interpretację przekazu informacji. Odkrył, że na całkowite znaczenie przekazywanej wiadomości tylko w 7% wpływają same słowa, w 38%- sygnały głosowe (w tym ton głosu, modulacja, i inne dźwięki), a aż w 55%- inne sygnały niewerbalne. Prof. Birdwhistell dokonał podobnych obliczeń w zakresie znaczenia komunikacji niewerbalnej w kontaktach między ludźmi. Z jego obliczeń wynika, że słowa wypowiadane przez przeciętną osobę zajmują około 10-11 minut dziennie, a przeciętne zdanie trwa tylko około dwóch i pół sekundy. Podobnie jak Mehrabian doszedł do wniosku, że komponent słowny w konwersacjach bezpośrednich wynosi mniej niż 35 proc. oraz że ponad 65 proc. informacji jest przekazywana pozawerbalni. Przez kanał werbalny przechodzą tak zwane niezbite fakty, a przez kanał niewerbalny transportowane jest to, co ostatecznie chcemy przekazać (sic!)"

              wiedzaiedukacja.eu/archives/1838

              > He, he poczęstuje Cie odpowiedzią a'la Urqu: powyższe to tylko Twoja opinia, ja
              > mam inna, a jak sie z nią nie zgadzasz toś fundamentalista.

              Fundamentaliści wszystkich krajów łączcie się!
              Pozdrawiam.
              :)
              • marek.zak1 Re: przekazywanej wiadomości tylko w 7% wpływają 03.04.16, 22:49
                urquhart napisał:


                >
                > "W roku 1971 Albert Merhabian sformułował wzór, który przedstawia wpływ każdego
                > z kanałów na ogólną interpretację przekazu informacji. Odkrył, że na całkowite znaczenie przekazywanej wiadomości tylko w 7% wpływają same słowa, w 38%- sygnały głosowe (w tym ton głosu, modulacja, i inne dźwięki), a aż w 55%- inne sygnały niewerbalne.
                ===================================
                To jest bardzo dyskusyjne. W przypadku prezentacji rocznych wyników firmy, sygnały werbalne, czyli przekaz danych to jednak 99% całości. Podobnie prezentacje wyników badań. W przypadku szeroko pojętych rozmów damsko - męskich przyznam Ci rację. Miły uśmiech ma większe znaczenie od wszystkiego innego.
              • proteinowy Re: przekazywanej wiadomości tylko w 7% wpływają 04.04.16, 01:07
                > > Mam świadomość ze ludzie przywiązują wieksza wagę do tego co czuja od war
                > stwy z
                > > naczeniowej, zwłaszcza w relacjach damsko-męskich. Nie zgadzam sie ze war
                > stwa n
                > > iewerbalna jest ważniejsza
                >
                > Ponieważ twoja postawa sceptyka zapala we mnie zapał do walki z ignorancją i ro
                > zświetlania kagankiem oświaty mroki zabobonów i reakcji . masz :
                [...]

                Ależ Ty się uparłeś te wiatraki rozwalać. Przecież piszę Ci w pierwszym zdaniu że wiem o tym, że ludzie tacy są. Ja mam po prostu inne od nich aspiracje. Wolno mi? Oczywiście, że tak. Jedni ćwiczą balet, drudzy karate a ja chciałbym aby język giętki itd. Oczywiście nigdy nie dogadam się z kimś kto nie ma takich aspiracji i będzie się upierał żeby się porozumiewać "emocjonalnie". So be it, na szczęście nie muszę.

                Marek ujał to obok całkiem do rzeczy: czysty i bezosobowy przekaz jest wartością w biznesie. Dodam, że np w marketingu - dokładnie odwrotnie.

                Relacja kobieta-mężczyzna rozgrywa się na płaszczyźnie emocji, trudno oczekiwać romansu zaczynającego się od "przejdźmy do rzeczy, pani Kowalska, chciałbym zaproponować Pani stosunek seksualny" (Mleczko).

                Czyli dogadalismy sie i nigdy nie bylo miedzy nami roznicy, prawda?

                Co do wspomnianych badaczy - wszystko fajnie i rezultat możliwy do uwierzenia. Rozsmieszaja mnie tylko procenty, liczby i wzory. Z tego co mi wiadomo, nikt nie zbliżył się do poziomu precyzyjnego wyznaczenia informacji w mowie i piśmie o nieświadomych gestach nie wspominajac. Stąd ten magiczny wzor jest nakarmiony kompostem a nie mierzalnymi danymi.

                Zadanie domowe:

                Filip II Macedoński złożył ofertę Sparcie w postaci: "Jeśli wkroczę do Lakonii, zrównam Lacedemon z ziemią". Spartanie odpowiedzieli: "Jeśli" (αἴκα).

                Zadanie główne: Zmierz ilość informacji zawartej w odpowiedzi Spartan.

                Zadanie dla ambitnych:

                Określ siłe przekazu Spartan przy założeniu że:
                a) nie drgnał im przy tym ani jeden mięsien twarzy
                b) marszczyli groźnie brwi, potrząsali dzidami i wystawili posłańcom Filipa gołą dupę

                porównaj wynik a) i b) i napisz krótkie wypracowanie na temat procentow informacji przekazanej niewerbalnie oraz jej jakości.
                • sabat3 Re: przekazywanej wiadomości tylko w 7% wpływają 04.04.16, 07:34
                  proteinowy napisał(a):

                  > Relacja kobieta-mężczyzna rozgrywa się na płaszczyźnie emocji, trudno oczekiwać
                  > romansu zaczynającego się od "przejdźmy do rzeczy, pani Kowalska, chciałbym z
                  > aproponować Pani stosunek seksualny" (Mleczko).

                  "- Małgośka, dupy dasz? - zapytał rzeczowo Jasio.
                  - Oj, prosił, prosił i wyprosił... - zaszczebiotała trzepocząc rzęsami Małgosia."

                  > potrząsali dzidami i wystawili posłańcom Filipa gołą dupę

                  Ja bym jednak był ostrożny z takim rodzajem przekazu niewerbalnego, szczególnie w starożytnej Grecji...

                  pl.wikipedia.org/wiki/Albert_Mehrabian
                  Mówimy o komunikacji UCZUĆ. Gdyby Filip Macedoński chciał zakomunikować, że jest zafascynowany wypiętymi pośladkami wysportowanych Spartan, zrobiłby to znacznie skuteczniej gdyby dołączył do przekazu werbalnego ("- Gej ok!") również przekaz niewerbalny (wznoszenie okrzyków, gestykulacja, wymachiwanie sterczącą dzidą).
                  • proteinowy Re: przekazywanej wiadomości tylko w 7% wpływają 04.04.16, 10:07
                    > Mówimy o komunikacji UCZUĆ.

                    Ja mowie o komunikacji w ogole. Komunikacja uczuć czy nawet szerzej, codzienna, nieformalna jest płynniejsza przez wsparcie mowy ciała. Nie ma tu nic dyskusyjnego i mamy pełna zgodę.

                    Zadanie miało na celu ilustracje nieliniowość gęstości informacji w słowie i geście (innymi słowy czasem ludzie pierdolą bez sensu, a czasem potrafią nasycić jedno słowo górą znaczeń) - i z odpowiedzi widze ze kompletnie zawiodlem, dalej jesteśmy przy tym ze nie samym słowem romans żyje.
                    • urquhart Re: przekazywanej wiadomości tylko w 7% wpływają 04.04.16, 13:42
                      > Ja mowie o komunikacji w ogole. Komunikacja uczuć czy nawet szerzej, codzienna,
                      > nieformalna jest płynniejsza przez wsparcie mowy ciała. Nie ma tu nic dyskusyj
                      > nego i mamy pełna zgodę.

                      Ja tę procenty zapamiętałem jako odwrotną zależność że szkolenia zawodowego gdzie cwiczylismy fakt że uczucia emocje szerzej determinują komunikację akurat w relacjach biznesowych. I że użycie konkretnych słów w mailu może całkowicie zakłócić komunikację niezależnie od warstwy logicznej. Że przez telefon czy spotkanie przynajmniej łatwiej tym zarządzać jak sprawa jest naprawdę ważna i kluczowe jest zaufanie.
                      • sabat3 Re: przekazywanej wiadomości tylko w 7% wpływają 04.04.16, 14:46
                        urquhart napisał:

                        > I że użycie konkretnych słów w mailu może całkowicie za
                        > kłócić komunikację niezależnie od warstwy logicznej. Że przez telefon czy spotk
                        > anie przynajmniej łatwiej tym zarządzać jak sprawa jest naprawdę ważna i kluczo
                        > we jest zaufanie.

                        Pamietam z banku taka sytuacje, gdy jeszcze uczylem sie rozmow telefonicznych:
                        Zadzwonilem i najsympatyczniejszym glosem jaki potrafilem z siebie wydobyc rzucilem w eter cos w rodzaju "witam, nazywam sie x, dzwonie z banku y i chcialbym zaproponowac spotkanie"
                        Odpowiedzial mi aksamitny, uwodzicielski glos kobiety "UuUu... spotkanie... naprawde? Z przyjemnoscia, czemu nie" :)))
                        Wiec trzeba uwazac co sie proponuje i komu ;)
                • urquhart ILUZJA kierowania się logiką nie emocjami. 04.04.16, 08:42
                  > Marek ujał to obok całkiem do rzeczy: czysty i bezosobowy przekaz jest wartości
                  > ą w biznesie. Dodam, że np w marketingu - dokładnie odwrotnie. (...)
                  > Czyli dogadalismy sie i nigdy nie bylo miedzy nami roznicy, prawda?

                  Brak zgody jest w punkcie: może jacyś (w domyśle prostacy) tak mają, kierują sie emocjami, no ale nie ja, mną kieruje logika
                  Cały czas mamy taki sceptycyzm w temacie hormonów, neuroprzekaźników, PUA czy schematów rodzinnych. Może jakieś jeb z dzidy, blachary tak mają ale na mnie PUA nie działa.
                  To iluzja którą rozwiewają badania pracy mózgu i w temacie ludzkich zachowań. Decyzje podejmujemy pod pływem emocji (ów gadzi umysł) emocje generuje podświadomość, a kora mózgowa najwolniej reaguje i w swojej logicznej części generuje racjonalizacje podjętych w podświadomości decyzji.
                  To ILUZJA która jest niezbędna do naszego poczucia bezpieczeństwa.
                  Jak chcesz coś zmienić to trzeba zrozumieć jej źródła i obejść.
                  Obejście to zminimalizowanie wpływu negatywnych emocji, techniki jak zewnętrzny negocjator, wewnętrznie medytacja, czy przysłowiowe przespać się z problemem kiedy rano lepiej widzisz logiczne korelacje.
                  Stąd psychterapia to takie zadawanie pytań żeby ujawnić i przebudować ciągi logiczne u pacjenta ujawniające emocjonalne źródła, przeniesienie z nieuświadomionej cześć do świadomej na którą masz wpływ, a nie pytania i logiczna rozmowa jak powinien się zachowywać.

                  Oczywiście matematyka czy komunikacja techniczna jakiej używam w pracy inżyniera jest inna, bo syntetyczna i abstrakcyjna, nie ma w podświadomości warstwy emocji , pracuje tylko kora mózgowa i jest inna.
                  Ale komunikacja z żoną, na forum czy w temacie przekonań co jest naukowe a co nie - uruchamia podświadomość i emocje jak sam Sabat napisał wprost kawa na ławę ze nie interesują go korelacje i nie będzie sprawdzał źródeł bo włącza mu się "bulshit detektor" że to niemożliwe potwierdzając że tzw racjonalizm jest wiarą.

                  Cenne było zetrzeć się z tobą Proteinowy by poćwiczyć ułożyć w głowie widząc ten efekt w kolejnej odsłonie.


                  > Co do wspomnianych badaczy - wszystko fajnie i rezultat możliwy do uwierzenia.
                  > Rozsmieszaja mnie tylko procenty, liczby i wzory.

                  Pachną protekcjonalizmem i zadufaniem jak dla mnie twój sceptycyzm, ale z punktu przydatności to tylklo formalna wizualizcja danych stopnia wpływu, co jest istotne a co z inżynierskim przybliżeniu co pomijalne.

                  > Zadanie główne: Zmierz ilość informacji zawartej w odpowiedzi Spartan.

                  W zakresie emocji jest sporo informacji

                  Pozdrawiam
                  • sabat3 Re: ILUZJA kierowania się logiką nie emocjami. 04.04.16, 09:10
                    urquhart napisał:

                    > Ale komunikacja z żoną, na forum czy w temacie przekonań co jest naukowe a co n
                    > ie - uruchamia podświadomość i emocje jak sam Sabat napisał wprost kawa na ławę
                    > ze nie interesują go korelacje i nie będzie sprawdzał źródeł bo włącza mu się
                    > "bulshit detektor" że to niemożliwe potwierdzając że tzw racjonalizm jest wiarą
                    > .

                    Racjonalizm nie jest wiarą. Zasadnicza różnica pomiędzy jakąkolwiek wiarą a racjonalizmem to dążenie do doświadczalnego potwierdzenia wyników rozumowania w wypadku tego ostatniego. Wiara nie opiera się na doświadczeniu, racjonalizm - tak.

                    www.youtube.com/watch?v=Ufa-d4gfIzk
                    • urquhart Re: ILUZJA kierowania się logiką nie emocjami. 04.04.16, 12:19
                      > Racjonalizm nie jest wiarą. Zasadnicza różnica pomiędzy jakąkolwiek wiarą a rac
                      > jonalizmem to dążenie do doświadczalnego

                      W życzeniowych założeniach swoich wyznawców. Podobnie jak w teorii komunizm powinien być najsprawiedliwszym ustrojem tylko kompletnie się to nie sprawdza.
                      Inteligencja i praca kory mozgowej to wylapywanie korelacji i związków przyczynowo-skutkowych. Teoria która to opisuje jest jedynie wtórna, prawdziwa naukowo jeżeli przewidzi dalsze odkrycia.
                      Jeżeli ignorujesz jakieś istniejace korelacje bo masz inne "przekonanie" że to niemożliwe to jak to nazwać inaczej jak wiarą?
                      Dlaczego nie da się odtworzyć obiektywnie i że sceptyczny nastawieniem warunków pewnych zdarzeń ? Takie dziwne?
                      Spróbuj choćby ze sceptycznym nastawieniem odtworzyć zjawisko jak miłość i jego skutki...
                      • sabat3 Re: ILUZJA kierowania się logiką nie emocjami. 04.04.16, 12:45
                        Odpowiem Ci odnosnie Nibiru. Mialem we wczesnej mlodosci sporego zajoba na temat paleonautyki i kosmitow opisywanych przez starozytnych. Te mity Sumerow to przeciez betka, w eposach Hindusow masz przeciez opisy wprost o istotach przylatujacych z gwiazd, pojazdach napedzanych tajemnicza "soma" i uzycie przez Indre strzaly smierci, po ktorym uniosl sie slup ognia i zaru przypominajacy 10 tysiecy slonc. To dziala na wyobraznie.
                        Daleko nie siegajac - obrazowe przedstawienia boskiej szechiny, przywodzacej na mysl skomplikowana technologie widziana oczami prostego pasterza. Tego jest mnostwo.
                        Tylko problem jest taki, ze obracamy sie w sferze niedomowien. Czy starozytni mieli jakis kontakt z forma pozaziemskiej inteligencji? NIE WIADOMO.
                        W przeciwienstwie do wielu pierdol serwowanych przez idiotow z kregu ezoteryki, to akurat ma pewna - niewielka, ale jednak - przestrzen, w ktorej istnieje teoretyczny potencjal zaistnienia takiego zdarzenia. Otwiera go zaawansowana technologia lotow miedzygwiezdnych z predkosciami podswietlnymi w polaczeniu z opanowaniem technologii hibernacji organizmow zywych. O ile zakladamy, ze mielibysmy spotkac istoty zywe a nie np. SI, ktora nie ulega prawidlom starzenia i przetrwanie 100-200 lat w podrozy to dla niej zaden problem. Owszem, uwazam ze takie spotkania sa TEORETYCZNIE mozliwe, ale bylbym niezwykle ostrozny w szacowaniu prawdopodobienstwa takiego zdarzenia. Mimo tego nie sa to calkowicie nieracjonalne bajania.
                        Natomiast Sitchin i Daniken to moim zdaniem ludzie dzialajacy na szkode nauki, bo laczac fakty z oczywistymi bredniami dzialaja na szkode badania fenomenu i go niepotrzebnie osmieszaja.
                        • urquhart Re: ILUZJA kierowania się logiką nie emocjami. 04.04.16, 13:53
                          > spotkac istoty zywe a nie np. SI, ktora nie ulega > Tylko problem jest taki, ze obracamy sie w sferze niedomowien. Czy starozytni m
                          > ieli jakis kontakt z forma pozaziemskiej inteligencji? NIE WIADOMO.

                          No ale krązysz wokol przywiązany do konwencji kosmitów i Danikena bo to jedyne rzekomo racjonalnie wyjasnienie. Jak sceptycy pałowali się koncepcja eteru zanim fizykę zmienił Einstein. Dla mnie to infantylne ograniczenie. :)
                          • sabat3 Re: ILUZJA kierowania się logiką nie emocjami. 04.04.16, 14:02
                            Jestem w stanie podac kilka rownoleglych - istoty z innego wymiaru, podroznicy w czasie, fantomy istoty transcendentnej (jakiegos solarisa), demony nasylane przez szatana - ale mimo wszystko najbardziej prawdopodobna wersja to "wytwory ludzkiej fantazji". Kosmici w rankingu prawdopodobienstwa sa duuuzo nizej. A cala reszta - jeszcze nizej i to znaczaco, bo tam nie widze nawet teoretycznej mozliwosci :) W przypadku kosmitow nie widze by cos stalo na przeszkodzie od strony naukowej. Chlopaki z SETI chyba tez wierza w ich istnienie, skoro szukaja.
                • wont2 Re: przekazywanej wiadomości tylko w 7% wpływają 04.04.16, 10:39
                  proteinowy napisał(a):

                  > Określ siłe przekazu Spartan przy założeniu że:
                  > a) nie drgnał im przy tym ani jeden mięsien twarzy
                  > b) marszczyli groźnie brwi, potrząsali dzidami i wystawili posłańcom Filipa goł
                  > ą dupę
                  --------
                  Moim zdaniem siła przekazu zależy tylko i wyłącznie od realnej siły Spartan. Jak realna siła jest niewielka to, niezależnie od tego czy twój przekaz będzie kwiecisty czy lakoniczny, jego siła będzie niewielka. Jak realna siła jest duża, to i słowa są zbędne, bo Filip nie wysłałby po prostu takiego listu.
                  • proteinowy Re: przekazywanej wiadomości tylko w 7% wpływają 04.04.16, 15:33
                    > Moim zdaniem siła przekazu zależy tylko i wyłącznie od realnej siły Spartan.

                    Skręciłeś w bardziej dla mnie interesujące rejony. Nie jestem taki pewien czy tylko od realnej siły. W sytuacji konfliktu, zwłaszcza w wydaniu mezczyzn oznaki emocji, jakichkolwiek, bywają odbierane jako słabość. Widać to w prawie wszystkich kulturach i w szerokiej gamie sytuacji. Lakoniczni Spartanie, wojownicy prerii Ameryki Północnej, samuraje.

                    Nie znam na tyle historii, zeby stawiać jakies zdecydowane tezy ale podejrzewam ze bluff był nie raz użyty z sukcesem w negocjacjach. Oczywiscie nie zamiast realnej siły, nie wszyscy, nie zawsze - ale jako źdźbło przeważające szale.
                    • wont2 Re: przekazywanej wiadomości tylko w 7% wpływają 04.04.16, 15:57
                      proteinowy napisał(a):

                      > Skręciłeś w bardziej dla mnie interesujące rejony. Nie jestem taki pewien czy t
                      > ylko od realnej siły. W sytuacji konfliktu, zwłaszcza w wydaniu mezczyzn oznaki
                      > emocji, jakichkolwiek, bywają odbierane jako słabość. Widać to w prawie wszyst
                      > kich kulturach i w szerokiej gamie sytuacji. Lakoniczni Spartanie, wojownicy pr
                      > erii Ameryki Północnej, samuraje.
                      >
                      > Nie znam na tyle historii, zeby stawiać jakies zdecydowane tezy ale podejrzewam
                      > ze bluff był nie raz użyty z sukcesem w negocjacjach. Oczywiscie nie zamiast r
                      > ealnej siły, nie wszyscy, nie zawsze - ale jako źdźbło przeważające szale.
                      ---------
                      Mnie te rejony, czyli konkret, też bardziej interesują :) W polityce, tak samo jak w relacjach damsko-męskich, dyplomacja jako narzędzie realizowania swojej polityki ma oczywiście znaczenie ale najważniejsza jest jednak naga, wymierna siła (gospodarcza i militarna). Nie znam się specjalnie na tym okresie historycznym, ale Spartanie od wielu lat byli już tylko cieniem dawnej potęgi. I być może utrzymywanie przez nich tego dawnego, lakonicznego, napuszonego stylu w sytuacji gdy byli już tylko biednym zacofanym kraikiem na obrzeżach ówczesnego centrum, budziło w Filipie i macedońskich dworzanach jedynie uśmiech politowania, tego nie wiemy. Pewne jest natomiast, że jakby Filip chciał i mógł to by najechał, niezależnie od ich stylu ich odmownej odpowiedzi.

                      Z relacjami damsko-męskimi jest podobnie. PUA to taka sztuka bluffu, pudrowanie własnej słabości. Ale minie tydzień, miesiąc czy rok i gówno wypłynie na powierzchnię, jak guzik, którego mieliśmy nie oddawać, a który nam zabrali z całym mundurem. Więc jak ktoś jest słaby to zamiast koncentrować się na szamańskich sztuczkach niech robi tak, żeby być silnym.
                      • urquhart Re: przekazywanej wiadomości tylko w 7% wpływają 04.04.16, 16:14
                        > Z relacjami damsko-męskimi jest podobnie. PUA to taka sztuka bluffu, pudrowanie
                        > własnej słabości. Ale minie tydzień, miesiąc czy rok i gówno wypłynie na powie

                        A może przywrócić wiarę w zakwestionowane wartości męskości przez femiministyczną współczesną kulturę i warsztat co jest prawdziwą nie życzeniową przewagą i działa na pożądanie . (Np zdecydowanie i inicjatywa a nie wrażliwość i nieśmiałość).

                        To jak z karabinami przeciwpancrnymi Ur w
                        1939, co z tego ze były genialną przewagą na swoje czasy jak żołnierze byli bez treningu i do tego mieli PRZEKONANIE że karabin jest nieskuteczny wobec czołgów.
                        • sabat3 Re: przekazywanej wiadomości tylko w 7% wpływają 04.04.16, 16:47
                          urquhart napisał:

                          > A może przywrócić wiarę w zakwestionowane wartości męskości przez femiministyc
                          > zną współczesną kulturę i warsztat co jest prawdziwą nie życzeniową przewagą i
                          > działa na pożądanie . (Np zdecydowanie i inicjatywa a nie wrażliwość i nieśmiał
                          > ość).

                          Wrażliwość i nieśmiałość to też fajny wabik, tylko jest problem z logistycznym skonsumowaniem tegoż wabika, bo jednak laska w końcu się wkurwi - no ileż można czekać, aż się nieśmiały i wrażliwy zdecyduje ;)
                          Pod tym względem zdecydowanie i inicjatywa rzeczywiście górują.
                          Ale ja bym powiedział że może być tak - wrażliwość, pewna doza nieśmiałości (always ze skrzydełkami!) i skromność, ale i z odpowiednią dawką zdecydowania i inicjatywy w rękawie. Na tyle, żeby chociaż babie do łóżka się dać zaciągnąć ;D
                        • wont2 Re: przekazywanej wiadomości tylko w 7% wpływają 04.04.16, 17:02
                          urquhart napisał:

                          > A może przywrócić wiarę w zakwestionowane wartości męskości przez femiministyc
                          > zną współczesną kulturę i warsztat co jest prawdziwą nie życzeniową przewagą i
                          > działa na pożądanie . (Np zdecydowanie i inicjatywa a nie wrażliwość i nieśmiał
                          > ość).
                          ------
                          Urqu, a nie sądzisz, że patrzysz na sprawę trochę jednostronnie? Oczywiście, zgadzam się z tobą, że kobiety kręci (z pewnymi modyfikacjami) to co je kręciło od dziesiątek tysięcy lat i są to, skrótowo mówiąc - typowo męskie cechy. Ale czy kobiety to jest centrum wszechświata? Inaczej - czy to co kręci kobiety powinno być zawsze punktem odniesienia do oceny tego co my robimy? Nie widzisz, że nowy model pozwala także nam, mężczyznom, realizować się w życiu na naszych zasadach? Że tak jak obalono dawny model kobiecości jako przygłupiej kury domowej, posłusznej mężowi, i kobiety mogą same decydować o tym jak chcą żyć, tak samo my mężczyźni dostaliśmy do ręki możliwość kształtowania swojego życia. Nie musimy być już żywicielami, zapierdalać od rana do wieczora ze świadomością i że jak nas zabraknie albo jak powinie nam się noga to cała rodzina i szkapa pójdzie na dno. Pamiętajmy, że stary model miał z punktu widzenia mężczyzny nie tylko zalety ale i wady. Tak samo nowy model - ma nie tylko wady ale i olbrzymie zalety :)
    • zawle Re: Czarny charakter 03.04.16, 09:49
      Bardzo wstrząsające. Nie żartuję.
      • zawle Re: Czarny charakter 03.04.16, 10:03
        Wiesz proteinowy, nie dyskutuję z Tobą. Masz bardzo ugruntowaną opinię. Bardzo Cię szanuję. Ale gdy Ciebie czytam, to poza walorami wszelkimi czuję zapach trupa:((
        • proteinowy Re: Czarny charakter 03.04.16, 11:33
          zawle napisała:

          > Wiesz proteinowy, nie dyskutuję z Tobą. Masz bardzo ugruntowaną opinię. Bardzo
          > Cię szanuję. Ale gdy Ciebie czytam, to poza walorami wszelkimi czuję zapach tru
          > pa:((

          Ten wątek nawet nie jest tak bardzo pod dyskusje. To bardziej auto-diagnoza. Twoja reakcja na nią mi mówi ze w miarę trafiona. Staczam sie. Za rok albo pięć pewnie bede wrzucał płaczliwe porozwodowe kawałki jak to niedocenialem a Ty bedziesz mi sugerować mitomanię. Na razie porzucenie ambicji bycia dobrym chłopcem wyprostowało mi zycie, rozkoszuje sie świętym spokojem jaki płynie z olania tej ambicji.

          Rykoszet to stosunek do kobiet. Jakoś od dawna jątrzył mi sie wewnątrz wrzód nieufności, nawet niechęci do wszystkich kobiet. Codziennie musiałem czesać mózg swoim liberalnym grzebieniem zeby jakoś ta niechęć odtlumaczyc, zminimalizować. Od jakiegoś czasu, odkąd odpuściłem przekonywanie siebie i innych jakim to jestem grzecznym chłopcem - jak ręka odjął (przynajmniej tak to odbieram). Kobiety tez ludzie, czesc całkiem fajna. Zwłaszcza po 40 bo juz nie ma nic do ugrania trzepotaniem rzęs, dekoltem itd. Mozna siąść przy piwie, dowiedzieć sie ciekawych rzeczy...
          • sabat3 Re: Czarny charakter 03.04.16, 12:38
            Proteinowy, według mnie jedyne co Ci w tej chwili brakuje, to tej odrobiny, iskry wręcz desperacji, pozwalającej wziąć mocno w dłoń młot lodowego olbrzyma i ruszyć na oślep przed siebie z okrzykiem bojowym "AWRUUUUUUUK!" na ustach.
            • proteinowy Re: Czarny charakter 03.04.16, 19:24
              sabat3 napisał:

              > Proteinowy, według mnie jedyne co Ci w tej chwili brakuje, to tej odrobiny, isk
              > ry wręcz desperacji, pozwalającej wziąć mocno w dłoń młot lodowego olbrzyma i r
              > uszyć na oślep przed siebie z okrzykiem bojowym "AWRUUUUUUUK!" na ustach.

              Broń Panie Thorze. Pierwszy rok bez bólu klaty, bez nerwów, bez spinania pośladów a Ty chcesz zebym gdzies biegał i krzyczał? Nie nie nie.
              • ninek04 Re: Czarny charakter 03.04.16, 19:34
                proteinowy napisał
                >Broń Panie Thorze. Pierwszy rok bez bólu klaty, bez nerwów, bez spinania pośladów a Ty chcesz zebym gdzies biegał i krzyczał? Nie nie nie.<

                Gdybyś się właśnie spiął, to kto wie, czy by Ci nie wyszło na dobre.A tak to co, nie szkoda zdziadzieć za młodu, skoro po skończeniu żywota i tak nie ma żadnej alternatywy?Nie lepiej wyciskać z tego czasu, który pozostał maksymalnie ile się da?Chyba jednak lepiej ;)
              • sabat3 Re: Czarny charakter 03.04.16, 20:19
                proteinowy napisał(a):

                > Broń Panie Thorze. Pierwszy rok bez bólu klaty, bez nerwów, bez spinania poślad
                > ów a Ty chcesz zebym gdzies biegał i krzyczał? Nie nie nie.

                To jak nie chcesz biegać i krzyczeć, to chociaż zaśpiewaj i zatańcz:
                www.youtube.com/watch?v=TTNctoim1FQ
                A żonie puść, żeby nie czuła się stratna:
                www.youtube.com/watch?v=niR-szNl_oc
                I z przytupem! Krzesanego! Hej! :)))))))))))))))))))
                • proteinowy Re: Czarny charakter 03.04.16, 22:07
                  Dzieki Sabat, poprawiłeś mi nastrój na wieczór.
    • sabat3 Re: Czarny charakter 03.04.16, 10:13
      Ale moze problem wcale nie rozgrywa sie na plaszczyznie emocjonalnej, tylko na plaszczyznie "facet kiepsko rucha"? Nadmierna psychologizacja szkodzi, a proste i brutalne rozwiazania w praktyce czesto okazuja sie najbardziej skuteczne.
      Kobiety sa juz wystarczajaco samodzielne, ale niedoruchane wciaz beda zmierzle.
      I przeciwnie - dobrze wyruchane beda zadowolone i beda miec w nosie rozne drobne niedociagniecia.
      Jak jestes sfustrowany to wszystko cie wkurwia.
      • zawle Re: Czarny charakter 03.04.16, 10:17
        I na odwrót..jak facet Cię wkurwia, to i ruchać się nie chce.
      • urquhart Re: Czarny charakter 03.04.16, 11:01
        sabat3 napisał:
        > Ale moze problem wcale nie rozgrywa sie na plaszczyznie emocjonalnej, tylko na
        > plaszczyznie "facet kiepsko rucha"?

        Przyznaj się, ta hipoteza to dlatego że chciałbyś wyrwać TwojąBoginię ?

        :)
      • proteinowy Re: Czarny charakter 03.04.16, 11:10
        sabat3 napisał:

        > Ale moze problem wcale nie rozgrywa sie na plaszczyznie emocjonalnej, tylko na
        > plaszczyznie "facet kiepsko rucha"?

        Tak jest na pewno w naszym zwiazku. Seks jest do niczego dla obu stron.
      • glamourous Re: Czarny charakter 03.04.16, 14:37
        Moim zdaniem to faceci tak zadaniowo i jakosciowo podchodza do ruchania. Jezeli kobieta jest zakochana i chlonie faceta kazdym centymetrem, to facet musialby byc naprawde strasznie cienki w te klocki, zeby ona miala poczucie ze w lozku z nim jest fatalnie.

        Kobieta jezeli jest zakochana, to bedize miec w nosie rozne drobne niedociagniecia. Dla mnie bez zakochania nie ma fajnego/dobrego ruchania po prostu, seks na zimno mozna sobie wsadzic w doope i zadna technika tu nie pomoze.
        • sabat3 Re: Czarny charakter 03.04.16, 15:21
          glamourous napisała:

          > Moim zdaniem to faceci tak zadaniowo i jakosciowo podchodza do ruchania. Jezeli
          > kobieta jest zakochana i chlonie faceta kazdym centymetrem, to facet musialby
          > byc naprawde strasznie cienki w te klocki, zeby ona miala poczucie ze w lozku z
          > nim jest fatalnie.
          >
          > Kobieta jezeli jest zakochana, to bedize miec w nosie rozne drobne niedociagnie
          > cia. Dla mnie bez zakochania nie ma fajnego/dobrego ruchania po prostu, seks na
          > zimno mozna sobie wsadzic w doope i zadna technika tu nie pomoze.

          Zastąpiłbym słowo "zakochanie" słowem "pożądanie". Wtedy mogę się zgodzić. Nie nadużywajmy bardzo mocnych słów.
          Przy czym moim zdaniem jeśli pan kuleje pod kątem dokonań erotycznych, to relacja erotyczna między nimi będzie się bardzo szybko wychładzać. Jeśli okaże się niezły - przeciwnie, będzie z czasem coraz goręcej.
          • glamourous Re: Czarny charakter 03.04.16, 15:54
            > Przy czym moim zdaniem jeśli pan kuleje pod kątem dokonań erotycznych, to relacja erotyczna
            > między nimi będzie się bardzo szybko wychładzać. Jeśli okaże się niezły - przeciwnie, będzie z
            > czasem coraz goręcej.

            Nie jestem pewna czy pojecie "niezlosci" jest wartoscia obiektywna i niezalezna od wszelkich czynnikow. U kobiet na przyklad wystepuje lozkowa niezlosc ad personam. Ja np. moge byc boginia seksu w relacji z facetem ktory mnie erotycznie inspiruje i hormonalnie stymuluje, a z innym moge byc totalna drewniana kloda, bo nie bedzie mi sie chcialo chciec. Juz raz uslyszalam, ze jestem niskolibidowka bez inicjatywy ;)) Powtorze wiec za Yorikiem, ze temperament i lozkowe skills to jest stosunek X do Y, a nie jakas osobnicza cecha uniwersalna.
            Jeszcze raz powtarzam : jezeli facet wzbudza w kobiecie slinotok, to nie do konca dlatego ze fajnie macha fiutem, tylko ze on na tyle porusza w niej homonalna strune, ze ona ma na to machanie w jego wykonaniu ochote.
            No chyba, ze trafi sie jakas zupelna niemota, ze minetki nie zrobi, albo wytrysk ma przedwczesny, albo skonczyc w kobiecie nie moze... Albo mu zupelnie nie staje - i takie tam inne dyskwalifikujace klimaty, przez ktore facet zaczyna jawic sie kobiecie jako samiec wybrakowany.
            • sabat3 Re: Czarny charakter 03.04.16, 17:25
              glamourous napisała:

              > No chyba, ze trafi sie jakas zupelna niemota, ze minetki nie zrobi, albo wytrys
              > k ma przedwczesny, albo skonczyc w kobiecie nie moze... Albo mu zupelnie nie st
              > aje - i takie tam inne dyskwalifikujace klimaty, przez ktore facet zaczyna jawi
              > c sie kobiecie jako samiec wybrakowany.

              Mamy na forum Mabelle, która zdaje się ma chłopa "z problemami" - o ile dobrze zrozumiałem, ale za to z inicjatywą i pomysłowego. Więc jak się okazuje, jeśli ta hormonalna struna jest poruszana w sposób odpowiednio mocny, to i poważniejsze niedostatki można wybaczyć.
              Tylko widzisz - jak nie jest poruszana, to kobieca interpretacja jest bardzo często taka, że "kiepsko rucha" i wracamy do punktu wyjścia. Czyjaś subiektywna ocena nie zależy od stanu faktycznego, a jak kobieta twierdzi, że facet ją słabo rucha to ją słabo rucha (w jej mniemaniu) i nie ma sensu z tym dyskutować.
              • ninek04 Re: Czarny charakter 03.04.16, 18:31

                sabat3 napisał
                >Mamy na forum Mabelle, która zdaje się ma chłopa "z problemami" - o ile dobrze zrozumiałem, ale za to z inicjatywą i pomysłowego.<

                Ee,chyba coś Ci się pomyliło.Z tego,co kojarzę, to Mabelle miała chyba męża z problemami, z którym się rozstała, bo sama o tym pisała na forum, a teraz ma faceta, z którym rozumieją się bez słów, również w tych sferach seksualnych- pełne dopasowanie i harmonia,przy zachowaniu niezależności obu stron, tak właśnie odbierałam jej
                wpisy.
                • zawle Re: Czarny charakter 03.04.16, 19:11
                  coś mi się wydaje że na tym forum odchodzą i zmieniają swoje życie tylko kobiety.....
                  • proteinowy Re: Czarny charakter 03.04.16, 19:28
                    zawle napisała:

                    > coś mi się wydaje że na tym forum odchodzą i zmieniają swoje życie tylko kobiet
                    > y.....

                    Czesc mezczyzn (Marek) nie musi niczego zmieniać. Reszta najwyraźniej nie chce.
                  • sabat3 Re: Czarny charakter 03.04.16, 19:30
                    zawle napisała:

                    > coś mi się wydaje że na tym forum odchodzą i zmieniają swoje życie tylko kobiet
                    > y.....

                    A Yoric? Kutuzow? Obaj odeszli z niesatysfakcjonujących związków i zmienili swoje życie.
                • ninek04 Re: Czarny charakter 03.04.16, 19:27
                  zawle napisała
                  >coś mi się wydaje że na tym forum odchodzą i zmieniają swoje życie tylko kobiety.....<

                  Bo siła jest kobietą i tego trzeba (można) się trzymać ;)
        • proteinowy Re: Czarny charakter 03.04.16, 16:21
          glamourous napisała:

          > Moim zdaniem to faceci tak zadaniowo i jakosciowo podchodza do ruchania. Jezeli
          > kobieta jest zakochana i chlonie faceta kazdym centymetrem, to facet musialby
          > byc naprawde strasznie cienki w te klocki, zeby ona miala poczucie ze w lozku z
          > nim jest fatalnie.
          >
          > Kobieta jezeli jest zakochana, to bedize miec w nosie rozne drobne niedociagnie
          > cia. Dla mnie bez zakochania nie ma fajnego/dobrego ruchania po prostu, seks na
          > zimno mozna sobie wsadzic w doope i zadna technika tu nie pomoze.

          Zgadzam sie.

          Faceci (w tym niżej podpisany) żyją czesto naiwnym złudzeniem, ze kobietę da sie rozpalić stosując techniczne tricki. Da sie, ale nie taka której na widok tego faceta i seksu z nim robi sie niedobrze. Stad wiecej godności jest w tym pierdolnieciu o którym piszesz niz żałosnej grze pozorów.

          Miejsce w którym sie różnimy to ocena motywacji takiego pierdolniecia. Dla mnie robić cos takiego zeby ratować zwiazek jest nie do przyjęcia. Na szczescie masz faceta zrobionego z banana wiec mozna go ugnieść jak ciasto.
          • glamourous Re: Czarny charakter 03.04.16, 16:35
            Ja naprawde pierdolnelam, nie chcialam juz nic ratowac. Zabralam swoje rzeczy i wyprowadzilam sie na swoje, zyskujac bezcenna niezaleznosc i wolnosc emocjonalna. Pisalam juz o tym nie raz. I na tym polega ta jego iluminacja, ze moja wyprowadzka to nie byl zaden fake "dla ratowania", tylko szczery koniec zwiazku.

            I kto wie, nie mielsimy kontaktu przez jakis miesiac, moze on przez ten czas probowal z jakas inna i zaliczyl zonk? Cholera wie. Czy trzeba byc bananem, zeby dojsc do wniosku, ze sie jednak kocha kobiete i nie chce jej stracic? Ja jestem naprawde wyjatkowa, wiec poniekad rozumiem ze wrocil na kolanach ;P ;P
            • zawle Re: Czarny charakter 03.04.16, 17:39
              glamourous napisała:

              > Ja naprawde pierdolnelam, nie chcialam juz nic ratowac. Zabralam swoje rzeczy i
              > wyprowadzilam sie na swoje, zyskujac bezcenna niezaleznosc i wolnosc emocjona
              > lna.

              Zdaje się że on dostał to samo...może ten fakt go tak otworzył? Chujowo gotujesz?;)
              • sabat3 Re: Czarny charakter 03.04.16, 17:47
                zawle napisała:

                >Chujowo gotujesz?;)

                Ale może to nie aż taki problem, wedle relacji to pan jest mistrzem patelni :)
              • glamourous Re: Czarny charakter 03.04.16, 20:06
                > Chujowo gotujesz?;)

                Tak, ale on jeszcze chujowiej ;) Ilez mozna na chinskich zupkach ;)
            • proteinowy Re: Czarny charakter 03.04.16, 19:17
              > Cholera wie. Czy trzeba byc bananem, zeby
              > dojsc do wniosku, ze sie jednak kocha kobiete i nie chce jej stracic?

              Mnie nie pytaj, nie wywalczyłem nigdy kobiety ktora kocham.

              > Ja jestem
              > naprawde wyjatkowa, wiec poniekad rozumiem ze wrocil na kolanach ;P ;P

              I tego sie będziemy trzymać. Niech sie wam w takim razie układa jak najlepiej i najdłużej.
              • glamourous Re: Czarny charakter 03.04.16, 20:04
                Nie mam presji na "najlepiej i najdluzej". Bedzie co ma byc. Ale za dobre intencje dzieki :)
    • ninek04 Re: Czarny charakter 03.04.16, 12:44
      proteinowy napisał
      >Od czasu do czasu któryś z nas zauważa, że momenty kiedy dostajemy terapię 'ciszy' (w odróżnieniu od terapii: 'płacz', 'kłotnia', 'pretensje') są najznośniejsze. Że czasem są znośniejsze nawet od momentów kiedy 'jest dobrze'. Nie trzeba chodzić ostrożnie po minach przeszłości, nerwowo wyszukiwać potencjalnych błędów które zemszczą się w przyszłości.

      Cały emocjonalny świat ścina się lodem - i jest zaskakująco relaksujący, pod warunkiem, że nie dbasz już o emocje osoby która Ci tą terapię serwuje.

      >Sumując wszystko powyższe: wielu z nas trzyma się z daleka od bliskości z wygody i ostrożności. Emocjonalnie lepiej na tym wychodzimy niż na interakcji.<

      W zasadzie zgadzam się ze wszystkim,wystarczy podmienić słowo wielu z nas na wiele z nas, albo może jednak niewiele z nas i wówczas pełna zgoda.Terapia ciszy w wypadku całkowitego wygaśnięcia emocji sprawdza się w takich wypadkach doskonale.

      >I jakbym był taką emocjonalnie porzuconą kobietą tego bym się trzymał: dziwkarz/pedał/koniotrzep - niech zdycha.<

      Ale tu się nie zgodzę, bo skoro nie ma już emocji spinających związek, to na słowa pełne emocjonalnego ładunku też już nie ma miejsca ,ani potrzeby. Więc nie, niech nie zdycha, tylko niech robi, co chce, byle z dala ode mnie.
    • glamourous Re: Czarny charakter 03.04.16, 13:03
      Proteinowy pisze, ze musza byc nowe baterie.
      Ktos pyta jak je wymienic, ktos inny odpowiada, ze komunikacja itp, itd. No coz, crap and bullshit in one.
      Przeciez wszyscy tutaj wiemy, ze komunikacje mozna sobie w buty wsadzic, jezeli w zwiazku zainstalowaly sie rutyna, chlod, znudzenie, oraz negatywne emocje. Z takiego blablania nic sie nie narodzi, a dlaczego? Bo tego typu stagnacja polega na tym, ze tylko jedna strona chce zmian, a druga strona zamknela sie na emocje. I moze sobie ewangelizowac ta druga do usranej smierci, a i tak to nic nie pomoze.

      Pisalam juz w poprzednim watku o rozwaleniu systemu. No wiec powtarzam, ze bez pierdolniecia sie nie da wymienic baterii. Bo zeby byla chec zmian musi nastapic przewartosciowanie w glowie partnera. Ochota na seks bierze sie z emocji, a wszystko ma swoj poczatek w sposobie myslenia i w otwarciu sie na partnera. Jezeli schemat jest negatywny, a partner zamknal swoje emocje na kluczyk, nic sie nie da zrobic. I tylko prawdziwa rewolucja moze (moze choc nie musi, ryzyk-fizyk) spowodowac przebiegunowanie myslenia u naszej polowki i zastrzyk pozytywnych emocji na nasz temat.

      Pisze to ja, ktora przez 8 lat chronicznego niedorzniecia probowalam komunikowac sie na wszystkie mozliwe sposoby i zawsze byla dupa blada.
      Zadzialalo, kiedy sie wyprowadzilam i zakonczylam te zabawe w kotka i myszke. Maz nie dosc ze przyszedl spac (symbolicznie) na wycieraczce w moim nowym domu, to w dodatku otworzyl sie na mnie i przebiegunowal calkowicie. Wczoraj np. po raz kolejny kochal sie ze mna cala noc, w samym srodku mojego okresu, lacznie z minetka. Kiedys to by bylo absolutnie nie do pomyslenia. Twierdzil, ze to niehigieniczne, niepraktyczne i w ogole ble. Wczoraj spytalam, "jak to mozliwe ze teraz mozesz? "Odpowiedz brzmiala "mam w sobie tyle milosci do ciebie, ze chce z ciebie korzystac w kazdych okolicznosciach".

      Zywa motywacja, ot co. Milosc jako paliwo do zwiazku i emocje jako baterie do seksu. Otwarcie zamknietych do niedawna drzwi na osciez. Pozytywne nastawienie.Oraz brak oczywistosci i poczucia ze druga polowka jest zaklepana i jest nasza wlasnoscia jak para starych kapci czy szafa w rogu pokoju, ktora stoi tam tak dlugo, ze juz jej sie nie zauwaza.
      • wont2 Re: Czarny charakter 03.04.16, 14:20
        glamourous napisała:

        > Wczoraj np. po raz kolejny kochal sie ze mna cala noc, w samym srodku mojego okresu, lacznie z minetka. Kiedys to by bylo absolutnie nie do pomyslenia. Twierdzil, ze to niehi
        > gieniczne, niepraktyczne i w ogole ble. Wczoraj spytalam, "jak to mozliwe ze te
        > raz mozesz? "Odpowiedz brzmiala "mam w sobie tyle milosci do ciebie, ze chce z
        > ciebie korzystac w kazdych okolicznosciach".
        --------
        Trzymam kciuki i życzę jak najlepiej ale podzielę się moim podejrzeniem. Otóż nie wierzę w AŻ TAKIE przebiegunowania u dorosłych ludzi. Nie wierzę w historie, które ociekają lukrem jak twarz spermą na koniec imprezy bukkake. No weź, naprawdę łyknęłaś taki łzawy tekst? "Mam w sobie tyle milosci do ciebie, ze chce z ciebie korzystac w kazdych okolicznosciach". To jest jakiś harlequin? No glam, przez 8 lat mu się nie chciało i nagle, po odejściu, mu się zachciało. I to jak mu się zachciało! Robi, wbrew sobie, bo przecież nigdy tego nie lubił, minetę podczas okresu. Rozwiązanie tej zagadki jest proste - pan stosuje to co do tej pory przez 8 lat stosował, tylko w innej skali i natężeniu, bo się zesrał, że naprawdę możesz odejść z jego życia. Jak stwierdzi, że pokonał twoje mechanizmy obronne i znowu nadziałaś się na haczyk, będziesz mieć dokładnie to samo. Obym się mylił, ale nie wyłączaj chłodnego, racjonalnego myślenia.
        • glamourous Re: Czarny charakter 03.04.16, 15:04
          Oj tam, zara Harlekin ;) Po polsku to brzmi faktycznie kiczowato, hehe, jak z przedwojennych piosenek Fogga :), natomiast powiedziane w oryginale, w rodzimym jezyku mego lubego juz nie brzmi to tak lzawo i slodko-pierdzaco, tylko calkiem normalnie.

          Przez 8 lat mu sie nie chcialo, bo mial mnie udupiona, zaklepana i wiecznie podana na tacy, wiec siadla mu motywacja i sabotowal. Byl jak leniwy, wyzarty kocur, micha ciagle pelna i pod nos podstawiona, wiec palcem nie chcialo mu sie kiwnac. Teraz glod realnie zajrzal mu w oczy, posmakowal straty, docenil co mial, i zachowuje sie jakby dostal nowa, swieza babe do lozka. W zwiazku z tym ze nie mieszkamy razem, teraz troche reglamentuje seks "nie, dzis nie zostane u ciebie na noc, zmeczona jestem". Musi czekac caly tydzien sam jak palec, zeby w weekend miec mnie na chwile w swoim lozku. Takie wrazenie ze nie posiada sie czegos/kogos na wlasnosc potrafi doskonale podbic motywacje.

          Korzystam wiec teraz z jego przebiegunowania, zeby przywrocic temu zwiazkowi zdrowsze proporcje, nie wisze juz na nim z tym seksem wiecznie dyszac z pozadania. Pozwalam kotu polowac i miec wrazenie, ze ma nade mna libidowa nadwyzke. A to psychologicznie bardzo stymuluje faceta wychowanego w kulturze macho.

          I nie sadze, zeby ta minete robil wbrew sobie, bo widze i czuje jego autentyczny apetyt. Po prostu wlaczyla mu sie motywacja jak w fazie swiezego zakochania. Z cala pewnoscia twierdze, ze to JEST mozliwe : mozna sie w kims ponownie na swiezo zakochac, nawet po kilku latach. Tylko musi zaistniec sytuacja utraty, rozwalenia dawnego systemu, poczucie definitywnego konca. W kontekscie rozstania i straty, dawna partnerka traci cechy "starej i nudnej", a nabywa w oczach faceta jakby status nowej zdobyczy, o ktora trzeba sie starac i zabiegac.
          I to sie teraz dzieje naprawde.

          Wiem, to bo kiedys przezylam podobna sytuacje na wlasnej skorze, pod wplywem efektu "don't know what you've got till it's gone", zapalalam ponownie miloscia i pozadaniem do jednego z eksow. I jakkolwiek wczesniej kijem go juz dotknac nie chcialam i wymyslalam rozniste migreny, tak potem po uroczystym comebacku pieprzylam sie z nim jak norka.
          • sabat3 Re: Czarny charakter 03.04.16, 15:23
            glamourous napisała:

            > Wiem, to bo kiedys przezylam podobna sytuacje na wlasnej skorze, pod wplywem ef
            > ektu "don't know what you've got till it's gone", zapalalam ponownie miloscia
            > i pozadaniem do jednego z eksow. I jakkolwiek wczesniej kijem go juz dotknac ni
            > e chcialam i wymyslalam rozniste migreny, tak potem po uroczystym comebacku pie
            > przylam sie z nim jak norka.

            I na jak długo starczyło zapału?
            • glamourous Re: Czarny charakter 03.04.16, 15:41
              Nie pamietam dokladnie, poza tym, ze potem - przyznam bez bicia - poznalam tzw. faceta z kasa, wiec rozsadkowo od niego odeszlam ;P Mlodosc ma swoje prawa. Ale jakie to ma teraz znaczenie? Starczy mu zapalu na tyle, na ile starczy. Nie holduje mitowi "milosci do grobowej deski", wiec jezeli znowu pierdyknie, to mowi sie trudno i zyje sie dalej. Nie mam juz imperatywu zeby z kimkolwiek zyc forever. Od tej mojej wyprowadzki zyskalam niesamowita sile. Tudziez przekonanie, ze zawsze dam rade oraz ze moge i lubie byc sama, wiec zaden facet nie jest w moim zyciu wartoscia sine qua non.
          • ninek04 Re: Czarny charakter 03.04.16, 17:49
            sabat napisał
            >glamorous napisał
            >Kobieta jezeli jest zakochana, to bedize miec w nosie rozne drobne niedociagnie
            > cia. Dla mnie bez zakochania nie ma fajnego/dobrego ruchania po prostu, seks na
            > zimno mozna sobie wsadzic w doope i zadna technika tu nie pomoze.

            >Zastąpiłbym słowo "zakochanie" słowem "pożądanie". Wtedy mogę się zgodzić. <

            Zgadzam się, pożądanie to siła, która raz uruchomiona, rozlewa się z siłą wodospadu i nic jej nie jest w stanie zatrzymać.Pożądanie opiera się na chęci zgłębienia tajemnicy, nieuchwytności, nowości,inności i zachwytu nad drugim człowiekiem.To właśnie pożądanie sprawia, że mogą zniknąć wszelkie hamulce, ograniczenia i samokontrola, jeśli istnieje chęć i potrzeba otworzenia się i odkrywania tego,co do tej pory było nieznane. I co z tego, że pachnie egzaltacją i napuszonością,skoro dla takich chwil właśnie się żyje :)
          • aandzia43 Re: Czarny charakter 04.04.16, 14:39
            Glam, u mnie po Wielkim Pierdolnięciu seks i erotyka były bardzo ok właściwie do końca związku. Czyli przez wiele lat. Zmiana okazała się być trwałą. Cała reszta jak u ciebie: luzik, wolność, nowe horyzonty, energia, oddychanie pełną piersią, chłopy wokół i były atakujący twierdzę na nowo. I to atakowanie weszło mu w krew.
            • sabat3 Re: Czarny charakter 04.04.16, 14:51
              aandzia43 napisała:

              > Glam, u mnie po Wielkim Pierdolnięciu seks i erotyka były bardzo ok właściwie d
              > o końca związku. Czyli przez wiele lat. Zmiana okazała się być trwałą. Cała res
              > zta jak u ciebie: luzik, wolność, nowe horyzonty, energia, oddychanie pełną pie
              > rsią, chłopy wokół i były atakujący twierdzę na nowo. I to atakowanie weszło mu
              > w krew.

              Tylko jest ryzyko, ze po Wielkim Pierdolnieciu bedzie sie juz chcialo atakujacemu tylko wylac na leb miske wrzacej kaszy i smole. ;)
              Za to po drugiej stronie muru zrobi sie zachecajacy wylom a w nim rycerz w lsniacej zbroi na bialym koniu...
              • aandzia43 Re: Czarny charakter 04.04.16, 14:59
                Bo Wielkie Pierdolniecie to de facto rozstanie (chociaż...może nie tak do końca?). Żadna gierka. Więc rzeczywista strata partnera jest jak najbardziej brana pod uwagę, oplakana i wliczona w koszta. Czy on będzie atakować twierdzę, czy wylewać sobie na głowę gorącą ciecz - stało się. I jest bardzo fajnie, lekko i wesoło :-)
                • aandzia43 Re: Czarny charakter 04.04.16, 15:04
                  Ddlaczego ten, a nie inny rycerz? Prawo pierwokupu, szybka i pożądana reakcja partnera, brak innego bardzej przekonującego i przedsiębiorczego rycerza w pobliżu.
                  • sabat3 Re: Czarny charakter 04.04.16, 15:09
                    aandzia43 napisała:

                    > Ddlaczego ten, a nie inny rycerz? Prawo pierwokupu, szybka i pożądana reakcja p
                    > artnera, brak innego bardzej przekonującego i przedsiębiorczego rycerza w pobli
                    > żu.

                    To wszystko zależy na jakim etapie był związek. Czasem jest już tak posprzątane, że to "wielkie pierdolnięcie" tylko dobitniej uświadamia człowiekowi, że nie za bardzo jest co rozpamiętywać i do czego wracać. To też pewnie kwestia sytuacji i priorytetów w życiu.
                    Poza tym, ta druga osoba wcale nie zawsze szaleje z rozpaczy. Często bywa to też kamień z serca dla drugiej strony.
                    • aandzia43 Re: Czarny charakter 04.04.16, 15:14
                      Owszem. To nie jest metoda zachowawcza ;-) Prawdę mówiąc to w ogóle nie jest metoda. Raczej niespodziewany obrót sprawy po pierwszych krokach rozstaniowych :-D
              • zawle Re: Czarny charakter 04.04.16, 17:59
                sabat3 napisał:
                > Tylko jest ryzyko, ze po Wielkim Pierdolnieciu bedzie sie juz chcialo atakujace
                > mu tylko wylac na leb miske wrzacej kaszy i smole. ;)
                > Za to po drugiej stronie muru zrobi sie zachecajacy wylom a w nim rycerz w lsni
                > acej zbroi na bialym koniu...

                No właśnie się po cichu dziwię że nadal się dziewczynom chciało...
                • sabat3 Re: Czarny charakter 04.04.16, 18:04
                  zawle napisała:

                  > No właśnie się po cichu dziwię że nadal się dziewczynom chciało...

                  Widocznie związki miały fajne, ale po stronie seksu leżało i kwiczało. Jak się naprawiło, to warto było dać jeszcze jedną szansę.
                  • wont2 Re: Czarny charakter 04.04.16, 22:41
                    sabat3 napisał:

                    > Widocznie związki miały fajne, ale po stronie seksu leżało i kwiczało. Jak się
                    > naprawiło, to warto było dać jeszcze jedną szansę.
                    --------
                    Jak leży i kwiczy to jeszcze nie jest źle. Najgorzej jak nawet nie leży i nie kwiczy :(
                    • glamourous Re: Czarny charakter 05.04.16, 00:59
                      sabat3 napisał:

                      > Jak leży i kwiczy to jeszcze nie jest źle. Najgorzej jak nawet nie leży i nie kwiczy :(

                      Jak juz cos nie kwiczy to znaczy, ze martwe, stad termin prawny : rozklad pozycia ;)
                      "Wysoki sadzie, do lipca zeszlego roku nasze pozycie jeszcze troche kwiczalo, ale teraz to juz tylko lezy i sie rozklada" ;)
                      • proteinowy Re: Czarny charakter 05.04.16, 08:17
                        > Jak juz cos nie kwiczy to znaczy, ze martwe, stad termin prawny : rozklad pozyc
                        > ia ;)

                        Wieszcz imieniem Adam
                        Był przychylny dla dam
                        Raz szepnęła mu do uszka
                        Dama, z którą szedł do łóżka
                        Ja już się rozkładam
                        Lecz ku jej radości
                        W wielkiej przytomności
                        Adam wdzięcznym słowem mami
                        Czymże wiek twój, piękna pani
                        W obliczu wieczności
                    • ninek04 Re: Czarny charakter 05.04.16, 02:01
                      wont 2 napisał
                      >Jak leży i kwiczy to jeszcze nie jest źle. >

                      A niekoniecznie jeszcze nie jest źle - bo może też leżeć i kwiczeć z żałości i rozpaczy,że to przyjemne kwiczenie na dobre przeminęło z wiatrem i wtedy jest właśnie źle ;)
                      • sabat3 Re: Czarny charakter 05.04.16, 07:10
                        A moze lezy i kwiczy z niewyslowionej rozkoszy? :)
                        • wont2 Re: Czarny charakter 05.04.16, 09:23
                          Dobra, usystematyzujmy leżenie i kwiczenie pod kątem atrakcyjności związkowej z punktu widzenia mężczyzny. Od najbardziej atrakcyjnego do najmniej atrakcyjnego.

                          1. Leży i kwiczy.
                          2. Leży i nie kwiczy.
                          3. Nie leży i nie kwiczy.
                          4. Nie leży a kwiczy.
                          • kynane Re: Czarny charakter 05.04.16, 10:47
                            0. Stoi i kwiczy na mój widok :P
                            • sabat3 Re: Czarny charakter 05.04.16, 11:34
                              kynane napisała:

                              > 0. Stoi i kwiczy na mój widok :P

                              Knur? :))))
                              • kynane Re: Czarny charakter 05.04.16, 12:05
                                sabat3 napisał:

                                > kynane napisała:
                                >
                                > > 0. Stoi i kwiczy na mój widok :P
                                >
                                > Knur? :))))

                                Oj, Sabat, gdzieżbym tak mogła brzydko o facetach myśleć ;)
                                Ale muszę przyznać, że nie doczytałam w wontowym poście słów "z punktu widzenia mężczyzny" :) A one są kluczowe :)
                                Więc moje "0" jest z punktu widzenia kobiety :)
                                • sabat3 Re: Czarny charakter 05.04.16, 12:10
                                  kynane napisała:

                                  > Oj, Sabat, gdzieżbym tak mogła brzydko o facetach myśleć ;)
                                  > Ale muszę przyznać, że nie doczytałam w wontowym poście słów "z punktu widzenia
                                  > mężczyzny" :) A one są kluczowe :)
                                  > Więc moje "0" jest z punktu widzenia kobiety :)

                                  Masz rację, w wypadku faceta to powinno być raczej "leży i kwiczy na mój widok" albo "wypina się i kwiczy na mój widok". Chociaż jak osiągnąć "mój widok" w sytuacji "wypina się"? Jedynie poprzez lustro albo jakąś większą gimnastykę ;)
                                  • kynane Re: Czarny charakter 05.04.16, 14:16
                                    sabat3 napisał:

                                    > kynane napisała:
                                    >
                                    > > Oj, Sabat, gdzieżbym tak mogła brzydko o facetach myśleć ;)
                                    > > Ale muszę przyznać, że nie doczytałam w wontowym poście słów "z punktu wi
                                    > dzenia
                                    > > mężczyzny" :) A one są kluczowe :)
                                    > > Więc moje "0" jest z punktu widzenia kobiety :)
                                    >
                                    > Masz rację, w wypadku faceta to powinno być raczej "leży i kwiczy na mój widok"
                                    > albo "wypina się i kwiczy na mój widok". Chociaż jak osiągnąć "mój widok" w sy
                                    > tuacji "wypina się"? Jedynie poprzez lustro albo jakąś większą gimnastykę ;)

                                    No bez przesady, od kiedy to obrócenie głowy jest większą gimnastyką... ;)
                        • ninek04 Re: Czarny charakter 05.04.16, 16:23
                          >A moze lezy i kwiczy z niewyslowionej rozkoszy? :)<

                          Jeśli z niewysłowionej, to może leżeć i kwiczeć tak długo, jak tylko się da i dopóki jej głosu wystarczy ;)
                          • sabat3 Re: Czarny charakter 05.04.16, 17:05
                            ninek04 napisała:
                            > Jeśli z niewysłowionej, to może leżeć i kwiczeć tak długo, jak tylko się da i d
                            > opóki jej głosu wystarczy ;)

                            No jak nie starczy, to zawsze mozna troche odpoczac, zwilzyc czyms gardlo - a potem kwiczec dalej ;)
                            • ninek04 Re: Czarny charakter 05.04.16, 19:56
                              sabat 3 napisał
                              >No jak nie starczy, to zawsze mozna troche odpoczac, zwilzyc czyms gardlo - a potem kwiczec dalej ;)<

                              Taa.., wiadomo, że gardło zwilżają najskuteczniej substancje pochodzenia naturalnego, więc po takim intensywnym zwilżeniu to się dopiero pięknie kwiczy ;)
                              • sabat3 Re: Czarny charakter 06.04.16, 10:13
                                ninek04 napisała:
                                > Taa.., wiadomo, że gardło zwilżają najskuteczniej substancje pochodzenia natura
                                > lnego, więc po takim intensywnym zwilżeniu to się dopiero pięknie kwiczy ;)

                                ...i to sie nazywa polaczyc przyjemne (nawet bardzo) z pozytecznym :))))

        • sabat3 Re: Czarny charakter 03.04.16, 15:25
          Wont, nie zachowuj się jak gimbus uświadamiający czterolatka, że Święty Mikołaj nie istnieje ;D
      • proteinowy Re: Czarny charakter 03.04.16, 16:04
        > Proteinowy pisze, ze musza byc nowe baterie.
        > Ktos pyta jak je wymienic, ktos inny odpowiada, ze komunikacja itp, itd. No coz
        > , crap and bullshit in one.

        Ja wiem czy ktos tu w ogóle postulował komunikację na powaznie?
        Wszyscy jesteśmy za starzy na takie kawałki. To forum jest unikalne w kwestii mniejszej ilości związkowego bullshitu niz np w realu.

        > I tylko prawdziwa rewolucja moze (moze choc nie musi, ryzyk-fizyk
        > ) spowodowac przebiegunowanie myslenia u naszej polowki i zastrzyk pozytywnych
        > emocji na nasz temat [...]

        Musisz przekonać o tym koleżankę z sąsiedniego wątku.

        > Zadzialalo, kiedy sie wyprowadzilam i zakonczylam te zabawe w kotka i myszke. M
        > az nie dosc ze przyszedl spac (symbolicznie) na wycieraczce w moim nowym domu,
        > to w dodatku otworzyl sie na mnie i przebiegunowal calkowicie.

        Trwaj chwilo, jestes piękna.
        • glamourous Re: Czarny charakter 03.04.16, 16:18
          > Trwaj chwilo, jestes piękna.

          No przeciez to oczywiste, ze w zyciu piekne sa tylko chwile :) Czy ktos tu w ogole na tym forum ma ambicje na jakas wieczna szczesliwosc w zwiazku do grobowej deski, jak w bajkach? Zycie sklada sie z chwil i trzeba sie z tym faktem pogodzic. Teraz jest fajnie, za dwa miesiace moze pierdyknie, so what? Zycie sie przeciez nie skonczy, tylko dalej bedzie pelne innych perspektyw, nowych osob i mozliwosci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka